img_6425

Opowiadanie pt. “Mów do Niego”

Odwiedziłem klasztor kamedułów. Przyjął mnie jeden z ojców i długimi, jasnymi korytarzami, ubogimi i pełnymi ciszy, zaprowadził do przeora. Wszedłem do pomieszczenia o ścianach pobielonych, bez ozdób, bez obrazów, gdzie oczekiwał mnie człowiek milczenia i pogody ducha. Jego oblicze szorstkie i zarazem pełne słodyczy, słodyczy nieodczuwalnej, całkowicie duchowej, która łagodziła surowo wyżłobioną twarz ascety. W jego spojrzeniu prostota dziecka łączyła się z mądrością starca. Nasza rozmowa pełna była wzajemnego zaufania.

Doszło nawet do tego, że ojciec przeor opowiedział mi o tym odległym już dniu, który zadecydował o kierunku jego życia. Jako młody chłopiec uczęszczał do parafialnego ośrodka młodzieżowego.

Pewnego zimowego czwartku, pod koniec popołudnia wypełnionego zabawą, wikary mówił o modlitwie. Gdy wszyscy już wyszli, nasz chłopiec został pod pozorem, że pomoże księdzu w porządkach. W rzeczywistości chciał go o coś zapytać, ale zupełnie nie wiedział, jak to zrobić.

Wreszcie sprzątając salę – to mniej krępuje niż oficjalna rozmowa – powiedział: – Ksiądz powtarza nam stale, że trzeba się modlić, ale ksiądz nas nie uczy, jak to robić. – To prawda. Chcesz nauczyć się modlić? A więc Janku, idź do kaplicy i mów do Niego. – Tego samego wieczoru poszedłem do kaplicy – mówił dalej stary mnich.

– Musiałem tam być bardzo długo, bo pamiętam, że wróciłem do domu późno i dostałem burę. Po raz pierwszy modliłem się. I wydaje mi się, że od tej pory nigdy nie przestałem mówić do Niego.

Refleksja

Swoim przyjęciem woli Boga i akceptacją Jego słów, nadajemy jednocześnie sens naszemu życiu. Odtąd bowiem nie tylko sami żyjemy, ale żyje w nas Chrystus, który przepełnia nasze życie źródłem wiary, nadziei i miłości. Nasza wędrówka nie jest już kroczeniem po omacku, ale przede wszystkim odważnym kroczeniem po “urwiskach codziennych dni”, zwanych tak po prostu: życiem…

Jezus jest dla nas pokarmem i wodą, które ożywiają nasze codzienne życie. Bez tego pokarmu nie potrafimy iść w otchłaniach naszej codzienności, gdzie jest często smutek, depresja i zagubienie. Każdy pokarm daje nam energii życiowej, która jeśli tylko zostanie dobrze spożytkowana, wtedy promieniuje wdzięcznością. Rośnie ona wtedy nie tylko w nas samych, ale przede wszystkim wśród tych, których postawił na naszej drodze Bóg…
Mariusz Han SJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *