Odwiedziłem klasztor kamedułów. Przyjął mnie jeden z ojców i długimi, jasnymi korytarzami, ubogimi i pełnymi ciszy, zaprowadził do przeora. Wszedłem do pomieszczenia o ścianach pobielonych, bez ozdób, bez obrazów, gdzie oczekiwał mnie człowiek milczenia i pogody ducha. Jego oblicze szorstkie i zarazem pełne słodyczy, słodyczy nieodczuwalnej, całkowicie duchowej, która łagodziła surowo wyżłobioną twarz ascety. W jego spojrzeniu prostota dziecka łączyła się z mądrością starca. Nasza rozmowa pełna była wzajemnego zaufania.

Doszło nawet do tego, że ojciec przeor opowiedział mi o tym odległym już dniu, który zadecydował o kierunku jego życia. Jako młody chłopiec uczęszczał do parafialnego ośrodka młodzieżowego.

Pewnego zimowego czwartku, pod koniec popołudnia wypełnionego zabawą, wikary mówił o modlitwie. Gdy wszyscy już wyszli, nasz chłopiec został pod pozorem, że pomoże księdzu w porządkach. W rzeczywistości chciał go o coś zapytać, ale zupełnie nie wiedział, jak to zrobić.

Wreszcie sprzątając salę – to mniej krępuje niż oficjalna rozmowa – powiedział: – Ksiądz powtarza nam stale, że trzeba się modlić, ale ksiądz nas nie uczy, jak to robić. – To prawda. Chcesz nauczyć się modlić? A więc Janku, idź do kaplicy i mów do Niego. – Tego samego wieczoru poszedłem do kaplicy – mówił dalej stary mnich.

– Musiałem tam być bardzo długo, bo pamiętam, że wróciłem do domu późno i dostałem burę. Po raz pierwszy modliłem się. I wydaje mi się, że od tej pory nigdy nie przestałem mówić do Niego.

Refleksja

Swoim przyjęciem woli Boga i akceptacją Jego słów, nadajemy jednocześnie sens naszemu życiu. Odtąd bowiem nie tylko sami żyjemy, ale żyje w nas Chrystus, który przepełnia nasze życie źródłem wiary, nadziei i miłości. Nasza wędrówka nie jest już kroczeniem po omacku, ale przede wszystkim odważnym kroczeniem po “urwiskach codziennych dni”, zwanych tak po prostu: życiem…

Jezus jest dla nas pokarmem i wodą, które ożywiają nasze codzienne życie. Bez tego pokarmu nie potrafimy iść w otchłaniach naszej codzienności, gdzie jest często smutek, depresja i zagubienie. Każdy pokarm daje nam energii życiowej, która jeśli tylko zostanie dobrze spożytkowana, wtedy promieniuje wdzięcznością. Rośnie ona wtedy nie tylko w nas samych, ale przede wszystkim wśród tych, których postawił na naszej drodze Bóg…
Mariusz Han SJ