Archiwum kategorii: Wspomnienie

4.lata obecności oo. Paulinów w Wągrowcu

Mijają 4.lata od dnia 1 września 2013 r., kiedy w wągrowieckim klasztorze powitaliśmy oo. Paulinów, którzy – na prośbę Generała Zakonu o. Izydora Matuszewskiego, za zgodą ks. abpa Józefa Kowalczyka– Metropolity Gnieźnieńskiego Prymasa Polski, objęli swą opieką parafię i pocysterskie zabudowania klasztorne.

Te 4.lata przyniosły wiele korzyści duchowych i materialnych mieszkańcom naszej parafii. Znaczącej poprawie uległ stan obu świątyń, choć mamy świadomość, ile jeszcze potrzeba wysiłku, czasu i nakładów, by osiągnąć zamierzone cele.

Życzymy zatem oo. Paulinom wytrwałości i niesłabnącej energii, w dziele realizacji wszelkich zadań. Niech Matka Boża Częstochowska, nasza wągrowiecka Madonna, a także zakonni patronowie, wspomagają Was w trudzie sprawowania posługi duszpasterskiej i zakonnej, byśmy wraz z Wami mogli cieszyć się każdym dobrem, które – dzięki Waszym staraniom i modlitwie, ubogaca nasze życie duchowe i wrażliwość religijną.

Szczęść Wam Boże !

Idźcie do Józefa (relacja z maja 1999 r.)

W Parafialnym Oddziale Akcji Katolickiej (POAK ) przy parafii poklasztornej p.w. Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu , zrodziła się inicjatywa godnego przebiegu tegorocznego święta Patrona Rodzin – św. Józefa . Jako , że czasu nie było wiele , złożono wizytę w Sanktuarium w Kaliszu , uzyskując aprobatę na kilkudniową peregrynację kopii obrazu św. Rodziny do Wągrowca . Należy z całą mocą podkreślić życzliwość z jaką spotkaliśmy się od samego początku tej inicjatywy . Przecież dla Kalisza jest to święto patronalne , a jednak prośba nasza została wysłuchana . Obraz po raz pierwszy gościł poza Diecezją Kaliską . W dniu 18 marca 1999 roku członkowie POAK na czele z Asystentem ks. Stanisławem Borowiakiem udali się do Kalisza . Po nawiedzeniu Bazyliki Mniejszej p.w. Wniebowzięcia NMP , (spotkany ks. Bp Stanisław Napierała – Ordynariusz Diecezji Kaliskiej pobłogosławił naszej inicjatywie ) – udaliśmy się do Seminarium Duchownego , skąd procesjonalnie wyprowadzony przez kleryków obraz , został przejęty przez naszą delegację i szczęśliwie przewieziony do Wągrowca . Punktualnie o godzinie 16-tej samochód wiozący cudowny obraz zatrzymał się na ulicy Klasztornej , skąd członkowie POAK , a następnie członkowie Towarzystwa św. Wojciecha przenieśli obraz do kościoła poklasztornego . Po powitaniu przez proboszcza ks. Stanisława Borowiaka i przedstawicieli POAK, rozpoczęła się Msza św. powitalna , którą odprawił ks. kan. Tadeusz Pietrzak , który był odpowiedzialny za ponad dwuletnią peregrynację obrazu po Diecezji Kaliskiej . To właśnie ks. Pietrzak w czasie homilii przybliżył nam wiele faktów z historii obrazu . Czuwanie przy obrazie zakończyło pierwszy dzień uroczystości . W dniu 19 marca, po porannych Mszach św. , główne uroczystości odbyły się wieczorem , a poprzedziła je Droga Krzyżowa . Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył Biskup Pomocniczy Diecezji Kaliskiej Teofil Wilski . Koncelebransami byli ks. prałat Zbigniew Kiernikowski – biblista , rektor Papieskiego Instytutu Polskiego w Rzymie i ks.kan. Tadeusz Pietrzak . Licznie uczestniczącym w uroczystości parafianom i przybyłym gościom przedstawiono historię cudownego obrazu. Św. Teresa od Jezusa mówiła m.in. : „ poznałam w najcięższych przeżyciach , w których chodziło o moje sprawy , o zbawienie duszy mojej i dzieła Zakonu, że ojciec ten mój i Patron wybawił mnie zawsze i więcej mi dobrego czynił , niż to sama wyprosić sobie mogłam…” Święty Józef Kaliski w swym sanktuarium – Bazylice Wniebowzięcia NMP w Kaliszu przebywa wg tradycji od 1670 roku , od momentu uzdrowienia nieuleczalnie chorego mieszkańca wsi Szulec k./Opatówka , niejakiego Stobieni . Dotknięty paraliżem prosił Boga o skrócenie jego cierpienia . Wówczas doświadczył snu , w którym sędziwa osoba – a dostrzegł w niej św. Józefa – nakazała mu namalowanie obrazu. Posłuszny temu widzeniu znalazł malarza , któremu przekazał wskazówki, jak ma obraz wyglądać . Umieścił go jako wotum w Kaliskiej Kolegiacie , w podarowanym przez siebie ołtarzu i został cudownie uzdrowiony . Od tego czasu kroniki kościelne zanotowały na koniec XVIII w. 600 uzdrowień . Z ostatnich , bliskich nam czasów – datowany na 29 kwietnia 1945 r. – znany fakt uwolnienia więźniów obozu hitlerowskiego w Dachau , gdzie więźniowie zagrożeni zagładą obozu , zaczęli odprawiać Nowennę do św. Józefa i dziwnym zbiegiem okoliczności , w dniu zakończenia Nowenny obóz został wyzwolony przez aliantów . Ograniczeni rozmiarami niniejszego artykułu , z konieczności możemy tylko skrótowo przedstawić te cudowne wydarzenia . Zainteresowanych odsyłamy do nr 11 „Przewodnika Katolickiego” z 1999 r. Pięknym akcentem naszych uroczystości było odnowienie ślubowania par małżeńskich . Odnowione przysięgi przyjął i pobłogosławił ks.bp Teofil Wilski , który swoją homilię poświęcił rodzinie i postaci św. Józefa . Dzień zakończono czuwaniem, a nazajutrz po Mszy św. członkowie POAK odwieźli obraz do Kalisza . Członkowie Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej przy parafii p.w. Wniebo- wzięcia NMP w Wągrowcu składają w imieniu parafian wyrazy wdzięczności Ordynariuszowi Kaliskiemu , ks. bpowi Stanisławowi Napierale za poparcie naszej inicjatywy i udzielone Błogosławieństwo. Dziękujemy za obecność , za skierowane do nas Słowo i Błogosławieństwo – ks. bpowi Teofilowi Wilskiemu , a nadto księżom prałatom Heliodorowi Grabiasowi , Zbigniewowi Kiernikowskiemu i ks.kan. Tadeuszowi Pietrzakowi . Niech św. Józef ubogaci nasze rodziny i wyjedna nam łaski , o które prosiliśmy w modlitwie. Bogu dzięki za te dni i duchową ucztę. Św. Józefie , módl się za nami .
POAK przy parafii p . w . Wniebowzięcia NMP

Wągrowiec maj  A . D . 1999                                                                                            „Światłość”nr5/62 Rok VI   

Zachowajmy świętość nekropolii

p1090603Za kilkadziesiąt godzin zbierzemy się znowu w miejscach, gdzie spoczywają doczesne szczątki naszych najbliższych. Staniemy przy udekorowanych nagrobkach, by w tych dniach być jak najbliżej tych, którzy bardzo często, byli sensem naszego życia, a ich odejście zburzyło dotychczasowy jego rytm. Staniemy tam, boć to przecież szczególne dni dla Wszystkich Świętych i Zmarłych. Bo tak nakazuje nam wielowiekowa tradycja, nacechowana szacunkiem dla tych, którzy poprzedzili nas do domu Ojca. Będziemy tam, gdyż dla wielu z nas, bycie w tym miejscu, to jak byśmy chcieli Im wszystkim jeszcze raz powiedzieć, jak nam Ich brakuje, jak Ich kochaliśmy, jak nam nieraz trudno bez Ich wsparcia. Nie znaczy to, że te dni muszą być tylko smutne. Przecież wielu zmarłych odchodziło z tego świata umęczonych długą chorobą, cierpieniami – nie tylko fizycznymi, ale i psychicznymi. Ginęli na frontach, w obozach koncentracyjnych, sponiewierani przez okupantów. Cierpieli nie tylko z bólu fizycznego, ale przechodzili na drugą stronę często bez tej ludzkiej pomocy w cierpieniu. Nie mieli nawet możliwości uskarżenia się na swój los, nie mogli się pożegnać, nie mieli komu przekazać swej ostatniej woli, nikt nie trzymał Ich w godzinie śmierci za rękę. Dlatego też, te dni winny być również pełne refleksji, że śmierć przerwała Ich ból i otworzyła drogę do lepszego życia, wolnego od tych ziemskich niegodziwości. Dla nich, to niebiańska jasność rozproszyła mroki trudu Ich śmierci. Oni są już szczęśliwi, i to jest dla nas żyjących pociecha i nadzieja. I to właśnie winno być głównym akcentem obchodów tych dni, a nie obce polskiej tradycji – sprowadzane zwyczaje, choćby „Halloween”, skąd niedaleko do satanizmu. Kiedy staniemy na cmentarzu przy mogile tej drogiej nam osoby, pomyślmy o tych sprawach i stwórzmy wokół niej taki mikroklimat, który nie będzie zakłócał tej szczególnej atmosfery tym, którzy stoją obok. Podarujmy im te kilka chwil intymności i ciszy, na duchową rozmowę ze zmarłym. Oni przybyli tam nieraz z bardo daleka. Ten dzień jest również okazją do spotkania się rodziny, często po wielu latach. Niech jednak głośne powitanie, okrzyki dzieci, telefony komórkowe, palenie papierosów – nie zakłócą tej specyficznej atmosfery. Módlmy się wspólnie podczas odprawianej na cmentarzu Mszy św. za zmarłych. Pozwólmy sobie wzajemnie na godny w niej udział. To tylko kilkadziesiąt minut; dla nas to niewielki wysiłek, a ile dobra dla zmarłych. Nasza modlitwa w tym dniu, to największy dar, który możemy ofiarować zmarłym, więcej niż kwiat, czy ilość zniczy. Te materialne dobra tworzą przepiękną atmosferę, i są wyrazem naszej wdzięczności dla zmarłych, ale cóż one znaczą bez naszej modlitwy. Zanieśmy i ten dar naszym drogim zmarłym i niech on będzie najważniejszym .
Janusz Marczewski

Matce nigdy nie jest trudno ! Czy ma wybór ?

Kiedy ma się 80.lat, można przyjąć, że słowo Matka jest już rzadziej używane, bo przecież ona już tak dawno odeszła, by w „nowym domu” oczekiwać na moje „tam” przyjście. To oczywiste, że nie wszyscy tak czują oddalający się wizerunek tej, która z woli Najwyższego obdarowała mnie darem życia. Mimo upływu lat, mimo mego zaawansowanego wieku, zawsze czuję się jej dzieckiem, pamiętam wiele epizodów z dzieciństwa, jej heroizm życia, jej walkę o utrzymanie nas – dzieci przy życiu, gdy okres naszego dzieciństwa został naznaczony ciemną kartą okupacyjnej nocy, pogłębioną utratą ojca, straconego w otchłani niemieckiego obozu koncentracyjnego. Kiedy przenoszę na papier te moje doznania i wspomnienia, też zastanawiam się nad tym, czy, i ile razy można rozpamiętywać te trudne lata własnego dzieciństwa. I tu znajduję odpowiedź. Nie zamierzam użalać się nad własnym losem, ale oddać cześć i szacunek Matkom, które tak jak moja zostały okaleczone we wczesnych latach swego życia, wczesnych latach swego małżeństwa, kiedy pozbawione swych partnerów życiowych, musiały zmierzyć się z tą okrutną rzeczywistością – przezwyciężyć ból po stracie ukochanego małżonka, i walczyć o swoje dzieci, o utrzymanie ich przy życiu. Bo one czuły się też zobowiązane nas wychować, realizując jakoby testament swego partnera. Moja matka zawsze pamiętała i przytaczała słowa z ostatniego, obozowego listu z Auschwitz. Ojciec prosił: „Pamiętaj proszę stale o tym, aby naszym dzieciaczkom nikt nie wyrządził czegoś złego”. I mama, z pełnym poświęceniem, dzień po dniu, ze łzami w oczach, z ciągłą nadzieją, że może los nie będzie dla niej tak okrutny, może tata wróci. Niestety, listonosz przyniósł to niechciane „Sterbeurkunde”1) z Standesamt Auschwitz2). Zostaliśmy sami. Mój ból, kilkuletniego dziecka, na początku był mało rozumiany, rósł z wiekiem. A że tak mogło być, zawdzięczam Mamie, która wszystko czyniła, byśmy nie odczuli braku ojca; dzisiaj wiem i rozumiem, ile to ją kosztowało. Ten ból przeżywały wszystkie matki, matki moich kolegów z kamienicy, ale przecież i wiele innych dotkniętych tą tragedią. Dzisiaj, kiedy zbliża się Dzień Matki, chcielibyśmy uczynić dla Niej coś szczególnego, by sprawić jej radość, by przywołać na jej oblicze uśmiech, zmniejszyć ilość jej kłopotów, ulżyć w cierpieniu, dać dowód naszej miłości i powiedzieć Jej – Mamo Kochana, za mało Cię kochałem za to wszystko, co Ty dla mnie uczyniłaś. Chcę Tobie to dzisiaj powiedzieć, że nie zapomnę niczego, czego mnie uczyłaś, bo z każdym dniem mego dorosłego życia, gdy miałem już swoją rodzinę, mogłem czerpać z tej skarbnicy Twych rad – wskazówek do wychowania mych dzieci, wnuków, by one wiedziały, jak postępować w swym życiu dla dobra swego potomstwa. Kiedy naszych Matek nie ma już z nami, kiedy matkami są już nasze córki, a może i wnuczki, to przypatrujemy się, jak one spełniają swoją matczyną rolę. Jest im teraz dużo łatwiej; nie znaczy to, że i one pozbawione są kłopotów i rozterek życia rodzinnego. Ale my pamiętamy i nigdy nie zapomnimy losu polskich i nie tylko polskich matek, które traciły swoje dzieci w okrucieństwach okupacji, wojen, kataklizmów. Ile musiała znieść matka, którą rozdzielono z jej maleńkim dzieckiem w trakcie selekcji w obozach koncentracyjnych. Jak ona cierpiała i była bezradna, gdy jej dziecko umierało z głodu i zimna, w nieludzkich warunkach zsyłek syberyjskich. Nie mogła nieraz pochować osobiście swego ukochanego dziecka, a nawet nie wie, gdzie i co uczyniono ze zmarłym dzieckiem. To piętno pozostawiło w jej świadomości niegojącą się ranę, która nadal krwawi i sprawia ból jej matczynego serca. Cieszmy się zatem, że obecne matki, mimo niedoskonałości systemu, mimo braków, które najlepiej potrafi wyliczyć dzisiejsza matka, że one nie załamują rąk; czynią wszystko, by ich dziecko nie zaznało głodu, choroby, niedostatku, by cieszyło się swym dzieciństwem, o które ich matka dba kosztem wielu wyrzeczeń, bo każdy czas ma swoje problemy, ale ona nigdy nie przestanie być Matką, „bo serce Jej, najczystsze z serc”.
Wszystkim Matkom ! By nigdy nie musiały przeżywać podobnych tragedii, by w swym życiu, mimo piętrzących się nieraz przeszkód, zachowały siłę i serce, a nade wszystko dar wdzięczności i szacunku swych dzieci.

1)– akt zgonu  2)– Urząd Stanu Cywilnego w Oświęcimiu

Janusz Marczewski

Komunikat ws. inicjatywy „Ofiarom stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”

Zbliża się kolejna rocznica dramatycznych wydarzeń związanych z wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r. Ojciec Święty Jan Paweł II – na znak solidarności z Polakami przeżywającymi te trudne chwile – zapalił symboliczną świecę w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie.
Instytut Pamięci Narodowej, zainspirowany przykładem Papieża Polaka, pragnie upamiętnić te bolesne wydarzenia poprzez kampanię społeczną „Ofiarom stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”. Do udziału w niej zaproszono także Kościół katolicki w Polsce. Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski, obradująca 23. listopada br. na Jasnej Górze, po zapoznaniu się z założeniami kampanii, podjęła decyzję o przyjęciu zaproszenia. W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski zachęca do zapalenia symbolicznej świecy 13. grudnia br. o godz. 19.30 w duchu pamięci o ofiarach stanu wojennego. Biskupi proponują także, aby podczas Mszy Świętych w najbliższą niedzielę objąć modlitwą szczególnie tych, którzy zginęli lub cierpieli broniąc godności człowieka.

ks. Paweł Rytel-Andrianik
Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Pamięć – Zaduma – Modlitwa

Sprawił Bóg, że przy sprzyjającej pogodzie mogliśmy w tym roku czynnie włączyć się w obchody dnia Wszystkich Świętych. Wielka rzesza wągrowczan stanęła pośród mogił swych najbliższych, by uczestniczyć we Mszy św. celebrowanej na Cmentarzu Komunalnym. Tak liczne zgromadzenie mieszkańców i przyjezdnych, oddaje najlepiej atmosferę tego dnia, co w polskiej kulturze, tradycji i religijności, ma wielkie znaczenie duchowe i dowodzi nieprzemijającej wrażliwości na istotę przemijania i miłości do tych, którzy nas uprzedzili w drodze do Domu Niebieskiego, do Domu naszego Ojca. Jak mówił w homilii o. Dariusz Nowicki, stoimy na miejscu świętym, gdzie każdy skrawek ziemi kryje nie tylko doczesne ludzkie szczątki, ale historię ich życia, trud zmagań z przeciwnościami losu i nadzieję, z którą odchodzili z tego świata. Dobrze się stało, że było tam nas tak wielu. Zanieśliśmy naszym drogim zmarłym nie tylko kwiaty i znicze, ale i naszą zbiorową modlitwę, i ten szczególny dar Komunii św. tak licznie przyjętej. A zmierzając w procesji cmentarnymi dróżkami, mogliśmy w ten szczególny sposób włączyć się w dodatkową modlitwę w intencji Wszystkich Świętych i naszych najbliższych, tego daru, którego dla nich najbardziej potrzeba. Wielu z nas uczestniczyło również w wieczornej modlitwie różańcowej, której atmosferę podkreślała wyjątkowa sceneria rozświetlonego cmentarza i krzyża. Dzień Zaduszny – Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych pozwolił nam ponownie skupić swe myśli na oddaniu Im naszej modlitwy, by nią umocnieni byli szczęśliwi w swym nowym życiu, a także, by znaleźli nasze wsparcie, jeśli jeszcze oczekują na pełnię życia wiekuistego. Koronka do Bożego Miłosierdzia, Różaniec z wypominkami i Msza św. koncelebrowana przez naszych Ojców Paulinów dopełniła nasz wspólny wkład w godne przeżycie tych dwóch listopadowych dni. Dobrze się też stało, że w modlitwie różańcowej, gdy wspominając naszych bliskich, pamiętaliśmy również bardzo licznie o naszych kapłanach, którzy kształtowali naszą osobowość, uczyli nas wiary i służyli nam ofiarnie swą posługą. Naszym Ojcom Paulinom dziękujemy za tak okazałą oprawę obchodów, za wygłoszone płomienne homilie, za dar wspólnego przeżywania tych świątecznych dni.
Minęli nas Wszyscy Święci, Zaduszki przypomniały nam o Waszym tam istnieniu; przygasa znicz na Waszych mogiłach, a jednak zawsze płonie nasze przyjazne serce.

Janusz Marczewski

Pamięci tych, którzy odeszli

Stajemy znowu pośród cmentarnych mogił naszych bliskich, by podtrzymać więź, tradycję, ale by zanieść Im też naszą modlitwę i ten znicz pamięci, który zawsze gdy płonie, uzmysławia nam tę duchową łączność. „Uroczystość Wszystkich Świętych* wywodzi się głównie z czci oddawanej męczennikom, którzy oddali swoje życie dla wiary w Chrystusa, a których nie wspomniano ani w martyrologiach miejscowych, ani w kanonie Mszy Świętej. Pierwotnie święto to obchodzono 13. maja. W IV w. rozpowszechniła się tradycja przenoszenia całych relikwii świętych, lub ich części, na inne miejsca. W ten sposób chciano podkreślić, że święci są własnością całego Kościoła. Kiedy w 610 roku papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytną świątynię pogańską Panteon, kazał złożyć tam liczne relikwie i poświęcił tę budowlę na kościół pod wezwaniem Matki Bożej Męczenników. Od tego czasu oddawano cześć wszystkim zmarłym męczennikom w dniu 13. maja. Papież Grzegorz III w 731 r. przeniósł tę uroczystość z 13. maja na dzień 1. listopada. W 837 r. Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1. listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego rozszerzono to święto na cały Kościół. W atmosferę wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych przenoszą nas obchody Dnia Zadusznego*, które zapoczątkował w chrześcijaństwie w roku 998 św. Odilon, opat z Cluny, jako przeciwwagę dla pogańskich obrządków czczących zmarłych. Na dzień modłów za dusze zmarłych – stąd nazwa „Zaduszki” – wyznaczył pierwszy dzień po Wszystkich Świętych. W XIII w. ta tradycja rozpowszechniła się w całym Kościele katolickim. W XIV wieku zaczęto urządzać procesje na cmentarz do czterech stacji. Przy stacjach odmawiano modlitwy za zmarłych i śpiewano pieśni żałobne. Piąta stacja odbywała się już w kościele, po powrocie procesji z cmentarza. W Polsce tradycja Dnia Zadusznego zaczęła się tworzyć już w XII w. a z końcem XV w. była znana w całym kraju. W 1915 r., papież Benedykt XV, na prośbę opata benedyktynów, zezwolił, aby tego dnia każdy kapłan mógł odprawić trzy msze: w intencji poleconej przez wiernych, za wszystkich wiernych zmarłych i wg intencji papieża. W polskim Kościele katolickim, Dzień Zaduszny ma rangę wspomnienia obowiązkowego, jako wspomnienia wszystkich wiernych zmarłych”. Te dwa pierwsze listopadowe dni wprowadzają nas w szczególną atmosferę, która uczula naszą świadomość na nieunikniony fakt przemijania. I wówczas, gdy stoimy nad grobem najbliższej osoby, właśnie w tym miejscu, dociera do nas ta życiowa prawda, że wszystkich nas czeka ten sam los, los człowieka, który by odnaleźć się w nowym życiu, musi właśnie przejść tę drogę, oczekując obiecanego zmartwychwstania. I smutek, który ta oczywista prawda niesie, ma też w swym wymiarze tę nadzieję, że śmierć nie oznacza końca, a jest początkiem nowego, lepszego życia, na które oczywiście trzeba sobie zasłużyć tym pierwszym etapem naszego istnienia, czyli życiem doczesnym. Widok, który dostrzegamy wchodząc na cmentarz jest bardzo miły i budujący dla oka, gdy stajemy pośród pięknie udekorowanych mogił, pomników, gdy szczególnie wieczorową porą płoną niezliczone znicze pamięci. Wszystko to dowodzi, że ci którzy odeszli, byli dla nas bardzo bliscy, bardzo ich kochaliśmy, bardzo nam ich brakuje, często sytuacja po utracie najbliższej osoby nas przerasta. Przynieśliśmy im wiązanki kwiatów, zapaliliśmy znicze, to wszystko jest piękne i tak trzeba. Jednak pamiętajmy o najważniejszym darze, na który oni czekają, pamiętajmy o modlitwie. Ten dar jest dla nich najważniejszy, a nas nic nie kosztuje, tylko trzeba naszej woli, by to im zanieść w te dni, bo to właśnie jest najpiękniejszym podarunkiem, który nasze serce i pamięć mogą im teraz dać. A kiedy też na drodze twego cmentarnego przejścia trafisz może na mogiłę, której już od dłuższego czasu nikt nie odwiedza, spróbuj się choćby na chwilę zatrzymać, by w zadumie wspomnieć tę może nieznaną osobę, może też zapalić znicz, a przynajmniej odmówić tę jedną przysłowiową „zdrowaśkę”, na którą ta zmarła osoba oczekuje, by osiągnąć pełnię życia wiecznego. Odwiedzanie cmentarza w te szczególne listopadowe dni, jest piękną tradycją i wyrazem naszej pamięci o tych, którzy w minionym czasie stanowili wypełnienie naszego wspólnego współżycia. Dzisiaj, kiedy ich już nie ma wśród nas, to wielce znaczący, potrzebny zmarłym dar, pamiętajmy jednak, by nie był to dar jednostkowy – listopadowy. Chciejmy im ten dar zanosić częściej, nieść im naszą codzienną modlitwę, bowiem jak w swym wierszu „W Zaduszki” pisze poetka Joanna Kulmowa:
„Tu jest pamięć i tutaj świeczka. Tutaj napis i kwiat pozostanie. Ale zmarły gdzie indziej mieszka na wieczne odpoczywanie. Smutek to jest mrok po zmarłych tu, ale dla nich są wysokie jasne światy. Zapal świeczkę. Westchnij. Pacierz zmów. Odejdź pełen jasności skrzydlatej”.
Wieczny odpoczynek racz zmarłym dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci !
*) Opisy świąt na podstawie „Wikipedii”.

Tajemnice światła z Janem Pawłem II

1. Chrzest w Jordanie

Od chrztu w Jordanie rozpoczyna się publiczna działalność Pana Jezusa. Jego Poprzednik – święty Jan chrzciciel – przedstawił Jezusa całemu światu słowami: „Oto Baranek Boży”.

Jan Paweł II również rozpoczął swoją publiczną działalność od przedstawienia światu Chrystusa. Tak uczynił już podczas inauguracji swego pontyfikatu. Tak uczynił podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, kiedy ukazywał Chrystusa jako klucz do zrozumienia tego kim jest człowiek i cały chrześcijański naród. W pierwszej zaś encyklice stwierdził, że „Odkupiciel człowieka, Jezus Chrystus jest ośrodkiem wszechświata i historii”.

W tej tajemnicy wyruszamy wszyscy nad Jordan. Jest to droga prowadząca do Chrystusa. Jan Paweł II tak nauczał w swojej pierwszej encyklice „Redemptor hominis”: Jezus Chrystus jest tą zasadniczą drogą Kościoła. On sam jest naszą drogą „do domu Ojca” (por. J14, 1nn.). Jest też drogą do każdego człowieka. Na tej drodze, która prowadzi od Chrystusa do człowieka, na tej drodze, na której Chrystus „jednoczy się z każdym człowiekiem”, Kościół nie może być przez nikogo zatrzymany. Nie dajmy się i my nikomu i niczemu zatrzymać w naszej drodze do Chrystusa.

2. Gody w Kanie

Już na początku wspólnego życia, małżeństwo zawarte w Kanie Galilejskiej, napotkało na trudności. Już na weselu zabrakło wina. Na prośbę swej Matki sam Chrystus pośpieszył im z pomocą w tej kryzysowej sytuacji. Dzisiaj wiele rodzin przeżywa o wiele większe trudności. W takich sytuacjach śpieszy posłany przez Chrystusa Kościół. Jan Paweł II tak pisze o tym w adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio”: „W obecnym momencie historycznym, gdy rodzina jest przedmiotem ataków ze strony licznych sił, które chciałyby ją zniszczyć, Kościół jest świadom tego, że dobro społeczeństwa, i jego własne, związane jest z dobrem rodziny, czuje silniej i w sposób bardziej wiążący swoje posłannictwo głoszenia wszystkim zamysłu Bożego dotyczącego małżeństwa i rodziny, zapewniając im pełną żywotność, rozwój ludzki i chrześcijański oraz przyczyniając się w ten sposób do odnowy społeczeństwa i Ludu Bożego”.

Jak doskonałe wino, które Jezus dał nowożeńcom z Kany przyjmijmy ewangeliczną naukę o rodzinie, którą głosił Jan Paweł II a z nim cały Kościół.

3. Jezus wzywa do nawrócenia

Wezwanie do nawrócenia szczególnie jest potrzebne współczesnemu światu i współczesnemu człowiekowi. Pius XII, używając zwrotu, który stał się niemal przysłowiowym, oświadczył, że

„grzechem tego wieku jest utrata poczucia grzechu”. Jan Paweł II natomiast ukazuje w swej adhortacji „Reconciliatio et poenitentia” jaki jest ratunek dla świata chorego na grzech śmiertelny:

„Przywrócenie właściwego poczucia grzechu jest pierwszym sposobem przezwyciężenia poważnego kryzysu duchowego, jaki trapi człowieka naszych czasów. Poczucie grzechu odbuduje się jednak jedynie przez jasne odwołanie się do niezmiennych zasad rozumu i wiary, zawsze głoszonych przez naukę moralną Kościoła. Niech w zrozumieniu tej nauki Jezusa głoszonej przez Jana Pawła II pomoże nam wezwanie Matki Bożej, które zostało powtórzone również w Fatimie. Maryja wypowiada je jednym słowem, wołając do nas: „Pokuty”!

4. Przemienienie Pańskie

Cudowne przemienienie Chrystusa jest wezwaniem skierowanym do uczniów, aby w sposób zwyczajny przemieniali świat wokół siebie. Tego przemienienia dokonujemy przede wszystkim prze pracę. Nauczał tego Ojciec święty w encyklice „Laborem exercens”: Z pracy swojej ma człowiek pożywać chleb codzienny i przez pracę ma się przyczyniać do ciągłego rozwoju nauki i techniki, a zwłaszcza do nieustannego podnoszenia poziomu kulturalnego i moralnego społeczeństwa, w którym żyje jako członek braterskiej wspólnoty. Cudowne przemienienie sam Chrystus kojarzy ze swoją śmiercią i zmartwychwstaniem. Natomiast Ojciec święty ukazuje paschalny wymiar pracy, narzędzia, którym przemieniamy świat. Pot i trud, jaki w obecnych warunkach ludzkości związany jest z pracą, daje chrześcijaninowi i każdemu człowiekowi, który jest wezwany do naśladowania Chrystusa, możliwość uczestniczenia z miłością w dziele, które Chrystus przyszedł wypełnić (por.J17,4). To dzieło zbawienia dokonało się przez cierpienie i śmierć krzyżową. Znosząc trud pracy w zjednoczeniu z Chrystusem ukrzyżowanym za nas, człowiek współpracuje w pewien sposób z Synem Bożym w odkupieniu ludzkości. Okazuje się prawdziwym uczniem Jezusa, który na każdy dzień bierze krzyż działalności (por. Łk9,23)do której został powołany.

5. Ustanowienie Eucharystii

W naszym pielgrzymowaniu zwracamy się ku Eucharystii. Chrystus ustanowił ten Sakrament jako chleb, który umacnia nas w drodze poprzez ziemię i jako jedyny daje siły na drogę z ziemi do nieba.

O Eucharystii nauczał nas Ojciec święty w swojej ostatniej encyklice: „ Ecclesia de Eucharistia”. Kościół żyje dzięki Eucharystii [Ecclesia de Eucharistia vivit]. Ta prawda wyraża nie tylko codzienne doświadczenie wiary, ale zawiera w sobie istotę tajemnicy Kościoła. Na różźne sposoby Kościół doświadcza z radością, że nieustannie urzeczywistnia się obietnica: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, ażdo skończenia świata” (Mt28,20). Dzięki Najświętszej Eucharystii, w której przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pana, raduje się tą obecnością w sposób szczególny. Od dnia Zesłania Ducha Świętego, w którym Kościół, Lud Nowego Przymierza, rozpoczął swoje pielgrzymowanie ku ojczyźnie niebieskiej, Nakświętszy Sakrament niejako wyznacza rytm jego dni, wypełniają je ufną nadzieją.

Niech uczestnictwo w Eucharystii stanie się miarą naszych dni, aż nadejdzie dzień spotkania Zbawiciela twarzą w twarz.

Ks. Edmund Karuk