Jubileusz 25.lecia kapłaństwa ks. Dariusza Andrzejewskiego

GALERIA ZDJĘĆ – KLIKNIJ

Parafia klasztorna pw. Wniebowzięcia NMP oo. Paulinów w Wągrowcu przeżywała dzisiaj jubileusz 25.lecia kapłaństwa swego  parafianina ks. Dariusza Andrzejewskiego. Witający jubilata przedstawiciel parafii wspomniał m.in. „…to już 9185 dni Twojej służby kapłańskiej, którą z woli Najwyższego i Twych przełożonych, pełniłeś w różnych miejscach naszej Ojczyzny, ale jak przecież pamiętamy i w dalekim kanadyjskim Montrealu. Jeżeli dziś o tym wspominamy, to nie po to, by umniejszać Twoje związki z parafią klasztorną, ale by wskazać, że nigdy, mimo nieraz znacznego oddalenia, nie zapomniałeś skąd Twoje korzenie. Zawsze, gdy Wągrowiec przeżywał ważne uroczystości kościelne, byłeś z nami. Zawsze też, swe jubileusze kapłańskie świętowałeś w naszej świątyni, choćby przed 5.laty, gdy towarzyszyliśmy Tobie w jubileuszu 20.lecia kapłaństwa, jeszcze wówczas wraz z Twoją śp. Mamą Zofią Andrzejewską”.
Przypomnijmy: to w naszej parafii ks. Dariusz był ochrzczony, przyjął sakramenty I Komunii św., Bierzmowania i Kapłaństwa; ten ostatni w dniu 5.lutego 1994 r. z rąk ks. bpa Bogdana Wojtusia. Po 25.latach od tamtego wydarzenia, ks. Dariusz Andrzejewski ponownie stanął przy ołtarzu parafii Wniebowzięcia NMP, by świętować ten znaczący jubileusz, i tym razem w asyście ks. bpa seniora Bogdana Wojtusia, który dzisiaj, po 25.latach, wpisując się do kroniki parafialnej napisał m.in. … „miałem tę łaskę, iż 25 lat temu święciłem w kościele klasztornym ks. Dariusza”. Ks. bp Bogdan Wojtuś bardzo obrazowo przedstawił drogę kapłańskiego życia ks. Dariusza i życzył mu, by nie ustawał w dążeniu do osiągnięcia pełni satysfakcji z sakramentu Kapłaństwa. Ks. Dariusz Andrzejewski celebrował mszę św. dziękczynną wraz z o. Dariuszem Nowickim, który wygłosił homilię, w trakcie której przypomniał drogę do kapłaństwa ks. Andrzejewskiego. Ks. Dariusz Andrzejewski dziękując za dar kapłaństwa, podkreślił znaczącą rolę ks. bpa Bogdana w kształtowaniu swej drogi kapłańskiej i nigdy nie przerwaną łączność duchową. Na zakończenie uroczystej mszy św. ks. bp Bogdan Wojtuś wraz z ks. Dariuszem udzielili zebranym parafianom i gościom Bożego błogosławieństwa. Ks. Dariuszu ! W tak dostojnym dla Ciebie dniu, przyjmij od nas najszczersze życzenia spełnionego kapłaństwa, przy dobrym zdrowiu i pogodzie ducha. Niech nasza Wągrowiecka Madonna czuwa nad Tobą, a Bóg darzy wszelkimi dobrami. I nadal, nie zapominaj o nas !

Janusz Marczewski

Wielkopostne rekolekcje u wągrowieckich paulinów

GALERIA ZDJĘĆ – KLIKNIJ

Wspólnota „Przymierze Miłosierdzia” z Poznania, poprowadziła w tym roku rekolekcje wielkopostne w naszej parafii. Misjonarz z Brazylii /São Paulo/, przykładami z własnego życia i mieszkańców Wenezueli, pokazał nam, co może uczynić wiara, kiedy ona jest prawdziwa, szczera i silna, i jak ona może oddziaływać na inne osoby, mimo, że w pierwszym zetknięciu z taką osobą, odnosimy wrażenie, że trafiamy w próżnię. Potrzeba nam tylko w tym momencie własnej, silnej wiary, że w swym działaniu nie jesteśmy sami. Wystarczy zaufać Bogu i wierzyć, że to, co czynimy w pracy nad drugim człowiekiem ma poparcie Stwórcy, który poprowadzi nas w tej trudnej roli.
A czyni tak, bo Bóg nas kocha i to bez względu na naszą postawę i stosunek do Jego osoby. Nawet wtedy, gdy zaczynasz zatracać swoją wiarę, gdy zaczynasz wątpić, to On nigdy Cię nie opuści. On będzie czynił wszystko, by Cię zawrócić ze złej drogi, na którą w przystępie zwątpienia wstąpiłeś. On Cię z tej drogi zawróci, tylko i ty musisz tego szczerze pragnąć, bo On na Ciebie zawsze czeka.
I wtedy, gdy nęka Cię choroba, gdy wpadłeś w sidła uzależnienia, to pamiętaj, że gdy zwrócisz się do Niego o pomoc, On ci jej nie odmówi; tylko musisz Mu zaufać i wierzyć. Bóg przecież tak umiłował świat, że Syna swego po to nam dał, by kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. I nie martw się w sytuacji, gdy zdaje się tobie, że w tej trudnej dla ciebie sprawie, On nie może ci pomóc, że gdzież On będzie chciał wejść w tę otchłań, w której się znalazłeś. I tu źle oceniasz swego Boga. On wszędzie dotrze do ciebie, dla Niego nie ma żadnej przeszkody. On żąda tylko jednego, byś z pełnym zaufaniem Mu zawierzył. A zatem co masz czynić ? Twą modlitwą możesz wszystko wybłagać; tam gdzie panował grzech, uzależnienie od pokus tego świata, może nastać czystość uczuć i powrót do wiary, pamiętając, że jeśli Boga prosisz, wszystko możesz uzyskać. On cię nigdy nie przestaje kochać, uwierz Mu.
Mieliśmy w trakcie tych rekolekcji codzienną okazję, by w momencie adoracji Najświętszego Sakramentu, w bezpośredniej bliskości u stóp ołtarza, w przestrzeni prezbiterium, niemal na wyciągnięcie ręki, przy wspólnym śpiewie z akompaniamentem misjonarza, prosić Jezusa, by wysłuchał naszych próśb, które kierowaliśmy do Niego z nadzieją na wysłuchanie. To było wielkie przeżycie, gdy celebrujący Eucharystię o. Emanuel Matusiak wszedł między uczestników adoracji, udzielając nam błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem, czy to zbiorowego, czy innym razem indywidualnego, jak to uczynił o. Paweł Przybyszewski. Można było odnieść wrażenie, że to Jezus pochyla się nad każdym z nas, a my możemy w tej chwili zwracać się do Niego ze swoimi prośbami.
Ostatni dzień rekolekcji – można powiedzieć – zdominował Duch Święty. Pieśni uwielbienia, a nade wszystko wspólna modlitwa poprowadzona przez misjonarzy, wytworzyła wyjątkową atmosferę naszego spotkania. Kulminacyjnym akcentem było utworzenie dwuszeregowego szpaleru, którym przeszliśmy / z zamkniętymi oczyma/ wszyscy, prowadzeni przez Ducha Świętego – wspomagani przez uczestników spotkania – do stóp ołtarza, by tam, z rąk o. Dariusza Nowickiego i o. Pawła Przybyszewskiego, przyjąć szczególne, indywidualne błogosławieństwo wieńczące nasze przejście, w którym nieśliśmy nasze prośby do Jezusa. Można było dostrzec wielkie wzruszenie i modlitewne zaangażowanie kroczących z wielkim przejęciem, którzy nieśli swe prośby wspomagani przez wszystkich uczestników. Każdy z nas mógł też osobiście podziękować Ojcom za inicjatywę zaproszenia tej grupy misjonarzy, którym dziękujemy za spędzone wspólnie modlitewne dni, które przygotowały nas na nadchodzące święta Zmartwychwstania Pańskiego. Dziękujemy szczególnie Claudio Pinheiro, a także Beacie Siluk, Oli Pawlak i Kindze Figiel za tę wyjątkową atmosferę, którą potrafili wytworzyć, a nas wprowadzić w to modlitewne uniesienie.

Janusz Marczewski

 

Zbawienie przyszło przez Krzyż

 

Przed laty miałem okazję uczestniczyć we Mszy św. w jednym z poznańskich kościołów. Urzekła mnie tam utworzona u stóp ołtarza kompozycja symbolizująca mękę naszego Zbawiciela. Nie znam intencji twórcy tej kompozycji, co jego zdaniem miała w pełni symbolizować. Ja dostrzegłem w symbolice upadającego, zakrwawionego krzyża, również siłę Tego, który go dźwigał, krzyża, który Go przygniatał, a który jednak Go nie zgnębił. On do końca niósł swój krzyż, On zwyciężył swój krzyż. Na tej kompozycji umieszczonych było wiele małych krzyży, które opierały się o krzyż Zbawiciela. I tu dostrzec możemy również, jak nasze krzyże, które w naszym doczesnym życiu musimy nieraz nieść, są jednak znacznie lżejsze od tego, który dźwigał Pan Jezus. Na nich nie ma cierniowej korony, nie ma krwi, one też opierając się o krzyż naszego Zbawcy pozwalają nam wysnuć pewną refleksję. Idąc drogą Pana Jezusa, jeżeli tylko swój krzyż zechcemy oprzeć na życiu i męce Chrystusa, zapewne łatwiej będzie nam go nieść. I tu można by przywołać słowa tej XIX.wiecznej pieśni wielkopostnej autorstwa ks. jezuity Karola Antoniewicza: „w Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie, w Krzyżu miłości nauka. Kto Krzyż odgadnie, ten nie upadnie, w boleści sercu zadanej”…. Kiedy w kalendarzu liturgicznym Kościoła Katolickiego trwa Wielki Post, zaczynamy rozpamiętywać wszystko, co działo się w Wieczerniku, w pałacach arcykapłanów Annasza i Kajfasza, czy wreszcie w pretorium Piłata. Bolejemy nad tym, co się potem stało na drodze prowadzącej na Golgotę i na samej Golgocie. Upamiętnieniem tych wydarzeń są wielkopostne nabożeństwa Drogi krzyżowej, które pozwalają nam jakoby zanurzyć się w tamtych wiekopomnych wydarzeniach, a które w efekcie – w swym epilogu Zmartwychwstania Pańskiego – przyniosły nam nieprzemijający dar życia wiecznego. Czy my dzisiaj, ludzie XXI.wieku potrafimy to docenić ? Myślę, że tak, choć przecież coraz częściej spotykamy się z próbą marginalizowania tego dowodu Boskiej miłości do człowieka. Życie doczesne nie szczędzi nam zdarzeń, które nas próbują przygnieść do ziemi swym ciężarem gatunkowym. Siła naszej wiary polega jednak na tym, by nie pozwolić sobie na tę chwilę słabości i zwątpić, że Bóg nas zostawi samych z naszymi troskami, problemami. Niemalże każdy z nas, którego dotknęły życiowe problemy, kiedy musieliśmy wziąć na swe ramiona ciężar krzyża i nieść go przez życie, spostrzegliśmy zarazem, że kiedy zwracaliśmy się do Boga o pomoc i siły, On nas wysłuchiwał i ten krzyż, który nadal nam jeszcze ciążył, stawał się jednak z czasem lżejszy, a to dlatego, że nie zwątpiliśmy, bo po tej drodze tylko z pozoru idziesz sam, On idzie koło ciebie. Przynajmniej przez chwilę spróbuj porównać ciężar swego krzyża z tym, który muszą nieść inni. Prawdą jest, że jesteś osobą niepełnosprawną, ale popatrz na gorzej od ciebie upośledzonych; spróbuj docenić to, co oni czynią więcej i lepiej. Gdy cię nęka ubóstwo, poszukaj ludzi sobie podobnych i dojrzyj w ich ubóstwie to, co cię przerasta, a oni muszą i potrafią z tym żyć. Zechciej mimo swego ubóstwa, na miarę swoich możliwości im pomóc. Będziesz mile zaskoczony radością, która pojawi się na ich obliczach, a to tobie doda sił. Kiedy jesteś już osobą samotną, spójrz dokoła siebie i znajdź inną osobę samotną, która nie ma przy sobie żadnej bliskiej osoby, nikt jej nie odwiedza, a do tego jest jeszcze chora. Kiedy z tą sytuacją porównasz swoje życie, to mimo że jesteś też samotny, ale możesz chodzić i swoimi odwiedzinami, czy ewentualną pomocą sprawić innej osobie radość. Jest wiele osób, które utraciły swoich najbliższych, ty też do nich należysz; spróbuj jednak na to spojrzeć w kontekście losu innych osób. Straciłeś ukochaną małżonkę, kochającego męża po kilkudziesięciu latach szczęśliwego małżeństwa, dochowaliście się kochających was dzieci, wnuków, przeżyliście tyle szczęśliwych dni. Nawet wtedy, gdy choroba czyniła swoje, prosiłeś Boga, by On pozwolił tobie przygotować się do samotnego życia i On cię wysłuchał. A gdy nadeszła ta chwila, gdy twój najbliższy odchodził, mogłaś trzymać go za rękę, mówiąc z pełną wiarą – do zobaczenia. Pożegnałaś się z nim w domu, możesz odwiedzać jego mogiłę. I tu wypada postawić pytanie – czy to mało ? Pomyśl o tych wszystkich, którzy ginęli umęczeni, upokorzeni w obozach koncentracyjnych, pełni obaw o twój los, nie mają nawet mogiły, na której mogłabyś zapalić zaduszkowy płomień pamięci. A zatem, czy niosąc swój krzyż nie powinienem czuć się w pewien sposób wyróżniony. Umiejmy to doceniać, nieśmy go godnie bez szemrania. A jednak pamiętajmy, że każda droga prowadzi do Boga. Jakąkolwiek On tobie wyznaczy, nie zapomnij, że Bóg jest miłością; On wybiera dla ciebie nieraz drogę trudną, ale na pewno najlepszą. Nie obawiaj się zatem podążać po niej, idź z wiarą, że On na ciebie zawsze czeka. Uświadom też sobie, że zmierzasz do pełni życia, jaka jest w Chrystusie. Zanim jednak ją osiągniesz, musisz mieć najpierw udział w Jego Krzyżu – innej drogi nie ma.

Janusz Marczewski

Rozważania wielkopostne kleryków Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie

Klerycy Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie w czasie Wielkiego Postu będą przygotowywali cykl rozważań wielkopostnych pt. DROGA. Filmiki będą ukazywały rożne postacie, które Jezus spotyka podczas drogi na Golgotę. Pokazanie ich dylematów i wewnętrznych rozterek pomoże w odkrywaniu wskazówek dla naszego życia.
Szczegóły i film promujący dostępne są na seminaryjnym Facebooku (https://www.facebook.com/seminariumgniezno/?fref=ts) oraz stronie internetowej: www.archidiecezja.pl.

Zaufajmy Bogu i pracujmy nad sobą !

W świecie biblijnym liczba czterdzieści ma bogatą symbolikę. Oznacza długi czas, konieczny, by przejść wewnętrzną przemianę. Czterdzieści dni trwał Potop, oczyszczający ziemię z brudu nieprawości. Tyle samo czasu przebywał Mojżesz na Górze Synaj, zanim otrzymał od Boga kamienne tablice z Dziesięciorgiem Przykazań. Przez czterdzieści dni pościł na pustyni nasz Zbawiciel, zanim rozpoczął Swą publiczną zbawczą działalność. Przez taki sam czas Zmartwychwstały Pan przed Swym Wniebowstąpieniem spotykał się z uczniami, utwierdzając ich w wierze i przygotowując do Zesłania Ducha Świętego. Lud Izraela wędrował z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej przez czterdzieści lat. Tę trasę Izraelici mogli przejść w kilka tygodni, ale Pan Bóg, patrząc na niewierność Narodu Wybranego, chciał by do krainy mlekiem i miodem płynącej trafiły dopiero ich dzieci, pozbawione mentalności niewolników, nieufnych względem Jego Obietnicy. Czterdzieści dni trwa wreszcie Wielki Post, który przez modlitwę, post i jałmużnę ma nas przeprowadzić z niewoli złych przyzwyczajeń i grzechu do radości i wolności Dzieci Bożych. Wielki Post jest czasem refleksji nad wzajemnym przenikaniem się radości i cierpienia. Dla wielu są to dwie wykluczające się rzeczywistości. Ale nie dla chrześcijan. My rozumiemy, że drogą do radości i szczęścia jest Krzyż. By nasza radość była pełna, potrzebna jest pokuta. O jej skuteczności choćby w nawracaniu grzeszników mówiła w Fatimie Matka Boża. Podczas wizji Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej Anioł wołał: Pokuta! Pokuta! Pokuta! Bez niej nie ma bowiem prawdziwej i trwałej przemiany człowieka. W Kościele – cudownym Mistycznym Ciele Chrystusa, panuje doskonała harmonia pokuty i radości, ubóstwa i bogactwa, wiary dziecięcej i dojrzałej. Bóg nigdy nie zostawia nas samych. U Niego wszystko ma sens i porządek. On jest Życiem, dlatego po śmierci zawsze następuje Zmartwychwstanie. Od nas tylko zależy, czy zmartwychwstaniemy do życia wiecznego, czy wiecznego zatracenia. Św. Charbel Makhlouf uczy nas, że jeśli Bóg dopuszcza cierpienie, to nie dla samego cierpienia, lecz po to, by wyciągnąć z nas to, co najlepsze. Cierpienie dla samego cierpienia to domena piekła. Nie przynosi ono żadnego dobra. Przykładem tego są dusze potępionych – spalają się, nie dając ciepła. Tymczasem cierpienie przeżyte po chrześcijańsku zawsze przynosi wspaniałe owoce. Dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ nasz Pan, pragnąc byśmy z Nim obcowali przez całą wieczność, musi nas przez cierpienie oczyścić z ziemskich przywiązań będących przeszkodą w przebywaniu z Nim. Św. Ojciec Pio ujął to w taki sposób: Bóg chrześcijan jest Bogiem przemiany. Wprowadzasz do swego wnętrza cierpienie, a wydobywasz z niego pokój; odrzucasz rozpacz i widzisz, jak budzi się nadzieja. Tyle tylko, że oczyszczanie z takich przywiązań jest zawsze bolesne. Spróbujmy wyzwolić się bezboleśnie z jakichś nałogów albo choćby z niewinnych przyzwyczajeń… Bywa tak, że sama silna wola nie wystarczy, potrzeba nam łaski Bożej. Chrystus Pan powiedział przecież: Beze Mnie nic uczynić nie możecie. (J 15,5). Wielki Post przeżyty po Bożemu może przynieść nam wiele dobrodziejstw – wewnętrzne nawrócenie, uwolnienie z nałogów, naprawę relacji rodzinnych. Spróbujmy tak właśnie przeżyć ten surowy i święty czas, pamiętając o radzie św. Ignacego z Loyoli: Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie. Bezwzględnie zaufajmy Bogu i pracujmy nad sobą najlepiej, jak potrafimy. Nasz Zbawiciel to wynagrodzi !

Tekst na podstawie publikacji Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi w Krakowie pt. Wielki Post ISBN : 978-83-89591-85-2.