Wszystkie wpisy, których autorem jest Janusz Marczewski

Wasze rodziny… Cztery słowa Boga

Noël Quesson

– Pierwsze miejsce praktykowania Wiary i Odpowiedzialności (Mt 2,12-23);
– Pierwsze miejsce wzajemnego Poszanowania i wzajemnej Pomocy (Syr 3,2-14);
– Pierwsze miejsce wzajemnego Wychowywania się, Modlitwy i Przebaczenia (Kol 3,12-21);
– Pierwsze miejsce Szczęścia i Bojaźni Boga (Ps 127).

Wszystkie cztery teksty biblijne dzisiejszej niedzieli podejmują zasadniczą naukę o rodzinie. Nie wolno tych tekstów sobie przeciwstawiać, ponieważ wszystkie nawzajem się dopełniają.

„Wstań” – mówi anioł Pana… Józef wstał… (Mt)

Dwukrotnie Ewangelia podkreśla „nadprzyrodzoną” postawę Józefa… Jego wiarę… jego „ludzką postawę”, jego poczucie odpowiedzialności…

a. Rodzina podstawowym miejscem konkretnego praktykowania Wiary. W tym czasie, gdy rodzina jest tak mocno atakowana, często niszczona, Bóg kieruje do nas Pierwsze Słowo, które świadczy o tym, że wiara w Niego jest fundamentem, bazą każdej rodziny, jeżeli pragnie ona być zbudowana na mocnych podstawach. Józef trzykrotnie „słucha” Boga: „Uciekaj!” „Wracaj!” „Udaj się do Galilei!” Święty Mateusz dwukrotnie podkreśla, że Józef „wypełnił” słowo Pana. Wiara nie jest po to, aby pozostawać przy swoim sposobie rozumowania, staje się ona „działaniem”, „konkretną postawą”. „Józef wstał i uczynił, jak mu Bóg polecił”. W Mądrości Syracha tak aktywną postawę nazywa się „posłuszeństwem Panu”… W Psalmie natomiast taka postawa zostaje określona jako „bojaźń Pana”, u świętego Pawła zaś ten sam temat zostaje określony przez dwie mocne formuły: „Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Pana Jezusa…” „Jak Pan wybaczył wam, tak i wy”.

b. Rodzina zasadniczym miejscem praktykowania Odpowiedzialności. Właśnie w tym czasie, gdy wszyscy wzywają nas do „odpowiedzialności” i do „zaangażowania się”, Bóg prowadzi nas do takiej postawy. Słyszymy tu przeogromny apel do odpowiedzialności. Bóg odda się w ręce swoich rodziców… którzy mają za zadanie zachować Go od śmierci. Bóg powierzył ludziom odpowiedzialność za „życie”. Jest to pewnego rodzaju krzyk Boga wzywającego rodziców do chronienia życia przed siłami śmierci.

Czcij ojca, szanuj matkę… wspomagaj ich (Syr 3,2-14)

Pierwsze czytanie bardzo dokładnie mówi nam o zasadniczych cnotach życia rodzinnego:

a. Rodzina podstawowym miejscem wzajemnego Poszanowania. Dzisiaj bardzo dużo mówi się o respektowaniu praw człowieka. Lepiej byłoby mówić o głębokim znaczeniu poszanowania człowieka. Każdy mężczyzna, każda kobieta ma wartość świętą. Rodzina natomiast jest pierwszą nauczycielką właściwych relacji międzyludzkich, gdzie każdy powinien respektować prawa innych. Syrach doradza dzieciom, aby czciły i szanowały swoich rodziców. Są tu użyte dosyć mocne wyrażenia! W cywilizacji, która obiera kierunek pogardy i braku poszanowania, Bóg przypomina nam, abyśmy nigdy i do nikogo nie odnosili się z pogardą i lekceważeniem. Święty Paweł w drugim czytaniu dorzuca jedynie „wzajemnie”, aby to była podstawowa reguła wszelkiej społeczności ludzkiej. Ale uwaga! Nie marzcie o bronieniu „praw” uciśnionych żyjących gdzieś na końcu świata, jeśli sami nie potraficie uszanować własnej żony czy dzieci. Oni naprawdę mają prawa, mówi Bóg: najpierw prawo do szacunku, i to wzajemnego.

b. Rodzina zasadniczym miejscem wzajemnej Pomocy. Świat współczesny w coraz większym stopniu zapełnia się ludźmi wyizolowanymi, pozostawionymi samym sobie, nie kochanymi. Mędrzec ze Starego Testamentu przypomina nam, że mamy obowiązek wspomagać się… nie sprawiać sobie kłopotów… okazywać sobie zrozumienie i miłosierdzie. Tak wiele dzieci, dorosłych, dziadków, współmałżonków… cierpi, ponieważ nikt nie okazuje im uczucia. Jest to jeden z najpoważniejszych powodów narkomanii. Nowy Testament dodaje jedynie przez świętego Pawła kilka niuansów, mówiąc o „czułości”, dobroci, łagodności, miłości. Niezaspokojenie tych podstawowych, jak się okazuje, potrzeb może spowodować tragiczne skutki dla niezliczonych dzieci żyjących bez ogniska domowego. Wystarczy popatrzeć na statystyki rozwodów.

Szczęśliwi, którzy boją się Pana i chodzą Jego drogami (Ps)

Rodzina, i musi to być jasne, jest podstawowym miejscem doświadczania SZCZĘŚCIA. Psalm, który dzisiaj śpiewamy, jest jakby pieśnią o szczęściu małżeńskim i rodzinnym: „Szczęśliwi… szczęśliwi… szczęście… szczęście…” Być może, chrześcijanie staną się na świecie tymi, którzy przełamią lody, którzy zahamują tak bardzo powiększający się brak miłości. W Korei na przykład katolicy założyli ruch rodzinny, który nazywa się „Szczęśliwe rodziny”!

A my czy dajemy naprawdę taki właśnie obraz tym, którzy patrzą na nas, jak żyjemy?

Rodzina podstawową komórką Kościoła, „Kościoła domowego” (Kol)

Święty Paweł sprawia, że tematy już słyszane przemawiają na nowo. Dodaje trzy myśli typowo chrześcijańskie:

a. Rodzina miejscem pierwszej KATECHEZY. Wystarczy przypomnieć jego sformułowania: „z wszelką mądrością nauczajcie i napominajcie samych siebie… Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom… Wszystko, cokolwiek działacie słowem lub czynem, wszystko czyńcie w imię Jezusa…”

b. Rodzina podstawowym miejscem MODLITWY. Żyjcie w dziękczynieniu… „przez psalmy, hymny, pieśni pełne ducha, pod wpływem łaski śpiewajcie Panu”. Rodzina, która się nie modli, przyjmuje na siebie ryzyko indyferentyzmu, stopniowego porzucania wiary… i innych „odstępstw”.

c. Rodzina podstawowym miejscem PRZEBACZENIA. Jean Vanier, założyciel „Arche”, napisał cudowną książkę w celu ratowania uczuć ludzi upośledzonych: „Wspólnota miejscem radości i przebaczenia”. Prawdę mówiąc, żadna ludzka wspólnota nie przetrwa, nie przezwycięży codziennych konfliktów, jeśli nie będzie zdolna do wzajemnego przebaczania i okazywania sobie miłosierdzia…, tak jak tego przykład dał nam Jezus! Przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy… Zaprawdę, w tych dniach dużo lepiej rozumiemy, na jaką skalę Bóg jest „Zbawicielem” miłości oraz jak bardzo groźne może okazać się w skutkach dla rodziny odrzucenie Boga.

Życzenia z Betlejem

Betlejem, Boże Narodzenie 2015

Narodziłem się NAGI, mówi Bóg, abyś TY potrafił wyrzekać się samego siebie. Narodziłem się UBOGI, abyś ty mógł uznać mnie za jedyne bogactwo. Narodziłem się w STAJNI, abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce. Narodziłem się BEZSILNY, abyś ty nigdy się nie lękał. Narodziłem się z MIŁOŚCI, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość. Narodziłem się w NOCY, abyś ty uwierzył iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością. Narodziłem się W LUDZKIEJ POSTACI, abyś nigdy się nie wstydził być sobą. Narodziłem się JAKO CZŁOWIEK , abyś ty mógł się stać synem Bożym. Narodziłem się PRZEŚLADOWANY OD POCZĄTKU, abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności. Narodziłem się w PROSTOCIE, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany. Narodziłem się W TWOIM LUDZKIM ŻYCIU, mówi BÓG, aby wszystkich ludzi zaprowadzić do Domu Ojca                        /Lambert Noben/

Kochani Dobrodzieje i Przyjaciele Domu Pokoju

Niech Boży Syn, który z miłości do nas stał się człowiekiem, przeniknie nasze serca Swą Łaską, abyśmy i dziś potrafili Go rozpoznać i z wdzięcznością w sercu i wielką miłością uklęknąć przed ubogim Żłóbkiem, oddając Bożemu Dzieciątku złoto gorącej miłości, kadzidło żarliwej modlitwy oraz mirrę ofiarności i pomocy drugiemu człowiekowi. Zapewniamy serdeczną modlitwę w Grocie Narodzenia naszego Pana, w sposób szczególny w tę Świętą Noc Bożego Narodzenia. Dzieci i Siostry z Domu Pokoju w Betlejem                                                                             s. Szczepana                                                                                            Są to życzenia nadesłane od Sióstr Elżbietanek w Betlejem – w br. gościliśmy je w Klasztorze Paulinów w Wągrowcu

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan Niebiosów obnażony…..

Święta tuż, tuż. W naszych domach przygotowania idą pełną parą. My już też jesteśmy prawie gotowi.
Bo już jutro będziemy celebrować największe święto, jakim jest pojawienie się nowego życia. Bóg stanie się członkiem naszej rodziny ludzkiej. To odległe wydarzenie jakie miało miejsce w Betlejem wyryło w każdym z nas szczególny znak.
Od wczesnych lat naszego dzieciństwa te dni raczej przywołują na pamięć tylko dobre i ciepłe wspomnienia. Śnieg, szopka, odwiedziny najbliższej rodziny, smakołyki na stole i choinka, prezenty. Ale już dziś wiemy, że te wszystkie elementy są nic nie warte dopóki nie uwierzymy, że Bóg przychodzący w tym małym Człowieku jest w tym wszystkim najważniejszy. A to jest bardzo trudne.
Bo przecież jako ludzie materialni żyjący w tym świecie mamy przygotować miejsce dla Kogoś, kogo tak naprawdę nie znamy fizycznie.
Nie będziemy Go mogli dotknąć, przytulić, porozmawiać.
A, żeby tego było mało, Bóg wybiera nas abyśmy przez swoją wiarę i życie dali odczuć innym, że Jezus jest Zbawicielem. Aby On przez nas dotykał, przytulał i rozmawiał.
Czy to możliwe?
Jeśli kolejne święta spędzimy tylko przy stole, telewizorze i wśród najbliższych, to nie jest możliwe.
Potraktujmy narodziny Chrystusa tak jak traktują rodzice i najbliżsi pojawienie się nowego członka rodziny. Znajdźmy czas aby pobyć przy tym dziecku, cieszyć się nim. To z pewnością będzie to pierwszy krok do tego, aby nauczyć się Go kochać i nauczyć się Jego obecności.
Zafundujmy więc sobie w tym roku wyjątkowy prezent.
Chrystusa, który niech stanie się naszym domownikiem
Chrystusa i Jego obecność w naszym domu i w naszym życiu.

Apostołowie powrócili po „rekonwalescencji”

Na ściany naszego parafialnego Kościoła Św. Ap. Piotra i Pawła powrócili Apostołowie. Wrócili w „nowych” szatach i po szczególnym „makijażu”, jakby odmłodzeni i przyodziani w modne suknie i tuniki, których teraz możemy podziwiać dzięki wielkiej pracy p. Mariusza Pinkowskiego, który nie ustaje w renowacji elementów wyposażenia kościoła. Myślę, że śp. prof. Ignacy Borucki, spoglądając z wysokości niebios, może czuć się usatysfakcjonowany, że jego wieloletnia praca nad stworzeniem tych wszystkich rzeźb pozostaje w wielkim poszanowaniu i trosce o ich bieżący, schludny wygląd. Ale to przede wszystkim cieszy nas parafian. Spoglądając w ich stronę, zawsze będziemy wspominać Wieczernik i Ostatnią Wieczerzę. A gdy uniesiesz wzrok, na ukrzyżowanego Jezusa, spójrz na odnowiony obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Te wszystkie elementy czynią naszą świątynię miejscem modlitwy, które przyciąga swym wystrojem i stwarza aurę uniesienia przebywających tam osób. To niewątpliwa zasługa p. Mariusza jako projektanta i wykonawcy, ale to niewątpliwie efekt roztropnej decyzji proboszcza o. Dariusza Nowickiego, który systematycznie dostrzega i wdraża w życie swe pomysły. Miejmy nadzieję, że ten proces będzie się nadal toczył, a następne rzeźby zyskają odnowiony wygląd, tak jak i całe wnętrze świątyni. Oczywiście jest to proces na lata, bo tego typu prace wymagają znacznych nakładów finansowych, a musimy pamiętać, że parafia to jeszcze klasztor, gdzie pracy na długie lata nie zabraknie. Ale to czas pokaże, bo to jeszcze i nasza w tym rola – ofiarnych parafian.

Zdejmowanie sandałów – Augustyn Pelanowski OSPPE

Jan dokonał wiele, aby przygotować ludzi na przybycie Mesjasza, który miał dokonać ostatecznego wykupienia człowieka z mocy diabla. Lew Aslan, jeden z bohaterów „Opowieści z Narnii” Lewisa, oddał samego siebie w ręce sił ciemności, aby wykupić z mrocznych mocy chłopca, który przez przywiązanie do przyjemności stał się własnością czarownicy. Bajkowa metafora jest nasycona prawdą chrześcijańską, o której i dziś możemy porozmyślać. Oto bowiem Jan, heros ascezy, człowiek niezwykle prawy i oddany Bogu, atleta modlitwy i czempion walk ze złymi duchami, mówi skromnie, że nie może rozwiązać rzemyka u sandała Jezusa. Inaczej mówiąc, przy całej swej szlachetności nie ma siły wykupić nawet jednego człowieka z mocy szatana. Nawet siebie!

Symbolika zdejmowania czy też rozwiązywania sandałów ma swoją starożytną tradycję w religijnej obyczajowości Izraela. Jak mówi np. Księga Rut, istniał pewien zwyczaj w Izraelu dotyczący prawa do kobiety, której mąż umarł (prawo lewiratu). Stawała się ona prawnie własnością następnego w kolejności brata lub najbliższego krewnego. Ktoś inny mógł ją jednak odkupić, jeśli osoba, której się ona należała, pozwalała sobie publicznie na zdjęcie sandała. Ten gest oznaczał zezwolenie na to, by ktoś inny nabył do niej prawo (Rt 4,7–8; Pwt 25,9). Jan, mówiąc, że nie może zdjąć sandała z nóg Jezusa, daje do zrozumienia, że nie jemu należy się Oblubienica, czyli Nowy Izrael, należący jedynie do Syna Bożego.

Mistycy żydowscy widzieli w tym geście zdjęcia sandałów (HALICA) prawdę o wiele głębszą niż tylko targ o kobietę. Sandałem duszy jest ciało. Zdjąć sandał, to objawić siebie lub obnażyć swoją duchową tożsamość. Kiedy Mojżesz stanął na górze Horeb przed Bogiem objawiającym mu się w płonącym krzewie, usłyszał od Niego słowa, aby zdjął sandały, gdyż ma przed sobą samego Boga. Mojżesz zdjął sandały, i w nagości swej duszy widział „obnażonego”, czyli objawionego Stwórcę, który znakiem ognia manifestował miłość do Izraela.

Jan więc skromnie przyznaje, że niczego nie może przygotować, aby objawiła się miłość Boga w Jezusie. Mistyka małżeństwa lewirackiego i „zdjęcia sandała” (HALICA) była szeroko objaśniona przez mistyków żydowskich. Jan chciał powiedzieć, że odkupienie Jezusa jest niemożliwe do odebrania przez kogokolwiek innego, nawet przez niego! Tylko Jezus ma prawo do Nowego Izraela, tylko Jezus może przygotować objawienie się miłosierdzia wobec naszych grzechów, tylko Jezus może wykupić ludzkość z zależności od szatana.

Idźmy dalej za tym skojarzeniem. Gdy mężczyzna zdejmował sandał i oddawał go drugiej stronie w rytuale prawa lewirackiego, zrzekał się prawa do oblubienicy. Oblubienicą Chrystusa jest Kościół, ale my wszyscy przez swoje grzechy staliśmy się bliżsi diabłu niż Bogu, dlatego musimy być wykupieni, podobnie jak kobieta musiała być wykupiona przez mężczyznę, jeśli istniał bliższy krewny. Jezus odsłania swojego Ducha wobec tych, którzy wchodzą w największe uniżenie w obliczu Jego miłości. Objawia się tym, którzy są gotowi wyrzec się wszystkiego, co ich łączy z szatanem.

Uwagi ogólne odnośnie do odpustów

Chcąc zyskać odpust zupełny związany z Jubileuszem Miłosierdzia należy mieć na uwadze ogólne normy, które stanowią, że można go uzyskać jeden raz dziennie, zarówno dla siebie, jak i dla zmarłych, spełniając stałe warunki w łączności z czynem obdarzonym odpustem.
Warunki te są następujące:
1. przystąpienie do sakramentu pokuty (trwanie w stanie łaski uświęcającej);
2. przyjęcie Komunii św.;
3. modlitwa według intencji Ojca Świętego;
4. wykluczenie przywiązania do wszelkiego grzechu nawet lekkiego.

– Czyny obdarzone odpustem, określone dla poszczególnych wiernych (na podstawie listu Ojca świętego Franciszka do Abp. Rino Fisichelli, Przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji)

Odpust jubileuszowy związany z przejściem przez Drzwi Miłosierdzia
Aby przeżyć i uzyskać odpust, wierni mają odbyć krótką pielgrzymkę do Drzwi Świętych, otwartych w każdej Katedrze i w kościołach wyznaczonych przez Biskupa diecezjalnego, a także w czterech Bazylikach Papieskich w Rzymie, na znak głębokiego pragnienia prawdziwego nawrócenia.
Jednocześnie rozporządzam, by w sanktuariach, gdzie zostały otwarte Drzwi Miłosierdzia, i w kościołach, które tradycyjnie są uznawane za Jubileuszowe, była możliwość uzyskania odpustu. Ważne jest, aby ten moment był połączony przede wszystkim z Sakramentem Pojednania i uczestnictwem w Mszy św. oraz refleksją nad miłosierdziem. Konieczne będzie, by tym celebracjom towarzyszyło wyznanie wiary i modlitwa za mnie oraz w intencjach, które noszę w sercu dla dobra Kościoła i całego świata.

Odpust jubileuszowy dla osób starszych, chorych i samotnych
Myślę też o osobach, które z różnych powodów nie będą mogły udać się do Świętych Drzwi, przede wszystkim o ludziach chorych, starszych i samotnych, którzy często nie są w stanie wyjść z domu. Dla nich będzie wielką pomocą przeżywanie choroby i cierpienia jako doświadczenia bliskości z Panem, który w tajemnicy swojej męki, śmierci i zmartwychwstania wskazuje główną drogę pozwalającą nadać sens bólowi i samotności.
Przeżywanie z wiarą i radosną nadzieją tego momentu próby, poprzez przyjęcie komunii św. lub uczestniczenie w Mszy św. i w modlitwie wspólnotowej, również za pośrednictwem różnych środków przekazu, będzie dla nich sposobem uzyskania jubileuszowego odpustu.

Odpust jubileuszowy dla więźniów
Jubileusz zawsze stanowił okazję do wielkiej amnestii, obejmującej bardzo wiele osób, które choć zasługują na karę, uświadomiły sobie jednak, że to, co uczyniły, było niesprawiedliwe, i szczerze pragną na nowo włączyć się w życie społeczeństwa, wnosząc w nie swój uczciwy wkład. Niech do nich wszystkich dotrze w konkretny sposób miłosierdzie Ojca, który chce być blisko ludzi najbardziej potrzebujących Jego przebaczenia.
W kaplicach więziennych będą oni mogli uzyskać odpust, a kiedy będą przechodzili przez drzwi swojej celi, kierując myśli i modlitwę do Ojca, niech za każdym razem ten gest oznacza dla nich przejście przez Drzwi Święte, ponieważ miłosierdzie Boże, które potrafi przemienić serca, jest również w stanie przeobrazić kraty w doświadczenie wolności.

Odpust jubileuszowy związany z wykonaniem uczynków miłosierdzia co do ciała i duszy
Prosiłem, by Kościół odkrył w tym czasie jubileuszowym bogactwo zawarte w uczynkach miłosierdzia co do ciała i duszy. Doświadczenie miłosierdzia staje się bowiem widzialne w świadectwie konkretnych znaków, jak uczył nas sam Jezus.
Za każdym razem, kiedy wierny sam wykona jeden lub kilka z tych uczynków, z pewnością otrzyma jubileuszowy odpust. Wiąże się z tym zaangażowanie w życie miłosierdziem, aby otrzymać łaskę pełnego i głębokiego przebaczenia mocą miłości Ojca, który nikogo nie wyklucza. Będzie to więc pełny odpust jubileuszowy, owoc samego wydarzenia, które jest celebrowane i przeżywane z wiarą, nadzieją i miłością.

Odpust jubileuszowy ofiarowany za zmarłych
Jubileuszowy odpust można będzie uzyskać również dla zmarłych. Jesteśmy z nimi związani świadectwem wiary i miłości, które nam zostawili. Tak jak pamiętamy o nich podczas Mszy św., tak też możemy, w wielkiej tajemnicy świętych obcowania, modlić się za nich, aby miłosierne oblicze Ojca uwolniło ich od wszelkich pozostałości winy i by mógł On przygarnąć ich do siebie w nieskończonej szczęśliwości.

Inne postanowienia

Upoważnienie dla wszystkich kapłanów w Roku Jubileuszowym do rozgrzeszania z grzechu aborcji
(…) postanowiłem, mimo wszelkich przeciwnych rozporządzeń, upoważnić wszystkich kapłanów w Roku Jubileuszowym do rozgrzeszenia z grzechu aborcji osób, które jej dokonały, żałują tego z całego serca i proszą o przebaczenie. Niech kapłani przygotują się do tego wielkiego zadania, by potrafili łączyć słowa szczerego przyjęcia z refleksją, która pomoże zrozumieć popełniony grzech oraz wskaże drogę autentycznego nawrócenia, by pojąć prawdziwe i wielkoduszne przebaczenie Ojca, który wszystko odnawia swoją obecnością.

O korzystaniu z Sakramentu Pojednania u kapłanów z Bractwa św. Piusa X
(…) powodowany potrzebą zabiegania o dobro tych wiernych, rozporządzam i postanawiam, że osoby, które w Roku Świętym Miłosierdzia przystąpią do Sakramentu Pojednania u kapłanów z Bractwa św. Piusa X, otrzymają ważne i zgodne z prawem rozgrzeszenie.

Komunikat ws. inicjatywy „Ofiarom stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”

Zbliża się kolejna rocznica dramatycznych wydarzeń związanych z wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce 13 grudnia 1981 r. Ojciec Święty Jan Paweł II – na znak solidarności z Polakami przeżywającymi te trudne chwile – zapalił symboliczną świecę w oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie.
Instytut Pamięci Narodowej, zainspirowany przykładem Papieża Polaka, pragnie upamiętnić te bolesne wydarzenia poprzez kampanię społeczną „Ofiarom stanu wojennego. Zapal Światło Wolności”. Do udziału w niej zaproszono także Kościół katolicki w Polsce. Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski, obradująca 23. listopada br. na Jasnej Górze, po zapoznaniu się z założeniami kampanii, podjęła decyzję o przyjęciu zaproszenia. W związku z tym Konferencja Episkopatu Polski zachęca do zapalenia symbolicznej świecy 13. grudnia br. o godz. 19.30 w duchu pamięci o ofiarach stanu wojennego. Biskupi proponują także, aby podczas Mszy Świętych w najbliższą niedzielę objąć modlitwą szczególnie tych, którzy zginęli lub cierpieli broniąc godności człowieka.

ks. Paweł Rytel-Andrianik
Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Niepokalane Poczęcie NMP niesie nadzieję !

Byliśmy dzisiaj na wieczornej Mszy św. z okazji święta Niepokalanego Poczęcia NMP. Msza św. uroczysta, można rzec jak każda inna. Ale chcę dzisiaj podzielić się swym odczuciem, myślę że nieodosobnionym. Wkroczyliśmy w Rok Miłosierdzia, o czym na wstępie wspomniał o. Dariusz Nowicki, rok w którym obchodzić będziemy 1050.rocznicę Chrztu Polski, a w Polsce Światowe Dni Młodzieży. O. Karol Olszewski, jak każdego dnia poprowadził bardzo przekonująco roratnie spotkania z dziećmi. Byliśmy świadkami wydarzenia, gdy dzieci otaczały go wielką gromadą i trafnie odpowiadały na zadawane pytania. To bardzo budujący widok i niosący nadzieję, że to co dzisiaj tym dzieciom zaszczepimy, one zabiorą w swoje dorosłe życie, będą tą wiarą żyły i zapewne przekażą w przyszłości swoim dzieciom. Jest to niezaprzeczalny kapitał, który rodząc się na naszych oczach, zaowocuje godną postawą członków kościoła. Ale ten widok zaangażowanych w modlitwę dzieci wskazuje, że nasz parafialny kościół żyje i to autentycznym, duchowo silnym życiem i jest to zjawisko rozwojowe, co nas tylko może cieszyć i nieść nadzieję na prawidłowo kształtowany kręgosłup moralny młodych ludzi. Byliśmy też świadkami swoistej loterii, którą te dzieci naprawdę przeżywały. Złożyły swe marzenia i deklaracje dobrych uczynków do losowego koszyczka. Widzieliśmy jak to szczęśliwe dziecko, w wyniku losowania, z wielką dumą odebrało figurkę Matki Bożej, by Ją zanieść do swego domu. I jeszcze jedno wrażenie z tej Mszy św. To Błogosławieństwo Dzieci. Ten wprowadzony przez oo. Paulinów zwyczaj, my dorośli przeżywamy z wielkim przejęciem. Radują się nasze serca, gdy te dzieciaki tak tłumnie biegną do ołtarza, by przyjąć to Błogosławieństwo przez nałożenie rąk oo. Paulinów. Biegną i wracają do swych opiekunów, jakby chciały im powiedzieć, że Bóg spoczął na ich główce, a one widać, że są tym aktem bardzo podbudowane, tak samo jak i my towarzyszący im w tym akcie. To dziecię wraca do mamy, która składa matczyny pocałunek na tej rozpromienionej główce. To bardzo miły i przejmujący widok. Kończy się Msza św. Ojcowie paulini składają synowski pocałunek na ołtarzu Chrystusa i razem śpiewamy Apel Jasnogórski. Tych kilka epizodów z dzisiejszej liturgii, pozwala nam dostrzec rolę Ducha Świętego, który ożywił mury naszego klasztoru i dalej to czyni, byśmy wszyscy stali się żywym kościołem, i oby to trwało jak najdłużej. Panie Boże, Niepokalanie Poczęta Maryjo – dziękujemy ! Dziękujemy też Wam Ojcowie Paulini, bo to Wasza zasługa, że my możemy tak odbierać i kształtować nasze życie duchowe.

Janusz Marczewski

Namaszczony i posłany – namaszczenie krzyżmem

Dla ludzi Biblii namaszczenie było znakiem bardzo czytelnym.
By to pojąć musimy najpierw zobaczyć, jaką rolę odgrywała w ich
życiu oliwa. Tak, jak w całej śródziemnomorskiej cywilizacji, oliwa
była przedmiotem codziennego i wszechstronnego użytku.
Najpierw stanowiła codzienny składnik jadłospisu, bez którego trudno
było wyobrazić sobie przygotowanie jakiejkolwiek potrawy. Oliwa
służyła też jako lekarstwo pomagające w gojeniu ran. Używana była
powszechnie jako podstawowy kosmetyk, a namaszczenie wonnym
olejem symbolizowało radość i świętowanie. Wreszcie używano jej
do nasączania lin i tkanin namiotów, co w życiu koczowników
było niezwykle ważne. Stanowiąc więc pokarm, lekarstwo, znak
świętowania i trwałości oliwa symbolizowała wszystko, co najlepsze.
Nic więc dziwnego, że stała się znakiem mocy z wysoka i
Bożej łaski. Zaś namaszczenie oliwą oznaczało powierzenie misji lub
zadań do wypełnienia. Namaszczano króla, kapłana, proroka. Olej
spływający na głowę namaszczonego oznaczał Bożą moc, która na
niego zstąpiła i przeniknęła w głąb jego osoby tak, jak oliwa wnika
w głąb ciała.
Ostatecznie namaszczenie objawiło swój sens wraz z
przyjściem Chrystusa, którego miano oznacza nic innego jak właśnie
„Namaszczony”. Hebrajskie „Mesjasz” to greckie „Christos”,
łacińskie „Christus” i wreszcie staropolskie „Pomazaniec”.
Jezus Chrystus objawił w synagodze w Nazarecie, że tak rozumiał siebie
i swoją misję. Do siebie odniósł słowa z Księgi Izajasza: „Namaścił
mnie i posłał” (Iz 61, 1). Ojciec namaścił Go Duchem Świętym
i powierzył misję odkupienia ludzkości, ustanawiając kapłanem,
prorokiem i królem.
Ten olej Ducha Świętego, którym został namaszczony
Chrystus-Głowa, spłynął hojnie na wszystkie członki Jego Ciała czyli
na każdego z chrześcijan. Właśnie poprzez chrzest każdy ochrzczony
stał się uczestnikiem potrójnej misji Chrystusa – kapłańskiej,
prorockiej i królewskiej. Chrześcijanin jest ustanowiony
kapłanem po to, by swoje życie i samego siebie składał Bogu w ofierze.
Zdolność do poświęceń, wyrzekanie się własnej woli, oddanie
życia Bogu do dyspozycji, ofiarne realizowanie życiowego powo-
łania – to wszystko jest wypełnianiem powszechnego kapłaństwa
otrzymanego na chrzcie. Każdy chrześcijanin jest też ustanowiony
prorokiem, a prorok to nie ten, kto przepowiada przyszłość, lecz
ten, kto głosi prawdę i nią żyje. Misja prorocka to życie prawdą
o Bogu i o człowieku, prawdą o godności ludzkiego życia, prawdą
o naturze człowieka – kobiety i mężczyzny, prawdą o świętości
małżeństwa i rodziny. Każdy chrześcijanin jest wreszcie ustanowiony królem.
Misja królewska to panowanie – panowanie nad sobą
po to, by w pełni należeć do siebie. Bo dopiero panując nad sobą,
jesteśmy w stanie służyć innym, a to jest ostatecznym celem misji
królewskiej. Chrystus Król to Chrystus Sługa.
Znakiem włączenia w potrójną misję Chrystusa jest namasz-
czenie krzyżmem św., które ma miejsce bezpośrednio
po udzieleniu chrztu. Trzeba więc wyjaśnić, czym jest krzyżmo.
To oliwa z oliwek zmieszana z wonnym balsamem i poświęcona przez
biskupa w Wielki Czwartek podczas Mszy Krzyżma. Ten święty olej
jest znakiem Ducha Świętego, który zstąpił na Chrystusa i uczynił
Go kapłanem, prorokiem i królem. Wylany na głowę nowo
ochrzczonego włącza go w tę Chrystusową misję. Na koniec warto
wspomnieć, że krzyżma św. używa się także podczas udzielania bierzmowania,
święceń kapłańskich i święceń biskupich.
Krzyżmem namaszcza się także nowy ołtarz oraz ściany świątyni podczas
obrzędu ich poświęcenia.