Modlitwy wieczorne

HYMN (kompleta w I tygodniu psałterza)

  Nim kres nadejdzie jasności,
Błagamy, Stwórco wszechświata,
Byś nas otaczał opieką
I chronił w swojej dobroci.

  Niech serca nawet uśpione
Przez sen czuwają przy Tobie;
A kiedy zbudzi je zorza,
Niech Ciebie wielbią z weselem.

  Niech ciało zdrowiem się cieszy
I duch gorliwość odnajdzie,
A Ty swym światłem przenikaj
Głębokie nocy ciemności.

  O spraw to, Ojcze najlepszy,
Przez Syna Twego, Chrystusa,
Co z Tobą w Ducha jedności
Króluje w blasku na wieki. Amen.

Módlmy się:

Panie Jezu Chryste, cichy i pokorny,
dla Twoich naśladowców jarzmo,
które nakładasz jest słodkie,
a ciężar lekki,
przyjmij nasze dążenia i prace
w tym dniu spełnione
i odnów przez odpoczynek nasze siły
abyśmy mogli lepiej Tobie służyć. Amen.

Wielbię Ciebie, mój Boże, i kocham z całego serca.
Dziękuję Ci, żeś mnie stworzył i zachował tego dnia.
Przebacz mi moje winy i przyjmij dobro, które
z Twoją pomocą uczyniłem.
Strzeż mnie w czasie spoczynku
i zachowaj od zła wszelkiego.
Niech łaska Twoja będzie zawsze ze mną
i ze wszystkimi, których mi powierzyłeś. Amen.

Noc spokojną i śmierć szczęśliwą niech nam da
Bóg wszechmogący, Ojciec, Syn i Duch Święty. Amen.


Patron młodzieży

Bł. Piotr Jerzy Frassati

[1901-1925]

Zostało po nim wspaniałe wyznanie;

Każdego dnia zaczynam coraz lepiej pojmować, jaką łaską jest być katolikiem. Życie bez wiary, bez dziedzictwa, którego należy bronić, bez walki o Prawdę, to nie życie, lecz wegetacja… Także wtedy, kiedy doznamy zawodu, musimy pamiętać, ze jesteśmy jedynymi, którzy posiedli prawdę.

Modlitwa [za wstawiennictwem Pier Giorgio Frassatiego]

Boże, nasz Ojcze,
daj nam odwagę wzbić się wyżej,
odejść do pokus przeciętności i banału.
Spraw byśmy, jak Piotr Jerzy
umieli otworzyć się na rzeczy wielkie
i przyjąć z radością, Panie,
Twoje zaproszenie do świętości;
nie pozwól, byśmy przez fałszywą skromność
uważali, że nie jesteśmy do niej powołani,
lub że jest ona ponad nasze siły.
Przez wstawiennictwo Piotra Jerzego
obdarz nas łaską podążania z ufnością
drogą „ku górze”.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Przed Najświętszym Sakramentem

Nie potrzeba wielu wiadomości, by Mi się przypodobać – wystarczy, że Mnie bardzo kochasz. Mów do Mnie, jak gdybyś rozmawiał ze swoim przyjacielem.
Musisz Mnie o coś prosić dla kogoś?
Powiedz Mi jego imię, a następnie – co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Proś o wiele, nie wahaj się prosić. Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć; o chorych, których cierpienia ty widzisz; o zbłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na prawdziwą drogę. Powiedz mi o wszystkich chociaż jedno słowo.
A dla ciebie – czyż nie potrzebujesz dla samego siebie jakiejś łaski?
Powiedz Mi otwarcie, czy może jesteś dumnym, samolubnym, niestałym, niestarannym… i poproś Mnie, żebym ci przyszedł z pomocą w twoich nielicznych czy też licznych wysiłkach, które podejmujesz, by się pozbyć tych wad. Nie wstydź się! Jest wielu sprawiedliwych, wielu świętych w niebie, którzy popełniali dokładnie te same błędy. Ale oni prosili pokornie… i z biegiem czasu zobaczyli, że są od tego wolni. Nie zwlekaj prosić też o zdrowie, o szczęśliwe zakończenie twoich prac, interesów czy studiów. To wszystko mogę ci dać i daję. A Ja życzę sobie, żebyś Mnie o to prosił, jeśli się to nie zwraca przeciwko twojemu uświęceniu, natomiast jemu sprzyja i je wspiera. Czego ci akurat dzisiaj potrzeba? Co mogę dla ciebie uczynić? Gdybyś ty wiedział, jak bardzo pragnę ci pomóc!
Czy masz w tej chwili jakiś plan?
Opowiedz Mi o nim. Czym się zajmujesz? O czym myślisz? Co mogę uczynić dla twojego brata, dla twojej siostry, twoich przyjaciół, twojej rodziny, dla twoich przełożonych? Co ty chciałbyś dla nich uczynić? A co do Mnie – czy nie masz życzenia, żebym był uwielbiany? Czy zechciałbyś swoim przyjaciołom uczynić coś dobrego, im, których ty może bardzo kochasz, ale oni żyjąc nie myślą o Mnie? Powiedz Mi: co dzisiaj budzi nadzwyczaj twoją uwagę? Czego pragniesz z utęsknieniem? Jakie środki posiadasz, aby to osiągnąć? Powiedz Mi o twoim nieudanym przedsięwzięciu, a Ja powiem ci przyczyny niepowodzenia. Czy nie chciałbyś Mnie dla siebie pozyskać?
Może czujesz się samotnym lub źle usposobionym?
Opowiedz Mi w szczegółach, co cię smuci. Kto cię zranił? Kto obraził twoją miłość własną? Kto ciebie znieważył? Informuj Mnie o wszystkim, a wnet dojdziesz tak daleko, że powiesz, iż za Moim przykładem wszystko darujesz i wszystko zapominasz. Za nagrodę otrzymasz Moje pocieszające błogosławieństwo.
Może się boisz?
Czy odczuwasz w swojej duszy owo nieokreślone przygnębienie, które wprawdzie jest bez podstaw, ale mimo to nie przestaje rozrywać ci serca? Rzuć się w ramiona Mojej Opatrzności! Jestem przy tobie, u twojego boku. Ja wszystko widzę, wszystko słyszę i w żadnym momencie nie zostawię cię. Czy odczuwasz antypatie u ludzi, którzy cię przedtem lubili, a którzy cię teraz zapomnieli, od ciebie się odwrócili mimo, że z twojej strony nie było najmniejszego powodu do tego? Poproś za nich, a Ja ich przywrócę do twojego boku, jeżeli nie staną się zawadą dla twojego uświęcenia.
A czy nie masz czasem jakiejś radosnej wiadomości dla Mnie?
Dlaczego nie pozwalasz Mi w niej uczestniczyć? Przecież jestem twoim przyjacielem. Opowiedz Mi, co pokrzepiło twoje serce i wywołało twój uśmiech w okresie od twoich ostatnich odwiedzin u Mnie? Być może miałeś przyjemne zaskoczenia, może otrzymałeś szczęśliwe wiadomości, list, sympatie, może przezwyciężyłeś trudności, wyszedłeś z sytuacji bez wyjścia? To wszystko jest Moim dziełem. Ty masz Mi po prostu powiedzieć: “Dziękuję, mój Ojcze!” A czy nie chcesz Mi nic obiecać? Ja czytam w głębi twojego serca. Ludzi można łatwo zmylić, ale nie Boga. Mów więc otwarcie do Mnie. Czy jesteś zdecydowany nie poddawać się więcej wiadomej okazji do grzechu, zrezygnować z rzeczy, która ci szkodzi, nie czytać książki, która pobudza twoją wyobraźnię, nie przestawać z człowiekiem, który zmącił spokój twej duszy? Czy będziesz znowu łagodnym, miłym i usłużnym wobec tego człowieka, którego miałeś do dziś za wroga, bo ci się sprzeniewierzył? Więc dobrze, powracaj teraz znowu do twojego zajęcia, do twojej pracy, do twoich studiów. Ale nie zapominaj czasu, który przeżywaliśmy razem. Zachowaj – jak dalece możesz – milczenie, skromność, wewnętrzne skupienie, miłość bliźniego.
Kochaj Matkę Moją, która i twoją jest.
I przyjdź znowu z sercem przepełnionym jeszcze większą miłością i jeszcze bardziej oddanym Mojemu Duchowi. Wtedy znajdziesz w Moim Sercu codziennie nową miłość, nowe dobrodziejstwa i nowe pocieszenia.
Myśli podane przez św. Antoniego Marię Clareta

MILCZENIE NAJŚWIĘTSZEJ MATKI

Jeśli Maryja czasem się odezwała, to chyba tylko po to, żeby okazać swą wielkoduszność. Oto stała na zewnątrz, pragnąc rozmawiać z Synem (Mt 12, 47). Ale nie korzysta z autorytetu matki i nie przerywa Jego mowy ani nie wchodzi do domu, w którym Syn nauczał. We wszystkich tekstach czterech Ewangelii słyszymy Maryję tylko cztery razy, jak przemówiła. Po raz pierwszy do anioła, ale stało się to dopiero wówczas, kiedy on do Niej przemówił dwukrotnie (Łk 1, 28-38). Po raz drugi do Elżbiety, kiedy na głos Jej pozdrowienia Jan podskoczył z radości w łonie matki i Elżbieta zaczęła wysławiać Maryję. Wówczas Ona postanowiła wysławiać raczej Pana (Łk 1, 46-55). Po raz trzeci przemówiła do dwunastoletniego Syna, że Ona i ojciec z bólem serca Go szukali (Łk 2, 48). Po raz czwarty słyszymy Ją na weselu, jak zwróciła się do Syna oraz do sług weselnych (J 2, 3-5). Słowa, jakie wówczas wypowiedziała, najlepiej świadczą o Jej wrodzonej łagodności oraz dziewiczej cichości. Cudzy wstyd biorąc za swój własny, nie mogła dopuścić do tego, żeby zabrakło wina. Kiedy Syn jakby Ją upomniał, Ona – cicha i pokorna sercem – nic Mu nie odpowiedziała, ale też nie zwątpiła w Jego pomoc i nakazała sługom, aby czynili wszystko, co On im powie. Zresztą, czyż na samym początku nie czytamy o pasterzach, że kiedy przyszli, jako pierwszą ze wszystkich znaleźli Maryję? „Znaleźli Maryję i Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie” (Łk 2, 16). Podobnie również mędrcy znaleźli Dzieciątko wraz z Nią (Mt 2, 11). Kiedy zaś wprowadziła do świątyni Pańskiej Pana świątyni, wprawdzie wiele rzeczy usłyszała od Symeona (Łk 2, 29-35), była jednak nieskora do mówienia ani o Nim, ani o sobie, chętna natomiast do słuchania (Jk 1, 19). „Maryja natomiast rozważała wszystkie te słowa i zachowywała je w swoim sercu” (Łk 2, 19; por. 2, 51). I tak we wszystkich tekstach ewangelicznych nie znajdziemy ani jednego Jej słowa, jakie by powiedziała o Nim samym, bądź o tajemnicy Pańskiego wcielenia.

Biada nam, którzy ducha nosimy w naszym wydechu! Biada nam, którzy w taki sposób nosimy ducha, że – stosownie do słowa Pańskiego (Jr 2, 13) – przez różne pęknięcia z nas wycieka. Maryja tyle razy słyszała swego Syna, nie tylko wówczas, kiedy w przypowieściach przemawiał do tłumów, ale i wtedy, gdy na osobności objawiał uczniom tajemnice Królestwa Bożego. Widziała Go, jak czynił cuda, w końcu widziała Go wiszącego na krzyżu, umierającego, zmartwychwstałego i wstępującego do nieba. Ale we wszystkich tych okolicznościach nie wspomina się o tym, że słychać było głos najskromniejszej Dziewicy i najczystszej synogarlicy (Pnp 2, 12).

Skoro więc Maryja umiała uczyć się nawet od pasterzy, my powinniśmy uczyć się od kapłanów. Skoro Maryja umiała milczeć, zanim przyszedł apostolski nakaz (Jk 1, 19), to my – po otrzymaniu tego nakazu – winniśmy bardziej czekać na pouczenie, aniżeli pouczać.

Wincenty z Beauvais