List Ks. Prymasa o peregrynacji Cudownego Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej.

 

Umiłowana w Chrystusie Panu rodzino diecezjalna, Drodzy Siostry i Bracia

Rok 2020 będzie dla naszej świętowojciechowej archidiecezji czasem rozpoczęcia peregrynacji Cudownego Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej. To wydarzenie stanowi okazję do wyjątkowego spotkania Maryi z naszą archidiecezjalną rodziną, z naszymi parafialnymi i zakonnymi wspólnotami, ale nade wszystko jest szansą na osobiste spojrzenie w oczy Tej, którą nazywamy Matką.
Nawiedzenie Obrazu Jasnogórskiego będzie przebiegać pod hasłem: „Bogarodzica” Stanowi ono nawiązanie do szczególnego hymnu, który towarzyszy początkom naszej wiary i państwowości. Hymn „Bogarodzica” to tajemnica obecności Maryi w Kościele Gnieźnieńskim, który czci ją tym hymnem od wieków w prymasowskiej katedrze. Jednak, jak mówił Jan Paweł Il podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Gniezna, hymn „Bogarodzica” jest nie tylko pamiątka przeszłości, ale programem na przyszłość. Dlatego chcemy, by to hasło wskazywało nam konkretne cele i sposoby przeżywania tego czasu nawiedzenia i szczególnej obecności Bogarodzicy pośród nas.
Zanim to jednak nastąpi pragnę Was wszystkich Siostry i Bracia zaprosić i zachęcić do udziału w Archidiecezjalnej Pielgrzymce na Jasną Górę, podczas której poprzez naszą obecność i wspólną modlitwę będziemy chcieli zaprosić Maryję do siebie. Rozpoczniemy ją 6 października według szczegółowego planu, na który składać się będą: konferencje, modlitwa Apelu Jasnogórskiego, i całonocne czuwanie wraz z Mszą św., które zakończymy o poranku 7 października. Jestem przekonany, że może to być czas naszego nawrócenia, odnajdywania siły do pokonywania wszelkich trudności, które niesie codzienność oraz szczególnej radości i pokoju serca wynikających ze spotkanie z Matką.
Kieruję to zaproszenie w dzień, w którym w szczególny sposób pamiętamy o naszych Mamach. Myśląc o nich wypełniamy nasze serca wdzięcznością i miłością, które trudno opisać słowami. Niech nasza modlitwa będzie dla wszystkich Matek najlepszą zapłatą i darem wdzięczności. Niech Jasnogórska Pani, nasza Matka i Królowa, będzie dla Was wzorem i źródłem siły w doświadczeniach codzienności.
Ciesząc się naszym spotkaniem u stóp Królowej Polski polecam całą naszą archidiecezję oraz każdą i każdego z Was Jej orędownictwu. Niech wspólne pielgrzymowanie, a potem obecność Maryi w naszej archidiecezji odnowi w nas cześć i ufność wobec Boga i sprawi, że i nasze osobiste, wspólnotowe i społeczne przemienione życie będzie żywym diamentem w koronie Maryi.

Wojciech Polak                                                                                            Metropolita Gnieźnieński                                                                                Prymas Polski

WRAŻLIWOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ Słowo biskupów do wiernych

Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza
(Mk 9, 42)

Drogie Siostry i drodzy Bracia!

W ostatnim czasie wspólnota Kościoła w Polsce wstrząsana jest kolejnymi bolesnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych. Przestępstwa te są źródłem głębokiego cierpienia osób pokrzywdzonych. Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd z powodu skandali seksualnych z udziałem duchownych. Są one powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców oraz wobec osób skrywających takie czyny.
Cierpienia osób pokrzywdzonych dotykają nie tylko ich samych, ale także całych rodzin oraz wspólnot kościelnych. Przestępstwa te „przysłoniły blask Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań” (Benedykt XVI, List do katolików w Irlandii, 19.03.2010). Głęboko tkwią w nas wykrzyczane słowa świadectwa osoby pokrzywdzonej, iż Chrystus nie krzywdził dzieci. „To [co ksiądz zrobił] naprawdę odcisnęło bardzo duże piętno na moim dorosłym życiu. Ja do tej pory mam koszmary. Cały czas jest to we mnie” – tak powiedziała w filmie w czasie konfrontacji z oprawcą 39-letnia Anna, przed laty 9-letnia uczennica. I drugie świadectwo, przekazane w artykule napisanym przez dorosłego dziś mężczyznę: „Nie mam żalu do Kościoła. Wiem, że skrzywdził mnie nie [cały] Kościół, lecz konkretna osoba. Nie wiem, czy ktokolwiek z przełożonych cokolwiek o tym wiedział. Ale martwi mnie, że tacy jak ja, pozostają poza kościelną sferą uwagi”. Obydwa wyznania są wstrząsające – to nigdy nie powinno się było wydarzyć.

1. Świadectwo cierpienia

Wielu z nas obejrzało film „Tylko nie mów nikomu”. Ten dokument, to przede wszystkim wstrząsające relacje dorosłych dziś osób, wykorzystywanych w dzieciństwie przez duchownych. Zawiera on także przykłady braku wrażliwości, grzechu zaniedbania i niedowierzania osobom skrzywdzonym, co w konsekwencji chroniło sprawców. Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia. Każdy, kto jest wrażliwy, poznając losy osób pokrzywdzonych, odczuwa ból, wzruszenie i smutek wobec ich cierpienia. Dziękujemy wszystkim, którzy mieli odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że żadne słowo nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali.
Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom.
Dla wielu wiernych, szczególnie dla młodych szczerze szukających Boga, skandale seksualne z udziałem duchownych stają się ciężką próbą wiary i powodem do wielkiego zgorszenia.
Rozczarowanie i oburzenie jest tym większe i boleśniejsze, że dzieci zamiast troskliwej miłości i towarzyszenia w szukaniu bliskości Jezusa doświadczyły przemocy i brutalnego odarcia z godności dziecka. Od początku swego istnienia wspólnota kościelna uznawała takie zachowania za wyjątkowo ciężki grzech; według słów Chrystusa „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mk 9,42). „Biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18,7).

2. Wrażliwość

Wszyscy, zarówno duchowni, jak i świeccy, jako społeczność, musimy stworzyć właściwą przestrzeń do przywrócenia pokrzywdzonym jak najbardziej normalnego życia, a także do odbudowania zaufania wobec duszpasterzy i biskupów.
Wyznania pokrzywdzonych przynaglają nas, biskupów, ale i wszystkich ludzi dobrej woli do większego wyczulenia na zagrożenia; do większej wrażliwości na pomoc pokrzywdzonym. Zarówno niebezpieczeństwa, jak i konieczność wsparcia dotyczą każdego środowiska, nie tylko kościelnego, ale i rodzin, szkół, klubów sportowych i wielu innych grup. Sytuacje życiowe pokrzywdzonych skłaniają do szybszego i skuteczniejszego pomagania im. Oni potrzebują wielkiej wrażliwości i wsparcia, by odnaleźć równowagę życia.
Prosimy osoby pokrzywdzone przez duchownych, aby zgłaszały doznaną krzywdę do przełożonych kościelnych oraz do odpowiednich organów państwowych. W każdej diecezji i w wielu prowincjach zakonnych został wyznaczony delegat upoważniony do przyjmowania zgłoszeń o wykorzystaniu seksualnym małoletnich przez osobę duchowną. Ma on też pomóc w otrzymaniu wsparcia psychologicznego, prawnego i duszpasterskiego. Chcemy wspierać pokrzywdzonych od początku tej drogi w podjęciu kroków potrzebnych do przezwyciężania skutków doznanej krzywdy. Przyjmujemy z wdzięcznością nowe motu proprio papieża Franciszka, w którym Ojciec Święty nakazuje zgłaszanie takich przestępstw i przewiduje poważne kary dla przełożonych, którzy zaniedbywali swoje obowiązki chronienia owczarni Chrystusowej. Pamiętamy też o tym, że według zawartych w tym dokumencie nowych norm prawa kościelnego nikogo przy zgłaszaniu przestępstwa nie wolno zobowiązywać do milczenia. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby te zgłoszenia w instytucjach kościelnych przebiegały ze współczuciem i z jak największą wrażliwością oraz w poczuciu bezpieczeństwa dla każdej osoby i jej dramatu. Będziemy też nadal zgłaszać przestępstwa państwowym organom ścigania.
Wielu duchownych i świeckich pracuje z osobami, które odważyły się powiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach. Nie rozgłaszamy tego, ponieważ szanujemy ich prawo do prywatności. Być może sami zdecydują się o tym głośno mówić. Reakcja najbliższego otoczenia rzadko niestety opiera się na życzliwości i wrażliwości. Często jest okrutna, bezmyślna i bezlitosna, czasem pełna wyrzutów, przez co nam wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności, by osoby poszkodowane w dzieciństwie lub młodości w delikatnej sferze seksualności były chronione i wspierane.

3. Odpowiedzialność

Zwracamy coraz większą uwagę na wychowanie w seminariach i kształtowanie osobowości przyszłych księży. Nie chcemy dopuścić, aby w szeregach duchowieństwa znalazły się osoby niedojrzałe, niezdolne do wierności złożonym ślubom i przyrzeczeniom. Ponadto, od sześciu lat koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży powołany przez Konferencję Episkopatu Polski organizuje wraz z zespołem współpracowników Centrum Ochrony Dziecka liczne szkolenia dla duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego. Przygotowujemy w diecezjach i w zgromadzeniach zakonnych także system zapobiegania; ma on pomóc ochronić dzieci i młodzież przed potencjalnym wykorzystaniem seksualnym. Chcemy, by ich bezpieczeństwo stało się priorytetem we wszystkich środowiskach.
W tym kontekście w szczególny sposób doceniamy pracę zdecydowanej większości kapłanów, którzy wierni Ewangelii gorliwie i ofiarnie służą Bogu i ludziom. Nie pozwólmy, by dobro, które dokonuje się w Kościele przez ich posługę, przesłoniły nam grzechy konkretnych osób. Na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej nie przenośmy też win konkretnych osób w sutannach na wszystkich księży. Tych czynów dopuścili się konkretni ludzie i oni powinni zostać ukarani za swoje czyny. Wesprzyjmy w tych trudnych chwilach kapłanów pracujących z poświęceniem, by nie utracili zapału i otrzymali umocnienie ze strony wiernych świeckich.
Wspólnie ze wszystkimi ludźmi dobrej woli jednoczymy wysiłki w rozpoznawaniu i eliminowaniu czynników sprzyjających przestępstwom. Prosimy o wsparcie wychowawców i opiekunów dzieci i młodzieży w przedszkolach i szkołach oraz w zakładach opiekuńczowychowawczych. Prosimy o pomoc w zdobywaniu odpowiedniej wiedzy i umiejętności, by wszystkie placówki prowadzone przez Kościół stały się domami bezpiecznymi, wyznaczającymi najlepsze standardy ochrony dzieci. Taki sam apel kierujemy do odpowiedzialnych za ruchy katolickie i organizacje młodzieżowe. Bądźmy wszyscy bardziej wrażliwi wobec dzieci i młodzieży, a także wobec osób pokrzywdzonych.

Zakończenie

Nasze słowo do wszystkich ludzi dobrej woli kończymy modlitwą do Ducha Świętego:
Oto jesteśmy, Panie, Duchu Święty. Jesteśmy – wprawdzie obciążeni grzechem, lecz zgromadzeni w imię Twoje.
Przyjdź do nas i bądź z nami, Racz obmyć nasze serca i naucz nas, co mamy czynić, dokąd mamy zmierzać, Powiedz, co mamy podjąć, abyśmy wsparci Twoją mocą
Tobie zdołali podobać się we wszystkim. (św. Augustyn)Przyzywając mocy Ducha Świętego i wstawiennictwa Maryi, Matki Kościoła,
Jej powierzając osoby skrzywdzone, rodziny, dzieci i młodzież oraz wspólnoty kościelne, upraszamy w modlitwie ducha pokory i odwagi, aby nie dać się zwyciężyć złu i ogarnąć troską wszystkich.

Podpisali:
Biskupi zebrani na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 22 maja 2019 r.

Daj nam święty pokój

Augustyn Pelanowski OSPPE

Jezus odchodzi, aby mógł przyjść Duch Święty. Bóg odchodzi tylko po to, by przyjść jeszcze bliżej nas. Dlatego Jego odejście jest pokojem. Mówi zwykłe słowa o pokoju, posługuje się codziennym żydowskim pozdrowieniem, ale w tym kontekście i w Jego ustach wszystko nabiera zupełnie innego wymiaru. Kiedy więc mówi, że zostawia Apostołom pokój, to nie jest to jedynie życzenie dobrego dnia. Pokój Jezusa nie oznaczał jedynie czegoś w rodzaju uciszenia ich rozmów albo uspokojenia ich podnieconych emocji. Pokój, który daje Chrystus, jest darem doprowadzającym człowieka do szczęścia. Pokój ten ma moc całkowitego posklejania na nowo popękanego, a nieraz rozbitego na kawałki człowieka. Wyobraźmy sobie naczynie porcelanowe, które rozbiło się na drobne kawałeczki. I nagle ktoś nakazuje tym setkom rozbitych cząsteczek stać się na nowo całością, i to nieskalaną nawet jedną rysą! To właśnie jest pokój Chrystusa.
Jego słowa nie są życzeniami. Mają moc rozkazu, któremu nic nie może się sprzeciwić. Kiedy Jezus mówi, że daje uczniom pokój, oni doświadczają tego nie jako efektu ich osobistego wzięcia się w garść, ale jako interwencji odpowiadającej mocy stworzenia. EIRENE to dar wewnętrznej zgody na siebie, która staje się pogodzeniem ze wszystkim, co może spotkać na zewnątrz. On ich nie poprosił, by sami się uspokoili, lecz dał im ten pokój. „W tym jednym słowie, wypowiedzianym właśnie przez Jezusa, stojącego tu, pośród nich, jest więcej, niż człowiek może oczekiwać” (J. M. Lustiger). Pokój Jezusa pozbawia lęku i trwogi, integruje wewnętrznie i zewnętrznie ludzkie istnienie. Jest też słowem, które w starożytności oznaczało szczęście. Hebrajskie SZALOM znaczyło również wybawienie przez Mesjasza.
Niezwykła moc ukrywa się w zwykłych słowach Biblii. Być może jakaś iskra tego pokoju przepływa do kogoś, komu po prostu z miłością mówisz słowa codziennego pozdrowienia? Niezwykłą świętość Bóg umieścił w sercach zwykłych ludzi. Jezus tak usilnie prosił o pokój nie dla siebie, tylko dla innych. To mnie bardzo dotyka, gdyż najczęściej modlę się tylko o własne uspokojenie nerwów. Odkrywam w sobie tak mało troski o pokój dla innych, i to nie jakiś święty spokój, uspokojenie emocji czy uciszenie płaczu, ale o pokój, który jest zharmonizowaniem, odtworzeniem w Duchu Świętym, wybawianiem z chaosu. Czuję teraz zachętę do tego, by więcej modlić się za innych, z większą usilnością, z błaganiem, aby nikt z tych, których spotkałem, nie był pozbawiony pokoju Chrystusa.
Moi bracia i siostry potrzebują tego pokoju od Ciebie, Jezu. Pokoju, który jest bardziej nieustraszony niż odwaga bohatera. Gdy się ma Twój pokój, już się nie przeżywa lęku czy zmieszania. Ten pokój przynosi PARAKLET, Duch Święty, wszak pokój Jego trzecim owocem, jak zapisał Paweł w Liście do Galatów. Duch Święty jest jak wiatr, który nie rozrzuca, ale układa, nie przewraca, ale podnosi, nie gasi, ale rozpala, nie trwoży, ale dodaje pewności.

Miłość do Matki

Kiedy mówimy Matka, najczęściej mamy na myśli naszą rodzicielkę, tę, która dała nam życie, która uczyła nas wiary, nadziei i miłości. Miłości nie tylko ograniczającej się do kręgu domowego, ale takiej miłości, do której wzywał nas i osobiście dał nam jej zbawczy dowód, nasz Pan Jezus Chrystus. Ale Matka, to także inny wymiar tego słowa. Najdobitniej scharakteryzował to pojęcie Jan Paweł II w trakcie swej IV pielgrzymki do Ojczyzny, w słowach homilii wygłoszonej w dniu 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Masłowie k./ Kielc. „oto matka moja i moi bracia. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia ! To jest moja matka, ta Ojczyzna”. A wcześniej, podczas II pielgrzymki w 1983 r. mówił : „ przybywam do Ojczyzny. Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi. (…..) Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to pocałunek złożony na rękach matki, albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską…. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Te przytoczone powyżej słowa Jana Pawła II mają wymiar ponadczasowy. Miłość do matki, miłość do Ojczyzny jest naszą powinnością zaszczepioną przez rodziców, ugruntowaną w przykazaniu Boskiego dekalogu. Kiedy jednak skoncentrujemy swoje myślenie na miłości do matki – Ojczyzny, potrzebny jest nieraz szczery „rachunek sumienia”. W czym przejawia się moja, Twoja miłość do „matki ziemskiej”. Jak potrafisz współuczestniczyć w stwarzaniu przesłanek do godnego dla niej szacunku i przestrzegania obowiązku czwartego przykazania Bożego. Papież Jan Paweł II mówił : „ słowo Ojczyzna posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe zarazem, którego nie znają inne narody Europy i świata…..Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą….Czuwam – to znaczy także : czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa, zobowiązuje, kosztuje”. Tak faktycznie jest, ale współczesny, teraźniejszy stosunek do Matki – Ojczyzny wymaga od nas obiektywnej oceny tego wszystkiego, co Ona przeżywa. Matce Ojczyźnie zbędne są stałe utyskiwania na niepowodzenia, które przecież zdarzają się nam wszystkim w naszym życiu rodzinnym. Są one też udziałem naszego narodowego zmagania się z tym wszystkim, co staje się zadaniem dla ogółu obywateli państwa. Oby tylko potrafili oni zachować obiektywizm w ocenie naszych sukcesów i porażek. Tylko ten, który pracuje dla Matki wie, ile trudu musiał wnieść w to, co obiecał Matce. Ale on, ma też prawo do popełnienia błędu, bo przecież tylko ten się nie myli, który nic nie robi. Matka Ojczyzna nie potrzebuje przysłowiowych „smutasów” i malkontentów, którym porażka adwersarza jest na rękę, którzy nie potrafią obiektywnie oceniać i dostrzegać, że mimo wielu kłopotów i niedomagań, oblicze naszej ziemskiej matki – Ojczyzny nabiera rumieńców i blasku. Umiejmy się cieszyć z tego, co osiągnęliśmy pracą milionów Polaków, dostrzegajmy błędy, eliminujmy je, ale niech one nie zdominują naszego trzeźwego patrzenia na rzeczywistość i wysiłek pracujących, którym należy się szacunek, bo to oni tworzą współczesne oblicze Matki Ojczyzny, niezależnie od pojawiających się tu i ówdzie niedociągnięć. Właśnie taki stosunek do Matki Ojczyzny sprawi jej największą radość i będzie dowodem na to, że potrafimy „czcić ojca i matkę” wbrew wszelkim przeszkodom, które staną na naszej drodze i tego życzę wszystkim, którzy już potrafią się cieszyć, ale i tym, którzy jeszcze wątpią.

„Szczęść Boże” Janusz Marczewski

Peregrynacja Matki Bożej Jasnogórskiej po Archidiecezji Poznańskiej 2019-2020

 

GALERIA ZDJĘĆ – KLIKNIJ

U naszych archidiecezjalnych sąsiadów, w dniu 18 maja 2019 r., na poznańskich Ratajach, przy pięknej majowej pogodzie, w kościele pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, miała miejsce doniosła uroczystość powitania Matki Bożej w znaku Ikony Jasnogórskiej. Po 42.latach, Matka Boża w Swym Jasnogórskim wizerunku, ponownie gości w Archidiecezji Poznańskiej. Powitały Ją niezliczone rzesze poznaniaków, ale i przedstawicieli wszystkich parafii leżących w granicach administracyjnych Archidiecezji. Tak doniosła uroczystość sprawowana pod przewodnictwem Metropolity Poznańskiego – Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Ks. Abpa Stanisława Gądeckiego, zgromadziła liczną rzeszę hierarchów polskich i kapłanów archidiecezjalnych, a także bpa Romualda Kujawskiego z diecezji Porto Nacional w Brazylii.
O randze uroczystości i jej „paulińskiego” w pewnym sensie charakteru niech świadczy obecność Generała Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika o. Arnolda Chrapkowskiego, Przeora Jasnej Góry o. Mariana Waligóry, a także naszego proboszcza o. Dariusza Nowickiego. Ojcom Paulinom, a także Metropolicie Częstochowskiemu Abpowi Wacławowi Depo, celebrans podziękował za ich codzienny udział i cześć oddawaną Matce Bożej w trakcie Apeli Jasnogórskich. Uroczystości towarzyszyły też m.in. wystąpienia Generała Zakonu Paulinów o. Arnolda Chrapkowskiego, który podkreślił wielowiekowy kult oddawany Matce Bożej w Jej Częstochowskim Sanktuarium. Wyraził też opinię, że obecna peregrynacja po Archidiecezji Poznańskiej przyczyni się do wzmocnienia wiary i ducha uczestniczących przedstawicieli wszystkich lokalnych społeczności. W trakcie uroczystości odczytano również tekst listu nadesłanego na ręce Metropolity Poznańskiego z Watykanu, z Błogosławieństwem Ojca Świętego Franciszka. Homilię nawiązującą do historii peregrynacji po Archidiecezji Poznańskiej wygłosił Metropolita Krakowski Ks. Abp Marek Jędraszewski. Na zakończenie uroczystości, Metropolia Poznański Ks. Abp Stanisław Gądecki podziękował wszystkim za tak liczny udział, i udzielił zebranym pasterskiego Błogosławieństwa. Po uroczystości, Ikona Jasnogórskiej Pani została przeniesiona do wnętrza świątyni, skąd w dniu jutrzejszym rozpocznie peregrynację po kościołach i kaplicach Archidiecezji Poznańskiej.

Janusz Marczewski

List Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka z okazji 56. Światowego Dnia Modlitwy o Powołania, Niedziela Dobrego Pasterza, 12 maja 2019 r.

 

Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!

Prawdziwa radość płynąca ze Zmartwychwstania Pańskiego to coś więcej niż tylko chwilowe emocje czy próba zapomnienia o trudach codzienności. Świadomi tego, przez kolejne niedziele okresu wielkanocnego, dzięki słowu Bożemu i Eucharystii, powracamy do doświadczenia pierwotnego Kościoła, by uczynić je również naszym. I my dzisiaj pragniemy spotkać Chrystusa Zmartwychwstałego, chwalić Go z dziękczynieniem i błogosławi Jego imię (por. Ps 100). Chcemy jeszcze mocniej uwierzyć i pozwolić, aby uwolnił nas od obaw, złudzeń czy przyzwyczajeń. Prosimy, aby Bóg otarł każdą łzę z naszych oczu (por. Ap 7,17) i przeprowadzał nas ze śmierci do życia.

Umocnieni świadectwem uczniów Jezusa, którzy pomimo przeciwności i prześladowań byli pełni wesela i Ducha Świętego (por. Dz 13,52), mamy dzielić się Dobrą Nowiną z tymi, których Bóg stawia na naszej drodze. Nie brak przecież w naszym otoczeniu osób, którym z różnych przyczyn trudno przyjąć, że Pan jest dobry, Jego łaska trwa na wieki, a Jego wierność przez pokolenia. Tymczasem często to właśnie nasza obecność, postawa i modlitwa może na nowo doprowadzić kogoś do wiary, że nic i nikt nie może nas wyrwać z ręki Miłosiernego Ojca (por. J 10,29).

Jak przypomina papież Franciszek, nie możemy się poddawać, żyjąc chwilą i myśląc, że nie ma nic takiego, dla czego warto byłoby się angażować z pasją. Sam Pan chce, abyśmy odkryli, iż każdy z nas jest powołany – na różne sposoby – do czegoś wspaniałego. Nasze życie nie jest owocem przypadku, ale darem bycia umiłowanymi dziećmi Boga, zgromadzonymi w rodzinie Kościoła, który jest naszą Matką, ponieważ rodzi nas do nowego życia i prowadzi do Chrystusa. Dlatego musimy go kochać nawet wówczas, gdy widzimy na jego obliczu zmarszczki kruchości i grzechu. Każdy i każda z nas ma wnieść swój wkład, aby czynić go coraz piękniejszym, żeby mógł być świadkiem miłości Boga w świecie (por. Orędzie na 56. Światowy Dzień Modlitw o Powołania).

Moi Kochani!

Świadomość tego, że Jezus jest Dobrym Pasterzem, my zaś jesteśmy Jego własnością (por. Ps 100), zachęca nas do szczególnej odpowiedzi. W większości realizujemy ją z oddaniem na drodze małżeństwa i życia rodzinnego, zawsze jednak będziemy potrzebować osób, które z zaufaniem przyjmą Boże powołanie do kapłaństwa lub życia konsekrowanego. Decyzję tego rodzaju może utrudnić wiele wewnętrznych oporów czy zewnętrznych przeszkód. Dlatego tym bardziej, za Ojcem Świętym chciałbym zapewnić każdego i każdą z nas, a zwłaszcza Was, moi Drodzy Młodzi Przyjaciele, że nie ma większej radości niż zaryzykowanie życia dla Pana! Nie bądźcie głusi na Jego wezwanie! Jeśli powołuje Was na tę drogę, zaufajcie Mu. Nie dajcie się zarazić strachem, który paraliżuje nas w obliczu wysokich szczytów, jakie proponuje nam Pan. Zawsze pamiętajcie, że dla tych, którzy zostawiają wszystko, aby podążać za Nim, Jezus obiecuje radość nowego życia, która napełnia serce i ożywia codzienne pielgrzymowanie (por. Orędzie).

 Wiemy doskonale, że nie zawsze łatwo jest rozeznać swoje powołanie i ukierunkować swe życie we właściwy sposób. Dlatego też, zachęcani przez Papieża, chcemy na nowo zaangażować się jako Kościół Gnieźnieński – wspólnoty, rodziny i duszpasterze – oferując młodym możliwości wysłuchania i rozeznania. Potrzebne jest duszpasterstwo młodzieży i powołań, które pomogłoby w odkryciu Bożego planu, zwłaszcza przez modlitwę, rozważanie Słowa Bożego, adorację eucharystyczną i towarzyszenie duchowe. Pragniemy wyjść naprzeciw tym wyzwaniom między innymi poprzez rozszerzenie formacji seminaryjnej o tzw. rok propedeutyczny, czyli szczególny okres wprowadzający, który już od najbliższej jesieni kandydaci do kapłaństwa będą przeżywać w Markowicach, w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw.

Jednocześnie nic nie zastąpi naszej wytrwałej modlitwy o dar nowych powołań i za powołanych. Niech to wezwanie powraca jak najczęściej podczas Mszy świętej i nabożeństw, ale także w naszej osobistej rozmowie z Bogiem. Zawierzajmy Mu alumnów Prymasowskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Gnieźnie, stawiających kolejne kroki na drodze powołania. Prośmy również o świętość życia kapłanów i osób konsekrowanych posługujących w naszej archidiecezji. Szczególną modlitwą obejmijmy 3 diakonów – Jacka, Mateusza i Przemysława – którzy w ostatnią sobotę maja przyjmą święcenia kapłańskie, a następnie rozpoczną posługę we wskazanych wspólnotach parafialnych. Pamiętajmy również o wspólnocie parafialnej w Markowicach, u boku której swój rok propedeutyczny będą przeżywać kandydaci do kapłaństwa. Niech to maryjne sanktuarium Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw, stając się miejscem formacji kapłańskiej i powołaniowej, służy młodym ludziom pomocą w dobrym rozeznawaniu życiowej drogi.

Korzystając z okazji, chciałbym skierować słowa wdzięczności do członków Stowarzyszenia Wspierania Powołań Kapłańskich, które od 25 lat działa i rozwija się w Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Dziękuję Bogu za Waszą miłość do Kościoła, zaangażowanie i modlitwę. Ofiarowane przez Was cierpienie i wsparcie przyczyniają się do podtrzymywania w sercach młodych ludzi autentycznej nadziei i przynoszą owoc nowych pasterzy według Serca Bożego.

Drodzy Siostry i Bracia!

Zwyczajem lat ubiegłych, także w tym roku, w Niedzielę Dobrego Pasterza proszę Was nie tylko o duchowe, ale także i materialne wsparcie dla naszego seminarium duchownego. W głównej mierze utrzymuje się ono z ofiar wiernych i kapłanów, a więc to właśnie dzięki Wam może realizować swoją misję. W imieniu własnym oraz całej wspólnoty seminaryjnej już teraz wyrażam wdzięczność za zebrane w dniu dzisiejszym na ten cel ofiary na tacę, które są wyraźnym przejawem Waszej troski o powołania.

Przez cały miesiąc maj w sposób szczególny powierzamy się opiece Najświętszej Maryi Panny. Jej misja nie była łatwa, ale nie pozwoliła, by opanował Ją strach. Jej „tak” było „tak” osób, które chcą się zaangażować i podjąć ryzyko, które chcą postawić wszystko na jedną szalę. Maryja niewątpliwie miała trudną misję, ale trudności nie były powodem, by powiedzieć „nie” (por. Orędzie). Za wstawiennictwem Matki Bożej Królowej Miłości i Pokoju prośmy Pana, aby pozwalał nam odkrywać Jego plan miłości co do naszego życia i by dawał nam odwagę do podejmowania ryzyka na drodze, którą On dla nas przygotował od zawsze. Polecając Waszej modlitwie także moją biskupią posługę, obejmuję wszystkich pasterskim błogosławieństwem.

† Wojciech Polak  Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński                Prymas Polski

 

Rybak, który stał się pasterzem

Augustyn Pelanowski OSPPE
Połowy nigdy nie były najmocniejszą stroną Szymona Piotra. Gdyby nie Rabbi Jeszua, chyba nigdy by nie osiągnął wielkich sukcesów w łowieniu, nawet ryb. Piotr był rybakiem, a nie pasterzem, więc dlaczego został pasterzem dusz? Po połowie 153 ryb Pan powiedział do niego, aby pasł owce.
Co naprawdę kryje w sobie owo ewangeliczne przekwalifikowanie? Nie można cały czas tylko łowić dusz. W końcu trzeba też je nakarmić, odżywić, dawać im stały pokarm pokoju duchowego, prowadzić na coraz wznioślejsze łąki duchowych wyżyn, wyszukiwać drogi do nieba. Przebaczyć komuś grzechy, nawrócić rekolekcyjną mową czy upomnieniem w konfesjonale jest łatwiejszą sztuką niż cierpliwe, wytrwałe obdarowywanie miłością, znoszenie czyjegoś dojrzewania i prowadzenie latami. Połów nocą nie przynosi efektu, bo nie wystarczą nawet ogromne wysiłki rybaków dusz, gdy zabraknie im czasu na Słowo Boże. Noc Kościoła zaczyna się wtedy, gdy kapłani bardziej marzą o najnowszym laptopie niż o znajomości Słowa Bożego. Technologię elektroniczną obdarzamy dziś większym zaufaniem niż Boga.
I jeszcze ta prawa strona łodzi. Dlaczego akurat z prawej strony połów był tak obfity? Jeśli owa łódź jest obrazem Kościoła, to Jezus zdaje się wyraźnie mówić, że w Kościele nie ma szans na sukces w działaniu „na lewo!”, a już na pewno nie uda się zachęcić ludzi do tłumnego uczestnictwa w liturgii, gdy zabraknie w niej tych, którzy wyjaśniają Słowo Boże, i gdy zabraknie elementarnej prawości! Ale prawa strona łodzi to coś więcej niż tylko działanie zgodne z prawem Boga i ludzką prawością. Prawa strona to strona Mesjasza, który zasiadł po prawicy Boga Wszechmogącego, po zdeptaniu grzechu i szatana. To również strona owiec, a nie kozłów ze sceny sądu miłosierdzia. To być może szansa dla tych, którzy woleli prawe oko i prawą rękę sobie odciąć, niż stracić królestwo Boże.
Czy łowienie ryb jest aluzją do potopu Noego? Jeśli tak, to Bóg daje szansę nawet tym, których zatopiły odmęty grzechu. Dopóki jest sieć Kościoła, jest szansa. Co będzie, gdy jej zabraknie?

Witaj maj, piękny maj, u Polaków błogi raj ! *)

 

Myślę że moje odczucia i doznania związane z miesiącem majem nie są odosobnione. Po okresie zimy cieszy nas każda minuta wydłużającego się dnia, coraz wcześniejszego wschodu i coraz późniejszego zachodu Słońca. Brakowało nam tego, stąd z każdym budzącym się dniem przybywa nam energii i chęci do życia. Pękły pąki kasztanowca, lilaków; kłącza konwalii ukazały już pierwsze listki. Ptaki połączone w pary sygnalizują swą radość pięknym „śpiewem”. Na nabożeństwach majowych „chwalimy łąki umajone, góry, doliny zielone, cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki”. Miesiąc maj to tylko 31.dni, które chciałoby się zatrzymać, by one ze swym niepowtarzalnym pięknem, towarzyszyły nam przez cały rok. Kiedy takie myśli się pojawiają, przychodzi również refleksja, że mogłoby to grozić spowszednieniem tych doznań, a wtedy też pozbawilibyśmy się tej niepowtarzalnej atmosfery okresu wyczekiwania na ten szczególny, tak radosny i lubiany miesiąc. A zatem, niech myśli nasze nie próbują poprawiać Boskiego kalendarza naszego kontynentu; cieszmy się każdym majowym dniem i żyjmy świadomością, że on przemija, ale pozostaje nam nadzieja, a raczej pewność, że za rok znowu będziemy przeżywać piękno tego majowego okresu. Po tych kilku refleksjach, spróbujmy się skoncentrować na tym, jak najlepiej wykorzystać każdy dzień, by przyniósł on nam oczekiwane zadowolenie. Każdy z nas ma swoje osobiste przeżycia związane z tym miesiącem. Ale są też wydarzenia, które są zbieżne dla wielu z nas. * Takim przeżyciem jest coroczny udział w nabożeństwach majowych, w trakcie których możemy dziękować Bogu za wszystko, co On dla nas uczynił. Możemy oddać cześć Jego Matce, boć to przecież miesiąc maryjny, miesiąc Królowej Polski. * Osiemnasty dzień maja, winniśmy poświęcić osobie św. Papieża Jana Pawła II z racji 99.rocznicy Jego urodzin. * Dzień 3.maja poświęćmy osobie Maryi Królowej Polski z racji Jej święta, ale i 228.rocznicy uchwalenia Konstytucji 3.Maja. * Dzień 26.maja – pamiętamy o naszych matkach w dniu Ich święta – tych żyjących i tych, które orędują za nami w Domu naszego Niebiańskiego Ojca. * Ale miesiąc maj to przecież miesiąc matur. Wspomnijmy w tych dniach naszą maturę i tych, którzy nas do niej przygotowywali. Poświęćmy im naszą modlitwę. * Wszyscyśmy zapewne uczestniczyli w tym miesiącu w cudzie I Komunii św.; nieważne czy przed 10.laty, a może już nawet przed ponad 60.laty. To także okazja, by uczcić ten dzień uczestnictwem w Eucharystii, wspominając ten szczególny, choć nieraz już bardzo odległy dzień w naszym życiu.
A zatem, cieszmy się z każdego majowego dnia, który dał nam Pan. Nacieszmy swoje oczy tym pięknem budzącej się do życia przyrody, pięknem kwitnących drzew, łąk, kwiatów. Nadstawmy uszu wsłuchując się w śpiew ptaków, kumkanie żab, i w te wszystkie wiosenne majowe odgłosy. Niech to wszystko na długo pozostanie w naszej świadomości, bo gdy „zapiszemy” to w swojej pamięci, zapewne dużo łatwiej będzie nam przeżywać dni smutne, pochmurne, które przecież także stanowią część naszego życia. I za nie dziękujmy Stwórcy, bo każdy dzień nam dany jest Jego dla nas darem, za który winniśmy Mu naszą wdzięczność.

Janusz Marczewski

*)Za tytuł posłużył fragment pieśni „Witaj majowa jutrzenko” /Mazurek 3.Maja/ autorstwa Rajnolda Suchodolskiego