Majątek do rozdania

o. Augustyn Pelanowski OSPPE
Życie jest frustrujące, gdy nie jest życiem dla innych, a życiem tylko dla siebie. Rządca, który naraził się swemu panu, jest w sytuacji beznadziejnej. Złe administrowanie majątkiem doprowadziło właściciela do decyzji o usunięciu go z zarządzania. Przerażony zastanawia się, co uczynić. Wpada na genialny pomysł. Przywołuje dłużników swego pana i zmienia wysokość długów z korzyścią dla nich. Zapewne, by ukryć ten postępek i nie wzbudzać podejrzeń swego pana, eliminuje każdemu tylko część długu. Darowanie całości mogłoby się wydać. Ale pan i tak się o wszystkim dowiedział i, ku zaskoczeniu ordynata, pochwalił go!
Wszyscy na początku jesteśmy w sytuacji owego rządcy, który żyje tylko dla siebie. W języku greckim ów majątek to HYPARCHONTA, i słowo to ma związek etymologiczny z rdzeniem HYPARCHO, który może oznaczać także bytowanie, egzystencję, czyli istnienie w sensie filozoficznym. Moje życie jest prawdziwym majątkiem, który łatwo przychodzi mi marnować. Zmarnować życie to nie tyle uczynić coś złego. Marnowanie zaczyna się już wtedy, gdy nie czynię nic dobrego dla kogoś drugiego. Ów starożytny menedżer dopiero w ostatnim dniu pracy zdobył się na uczynienie czegoś dobrego dla innych. Życie jest frustrujące, gdy nie jest życiem dla innych, a życiem tylko dla siebie. Takie życie czyni mnie kimś pustym, kurczącym się jedynie do biologii, ograniczonym do chemicznych procesów organizmu. By zbliżyć się do niezwykłości Boga, trzeba przekroczyć granice tego, co zwykłe.
Zawsze można uczynić coś dobrego dla kogoś obok nas, nawet używając „niegodziwej mamony”. Jeśli angażowanie się w czyjeś problemy i doprowadzenie do ulgi tych, którzy mają ciężko, potrafi pomnożyć w nas majątek bytu, czyli spowodować, że jeszcze intensywniej odczuwamy w sobie istnienie, to jak bardzo pomnoży się ono w nas, gdy czynić to będziemy z miłością Chrystusa, której pozwolimy przez nas działać! W słynnym Hymnie o miłości św. Paweł pisze, że tylko wtedy jałmużna jest cenna w oczach Boga, gdy jest czynem z miłości. Życie jest majątkiem, ale tylko wtedy procentuje, gdy je rozdajemy z miłością tym, którzy są wokół nas.
Dzięki Chrystusowi mamy łaskę poznania Boga i zostaliśmy obdarowani, niczym fortuną, drogocennymi obietnicami, wprowadzającymi nas w uczestnictwo w Boskim życiu. Ale ten majątek, jak pisze św. Piotr, trzeba pilnie pomnażać, dokładając nieustannie wiary, cnoty, poznania, powściągliwości, cierpliwości, pobożności, przyjaźni braterskiej i miłości. Istnienie, jakie dał nam Bóg, i dary łaski są największymi skarbami, które domagają się pomnażania. O dziwo, mnoży się je wtedy, gdy się je dzieli z innymi. Nasz majątek wzrasta, gdy go rozdajemy. Im więcej z siebie dajemy, tym więcej posiadamy. Kiedy o tym wszystkim myślę, odczuwam pragnienie, by tak czynić. A jak mówi św. Teresa z Lisieux: „Bóg zaś nigdy nie wzbudza pragnień, których nie jest w stanie spełnić”.

WYCHOWANIE NAŚLADOWANIEM MIŁOSIERNEJ MIŁOŚCI BOGA List Pasterski Episkopatu Polski z okazji VI Tygodnia Wychowania 11-17 września 2016 r.

Umiłowani w Chrystusie Panu, Siostry i Bracia!

Za tydzień w naszej Ojczyźnie rozpocznie się VI Tydzień Wychowania, któremu w tym roku towarzyszyć będzie hasło Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia – „Miłosierni jak Ojciec”. Zastanówmy się, w jaki sposób rodzice, dziadkowie, nauczyciele, katecheci i duszpasterze mogą naśladować w wychowaniu miłosierną miłość Boga.
Każdy z odczytanych przed chwilą fragmentów Pisma św. ukazuje prawdę o miłości łączącej wychowawcę z wychowankiem. W Ewangelii spotykamy Jezusa, za którym idą tłumy słuchających Go uczniów. Podążają one za Jezusem, mimo że zwraca się do nich z bardzo konkretnymi wymaganiami. Kochać swych wychowanków to znaczy także od nich wymagać.
Św. Paweł w Liście do Filemona, wstawia się za swoim podopiecznym – Onezymem. Prosi, by adresat listu nie tylko darował karę, jaka należała się Onezymowi jako zbiegłemu niewolnikowi, ale by przyjął go na nowo – tym razem już nie jako niewolnika, lecz jako brata. Sam Apostoł nazywa go „swoim dzieckiem”, co wspaniale pokazuje, jak serdeczna i głęboka może być więź łącząca wychowawcę z wychowankiem. Miłość wychowawcza jest bowiem z natury wrażliwa i czuła, daje wychowankowi wsparcie i poczucie bezpieczeństwa.
Usłyszeliśmy dziś także fragment Księgi Mądrości. Jej Autor zastanawia się, czy potrafi poznać i wypełnić postawione mu przez Boga wymagania: „Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana?” (Mdr 9,13). Dochodzi do wniosku, że jest to możliwe, ale tylko z Bożą pomocą: „Któż poznał Twój zamysł, gdybyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego?” (Mdr 9, 17).
Słowo Boże dzisiejszej niedzieli przekonuje nas, że o dar prawdziwej miłości wychowawczej, która z jednej strony byłaby wrażliwa i czuła, a z drugiej wymagająca, trzeba prosić Ducha Świętego. To właśnie zamierzamy czynić przeżywając kolejny Tydzień Wychowania.

1. Miłość wychowawcy w uczynkach miłosierdzia obejmujących całego człowieka

Ogłaszając Jubileusz Miłosierdzia papież Franciszek zachęcał: „Odkryjmy na nowo uczynki miłosierdzia względem ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać.
I nie zapominajmy o uczynkach miłosierdzia względem ducha: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych” (Franciszek, Bulla Misericordiae vultus).
Nie ulega wątpliwości, że w wychowaniu jest miejsce na realizację wszystkich wymienionych wyżej uczynków miłosierdzia – zarówno tych, co do ciała, jak i tych, które nazywamy „uczynkami względem ducha”. Te pierwsze związane są z funkcją opiekuńczą wychowawców – z podstawową troską o warunki życia podopiecznych. Nie tylko wychowawcy, ale każdy z nas musi mieć otwarte oczy i stanowczo reagować, gdy dziecku dzieje się krzywda związana z niedożywieniem czy innym niedostatkiem. Uczynki względem duszy związane są natomiast z samym wychowaniem, w którym jest miejsce na pouczenie, pociechę, dobrą radę, ale też na przebaczenie, a nade wszystko na modlitwę.
Miłosierdzie Boga obejmuje zawsze całego człowieka. Widać to wyraźnie w scenie uzdrowienia paralityka. Kiedy jego przyjaciele przychodzą z nim do Jezusa spodziewając się cudu uzdrowienia, z zaskoczeniem przyjmują fakt, że Jezus najpierw odpuszcza mu grzechy, a dopiero potem mówi: „wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (Łk 5, 17-26). Sporo emocji w dyskusji publicznej wywołały wytyczne dotyczące promocji w szkołach zdrowego sposobu odżywiania się dzieci i młodzieży. Kształtowanie świadomości społecznej w tym zakresie jest potrzebne, gdyż wiele spośród tak zwanych chorób cywilizacyjnych ma swoje źródło w nieprawidłowym odżywianiu. Można zatem powiedzieć, że jest to współczesna forma realizacji uczynków miłosierdzia względem ciała. Trzeba jednak pamiętać, że konieczna jest również refleksja dotycząca wspierania wychowanków w rozwoju duchowym, psychicznym i intelektualnym. Tydzień Wychowania jest okazją do tego, by każdy wychowawca postawił sobie pytania: „Kogo chcę wychować?” i „Jak zamierzam to czynić?”. Odpowiadając na nie trzeba mieć zawsze przed oczyma pełny rozwój wychowanków.

2. Miłość wychowawcza potrzebuje wsparcia

Święty arcybiskup Lwowa, Józef Bilczewski, w liście pasterskim o wychowaniu przytacza obraz ze starożytnej Grecji. Pisze o mędrcach ateńskich, którzy zebrali się, by radzić, jak ratować chylącą się ku upadkowi Ojczyznę. Jeden z nich w milczeniu rzucił na ziemię zepsute jabłko. Owoc rozpadł się na kawałki, ale oczom zebranych ukazały się zdrowe ziarna. Wszyscy zrozumieli wymowę tego przykładu: nadzieję społeczeństwa stanowią dzieci i młodzież – „…wychowajmy ją zdrową fizycznie i moralnie, a Grecja wyzdrowieje” (św. abp J. Bilczewski, Młodości! Ty nad poziomy wylatuj! List pasterski do uczniów szkół średnich i seminariów nauczycielskich, 20 stycznia 1905 r.).
O wychowaniu warto rozmawiać zawsze, jednak aktualność problematyki wychowawczej jako przedmiotu refleksji osobistej i społecznej w obecnym czasie wydaje się szczególnie ważna. Rozwój cywilizacyjny jest tak szybki i pociąga za sobą tyle nowych problemów, że bez pomocy pedagogów, psychologów czy lekarzy wychowawcy są często bezradni. Przykładem może tu być chociażby zjawisko uzależniania się nawet bardzo małych dzieci od tabletów czy smartfonów, powodujące między innymi ich zamykanie się na budowanie prawdziwych relacji z bliskimi. Znamienny jest widok dziecka, które przyzwyczajone do dotykowych ekranów usiłuje rączką przesuwać ilustracje w oglądanej książce.
Program uczynków miłosierdzia, które wzywają do tego, by „nieumiejętnych pouczać” czy „wątpiącym dobrze radzić”, zachęca do korzystania w praktyce wychowawczej ze wsparcia kompetentnych osób i wzajemnej współpracy. Również Kościół, którego dorobek w dziedzinie wychowania zaowocował powstaniem wielu kierunków i systemów pedagogicznych, pragnie służyć rodzicom i nauczycielom. Czyni to poprzez refleksję naukową z zakresu pedagogiki i dydaktyki kontynuowaną na katolickich uczelniach, przez prowadzenie przedszkoli i szkół katolickich, a także przez posługę duszpasterzy i katechetów w parafiach oraz w każdym polskim przedszkolu i szkole. Mądrość wychowawców podpowie im, by nie marnowali okazji do korzystania z tej pomocy.

3. Miłość wychowawcza prowadzi do świadectwa

Wielu rodziców, dziadków, nauczycieli zadaje sobie pytanie, co robić, by podejmowane przez nich wysiłki wychowawcze były owocne. Wypełniając program wyznaczony przez Chrystusowe przykazanie miłości, przełożone na konkretny język uczynków miłosierdzia, trzeba pamiętać, że „radzić”, „pouczać”, „upominać”, „pocieszać” należy nie tylko słowem, ale przede wszystkim czynem, a zwłaszcza przykładem własnego życia. Najskuteczniejsze jest wychowanie poprzez osobiste świadectwo wychowawcy. Dziecko potrafi bowiem czytać „pomiędzy wierszami” wypowiadanych przez rodziców słów. Nie sposób oddać koloru lub smaku za pomocą samych a nawet bardzo obrazowych, słownych opisów, ale trzeba się w końcu odwołać do konkretnego przedmiotu w tym właśnie kolorze czy potrawy, która tak właśnie smakuje. Nie można też wychowywać dziecka bez umożliwienia mu doświadczenia, jak wygląda życie oparte na wartościach, które są mu przekazywane. Dotyczy to zwłaszcza wychowania w wierze.

Słysząc pytanie uczniów: „Nauczycielu – gdzie mieszkasz?”, Jezus niczego nie tłumaczy, ale kieruje do nich zaproszenie: „Chodźcie, a zobaczycie” (J 1, 38-39). W ten sposób chce im powiedzieć, że jeśli pragną cokolwiek zrozumieć z Jego nauczania, muszą przebywać z Nim i doświadczyć, na czym polega życie u Jego boku. Tak ważne jest, by dom rodzinny był prawdziwym domem, w którym darowane są urazy, przebaczane krzywdy, by każdy z domowników mógł odnaleźć w nim pociechę i otrzymać pomoc.
Święty Jan Paweł II w encyklice o Bożym Miłosierdziu przypomina, że wychowanie jest jedną z najważniejszych form naśladowania miłosiernej miłości Boga: „…miłość miłosierna jest szczególnie nieodzowna w stosunkach pomiędzy najbliższymi, pomiędzy małżonkami, pomiędzy rodzicami i dziećmi, pomiędzy przyjaciółmi, jest nieodzowna w wychowaniu i duszpasterstwie” (Dives in misericordia, 14).
W takim kontekście spoglądamy na trudną pracę katechetów – księży, sióstr i braci zakonnych, katechetek oraz katechetów świeckich. Papież Franciszek wzywa ich wszystkich, by wyruszyli na peryferie współczesnego świata: „…jedną z peryferii, która sprawia mi zawsze wielki ból, (…) są dzieci, które nie potrafią zrobić znaku krzyża. (…) To jest właśnie peryferia! Tam trzeba iść! A Jezus tam jest, czeka na ciebie, byś pomógł temu dziecku zrobić znak krzyża” (Papież Franciszek, Przemówienie do uczestników Międzynarodowego Kongresu Katechetycznego w Rzymie, 27 września 2013 r.). Podejmijmy ten apel, który wydaje się coraz bardziej aktualny także w naszej polskiej rzeczywistości.
Wszystkich, którym droga jest sprawa wychowania dzieci i młodzieży – rodziców, nauczycieli, osoby odpowiedzialne za polską szkołę na różnych szczeblach administracji rządowej i samorządowej – zapraszamy do włączenia się w przeżywanie VI Tygodnia Wychowania. Zachęcamy, by wziąć udział w organizowanych w parafiach i szkołach spotkaniach poświęconych tematyce wychowawczej. Niech każdy z nas podejmie w tym czasie modlitwę w intencji nauczycieli i wychowawców. Dziękujmy dziś Bogu, najlepszemu Wychowawcy, za tych, którzy są przedłużeniem Jego miłosiernej miłości, realizując dzieło wychowania – jedno z najtrudniejszych, ale zarazem najpiękniejszych zadań człowieka.
Na tę drogę wychowywania innych poprzez naśladowanie miłosiernej miłości Boga wszystkim Wam z serca błogosławimy.

Podpisali: Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi
obecni na 373. Zebraniu Plenarnym
Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie
w dniu 8 czerwca 2016 r.

3.lata Wągrowieckiego Konwentu Paulinów

Ojcom Paulinom ! w 3.rocznicę objęcia wągrowieckiego klasztoru w opiekę duszpasterską, wszelkich łask Bożych, opieki Matki Bożej Częstochowskiej i naszej wągrowieckiej Madonny, z wyrazami szczególnego uznania za wszystko, co jest owocem Waszej wytężonej pracy, składamy najszczersze życzenia obfitości Bożych darów, które niech pozwolą Wam realizować ambitne zamierzenia dla dobra Kościoła, Zakonu i parafii. Wszystko co czynicie, niech również Wam niesie w efekcie radość, zadowolenie i spełnienie życiowych aspiracji. W tym szlachetnym dziele, niech Was też wspomaga Wasz patron Święty Paweł Pierwszy Pustelnik, a my, w miarę naszych możliwości będziemy nadal Was wspierać. Szczęść Wam Boże !

Członkowie Stowarzyszenia „Magna Carta”

Nałożenie koron na figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem w relacji B.Kruszyk KAI

W święto Wniebowzięcia NMP Prymas Polski abp Wojciech Polak nałożył papieskie korony, poświęcone przez Franciszka na Jasnej Górze, na gotycką figurę Wągrowieckiej Madonny z Dzieciątkiem. Akt ten – mówił – jest wyrazem naszej wiary w królowanie Maryi, oddaniem Jej czci jako Pani i Królowej.

Figura Madonny wróciła do wągrowieckiej parafii zarządzanej przez ojców paulinów po gruntownej konserwacji. Uroczystość jej rekoronacji odbyła się w łączności z odpustem parafialnym, miejscowej wspólnocie patronuje bowiem Wniebowzięta Matka Boża. I właśnie Ona – jak przypomniał w homilii abp Wojciech Polak – jest naszą bramą do nieba, wskazuje nam drogą, po której idziemy do Domu Ojca, drogę miłości, oddania i służby drugim.

„Maryja jest z nami do końca solidarna w trudzie wiary. Jest naszą przewodniczką na drogach naszego życiowego pielgrzymowania. Jej ziemskie życie, tak jak życie Jej Syna, było przecież podobne do naszego we wszystkim oprócz grzechu. Jej wyniesienie i wywyższenie nie polega więc na pozbawieniu wszelkich trosk i kłopotów. Nie jest ona odległą władczynią, czy wyidealizowanym bohaterem historii zbawienia, ale jak najbardziej konkretną kobietą, wrażliwą na potrzeby innych, w której ujawnia się autentyczne piękno życia w całości poświęconego drugim” – mówił metropolita gnieźnieński powtarzając, że taka jest właśnie jedyna droga do nieba i dodając dalej, że na pokorze i służbie polega królowanie Maryi.

„Maryja jest królową i pozostaje królową, bo służy i uczy nas życia, które zdolne jest do zwycięstwa nad grzechem i śmiercią, do pełni zmartwychwstania i życia z Bogiem, do odważnej i pełnej gotowości, wielkoduszności i otwartości postawy służby. Możemy Ją dzisiaj prosić, aby uczyła nas tej drogi, która prowadzi do nieba. Możemy Ją prosić, aby wskazywała, że tylko ten, kto otwiera się na drugiego, otwiera się również na Boga” – podkreślił Prymas Polski.

Po homilii abp Wojciech Polak nałożył korony papieskie na figurę Wągrowieckiej Madonny. Korony poświęcił 28 lipca, w czasie swojej wizyty na Jasnej Górze, papież Franciszek. Jak wyjaśnił wcześniej Prymas – niczego one Maryi nie przydają, nam jednak pozwalają uczcić Ją jako Panią i Królową. Koronacja, czy rekoronacja, jak w przypadku uroczystości w Wągrowcu, jest więc wyrazem naszej wiary w królowanie Maryi, oddaniem czci Tej, która wzięta do nieba, jest Matką i Królową wszelkiego stworzenia – tłumaczył abp Polak przestrzegając przed niewłaściwym rozumieniem i interpretowaniem tego rodzaju aktów.

Wraz z arcybiskupem gnieźnieńskim i wspólnotą ojców paulinów modlili się wągrowieccy duchowni z dziekanem ks. Tomaszem Kruszelnickim. Obecni byli przedstawiciele władz, liczne poczty sztandarowe, członkowie organizacji i bractw kościelnych m.in. Towarzystwa św. Wojciecha. Na zakończenie Eucharystii abp Wojciech Polak zawierzył całą parafię, w szczególności rodziny, młodzież i osoby starsze, opiece Matki Bożej. Poświęcił również przyniesione do kościoła bukiety ziół, zbóż i kwiatów. Jak przyznał na koniec, dla niego osobiście uroczystość ta była wyjątkowa, po raz pierwszy bowiem nałożył korony papieskie na oblicze Matki Bożej.

Figura Wągrowieckiej Madonny jest najprawdopodobniej jedynym ocalałym elementem XV-wiecznego ołtarza głównego, zbudowanego dla wznoszonej w tym samym czasie przez cystersów świątyni Wniebowzięcia NMP. Cystersi przenieśli się do Wągrowca w 1396 roku z pobliskiego Łekna i byli obecni w życiu miasta do kasaty klasztoru w XIX wieku. Wspomniany ołtarz uległ zniszczeniu podczas pożaru z 1747 roku. Po pożarze figura Madonny utraciła ołtarzowy kontekst i od tej pory postrzegano ją jako samodzielną rzeźbę. Dotąd ustalono, że została wykonana w znanym toruńskim warsztacie św. Wolfganga najprawdopodobniej przed 1500 rokiem.

B. Kruszyk KAI
Fot. B. Kruszyk

Matka Boża i Jej Dzieciątko rekoronowani

Na ten dzień długo czekaliśmy, można rzec przez wiele dziesięcioleci. Na to czekała też chyba Matka Boża i Jej Dzieciątko. I wreszcie możemy dzisiaj zapisać w annałach naszej parafii: Matce Bożej i Jej Dzieciątku przywrócono należne Im królewskie insygnia. Było to możliwe dzięki ofiarności parafian i wągrowieckich kupców, a insygnia odtworzył na podstawie zachowanych pierwotnych dokumentów i wykonał, wągrowiecki rzemieślnik Mariusz Pinkowski wraz z synem Radosławem. Ale było to przede wszystkim możliwe do zrealizowania, dzięki zdecydowanej woli naszych oo. Paulinów, którzy w pełni zaakceptowali ideę przywrócenia Matce Bożej i Jej Dzieciątku, należnych Im królewskich atrybutów. Niech zatem ten dar przynależny Matce Bożej i Jej Dzieciątku, wyraża naszą wdzięczność i przywiązanie do naszej Patronki. Przywracając po bez mała 80.latach insygnia ufamy, że już nigdy nie zostaną one zdjęte z tych Świętych Głów, że Matka Boża wraz z Jej Dzieciątkiem, w pełnej dostojności, będą nam błogosławić z wysokości ołtarza przez wszystkie wieki wieków. Przyjmij Matko nasza i Ty Panie Jezu ten dar; niech te insygnia pozostaną na wieki tylko Waszą własnością i pozwólcie nam, byśmy zawsze mogli zadbać o to, by nigdy i nikt nie odważył się Was ich pozbawiać. Działo się to w dniu 28 lipca 2016 r. w Częstochowie, była dokładnie godz. 1213, gdy Ojciec Święty Franciszek wypowiedział wiekopomne słowa, dokonując aktu poświecenia insygniów. Działo się to w obecności m.in. naszych parafian, którzy uczestniczyli w spotkaniu z Ojcem Świętym w trakcie Mszy św. dziękczynnej z okazji 1050.rocznicy Chrztu Polski. I dzisiaj, w dniu święta Matki Bożej Wniebowziętej, w dniu parafialnego odpustu A.D. 2016, Prymas Polski Metropolita Gnieźnieński ks. abp Wojciech Polak, nałożył na skronie Matki Bożej i Jej Dzieciątka atrybuty królewskie. Ks. Prymas przewodniczył uroczystości odpustowej, wygłosił homilię, zawierzył nas opiece Wągrowieckiej Madonny, a przed Błogosławieństwem poświęcił przyniesione kwiaty i zioła. Uroczystość zgromadziła niezliczoną rzeszę parafian i gości. Generała Zakonu Paulinów z Częstochowy reprezentował o. Ryszard Bortkiewicz – Definitor Generalny. Obecni byli proboszczowie wszystkich wągrowieckich parafii oraz liczne grono zaproszonych kapłanów. Władze lokalne reprezentowali Burmistrz Miasta p. Krzysztof Poszwa oraz Starosta Wągrowiecki p. Tomasz Kranc. Liczne poczty sztandarowe, członkowie Towarzystwa Świętego Wojciecha, uświetniły tę doniosłą uroczystość, która zapewne na długo pozostanie w naszej pamięci. Specjalne podziękowania za udział w uroczystości, pod adresem Ks. Prymasa, o. Definitora Generalnego oraz zaproszonych gości i parafian skierowali proboszcz o. Dariusz Nowicki oraz Burmistrz p. Krzysztof Poszwa. Uroczystym „Te Deum laudamus” zakończono uroczystość Wniebowzięcia NMP A. D. 2016. Bogu niech będą dzięki !

DSC03094Janusz Marczewski

Lednica Seniora – 3 września 2016 – sobota

Pragniemy wraz z innymi modlić się na Polach Lednickich pod hasłem: „Chrystus drogą”.
Młodzi mają swoją Lednicę, a starsi? – również swoją!
Zapraszamy na wspólny wyjazd: 3 września, godzina 10.00, spod klasztoru.
Koszt pokrycia wyjazdu – ok. 35 zł/os.

PROGRAM SPOTKANIA:
od 11.40 – gimnastyka
12.00 – Anioł Pański
12.15 – Msza Święta
Przerwa
15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia
15.40 – 1050-ta rocznica Chrztu Polski – Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych
16.00 – 800-lecie Dominikanów – Poślij mnie
16.20 – 20-lecie Spotkań Lednickich „AMEN”
Dziękczynienie za Spotkania Lednickie i o. Jana Górę
16.40 – Adoracja Najświętszego Sakramentu
17.00 – Wybór Chrystusa
17.15 – Przejście przez Bramę III Tysiąclecia

Odpowiedzialny: o. Piotr – tel.: 605 385 163,
zapisy w zakrystii lub w biurze parafialnymi

OO. Paulini

Misje Święte – przygotowanie do rekoronacji figury Matki Bożej

Przed wyjątkowym wydarzeniem w naszej parafii, jakim będzie rekoronacja figury Matki Bożej z Dzieciątkiem, nasza nowenna to jednocześnie parafialne Misje Święte, które poprowadził o. Stanisław Jarosz – paulin, kustosz obrazu Nawiedzenia, kaznodzieja i duszpasterz. Już pierwszego dnia wprowadził nas w istotę i potrzebę umocnienia naszej wiary. Uzmysłowił nam, że chrześcijaństwo jest jedyną religią, która może nas zaprowadzić do szczęśliwości wiecznej, a także przestrzegał nas, byśmy nie dali się zwieść próbom zmiany Boskich praw, co możemy dzisiaj obserwować w nieuprawnionych poczynaniach niektórych środowisk, wrogo nastawionych do jedności Kościoła Katolickiego. Prawa Boskie są niezmienne i nie podlegają żadnym zabiegom modernizacyjnym. Kiedy wprowadził nas w siłę i rangę sakramentu Chrztu Świętego, mieliśmy okazję, by wspominając swój własny chrzest, uzmysłowić sobie dzisiaj, w dorosłym życiu, jakim wielkim darem jest ten sakrament. Z grzesznej istoty staliśmy się dzieckiem Bożym; otworzyła się dla nas droga do życia wiecznego, a wchodząc na nią, tylko od nas, od naszego postępowania zależy, by nie zatracić tej szansy pójścia drogą, którą Chrystus nam wyznaczył, drogą wiary, nadziei i miłości. Innej drogi nie ma. Obyśmy tylko o tym nie zapominali. Odnowiliśmy przyrzeczenia chrzcielne, co jest zapewne dla nas wszystkich dużym przeżyciem, bo to już nie rodzice chrzestni za nas, ale my sami potwierdzamy swoją przynależność do Kościoła, swoją wiarę, swe wyrzeczenie się szatana. W uroczystości osobistego wyboru Jezusa jako Pana naszego życia, tłumnie stanęliśmy pod Jego krzyżem, by poprzez połączenie się z Jego wizerunkiem, powierzyć Mu swoje problemy i oczekiwania, prosząc o wsparcie i siły do pokonywania naszych słabości, będących źródłem grzechu, który oddala nas od Boga. A oddalając się od Boga, tracimy wszystko, tracimy miłość, tracimy wolność, tracimy spokój i równowagę ducha, a wówczas pozostaje nam tylko śmierć. Czyńmy zatem wszystko, by całym swoim życiem nie dopuścić do utraty tych wartości, które składają się na naszą jedność z Tym, który nas obdarzył darem życia. Korzystajmy zatem z tego daru, ale na Boskich warunkach, a to na pewno doprowadzi nas do życia wiecznego, życia bez ułomności, które niesie życie doczesne. Taka życiowa postawa jest również nieodzowna w życiu małżeńskim. Siłą tego sakramentu jest miłość mężczyzny i kobiety, połączonych węzłem małżeńskim w obliczu Boga, a jego miarą jest ślub kościelny, który w swej istocie uprawnia małżonków do życia w jedności duchowej i cielesnej, do realizacji swych celów budowania rodziny. Życie w zgodzie, która stanowi fundament miłości, buduje szczęście rodzinne, właściwe kochające się potomstwo, które wzrastając w takich rodzinach, znajduje własne szczęście i nieodzowny wzorzec dla kształtowania własnych postaw. W trakcie uroczystości małżeństw, która była jednym z elementów tegorocznych Misji Świętych, było odnowienie przysięgi małżeńskiej, co skrzętnie wykorzystali uczestniczący we Mszy św. małżonkowie. Kiedy relacjonuję dotychczasowy przebieg naszych parafialnych Misji Świętych, one właściwie są na półmetku. Przed nami jeszcze ważne ich fragmenty, jak intronizacje Krzyży Misyjnych, przysięga wierności Krzyżowi, Błogosławieństwo rodzin Najświętszym Sakramentem, procesja Maryjna z kościoła Św. Ap. Piotra i Pawła do klasztoru, specjalne Błogosławieństwo Misyjne. Ubogaceni właściwym przeżyciem parafialnych Misji Świętych A.D. 2016, pójdźmy wszyscy do naszej Matki Matek, do naszej Wągrowieckiej Madonny, by wraz z Nią i Jej Dzieciątkiem uczestniczyć w Ich Królewskiej Rekoronacji. Ojcu Stanisławowi już dzisiaj dziękujemy za te wszystkie dni razem spędzone, za Jego nauki i wskazówki, które uwrażliwiły nas do właściwego przeżywania naszej wiary, przynależności do Kościoła Katolickiego, za przygotowanie nas do godnego przeżycia uroczystości rekoronacji naszej Wągrowieckiej Madonny.
Janusz Marczewski

XXXI Światowe Dni Młodzieży w Krakowie zakończone

XXXI Światowe Dni Młodzieży w Krakowie za nami. Papież Franciszek powrócił do Rzymu. Na ulicach Krakowa jeszcze barwne grupy rozbawionej młodzieży, która wkrótce opuści gościnną ziemię polską. Kiedy patrzy się na te tryskające młodością twarze pielgrzymów, na nieukrywaną radość, szczerze okazywaną przyjaźń, rodzi się taka refleksja, że świat jest pełen wrażliwych, uduchowionych młodych ludzi, którzy jedność celu i oczekiwań od współczesnego świata wyrażają uczestnictwem w Światowych Dniach Młodzieży. Oni chcą świata wolnego od wojen, terroryzmu, świata, w którym będą mogli bez przeszkód realizować swoje marzenia, żyć w przyjaźni ze swoimi rówieśnikami z całego świata. Pięknym i bardzo wymownym potwierdzeniem tego było zachowanie młodych z Rosji i Ukrainy, którzy mimo trwającego konfliktu wojennego, potrafili wznieść się ponad tę sytuację i wspólnie przeżywać radość udziału w ŚDM. Jeszcze nieraz będziemy dokonywać oceny nauk, które głosił nam Ojciec Święty Franciszek. Tego nie można ocenić jednym słowem w kilka godzin po zakończeniu ŚDM. Było wiele sytuacji, które pozostaną wyznacznikiem przebiegu tych dni. Każdy z nas przeżył to na swój sposób; bądź bezpośrednim udziałem, jak chociażby przedstawiciele naszej parafii na spotkaniu w Częstochowie, inni, którzy z uwagą śledzili przekazy telewizyjne. Takie miejsca jak Częstochowa, Oświęcim – Brzezinka, Prokocim, Franciszkańska 3, Brzegi, będą wracać w relacjach ich bezpośrednich uczestników, czy wszystkich, którym te spotkania dostarczyły wielu wrażeń duchowych. Świadectwa, które dali uczestnicy spotkania wywołały u wielu z nas nieukrywane wzruszenie. Postać Macieja Cieśli – wolontariusza ŚDM, którego rolę w ich przebiegu, tak często podkreślał sam Ojciec Święty; słowo, które przedstawił brat zmarłego, pokazały nam wszystkim godność człowieka, który umiał pogodzić się z życiową sytuacją, która uniemożliwiła mu doczekanie do udziału w ŚDM, a tak bardzo wierzył, że będzie mógł sam ten tekst przekazać, czego najlepszym dowodem jest, że ten tekst sam jeszcze przygotował. Ale widocznie Boże plany były inne, i jak mówił Ojciec Święty, Maciej jest już w Niebie. A on jeszcze miał na tyle siły, by uczestnikom ŚDM przekazać życzenia godnego i udanego ich przeżycia. To wielka nauka pokory i wiary. Maciejowi dziękujemy za to świadectwo. On nas wiele nauczył. W tym miejscu pozwalam sobie na osobistą refleksję. Podobnie, jak wielu z nas, przebieg ŚDM w Krakowie śledziłem poprzez przekaz telewizyjny. To, co mogłem dostrzec, to wielka praca, którą na wszystkich odcinkach wykonali organizatorzy, wolontariusze i sama młodzież, która swym zachowaniem współtworzyła tę wspaniałą atmosferę. Możemy być dumni jako Polacy; tę pracę, nasi odpowiedzialni za jej przebieg wykonali poprawnie i to jest też jedna ze zdobyczy, która dobrze przysłuży się naszej Ojczyźnie. A to wszystko było możliwe, dzięki wspaniałej aurze, którą swym posłannictwem czynił każdego dnia Ojciec Święty Franciszek, któremu przede wszystkimi serdecznie dziękujemy.
Janusz Marczewski

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski