Spotkanie młodych z okazji wspomnienia św. Stanisława Kostki

Zapraszamy serdecznie na kolejne Święto Młodych z okazji wspomnienia św. Stanisława Kostki. W tym roku szczególna okazja do świętowania, ponieważ przeżywamy jubileusz 450-lecia śmierci Patrona Młodzieży. Spotkamy się pod hasłem OTO JA – UCZEŃ tym razem we Wrześni 29.09.2018. Zaczynamy o godz. 12.00 w hali sportowej Samorządowej Szkoły Podstawowej nr 1, ul. Szkolna 1. Koszt uczestnictwa 5 zł. Zapisy do 26.09.2018.
Dzień wcześniej 28 września (piątek) zapraszamy wszystkich chętnych do pomocy w przygotowaniu spotkania. Nocleg w warunkach pielgrzymkowych w tym samym miejscu co sobotnie spotkanie. Szczegółowe informacje będą wysłane mailowo po wypełnieniu formularza zgłoszeniowego.
Informacje także na stronie www.ddmgniezno.pl oraz w wydarzeniu nafacebooku https://www.facebook.com/events/505774803230499/
Program dnia:
12.00 – zawiązanie wspólnoty
12.30 – konferencja + taniec – o. Kordian Szwarc OFM
14.00 – obiad
16.00 – nabożeństwo pokutne, adoracja Najświętszego Sakramentu, spowiedź
17.45 – koncert „niemaGOtu”
19.00 – Eucharystia
Linki do formularzy zgłoszeniowych:
– WOLONTARIUSZE
https://docs.google.com/…/1FAIpQLSc9KrI_0kVyfihQTi…/viewform 
– GRUPY
https://docs.google.com/…/1FAIpQLSd1Z4GXMY_nWd9AX-…/viewform
– INDYWIDUALNI
https://docs.google.com/…/1FAIpQLSfxvXJN5J1U6jc1Sd…/viewform

Bóg nadstawia za mnie pierś

Augustyn Pelanowski OSPPE

Bóg całą pomstę zła tego świata przyjął na siebie w swoim Synu. Myślę o Nim jak o wojowniku, który nadstawia swoją pierś na ciosy wroga, by w ten sposób zasłonić swoich przyjaciół. Jezus Chrystus jest wybawcą, czyli tym, który wybawia od wszelkich nieszczęść, a nade wszystko od śmierci. Jest tylko jeden najskuteczniejszy sposób wybawienia od zła: skierować je na siebie samego. Dlatego strofuje Piotra słowami: „zejdź mi z oczu, szatanie”. Gdyby Chrystus uratował siebie przed krzyżem, to kto na nim by zawisł? Piotr, ja, ty? Każdy z nas! Gdyby Chrystus nie przyjął przekleństw na siebie, każdy z nas pędziłby przeklęty żywot do końca swoich dni i poza nimi, przez wieczność.
Rozważając pragnienie Jezusa przyjęcia odrzucenia i ukrzyżowania, uświadamiam sobie z wdzięcznością położenie, w którym się znalazłem dzięki Niemu: jestem zbawiony nie tylko od śmierci czy potępienia, ale nawet od tysięcy katastrof, jakie niechybnie by mnie spotkały w życiu, gdybym nie żył życiem Jezusa. Żyję schowany za plecami Boga, który swoją pierś, a nawet serce nadstawił na to wszystko, co mogło mnie spotkać w przeszłości i w przyszłości. Jak wielu nieszczęść uniknąłem? Wiem na pewno, że trzy razy śmierci z niezrozumiałych dla mnie do końca powodów, które nie mieszczą się w pojęciu „przypadek”, a nawet słowo „cud” jest jak but o za małym rozmiarze. Życie jest polem bitwy, na którym ciosy padają nieustannie z każdej strony. W każdej chwili może dopaść mnie lub ciebie ból lub śmierć, ale idziemy osłonięci plecami Boga. Pragnę jeszcze bardziej wtulić się w Niego, usłyszeć bicie Jego serca, otoczyć ramionami Jego ciało, przylgnąć nierozerwalnie na zawsze i iść dalej, aż wyprowadzi mnie poza obszar bitwy, w jaką przeobraził się ten świat.
Największą iluzją jest racjonalne przekonanie, że można się obywać bez Boga na tym świecie. A jeszcze większą jest ta, gdy ktoś myśli, że nie potrzebuje Boga do obrony przed samym sobą. Przecież jesteśmy wrogami dla samych siebie bardziej niż dla innych. Ileż w nas kotłuje się pogardy, agresji, wstrętu, nienawiści, która wybucha z byle powodu! Ileż w nas niechęci do własnej przyszłości, ile ironii do własnych możliwości! Ile niewiary w zdolności i zawsze ten niepokój o to, że jesteśmy w czymkolwiek gorsi od innych, nawet gdy wyraźnie triumfujemy. Nie znosimy siebie, uznając siebie za najpodlejszych i przewrotnych, chciwych i zepsutych. Krzyżujemy siebie każdego dnia, a jeszcze bardziej w bezsenną noc, gdy pod zamkniętymi powiekami przesuwają się nam nieudane chwile, w których nie byliśmy tacy, jakimi chcieliśmy być. Te wszystkie potknięcia, niezgrabności, kłamstwa, głupstwa czy chamstwo. Nie trzeba być złoczyńcą, by wisieć na krzyżu. Wystarczy być tylko niezgrabnym człowiekiem, by nieludzko siebie nienawidzić. Kto nas obroni przed nami samymi? Tylko On jeden.

WYCHOWAWCA CHRZEŚCIJAŃSKI W PROCESIE ROZEZNAWANIA POWOŁANIA

List Pasterski z okazji VIII Tygodnia Wychowania
9 – 15 września 2018 roku

W przyszłą niedzielę rozpocznie się w naszej Ojczyźnie VIII Tydzień Wychowania. Jego tematyka będzie nawiązywać do hasła, mającego się rozpocząć już za miesiąc w Rzymie, 15. Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów: Młodzież, wiara i rozeznanie powołania,.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus kieruje naszą uwagę ku ludzkiemu wnętrzu. Przytacza skargę Boga zawartą w Księdze Proroka Izajasza: „Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie” (Mk 7,6). Przypomina też, że dla naszego zbawienia decydujące są nie zewnętrzne okoliczności, ale to, co pochodzi z ludzkiego wnętrza.

1. Życiowe decyzje
W dokumencie przygotowawczym najbliższego Synodu Biskupów zwraca się uwagę na trzy przekonania dotyczące rozeznania duchowego. „Pierwszym jest to, że Duch Boży działa w sercu każdego mężczyzny i każdej kobiety poprzez uczucia i pragnienia, które wiążą się z ideami, obrazami i planami. (…) Drugim przekonaniem jest, że ludzkie serce, z powodu swej słabości i grzechu, jest zazwyczaj rozdarte, ponieważ pociągają je bodźce różne, a nawet sobie przeciwstawne. Trzecie przekonanie, to fakt, że życie narzuca konieczność podjęcia decyzji, bo nie można się wahać w nieskończoność”.
Często w naszym życiu stajemy na rozstaju dróg. Jest jasne, że nie da się iść kilkoma naraz, dlatego trzeba podjąć decyzję, którą z nich wybrać. Takim punktem, z którego wychodzi kilka możliwych ścieżek, jest decyzja dotycząca wyboru życia małżeńskiego, kapłańskiego, konsekrowanego czy życia w stanie wolnym. Kolejne skrzyżowania dróg życiowych mogą być związane z wyborem pracy, decyzją dotyczącą dalszego kształcenia miejsca zamieszkania. Rozeznawanie powołania bywa kojarzone z młodością, jednak umiejętność ta potrzebna jest przez całe życie.
Mottem tegorocznego Tygodnia Wychowania jest hasło: Wybór drogi. Zapraszamy Rodziców, Nauczycieli i wszystkich Wychowawców do zastanowienia się, jak pomóc dzieciom i wychowankom w procesie rozeznawania ich życiowych decyzji. Refleksja ta może być pomocna także w naszej osobistej formacji.

2. Wewnętrzny kompas
Rozeznawanie powołania nie opiera się na prostych podpowiedziach przychodzących z zewnątrz. Chodzi w nim raczej o ustawienie wewnętrznej busoli, która umożliwi w każdej życiowej sytuacji odkrycie najlepszej z dróg.
W najnowszej adhortacji o powołaniu do świętości papież Franciszek pyta: „Jak rozpoznać, czy coś pochodzi od Ducha Świętego, czy pochodzi z ducha tego świata lub z ducha diabła?”. Ojciec święty udziela następującej odpowiedzi: „Jedynym sposobem jest rozeznanie, które wymaga nie tylko dobrej zdolności rozumowania lub zdrowego rozsądku, ale jest także darem, o który należy prosić” (Franciszek, Adhortacja apostolska Gaudete et exsultate 166).
Tym, kto ma plan na nasze życie i wie, czego naprawdę potrzebujemy, jest Bóg. Ten, który nas stworzył i zna nas lepiej niż my sami siebie, jest więc najwłaściwszym Adresatem pytania o to, jaką drogę wybrać w konkretnej sytuacji. Bóg jest obecny w swoim Słowie, dlatego w rozeznawaniu powołania konieczne jest spotkanie z Biblią. Papież Benedykt XVI napisał: „W młodości pojawiają się nieodparte i szczere pytania na temat sensu własnego życia i tego, jaki kierunek nadać swojej egzystencji. Na te pytania tylko Bóg potrafi dać prawdziwą odpowiedź. (…) Powinniśmy pomóc młodym ludziom w poznawaniu Pisma Świętego i bliskim obcowaniu z nim, aby było niczym kompas wskazujący drogę, którą należy iść” (Benedykt XVI, Adhortacja apostolska Verbum Domini 104).
Posiadanie wewnętrznego „kompasu”, umożliwiającego spokojne rozeznawanie i dojrzałe podejmowanie decyzji, konieczne jest szczególnie dziś, gdy człowiek jest narażony na oddziaływanie tak wielu zewnętrznych czynników, związanych chociażby z mediami elektronicznymi. „Wszyscy, ale szczególnie młodzi ludzie – pisze papież Franciszek – są narażeni na nieustanny zapping [skakanie po kanałach telewizyjnych]. Można poruszać się w dwóch lub trzech przestrzeniach jednocześnie i uczestniczyć w tym samym czasie w różnych wirtualnych wydarzeniach. Bez mądrości rozeznania łatwo możemy stać się marionetkami, będącymi zakładnikami chwilowych tendencji”(Franciszek, Adhortacja apostolska Gaudete et exsultate 167). Ktoś z czytających te słowa przyznał: „rzeczywiście, ostatnio przyłapałem się na tym, że oglądam mecz w telewizji, na laptopie mam włączony kolejny odcinek serialu i jednocześnie »esemesuję« z kimś na komórce”.

3. Czynniki, które warto uwzględnić w procesie rozeznawania
Powołanie jest zawsze związane z jakąś misją, która spełnia się w miłości. Takie wartości, jak odniesienie sukcesu i zapewnienie utrzymania sobie i rodzinie – choć same w sobie bardzo ważne – nie powinny stanowić jedynego i głównego kryterium w podejmowaniu decyzji dotyczących przyszłości. Viktor Frankl, austriacki psycholog i psychiatra, więzień obozów koncentracyjnych II wojny światowej przestrzegał swych studentów: „Nie gońcie za sukcesem – im bardziej ku niemu dążycie, czyniąc z niego swój jedyny cel, tym częściej on was omija. Do sukcesu bowiem, tak jak do szczęścia, nie można dążyć; musi on z czegoś wynikać i występuje jedynie jako niezamierzony rezultat naszego zaangażowania w dzieło większe i ważniejsze od nas samych…” (Viktor Frankl, Człowiek w poszukiwaniu sensu).
Święty Paweł poucza, że „Bóg jest w nas sprawcą i chcenia, i działania zgodnie z Jego wolą” (Flp 2, 13). W procesie rozeznawania powołania warto więc postawić następujące pytania: Jakie są moje najgłębsze pragnienia? Jakie mam zdolności i gdzie je najlepiej wykorzystam? W jaki sposób najpełniej będę służył Bogu i drugiemu człowiekowi?
Rodzice, księża, katecheci, nauczyciele i wychowawcy – to osoby towarzyszące młodym w procesie rozeznawania ich powołania. Mogą to czynić przez rozmowę, dobre rady, dzielenie się doświadczeniem, stawianie pytań, a przede wszystkim przez samą obecność. Ilu młodych ludzi zafascynowało się życiem małżonków, którzy założyli piękną kochającą się rodzinę? Podobnie większość księży spotkała w młodości kapłana, który zachwycił ich przeżywaniem swego powołania. Pewnie wielu słuchających teraz tych słów ma przed oczyma taką osobę, która wpłynęła na ich życie. Warto za nią podziękować Bogu.
Rozeznawaniu powołania służy szczery i pełen ufności dialog człowieka z Bogiem, a zwłaszcza prośba o światło Ducha Świętego. Przedmiotem rozmowy młodego człowieka z Bogiem powinna być też prośba o dar męstwa. Można przecież dobrze rozpoznać powołanie, ale nie mieć odwagi, by je podjąć. Taka sytuacja zdarza się dziś dość często, chociażby w przypadku mężczyzn i kobiet przekonanych wewnętrznie, że pragną podjąć wspólne życie, a którym brakuje jednak odwagi, by wyznać sobie miłość w sakramencie małżeństwa. Może się też zdarzyć, że ktoś usłyszy głos powołania do kapłaństwa czy życia konsekrowanego, a braknie mu odwagi, by wielkodusznie na nie odpowiedzieć i wejść na drogę jego realizacji. Jakże ważne jest towarzyszenie młodym w rozeznawaniu ich powołania poprzez naszą modlitwę.
Zapraszamy wszystkich do wspólnego przeżycia VIII Tygodnia Wychowania, poprzedzającego w tym roku Synod Biskupów, który będzie poświęcony młodzieży w kontekście rozeznawania i podejmowania życiowych decyzji. Prośmy Chrystusa – najlepszego Wychowawcę, by dobre wykorzystanie tego czasu stało się naszym przyczynkiem do owocnego przeżycia synodu. Prośmy też o to, by młodzi ludzie właściwie rozeznali swoją dalszą drogę, zaufali Panu Bogu i owocnie zrealizowali swoje życiowe powołanie.
Na rozpoczynający się rok szkolny i katechetyczny 2018/19 oraz związane z nim nowe zadania duszpasterskie udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi
obecni na 379. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski,
Janów Podlaski-Siedlce, 7-9 czerwca 2018 r.

Pułapka doskonałości

Augustyn Pelanowski OSPPE

Człowiek niezmiernie łatwo oszukuje siebie samego. Ludzie, z którymi rozmawiał Jezus, włożyli naprawdę wiele wysiłków w to, by być doskonałymi. Z religijnej powinności i z troski o nieskazitelność niezauważalnie zabrnęli w pułapkę obsesji, lęku, perfekcjonizmu i obłudy. Usiłowali dokonać kosmetyki swej osobowości, by przekształcić siebie w idealne istoty bez skazy. Doskonałość stała się dla nich zasadzką, w której utknęli. Zapewne szokiem były dla nich słowa Jezusa, który zdemaskował te wysiłki i ujawnił, że im człowiek usilniej dba o zewnętrzną nieskazitelność, tym bardziej ukrywa wewnętrzny bałagan moralny. Chcemy być perfekcyjni, dokładni, spełniający swoje ambicje, a nawet złośliwie krytyczni wobec tych, którzy nie mogą się poszczycić takimi efektami doskonałości jak my. Uciekamy od możliwości objawienia się nam prawdy o naszym wnętrzu. A przecież „Nieżywa mucha zepsuje naczynie wonnego olejku. Bardziej niż mądrość, niż sława zaważy trochę głupoty” (Koh 10,1).
Obok ambicji bycia wybitnym naukowcem, albo zadartonosym politykiem czy też słynnym fotoreporterem, istnieje też ambicja duchowej nieskazitelności. To, że ktoś ma zainteresowania religijne, wcale nie znaczy, że pozbył się dumy, wręcz przeciwnie, ona wtedy jeszcze bardziej daje o sobie znać. Prawdziwa świętość nie jest nastawiona na wyszukiwanie u innych dowodów grzeszności, a taką właśnie religijność mieli rozmówcy Jezusa.
Na tym świecie trzeba się pogodzić chyba ze wszystkim, oprócz grzechu. Tymczasem żyjemy niepogodzeni, o czym nawet nie wiemy. A właśnie grzech posługuje się wszystkim i wszystkimi, abyśmy żyli w tym niepogodzeniu. Ta niezgoda objawia się na zewnątrz w postaci oskarżeń innych ludzi. Przez skłonność do wyszukiwania u innych błędów moralnych daje o sobie znać najbardziej ukryty grzech.
Jak więc pozbyć się zła? Wyszukując go u innych, czy przyznając się do niego w sobie? Nie wiemy, jak radzić sobie z grzechem. Nie wiemy, co uczynić, by się go pozbyć, i wybieramy najczęściej najłatwiejszą drogę: ukrywanie! Ukrywamy cały ten brud jakby pokrywką od naczynia, a samo naczynie, czyli naszą zewnętrzną stronę istnienia, pokrywamy wtedy anielskimi ozdobami ambicji i perfekcji. Prorok Zachariasz miał pewnego razu taką właśnie wizję bezbożności. Zobaczył naczynie, które było unoszone przez dwóch aniołów, ale ta anielska powierzchowność ukrywała we wnętrzu naczynia zgoła zaskakującą tajemnicę. Zachariasz stał zdumiony i wpatrywał się w naczynie zbliżające się do niego. Gdy już było zupełnie blisko, zapytał swego anielskiego cicerone: „Co to jest? Odpowiedział: Zbliża się dzban. I dodał: To zresztą można zobaczyć w każdym zakątku świata. Potem podniosła się ołowiana pokrywa i zobaczyłem we wnętrzu dzbana siedzącą kobietę. I rzekł: To jest bezbożność, i zepchnął ją z powrotem do wnętrza dzbana, a otwór zakrył ołowianą płytą” (Zach 5,6–9).

5 lat obecności oo. Paulinów w Wągrowcu

 

fot. ks. T. Gerlach CSMA

Mija właśnie 5 lat, kiedy Prymas Polski ks. abp Józef Kowalczyk, przychylając się do prośby Generała Zakonu Paulinów, o. Izydora Matuszewskiego, oddał Zakonowi w użytkowanie, pocysterski, zabytkowy zespół klasztorny wraz z Parafią pw. Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu. W dniu 1 września 2013 r. powitaliśmy przybyłych do Wągrowca zakonników, którzy od pierwszych dni swego pobytu, zyskali przychylność parafian. Te 5 lat, które właśnie upływają, to 1826 dni wytężonej, twórczej pracy, która zaowocowała wieloma osiągnięciami, tak w sferze materialnej, jak i duchowej. Dzięki inicjatywie oo. Paulinów, nasze parafialne uroczystości, zawsze uzyskują należną oprawę. Wizyty ks. Prymasów, Przewodniczącego i Z-cy Konferencji Episkopatu Polski, ks. arcybiskupów, generalicji Zakonu Paulinów dowodzą, że hierarchowie doceniają pracę wągrowieckiego Konwentu Paulinów, co oczywiście satysfakcjonuje parafian, którzy z wielkim zaangażowaniem współuczestniczą w życiu parafii i działających przy niej wspólnot. Nie ma potrzeby wyliczać tu wszystkich dokonań, ale choćby te najważniejsze, jak modernizacja wnętrza Kościoła Św. Ap. Piotra i Pawła, renowacja figury Matki Bożej z Dzieciątkiem, połączona z jej rekoronacją, czy trwający remont muru klasztornego. Trwają prace, których celem będzie ułożenie nowej nawierzchni wokół kościoła przy ul. Cysterskiej, podjęcie robót odwodnieniowo – kanalizacyjnych klasztoru. Trwają też prace związane z ścisłą inwentaryzacją i opracowaniem dokumentacji zagospodarowania pomieszczeń klasztornych, według przyszłościowych zamierzeń Zakonu. To wszystko wymaga znaczących nakładów. Przede wszystkim liczy się tu ofiarność parafian, ale korzystamy też z dotacji Starostwa Powiatowego, Rady Miejskiej Wągrowca, Sejmiku Województwa Wielkopolskiego i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu. Ten mały jubileusz skłonił mnie, by zapytać proboszcza o. Dariusza Nowickiego o jego ocenę przeprowadzonych prac i współpracy z parafianami.
….o. Dariuszu; jak ocenia ojciec to, co udało się w parafii przeprowadzić w sferze materialnej, w tym współudział parafian ?
…..jak ojciec ocenia duchowość parafian i działalność wspólnot ?
…..na czym obecnie, pragnąłby ojciec skupić swą pracę ?
Podsumowując 5 lat naszej obecności w parafii w Wągrowcu chciałbym najpierw podziękować Bogu, że możemy tu być, jako Zakon Paulinów i służyć i modlić się razem. Najważniejsze dla nas i naszej posługi jest wzrost duchowy i pogłębianie relacji z Bogiem. Po to tu jesteśmy, co zawsze staramy się podkreślać. I sprawy związane z wiarą są na pierwszym miejscu. Cieszy fakt, że są wierni, którzy przychodzą i systematycznie się modlą, korzystają z sakramentów i widać ich wzrost w wierze. Udało się przecież nam założyć scholkę dziecięcą, w sobotę odbywają się spotkania dzieci, i chcemy propagować Eucharystyczny Ruch Młodych. Od początku istnieje też wspólnota młodzieżowa Siewca, która mimo zmiany duszpasterzy jest i trwa, przyciągając raz po raz nowych ludzi. Są w parafii dwie róże różańcowe, to osoby starsze, które co dzień modlą się na Różańcu, jest wspólnota mężczyzn z Towarzystwa św. Wojciecha. Każdy więc może znaleźć coś dla siebie, jeśli tylko chce. Trzeba też powiedzieć o naszym Parafialnym Zespole Caritas, czyli grupie wiernych, którzy co miesiąc wydają produkty spożywcze ponad 250 osobom mniej zamożnym i zmagającym się z biedą. To wszystko tworzy naszą parafię. Tu się pomnaża dobro i z tego należy się cieszyć. Drugą sprawą są rzeczy materialne i wszystko to co związane jest z dobytkiem widzialnym. Wszyscy wiemy jaki jest nasz kościół i klasztor, jaki jest jego stan, jak wygląda i chyba każdy zdaje sobie sprawę z tego, ilu potrzeba środków na jego utrzymanie, nie mówiąc o remontach. Co możemy, i na ile nas stać remontujemy, udogadniamy i staramy się utrzymać w dobrym stanie. Obecnie chcemy zakończyć prace nad murem od ulicy Klasztornej i położyć nową nawierzchnię koło kościoła Piotra i Pawła. To dwie najważniejsze teraz inwestycje. Potrzeba na to jeszcze sporo środków, ale myślę, że przy pomocy Bożej i ludzkich datków uda się nam to zrealizować. Cały czas oczywiście, rozpoczynając miesiąc wrzesień i nowy rok pracy duszpasterskiej, chcemy prowadzić ludzi do Pana Boga, przez wstawiennictwo Maryi naszej Wniebowziętej. Naszym pragnieniem jest aby coraz więcej ludzi “przytulało się” do Pana Boga, w Nim odnajdywało Skałę i Schronienie, i brało do życia na serio Jego słowo, które ma jedynie moc, aby zmieniać nasze życie.

Serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę wszelkiej pomyślności w realizacji tych ambitnych zamierzeń.
Janusz Marczewski

Stągwie oczyszczenia

StągwieAugustyn Pelanowski OSPPE

Od dawna podkreślano wyjątkową rolę Matki, która wymogła na Jezusie cudowne działanie. Zwykłe wesele stało się niezwykłym projektem eucharystycznej tajemnicy, a nawet wiecznego ucztowania w niebie. Duża część naszego życia przebiega w przekonaniu o bezwartościowości naszych przeżyć. To błąd. Wszystko jest istotne. Wybór małżonka, charakter naszych zranień, decyzje o podjęciu pracy, grzech i nawrócenie, zaległe i zepchnięte w nieświadomość uczucia żalu czy złości oraz zdobycie się na przebaczenie i pogodzenie. To ma znaczenie nie tylko dla naszego życia tu, na ziemi, lub dla naszej wieczności, wpływa też na los innych. Emanujemy tym wszystkim, co się w nas ukrywa. Tym bardziej mają znaczenie takie fakty jak chrzest czy Eucharystia. Są to fakty, których do końca nie jesteśmy w stanie poznać, dlatego Kościół nazywa je sakramentami, bo w polu naszego poznania dostrzegamy tylko powierzchnie tych misteriów.
Zwróćmy uwagę na jeden szczegół – na owe stągwie służące do oczyszczenia rytualnego. Oczyszczenie dokonane przez Jezusa to rzeczywiste obmycie nas i uczynienie czystymi w Jego oczach. Osoba, która zainicjowała ten cud, była czystą, niepokalaną kobietą. Uprzednio oczyszczona przez Boga, aby mogła nieustannie prowadzić proces oczyszczania w naszych sumieniach. Biblia mówi, że tylko ludzie czystego serca będą oglądać Boga. Jezus nazywa Apostołów na Ostatniej Wieczerzy czystymi, ponieważ wytrzymali tę falę słów Jezusa, która ciągle obmywała ich serca i umysły. Bardzo często w listach Pawła słowo, które oznacza czystość lub oczyszczenie, jest kojarzone z krystalicznym sumieniem, czystym sercem, nieskalanością, odpornością na brudy tego świata. List do Hebrajczyków nazywa w pierwszym rozdziale dzieło Jezusa oczyszczeniem z grzechów. Toteż obecność Niepokalanej przy tym akurat cudzie nie jest przypadkowa, ponieważ cud Kany jest początkiem dzieła oczyszczenia z grzechów, uczynienia nas nieskalanym pokoleniem, podobnym do Matki Jezusa, i łączy się zarówno z chrztem Jezusa w Jordanie, jak i chrztem krzyża na Golgocie. Ona jest oczyszczona ante Crucem (przed krzyżem), my post Crucem (po krzyżu), dzięki tej godzinie, w której z Jezusowego boku wypłynęła krew i woda. Może właśnie dlatego stała tam, przy tych stągwiach, służących do oczyszczenia, niepokalana i czysta, abyśmy nabrali pewnego wyobrażenia wiary, do jakiej czystości doprowadzi nas Jej Syn? Ivo z Chartres powiedział: „Cokolwiek widzimy w Maryi, możemy też dostrzec to w Kościele”. Stojąc przy tych stągwiach, które kierują uwagę w stronę dzieła oczyszczenia z grzechów, Maryja wskazuje miejsce Kościoła. Kościół prosi Jezusa o nieustanne oczyszczanie. Kościół prosi przy każdym chrzcie o to, by dziecko trzymane nad stągwią chrzcielną zostało obmyte z dziedzictwa grzechu i uwolnione od sił szatana, zupełnie tak jak Maryja, kiedy prosiła Jezusa o cud! Maryja dała zbawienie ludom, Kościół daje ludy Zbawicielowi, jak to wyraził pięknie Cezary z Arles.

Zmiany w składzie wągrowieckiego konwentu oo. Paulinów

DSC06938

W wągrowieckim klasztorze oo. Paulinów przywitaliśmy dzisiaj o. Bazylego Cendrowicza i o. Pawła Przybyszewskiego , którzy po odejściu o. Mirosława Górkiewicza i o. Mateusza Walczaka uzupełnili wągrowiecki konwent paulinów. Aktu powitania dokonał na wieczornej mszy św. proboszcz o. Dariusz Nowicki. Witając o. Bazylego i o. Pawła życzył im, by dobrze czuli się w nowym domu klasztornym, by ich posługę wspierała nasza wągrowiecka Madonna. Okazją do modlitwy w ich intencji była też odprawiana nowenna ku czci Najświętszej Maryi Panny Jasnogórskiej. W imieniu całej wspólnoty parafialnej, życzymy również o. Bazylemu i o. Pawłowi, by i u nas znaleźli spełnienie swych oczekiwań zakonnych i kapłańskich.
Szczęść Boże !

W imieniu wspólnoty parafialnej Janusz Marczewski

O. Mateusz Walczak OSPPE zakończył swoją posługę w Wągrowcu

Dzisiejsza wieczorna msza św. była ostatnią posługą, którą o. Mateusz Walczak pożegnał się z naszą paulińską parafią i wspólnotami w niej działającymi. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył o. Mateusz, a współkoncelebransami byli o. Dariusz Nowicki i o. Emanuel Matusiak. Było to spotkanie wyjątkowe, spotkanie wzruszające, przepełnione wzajemną miłością celebransa i licznie zgromadzonej społeczności parafialnej. Wzruszenie, jakie towarzyszyło celebransowi, udzieliło się nam wszystkim. Rozstania są zawsze trudne i przykre dla obu stron. O. Mateuszu ! Twoje łzy i wzruszenie mieszały się ze łzami wielu z nas. Płakałeś Ty, płakała młodzież, płakali dorośli. Dowodzi to, że Ty Ojcze dobrze czułeś się wśród nas, tak jak i nam było z Tobą wyjątkowo dobrze i przyjaźnie. Nie sposób tu wyliczyć tych wszystkich Twoich inicjatyw, które na trwale zapisały się w pamięci parafian, szczególnie ludzi młodych, i które ubogaciły i ożywiły duchowość parafian. Pozostaniesz w naszej pamięci jako prawdziwy ojciec duchowny, prawy zakonnik i kapłan, szczery i oddany ludziom człowiek. Dziękując za dwuletnią posługę w Wągrowcu, życzymy Tobie Ojcze wszelkiego dobra, powodzenia w realizacji swoich planów życiowych, na drodze zakonnej i kapłańskiej. Niech dobry Bóg i Matka Boża wspierają Ojca każdego dnia, a my zapewniamy o modlitwie i pamięci.
Szczęść Boże !
Janusz Marczewski

Gospoda Kościoła

Augustyn Pelanowski OSPPE

Istnieje upojenie duchowe i upicie ciała. Istnieje Krew Chrystusa i wino, w którym jest rozwiązłość, jak twierdzi Paweł. Człowiek potrzebuje życia i radości, ale czy wierzymy Jezusowi, że Jego Krew i Ciało mogą być prawdziwą ucztą? Czy potrafię odkryć tę niezwykłość smaku boskości, zawartą w kielichu eucharystycznym? Czy dla duszy Jego ciało zakryte białym chlebem jest rozkoszą?
Jezus, przemawiając do wzruszonej Katarzyny Sieneńskiej, wyznał: „Krew tę złożyłem w gospodzie mistycznego ciała, świętego Kościoła, mej miłości, aby krzepiła odwagę tych, co chcą być prawdziwymi rycerzami w tej walce z własną zmysłowością i z ułomnym ciałem, ze światem i diabłem. Upojeni krwią nie poddają się nigdy, walczą dzielnie aż do śmierci i tak zmuszają do ucieczki wszystkich swych wrogów”. Gospoda Kościoła! W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie gospoda, w której Samarytanin złożył półżywego człowieka, nazywa się z grecka PANDOCHEJON – czyli miejsce, do którego wszyscy mogą przychodzić. Ojcowie wiary odczytywali ten symbol jako szkic Kościoła. Cóż za śmiałe porównanie: Kościół Gospodą! Do świątyni powinno się pędzić jak do restauracji! Nie można żyć bezmyślnie, niemądrze przeoczając okazję do zbawienia, bo podstępnie i gwałtem wślizguje się w nasze pragnienia grzech.
Paweł namawia do dokładnego przyglądania się swoim codziennym wyborom, bo na stole czasu mądrość Boga i głupota grzechu wystawiają swe poczęstunki: Krew i wino, Ciało Syna Bożego i ciało nieczystości. Paweł wskazuje palcem pijaństwo jako źródło rozwiązłości. Usilnie też namawia do napełniania się Duchem Świętym, który upaja ludzkie serce w Eucharystii. Bez tego odżywiania się nie mamy szans powstrzymać się przed degeneracją moralną. Powinno nam więc zależeć na zdobyciu tej Krwi dla własnego życia bardziej niż na lekarstwie w dniach choroby i podążać do Stołu Pańskiego co dnia szybciej niż do banku, gdyby ogłoszono w nim rozdawanie pieniędzy.

Kiedy św. Ludwik IX dowiedział się, że jedna z najcenniejszych relikwii chrześcijaństwa, korona cierniowa, została zastawiona przez zubożałego cesarza bizantyjskiego Baldwina II u kupców weneckich, bez ociągania się postanowił ją nabyć. Wykorzystał okazję i spłacił wierzycieli, nabywając koronę i nie żałując pieniędzy. Osobiście towarzyszył sprowadzeniu korony, idąc boso do Sens. Koronę przewieziono do paryskiego pałacu królewskiego. Oto zaiste królewskie pragnienie: zdobyć dla siebie choćby ciernie, które raniły krwawo Ciało Syna Boga. Wspominając króla Ludwika IX i jego duchowe ambicje, próbuję sobie zaszczepić podobne pragnienia, patrząc na o wiele cenniejszą niż cierniowa korona eucharystyczną Krew, która daje możliwość jedności z samym Bogiem, a nie jedynie kontemplowania narzędzi męki.

Parafialny odpust Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu

DSC06887

 

DSC06919

Tegoroczny, parafialny odpust Wniebowzięcia NMP miał szczególną oprawę. Pocysterski zespół klasztorny, zawiadywany od 5.lat przez zakon oo. Paulinów, odwiedził o. Franciszek Ferensztajn SOCist, posługujący w Parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej w Gdańsku – Oliwie. Duchy wągrowieckich cystersów, zapewne gdzieś w niebiańskiej otchłani raduje fakt, że oo. Paulini nie zapominają o swych znamienitych poprzednikach, którzy przez ponad 400.lat działali w Wągrowcu, i dzięki którym, oni mogą tu dzisiaj sprawować swoją zakonną i duszpasterską posługę. Utrwalonym już zwyczajem, w wigilię parafialnego odpustu, w procesji Maryjnej z modlitwą różańcową, przy licznym udziale wiernych, przeszliśmy ulicami parafii, z kościoła filialnego Św. Ap. Piotra i Pawła do klasztoru, gdzie została odprawiona Msza św. wigilijna, zakończona Apelem Jasnogórskim. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył o. Dariusz Nowicki, a współkoncelebransem o. Emanuel Matusiak. W homilii o. Dariusz wskazał nam na rolę Maryi w naszym życiu, a przesłaniem płynącym z wypowiadanych treści niech będą słowa: „iść za Jezusem, iść za Maryją, iść Ich śladami”. To jest droga, którą winniśmy iść przez życie. Zwieńczeniem mszy św. wigilijnej była apel Jasnogórski, w trakcie którego rozważania poprowadził o. Mateusz Walczak. Była godz. 21.00 , a zatem w łączności z Jasną Górą, mogliśmy przeżywać ten apel, łącząc się duchowo z pielgrzymami, którzy o stóp Jasnogórskiej Madonny, tak jak my trwali na modlitwie. Msza św. odpustowa zgromadziła wielu parafian, którzy z wielką uwagą wsłuchali się w słowa homilii, którą głosił o. Franciszek Ferensztajn, przewodniczący liturgii mszy św. odpustowej. Współkoncelebransami byli o. Dariusz Nowicki i o. Emanuel Matusiak. Znane wielu parafianom losy zakonu cystersów, o. Franciszek ubogacił, przytaczając burzliwą historię jego powstania, roli św. Bernarda, jego zawierzenia Maryi. Przyrównał zawierzenie Bogu przez św. Bernarda do zawierzenia Matki Bożej; Oni oboje odpowiedzieli bez szemrania na głos Boga, wskazując nam – współczesnym drogę, którą winniśmy iść przez własne życie. Jeśliby ocenić dzisiejsze nasze spotkanie, to możemy śmiało stwierdzić, że była to dobra inicjatywa naszych oo. Paulinów, by choć na krótko powrócić do minionej historii, ponad 400.letniej obecności cystersów w naszym mieście, bo przecież o tym musimy zawsze pamiętać. Dziękujemy oo. Paulinom za tę inicjatywę. Dziękujemy o. Franciszkowi za jego obecność, za wypowiedziane słowa aktu zawierzenia Maryi, całej naszej parafii. Końcowymi akcentami uroczystości było poświęcenie przyniesionych ziół i kwiatów, odśpiewane „Te Deum laudamus”, oraz Błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, którego udzielił nam o. Franciszek. Nasz parafialny odpust zaszczycili swoją obecnością i modlitwą liczni księża z dekanatu wągrowieckiego, z ks. dziekanem Tomaszem Kruszelnickim, wicedziekanem ks. Witoldem Chmielewskim na czele. Obecny był także proboszcz klasztoru oo. Paulinów w Biechowie o. Bogdan Waliczek.

Janusz Marczewski

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski