Cierpliwość jest wszystkim

Augustyn Pelanowski OSPPE

Pamiętam z dzieciństwa zaćmienie słońca. Moja babcia wzięła kawałek szkła i ku mojemu zdziwieniu okopciła go nad świeczką, potem kazała wyjść z domu i obserwować słońce przez ten prymitywny filtr. Nie dość że słońce było zasłonięte księżycem, to jeszcze ciemny filtr zabezpieczał moje oko przez porażeniem światłem. Ale na czyste światło można spojrzeć tylko przez zasłony, jeśli nie chce się oślepnąć.
Nie możemy znieść czystego światła prawdy. Musimy czekać albo spoglądać na nie przez zasłony stworzonego świata. Potrzeba cierpliwości. Bóg ujawnił się na poziomie świata materialnego poprzez mądrość słowa w czasie, bo czas jest istotną cechą tego świata. Czas to przede wszystkim rozwój, a nie tylko przemijanie.
Księga Przysłów językiem poezji opowiada o przechodzeniu Mądrości stwórczego słowa od bezładu pierwotnej materii do form bardziej złożonych i doskonalszych, aż do istot żywych i inteligentnych. Światło i ciemność, ziemia i niebo, woda i ogień, ryby i ptaki, drzewa utworzyły komnatę, w której mógł pojawić się człowiek, czyli podobieństwo samego Boga. Każde z tych stworzeń stanowi jakąś zasłonę samego Stwórcy, jakiś filtr!
Mądrość Boga, dokonawszy stworzenia świata zewnętrznego, przeszła do tworzenia głębi ludzkiego ducha. List do Rzymian daje nam obraz tego działania, począwszy od usprawiedliwienia inicjującego nowe stworzenie, przez etap wiary, która daje dostęp do łaski, przez ucisk, który tworzy wytrwałość, przez szlachetność cnoty przechodzi do nadziei, a ta dopiero staje się komnatą miłości rozlanej przez Ducha. Na takim tle łatwiej nam pojąć, dlaczego Jezus mówi swoim uczniom, że mógłby jeszcze wiele im powiedzieć, ale nie są gotowi znieść blasku prawdy i Duch doprowadzi ich stopniowo do pełni poznania.
Nawet pełnia prawdy o Bogu, który jest Trójcą, potrzebuje czasu, rozwoju, przygotowania, bo ta prawda wymaga filtrów naszych pojęć, by ją w ogóle sobie przedstawić. Bóg dokonuje swoich dzieł, stopniowo oswajając człowieka z łaskami, które zawsze są zbyt wielkie, by je po prostu przyjąć. Nadmiar dobra może być nie do zniesienia. Lud wybrany, wszedłszy do Kanaanu, miał zdobywać Ziemię Świętą stopniowo, gdyż, jak mówi Księga Wyjścia, rozpanoszyłyby się dzikie zwierzęta, które spustoszyłyby obiecaną przestrzeń uświęcenia narodu. Kiedy osiągamy jakiś poziom istnienia zbyt szybko, na skróty, wtedy ujawnia się w nas żądza lub zachłanność bestii. Na wszystkich drogach życia na tym świecie potrzebna jest cierpliwość, a przede wszystkim na tej drodze, która wiedzie poza ten świat. „Cierpliwość jest wszystkim. Rosnąć jak drzewo, które nie przyspiesza krążenia swych soków, które ufnie wytrzymuje wiosenne wichry, nie lękając się tego, że lato mogłoby nie nadejść. Lato przychodzi. Ale przychodzi ono tylko dla tych, którzy umieją czekać, tak spokojni i otwarci, jakby mieli nad sobą tylko wieczność. Każdego dnia, za cenę cierpień, które błogosławię, uczę się tej prawdy: cierpliwość jest wszystkim” (R.M.Rilke).

23. Spotkanie Młodych Lednica 2000.

 

W sobotę po południu na Polach Lednickich rozpoczęło się 23. Spotkanie Młodych Lednica 2000. Wydarzenie odbywa się pod hasłem “Wiesz, że Cię kocham”. Bierze w nim udział około 60 tysięcy osób. Oficjalną część spotkania na Polach Lednickich rozpoczęła w sobotę po południu procesja z udziałem prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka oraz prowincjała polskich dominikanów o. Pawła Kozackiego. Pod Bramę Rybę wniesione zostały relikwie świętych, krzyż lednicki od św. Jana Pawła II oraz stauroteka lednicka – najstarszy odnaleziony na ziemiach polskich relikwiarz na relikwie krzyża świętego. Duszpasterz wspólnoty lednickiej ojciec Wojciech Prus przypomniał w trakcie otwarcia spotkania, że tegoroczna Lednica odbywa się w trakcie obchodzonej właśnie 40. rocznicy pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Dodał, że spotkaniu modlitewnemu towarzyszą słowa papieża z pielgrzymki do Polski w 1987 r. Mówił on wówczas do młodych, że “muszą być mocniejsi niż warunki, w których przyszło im żyć”, wskazując na Eucharystię jako środek dający siłę do pokonywania trudności życia codziennego. Prymas Polski abp Wojciech Polak przywitał młodych na Polach Lednickich, także przywołując Jana Pawła II. – Bardzo serdecznie pozdrawiam słowami, które 40 lat temu wypowiedział na naszej, gnieźnieńskiej ziemi: witam Polskę ochrzczoną tutaj przed tysiącem lat – powiedział prymas. Jak dodał, Jan Paweł II “przybywał, by powiedzieć nam o mocy Ducha Świętego“. – Ale jednocześnie dodawał – bo taki był główny temat pielgrzymki – Gaude Mater Polonia, ciesz się Matko Polsko. Ja też w tym duchu cieszę się każdą i każdym z was, którzy przybyliście do źródeł chrzcielnych Polski, żeby zaczerpnąć siły, mocy i uwierzyć w miłość Jezusa, która jest większa niż grzech – powiedział prymas. Spotkania na Polach Lednickich odbywają się od 1997 roku. Co roku gromadzą od kilkudziesięciu do ponad 150 tys. uczestników. Twórcą Lednicy był zmarły w grudniu 2015 roku dominikanin o. Jan Góra. Obecnie opiekę duszpasterską nad przedsięwzięciem sprawują o. Wojciech Prus i o. Mateusz Kosior. W tegorocznym spotkaniu, podobnie, jak w latach poprzednich uczestniczyli oo. Paulini, a wśród nich m.in. proboszcz naszej parafii o. Dariusz Nowicki oraz o. Paweł Przybyszewski.

*Wykorzystano  częściowo tekst relacji TVN 24

List Ks. Prymasa o peregrynacji Cudownego Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej.

 

Umiłowana w Chrystusie Panu rodzino diecezjalna, Drodzy Siostry i Bracia

Rok 2020 będzie dla naszej świętowojciechowej archidiecezji czasem rozpoczęcia peregrynacji Cudownego Wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej. To wydarzenie stanowi okazję do wyjątkowego spotkania Maryi z naszą archidiecezjalną rodziną, z naszymi parafialnymi i zakonnymi wspólnotami, ale nade wszystko jest szansą na osobiste spojrzenie w oczy Tej, którą nazywamy Matką.
Nawiedzenie Obrazu Jasnogórskiego będzie przebiegać pod hasłem: „Bogarodzica” Stanowi ono nawiązanie do szczególnego hymnu, który towarzyszy początkom naszej wiary i państwowości. Hymn „Bogarodzica” to tajemnica obecności Maryi w Kościele Gnieźnieńskim, który czci ją tym hymnem od wieków w prymasowskiej katedrze. Jednak, jak mówił Jan Paweł Il podczas swojej pierwszej pielgrzymki do Gniezna, hymn „Bogarodzica” jest nie tylko pamiątka przeszłości, ale programem na przyszłość. Dlatego chcemy, by to hasło wskazywało nam konkretne cele i sposoby przeżywania tego czasu nawiedzenia i szczególnej obecności Bogarodzicy pośród nas.
Zanim to jednak nastąpi pragnę Was wszystkich Siostry i Bracia zaprosić i zachęcić do udziału w Archidiecezjalnej Pielgrzymce na Jasną Górę, podczas której poprzez naszą obecność i wspólną modlitwę będziemy chcieli zaprosić Maryję do siebie. Rozpoczniemy ją 6 października według szczegółowego planu, na który składać się będą: konferencje, modlitwa Apelu Jasnogórskiego, i całonocne czuwanie wraz z Mszą św., które zakończymy o poranku 7 października. Jestem przekonany, że może to być czas naszego nawrócenia, odnajdywania siły do pokonywania wszelkich trudności, które niesie codzienność oraz szczególnej radości i pokoju serca wynikających ze spotkanie z Matką.
Kieruję to zaproszenie w dzień, w którym w szczególny sposób pamiętamy o naszych Mamach. Myśląc o nich wypełniamy nasze serca wdzięcznością i miłością, które trudno opisać słowami. Niech nasza modlitwa będzie dla wszystkich Matek najlepszą zapłatą i darem wdzięczności. Niech Jasnogórska Pani, nasza Matka i Królowa, będzie dla Was wzorem i źródłem siły w doświadczeniach codzienności.
Ciesząc się naszym spotkaniem u stóp Królowej Polski polecam całą naszą archidiecezję oraz każdą i każdego z Was Jej orędownictwu. Niech wspólne pielgrzymowanie, a potem obecność Maryi w naszej archidiecezji odnowi w nas cześć i ufność wobec Boga i sprawi, że i nasze osobiste, wspólnotowe i społeczne przemienione życie będzie żywym diamentem w koronie Maryi.

Wojciech Polak                                                                                            Metropolita Gnieźnieński                                                                                Prymas Polski

WRAŻLIWOŚĆ I ODPOWIEDZIALNOŚĆ Słowo biskupów do wiernych

Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza
(Mk 9, 42)

Drogie Siostry i drodzy Bracia!

W ostatnim czasie wspólnota Kościoła w Polsce wstrząsana jest kolejnymi bolesnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych. Przestępstwa te są źródłem głębokiego cierpienia osób pokrzywdzonych. Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd z powodu skandali seksualnych z udziałem duchownych. Są one powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców oraz wobec osób skrywających takie czyny.
Cierpienia osób pokrzywdzonych dotykają nie tylko ich samych, ale także całych rodzin oraz wspólnot kościelnych. Przestępstwa te „przysłoniły blask Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań” (Benedykt XVI, List do katolików w Irlandii, 19.03.2010). Głęboko tkwią w nas wykrzyczane słowa świadectwa osoby pokrzywdzonej, iż Chrystus nie krzywdził dzieci. „To [co ksiądz zrobił] naprawdę odcisnęło bardzo duże piętno na moim dorosłym życiu. Ja do tej pory mam koszmary. Cały czas jest to we mnie” – tak powiedziała w filmie w czasie konfrontacji z oprawcą 39-letnia Anna, przed laty 9-letnia uczennica. I drugie świadectwo, przekazane w artykule napisanym przez dorosłego dziś mężczyznę: „Nie mam żalu do Kościoła. Wiem, że skrzywdził mnie nie [cały] Kościół, lecz konkretna osoba. Nie wiem, czy ktokolwiek z przełożonych cokolwiek o tym wiedział. Ale martwi mnie, że tacy jak ja, pozostają poza kościelną sferą uwagi”. Obydwa wyznania są wstrząsające – to nigdy nie powinno się było wydarzyć.

1. Świadectwo cierpienia

Wielu z nas obejrzało film „Tylko nie mów nikomu”. Ten dokument, to przede wszystkim wstrząsające relacje dorosłych dziś osób, wykorzystywanych w dzieciństwie przez duchownych. Zawiera on także przykłady braku wrażliwości, grzechu zaniedbania i niedowierzania osobom skrzywdzonym, co w konsekwencji chroniło sprawców. Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia. Każdy, kto jest wrażliwy, poznając losy osób pokrzywdzonych, odczuwa ból, wzruszenie i smutek wobec ich cierpienia. Dziękujemy wszystkim, którzy mieli odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że żadne słowo nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali.
Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom.
Dla wielu wiernych, szczególnie dla młodych szczerze szukających Boga, skandale seksualne z udziałem duchownych stają się ciężką próbą wiary i powodem do wielkiego zgorszenia.
Rozczarowanie i oburzenie jest tym większe i boleśniejsze, że dzieci zamiast troskliwej miłości i towarzyszenia w szukaniu bliskości Jezusa doświadczyły przemocy i brutalnego odarcia z godności dziecka. Od początku swego istnienia wspólnota kościelna uznawała takie zachowania za wyjątkowo ciężki grzech; według słów Chrystusa „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mk 9,42). „Biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18,7).

2. Wrażliwość

Wszyscy, zarówno duchowni, jak i świeccy, jako społeczność, musimy stworzyć właściwą przestrzeń do przywrócenia pokrzywdzonym jak najbardziej normalnego życia, a także do odbudowania zaufania wobec duszpasterzy i biskupów.
Wyznania pokrzywdzonych przynaglają nas, biskupów, ale i wszystkich ludzi dobrej woli do większego wyczulenia na zagrożenia; do większej wrażliwości na pomoc pokrzywdzonym. Zarówno niebezpieczeństwa, jak i konieczność wsparcia dotyczą każdego środowiska, nie tylko kościelnego, ale i rodzin, szkół, klubów sportowych i wielu innych grup. Sytuacje życiowe pokrzywdzonych skłaniają do szybszego i skuteczniejszego pomagania im. Oni potrzebują wielkiej wrażliwości i wsparcia, by odnaleźć równowagę życia.
Prosimy osoby pokrzywdzone przez duchownych, aby zgłaszały doznaną krzywdę do przełożonych kościelnych oraz do odpowiednich organów państwowych. W każdej diecezji i w wielu prowincjach zakonnych został wyznaczony delegat upoważniony do przyjmowania zgłoszeń o wykorzystaniu seksualnym małoletnich przez osobę duchowną. Ma on też pomóc w otrzymaniu wsparcia psychologicznego, prawnego i duszpasterskiego. Chcemy wspierać pokrzywdzonych od początku tej drogi w podjęciu kroków potrzebnych do przezwyciężania skutków doznanej krzywdy. Przyjmujemy z wdzięcznością nowe motu proprio papieża Franciszka, w którym Ojciec Święty nakazuje zgłaszanie takich przestępstw i przewiduje poważne kary dla przełożonych, którzy zaniedbywali swoje obowiązki chronienia owczarni Chrystusowej. Pamiętamy też o tym, że według zawartych w tym dokumencie nowych norm prawa kościelnego nikogo przy zgłaszaniu przestępstwa nie wolno zobowiązywać do milczenia. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby te zgłoszenia w instytucjach kościelnych przebiegały ze współczuciem i z jak największą wrażliwością oraz w poczuciu bezpieczeństwa dla każdej osoby i jej dramatu. Będziemy też nadal zgłaszać przestępstwa państwowym organom ścigania.
Wielu duchownych i świeckich pracuje z osobami, które odważyły się powiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach. Nie rozgłaszamy tego, ponieważ szanujemy ich prawo do prywatności. Być może sami zdecydują się o tym głośno mówić. Reakcja najbliższego otoczenia rzadko niestety opiera się na życzliwości i wrażliwości. Często jest okrutna, bezmyślna i bezlitosna, czasem pełna wyrzutów, przez co nam wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności, by osoby poszkodowane w dzieciństwie lub młodości w delikatnej sferze seksualności były chronione i wspierane.

3. Odpowiedzialność

Zwracamy coraz większą uwagę na wychowanie w seminariach i kształtowanie osobowości przyszłych księży. Nie chcemy dopuścić, aby w szeregach duchowieństwa znalazły się osoby niedojrzałe, niezdolne do wierności złożonym ślubom i przyrzeczeniom. Ponadto, od sześciu lat koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży powołany przez Konferencję Episkopatu Polski organizuje wraz z zespołem współpracowników Centrum Ochrony Dziecka liczne szkolenia dla duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego. Przygotowujemy w diecezjach i w zgromadzeniach zakonnych także system zapobiegania; ma on pomóc ochronić dzieci i młodzież przed potencjalnym wykorzystaniem seksualnym. Chcemy, by ich bezpieczeństwo stało się priorytetem we wszystkich środowiskach.
W tym kontekście w szczególny sposób doceniamy pracę zdecydowanej większości kapłanów, którzy wierni Ewangelii gorliwie i ofiarnie służą Bogu i ludziom. Nie pozwólmy, by dobro, które dokonuje się w Kościele przez ich posługę, przesłoniły nam grzechy konkretnych osób. Na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej nie przenośmy też win konkretnych osób w sutannach na wszystkich księży. Tych czynów dopuścili się konkretni ludzie i oni powinni zostać ukarani za swoje czyny. Wesprzyjmy w tych trudnych chwilach kapłanów pracujących z poświęceniem, by nie utracili zapału i otrzymali umocnienie ze strony wiernych świeckich.
Wspólnie ze wszystkimi ludźmi dobrej woli jednoczymy wysiłki w rozpoznawaniu i eliminowaniu czynników sprzyjających przestępstwom. Prosimy o wsparcie wychowawców i opiekunów dzieci i młodzieży w przedszkolach i szkołach oraz w zakładach opiekuńczowychowawczych. Prosimy o pomoc w zdobywaniu odpowiedniej wiedzy i umiejętności, by wszystkie placówki prowadzone przez Kościół stały się domami bezpiecznymi, wyznaczającymi najlepsze standardy ochrony dzieci. Taki sam apel kierujemy do odpowiedzialnych za ruchy katolickie i organizacje młodzieżowe. Bądźmy wszyscy bardziej wrażliwi wobec dzieci i młodzieży, a także wobec osób pokrzywdzonych.

Zakończenie

Nasze słowo do wszystkich ludzi dobrej woli kończymy modlitwą do Ducha Świętego:
Oto jesteśmy, Panie, Duchu Święty. Jesteśmy – wprawdzie obciążeni grzechem, lecz zgromadzeni w imię Twoje.
Przyjdź do nas i bądź z nami, Racz obmyć nasze serca i naucz nas, co mamy czynić, dokąd mamy zmierzać, Powiedz, co mamy podjąć, abyśmy wsparci Twoją mocą
Tobie zdołali podobać się we wszystkim. (św. Augustyn)Przyzywając mocy Ducha Świętego i wstawiennictwa Maryi, Matki Kościoła,
Jej powierzając osoby skrzywdzone, rodziny, dzieci i młodzież oraz wspólnoty kościelne, upraszamy w modlitwie ducha pokory i odwagi, aby nie dać się zwyciężyć złu i ogarnąć troską wszystkich.

Podpisali:
Biskupi zebrani na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 22 maja 2019 r.

Daj nam święty pokój

Augustyn Pelanowski OSPPE

Jezus odchodzi, aby mógł przyjść Duch Święty. Bóg odchodzi tylko po to, by przyjść jeszcze bliżej nas. Dlatego Jego odejście jest pokojem. Mówi zwykłe słowa o pokoju, posługuje się codziennym żydowskim pozdrowieniem, ale w tym kontekście i w Jego ustach wszystko nabiera zupełnie innego wymiaru. Kiedy więc mówi, że zostawia Apostołom pokój, to nie jest to jedynie życzenie dobrego dnia. Pokój Jezusa nie oznaczał jedynie czegoś w rodzaju uciszenia ich rozmów albo uspokojenia ich podnieconych emocji. Pokój, który daje Chrystus, jest darem doprowadzającym człowieka do szczęścia. Pokój ten ma moc całkowitego posklejania na nowo popękanego, a nieraz rozbitego na kawałki człowieka. Wyobraźmy sobie naczynie porcelanowe, które rozbiło się na drobne kawałeczki. I nagle ktoś nakazuje tym setkom rozbitych cząsteczek stać się na nowo całością, i to nieskalaną nawet jedną rysą! To właśnie jest pokój Chrystusa.
Jego słowa nie są życzeniami. Mają moc rozkazu, któremu nic nie może się sprzeciwić. Kiedy Jezus mówi, że daje uczniom pokój, oni doświadczają tego nie jako efektu ich osobistego wzięcia się w garść, ale jako interwencji odpowiadającej mocy stworzenia. EIRENE to dar wewnętrznej zgody na siebie, która staje się pogodzeniem ze wszystkim, co może spotkać na zewnątrz. On ich nie poprosił, by sami się uspokoili, lecz dał im ten pokój. „W tym jednym słowie, wypowiedzianym właśnie przez Jezusa, stojącego tu, pośród nich, jest więcej, niż człowiek może oczekiwać” (J. M. Lustiger). Pokój Jezusa pozbawia lęku i trwogi, integruje wewnętrznie i zewnętrznie ludzkie istnienie. Jest też słowem, które w starożytności oznaczało szczęście. Hebrajskie SZALOM znaczyło również wybawienie przez Mesjasza.
Niezwykła moc ukrywa się w zwykłych słowach Biblii. Być może jakaś iskra tego pokoju przepływa do kogoś, komu po prostu z miłością mówisz słowa codziennego pozdrowienia? Niezwykłą świętość Bóg umieścił w sercach zwykłych ludzi. Jezus tak usilnie prosił o pokój nie dla siebie, tylko dla innych. To mnie bardzo dotyka, gdyż najczęściej modlę się tylko o własne uspokojenie nerwów. Odkrywam w sobie tak mało troski o pokój dla innych, i to nie jakiś święty spokój, uspokojenie emocji czy uciszenie płaczu, ale o pokój, który jest zharmonizowaniem, odtworzeniem w Duchu Świętym, wybawianiem z chaosu. Czuję teraz zachętę do tego, by więcej modlić się za innych, z większą usilnością, z błaganiem, aby nikt z tych, których spotkałem, nie był pozbawiony pokoju Chrystusa.
Moi bracia i siostry potrzebują tego pokoju od Ciebie, Jezu. Pokoju, który jest bardziej nieustraszony niż odwaga bohatera. Gdy się ma Twój pokój, już się nie przeżywa lęku czy zmieszania. Ten pokój przynosi PARAKLET, Duch Święty, wszak pokój Jego trzecim owocem, jak zapisał Paweł w Liście do Galatów. Duch Święty jest jak wiatr, który nie rozrzuca, ale układa, nie przewraca, ale podnosi, nie gasi, ale rozpala, nie trwoży, ale dodaje pewności.

Miłość do Matki

Kiedy mówimy Matka, najczęściej mamy na myśli naszą rodzicielkę, tę, która dała nam życie, która uczyła nas wiary, nadziei i miłości. Miłości nie tylko ograniczającej się do kręgu domowego, ale takiej miłości, do której wzywał nas i osobiście dał nam jej zbawczy dowód, nasz Pan Jezus Chrystus. Ale Matka, to także inny wymiar tego słowa. Najdobitniej scharakteryzował to pojęcie Jan Paweł II w trakcie swej IV pielgrzymki do Ojczyzny, w słowach homilii wygłoszonej w dniu 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Masłowie k./ Kielc. „oto matka moja i moi bracia. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia ! To jest moja matka, ta Ojczyzna”. A wcześniej, podczas II pielgrzymki w 1983 r. mówił : „ przybywam do Ojczyzny. Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi. (…..) Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to pocałunek złożony na rękach matki, albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską…. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Te przytoczone powyżej słowa Jana Pawła II mają wymiar ponadczasowy. Miłość do matki, miłość do Ojczyzny jest naszą powinnością zaszczepioną przez rodziców, ugruntowaną w przykazaniu Boskiego dekalogu. Kiedy jednak skoncentrujemy swoje myślenie na miłości do matki – Ojczyzny, potrzebny jest nieraz szczery „rachunek sumienia”. W czym przejawia się moja, Twoja miłość do „matki ziemskiej”. Jak potrafisz współuczestniczyć w stwarzaniu przesłanek do godnego dla niej szacunku i przestrzegania obowiązku czwartego przykazania Bożego. Papież Jan Paweł II mówił : „ słowo Ojczyzna posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe zarazem, którego nie znają inne narody Europy i świata…..Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą….Czuwam – to znaczy także : czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa, zobowiązuje, kosztuje”. Tak faktycznie jest, ale współczesny, teraźniejszy stosunek do Matki – Ojczyzny wymaga od nas obiektywnej oceny tego wszystkiego, co Ona przeżywa. Matce Ojczyźnie zbędne są stałe utyskiwania na niepowodzenia, które przecież zdarzają się nam wszystkim w naszym życiu rodzinnym. Są one też udziałem naszego narodowego zmagania się z tym wszystkim, co staje się zadaniem dla ogółu obywateli państwa. Oby tylko potrafili oni zachować obiektywizm w ocenie naszych sukcesów i porażek. Tylko ten, który pracuje dla Matki wie, ile trudu musiał wnieść w to, co obiecał Matce. Ale on, ma też prawo do popełnienia błędu, bo przecież tylko ten się nie myli, który nic nie robi. Matka Ojczyzna nie potrzebuje przysłowiowych „smutasów” i malkontentów, którym porażka adwersarza jest na rękę, którzy nie potrafią obiektywnie oceniać i dostrzegać, że mimo wielu kłopotów i niedomagań, oblicze naszej ziemskiej matki – Ojczyzny nabiera rumieńców i blasku. Umiejmy się cieszyć z tego, co osiągnęliśmy pracą milionów Polaków, dostrzegajmy błędy, eliminujmy je, ale niech one nie zdominują naszego trzeźwego patrzenia na rzeczywistość i wysiłek pracujących, którym należy się szacunek, bo to oni tworzą współczesne oblicze Matki Ojczyzny, niezależnie od pojawiających się tu i ówdzie niedociągnięć. Właśnie taki stosunek do Matki Ojczyzny sprawi jej największą radość i będzie dowodem na to, że potrafimy „czcić ojca i matkę” wbrew wszelkim przeszkodom, które staną na naszej drodze i tego życzę wszystkim, którzy już potrafią się cieszyć, ale i tym, którzy jeszcze wątpią.

„Szczęść Boże” Janusz Marczewski

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski