Archiwum kategorii: Wiara

Jarzmo moje jest słodkie

Jest taki czas, poszukiwany i wyczekiwany, kiedy możemy odpocząć, poczuć się bezpieczni i szczęśliwi. Poszukujemy takich chwil, chętnie nimi żyjemy i do nich wracamy.

Dzisiejsza Ewangelia daje nam wskazówkę, jak odnaleźć taką przestrzeń i jak w niej zamieszkać. Zaprasza do niej sam Jezus, wołając: „przyjdźcie do Mnie wszyscy”. A warunkiem tego zaproszenia jest utrudzenie i obciążenie. Jednocześnie – co powoduje nasze zdziwienie – proponuje nam przyjęcie dodatkowego obciążenia: „weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie”. Jednak to, co umyka ludzkim kategoriom myślenia i budzi zdziwienie, przy bliższym spotkaniu z biblijną logiką staje się proste i zrozumiałe.

Wyrażenie „wziąć jarzmo” było dobrze znane w kulturze judaizmu i często właśnie łączone z odpoczynkiem. Odnajdujemy je wielokrotnie w zaproszeniu do odważnej konfrontacji ze światem Bożej Mądrości, tak jak czytamy to w Księdze Syracha: „Na koniec bowiem znajdziesz miejsce jej odpoczynku, a to ci się w radość obróci. Dyby jej będą ci walną obroną, a obroża jej strojem zaszczytnym. Złota bowiem jest na niej szata, a więzy jej są z nici purpurowych” (Syr 6,28-30).

Rodzi się jednak pytanie: dlaczego Biblia w opisie stanu nabytej cennej mądrości oraz kosztowania odpoczynku posługuje się szokującymi wolnego człowieka przedmiotami jak dyby i obroża? Mało tego – drewniana rama jarzma, często wykona z jednolitego, a więc ciężkiego drewna, była zakładana na kark posłusznych człowiekowi zwierząt. W logice i języku Biblii przyjąć na siebie jarzmo Mądrości oznaczało jednak nie zniewolenie, ale ufne przylgnięcie do Kogoś, kto narzuci nam swój rytm i wyznaczy bezpieczny, radosny, bo owocny kierunek naszego życia.

Jeśli usłyszymy zaproszenie Jezusa i przyjmiemy Jego jarzmo, mamy szanse na zakosztowanie życia pełnego sensu, życia, które nie będzie marnowane bezsensownymi decyzjami, przez ustawiczną walkę o zabezpieczanie społecznej pozycji i uznania. Będziemy iść z Nim w parze, iść przy Nim, ucząc się rytmu jego kroków, które poprowadzą nas do Ojca. Wtedy każdy wysiłek da nam poczucie sensu i szczęścia, bo będziemy pewni, że prowadzi nas sam Pan. I wyzwoleni od lęku powtórzymy za psalmistą: „Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć” (Ps 23).

s. Anna Bodzińska NDS

Modlitwa apostoła maryjnego po Komunii Świętej

Jezu, Ty żyjesz obecnie we mnie. Pragnę i proszę Cię o to, by życie Twoje stało się widoczne w moim śmiertelnym ciele, bym mógł powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Bądź więc we mnie „obrazem Boga niewidzialnego”.

W Tobie „wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte”. „W Tobie mieszka cała Pełnia: Bóstwo na sposób ciała”. Pozwól więc, bym przyoblekał się w Ciebie, czyli bym przyoblekał się przede wszystkim w miłość, bo Ty jesteś Miłością, a kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim.

Niech przejawia się więc we mnie miłość, która jest „cierpliwa, łaskawa, miłość, która nie zazdrości, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”. Spraw, Jezu, bym gotów był oddać życie za braci, bo „nikt nie ma miłości większej od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Spraw, bym, gdy brat cierpi niedostatek nie zamykał przed nim swego serca, bym nie miłował słowem i językiem, ale czynem i prawdą, czyli konkretnym działaniem wobec tzw. najmniejszych braci. Pragnę okazywać miłość braterską w pocie czoła, kosztem rąk, aż do heroizmu umęczenia, w niezwykłej pracowitości i pilności.

Spraw, za przyczyną Najświętszej Maryi Panny Pośredniczki łask, bym stał się najgorliwszym apostołem dobra, prawdy i piękna i bym mógł osiągnąć najwyższą doskonałość i świętość, jaką mi przeznaczyłeś. Amen.

Jezus nie zdejmuje z nas krzyża, niesie go z nami

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: <<Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię >> (Mt 11, 28). Pan nie kieruje tego zdania do jednego ze swoich przyjaciół, lecz kieruje do w s z y s t k i c h tych, którzy są obciążeni i utrudzeni życiem. Któż zatem może czuć się wykluczony z tego zaproszenia?Pan wie, jak ciężkie może być życie. Wie, że wiele rzeczy obciąża serce: rozczarowania i rany przeszłości, ciężary do dźwigania i krzywdy do znoszenia w czasie obecnym, niepewności i zatroskania o przyszłość. Wobec tego wszystkiego pierwszym słowem Jezusa jest zaproszenie, by ruszyć się z miejsca i reagować: „Przyjdźcie”. Kiedy sprawy idą źle, błędem jest pozostawać tam, gdzie się jest, skulić się w sobie. Wydaje się to oczywiste, ale jakże trudno jest zareagować i się otworzyć! W chwilach ciemności to naturalne, że chcemy pozostawać sami ze sobą, roztrząsać, jak niesprawiedliwe jest życie, jak niewdzięczni są inni i jak zły jest świat itp. Wiemy to wszyscy i zapewne niejednokrotnie przeżyliśmy to nieciekawe doświadczenie. Jednak będąc w takim stanie zamknięcia w sobie, wszystko widzimy w czarnych barwach Niekiedy nawet zaprzyjaźniamy się ze smutkiem, który staje się dla nas domem i powala nas na kolana. Jezus natomiast chce wyciągnąć nas z tych „ruchomych piasków” i dlatego do każdego mówi: „Przyjdź!”. Droga wyjścia jest w relacji, w wyciągnięciu ręki, w podniesieniu wzroku ku Temu, który nas naprawdę kocha. Wyjście z siebie nie wystarcza; trzeba wiedzieć, dokąd się udać. Wiele met jest iluzorycznych: obiecują odpoczynek, a dają jedynie chwilowe wytchnienie; zapewniają, że dadzą pokój, a dają rozrywkę i pozostawiają nas potem w osamotnieniu, w jakim byliśmy wcześniej. To „fajerwerki”. Dlatego Jezus wskazuje, dokąd pójść: „Przyjdźcie do Mnie”. Wiele razy wobec ciężaru życia lub sytuacji, która jest dla nas bolesna, próbujemy rozmawiać z kimś, kto nas słucha, z przyjaciele, ze specjalistą… Wszystko to jest bardzo przydatne, ale nie zapominajmy o Jezusie! Nie zapominajmy otwierać się na Niego i opowiadać Mu o naszym życiu, zawierzać Mu osoby i sytuacje. Być może są takie „obszary” naszego życia, których nigdy przed Nim nie otworzyliśmy i które są spowite ciemnością, ponieważ nigdy nie dotarło do nich światło Pana. Jeśli ktoś ma w sobie takie ciemne rejony, niech szuka Jezusa,, niech uda się do misjonarza miłosierdzia, niech idzie do księdza…Ale niech idzie do Jezusa i opowie Mu o tym.

Dziś Jezus mówi do każdego: „Odwagi, nie poddawaj się ciężarom życia, nie zamykaj się wobec lęków i grzechów, lecz przyjdź do Mnie!”. On czeka na nas nie po to, by w magiczny sposób rozwiązać nasze problemy, lecz by dodać nam sił w naszych bolączkach. Jezus nie zdejmuje z nas ciężarów życia, lecz oddala niepokój z serca; nie zdejmuje z nas krzyża, lecz dźwiga go z nami. Z Nim każdy ciężar staje się lżejszy ( w. 30), gdyż to On jest wytchnieniem, którego szukamy. Kiedy w życie wkracza Jezus, przychodzi pokój, który pozostaje także w czasie prób i cierpienia. Idźmy do Jezusa, dajmy Mu nasz czas, spotykajmy się z Nim każdego dnia na modlitwie, w pełnej ufności osobistej rozmowie; zaprzyjaźniajmy się z Jego słowem, odkrywajmy bez lęku Jego przebaczenie, karmijmy się Jego chlebem życia: poczujemy się miłowani, poczujemy się przez Niego pocieszeni.

On sam nas o to prosi, niemalże nalegając. Powtórzy to raz jeszcze na zakończenie dzisiejszej Ewangelii: <<Uczcie się ode Mnie […], a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych>> ( w. 29). Uczmy się przychodzenia do Jezusa. Gdy w wakacje szukamy chwili odpoczynku od tego, co męczy ciało, nie zapominajmy o znalezieniu prawdziwego odpoczynku w Panu. Niech pomoże nam w tym Dziewica Maryja, nasza Matka, która zawsze troszczy się o nas, gdy jesteśmy zmęczeni i utrudzeni, i niech nam towarzyszy w drodze do Jezusa.

EWANGELIA NIEDZIELNA komentowana przez Ojca Świętego Franciszka

Patron młodzieży

Bł. Piotr Jerzy Frassati

[1901-1925]

Zostało po nim wspaniałe wyznanie;

Każdego dnia zaczynam coraz lepiej pojmować, jaką łaską jest być katolikiem. Życie bez wiary, bez dziedzictwa, którego należy bronić, bez walki o Prawdę, to nie życie, lecz wegetacja… Także wtedy, kiedy doznamy zawodu, musimy pamiętać, ze jesteśmy jedynymi, którzy posiedli prawdę.

Modlitwa [za wstawiennictwem Pier Giorgio Frassatiego]

Boże, nasz Ojcze,
daj nam odwagę wzbić się wyżej,
odejść do pokus przeciętności i banału.
Spraw byśmy, jak Piotr Jerzy
umieli otworzyć się na rzeczy wielkie
i przyjąć z radością, Panie,
Twoje zaproszenie do świętości;
nie pozwól, byśmy przez fałszywą skromność
uważali, że nie jesteśmy do niej powołani,
lub że jest ona ponad nasze siły.
Przez wstawiennictwo Piotra Jerzego
obdarz nas łaską podążania z ufnością
drogą „ku górze”.
Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Przed Najświętszym Sakramentem

Nie potrzeba wielu wiadomości, by Mi się przypodobać – wystarczy, że Mnie bardzo kochasz. Mów do Mnie, jak gdybyś rozmawiał ze swoim przyjacielem.
Musisz Mnie o coś prosić dla kogoś?
Powiedz Mi jego imię, a następnie – co byś chciał, żebym teraz dla niego uczynił. Proś o wiele, nie wahaj się prosić. Mów do Mnie prosto i otwarcie o biednych, których zamierzasz pocieszyć; o chorych, których cierpienia ty widzisz; o zbłąkanych, dla których gorąco pragniesz powrotu na prawdziwą drogę. Powiedz mi o wszystkich chociaż jedno słowo.
A dla ciebie – czyż nie potrzebujesz dla samego siebie jakiejś łaski?
Powiedz Mi otwarcie, czy może jesteś dumnym, samolubnym, niestałym, niestarannym… i poproś Mnie, żebym ci przyszedł z pomocą w twoich nielicznych czy też licznych wysiłkach, które podejmujesz, by się pozbyć tych wad. Nie wstydź się! Jest wielu sprawiedliwych, wielu świętych w niebie, którzy popełniali dokładnie te same błędy. Ale oni prosili pokornie… i z biegiem czasu zobaczyli, że są od tego wolni. Nie zwlekaj prosić też o zdrowie, o szczęśliwe zakończenie twoich prac, interesów czy studiów. To wszystko mogę ci dać i daję. A Ja życzę sobie, żebyś Mnie o to prosił, jeśli się to nie zwraca przeciwko twojemu uświęceniu, natomiast jemu sprzyja i je wspiera. Czego ci akurat dzisiaj potrzeba? Co mogę dla ciebie uczynić? Gdybyś ty wiedział, jak bardzo pragnę ci pomóc!
Czy masz w tej chwili jakiś plan?
Opowiedz Mi o nim. Czym się zajmujesz? O czym myślisz? Co mogę uczynić dla twojego brata, dla twojej siostry, twoich przyjaciół, twojej rodziny, dla twoich przełożonych? Co ty chciałbyś dla nich uczynić? A co do Mnie – czy nie masz życzenia, żebym był uwielbiany? Czy zechciałbyś swoim przyjaciołom uczynić coś dobrego, im, których ty może bardzo kochasz, ale oni żyjąc nie myślą o Mnie? Powiedz Mi: co dzisiaj budzi nadzwyczaj twoją uwagę? Czego pragniesz z utęsknieniem? Jakie środki posiadasz, aby to osiągnąć? Powiedz Mi o twoim nieudanym przedsięwzięciu, a Ja powiem ci przyczyny niepowodzenia. Czy nie chciałbyś Mnie dla siebie pozyskać?
Może czujesz się samotnym lub źle usposobionym?
Opowiedz Mi w szczegółach, co cię smuci. Kto cię zranił? Kto obraził twoją miłość własną? Kto ciebie znieważył? Informuj Mnie o wszystkim, a wnet dojdziesz tak daleko, że powiesz, iż za Moim przykładem wszystko darujesz i wszystko zapominasz. Za nagrodę otrzymasz Moje pocieszające błogosławieństwo.
Może się boisz?
Czy odczuwasz w swojej duszy owo nieokreślone przygnębienie, które wprawdzie jest bez podstaw, ale mimo to nie przestaje rozrywać ci serca? Rzuć się w ramiona Mojej Opatrzności! Jestem przy tobie, u twojego boku. Ja wszystko widzę, wszystko słyszę i w żadnym momencie nie zostawię cię. Czy odczuwasz antypatie u ludzi, którzy cię przedtem lubili, a którzy cię teraz zapomnieli, od ciebie się odwrócili mimo, że z twojej strony nie było najmniejszego powodu do tego? Poproś za nich, a Ja ich przywrócę do twojego boku, jeżeli nie staną się zawadą dla twojego uświęcenia.
A czy nie masz czasem jakiejś radosnej wiadomości dla Mnie?
Dlaczego nie pozwalasz Mi w niej uczestniczyć? Przecież jestem twoim przyjacielem. Opowiedz Mi, co pokrzepiło twoje serce i wywołało twój uśmiech w okresie od twoich ostatnich odwiedzin u Mnie? Być może miałeś przyjemne zaskoczenia, może otrzymałeś szczęśliwe wiadomości, list, sympatie, może przezwyciężyłeś trudności, wyszedłeś z sytuacji bez wyjścia? To wszystko jest Moim dziełem. Ty masz Mi po prostu powiedzieć: “Dziękuję, mój Ojcze!” A czy nie chcesz Mi nic obiecać? Ja czytam w głębi twojego serca. Ludzi można łatwo zmylić, ale nie Boga. Mów więc otwarcie do Mnie. Czy jesteś zdecydowany nie poddawać się więcej wiadomej okazji do grzechu, zrezygnować z rzeczy, która ci szkodzi, nie czytać książki, która pobudza twoją wyobraźnię, nie przestawać z człowiekiem, który zmącił spokój twej duszy? Czy będziesz znowu łagodnym, miłym i usłużnym wobec tego człowieka, którego miałeś do dziś za wroga, bo ci się sprzeniewierzył? Więc dobrze, powracaj teraz znowu do twojego zajęcia, do twojej pracy, do twoich studiów. Ale nie zapominaj czasu, który przeżywaliśmy razem. Zachowaj – jak dalece możesz – milczenie, skromność, wewnętrzne skupienie, miłość bliźniego.
Kochaj Matkę Moją, która i twoją jest.
I przyjdź znowu z sercem przepełnionym jeszcze większą miłością i jeszcze bardziej oddanym Mojemu Duchowi. Wtedy znajdziesz w Moim Sercu codziennie nową miłość, nowe dobrodziejstwa i nowe pocieszenia.
Myśli podane przez św. Antoniego Marię Clareta

Droga Syna Bożego

 Droga Syna Bożego, który stał się człowiekiem, wiedzie przez cierpienie i śmierć do chwały. I dla każdego z nas, dla całej ludzkości istnieje jedna droga: iść za Nim. (święta Teresa Benedykta od Krzyża)

Oddawanie własnego życia jest wymogiem miłości. Ono tymczasem wydaje się nam tak bardzo naszą własnością. Jezus przez cały czas pobytu na ziemi należał do Ojca, czynił Jego wolę, pozostawał z Nim w doskonałej jedności, a jednak wszystko to nie wystarczyło, nie było tak cenne jak słowa, które wypowiedział na krzyżu: ”Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23, 46). To najpiękniejsza postawa, jaką można zwieńczyć życie. Zgody na dokonującą się w śmierci destrukcję ciała i towarzyszący jej wysiłek zawierzenia siebie nie przewyższą żadne inne dokonania. Najpiękniejszą rzecz, jaką można uczynić, dane jest nam uczynić właśnie w momencie umierania. Tym jednym: ”zgadzam się na śmierć” można przeważyć góry grzechów, które wypiętrzyły się podczas życia. Tak ważne jest, byś mówił Jezusowi wśród codziennych zajęć: ”Niech się stanie, jak Ty chcesz!”, wtedy w godzinie śmierci będziesz mógł powtórzyć bez lęku: ”Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego”.

Modlitwa do Ducha Świętego o wytrwanie przy Bogu do końca

Duchu Święty, Duchu wierny!
Ty nie opuszczasz tych, co Ciebie szukają,
wołają do Ciebie, proszą Ojca i Syna o Ciebie,
nie płoszą się obłudą, niemądrymi myślami
i nieprawością serca (por. Mdr 1, 5).
Duchu Święty, udziel nam daru wytrwania
przy Ojcu i Synu i przy Tobie,
któryś jest Ich miłością odwieczną.
Napełniaj nas zawsze i wszędzie,
o każdej porze i na każdym miejscu,
pamięcią o bliskości Boga,
o Jego t u t a j obecności,
i wydaniem się woli Bożej
rozumieniem słowa i natchnienia Twojego,
i wolnością, której Ty nadajesz kierunek
ku prawdziwemu i czystemu Dobru,
ku Jedynemu, który jest Dobry,
ku Bogu w Trójcy Świętej szczęśliwemu.
Jemu chwała i cześć,
uwielbienie i wdzięczność,
posłuszeństwo i służba
w mocy Twojej Duchu Święty,
Duchu wierności i wytrwania
w czasie i wieczności. Amen.

Kapłaństwo

Chrześcijanie są przekonani, że Bóg pragnie wspólnoty ludzkiej. Wierzą, że sam tworzy wspólnotę, daje jej początek. Najpierw wyprowadził naród izraelski z Egiptu i pozostał mu wiernym towarzyszem, a później przez Jezusa Chrystusa wprowadził na drogę zbawienia nowy lud Boży – Kościół. Właściwością tej wspólnoty, która odróżnia ją od każdej innej, jest wiara w zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa.

 

Kościół w służbie zbawienia

Mówiąc o wspólnocie Kościoła należy pamiętać, że nie istnieje ona sama dla siebie, lecz służy ogłoszonemu i zapoczątkowanemu na ziemi przez Jezusa Chrystusa Królestwu Bożemu. Z tych powodów Kościół nie jest organizacją podobną do innych związków. Chrześcijanie wierzą: Kościół żyje Duchem Bożym i jest Jego dziełem. Kościół najwyraźniej przedstawia się wówczas, gdy jako wspólnota zebrana z wielu narodów, zjednoczona działaniem Ducha Świętego, ożywiona darami zbawienia: Słowem i Ciałem Chrystusa zbiera się u Stołu wokół Zmartwychwstałego Pana. Sprawowanie Eucharystii wiąże oba te elementy: Żywy Jezus Chrystus objawia się w swoim Słowie i Chlebie eucharystycznym. Są to Boże dary zbawienia udzielane mocą Ducha Świętego. On też powoduje, że wzrasta wspólnota zbawionych. Dary te są ofiarowane i powierzone Kościołowi, jako zaproszenie dla wszystkich ludzi, aby mieli udział we wspólnocie zbawionych.

Służba Kościoła niosącego światu zbawienie przybiera bardzo różne postaci. Obejmuje zarówno sprawy codziennego życia, jak też rozwoju wewnętrznego, duchowego, w tym także życia z Bogiem. Troska ta potwierdza rozumienie zawiązanej w sakramencie chrztu świętego przynależności do Jezusa Chrystusa. Wprawdzie dzielenie się dobrą nowiną o przyniesionym światu przez Jezusa Chrystusa darze zbawienia spoczywa na wszystkich wierzących – ochrzczonych, to jednak do jego wypełniania zobowiązani są wszyscy piastujący w Kościele urzędy. Swą służbę, której istotą jest wielbienie i oddawanie czci Bogu mają spełniać przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie w jedności Ducha Świętego żyjącego i działającego w Kościele. Uczestnictwo w misji Chrystusa nazywane jest udziałem w kapłaństwie Chrystusa.

Przyłączeni do Chrystusa Kapłana

Nazywając Chrystusa Kapłanem podkreślamy, że jest On jedynym i prawdziwym Pośrednikiem między niebem a ziemią, między Bogiem a człowiekiem. W tym jedynym i niepowtarzalnym kapłaństwie Jezusa Chrystusa uczestniczą wierzący. Z racji przyjętego sakramentu chrztu uczestniczą w tak zwanym kapłaństwie wspólnym, a z racji ustanowionego przez Chrystusa sakramentu święceń w trzystopniowym kapłaństwem urzędowym – zwanym też hierarchicznym. W sakramencie tym Chrystus mocą Ducha Świętego uzdalnia do wykonywania w imię Chrystusa “świętej władzy” polegającej na głoszeniu słowa Bożego, przywracaniu jedności z Bogiem poprzez składanie ofiar i modlitwę, szczególnie zaś przez uobecnianie Jego ofiary krzyżowej podczas sprawowania Eucharystii. Otrzymana godność i władza domagają się, by ci, którzy ją otrzymują byli upodobnieni do Chrystusa, który z miłości oddał się w służbę wszystkich.

Sakramenty kapłaństwa i małżeństwa nazwane są sakramentami w służbie komunii i posłania wiernych. Nie znaczy to jednak, że wypełnianie swego posłannictwa Jezus powierzył jedynie wybranym osobom. W posłannictwie tym uczestniczy każdy ochrzczony, jako że w sakramencie chrztu otrzymał nie tylko powołanie, ale też specjalne “charyzmaty” – uzdolnienia, by we właściwy sobie sposób przyłączyć się do Jezusa zbawiającego nasz świat. Świadomość tego wybrania pozwala zrozumieć, jak ważną jest służba chrześcijańska Chrystusowi w drugim, potrzebującym miłości człowieku. Wynika z tego, że odpowiedzialność za przyłączenie się do Niego w wypełnianiu tego Jego posłannictwa spoczywa na wszystkich ochrzczonych. Dlatego też im poszczególni członkowie Kościoła lepiej rozpoznają swe powołanie, tym bardziej dojrzale będą uczestniczyć w wypełnianiu Jezusowej misji zbawiania świata.

Dla chrześcijanina żyjącego wiarą w Jezusa i wiarą w założony przez Niego Kościół nie może zatem być obojętne to, czym żyje i w jaki sposób żyje Kościół. Nie może przechodzić też obojętnie obok pytania o swój udział w życiu Kościoła i jego służbie Chrystusowi i ludziom. Sprawy te wymagają refleksji nad własnym zaangażowaniem w służbę wspólnoty. Dlaczego by nie warto bardziej zaangażować się w służbę ludzi, z którymi przychodzi mi codziennie żyć?

Słowniczek najważniejszych pojęć

Słowa i czyny Jezusa już w czasie Jego życia ukrytego i misji publicznej miały charakter zbawczy. Uprzedzały one moc Jego Misterium Paschalnego. Zapowiadały i przygotowywały to, czego miał On udzielić Kościołowi po wypełnieniu się wszystkiego. Misteria życia Chrystusa są podstawą tego, czego Chrystus udziela teraz przez szafarzy swojego Kościoła w sakramentach, ponieważ to, co było widzialne w naszym Zbawicielu, przeszło do Jego misteriów (KKK 1115).

 Urząd kościelny, przez Boga ustanowiony, sprawowany jest w różnych stopniach święceń przez tych, którzy od starożytności już noszą nazwę biskupów, prezbiterów i diakonów. Nauka katolicka, wyrażona w liturgii, Urząd Nauczycielski i stała praktyka Kościoła uznają, że istnieją dwa stopnie uczestniczenia w kapłaństwie Chrystusa: episkopat i prezbiterat. Diakonat jest przeznaczony do pomocy im i służenia. Dlatego pojęcie sacerdos – kapłan – oznacza obecnie biskupów i prezbiterów, a nie diakonów. Nauka katolicka przyjmuje jednak, że zarówno dwa stopnie uczestniczenia w kapłaństwie (episkopat i prezbiterat), jak i stopień służby (diakonat), są udzielane za pośrednictwem aktu sakramentalnego nazywanego “święceniami”, to znaczy przez sakrament święceń (KKK 1554).

 Obecności Chrystusa w pełniącym posługę święceń nie należy rozumieć w taki sposób, jakby był on zabezpieczony przed wszelkimi ludzkimi słabościami, takimi jak chęć panowania, błąd, a nawet grzech. Moc Ducha Świętego nie gwarantuje w taki sam sposób wszystkich czynów pełniących posługę święceń. Podczas gdy gwarancja ta jest dana w aktach sakramentalnych, tak że nawet grzeszność pełniącego posługę święceń nie może stanowić przeszkody dla owocu łaski, to jednak istnieje wiele innych czynów, na których pozostają ślady jego ludzkich cech, nie zawsze będących znakiem wierności Ewangelii, a przez to mogących szkodzić apostolskiej płodności Kościoła (KKK 1550).

 

Dar serca

Dar jest znakiem pamięci i życzliwości. Każdy autentyczny dar ma zawsze źródło w sercu. A to dlatego, ze darować może tylko ten, kto kocha. Tylko miłość bowiem potrafi coś dać z siebie. Egoista zawsze powie, że nie ma nic do dania, albo że go nie stać, albo że da potem… zawsze znajdzie usprawiedliwienie, by nie dać. Ten zaś, kto kocha, ma w sobie jakby zakodowany odruch, by ofiarować, nie zważając na to, ze ta ofiara może wiązać się z jakimś wyrzeczeniem, rezygnacją, a może nawet z cierpieniem. Cechą takiego daru jest bezinteresowność, to znaczy dając, nie oczekujemy nic w zamian, nie czekamy nawet na wdzięczność, której po ludzku należałoby się spodziewać. Któż jest przykładem takiego „dobroczyńcy”? Przede wszystkim Chrystus, który „wydał” siebie ludziom, nie oczekując wdzięczności… Przeciwnie, często doświadczał niewdzięczności i wzgardy… Ci zaś, którzy żyją blisko Chrystusa i Go kochają, starają się Mu okazywać wdzięczność poprzez dobre życie oraz usiłują Go naśladować, czyniąc dobro i rozdając dary – dary miłości, uśmiechu, dobrego słowa, czasu, modlitwy, jak też dary materialne.

O wielkości i wartości człowieka mówi jego serce. Mówimy o kimś, że jest bez serca, albo że ma wielkie serce. To określenie wyjaśnia wszystko. Szukamy ludzi o dobrym sercu, takim, które pochyla się nad cierpieniem, samotnością, bólem; taki, które jest gotowe nieść pomoc; taki, z którego wydobywa się dobre słowo.

Dziękujemy Bogu, że takie serce nam podarował! Zapominamy o tym i może dlatego często nie potrafimy innym okazać dobroci. Bóg obdarzył nas miłością i tego daru nigdy nie cofnął, dlatego odważnie sięgajmy do głębi serca, by wydobyć z niego miłość. Trud tego właśnie wydobywania dobra nazywamy pracą nad sobą, kształtowaniem życia duchowego. Przy Bożej pomocy coraz łatwiej będzie nam stawać się dla innych „darem serca”.

Przed Bogiem każdy nasz gest dobroci się liczy, nawet najmniejszy. Ważne, ze czynimy go z miłości. Najpiękniejszy przykład takiej postawy odnajdujemy w Maryi. Ona umiała pięknie żyć i kochać. Takiego życia chce nas uczyć.

Maryja biegnie z pośpiechem przez góry, aby podarować Elżbiecie Jezusa – Dar, który sama otrzymała. Przyjęła Go do serca i daje Go z serca! Każde nasze czynione dobro jest takim darem, jeśli wydobywamy go z serca, w którym mieszka Chrystus.

Zapamiętam…

Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie, to chyba razem z sercem wyrwać ją można.

(Henryk Sienkiewicz)

Maryja stoi po stronie prawdy

Maryja dzieli z nami naszą ludzką kondycję, jest jednak całkowicie otwarta na działanie łaski Bożej. Nie zaznawszy grzechu, potrafi współczuć z każdą słabością. Rozumie grzesznego człowieka i kocha go miłością Matki. Właśnie ze względu na tę miłość stoi po stronie prawdy i dzieli z Kościołem troskę o nieustanne przypominanie nakazów moralnych – zawsze i wszystkim. Z tej samej przyczyny nie zgadza się, by grzeszny człowiek był oszukiwany przez tych, którzy w imię fałszywie rozumianej miłości usprawiedliwialiby jego grzech, gdyż wie, że niweczyłoby to ofiarę Chrystusa, Jej Syna. Żadne rozgrzeszenie, udzielone przez pobłażliwe doktryny, także filozoficzne czy teologiczne, nie może naprawdę uszczęśliwić człowieka: tylko Krzyż i chwała Chrystusa Zmartwychwstałego mogą dać pokój jego sumieniu i obdarzyć zbawieniem.

(Veritatis Splendor 120 [fragm.], św. Jan Paweł II)