Twoje czyny są ważniejsze niż to, kim jesteś.

Oceniając nas, ludzie biorą pod uwagę przede wszystkim nasze zachowanie, które znaczy więcej niż słowa. Przyjrzyjmy się zatem gruntownie i uczciwie naszemu zachowaniu i zadajmy sobie pytanie, w jaki sposób traktujemy tych, na których nam zależy, i co dla nich robimy.

M., sześćdziesięciopięcioletnia wdowa, ma troje dorosłych już dzieci, które mieszkają blisko niej, skarży się jednak, że rzadko do niej dzwonią, a jeszcze rzadziej ją odwiedzają. Jest osobą niezmiernie wymagającą i właściwie nikt nie lubi przebywać w jej towarzystwie. Nieustannie krytykowała swoje dzieci przez całe ich życie i nawet teraz, gdy są już dorosłe, ten ograniczony czas, który spędzają ze swoją matką, pełen jest wytykania błędów, reprymend i wymówek. Nic więc dziwnego, że nie utrzymują z nią bliższych kontaktów. “Powinni mnie kochać i szanować, ponieważ jestem ich matką “, narzeka M.

Niektórzy ludzie, tak jak M., wierzą w “bezwarunkową miłość”. Nieważne, jak niestosownie potrafią się zachowywać, ich najbliżsi krewni i prawdziwi przyjaciele powinni wciąż kochać ich “za to, że są”. Jest to jednak błędne wyobrażenie. Bezwarunkowa miłość możliwa jest między rodzicami i małym dzieckiem, ale w większości związków to nasze zachowanie decyduje o tym, kto nas kocha, kto nienawidzi, kto pragnie naszego towarzystwa, a kto nas unika. Oceniając nas, ludzie biorą pod uwagę przede wszystkim nasze zachowanie, które znaczy więcej niż słowa. Znamy swoje myśli i motywy swojego postępowania, ale jedyną informacją o nas, jaka dociera do innych ludzi, jest nasze zachowanie, które możemy kontrolować.

Ludzie traktują nas zgodnie z tym, jak z nimi postępujemy i co dla nich robimy, niezależnie od tego, kim jesteśmy i czym się zajmujemy. S., świeżo upieczona żona, narzekała, że jej mąż, R., wracając z pracy, zwykł odwiedzać swoją siostrę lub wstępować z kolegami do pobliskiego pubu na piwo. “Jestem jego żoną i powinien starać się spędzać czas ze mną, zamiast wybierać towarzystwo swojej siostry lub przyjaciół”, tłumaczyła S.
R. miał jednak swoje powody, aby nie spieszyć się zbytnio z pracy do domu: gdy tylko przekraczał jego próg, S. zasypywała go masą domowych obowiązków i ciągłymi wymówkami.

Przyjrzyjmy się gruntownie i uczciwie naszemu zachowaniu i zadajmy sobie pytanie, w jaki sposób traktujemy tych, na których nam zależy, i co dla nich robimy. Najpierw zapytajmy siebie samych, czy nasza osobowość i styl sprawiają że jesteśmy lubiani i że ludzie chcą przebywać w naszym towarzystwie? Czy mamy miłe usposobienie? Czy łatwo się z nami porozumieć? Czy jesteśmy pomocni i uprzejmi? Czy jesteśmy mili dla naszego otoczenia? Czy okazujemy innym zainteresowanie? Czy umiemy ich słuchać?

Następnie zastanówmy się, czy jednak, tak jak M., nie traktujemy innych w sposób nieodpowiedni. Czy jesteśmy małostkowi, złośliwi, ordynarni lub ponurzy? Czy często krytykujemy innych, okazujemy swoją dezaprobatę? Czy często narzekamy, skarżymy się, tracimy nad sobą panowanie? Czy zwracamy uwagę na innych? Czy nawet jeżeli wyświadczamy komuś przysługę, robimy to opornie i nieuprzejmie? Jeżeli przyjmujemy często negatywną postawę wobec naszych najbliższych, oni, tak jak dzieci M., odsuną się od nas – nawet jeżeli tak naprawdę kochają nas i szanują.

J. odkrył, dlaczego taka zmiana może się okazać konieczna: “Wydawało mi się, że C. powinna mnie kochać tylko dlatego, że jest moją żoną. Gdy jednak pomogła mi zrozumieć, że często jestem niemiły i krytykancki, zacząłem zmieniać swoją postawę i sposób bycia. Zamiast krytykować prowadzenie domu, zacząłem jej pomagać, bo zrozumiałem, że to także mój dom. Dotarło też do mnie, że moja żona łączy swoją karierę zawodową z obowiązkami żony i matki”.
Ludzie nie potrafią czytać w moich myślach, widzą tylko moje czyny.
Nasze czyny świadczą o nas.
Jeżeli chcę, by ludzie traktowali mnie uprzejmie, sam muszę być dla nich uprzejmy.
Twoje czyny są ważniejsze niż to, kim jesteś.
Nie można przez cały czas być uroczym, ciepłym, miłym, kochającym, delikatnym, troskliwym i uprzejmym. Trzeba jednak zadać sobie pytanie, jak często i w jakich okolicznościach jest się samolubnym, niewrażliwym na innych ludzi. Pamiętajmy, aby okazywać swoją miłość przez czyny! Jeśli odkryjesz rozdźwięk pomiędzy tym, kim jesteś, a tym, jak się zachowujesz, zmień swoje zachowanie. Jeżeli sądzimy, na przykład, że jesteśmy hojni, ale nigdy nie udaje nam się pierwszym sięgnąć po rachunek, poprośmy kelnera, aby nam go wręczył. Jeżeli podoba ci się praca kolegi, powiedz mu to. Jeżeli uważasz, że punktualność jest ważna, nie każ czekać innym.

Więcej w książce: Jak nie wpaść w depresję. 40 szkodliwych przesądów, które zatruwają nam życie – Arnold A. Lazarus, Clifford N. Lazarus, Allen Fay