Archiwum kategorii: Słowo na niedziele

Wasze rodziny… Cztery słowa Boga

Noël Quesson

– Pierwsze miejsce praktykowania Wiary i Odpowiedzialności (Mt 2,12-23);
– Pierwsze miejsce wzajemnego Poszanowania i wzajemnej Pomocy (Syr 3,2-14);
– Pierwsze miejsce wzajemnego Wychowywania się, Modlitwy i Przebaczenia (Kol 3,12-21);
– Pierwsze miejsce Szczęścia i Bojaźni Boga (Ps 127).

Wszystkie cztery teksty biblijne dzisiejszej niedzieli podejmują zasadniczą naukę o rodzinie. Nie wolno tych tekstów sobie przeciwstawiać, ponieważ wszystkie nawzajem się dopełniają.

„Wstań” – mówi anioł Pana… Józef wstał… (Mt)

Dwukrotnie Ewangelia podkreśla „nadprzyrodzoną” postawę Józefa… Jego wiarę… jego „ludzką postawę”, jego poczucie odpowiedzialności…

a. Rodzina podstawowym miejscem konkretnego praktykowania Wiary. W tym czasie, gdy rodzina jest tak mocno atakowana, często niszczona, Bóg kieruje do nas Pierwsze Słowo, które świadczy o tym, że wiara w Niego jest fundamentem, bazą każdej rodziny, jeżeli pragnie ona być zbudowana na mocnych podstawach. Józef trzykrotnie „słucha” Boga: „Uciekaj!” „Wracaj!” „Udaj się do Galilei!” Święty Mateusz dwukrotnie podkreśla, że Józef „wypełnił” słowo Pana. Wiara nie jest po to, aby pozostawać przy swoim sposobie rozumowania, staje się ona „działaniem”, „konkretną postawą”. „Józef wstał i uczynił, jak mu Bóg polecił”. W Mądrości Syracha tak aktywną postawę nazywa się „posłuszeństwem Panu”… W Psalmie natomiast taka postawa zostaje określona jako „bojaźń Pana”, u świętego Pawła zaś ten sam temat zostaje określony przez dwie mocne formuły: „Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa…” „Jak Pan wybaczył wam, tak i wy”.

b. Rodzina zasadniczym miejscem praktykowania Odpowiedzialności. Właśnie w tym czasie, gdy wszyscy wzywają nas do „odpowiedzialności” i do „zaangażowania się”, Bóg prowadzi nas do takiej postawy. Słyszymy tu przeogromny apel do odpowiedzialności. Bóg odda się w ręce swoich rodziców… którzy mają za zadanie zachować Go od śmierci. Bóg powierzył ludziom odpowiedzialność za „życie”. Jest to pewnego rodzaju krzyk Boga wzywającego rodziców do chronienia życia przed siłami śmierci.

Czcij ojca, szanuj matkę… wspomagaj ich (Syr 3,2-14)

Pierwsze czytanie bardzo dokładnie mówi nam o zasadniczych cnotach życia rodzinnego:

a. Rodzina podstawowym miejscem wzajemnego Poszanowania. Dzisiaj bardzo dużo mówi się o respektowaniu praw człowieka. Lepiej byłoby mówić o głębokim znaczeniu poszanowania człowieka. Każdy mężczyzna, każda kobieta ma wartość świętą. Rodzina natomiast jest pierwszą nauczycielką właściwych relacji międzyludzkich, gdzie każdy powinien respektować prawa innych. Syrach doradza dzieciom, aby czciły i szanowały swoich rodziców. Są tu użyte dosyć mocne wyrażenia! W cywilizacji, która obiera kierunek pogardy i braku poszanowania, Bóg przypomina nam, abyśmy nigdy i do nikogo nie odnosili się z pogardą i lekceważeniem. Święty Paweł w drugim czytaniu dorzuca jedynie „wzajemnie”, aby to była podstawowa reguła wszelkiej społeczności ludzkiej. Ale uwaga! Nie marzcie o bronieniu „praw” uciśnionych żyjących gdzieś na końcu świata, jeśli sami nie potraficie uszanować własnej żony czy dzieci. Oni naprawdę mają prawa, mówi Bóg: najpierw prawo do szacunku, i to wzajemnego.

b. Rodzina zasadniczym miejscem wzajemnej Pomocy. Świat współczesny w coraz większym stopniu zapełnia się ludźmi wyizolowanymi, pozostawionymi samym sobie, nie kochanymi. Mędrzec ze Starego Testamentu przypomina nam, że mamy obowiązek wspomagać się… nie sprawiać sobie kłopotów… okazywać sobie zrozumienie i miłosierdzie. Tak wiele dzieci, dorosłych, dziadków, współmałżonków… cierpi, ponieważ nikt nie okazuje im uczucia. Jest to jeden z najpoważniejszych powodów narkomanii. Nowy Testament dodaje jedynie przez świętego Pawła kilka niuansów, mówiąc o „czułości”, dobroci, łagodności, miłości. Niezaspokojenie tych podstawowych, jak się okazuje, potrzeb może spowodować tragiczne skutki dla niezliczonych dzieci żyjących bez ogniska domowego. Wystarczy popatrzeć na statystyki rozwodów.

Szczęśliwi, którzy boją się Pana i chodzą Jego drogami (Ps)

Rodzina, i musi to być jasne, jest podstawowym miejscem doświadczania SZCZĘŚCIA. Psalm, który dzisiaj śpiewamy, jest jakby pieśnią o szczęściu małżeńskim i rodzinnym: „Szczęśliwi… szczęśliwi… szczęście… szczęście…” Być może, chrześcijanie staną się na świecie tymi, którzy przełamią lody, którzy zahamują tak bardzo powiększający się brak miłości. W Korei na przykład katolicy założyli ruch rodzinny, który nazywa się „Szczęśliwe rodziny”!

A my czy dajemy naprawdę taki właśnie obraz tym, którzy patrzą na nas, jak żyjemy?

Rodzina podstawową komórką Kościoła, „Kościoła domowego” (Kol)

Święty Paweł sprawia, że tematy już słyszane przemawiają na nowo. Dodaje trzy myśli typowo chrześcijańskie:

a. Rodzina miejscem pierwszej KATECHEZY. Wystarczy przypomnieć jego sformułowania: „z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie… Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom… Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Jezusa…”

b. Rodzina podstawowym miejscem MODLITWY. Żyjcie w dziękczynieniu… „przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewajcie Panu”. Rodzina, która się nie modli, przyjmuje na siebie ryzyko indyferentyzmu, stopniowego porzucania wiary… i innych „odstępstw”.

c. Rodzina podstawowym miejscem PRZEBACZENIA. Jean Vanier, założyciel „Arche”, napisał cudowną książkę w celu ratowania uczuć ludzi upośledzonych: „Wspólnota miejscem radości i przebaczenia”. Prawdę mówiąc, żadna ludzka wspólnota nie przetrwa, nie przezwycięży codziennych konfliktów, jeśli nie będzie zdolna do wzajemnego przebaczania i okazywania sobie miłosierdzia…, tak jak tego przykład dał nam Jezus! Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy… Zaprawdę, w tych dniach dużo lepiej rozumiemy, na jaką skalę Bóg jest „Zbawicielem” miłości oraz jak bardzo groźne może okazać się w skutkach dla rodziny odrzucenie Boga.

Czy ty wierzysz w Syna Bożego?

Czy ty wierzysz w Syna Bożego?

Pytanie Jezusa skierowane do uzdrowionego niewidomego: “Czy wierzysz w Syna Bożego?” jest nieustannie aktualne. To pytanie jest stale kierowane do mnie, do Ciebie, do tych wśród których żyjesz, do każdego z nas. I każdy z nas powinien je sobie ustawicznie zadawać: “Czy ja wierzę naprawdę w Syna Bożego?” Od odpowiedzi na to pytanie zależy przecież całe moje życie, wszystko co robię i czego robić nie powinienem. Co więcej od odpowiedzi na to pytanie zależy nie tylko moja doczesna przyszłość, ale także cała moja wieczność!

Oczywiście odpowiedź nie jest ani prosta, ani łatwa. Uzdrowiony niewidomy -w dzisiejszej Ewangelii- zadał pytanie, “A któż to jest, abym w Niego uwierzył?” Ja wiem, kim On jest, znam Go, bo jestem katolikiem, bo mi o Nim powiedziano. I dlatego powinienem zadać sobie być może inne pytanie: “A co to znaczy wierzyć w Niego? Jakie są tego konsekwencje?” A może: “Co robić, aby wiara moja nie była tylko pustą, słowną deklaracją bez pokrycia? Wielu się do Niego (dla różnych zresztą celów i powodów) przyznaje, wielu deklaruje wiarę w Niego, ale niewielu chce zgodnie z tymi słownymi deklaracjami postępować. Czy aby nie jestem jednym z nich? Czy aby wiara moja nie ogranicza się tylko do słownych deklaracji, które ostatecznie tak niewiele kosztują i które zawsze można -w razie potrzeby- zmienić, boć przecież “tylko krowa nie zmienia swoich poglądów”. I czy to będzie biskup, ksiądz, czy zakonnik, żona, matka, czy ojciec, dyrektor, czy księgowy, student czy palacz centralnego ogrzewania … każdy musi sobie na te właśnie pytania uczciwie i konkretnie odpowiedzieć.

Chrystus nie pyta: “Czy wierzysz w księdza, proboszcza, katechetkę, ale czy wierzysz we Mnie? Czy wierzysz mi, bez względu na to, co inni robią i jak się zachowują?Zdanie i zarzut: “Przestałem wierzyć w Boga, bo taki lub inny ksiądz mnie zraził” jest tylko wymówką, jest tylko szukaniem kozła ofiarnego.

Chrystus stale mnie osobiście indaguje; “Czy wierzysz we mnie?” A przy zmartwychwstaniu zada jeszcze jedno pytanie: “Co z tą wiarą zrobiłeś?” Co Mu wtedy odpowiem?

I jeszcze jedno. Porażająca jest ślepota współczesnego świata, który nie chce widzieć w Chrystusie Boga i Zbawiciela. Jesteśmy jak faryzeusze w naszym powtarzaniu: „A kto śmie nas pouczać, nas oświeconych!!” Porażająca i przerażająca jest ślepota współczesnego człowieka.