Dla was jestem biskupem…

Bł. Jan Paweł 

…z wami jestem kapłanem. Z Listu do kapłanów na Wielki Czwartek 1979 r.

U początku mego nowego posługiwania Kościołowi czuję głęboką potrzebę zwrócenia się do Was – do Wszystkich bez wyjątku, którzy jesteście moimi braćmi poprzez Sakrament Kapłaństwa, zarówno do kapłanów diecezjalnych, jak i zakonnych. Pragnę bowiem u samego początku dać wyraz mojej wiary w to powołanie, które łączy Was i zespala z Waszymi Biskupami w szczególnej jedności Sakramentu i Posługi. Poprzez nią buduje się Kościół – mistyczne Ciało Chrystusa. Do was Wszystkich przeto, którzy mocą szczególnej Łaski a zarazem w duchu wyjątkowego oddania się Zbawicielowi naszemu niesiecie „ciężar dnia i spiekoty” wśród wielorakiej posługi kapłańskiej i duszpasterskiej, zwraca się moja myśl i serce od chwili, kiedy Chrystus Pan wezwał mnie na tę stolicę, na której kiedyś św. Piotr swoim życiem i śmiercią miał odpowiedzieć do końca na Jego pytanie: czy Mnie miłujesz? Czy Mnie miłujesz więcej…? O was stale myślę, za Was się modlę, z Wami szukam dróg duchowego zjednoczenia i współpracy, gdyż poprzez Sakrament Kapłaństwa, jaki kiedyś otrzymałem z rąk mojego Biskupa (niezapomnianego Metropolity Krakowskiego Kardynała Adama Stefana Sapiehy), jesteście moimi braćmi. Nawiązując przeto do słów św. Augustyna, pragnę dzisiaj powiedzieć do Was: „Dla Was jestem Biskupem, z Wami jestem Kapłanem”. (…)

Kapłaństwo domaga się szczególnej niepodzielności życia i służby. Ta właśnie niepodzielność stanowi najgłębiej o naszej kapłańskiej tożsamości. W niej wyraża się równocześnie nasza wielka godność – i proporcjonalna do tej godności „dyspozycyjność”: pokorna gotowość odbierania darów Ducha Świętego i obdarowywania innych owocami miłości i pokoju – obdarowywania ich tą pewnością wiary, z której płynie głębokie poczucie sensu ludzkiego bytowania oraz umiejętność wprowadzania ładu moralnego w życie osób i ludzkich środowisk.

Ponieważ kapłaństwo jest nam dane, abyśmy nieustannie służyli innym, jak to czynił Chrystus, nie można z niego rezygnować dlatego, że spotykamy się z trudnościami i koniecznością ofiary. Podobnie jak Apostołowie zostawiliśmy wszystko, aby pójść za Chrystusem i wytrwać przy Nim, także poprzez krzyż. (…)

Życie kapłańskie jest zbudowane na fundamencie Sakramentu Kapłaństwa, który wyciska na naszej duszy niezatarte znamię charakteru. To znamię wyciśnięte w głębi naszej ludzkiej istoty ma swoją własną dynamikę „osobowościową”. Osobowość kapłańska musi być dla drugich wyraźnym i przejrzystym znakiem i drogowskazem. Toteż jest pierwszym warunkiem naszej pasterskiej posługi. Ludzie, spośród których jesteśmy wzięci i dla których jesteśmy ustanowieni chcą nade wszystko znajdować w nas taki znak i taki drogowskaz. I mają do tego prawo. Może nam się czasem wydawać, że tego nie chcą. Że chcą, abyśmy byli we wszystkim „tacy sami”. Czasem wręcz zdaje się, że tego od nas się domagają. Tutaj wszakże potrzebny jest głęboki „zmysł wiary” oraz „dar rozeznania”. Bardzo łatwo bowiem ulec pozorom i paść ofiarą zasadniczego złudzenia.

Ci, którzy domagają się zeświecczenia życia kapłańskiego, którzy dają poklask różnym jego przejawom, opuszczą nas z całą pewnością wówczas, gdy już ulegniemy pokusie. Wówczas przestaniemy być potrzebni i popularni. Epoka nasza cechuje się różnymi formami „manipulacji”, „instrumentalizowania” człowieka. Nie możemy ulec żadnej z nich. Ostatecznie zawsze potrzebny ludziom okaże się tylko kapłan świadomy pełnego sensu swego kapłaństwa: kapłan, który głęboko wierzy, który odważnie wyznaje, który żarliwie się modli, który z całym przekonaniem naucza, który służy, który wdraża w swe życie program ośmiu błogosławieństw, który umie bezinteresownie miłować, który jest bliski wszystkim – a w szczególności najbardziej potrzebującym.

Wągrowieccy maturzyści

Wągrowieccy maturzyści u stóp Matki Bożej Częstochowskiej

W dniu 17.marca 2014 r. maturzyści I Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Wielkopolskich, w ramach pielgrzymki do Częstochowy, uczestniczyli w Apelu Jasnogórskim, transmitowanym przez Telewizję „TRWAM”, w trakcie którego rozważania różańcowe głosił „nasz” paulin o. Bartłomiej Maziarka. W wielce przejmujących słowach rozważań, o. Bartłomiej podkreślił fakt, że maturzyści wągrowieccy tradycyjnie swój „egzamin dojrzałości” poprzedzają modlitwą u stóp Matki Bożej Częstochowskiej, wypraszając łask dla tego ważnego etapu swego życia, z ufnością i wiarą stając w tym miejscu, skąd pragną czerpać siły dla pomyślnego wyniku egzaminów. Wskazał również, że przybyli z miasta Wągrowca – miejsca narodzin ks. Jakuba Wujka, który zasłużył się polskim tłumaczeniem Pisma Świętego. Błogosławieństwa Apelowego udzielił zebranym Generał Zakonu Paulinów o. Arnold Chrapkowski.

Janusz Marczewski

—————————————————————-

DSCI5515

MARYJO, KRÓLOWO POLSKI, MATKO ludzkich serc
(…) w ten wielkopostny wieczór przybywamy do Ciebie,
Matko, z grupą maturzystów z I LO im. Powstańców Wielkopolskich
w Wągrowcu, pielgrzymujemy do Ciebie, Matko, z miasta Księdza
Jakuba Wujka, człowieka, który przez trud swojej pracy dał nam poznać Słowo Boże w ojczystym języku.

DSCI5512

„To jest bardzo cenne, że przed ważnymi decyzjami w życiu Polacy pielgrzymują przed Twój święty wizerunek, aby zawierzać się Tobie, Maryjo. To skarb, o który należy dbać i przekazywać kolejnym pokoleniom. Droga Matko, choć nie wiemy, co przyniosą kolejne dni, pragniemy dzisiaj stanąć przed Tobą w duchu dziękczynienia”.

DSCI5517

Zawierzamy Ci naszą grupę maturzystów z Wągrowca oraz naszą paulińską parafię i odbywające się rekolekcje w szkołach, nad którymi mamy pieczę. (…) Oddajemy Twej opiece wszystkich chorych, cierpiących, osoby przebywające w szpitalach, hospicjach…
O. Bartłomiej Maziarka OSPPE

DSCI5511

„Wiemy, że należy wkroczyć na ścieżkę nawrócenia”
O. Bartłomiej Maziarka OSPPE

Święty Józef – Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny

Święty Józef – Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny
Opiekun Kościoła Świętego

Józef, ubogi cieśla z Nazaretu, pochodził z królewskiego rodu Dawida, uchronił Jezusa od okrucieństwa Heroda i wszystkich jego popleczników. Czuwa. Czuwa na pięknym obrazie Caravaggia, gdy zmęczona Matka śpi trzymając w ramionach bezpiecznego Syna. Trzyma nuty, aby Anioł mógł grać im w czasie snu. Czy dzisiejsi, młodzi ojcowie, znajdują w nim wzór?

Święty Józef, człowiek, „ któremu Bóg powierzył straż nad swymi najcenniejszymi skarbami’’, napisał Ojciec Święty Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej „ Redemptoris custos’’, dając wyraz swej szczególnej czci dla Opiekuna Świętej Rodziny. Pisze w niej:

„ Święty Józef jest wzorem dla pokornych, których chrześcijaństwo wynosi do wielkich przeznaczeń; dowodzi on, że aby być dobrym i autentycznym naśladowcą Chrystusa, nie trzeba dokonywać „ wielkich rzeczy’’, ale wystarczy posiąść cnoty zwyczajne, ludzkie, proste – byle prawdziwe i autentyczne’’ ( Redemptoris custos, 24 ).

W sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu (4czerwca1997r.) bł. Jan Paweł II określił Opiekuna Świętej Rodziny wielkim rzecznikiem sprawy obrony życia ludzkiego od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Polecił jednocześnie Bożej Opatrzności i świętemu Józefowi życie ludzkie, zwłaszcza nienarodzonych w naszej ojczyźnie i na całym świecie.

Już pierwsi pisarze chrześcijańscy, Ojcowie i Doktorzy Kościoła podkreślali, że do tak wielkiej godności, opiekuna Pana Jezusa, oblubieńca NMP i żywiciela-głowy Najświętszej Rodziny powołał Pan Bóg męża o niezwykłej cnocie. Dlatego słusznie stawiają oni świętego Józefa na czele wszystkich świętych Pańskich, a Kościół obchodzi jego doroczną pamiątkę, mimo Wielkiego Postu, jako uroczystość. Święty Bernardyn ze Sieny pisał: „ Ogólna zasada szczególniejszych łask udzielanych człowiekowi jest następująca: gdy Boża Opatrzność chce kogoś obdarzyć jakąś szczególną łaską lub wyróżnić go wielką godnością, wtedy obsypuje go różnymi darami, które go zdobią i są potrzebne zarówno jemu samemu , jak i do spełnienia powierzonego mu zadania. Sprawdziło się to na osobie świętego Józefa, przybranego ojca Pana Jezusa Chrystusa i rzeczywistego oblubieńca królowej świata i Pani Aniołów’’.

Szczególnym nabożeństwem do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa z Avila. Twierdziła, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za przyczyną św. Józefa, zawsze to otrzymywała. W litanii ułożonej ku jego czci św. Józef został nazwany postrachem duchów piekielnych. Wiesz, dlaczego? Otóż był wyposażony w to , czego demony się boją najbardziej: pokorę, prostotę i czystość serca. Gdy piszę te słowa, patrzy na mnie z małego medalionu, przekazywanego z pokolenia na pokolenia w mojej rodzinie: Pan Jezus, szczęśliwy i radosny uniósł błogosławiącą rączkę, a drugą jakby chciał przytulić białe lilie, ludzi, którzy „

świętość rozumieją jako dążenie do wysokiej miary codziennego życia…” A Józef czuwa.

Dostojeństwo, jakim Bóg obdarzył świętego Józefa, i zasługi, jakie położył koło utrzymania życia Boga-Człowieka, dają nam zupełną rękojmię, że jego wstawiennictwo u Boga wyjedna nam wszystko, o co prosimy. Prośmy św. Józefa o łaskę, o błogosławieństwo, o umocnienie rodzin w cnocie i w wierze, aby przyniosły one Bogu chwałę, nam zbawienie, a Ojczyźnie błogosławiony pożytek. (bł. ks. I. Kłopotowski)

Eugeniusz Łukaszewski

——————————————————————-

LITANIA w NIESZCZĘŚCIU

Patronie zaskoczonych niespodzianą wieścią, co przerasta jak drzewo wiele niższe trawy- módl się za nami!
Patronie zmęczonych daremnym stukaniem do obcych domów, drzwi pozamykanych – módl się za nami!
Patronie uciekających po nocy pośpiesznie i wygnańców, co żyją latami wśród obcych – módl się za nami!
Patronie zatroskanych o przyszłość swych dzieci – módl się za nami!
Patronie strwożonych, tak jak Ty, proroctwem – módl się za nami!
Patronie zwykłych , szarych ludzi, cierpliwie pogodnych, ze spracowanymi, biednymi rękami, bezsłownie wiernych – módl się za nami!
Patronie łagodny – módl się za nami!
Święty Józefie – módl się za nami!

——————————————————————-

Maryja i Józef

Pośród wszystkich świętych, Maryja i Józef są tymi, którzy pozostając prostymi i zwyczajnymi, stają się dla innych najtrudniejszymi do naśladowania. Tym samym ich życie jest jedyne w swej prostocie, w swym na pozór zwyczajnym wymiarze, bez żadnych niezwykłości. Życie tak anonimowe, że prawie niemożliwe do naśladowania, ale możliwe do podziwiania, rozważania i pogłębiania.
Pragnienie naśladowania ich to poważne zadanie: ubogacenie się tym, co w postaciach biblijnych jest tak bliskie Wcieleniu, Odkupieniu. Jest to poważne zadanie i powinno się je podejmować.

Jan Paweł II

Prośmy Ducha Świętego


Prośmy Ducha Świętego o dar pokoju na całym świecie…

Dramatyczne wydarzenia na Ukrainie są dla każdego wierzącego wezwaniem do modlitewnej solidarności w intencji pokojowego rozwiązania tego bratobójczego konfliktu…

Modlitwa za rządzących państwami

Módlmy się za wszystkich rządzących państwami:
Niech nasz Bóg i Pan kieruje ich umysłami i sercami
według swojej woli, abyśmy wszyscy żyli
w prawdziwej wolności i pokoju.

Modlitwa w ciszy:
Wszechmogący, wieczny Boże, w Twoim ręku są ludzkie serca i od Ciebie pochodzą prawa wszystkich ludów; wejrzyj łaskawie na tych, którzy nami rządzą, aby na całym świecie panował trwały pokój i pomyślność narodów, a religia cieszyła się wolnością. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Z całego serca proszę i błagam

Z całego serca proszę i błagam cały Apostolat Cudownego Medalika o modlitwę do Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej za syna Daniela naszej apostołki Bożenki. w Halmstad -Szwecja

Daniel lat 22 miał wypadek samochodowy 15 marca na Malcie, stan jego jest bardzo ciężki, leży w śpiączce. Jest podłączony do różnych aparatów medycznych.

Mama Daniela jest teraz przy nim z jego siostra. przybyły tam dzisiaj w nocy o godz. 2 gdy zobaczyła syna dostała szoku ,proszę Matkę Bożą od Cudownego Medalika aby przytuliła ich do swego serca i wyprosiła laski dla nich u Swego Syna Jezusa Chrystusa. Niech Pan Bóg otoczy Daniela swoim Miłosierdziem i wzmocni WIARE NADZIEJE MILOSC i CUD.

Wszystkich serdecznie pozdrawiam i dziękuję za Dar Serca każdej modlitwy

Wszystko z Niepokalana
Wdzięczna apostołka Jolanta-Szwecja

ks. Włodzimierz Lewandowski:

ks. Włodzimierz Lewandowski: „Między tym, co napisał, a tym jak sprawował Eucharystię była jedność. Tej jedności mogliśmy doświadczyć w ostatnich latach i dniach odchodzenia do domu Ojca. Gdy na ołtarzu składał w ofierze Chrystusa, a z Nim siebie samego.

Z perspektywy zbliżającej się kanonizacji to ważna dla nas lekcja. Sprawowania Pamiątki Pana i w niej uczestniczenia. Pisał o tym w ostatnim Liście do kapłanów na Wielki Czwartek. „«Accipite et manducate… Accipite et bibite…». Całkowite darowanie się Chrystusa, które ma swoje źródło w trynitarnym życiu Boga-Miłości, osiąga swój najwyższy wyraz w ofierze na Krzyżu, której sakramentalną antycypacją jest Ostatnia Wieczerza. Nie można powtarzać słów konsekracji bez poczucia, że jesteśmy włączeni w ten duchowy nurt. W pewnym sensie kapłan powinien uczyć się wypowiadać je również w odniesieniu do siebie, w prawdzie i z wielkodusznością: «bierzcie i jedzcie». Jego życie bowiem ma sens, jeśli potrafi on uczynić z siebie dar, oddając się do dyspozycji wspólnoty służąc każdemu, kto jest w potrzebie.”

Kapłan powinien uczyć się wypowiadać je w odniesieniu do siebie. I powinien uczyć się tego każdy świadomie uczestniczący w Eucharystii. Jeżeli ta ma stawać się miejscem doświadczania tego, o czym przypominał święty Augustyn: „stajesz się Tym, którego przyjmujesz”.

Matka Boska na Drodze Krzyżowej

Matka Boska na Drodze Krzyżowej

Pismo Święte niewiele mówi o obecności Matki Boskiej na drodze na Golgotę, którą musiał pokonać Jej Syn Jezus Chrystus. Jedynie św. Jan Ewangelista pisze: „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” /J 19,25/. Był też umiłowany uczeń Chrystusa – Jan, który stał się wykonawcą testamentu, jaki tuż przed śmiercią Chrystusa na krzyżu usłyszał z Jego ust /por. J 19,26-27/. Należy zatem przyjąć za pewnik, że Matka Boska szła również za swoim umęczonym Synem, który z wielką trudnością, w bólu i cierpieniu, z ciężkim krzyżem na plecach podążał kamienistą drogą na Golgotę. Bo czyż mogła nie iść?

Dzień męki i śmierci Chrystusa był w Jerozolimie bardzo głośnym wydarzeniem, a to za sprawą arcykapłanów, którzy przez manipulację tłumem, chcieli upozorować przed Piłatem, że sąd nad Chrystusem i skazanie Go na śmierć jest wolą całego ludu /por. Mt 27,20/. Tłum był tak przez nich podburzony, że nie docierały do niego żadne argumenty Piłata o niewinności Chrystusa /por. Łk 23,14-15/, a jedyną odpowiedź, jaką słyszał i przed którą w końcu się ugiął, była: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go” /J 19,15/.

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej ukazuje Matkę Boską jedynie na IV stacji. Rodzi się pytanie, dlaczego dopiero na tej stacji? Odpowiedzi na to pytanie trudno szukać na kartach Ewangelii. Należy jej raczej szukać na samej Drodze Krzyżowej, wspinającej się wąskimi uliczkami Jerozolimy.

Matka Boska nie uczestniczyła w Ostatniej Wieczerzy, którą spożył Jezus wraz z uczniami na Górze Oliwnej, ale z pewnością zatrwożona była wieściami, które dochodziły do niej o wielkim sprzeciwie żydowskiej starszyzny i arcykapłanów wobec nauczania Chrystusa. Na pewno docierały do Niej pogłoski o ich staraniach, aby Jej Syna ukrzyżować. Dlatego udała się do Jerozolimy i zamieszkała u swoich krewnych w swoim rodzinnym domu, nieopodal Lwiej Bramy, zwanej także Bramą Maryi lub św. Szczepana. Zapewne z okna tego domu późną nocą widziała żołnierzy prowadzących Jej Syna do pałacu Kajfasza.

Następnego dnia, gdy zobaczyła zbierający się tłum przed pretorium – siedzibą rzymskiego namiestnika Piłata – poszła tam, zapewne razem z Jego uczniem – Janem. Pozostali Jego uczniowie, w obawie o swoje bezpieczeństwo, już w chwili Jego pojmania „opuścili Go i uciekli” /por. Mt 26,56/. Poszła tam, aby zobaczyć swojego ukochanego Syna. Jakby chciała swoją matczyną miłością ulżyć Jego cierpieniu. Lecz nie dane Jej było być świadkiem niesprawiedliwego procesu i skazania na śmierć, a następnie bezlitosnego biczowania, lżenia i ukoronowania ciernią. A wszystko to działo się w asyście krzyków, wzajemnego podjudzania i eskalacji nienawiści zgromadzonego tłumu. W tej sytuacji wystarczyłoby, gdyby ktoś rozpoznał Maryję, jako Matkę Chrystusa, a wtedy Jej życie mogło być zagrożone. Dlatego przeszła wzdłuż pretorium i udała się w miejsce, w którym droga na Golgotę skręcała w lewo i kilkanaście metrów dalej stanęła, i… czekała na Syna.

Długo czekała, nim zza zakrętu wyłonił się Jej Syn; mocno pochylony pod ciężarem przygniatającego Go krzyża. Szedł powoli ciężko stawiając kroki. Nagle unosi lekko głowę i… dostrzega swoją Matkę. Nogi się pod Nim ugięły, siły Go opuściły. Upada – pierwszy raz na tej drodze. Wiedział, bowiem doskonale, co przeżywa Jego Matka od chwili, gdy Go ujrzała z krzyżem na ramionach. Tak nagłe spotkanie z Matką sprawiło, że siły Go opuściły. Po chwili wstaje i idzie dalej, dochodzi do swojej Matki, patrzy na Nią przez chwilę. Jego wzrok zdaje się mówić: „Nie rozpaczaj, jestem w tym, co należy do mego Ojca” /por. Łk 2,49/. Maryja trafnie odczytuje Jego spojrzenie, gdyż w milczeniu pozwala, aby szedł dalej, chociaż Jej Serce przebite mieczem wielkiego bólu, mocno krwawi. Czy to wówczas zaakceptowała to, że Jej Syn spełnia wolę swego Ojca? Że właśnie teraz się to stać musi? Wychowana w świątyni, znała przecież zapowiedzi proroków.

Nie zostaje w miejscu, lecz powoli, podtrzymywana przez Jana, podąża za nim aż na Golgotę. Matka Boska idąc za swoim Synem, widziała Jego upadki, Jego słanianie się na nogach, ból ciężaru przygniatającego Go krzyża, lecz nie mogła w niczym Mu pomóc. Jej Serce przepełnia niewysłowiona wdzięczność dla Szymona z Cyrenei, który pomaga Mu dźwigać krzyż i Weroniki, która ryzykując własnym życiem, odważyła się podejść do Niego, aby otrzeć Jego twarz z krwi i potu.

Na Golgocie dokonuje się pełnia słów starego Symeona, wypowiedziana zaledwie 40 dni po narodzenia Jezusa: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” /Łk 2,35/. Cierpi razem z Synem, gdy przybijają Go do krzyża i potem, gdy wisi na krzyżu i umiera w wielkich męczarniach. A do tego ten bezlitosny tłum, wyśmiewający Go, szydzący z Jego cierpienia, ubliżający Mu… Św. Bernard będzie się modlił do Niej słowami: „Ty bowiem współcierpiałaś z Nim w duchu w taki sposób, że przeżywałaś cierpienie ciała.”

Gdy Chrystus umarł, a tłum się rozszedł, stanęła pod krzyżem u stóp Syna. „Stoi Matka obolała,/ Łzy pod krzyżem przepłakała,/ Gdy na krzyżu Syn jej mrze./ Jakże w duszy jest zmartwiona,/ zasmucona, zachmurzona,/ aż ją poprzeszywał miecz” /Stabat Mater dolorosa/. Cierpiała, chociaż cierpienie Jej Syna już ustało. Na nic się zdała świadomość, że taka jest wola Jego Ojca, że sama zgodziła się na to, mówiąc Bożemu posłańcowi w czasie Zwiastowania: „Niech mi się stanie według twego słowa” /por. Łk 1,38/. Cierpiała zwyczajnie, po ludzku. Cierpiała, jak każda matka, której stanęła w obliczu śmierci swojego dziecka; a nawet bardziej, bo patrzyła na tę śmierć, przepełniona swoją bezsilnością. Gdy Józef z Arymatei z pomocą Nikodema zdjął Ciało Chrystusa z krzyża /por J 19,38-39/, oddał Je Matce, aby mogła chociaż jeszcze raz przytulić Go do swojej piersi i zmyć swoimi łzami chociaż niektóre krwawe plamy z Jego Ciała.

Dopiero na trzeci dzień, w niedzielny poranek wraz w wieścią, że Jej Syn zmartwychwstał, na Jej twarzy pojawił się uśmiech, a Serce przepełniła radość.

Tadeusz Basiura

Życie zawsze jest dobrem

Życie zawsze jest dobrem. Człowiek jest powołany, aby zrozumieć głęboką motywację tego intuicyjnego przeświadczenia, które jest też faktem poznawalnym doświadczalnie.
Dlaczego życie jest dobrem? To pytanie pojawia się w całej Biblii i już na jej pierwszych stronicach znajduje trafną i zdumiewającą odpowiedź. Życie, które Bóg daje człowiekowi, jest inne i odrębne od życia wszelkich innych stworzeń żyjących, jako że człowiek, choć jest spokrewniony z prochem ziemi (por. Rdz 2, 7; 3, 19; Hi 34, 15; Ps 103 [102], 14; 104 [103], 29), jest w świecie objawieniem Boga, znakiem jego obecności, śladem jego chwały (por. Rdz 1, 26-27; Ps 8, 6). Na to właśnie pragnął zwrócić uwagę św. Ireneusz z Lyonu w swoim znanym powiedzeniu: „Chwałą Bożą jest człowiek żyjący”. Człowiek zostaje obdarzony najwyższą godnością, która jest zakorzeniona w wewnętrznej więzi łączącej go ze Stwórcą: jaśnieje w nim odblask rzeczywistości samego Boga.
Evangelium vitae, 34

Wybrany nowy generał Zakonu Paulinów

Nowym generałem Zakonu Paulinów został wybrany o. Arnold Chrapkowski, dotychczasowy wikariusz generalny Zakonu.

zdjecieNowe
Wyboru dokonała dziś, tj. w czwartek, 6 marca, obradująca na Jasnej Górze od soboty Kapituła Generalna Zakonu Paulinów.

O. Arnold Chrapkowski ma 46 lat, urodził się 28 kwietnia 1968 r. w Dziemianach w diec. pelplińskiej.

Pierwszą profesję zakonną złożył 8 września 1988 r., a profesję wieczystą 30 lipca 1993 r. Święcenia kapłańskie przyjął 18 czerwca 1994 roku. Jest doktorem prawa kanonicznego.

O. Arnold Chrapkowski jest 86. z kolei generałem Zakonu Paulinów. Zastąpił na tym stanowisku o. Izydora Matuszewskiego, który funkcję generała pełnił od 2002 r., przez 2 kadencje, czyli przez 12 lat.

6 lat temu, 26 lutego 2008 roku, o. Arnold Chrapkowski został wybrany wikariuszem generalnym Zakonu Paulinów (I-szym definitorem). Wikariusz pełni funkcję najbliższego współpracownika i zarazem zastępcy generała.

O. Arnold Chrapkowski podczas tegorocznych obrad został wybrany na przewodniczącego Kapituły, czyli osobę, która po zdaniu urzędu generała, wolą ojców i braci, pełni najwyższą władzę do czasu wyboru nowego generała.

Tuż po wyborze, w zabytkowej Bibliotece jasnogórskiej zebrali się ojcowie i bracia paulini, aby uczestniczyć w ceremonii objęcia urzędu przez nowego generała Zakonu.

Następnie, po godz. 12.00, ojcowie i bracia paulini zebrali się w Kaplicy Matki Bożej, aby uczestniczyć w modlitwie i zawierzeniu nowego generała paulinów. Po ogłoszeniu nazwiska nowego generała Zakonu Paulinów, wszyscy odśpiewali dziękczynny ‘Te Deum’ – ‘Ciebie Boga wysławiamy’. Następnie głos zabrał nowy generał Zakonu o. Arnold Chrapkowski.

„Czcigodni ojcowie i bracia w paulińskim powołaniu, drodzy w Chrystusie Panu wierni, którzy gromadzicie się przed Cudownym Wizerunkiem Jasnogórskiej Maryi – mówił nowy generał o. Arnold Chrapkowski – Wczoraj rozpoczęliśmy, obrzędem posypania naszych głów popiołem, czas Wielkiego Postu. Dziś ojcowie i bracia zebrani na Kapitule Generalnej zlecili mi urząd najwyższego przełożonego Paulińskiego Zakonu. Ten wybór przyjmuję wraz z popiołem, który wczoraj został złożony na moją głowę. Ten urząd, który przyjąłem, nie dla swojej chwały, ale po to aby pamiętać cały czas, że jestem prochem i w proch się obrócę, a to, co zostało mi zlecone, jest nie dla dobra mojego, ale dla dobra tej wspólnoty zakonnej, na której czele zostałem teraz postawiony”.

„Przyjmuję odpowiedzialność za Zakon z ogromnym dziedzictwem i w tym momencie pragnę ogarnąć pamięcią i modlitwą wszystkich moich zakonnych współbraci rozsianych na całym świecie w 17 krajach, w 71 klasztorach i domach naszego Zakonu. To, co zlecone jest Kapitule Generalnej, to nie tylko wybór, ale to przede wszystkim spojrzenie. Spojrzenie oczami współczesności na historię i dziedzictwo naszego Zakonu. Zakonu nie tworzymy od dzisiaj, tą wielką historię przyjmujemy i pragniemy przenieść we współczesność. Hasłem naszej Kapituły jest wierność dziedzictwu błogosławionego Jana Pawła II i Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Pragniemy wsłuchać się w ich głos, ten głos usłyszeć w nowej rzeczywistości, zawsze przy Cudownym Wizerunku Jasnogórskiej Maryi. W ten Wizerunek wpisane jest powołanie każdego paulina, w ten Wizerunek wpisane jest nasze życie i nasze posługiwanie” – mówił nowy generał paulinów.

„Pragnę wyrazić ogromną wdzięczność poprzednim Ojcom Generałom, począwszy od o. Jerzego Tomzińskiego, przez o. Jana Nalaskowskiego, o. Józefa Płatka, o. Stanisława Turka, aż po o. Izydora Matuszewskiego. Wyrażam im wdzięczność ludzką i modlitwę za to dobro, które każdy z nich wpisał w nasz pauliński Zakon i z pokorą proszę was, tu zgromadzonych i moich współbraci, byśmy my paulini, temu powołaniu byli zawsze wierni. Niech Maryja wspiera nas i dopomaga. Wszystkich proszę o modlitwę w intencji i Kapituły Generalnej i całego naszego Zakonu, byśmy potrafili dawać właściwe świadectwo życia i nieść radość ewangelii drugiemu człowiekowi. Bóg zapłać”.

Po przemówieniu odśpiewano łacińską antyfonę ‘Monstra Te esse Matrem’ – ‘Okaż nam się Matką’.

o. Stanisław Tomoń

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski