SPOTKANIE PRZEŁOŻONYCH PAULIŃSKICH NA JASNEJ GÓRZE

ImGPrzeorowie kilkudziesięciu klasztorów paulińskich z Polski oraz zagranicy przybyli na Jasną Górę. Co roku okazją do przyjazdu są imieniny Generała Zakonu przypadające 19 lutego, oraz doroczne spotkanie z przełożonym generalnym, które ma miejsce dzień później. W sanktuarium jasnogórskim zgromadzili się ojcowie przeorowie, proboszczowie i przełożeni z Polski, Ukrainy, Białorusi, Słowacji, Łotwy, Włoch, Czech, Hiszpanii i Anglii.

„Jest to tradycyjne spotkanie, które odbywa się raz w roku. W czasie tego spotkania omawiamy najważniejsze zadania, najważniejsze sprawy, które dotyczą naszego życia zakonnego i naszej duszpasterskiej posługi – wyjaśnia o. Arnold Chrapkowski – Jest to spotkanie, które przewidziane jest przez nasze prawodawstwo zakonne, przez konstytucję, i w tym wymiarze dzisiejszym dotyczy ono przede wszystkim tych ojców, którzy pełnią funkcje przełożeńskie. Jesteśmy wspólnotą międzynarodową, dlatego też ta rozbieżność tematów będzie na pewno dosyć duża, ale zawsze łączy nas to, co określają nasze konstytucje, to powołanie, które w każdym miejscu, niezależnie od kraju, od uwarunkowań duszpasterskich, jest zawsze pełnieniem powołania paulińskiego”.

„Jeżeli chodzi o Polskę, to na pewno będziemy zastanawiać się nad realizacją programu duszpasterskiego związanego z Rokiem Ducha Świętego – podkreśla ojciec generał – Rozbieżność tematów jest dosyć duża, a nasza posługa jest różnorodna, dlatego też nie może w niej zabraknąć tych tematów ogólnokościelnych, nie tylko tych związanych z Zakonem czy z naszą posługą w Polsce, ale także posługą w ramach całego Kościoła Powszechnego. Tutaj chodzi na pewno o większą aktywizację naszych duszpasterstw młodzieżowych, chociaż dobrze funkcjonuje Ruch Paulińskie Dni Młodych, chcemy tworzyć inne grupy, inne formy aktywizacji młodego pokolenia”.

„Wczoraj uroczyście obchodziliśmy imieniny Ojca Generała, bo to jest nasz wyraz wdzięczności Panu Bogu za Jego posługę, On jest przecież takim zwornikiem, łącznikiem jednoczącym wspólnotę paulińską. A dzisiaj spotkanie przełożonych, bo też raz w roku takie się odbywa pod czułym okiem Maryi – mówi o. Dariusz Nowicki, paulin z Wągrowca – Są pewne rzeczy do przekazania, ustalenia, zawsze jest też jakaś konferencja, wykład na różne tematy”.

„My jesteśmy posłani do ludzi, głosimy Słowo Boże, ale przede wszystkim mamy dawać świadectwo swoim życiem, i to jest aktualne zawsze” – dodaje o. Dariusz.

o. Stanisław Tomoń 

Zaproszenie na Mszę św. dziękczynną z okazji setnej rocznicy święceń kapłańskich bł. Michała Kozala, Biskupa i Męczennika

bp Kozal 

Drodzy Diecezjanie!

Dnia 24 lutego br. (sobota) będziemy uroczyście obchodzili 100. rocznicę święceń kapłańskich bł. Michała Kozala, Biskupa i Męczennika. Podczas Mszy św. sprawowanej w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie o godz. 12.00 pod moim przewodnictwem homilię wygłosi ks. bp Jan Tyrawa, ordynariusz diecezji bydgoskiej. Na tę uroczystość przybędą również pozostali księża biskupi z Metropolii Gnieźnieńskiej oraz delegacje kapłanów i alumnów z archidiecezji gnieźnieńskiej, diecezji bydgoskiej i diecezji włocławskiej.
Zapraszam Was, Drodzy Diecezjanie, do Gniezna do udziału we wspólnej modlitwie dziękczynnej za dar kapłaństwa bł. Michała Kozala, ojca duchownego i rektora naszego seminarium, a także do modlitwy błagalnej o nowe powołania kapłańskie i zakonne. Szczególnie liczę na udział przedstawicieli parafii, którym patronuje bł. Michał Kozal oraz członków Stowarzyszenia Wspierania Powołań Kapłańskich Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

W oczekiwaniu na wspólne świętowanie

† Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

W Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie

W środę popielcową wchodzimy w okres Wielkiego Postu, czyli okresu liturgicznego w kościele katolickim przygotowującego nas do największych świąt chrześcijaństwa – Zmartwychwstania Pańskiego. W kontekście tego wydarzenia, jakim było zmartwychwstanie Syna Bożego winniśmy zastanowić się nad ogromem miłości Bożej do nas grzeszników . Nieposłuszeństwo pierwszych ludzi – Adama i Ewy obciążyło nas grzechem pierworodnym, i gdyby nie śmierć Jezusa Chrystusa, bylibyśmy skazani na wieczne potępienie . Bóg w swej niewyobrażalnej miłości – do nas ludzi – postanowił wyzwolić nas z tego obciążenia . I tutaj dopiero możemy poznać jak wielką miłością obdarzył Bóg swój lud, zsyłając na ziemię Syna, by Ten odkupił nas za grzech naszych prarodziców . Sądząc po ludzku, stała się rzecz przerastająca nasze możliwości i wyobrażenie . Czy ktokolwiek z nas, byłby zdolny posłać swe dziecko na pewną i okrutną śmierć, poprzedzoną upokorzeniami, szyderstwami, wielkimi męczarniami. Zapewne nie ! Bóg to uczynił, a Jezus Chrystus, z synowską pokorą ujął krzyż i poniósł go bez szemrania na Golgotę, by tam na nim zawisnąć . Ta śmierć niewinnego człowieka, dała nam wielki dar jakim jest życie wieczne . Umierając wiemy, że w tym momencie rodzimy się do nowego życia i na tej pewności osadza się nasza wiara . W jaki sposób my możemy odwdzięczyć się Bogu za ten dar . Przede wszystkim winniśmy odpowiedzieć Bogu na Jego wezwanie, by wziąć swój krzyż, i tak jak Jezus Chrystus pójść drogą, którą Bóg nam wyznaczył, by po przejściu zasłużyć na życie wieczne . Jaka może być ta nasza droga ; może być nieraz niełatwa. A jak ciężki będzie mój krzyż – Bóg nie żąda od nas niczego, co by nas przerastało . A zatem, ujmij swój krzyż i nieś go przez życie. Jeżeli upadniesz, wstań ; niech cię nie zraża chwilowa słabość, On jest przy tobie i nie powiedzie cię na zatracenie . Co mnie może czekać, jaki będzie mój krzyż ? Nie można odpowiedzieć człowiekowi precyzyjnie na to nurtujące go pytanie, na które odpowiedź zna tylko Bóg. Dla jednego będzie to niesprawność fizyczna, ubóstwo czy samotne życie ; dla innego choroba, utrata bliskiej osoby, dotkniecie kataklizmem, utrata dorobku całego życia, kłopoty z wychowaniem dzieci, brak pracy, alkoholizm, narkomania członka rodziny. Waga tego „naszego krzyża” może być znaczna. Jednak nie wolno nam nigdy tracić nadziei, że nam się w końcu powiedzie . Każdego, który kroczy drogą, którą mu Bóg wyznaczył – czeka nagroda w Niebie . W tej grze nie ma pustych losów, trzeba się tylko zastosować do jej reguł, nie zapominając, że ta droga jest łatwiejsza od tej, po której musiał przejść nasz Zbawiciel . Będzie tobie nieraz trudno, ale pamiętaj, że On idzie koło ciebie ; to tylko z pozoru idziesz sam .Gdy ci będzie bardzo trudno, poproś Go o pomoc; On jej tobie nigdy nie odmówi .Poczujesz wtedy, że jest ci lżej . Jeśli jesteś niesprawnym, popatrz na gorzej od ciebie upośledzonych i doceń to, co oni w porównaniu z tobą czynią, więcej i lepiej . Jeśli nęka cię ubóstwo, znajdź ludzi a przede wszystkim dostrzeż w ich ubóstwie to co cię przerasta, a oni to muszą i potrafią z tym żyć . Mimo swego ubóstwa, spróbuj na miarę swoich możliwości im pomóc. „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili.” Zobaczysz wtedy radość na ich obliczach i to doda ci sił . Jeżeli jesteś osobą samotną, rozejrzyj się dokoła i znajdź inną osobę samotną, która rzeczywiście nie ma rodziny, bliskiej osoby, nikt jej nie odwiedza, a do tego jest jeszcze chora . Spróbuj porównać swoje życie, jesteś samotny, ale możesz chodzić i swoimi odwiedzinami, czy ewentualną pomocą sprawić jej radość . Jeżeli utraciłeś bliską osobę, spróbuj spojrzeć na to w kontekście losu innych osób . Straciłeś żonę, męża po kilkudziesięciu latach szczęśliwego małżeństwa, wychowaliście kochające was dzieci, wnuki. Przeżyliście tyle szczęśliwych dni . A gdy choroba czyniła swoje, prosiłeś Boga, by tobie pozostawił kochaną osobę, abyś mógł się do tej samotnej drogi przygotować. I tak się stało. A gdy twój najbliższy odchodził, mogłeś trzymać go za rękę i wierząc mówić – do zobaczenia. Pożegnałeś go w domu, możesz odwiedzać jego mogiłę. Czy to mało ? Pomyśl o tych wszystkich, którzy odchodzili w obozach koncentracyjnych, umęczeni, upokorzeni, pełni obaw o twój los, nie mają mogiły, a ty nie wiesz, gdzie zapalić zaduszkowy znicz . Pomyśl o tych, którzy zginęli nagle w katastrofach, łagrach, z dala od bliskich; nawet nie wiesz nieraz, jak i gdzie zginęli. Czy niosąc swój krzyż nie czujesz się wyróżniony. Umiej to ocenić i nieś go godnie . Ci, którzy pozostali po nich długo jeszcze poniosą swój krzyż. Jak np. długa była „droga krzyżowa” rodzin katyńskich, a jak godnie znosiły one swe cierpienia . Pamiętaj także, że każda droga prowadzi do Boga. Jakąkolwiek On tobie wyznaczy, pamiętaj, że Bóg jest miłością, On wybiera dla ciebie nieraz trudną, ale na pewno najlepszą . Nie bój się na nią wejść, idź z wiarą, że On na ciebie zawsze czeka. Uświadom też sobie, że zmierzasz do pełni życia jaka jest w Chrystusie. Zanim jednak ją osiągniesz, musisz mieć najpierw udział w Jego krzyżu. Innej drogi nie ma .