Odszedł wielki Pasterz, Ojciec i Patriota … śp. Ks. Bp Stanisław STEFANEK TChr.,

 

Jeszcze w noworoczny dzień długo rozmawialiśmy o Ojczyźnie, rzeczywistości Kościoła, o kapłaństwie i trudach dnia codziennego … Biskup Stanisław nie użalał się na swój stan zdrowia, jak zawsze był pogodny, podtrzymywał na duchu i wskazywał „drogę działania i posługi”. Od wielu lat, gdy tylko byłem w potrzebie, gdy było mi ciężko i źle, zawsze mogłem liczyć na radę, wsparcie i otuchę bpa Stanisława. Nigdy nie odmawiał rozmowy, nawet na trudne i unikane przez innych tematy, zawsze miał czas i dobre słowo. Wysłuchując starał się nieść realną pomoc. Ze wzruszeniem wspominam nasze kilkudniowe spotkania w Lubinie w parafii św. Maksymiliana Kolbe, w diecezji legnickiej, w czasie rekolekcji wielkopostnych, każdego wieczoru po nieszporach, bp Stanisław mówi do mnie: „Dariusz idziemy do ciebie na ziarenko kawy, tudzież listek herbaty i będziemy debatować o Polsce i Kościele”. Zaiste, to były długie, wyjątkowe i pouczające „wieczorne Przyjaciół rozmowy” …
Będzie mi bardzo brakowało tych pasterskich rad, uwag i podpowiedzi, które zawsze były dla mnie prawdziwym drogowskazem na kapłańskiej drodze życia. Później ks. bp Stanisław jeszcze raz mnie odwiedził, 5 lutego ubr. i wygłosił homilię w czasie mojego srebrnego jubileuszu kapłaństwa.
Biskup Stanisław był wyjątkowym kaznodzieją, wybitnym erudytą i doskonałym oratorem. Jego homilie i kazania były zawsze treściwe, głębokie i niosły przesłanie. Ja zaś w gronie przyjaciół i kapłanów zawsze dobitnie zaznaczałem, że ks. biskup Stanisław to jest nasz „współczesny ks. Skarga”!
Gdy od ok. 2 tygodni był już w szpitalu w Lublinie, również byliśmy w kontakcie, w jednym z ostatnich sms-ów napisał mi: „módlmy się żarliwie za Kościół Święty i za Ojca Św.”! Biskup Stanisław, jako następca apostołów bezgranicznie był zakochany w Kościele Chrystusowym, namiętnie kochał Ojczyznę – Polskę, zawsze był obrońcą i promotorem Prawdy, rodziny i człowieka.
Nadszedł 17. dzień stycznia, przed godz. 18.00, w czasie mojej kolędowej posługi rozdzwoniły się telefony i otrzymałem kaskadę sms-ów, jeden z nich odczytałem od ks. bpa Ryszarda Karpińskiego: „Dariusz, zmarł w Lublinie nasz Przyjaciel, biskup Stanisław Stefanek”! Nogi mi się zatrzęsły, załamał się głos, a łzy same spadły po policzku …
Boże, dlaczego teraz? Dlaczego odchodzi mądry, światły pasterz Kościoła i odważny Świadek Chrystusa w czasie, gdy bardzo potrzebny jest Jego jasny i mocny głos pasterski, gdy niezbędna jest Jego nieugięta i bezkompromisowa postawa dla współczesnych dziejów naszej Ojczyzny i dla „rozkołysanej łodzi Kościoła”, w czasach, w których inni milczą i lękają się krytyki środowisk lewackich i libertyńskich.
Ksiądz biskup Stanisław nieustannie troszczył się o krystaliczny ewangeliczny przekaz, jasne pouczanie rodaków i głoszenie zdrowej, jednoznacznej nauki Kościoła.
In omnibus Christi” czyli „We wszystkim Chrystus” – tak brzmiało Jego zawołanie biskupie, które miał zapisane w herbie i którym kierował się w całym pasterskim życiu i posługiwaniu. Taki też tytuł nosi Jego wyjątkowa książka, którą wszystkim z serca polecam i na podstawie której można wyrobić sobie osobistą ocenę tego wspaniałego i wyjątkowego Biskupa i Człowieka.
Tak – „We wszystkim Chrystus” tu na ziemi i teraz w Niebie!
Umiłowany Biskupie Stanisławie, pamiętaj o nas z wysokości Nieba i spoczywaj w Pokoju!

ks. Dariusz W. Andrzejewski

Wągrowieckie „Pawełki” A.D. 2020

GALERIA -KLIKNIJ ZDJĘCIA

Tak, jak w latach poprzednich, tak, jak w każdym paulińskim klasztorze na świecie, przeżywaliśmy w Wągrowcu doniosłą uroczystość – odpust ku czci Św. Pawła Pierwszego Pustelnika – Patriarchy Zakonu oo. Paulinów. Nasza uroczystość odpustowa poprzedzona była nowenną, która miała w tym roku wyjątkową oprawę. Przebiegała bowiem przy śpiewie hymnów opiewających życie Św. Pawła na pustyni tebajdzkiej w Egipcie oraz opowiadających o prześladowaniu chrześcijan za czasów cesarzy Decjusza i Waleriana. Nasz śpiew rozbrzmiał gromko przy wtórze trębaczy, w rolę których wcielili się proboszcz o. Józef Stępień i br. Mateusz Woźniak. Taki niespodziewany, aczkolwiek trafiony akompaniament, wytworzył szczególny klimat do przeżywania płynących z treści hymnów zdarzeń. Mszy św. odpustowej przewodniczył o. Piotr Gomółka OSPPE. Koncelebransem o. Grzegorz Sucheński OFMCap z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Mogilnie, który w homilii przypomniał życie św. Pawła, który zrezygnował z łatwej egzystencji na rzecz życia w trudnych warunkach pustyni, przy pełnym zaufaniu Bogu, trwaniu na modlitwie. Pełne zaufanie i to niecodzienne zawierzenie Bogu, pozwoliło mu przetrwać w tak ekstremalnych warunkach, jakim jest życie na pustyni. On bowiem uwierzył w moc modlitwy, a Bóg swymi decyzjami zadbał o to, by św. Paweł mógł spełnić swą wolę życia w ascezie. Bierzmy przykład z św. Pawła, którego heroizm życia stał się mottem dla zakonu Paulinów. Spróbujmy i my uwierzyć w moc modlitwy, pamiętając, że każda praca bez modlitwy nie ma życia, nie ma szans na pewne powodzenie. Zachęcał też nas, byśmy kierując się teraz od kilku lat życiem Paulinów wągrowieckich, korzystali z ich doświadczeń i wraz z nimi trwali na modlitwie, co jeśli szczerze będziemy im wtórować, przyniesie zapewne niezaprzeczalną Boską opiekę, a wraz z nią spełnienie naszych próśb i oczekiwań. Kulminacyjnym akcentem naszej uroczystości było błogosławieństwo dzieci, które też skrzętnie skorzystały z przyniesionych „darów pustyni”, a nadto możliwość ucałowania relikwii św. Pawła.

Janusz Marczewski

UROCZYSTOŚĆ ŚW. PAWŁA PIERWSZEGO PUSTELNIKA

Uroczystość św. Pawła Pierwszego Pustelnika, przypadająca 15 stycznia, jest dniem szczególnej modlitwy paulinów do Patriarchy Zakonu, pustelnika żyjącego w Egipcie na przełomie III i IV wieku. Tego dnia ojcowie i bracia paulini zgromadzeni przed Cudownym Obrazem Matki Bożej wraz z Generałem Zakonu ponawiają przyrzeczenia złożonych ślubów zakonnych.

Mszy św. odprawionej o godz. 11.00 w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył o. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów.

„Paweł, chociaż żył sam, to nie odsunął się od człowieka, od jego losu i codziennych trosk – mówił w homilii o. Chrapkowski – Czy dla nas, duchowych synów św. Pawła, świat jest krzyżem? Pociąga nas zapewne wiele tzw. światowych spraw, niejednokrotnie świat zewnętrzny bardzo wchodzi i do naszego serca i do sposobu myślenia i działania, wchodzi także w naszą zewnętrzną przestrzeń. Ten świat pełen ruchu, blasku i wrażeń staje się dla nas coraz bliższy, a widzimy, ile zagrożeń niesie ten współczesny świat: nienawiść do człowieka, nienawiść do życia, Bóg Stwórca to zagrożenie, apoteoza człowieka wyzwolonego żyjącego w najlepszym ze stworzonych przez siebie światów. I w takim świecie jest Kościół, w takim świecie jesteśmy my. Nie możemy się jednak układać z takim światem, nie możemy go przyjmować takim, jakim on jest, mamy go jednak oświecać i przemieniać, bo inaczej nie będziemy wierni istocie naszej wiary. Nie możemy jednak żyć z nienawiścią w sercu do ludzi, których świat pochłonął, ale modlitwą i przykładem swojego życia mamy ukierunkowywać ich na Boga, bo przestrzega nas mnich pontyjski Ewagriusz, że lepiej być wśród tysięcy ludzi z miłością, niż na pustyni z nienawiścią w sercu. Wzorem Pawła mamy więc żyć w stałej obecności Boga i modlić się o zbawienie własne i innych”.

„Czy dla Pawła krzyżem była pustynia? Pustynia to trud, to także cierpienie, ale także przestrzeń odnalezienia Bożej miłości – wyjaśniał generał Zakonu – Pustynia jest wyrazem zerwania, oddzielenia od tego, co nie pozwala żyć według Bożych wskazówek. Abraham opuścił pogańskie Ur, Izrael został wyrwany z bałwochwalczego Egiptu, Eliasz zwątpiwszy we własny lud zbiegł na pustynię, i wszyscy tam spotkali prawdziwego Boga w słowach i w znakach. W oczach świata pustynia była krzyżem, była cierpieniem, ale nie dla Pawła. On w samotności pustyni rozpoznał głos i oblicze przychodzącego Pana. W Jego stałej obecności żył, pokutował i modlił się. Czy dzisiaj dla nas pustynia jest krzyżem? W jakich sytuacjach jej doświadczamy? Na pustynie jesteśmy wywoływani, ponieważ pewnie sami byśmy nie wyszli z naszego komfortu”.

W dalszej części homilii o. Chrapkowski przypomniał o rozpoczynającym się niebawem Roku Jubileuszowym bł. Euzebiusza. „Euzebiusz w swym życiu wzorem św. Pawła doświadczył także czym jest świat, pustynia i cisza. Doświadczył tajemnicy krzyża i na nim oparł fundament paulińskiej wspólnoty – mówił ojciec generał – Pustynia, cisza, świat to z jednej strony tajemnica obumierania, tajemnica krzyża, z drugiej, to przestrzenie, w których spotykamy i Boga i człowieka, któremu mamy służyć naszym paulińskim charyzmatem”.

W czasie Eucharystii ojcowie i bracia ponowili śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

Jutro, 16 stycznia, przypada święto Królowej Pustelników zatwierdzone przez Stolicę Apostolską jako wyraz wdzięczności za opiekę Maryi nad Zakonem Paulińskim. Podczas Mszy św. o godz. 11.00 w Kaplicy Cudownego Obrazu wspólnota paulińska ponowi Akt Zawierzenia Zakonu Maryi.

Na podstawie relacji o. Stanisława Tomonia – Biuro Prasowe Jasnej Góry – 15.01.2020 r. 

 

Z BŁ. EUZEBIUSZEM KU CZCI ŚW. PAWŁA PUSTELNIKA

 

Nowenna ku czci św. Pawła I Pustelnika, patriarchy Zakonu Paulinów rozpoczyna się w sobotę, 11 stycznia na Jasnej Górze. Nabożeństwo popularnie zwane „Pawełkami” zawsze obchodzone jest w styczniu, odprawiane jest codziennie przez kolejne 9 dni.

„Pawełki”, to odprawiane codziennie nabożeństwo nowennowe ku czci św. Pawła I Pustelnika, Patriarchy Zakonu Paulinów. Uroczystość gromadzi nie tylko wszystkich ojców i braci klasztoru jasnogórskiego, ale także licznych wiernych z Częstochowy i pielgrzymów.

„Pawełki” w roku 2020 połączone są z uroczystymi obchodami 750. rocznicy śmierci bł. Euzebiusza z Ostrzyhomia (węgierskie Esztergom, czyt.: Estergom, niemieckie Gran, słowackie Ostrihom, łacińskie Strigonium), zjednoczyciela i pierwszego prowincjała Zakonu Paulinów na Węgrzech w XIII w. Euzebiusz zmarł w 20 stycznia 1270 w Pilisszentkereszt.

Z okazji Roku św. Euzebiusza, tegoroczne rozważania „Pawełkowe” nawiązywać będą do postaci bł. Euzebiusza.

Przez 9 kolejnych wieczorów o godz. 18.00 ojcowie i bracia paulini wraz z wiernymi gromadzą się na modlitwie ku czci św. Pawła Pustelnika. Zakonnicy ubrani w białe, chórowe płaszcze i habity wyruszają z zakrystii. W procesji przechodzą w dwuszeregu przez bazylikę jasnogórską do kaplicy ufundowanej w XVII wieku przez rodzinę Denhoffów ku czci św. Pawła I Pustelnika. Ozdobiona czarnym marmurem i białymi stiukami sufitu kaplica ta jest na czas nabożeństw odświętnie udekorowana czterokolorową flagą i herbem Zakonu Paulinów. Celebrans w uroczystych szatach liturgicznych okadza wystawione na ołtarzu w specjalnej monstrancji relikwie św. Pawła Pustelnika. Rozpoczyna śpiew jednego z dwóch hymnów opowiadających o prześladowaniu chrześcijan i życiu św. Pawła w grocie skalnej na pustyni w Egipcie na przełomie III i IV wieku. Hymny śpiewają na przemian zakonnicy i wierni przy akompaniamencie organów, Jasnogórskiej Orkiestry Dętej i jasnogórskich chórów. Słowo o życiu i misji św. Pawła Pustelnika oraz o duchowości paulińskiej jest wygłaszane każdego dnia przez innego kapłana-paulina. Każde „Pawełki” kończą się szczególnym aktem czci – ucałowaniem relikwii św. Pawła Pustelnika.

Choć według przekazu św. Hieronima z IV wieku n.e. św. Paweł Pustelnik skrył się przed prześladowaniami na pustynię, gdzie w samotności na modlitwie i surowych pokutach przeżył 90 lat, to w popularnej tradycji jest on uznawany za szczególnego patrona i opiekuna matek spodziewających się rozwiązania lub pragnących mieć potomstwo. Żyjący według tradycji aż 113 lat św. Paweł Pustelnik ma także roztaczać szczególną opiekę nad dziećmi. Dlatego główna uroczystość, która przypada w dziewiątym dniu nowenny, w niedzielę, połączona jest zawsze ze specjalnym błogosławieństwem dzieci. Przychodzą wtedy młode małżeństwa z dziećmi. Podczas uroczystości kapłan podchodzi do każdego dziecka i błogosławi je. Najmłodsi otrzymują też przygotowane przez paulinów prezenty – obrazki i słodycze.

 W Wągrowcu trwamy na nowennie ku czci św. Pawła I Pustelnika – będziemy w tym roku szczególnie omadlać nasz Zakon i przebieg Kapituły Generalnej. Połączona jest ona z wieczorną Mszą św.

Na podstawie relacji o. Tomonia – Biuro Prasowe Jasnej Góry – 11.01.2020 r.

Zmarła śp. Stanisława Stępień

Z wielkim bólem przyjęliśmy wiadomość o śmierci śp. Stanisławy Stępień – matki proboszcza o.Józefa, któremu wraz z jego Rodziną składamy wyrazy najszczerszego współczucia. Pogrzeb śp. Stanisławy odbędzie się w sobotę 11 stycznia 2020 r.  o godz. 14.00 w Radkowicach koło Starachowic w woj. świętokrzyskim. Chętnych do udziału w ceremonii pogrzebowej prosimy o zgłaszanie się w zakrystiach, po każdej mszy św.. W związku z udziałem w pogrzebie, w dniu 11 stycznia 2020 r. nie będzie odwiedzin kolędowych na ul. Leśnej w Wągrowcu.

750. ROCZNICA ŚMIERCI BŁ. EUZEBIUSZA, ZAŁOŻYCIELA PAULINÓW

 

Obchody 750. rocznicy śmierci bł. Euzebiusza, założyciela Zakonu Paulinów, będą jednym z najważniejszych wydarzeń w 2020 r. także dla Jasnej Góry. Tu znajduje się największy klasztor „białych mnichów” i dom generalny. Idąc za głosem Boga Euzebiusz opuścił umiłowaną samotność i skupił naddunajskich pustelników w jedną wspólnotę, razem z nimi wybudował na Węgrzech klasztor i kościół Św. Krzyża w 1250 r., który stał się kolebką Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika.

W związku z 750. rocznicą śmierci swego założyciela paulini przygotowują na rok 2020 różne wydarzenia religijne i te mające przybliżyć postać błogosławionego. Pojawi się nawet „PALOS-BUS” – mobilna wystawa o paulinach i ich założycielu. Bus przygotowali zakonnicy węgierscy. Wystawę otworzy w Budapeszcie 20 stycznia kard. Peter Erdo.

Po kilku dniach mobilne muzeum wyruszy w trasę do Polski. 25 stycznia niezwykłą ekspozycję na Jasnej Górze zainauguruje przełożony generalny Zakonu o. Arnold Chrapkowski. Następnie „Palos-Bus” będzie podróżował, do 2 lutego, do kilku paulińskich klasztorów w Polsce.

Także tegoroczne rozważania „Pawełkowe” czyli głoszone w czasie nowenny ku czci św. Pawła Pierwszego Pustelnika, rozpoczynającej się w sobotę przed 15 stycznia, kiedy Kościół wspomina św. Pawła Pierwszego Pustelnika, patriarchę Zakonu Paulinów, nawiązywać będą do postaci bł. Euzebiusza.

W 2020 r. paulinów czeka szereg ważnych wydarzeń dotyczących ich życia zakonnego. Jasna Góra jako najważniejszy pauliński klasztor zgromadzi w marcu uczestników Kapituły Generalnej, która dokona wyboru najwyższego przełożonego (generała, którego kadencja trwa 6 lat) i omówi najważniejsze sprawy dla całego Zakonu.

it/ Radio Jasna Góra

Bożonarodzeniowe życzenia duszpasterskie

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, składamy wszystkim Parafianom, Gościom oraz Tym, którzy w naszej parafii znaleźli parafię swego serca najpiękniejsze życzenia świąteczne.
Niech błogosławione Święta Narodzenia Pańskiego pomogą nam odkryć radość z posiadanego obok nas człowieka oraz umocnią miłość w naszych domach poprzez wzajemną rozmowę, bycie ze sobą i życzliwość.
Niech Boża Dziecina udziela nam wiele łask Bożych i obfitego błogosławieństwa.

Życzą Wasi duszpasterze

Bóg się rodzi, moc truchleje ! Bracia, patrzcie jeno……

 

 PASTERKA A.D. 2019 – KLIKNIJ ZDJĘCIA

Jest tak zapewne od wielu pokoleń, ale obowiązkiem ludzi dorosłych jest dbałość o zachowanie tych wielkich wartości, które płyną z Betlejem, z tej mizernej, cichej i lichej stajenki, gdzie “Anioł pasterzom mówił, że Chrystus się nam narodził, narodził się w ubóstwie” . Z bogatej lektury samych tytułów polskich kolęd i pastorałek, płynie wielka wrażliwość ich autorów na wydarzenie, które zmieniło nasze losy; Mesjasz przychodzi na świat, niepojęte dary dla nas daje – dzisiaj z nieba, Ojciec łaskawy . Jezus malusieńki, leży wśród stajenki; przybieżeli do Betlejem pasterze, mędrcy, świata monarchowie; przystąpmy i my do szopy, uściskajmy stopy – Jezusa maleńkiego, który swoje Bóstwo, wydał na ubóstwo, dla naszego zbawienia . Tych kilka, przytoczonych tu tytułów kolęd oddaje sens i rangę wydarzenia, na które i „króle i prorocy czekali, którego tyle tysięcy lat wyglądano, a On tej nocy nam się objawił”. I oby tak się stało; byśmy mieli siłę i wiarę, by i nasze spotkanie z przychodzącym Zbawcą, było przede wszystkim naszym podziękowaniem i wdzięcznością za Jego ofiarę dla nas . Powie ktoś, że to już ponad dwa tysiące lat; mamy XXI wiek, to już inny wymiar przeżywania tamtych odległych zdarzeń. Nie chciejmy tak szybko i bezmyślnie niszczyć tradycji przodków, gdyż dzisiejszy świat nie wiele ma nam do zaoferowania poza agresywnym konsumpcjonizmem. Nie zamierzam nie dostrzec i bagatelizować tych pozytywów, które są i dziś widoczne. To cieszy i dowodzi, że nie wszyscy stracili wrażliwość. Mamy przecież budujące dowody, że potrafimy zadbać o bezdomnych, zbieramy żywność dla ubogich rodzin, urządzimy im wigilię, choć potem często i tak pozostają sami sobie. Potrafimy coraz piękniej dekorować różnymi iluminacjami nasze miasta, domy, witryny sklepowe, markety – niektóre już po Zaduszkach . Reklamy prasowe, telewizyjne, pełne są zachęcających, agresywnych reklam, które mają nas przekonać do wielkich zakupów. Nawet karty pocztowe wydaje się z gotowym nadrukiem treści życzeń, coraz trudniej nabyć świąteczną kartkę, na którą chciałoby się przelać własne życzenia drogim bliskim. Ktoś powie: a po co, wystarczy wysłać sms lub e-mail. Nie niszczmy tradycji. Niech Opłatek, śpiewanie kolęd, wigilia, Pasterka, jasełka, choinka, umocnią nas i dodadzą sił, byśmy umieli godnie przeżyć nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Niechaj nasze świąteczne spotkania będą źródłem utrwalenia rodzinnych tradycji bożonarodzeniowych; uczyńmy wszystko, by nie zatracić tych wartości, którymi wychowali nas rodzice .
A tak to było w czasach mojego dzieciństwa, które przypadło na lata okupacji hitlerowskiej, gdzie mimo trudu tamtych czasów, nasi Rodzice nie zatracili sensu tych świąt, czyniąc wszystko, by dochować tej wielowiekowej tradycji.
Jest dzisiaj czwartek 19 grudnia 1940 r. Tato przyniósł do domu piękną, pachnącą lasem choinkę. Najpierw ją zamocował w wykonanym przez siebie drewnianym, zielonym stojaku. A potem zaczął ją powoli, z namaszczeniem i z wielką – charakteryzującą go – dokładnością, ubierać w wyjęte z drewnianej skrzyni ozdoby choinkowe. Wiele z nich sam wykonał, były bardzo piękne. Staliśmy z siostrą przyglądając się temu wszystkiemu z szeroko otwartymi oczyma, podziwiając kunszt czynności Taty, który od czasu, do czasu spoglądał na nas patrząc, jakie wrażenie czyni na nas piękniejąca z każdą chwilą choinka. W pewnej chwili siostra rzekła do mnie : Tata już dziś ubiera choinkę, bo jutro są twoje 4.urodziny. Kiedy choinka już stanęła w pełnej krasie w wyznaczonym jej miejscu, wszystko było na niej piękne; ozdoby, lameta, anielskie włosy i te białe, małe świeczki umieszczone w żabkach, przytwierdzonych do gałązek choinki. A na samym szczycie, ten ozdobiony dzwoneczkami czubek, tak wysoko pod sufitem. Tato stanął w pewnym oddaleniu, zawołał Mamę, która krzątała się w kuchni i razem patrzyli to na choinkę, to na nas. Tato zapytał; podoba się wam choinka ? spojrzał najpierw na Mamę, a potem na nas. Wszyscy odrzekliśmy z zachwytem, że tak. Ale czemu świeczki się nie palą, zapytałem. Tato odpowiedział: zapalimy je dopiero we wtorek, w wigilię, kiedy narodzi się mały Jezusek, a my zasiądziemy do wieczerzy, podzielimy się Opłatkiem, złożymy sobie życzenia, zaśpiewamy kolędy. A potem, jak będziecie grzeczni, to Gwiazdor przyniesie wam podarki. A co to będzie zapytała siostra ? Mama spojrzała na Tatę i odrzekła : to dzisiaj wielka tajemnica, na tę niespodziankę musicie poczekać do wtorku. Gdy tak podziwialiśmy przystrojoną choinkę, Tato przyniósł wykonany przez siebie żłóbek, przepięknie przystrojony watą na dachu, przez czerwone okienka dochodził blask żarówki. A w środku – na sianku leży mały Jezusek, przy kołysce Jego Mama – Maryja, w niebieskich szatach i Jego Tata – św. Józef. Są tam osiołek i wół, są baranki i pasterze. A na zewnątrz klęczą królowie i stoi dostojny wielbłąd. Na górze żłóbka, na zewnętrznej ścianie błyszczy brokatem gwiazda betlejemska, a pod nią dziwny dla mnie napis: „Gloria in excelsis Deo”. Siostra mi tłumaczy, że to znaczy „Chwała na wysokości Bogu”. I nadszedł wtorek 24 grudnia 1940 r. Dalej wszystko potoczyło się tak, jak Tato obiecywał. Najpierw spoglądaliśmy z siostrą w niebo, czy już widoczna jest pierwsza gwiazdka, a gdy ją dostrzegliśmy, głośno to oznajmiliśmy. Tato dokładnie zasłonił okna czarnymi, papierowymi roletami – bo to przecież obowiązek wprowadzony przez okupanta. Następnie zapalił świece na choince, Mama wnosiła na stół wigilijne potrawy. Pamiętam zupę rybną, kaszę z sosem grzybowym, makiełki. Ale dla nas dzieci, najważniejsze było to, co miało nastąpić po wieczerzy. Gwiazdor przyniósł nam piękne zabawki. Siostra otrzymała wykonany przez Tatę regał sklepowy z szufladkami, lalkę, która zamykała oczy, a ja, wykonaną przez Tatę kolejkę i kolekcję zwierząt leśnych i domowych. Radość nasza była ogromna. Mama z Tatą patrzyli na nas uśmiechnięci i szczęśliwi. Trwali we wzajemnym uścisku, bo przecież tak jak nas, kochali się wzajemnie wielką miłością. Mama spojrzała na Tatę i rzekła : dziękuję tobie za to wszystko, co dla nich przygotowałeś. Była bardzo szczęśliwa *).
*) Ale nie wiedziała, że to ostatnie, razem przeżywane święta.                 Za  2 miesiące nie mieliśmy już Ojca , po aresztowaniu przez Gestapo.  A czy tak było, jak tu opisałem. Tego nie pamiętam dokładnie. Zapewne tak przebiegło to nasze okupacyjne Boże Narodzenie A.D. 1940. I za to Wam Kochani Rodzice dziękuję, że w mroku okupacyjnej nocy stworzyliście nam prawdziwe, polskie, chrześcijańskie święta, których nigdy nie zapomnimy. Niech Wam Bóg wynagrodzi !

Na te szczególne dni Bożych Narodzin, przynieśmy sobie nawzajem w darze – szczere życzenia wzajemnej tolerancji, życzliwości, szacunku. Niech Ten, którego wkrótce powitamy, będzie dla nas na co dzień przykładem miłości dla bliźniego i nadzieją na pomyślny Nowy 2020 Rok. Uczyńmy także wszystko, by nasze życzenia wyszły poza okres świąteczny, by atmosfera i życzliwość towarzyszyły nam każdego dnia. Niech przesłanie płynące z wzajemnych życzeń, będzie dla nas drogowskazem na cały następny rok.

Janusz Marczewski

Wigilijne tęsknoty …

 

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
‘Bądź pochwalony’! Tęskno mi, Panie ...”. Norwidowe tęsknoty ujawniają się szczególnie w czasie Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia. To w tym szczególnym czasie, gdy sercem dotykamy Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, przychodzi tęsknota za miłością, za pokojem, za minionymi latami z dzieciństwa i młodości, za rodzinnymi stronami, tęsknota za tymi, którzy już od nas odeszli. Te wszystkie nasze ziemskie tęsknoty są bliskie każdemu człowiekowi dobrej woli. Nowonarodzone Dzieciątko Jezus niesie nam ukojenie, pocieszenie i błogosławieństwo wobec naszych ludzkich tęsknot.

Święta Bożego Narodzenia dla nas Polaków są najpiękniejsze, najbardziej oczekiwane, ciepłe, rodzinne i wyjątkowo celebrowane w polskiej i chrześcijańskiej kulturze. W naszym powszechnym odczuciu Święta Bożego Narodzenia są świętami najwyższymi rangą, zaś Wigilia, z którą związane są tradycyjne, rodzinne, wieczorne spotkania przy stole, jest uznana za wyjątkową. To niekiedy jedyne w roku spotkanie całej rodziny, podczas którego czujemy szczerą miłość, więź i postanawiamy być lepszymi. Wigilia to najpiękniejszy dzień w roku, to zapach choinki, suszonych grzybów, smażonego karpia, a przede wszystkim wspólna modlitwa, dzielenie się białym opłatkiem przy stole wigilijnym i składanie życzeń pełnych ciepła i miłości. A potem długa wspólna wieczerza, prezenty, śpiewanie kolęd, które budzą w naszych sercach nadzieję na lepsze jutro i wyprawa do kościoła na uroczystą pasterkę o północy.

Wieczorny czas Wigilii i dni świąteczne skłaniają nas również do wielu osobistych refleksji, zadumy, są okazją do wybaczenia, okazania sobie miłości, składania szczerych życzeń z głębi serca. Zazwyczaj w czasie świąt zastanawiamy się także nad minionym czasem. We wspomnieniach przebiegamy myślami co było dobre, a co było złe w mijającym roku. Zaiste, w życiu często bywa tak, że radość przeplata się z troskami, uśmiech – ze łzami w oczach, nadzieja tłamszona jest niepewnością jutra. Wszystkie te uczucia zapewne dotykają każdego z nas, mniej lub bardziej wierzącego. Zatem niech Święta Bożego Narodzenia, tak głęboko osadzone w naszej polskiej tradycji, spędzone w gronie rodziny i przyjaciół przyniosą nam otuchę, prawdziwą radość, pogodę ducha i upłyną w zdrowiu oraz w oderwaniu od codziennych trosk i zmartwień.

Przez ok. 17 lat spędzałem Wigilie i Święta Bożego Narodzenia z dala od Ojczyzny i rodzinnych stron, czas ten zawsze przynosił mi chwile zamyślenia, tęsknoty i nostalgii, tym bardziej że tam, gdzie przyszło mi żyć i pracować nie ma takich zwyczajów i tradycji świątecznych. W wielkich i zazwyczaj pięknych miastach Szwajcarii, Francji i Kanady uświadomiłem sobie pustkę i „blichtr wielkiego świata”. Tam nie wypatruje się pierwszej gwiazdki na niebie, tam tego nie znają, nawet mój współbrat w kapłaństwie nie czuje różnicy między „owym dziś, a wczoraj”. Tam wieczór 24 grudnia jest smutny i samotny. Tam nikt nie ma potrzeby zasiadania do uroczystej wigilijnej wieczerzy, każdy w swoim kącie popija coca-colę i przygryza cebulowe chipsy. Żyjąc na obczyźnie długie lata, ten magiczny wieczór był dla mnie tak długi, że aż bolesny. Gdy w porze mojego południa słyszałem za oknem dzwony kościoła z oddali, to uświadamiałem sobie, że właśnie w tej chwili moi bliscy, w mojej ukochanej Ojczyźnie zasiadają do wigilijnego stołu. W tej dokładnie chwili czułem przeraźliwy ból i serce wyrywało się z piersi. Szybko schodziłem do kaplicy, zatapiałem się na modlitwie, a łzy same spływały po policzkach, których tym razem nie musiałem się wstydzić.

Ktoś może zapyta – to jakie są np. kanadyjskie tradycje świąteczne? Musiałbym chyba rozczarować, bo naprawdę, w tym przypadku można raczej mówić o braku tradycji. Wigilia nie jest w ogóle obchodzona tak jak w Polsce, co więcej 24 grudnia wszyscy normalnie pracują i jedzą mięso. Kanadyjczycy natomiast 25 grudnia w rodzinnym gronie spożywają duży południowy posiłek, zazwyczaj jest to bardziej uroczysty obiad, z dobrym winem, po którym wręczają sobie prezenty. Popularną świąteczną potrawą jest gotowana szynka i pieczony indyk. Miejscowym zwyczajem jest także bardzo bogate dekorowanie domów najróżniejszymi lampkami, figurkami, mikołajami, jelonkami – po prostu obwieszają swoje posesje wszystkim, co się świeci, błyszczy, miga i jest kolorowe.

Wszystkim moim Rodakom, którzy mają szczęście, możliwość, przyjemność i radość spędzać rodzinnie, we wspólnocie nasze piękne i wzruszające polskie Wigilie i Święta Bożego Narodzenia, z głębi serca życzę wiele radości, niech pogoda ducha i uśmiech zagości w Waszych sercach i domach. Niech ogarnie Was ciepło świecy wigilijnej, a samotność odejdzie w nieznane. Niech Boże Dzieciątko zawsze Wam błogosławi, namaluje prawdziwy uśmiech na twarzach, a szczera miłość dotknie Waszych serc i przemieni Wasze wnętrza.

A ja w tamtych latach, zza oceanu, ze wzruszeniem słuchałem „Kolędę dla nieobecnych”:
„A nadzieja znów wstąpi w nas
Nieobecnych pojawią się cienie
Uwierzymy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie (…)

Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci (…)

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole (…)”.

ks. Dariusz W. Andrzejewski

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski