Zaufajmy Bogu i pracujmy nad sobą !

W świecie biblijnym liczba czterdzieści ma bogatą symbolikę. Oznacza długi czas, konieczny, by przejść wewnętrzną przemianę. Czterdzieści dni trwał Potop, oczyszczający ziemię z brudu nieprawości. Tyle samo czasu przebywał Mojżesz na Górze Synaj, zanim otrzymał od Boga kamienne tablice z Dziesięciorgiem Przykazań. Przez czterdzieści dni pościł na pustyni nasz Zbawiciel, zanim rozpoczął Swą publiczną zbawczą działalność. Przez taki sam czas Zmartwychwstały Pan przed Swym Wniebowstąpieniem spotykał się z uczniami, utwierdzając ich w wierze i przygotowując do Zesłania Ducha Świętego. Lud Izraela wędrował z niewoli egipskiej do Ziemi Obiecanej przez czterdzieści lat. Tę trasę Izraelici mogli przejść w kilka tygodni, ale Pan Bóg, patrząc na niewierność Narodu Wybranego, chciał by do krainy mlekiem i miodem płynącej trafiły dopiero ich dzieci, pozbawione mentalności niewolników, nieufnych względem Jego Obietnicy. Czterdzieści dni trwa wreszcie Wielki Post, który przez modlitwę, post i jałmużnę ma nas przeprowadzić z niewoli złych przyzwyczajeń i grzechu do radości i wolności Dzieci Bożych. Wielki Post jest czasem refleksji nad wzajemnym przenikaniem się radości i cierpienia. Dla wielu są to dwie wykluczające się rzeczywistości. Ale nie dla chrześcijan. My rozumiemy, że drogą do radości i szczęścia jest Krzyż. By nasza radość była pełna, potrzebna jest pokuta. O jej skuteczności choćby w nawracaniu grzeszników mówiła w Fatimie Matka Boża. Podczas wizji Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej Anioł wołał: Pokuta! Pokuta! Pokuta! Bez niej nie ma bowiem prawdziwej i trwałej przemiany człowieka. W Kościele – cudownym Mistycznym Ciele Chrystusa, panuje doskonała harmonia pokuty i radości, ubóstwa i bogactwa, wiary dziecięcej i dojrzałej. Bóg nigdy nie zostawia nas samych. U Niego wszystko ma sens i porządek. On jest Życiem, dlatego po śmierci zawsze następuje Zmartwychwstanie. Od nas tylko zależy, czy zmartwychwstaniemy do życia wiecznego, czy wiecznego zatracenia. Św. Charbel Makhlouf uczy nas, że jeśli Bóg dopuszcza cierpienie, to nie dla samego cierpienia, lecz po to, by wyciągnąć z nas to, co najlepsze. Cierpienie dla samego cierpienia to domena piekła. Nie przynosi ono żadnego dobra. Przykładem tego są dusze potępionych – spalają się, nie dając ciepła. Tymczasem cierpienie przeżyte po chrześcijańsku zawsze przynosi wspaniałe owoce. Dlaczego tak się dzieje ? Ponieważ nasz Pan, pragnąc byśmy z Nim obcowali przez całą wieczność, musi nas przez cierpienie oczyścić z ziemskich przywiązań będących przeszkodą w przebywaniu z Nim. Św. Ojciec Pio ujął to w taki sposób: Bóg chrześcijan jest Bogiem przemiany. Wprowadzasz do swego wnętrza cierpienie, a wydobywasz z niego pokój; odrzucasz rozpacz i widzisz, jak budzi się nadzieja. Tyle tylko, że oczyszczanie z takich przywiązań jest zawsze bolesne. Spróbujmy wyzwolić się bezboleśnie z jakichś nałogów albo choćby z niewinnych przyzwyczajeń… Bywa tak, że sama silna wola nie wystarczy, potrzeba nam łaski Bożej. Chrystus Pan powiedział przecież: Beze Mnie nic uczynić nie możecie. (J 15,5). Wielki Post przeżyty po Bożemu może przynieść nam wiele dobrodziejstw – wewnętrzne nawrócenie, uwolnienie z nałogów, naprawę relacji rodzinnych. Spróbujmy tak właśnie przeżyć ten surowy i święty czas, pamiętając o radzie św. Ignacego z Loyoli: Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie. Bezwzględnie zaufajmy Bogu i pracujmy nad sobą najlepiej, jak potrafimy. Nasz Zbawiciel to wynagrodzi !

Tekst na podstawie publikacji Fundacji Instytutu Edukacji Społecznej i Religijnej im. Ks. Piotra Skargi w Krakowie pt. Wielki Post ISBN : 978-83-89591-85-2.