Wszystkie wpisy, których autorem jest Eugeniusz Łukaszewski

Powołanie Mateusza

Ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej.

Mateusz, urzędnik celny, wcale nie myślał o Królestwie Bożym. Pozostawał na służbie światu i było mu z tym dobrze. Kiedy Jezus przeszedł koło niego, nie podniósł się, nie obdarzył najmniejszym zainteresowaniem proroka, o którym wszyscy mówili. Natomiast to właśnie przy nim przystanął Jezus i wezwał go, aby stał się Jego uczniem. I to właśnie ten uczeń napisał później Ewangelię z pełną świadomością, że nie ma w tym żadnej jego zasługi. Łaska Boża pragnęła posłużyć się nim, aby głosić prawdę o Chrystusie.

Święta Brygida przeżywała w wyobraźni sceny z Ewangelii. W swoich „Objawieniach” przedstawia św. Mateusza, który mówi o swoim powołaniu: „W tamtej chwili odczułem silne pragnienie, by nie oszukiwać już więcej nikogo i starałem się jak gdyby wyzwolić z mojego zawodu, aby całym sercem służyć Panu. Kiedy Jezus wypowiedział słowo, które mnie wezwało, poczułem palący ogień w środku. Jego mowa była tak piękna, że nie myślałem już o bogactwie, wydało mi się ono słomą. Wzruszyłem się aż do łez, ale jednocześnie odczuwałem radość, że Bóg zechciał powołać mnie i obdarzyć łaską takiego grzesznika, jak ja. Poszedłem więc z Panem i wszystkie Jego słowa przenikały do mojego serca; rozkoszowałem się nimi, jak najsłodszym pokarmem”. Ten fragment literacki pokazuje to, co mówi Orygenes o słowach Jezusa: są Boskie, a zatem posiadają moc i siłę przemieniania tego, kto je przyjmuje.

Zob. Kard. Tomasz Spidlik

Eucharystia uzdrawia

Podczas każdej Mszy Świętej uobecnia się najważniejsze wydarzenie w dziejach wszechświata, a jest nim męka, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Zmartwychwstały Pan zaprasza wszystkich do pełnego udziału w Jego zwycięstwie na szatanem, grzechem i śmiercią. Pragnie uzdrawiać nas swoją miłością, obdarowywać radością, pokojem i wszelkimi łaskami, które są nam potrzebne w drodze do nieba. Jeżeli nie nawiążemy z Jezusem osobistego kontaktu, będziemy zamknięci na przyjęcie Jego uzdrawiającej miłości, a nasz udział w Eucharystii stanie się niepełny.

Koniecznym warunkiem owocnego uczestnictwa we Mszy Świętej jest żywa wiara w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii. Jeśli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie (J 4, 48) – mówi Pan Jezus. Dlatego daje nam cudowne znaki, abyśmy z całą mocą uwierzyli, że Eucharystia to jest On sam, w swoim zmartwychwstałym i uwielbionym ciele. Jednym z najbardziej spektakularnych cudów, który szokuje świat nauki, jest uzdrowienie niewidomej Gemmy di Giorgi, która przyszła na świat w 1939 roku we włoskiej miejscowości Ribera. Ponieważ urodziła się bez źrenic, nie było cienia szansy, by kiedykolwiek mogła widzieć. Babcia dziewczynki nie traciła jednak nadziei i gorliwie modliła się o uzdrowienie wnuczki. W końcu zdecydowała się pojechać z nią do San Giovanni Rotondo, aby Gemma przyjęła tam swoją pierwszą Komunię św. z rąk ojca Pio. Po przybyciu na miejsce 18 VI 1947 roku udały się najpierw do spowiedzi. Później uczestniczyły we Mszy św. odprawianej przez ojca Pio, podczas której Gemma przyjęła po raz pierwszy Chrystusa do swojego serca. Właśnie wtedy Jezus dokonał cudu uzdrowienia. Możemy sobie wyobrazić radość małej Gemmy, kiedy po raz pierwszy w życiu mogła zobaczyć otaczający ją świat. Wołała z radością: Babciu, ja widzę cały świat! Badania u najlepszych specjalistów stwierdziły fakt, że Gemma nie ma źrenic, a jednocześnie doskonale widzi. Jest to dla mnie rzecz niewytłumaczalna – stwierdził jeden z naukowców – brak źrenic, jest równoznaczny ze ślepotą, dlatego nie można zrozumieć, w jaki sposób to dziecko jest w stanie cokolwiek widzieć. Profesor Caramazza z Perugii po szczegółowych badaniach napisał w raporcie medycznym, że wbrew wszelkim prawom fizyki i biologii dziewczynka bez źrenic (a więc absolutnie niezdolna do tego, by cokolwiek postrzegać wzrokiem) doskonale widzi. Oczy bez źrenic, to nieustannie trwający cud, przez który Jezus pragnie uświadomić nam, że gdy uwierzymy w Jego rzeczywistą obecność w Eucharystii i otworzymy przed Nim swoje wnętrze, to wtedy będzie mógł przemieniać nasze serca i uzdrawiać z największych chorób duchowych i fizycznych. Do dnia dzisiejszego Gemma di Giorgi jest tego żyjącym świadkiem. ks. M. Piotrowski TChr

Trójca Święta

Bóg,
Pan,
Duch Święty,
O Trójco błogosławiona!

Ojciec,
Syn,
Pocieszyciel,
O Trójco błogosławiona!

Dawca,
Szafarz,
Rozdzielający,
O Trójco błogosławiona!

Duch działań,
Duch posług,
Duch łask,
O Trójco błogosławiona!

Źródło,
Rzeka,
Orzeźwienie,
O Trójco błogosławiona!

W Trzech
Troistość,
Lecz jedno działanie,
O Trójco błogosławiona!

Istnienie,
Życie,
Poznanie,
O Trójco błogosławiona!

Miłość,
Łaska,
Dar jedności,
O Trójco błogosławiona!

Bóg jest miłością,
Chrystus łaską,
Duch Święty darem jedności,
O Trójco błogosławiona!

Gdy jest miłość, jest i łaska,
Jeśli jest miłość i łaska, to jest dar jedności,
Wszyscy razem w pojedynczych, i jedno w Trzech,
O Trójco błogosławiona!

Mariusz Wiktoryn (+ 363)
Przełożył ks. Marek Starowieyski

Każde dobre dziecko

Każde dobre dziecko naśladuje swą matkę, stosownie do ogólnego przekonania: kto kocha, albo już jest podobny do osoby, którą kocha, albo stara się o to. Jeśli więc kochamy Maryję, powinniśmy się starać naśladować Ją. Naśladować Maryję, to jest hołd największy, jaki Jej możemy złożyć. Jest Ona dla nas wzorem cnót wszelkich.

Bł. Ks. Ignacy Kłopotowski

Modlitwa Św. Faustyny do Maryi

Maryjo, Matko moja i Pani moja, oddaję Ci duszę i ciało moje, życie i śmierć moją, i to, co po niej nastąpi. Wszystko składam w Twoje ręce, o Matko moja. Okryj mnie swym płaszczem dziewiczym i udziel mi laski czystości serca, duszy i ciała, i broń mnie swą potęgą przed nieprzyjaciółmi wszelkimi (…). O śliczna Lilio, Tyś dla mnie zwierciadłem, o Matko moja (Dz. 79).

Codzienna lektura Pisma Świętego

Na ten sposób modlitwy wyznacz sobie stałą, konkretną ilość czasu, najlepiej około 15-20 minut. Usiądź w Twoim miejscu modlitwy i postaraj się przez chwilę wyciszyć. Uświadom sobie, że chcesz być teraz w obecności Boga. Zrób znak krzyża. Poproś Pana o to, aby spotkał się z Tobą, aby dał się doświadczyć w tej konkretnej modlitwie. Otwórz Biblię na wskazanym fragmencie i zacznij czytać. Nie spiesz się, ponieważ w tej modlitwie nie chodzi o to, aby przeczytać jak najwięcej tekstu. Jest ona Twoim czasem spotkania ze Stwórcą i nie ma potrzeby się spieszyć. Czytaj spokojnie i staraj się zrozumieć daną historię. O co w niej chodzi? W jaki sposób czytane słowa mówią o Twoim życiu? Pozwól tekstowi Pisma przepływać przez Twój umysł, Twoją duszę. Ziarno Słowa zasiane w Tobie wyda po jakimś czasie owoce, które będą dla Ciebie dostrzegalne. W trakcie czytania możesz natrafić na momenty, które szczególnie Cię poruszą. Zatrzymaj się wtedy i chwilę rozmyślaj nad słowem czy zdaniem, które szczególnie do Ciebie przemówiło. Gdy już się w pewien sposób nasycisz, przejdź do dalszego czytania. Mogą się pojawić również fragmenty lub słowa, których nie zrozumiesz. Nie przejmuj się tym! Nie chodzi o to, aby wszystko wiedzieć, ale o to, by pozwolić Bogu przemieniać Cię od środka Jego Słowem. Jeżeli nie zdążysz przeczytać całego wyznaczonego na ten dzień tekstu – nic nie szkodzi! Nie czytaj dłużej niż sobie wyznaczyłeś. Także następnego dnia nie zaczynaj od tego miejsca, w którym skończyłeś, ale od fragmentu zadanego na ten właśnie dzień. Jeśli natomiast skończysz lekturę tekstu zanim upłynie wyznaczony czas – nie odkładaj od razu Pisma! Wróć do momentów, które bardziej do Ciebie przemówiły i spróbuj jeszcze raz dotknąć tego, czego w nich doświadczyłeś. Pozwól Bogu przenikać Cię coraz bardziej. Przy końcu modlitwy podziękuj Panu krótko za czas spotkania z Nim. Ofiaruj Mu swoje myśli i przeżycia. W trudnościach, które oczywiście mogą się pojawić, poproś o umocnienie, o wierność w modlitwie. Zakończ znakiem krzyża.

o. Grzegorz Ginter SJ

Każdej nocy, każdego dnia

Który przechodzi,
który mija huraganami nocy
i dotyka stopą gwiazd
albo listeczka koniczyny.

Który przechodzi,
skrzydłami profilów mroźnych
kryształy światów tnie
i dotyka leciutko czoła
i gładzi palcami brew.

Którego płacz nade mną każdej nocy
a ręka ze mną każdego dnia.

Który dotyka gwiazd
i schyla się nisko, schyla się nisko i woła mnie,
kiedy go tracę.

I znów listeczkami koniczyny
pod jego dłonią drżę.

Który jest Ojcem
i bratem.

Bogdan Ostromęcki, 1948

Błogosławiona między niewiastami

 

Błogosławiona między niewiastami” – tak Ją pozdrawia św. Elżbieta. Całe życie Maryi upływa w świetle Pana, w promieniu działania imienia i oblicza Boga wcielonego w Jezusie, który jest „błogosławionym owocem [Jej] łona”. Tak przedstawia nam Ją Ewangelia Łukasza: całkowicie nastawioną na zachowywanie i rozważanie w swym sercu wszystkiego, co dotyczyło Jej Syna Jezusa. Tajemnica Jej Bożego macierzyństwa, którą dziś czcimy, zawiera w obfitości ów dar łaski, który jest w każdym macierzyństwie ludzkim, tak iż płodność łona była zawsze kojarzona z Bożym błogosławieństwem. Matka Boga jest pierwszą błogosławioną i jest Tą, która niesie błogosławieństwo. Jest Kobietą, która przyjęła w sobie Jezusa i wydała Go na świat dla całej rodziny ludzkiej. Jak modli się liturgia: Ona «zachowując chwałę dziewictwa, wydała światu przedwieczną Światłość, naszego Pana, Jezusa Chrystusa» (I Prefacja o Najświętszej Maryi Pannie).

Maryja jest Matką i wzorem Kościoła, który przyjmuje w wierze Słowo Boże i oddaje się Bogu jako „dobra ziemia”, na której On może nadal wypełniać swoją tajemnicę zbawienia. Także Kościół uczestniczy w tajemnicy Bożego macierzyństwa – poprzez głoszenie, którym zasiewa w świecie ziarno Ewangelii, i za pośrednictwem sakramentów, które przekazują ludziom łaskę i życie Boże. Kościół przeżywa to macierzyństwo w szczególności w sakramencie chrztu, kiedy rodzi dzieci Boże z wody i z Ducha Świętego, który w każdym z nich woła: Abba, Ojcze! Tak jak Maryja, Kościół jest pośrednikiem Bożego błogosławieństwa dla świata: otrzymuje je, przyjmując Jezusa, i przekazuje je, niosąc Jezusa. To On jest miłosierdziem i pokojem, których świat sam nie może sobie dać, a których zawsze potrzebuje, tak jak chleba i bardziej niż chleba.

Papież Benedykt XVI

Św. Stanisław Kostka – odwaga świętości

Ani opór możnych rodziców, ani ostrożność jezuitów w Wiedniu, ani trud samotnej wędrówki z Wiednia do Rzymu, nie powstrzymały go od wstąpienia do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego. Na swojej drodze spotkał św. Franciszka Kanizego, prowincjała Niemiec, i św. Franciszka Borgiasza, generała jezuitów, który go do zakonu przyjął w 1667 roku. Jednak Stanisław nie zdążył nawet ukończyć nowicjatu. W lipcu tegoż roku bardzo ciężko zachorował. Niepokalana, tak bardzo umiłowana przez niego, przyjęła go do siebie 15 sierpnia, w swoją uroczystość Wniebowzięcia.

Stanisław przyszedł na świat 28 grudnia w 1550 roku w Rostkowie na Mazowszu w rodzinie szlacheckiej. W dzieciństwie był bardzo wrażliwym dzieckiem. Pierwsze nauki pobierał w domu. W wieku 14 lat, razem ze swoim starszym bratem Pawłem, został wysłany na dalszą naukę do szkoły prowadzonej przez jezuitów w Wiedniu, gdzie dotarli 24 lipca 1564 roku. Szkoła ta cieszyła się dużą renomą. Stanisław bardzo gorliwie przykładał się do nauki i bardzo szybko nadrobił zaległości. Dbał nie tylko o zdobywanie wiedzy (znał biegle niemiecki i łacinę, rozumiał też teksty greckie), ale jeszcze bardziej, z pomocą obfitej łaski Bożej, kształtował swojego ducha. Już wtedy posiadał głęboką pobożność eucharystyczną, a także odczuwał bliskość i opiekę Maryi, której od najmłodszych lat powierzył pieczę nad swoją czystością serca. Głęboko pragnął cały należeć do Pana.

Czytaj dalej Św. Stanisław Kostka – odwaga świętości