Minęło Boże Narodzenie, skończył się karnawał – choć to ostatnie w przypadku mojego zaawansowanego wieku – to już tylko wspomnienie minionych lat i kartka w kalendarzu czy wspominany czas w portalach społecznościowych. Środą Popielcową weszliśmy w czas Wielkiego Postu, czas naszego przygotowania do świąt Zmartwychwstania Pańskiego, wydarzenia, które niesie radość nagrody życia wiecznego, oczywiście jeśli sobie na nią zasłużymy efektami naszego postępowania w życiu doczesnym. Rodzi się zatem pytanie, czy czas Wielkiego Postu ma być czasem smutku i przygnębienia. Odpowiedź nasuwa się sama, oczywiście, że nie. Ma to być czas zadumy i refleksji nad minionym czasem naszego życia, czasem sakramentalnego pojednania, byśmy oczekując tego szczególnego dnia Wielkiejnocy potrafili się należycie przygotować, co zapewne w swym efekcie przyniesie nam prawdziwą radość godnego przeżycia Zmartwychwstania Pańskiego. Czas Wielkiego Postu to też nabożeństwa Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali, Triduum Paschalnego, gdy możemy w sposób szczególny rozważać Mękę naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, gdy uświadamiamy sobie, że nasz życiowy krzyż, który nieraz musimy nieść na własnych barkach, jest nieporównywalnie lżejszy od Krzyża Chrystusa. Toteż bez zbędnego użalania się nad własnym losem, winniśmy z pokorą, ale też z wiarą i nadzieją, znosić trudy naszego ziemskiego bytowania, ufając w obiecaną nagrodę życia wiecznego. Czy my dzisiaj, ludzie XXI. wieku potrafimy to docenić ? Myślę, że tak, choć przecież coraz częściej spotykamy się z próbą marginalizowania tego dowodu Boskiej miłości do człowieka. Życie doczesne nie szczędzi nam zdarzeń, które nas próbują przygnieść do ziemi swym ciężarem gatunkowym. Siła naszej wiary polega jednak na tym, by nie pozwolić sobie na tę chwilę słabości i zwątpić, że Bóg nas zostawi samych z naszymi troskami, problemami. Niemalże każdy z nas, którego dotknęły życiowe problemy, kiedy musieliśmy wziąć na swe ramiona ciężar krzyża i nieść go przez życie, spostrzegliśmy zarazem, że kiedy zwracaliśmy się do Boga o pomoc i siły, On nas wysłuchiwał i ten krzyż, który nadal nam jeszcze ciążył, stawał się jednak z czasem lżejszy, a to dlatego, że nie zwątpiliśmy, bo po tej drodze tylko z pozoru idziesz sam, On idzie koło ciebie. Dlatego też pamiętajmy, że każda droga prowadzi do Boga. Jakąkolwiek On tobie wyznaczy, nie zapomnij, że Bóg jest miłością; On wybiera dla ciebie nieraz drogę trudną, ale na pewno najlepszą. Nie obawiaj się zatem podążać po niej, idź z wiarą, że On na ciebie zawsze czeka. Uświadom też sobie, że zmierzasz do pełni życia, jaka jest w Chrystusie. Zanim jednak ją osiągniesz, musisz mieć najpierw udział w Jego Krzyżu – innej drogi nie ma. Niech też w godnym przeżywaniu Wielkiego Postu towarzyszą nam zawsze słowa naszego Zbawiciela: „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, jako niezawodną drogę do oczekiwanego celu. A wierzyć w Ewangelię, to w pełni zaufać słowom i nauce, płynących z ich tekstów. Stanowią one bowiem fundament chrześcijaństwa, czyli naszej wiary, głosząc zbawienie i realizację obietnic, które przyrzekł nam Zbawiciel Jezus Chrystus. Idąc tą drogą, którą wyznaczają nam Ewangelie, możemy być pewni, że jesteśmy na dobrej drodze, która zawiedzie nas do obiecanego Domu Ojca. Niech zatem czas Wielkiego Postu poprowadzi nas też tą wybraną, pewną drogą, byśmy osiągnęli pełną radość płynącą z Zmartwychwstania Pańskiego.
Janusz Marczewski