Archiwum kategorii: Boże Narodzenie

Bożonarodzeniowe życzenia duszpasterskie

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, składamy wszystkim Parafianom, Gościom oraz Tym, którzy w naszej parafii znaleźli parafię swego serca najpiękniejsze życzenia świąteczne.
Niech błogosławione Święta Narodzenia Pańskiego pomogą nam odkryć radość z posiadanego obok nas człowieka oraz umocnią miłość w naszych domach poprzez wzajemną rozmowę, bycie ze sobą i życzliwość.
Niech Boża Dziecina udziela nam wiele łask Bożych i obfitego błogosławieństwa.

Życzą Wasi duszpasterze

Bóg się rodzi, moc truchleje ! Bracia, patrzcie jeno……

 

 PASTERKA A.D. 2019 – KLIKNIJ ZDJĘCIA

Jest tak zapewne od wielu pokoleń, ale obowiązkiem ludzi dorosłych jest dbałość o zachowanie tych wielkich wartości, które płyną z Betlejem, z tej mizernej, cichej i lichej stajenki, gdzie “Anioł pasterzom mówił, że Chrystus się nam narodził, narodził się w ubóstwie” . Z bogatej lektury samych tytułów polskich kolęd i pastorałek, płynie wielka wrażliwość ich autorów na wydarzenie, które zmieniło nasze losy; Mesjasz przychodzi na świat, niepojęte dary dla nas daje – dzisiaj z nieba, Ojciec łaskawy . Jezus malusieńki, leży wśród stajenki; przybieżeli do Betlejem pasterze, mędrcy, świata monarchowie; przystąpmy i my do szopy, uściskajmy stopy – Jezusa maleńkiego, który swoje Bóstwo, wydał na ubóstwo, dla naszego zbawienia . Tych kilka, przytoczonych tu tytułów kolęd oddaje sens i rangę wydarzenia, na które i „króle i prorocy czekali, którego tyle tysięcy lat wyglądano, a On tej nocy nam się objawił”. I oby tak się stało; byśmy mieli siłę i wiarę, by i nasze spotkanie z przychodzącym Zbawcą, było przede wszystkim naszym podziękowaniem i wdzięcznością za Jego ofiarę dla nas . Powie ktoś, że to już ponad dwa tysiące lat; mamy XXI wiek, to już inny wymiar przeżywania tamtych odległych zdarzeń. Nie chciejmy tak szybko i bezmyślnie niszczyć tradycji przodków, gdyż dzisiejszy świat nie wiele ma nam do zaoferowania poza agresywnym konsumpcjonizmem. Nie zamierzam nie dostrzec i bagatelizować tych pozytywów, które są i dziś widoczne. To cieszy i dowodzi, że nie wszyscy stracili wrażliwość. Mamy przecież budujące dowody, że potrafimy zadbać o bezdomnych, zbieramy żywność dla ubogich rodzin, urządzimy im wigilię, choć potem często i tak pozostają sami sobie. Potrafimy coraz piękniej dekorować różnymi iluminacjami nasze miasta, domy, witryny sklepowe, markety – niektóre już po Zaduszkach . Reklamy prasowe, telewizyjne, pełne są zachęcających, agresywnych reklam, które mają nas przekonać do wielkich zakupów. Nawet karty pocztowe wydaje się z gotowym nadrukiem treści życzeń, coraz trudniej nabyć świąteczną kartkę, na którą chciałoby się przelać własne życzenia drogim bliskim. Ktoś powie: a po co, wystarczy wysłać sms lub e-mail. Nie niszczmy tradycji. Niech Opłatek, śpiewanie kolęd, wigilia, Pasterka, jasełka, choinka, umocnią nas i dodadzą sił, byśmy umieli godnie przeżyć nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Niechaj nasze świąteczne spotkania będą źródłem utrwalenia rodzinnych tradycji bożonarodzeniowych; uczyńmy wszystko, by nie zatracić tych wartości, którymi wychowali nas rodzice .
A tak to było w czasach mojego dzieciństwa, które przypadło na lata okupacji hitlerowskiej, gdzie mimo trudu tamtych czasów, nasi Rodzice nie zatracili sensu tych świąt, czyniąc wszystko, by dochować tej wielowiekowej tradycji.
Jest dzisiaj czwartek 19 grudnia 1940 r. Tato przyniósł do domu piękną, pachnącą lasem choinkę. Najpierw ją zamocował w wykonanym przez siebie drewnianym, zielonym stojaku. A potem zaczął ją powoli, z namaszczeniem i z wielką – charakteryzującą go – dokładnością, ubierać w wyjęte z drewnianej skrzyni ozdoby choinkowe. Wiele z nich sam wykonał, były bardzo piękne. Staliśmy z siostrą przyglądając się temu wszystkiemu z szeroko otwartymi oczyma, podziwiając kunszt czynności Taty, który od czasu, do czasu spoglądał na nas patrząc, jakie wrażenie czyni na nas piękniejąca z każdą chwilą choinka. W pewnej chwili siostra rzekła do mnie : Tata już dziś ubiera choinkę, bo jutro są twoje 4.urodziny. Kiedy choinka już stanęła w pełnej krasie w wyznaczonym jej miejscu, wszystko było na niej piękne; ozdoby, lameta, anielskie włosy i te białe, małe świeczki umieszczone w żabkach, przytwierdzonych do gałązek choinki. A na samym szczycie, ten ozdobiony dzwoneczkami czubek, tak wysoko pod sufitem. Tato stanął w pewnym oddaleniu, zawołał Mamę, która krzątała się w kuchni i razem patrzyli to na choinkę, to na nas. Tato zapytał; podoba się wam choinka ? spojrzał najpierw na Mamę, a potem na nas. Wszyscy odrzekliśmy z zachwytem, że tak. Ale czemu świeczki się nie palą, zapytałem. Tato odpowiedział: zapalimy je dopiero we wtorek, w wigilię, kiedy narodzi się mały Jezusek, a my zasiądziemy do wieczerzy, podzielimy się Opłatkiem, złożymy sobie życzenia, zaśpiewamy kolędy. A potem, jak będziecie grzeczni, to Gwiazdor przyniesie wam podarki. A co to będzie zapytała siostra ? Mama spojrzała na Tatę i odrzekła : to dzisiaj wielka tajemnica, na tę niespodziankę musicie poczekać do wtorku. Gdy tak podziwialiśmy przystrojoną choinkę, Tato przyniósł wykonany przez siebie żłóbek, przepięknie przystrojony watą na dachu, przez czerwone okienka dochodził blask żarówki. A w środku – na sianku leży mały Jezusek, przy kołysce Jego Mama – Maryja, w niebieskich szatach i Jego Tata – św. Józef. Są tam osiołek i wół, są baranki i pasterze. A na zewnątrz klęczą królowie i stoi dostojny wielbłąd. Na górze żłóbka, na zewnętrznej ścianie błyszczy brokatem gwiazda betlejemska, a pod nią dziwny dla mnie napis: „Gloria in excelsis Deo”. Siostra mi tłumaczy, że to znaczy „Chwała na wysokości Bogu”. I nadszedł wtorek 24 grudnia 1940 r. Dalej wszystko potoczyło się tak, jak Tato obiecywał. Najpierw spoglądaliśmy z siostrą w niebo, czy już widoczna jest pierwsza gwiazdka, a gdy ją dostrzegliśmy, głośno to oznajmiliśmy. Tato dokładnie zasłonił okna czarnymi, papierowymi roletami – bo to przecież obowiązek wprowadzony przez okupanta. Następnie zapalił świece na choince, Mama wnosiła na stół wigilijne potrawy. Pamiętam zupę rybną, kaszę z sosem grzybowym, makiełki. Ale dla nas dzieci, najważniejsze było to, co miało nastąpić po wieczerzy. Gwiazdor przyniósł nam piękne zabawki. Siostra otrzymała wykonany przez Tatę regał sklepowy z szufladkami, lalkę, która zamykała oczy, a ja, wykonaną przez Tatę kolejkę i kolekcję zwierząt leśnych i domowych. Radość nasza była ogromna. Mama z Tatą patrzyli na nas uśmiechnięci i szczęśliwi. Trwali we wzajemnym uścisku, bo przecież tak jak nas, kochali się wzajemnie wielką miłością. Mama spojrzała na Tatę i rzekła : dziękuję tobie za to wszystko, co dla nich przygotowałeś. Była bardzo szczęśliwa *).
*) Ale nie wiedziała, że to ostatnie, razem przeżywane święta.                 Za  2 miesiące nie mieliśmy już Ojca , po aresztowaniu przez Gestapo.  A czy tak było, jak tu opisałem. Tego nie pamiętam dokładnie. Zapewne tak przebiegło to nasze okupacyjne Boże Narodzenie A.D. 1940. I za to Wam Kochani Rodzice dziękuję, że w mroku okupacyjnej nocy stworzyliście nam prawdziwe, polskie, chrześcijańskie święta, których nigdy nie zapomnimy. Niech Wam Bóg wynagrodzi !

Na te szczególne dni Bożych Narodzin, przynieśmy sobie nawzajem w darze – szczere życzenia wzajemnej tolerancji, życzliwości, szacunku. Niech Ten, którego wkrótce powitamy, będzie dla nas na co dzień przykładem miłości dla bliźniego i nadzieją na pomyślny Nowy 2020 Rok. Uczyńmy także wszystko, by nasze życzenia wyszły poza okres świąteczny, by atmosfera i życzliwość towarzyszyły nam każdego dnia. Niech przesłanie płynące z wzajemnych życzeń, będzie dla nas drogowskazem na cały następny rok.

Janusz Marczewski

Wigilijne tęsknoty …

 

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
‘Bądź pochwalony’! Tęskno mi, Panie ...”. Norwidowe tęsknoty ujawniają się szczególnie w czasie Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia. To w tym szczególnym czasie, gdy sercem dotykamy Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, przychodzi tęsknota za miłością, za pokojem, za minionymi latami z dzieciństwa i młodości, za rodzinnymi stronami, tęsknota za tymi, którzy już od nas odeszli. Te wszystkie nasze ziemskie tęsknoty są bliskie każdemu człowiekowi dobrej woli. Nowonarodzone Dzieciątko Jezus niesie nam ukojenie, pocieszenie i błogosławieństwo wobec naszych ludzkich tęsknot.

Święta Bożego Narodzenia dla nas Polaków są najpiękniejsze, najbardziej oczekiwane, ciepłe, rodzinne i wyjątkowo celebrowane w polskiej i chrześcijańskiej kulturze. W naszym powszechnym odczuciu Święta Bożego Narodzenia są świętami najwyższymi rangą, zaś Wigilia, z którą związane są tradycyjne, rodzinne, wieczorne spotkania przy stole, jest uznana za wyjątkową. To niekiedy jedyne w roku spotkanie całej rodziny, podczas którego czujemy szczerą miłość, więź i postanawiamy być lepszymi. Wigilia to najpiękniejszy dzień w roku, to zapach choinki, suszonych grzybów, smażonego karpia, a przede wszystkim wspólna modlitwa, dzielenie się białym opłatkiem przy stole wigilijnym i składanie życzeń pełnych ciepła i miłości. A potem długa wspólna wieczerza, prezenty, śpiewanie kolęd, które budzą w naszych sercach nadzieję na lepsze jutro i wyprawa do kościoła na uroczystą pasterkę o północy.

Wieczorny czas Wigilii i dni świąteczne skłaniają nas również do wielu osobistych refleksji, zadumy, są okazją do wybaczenia, okazania sobie miłości, składania szczerych życzeń z głębi serca. Zazwyczaj w czasie świąt zastanawiamy się także nad minionym czasem. We wspomnieniach przebiegamy myślami co było dobre, a co było złe w mijającym roku. Zaiste, w życiu często bywa tak, że radość przeplata się z troskami, uśmiech – ze łzami w oczach, nadzieja tłamszona jest niepewnością jutra. Wszystkie te uczucia zapewne dotykają każdego z nas, mniej lub bardziej wierzącego. Zatem niech Święta Bożego Narodzenia, tak głęboko osadzone w naszej polskiej tradycji, spędzone w gronie rodziny i przyjaciół przyniosą nam otuchę, prawdziwą radość, pogodę ducha i upłyną w zdrowiu oraz w oderwaniu od codziennych trosk i zmartwień.

Przez ok. 17 lat spędzałem Wigilie i Święta Bożego Narodzenia z dala od Ojczyzny i rodzinnych stron, czas ten zawsze przynosił mi chwile zamyślenia, tęsknoty i nostalgii, tym bardziej że tam, gdzie przyszło mi żyć i pracować nie ma takich zwyczajów i tradycji świątecznych. W wielkich i zazwyczaj pięknych miastach Szwajcarii, Francji i Kanady uświadomiłem sobie pustkę i „blichtr wielkiego świata”. Tam nie wypatruje się pierwszej gwiazdki na niebie, tam tego nie znają, nawet mój współbrat w kapłaństwie nie czuje różnicy między „owym dziś, a wczoraj”. Tam wieczór 24 grudnia jest smutny i samotny. Tam nikt nie ma potrzeby zasiadania do uroczystej wigilijnej wieczerzy, każdy w swoim kącie popija coca-colę i przygryza cebulowe chipsy. Żyjąc na obczyźnie długie lata, ten magiczny wieczór był dla mnie tak długi, że aż bolesny. Gdy w porze mojego południa słyszałem za oknem dzwony kościoła z oddali, to uświadamiałem sobie, że właśnie w tej chwili moi bliscy, w mojej ukochanej Ojczyźnie zasiadają do wigilijnego stołu. W tej dokładnie chwili czułem przeraźliwy ból i serce wyrywało się z piersi. Szybko schodziłem do kaplicy, zatapiałem się na modlitwie, a łzy same spływały po policzkach, których tym razem nie musiałem się wstydzić.

Ktoś może zapyta – to jakie są np. kanadyjskie tradycje świąteczne? Musiałbym chyba rozczarować, bo naprawdę, w tym przypadku można raczej mówić o braku tradycji. Wigilia nie jest w ogóle obchodzona tak jak w Polsce, co więcej 24 grudnia wszyscy normalnie pracują i jedzą mięso. Kanadyjczycy natomiast 25 grudnia w rodzinnym gronie spożywają duży południowy posiłek, zazwyczaj jest to bardziej uroczysty obiad, z dobrym winem, po którym wręczają sobie prezenty. Popularną świąteczną potrawą jest gotowana szynka i pieczony indyk. Miejscowym zwyczajem jest także bardzo bogate dekorowanie domów najróżniejszymi lampkami, figurkami, mikołajami, jelonkami – po prostu obwieszają swoje posesje wszystkim, co się świeci, błyszczy, miga i jest kolorowe.

Wszystkim moim Rodakom, którzy mają szczęście, możliwość, przyjemność i radość spędzać rodzinnie, we wspólnocie nasze piękne i wzruszające polskie Wigilie i Święta Bożego Narodzenia, z głębi serca życzę wiele radości, niech pogoda ducha i uśmiech zagości w Waszych sercach i domach. Niech ogarnie Was ciepło świecy wigilijnej, a samotność odejdzie w nieznane. Niech Boże Dzieciątko zawsze Wam błogosławi, namaluje prawdziwy uśmiech na twarzach, a szczera miłość dotknie Waszych serc i przemieni Wasze wnętrza.

A ja w tamtych latach, zza oceanu, ze wzruszeniem słuchałem „Kolędę dla nieobecnych”:
„A nadzieja znów wstąpi w nas
Nieobecnych pojawią się cienie
Uwierzymy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie (…)

Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci (…)

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole (…)”.

ks. Dariusz W. Andrzejewski