Archiwum kategorii: Adwent

Rekolekcje adwentowe u wągrowieckich paulinów

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

8 grudnia 2019 r., ubogaceni nadzieją na spełnienie oczekiwań po modlitwie w „Godzinie Łaski”, w dniu uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, w 41.rocznicę pierwszego nawiedzenia parafii przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a także dokładnie rok po poświęceniu ołtarza MBCz., rozpoczęliśmy udział w parafialnych rekolekcjach adwentowych, które w tym roku poprowadził dla nas o. Tomasz Okoń OFMCap, gwardian Klasztoru Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Mogilnie. Jak głosił rekolekcjonista, adwentowe oczekiwanie winno nam uzmysłowić, na kogo czekamy, albowiem czekamy na najważniejszą osobę w naszym życiu, czekamy na Jezusa Chrystusa. By godnie Go przyjąć, winniśmy się na to spotkanie właściwie przygotować pamiętając, że Bóg zawsze na nas czeka, bez względu na nasze grzeszne życie. Bóg nie odwrócił się od pierwszych Rodziców, którzy popełnili tak wielkie przewinienie, nie potępił ich, lecz całym swoim życiem dał nam dowody Swej miłości do człowieka. Byśmy tylko umieli wsłuchiwać się w to, co Bóg do nas mówi, co dla nas uczynił. Za przykład winniśmy przyjąć postawę Maryi, która za swego ziemskiego życia potrafiła bez szemrania przyjąć wolę Bożą. Otwórzmy się i my, by Duch Święty i w naszym życiu mógł działać, byśmy jak Maryja potrafili w każdej chwili naszego życia, przyjąć bez wątpienia wolę Bożą. Bóg bowiem wie, co dla nas jest najlepsze, On niezmiennie prowadzi nas właściwą drogą do Swego domu; obyśmy tylko nigdy z tej drogi nie zboczyli. Trzeba sobie zadać pytanie; dlaczego Bóg przygotowuje człowieka do przyszłego życia w wieczności. Czyni to dlatego, że sam jest Miłością, Bóg nie odtrąca nikogo, dlatego też czyni wszystko, by kiedyś nas powitać w Swoim Domu. Zachęca nas też, byśmy gdy On przyjdzie w chwale, unieśli wysoko swoje głowy i rozpalili w sobie tę iskrę miłości, którą On nas przygotował na tę chwilę, by ta iskra rozpromieniła nasze oblicze, wzniecona tą wielką miłością, którą On nas darzy. Miłość Boża jest nie do pokonania, nie można jej spalić, tak, jak nie można spalić ognia. Bóg przychodzi do nas każdego dnia i przygotowuje nas na to przyszłe spotkanie. Tymi drogami, po których nas wiedzie, to Sakramenty pojednania i Eucharystii. Jeśli z tego często korzystamy, to jesteśmy na dobrej drodze, by trafić do Domu Ojca. Nasze poniedziałkowe nauki rekolekcyjne zbiegły się z mszą św. roratnią z udziałem dzieci, które z rąk Proboszcza o. Józefa Stępnia otrzymały medaliki szkaplerzne. O. Proboszcz zachęcił dzieci, by teraz, każdego dnia modliły się do Matki Bożej, by wypraszać od Niej łaski, które zaprowadzą je do Nieba. Rekolekcje adwentowe odbywające się w klimacie rorat, stwarzają szczególną atmosferę, która w sposób wyjątkowy pozwala zanurzyć się w sens słowa głoszonego przez rekolekcjonistę. Tak też było u nas. O. Tomasz przekonywał nas, byśmy nie bali się Boga, byśmy zwracali się zawsze w Jego stronę, pamiętając, że poprzez sakrament Chrztu Świętego staliśmy się dziećmi Bożymi, a to daje nam pewność, że Bóg, nasz Ojciec, nie pozwoli uczynić nam krzywdy, nawet wtedy, gdy zagubiliśmy się w swym życiu. On wyruszy w drogę, by nas odnaleźć, a naszą rolą jest mieć nieustraszoną wiarę, że On nas odnajdzie i poprowadzi dalej do Swego Domu. Rekolekcje za nami. Ośmielam się stwierdzić, że wszyscy opuszczaliśmy kościół ubogaceni słowem Bożym, za które wyrażamy naszą wdzięczność o. Tomaszowi, za wyjątkową atmosferę, która towarzyszyła tym dniom rekolekcyjno-roratnich przeżyć.

Janusz Marczewski

Adwentowe, Jasnogórskie czuwanie parafii paulińskich

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

Parafianie paulińskich parafii ze Starej Błotnicy i Wągrowca, swoim pielgrzymim szlakiem, trafili dzisiaj przed tron Matki Bożej Częstochowskiej, by wypraszać potrzebne łaski dla swych parafii, dla siebie i swoich najbliższych. Apelowe rozważania różańcowe poprzedzające nocne czuwanie, poprowadził proboszcz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Starej Błotnicy, o. Piotr Urbanek OSPPE. Jak mówił : „dziś, przed tronem Matki Bożej Częstochowskiej, stają pielgrzymi od Matki Bożej Pocieszenia i wągrowieckiej Matki Matek“. Kto nie mógł pojechać, kto nie uczestniczył w telewizyjnym przekazie Apelu Jasnogórskiego z udziałem naszych parafian, może tu, choćby duchowo stanąć u stóp Pani Jasnogórskiej, wypowiadając pragnienie swego serca: „Jestem, pamiętam, czuwam”.

Moje oczekiwanie adwentowe

 

Nadszedł czas oczekiwania. Kiedy na kogoś czekamy, gdy oczekujemy jego przyjścia, ten czas wydaje nam się bardzo dłużyć. Już chcielibyśmy go przywitać, uścisnąć, nacieszyć się jego osobą, podzielić się z nim swoimi przeżyciami, wreszcie wysłuchać, co on ma nam do przekazania. Stajemy przy oknie, wychodzimy na ganek i myślimy, dlaczego go jeszcze nie ma; przecież już powinien być, obiecał że przyjdzie. Na to spotkanie przygotowywaliśmy się od dawna. Mieszkanie wysprzątane, w wazonie świeże kwiaty, w kuchni przygotowana zastawa, ciasto. Chcemy przecież, by on się dobrze poczuł w naszym domu, w naszej obecności, po tak długim nie widzeniu się. Byłam nawet u fryzjera, kupiłam nową sukienkę. Nie mogę przecież dać mu powodu, by zmienił o mnie zdanie. Zawsze, gdy się spotykaliśmy, szedłem na nie z kwiatami, w wykrochmalonej koszuli, trochę zakłopotany, czy przyjdzie. Ale ona mnie nigdy nie zawiodła; gdy się zbliżała, czułem jak mi serce mocniej bije, co mam jej powiedzieć przy powitaniu. Już wiem – jak Ty dzisiaj pięknie wyglądasz, bardzo się cieszę, że jesteś, przyjmij Kochana te kwiaty, jako dowód mej miłości; czy ja już Tobie mówiłem, że Cię kocham ? Mówiłem ! Ale ja o Tobie stale myślę, wybacz zatem, że się powtarzam, ale gdy tylko Cię widzę, to raduję się naprawdę szczerze i najlepiej nie chciałbym się już z Tobą rozstawać, chociaż wiem, że i to musi kiedyś nastąpić, gdy czas nas rozłączy.
Nadszedł Adwent. I można te osobiste refleksje odnieść do Tego, na którego wszyscy czekamy. A On na pewno przyjdzie do nas wigilijną nocą, przyjdzie do wszystkich, którzy na Niego czekają, ale i do tych, którzy wahają się, czy Go przyjąć. A zatem, rozpocznij przygotowania na to świąteczne spotkanie. Ono zapewne będzie trochę inne, ale przecież będziesz sprzątać mieszkanie, udekorujesz choinkę, pomyślisz o prezentach, może i sobie sprawisz nowe odzienie, by się dobrze, w tym świątecznym okresie poczuć. Ale też nie zapomnij o tych, którzy na ciebie czekają w tym szczególnym okresie; nie pozwól Im być samotnymi. Tak można i trzeba. Jednak nie zapomnij też o tym, co najważniejsze, o pojednaniu z tym szczególnym Gościem, przyjmij Go nie tylko w nowych szatach, w wysprzątanym mieszkaniu, ale i odnowiony duchowo; bądź gotów na spotkanie –  na które tak oczekiwałeś – w pełni przygotowany, by On odczuł w czasie Jego przyjścia, że naprawdę starałeś się, by On w twoim domu poczuł atmosferę wiary, nadziei i miłości, z którą On do ciebie przyjdzie. Okaż Mu swą miłość i przywiązanie, i zapewnij Go, że zawsze będziesz Mu wierny, aż do czasu, gdy On otworzy przed tobą swoje domostwo, które przecież dla ciebie przygotował. Czyń już teraz wszystko, by na tę „wizytę” zasłużyć.
W jednej z pieśni adwentowych śpiewamy :
…….”Panie Jezu ! Nim my Ciebie – godni będziemy widzieć w Niebie, Zasilaj nas Ciałem swoim – i obdarz świętym pokojem. Pobłogosław nam, o Panie – niech się szczęście nam dostanie, Na ziemi tutaj w udziale – a zupełne w Twojej chwale”.
Aby to życzenie, wyrażane w słowach tej pieśni się spełniło, spróbuj przejść ten adwentowy czas z niesłabnącą nadzieją, że aby to osiągnąć, musisz Mu wyjść naprzeciw, i oby to się nam wszystkim udało.

Janusz Marczewski

Adwentowe zamyślenie …

 

Kolejny Adwent w naszym życiu. Kolejny czas oczekiwania i przygotowania na przyjście Jezusa Chrystusa, na Boże Narodzenie. Przychodzący Pan stale nas odwiedza, On już czeka u drzwi naszego serca, by zapukać i zapytać, czy zostanie przyjęty? A może będzie musiał chodzić od domu do domu i prosić o schronienie?

Przed ponad dwoma tysiącami lat Maryja z Józefem także szukali schronienia i dachu nad głową w Betlejem. Nikt nie chciał ich przyjąć, nigdzie nie było dla nich miejsca. Pewien właściciel gospody pozwolił im tylko schronić się w stajni, między zwierzętami, na sianie. Tam, wśród nocnej ciszy Jezus Chrystus przyszedł na świat. Czy było to odpowiednie schronienie dla Świętej Rodziny? Czy było to miejsce godne Boga? Nie! Wyobraźmy sobie, że dzisiaj przychodzi do nas Maryja z Józefem i szukają miejsca dla Jezusa…

Jest nawet taka piosenka adwentowa, która nam uświadamia, że: „Gdy adwentowy wieczór nadchodzi, posłuchaj, słychać krok, para wędrowców do nas przychodzi poprzez zimowy mrok. Od drzwi do drzwi stuka, puka i schronienia szuka”.

Zaiste, czy znajdzie się miejsce dla Chrystusa? Teraz, w czasie Adwentu, już w XXI wieku, w hałasie i rozgardiaszu tego świata? W zabieganiu, trosce o jutro i rozterce współczesnych ludzi? A może zastanie drzwi naszych domów zamknięte i drzwi naszych serc szczelnie zaryglowane?

Zatrzymajmy się na chwilę refleksji i pomyślmy o nadchodzącym Chrystusie. Czy stać nas na otwarcie naszego wewnętrznego domu, czy możemy przygotować godne mieszkanie dla Niego… W każdym polskim domu powinno znaleźć się miejsce dla Bożego Dzieciątka, w każdym ludzkim sercu powinno być przygotowane godne miejsce dla Chrystusa. W czasie tych świątecznych dni powinniśmy przyjąć Go do naszego wnętrza, do naszego serca w Komunii Świętej. A zatem należy podczas adwentowych oczekiwań uczynić rachunek sumienia, przystąpić do sakramentu pojednania, przebaczyć sobie wzajemne urazy i pojednać się między sobą. Jeżeli tego zabraknie, to nie dziwmy się, że jesteśmy podobni do ospałych i niegościnnych mieszkańców Betlejem, a Maryja i Józef z Bożym Dzieciątkiem pójdą dalej, w poszukiwaniu dobrych ludzi, bo swoi Go nie przyjęli.

Święty Łukasz wskazuje na przyczynę i podpowiada nam: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką […], narodził się wam Zbawiciel – Mesjasz Pan (por. Łk 2,10-11). Tak, On się nam narodził, tę historyczną prawdę wspominamy kolejnego roku: „Maryja porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (por. Łk 2,7). 

Adam Mickiewicz napisał ku naszej przestrodze: „Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeśli nie narodzi się w tobie!”. Prawdziwie jest to dopingująca przestroga dla nas, ludzi współcześnie żyjących, którzy weszliśmy już w wiosnę nowego wieku – XXI stulecia i trzeciego tysiąclecia. Czas już zapytać siebie: Czy naprawdę przygotowaliśmy miejsce dla Bożej Dzieciny w naszych sercach? Czy są one oczyszczone, przygotowane, otwarte? Może zatwardziałe zostaną? A nasze domy, nasze rodziny? Czy żyją miłością i modlitwą? Czy żyją w zgodzie? Czy są prawdziwie domowym Kościołem? A może Maryja z Józefem nie dopukają się, bo drzwi będą zamknięte na cztery spusty. I pójdą dalej, w poszukiwaniu dobrych i życzliwych ludzi, bo nie było dla nich miejsca.

Czy takie jest nasze polskie Betlejem? Święta Rodzino z Nazaretu, zatrzymaj się na chwilę! Nie odchodź z naszej polskiej ziemi, bo tyle w niej bólu, doświadczenia, troski i cierpienia: ból ojca rodziny, który stracił pracę i boi się o los syna, co wszedł na złą drogę; ból matki, bo córka poplątała sobie życie; wstyd i „stojące w gardle” sumienie dziewczyny, która zabiła, bo mówili: „z czego wyżywisz to niechciane dziecko?”; grzechy ulicy, monopolowe opętania, narkotykowe zniewolenia, afery, korupcje, zamierzone zabójstwa, kłamstwa i społeczne przestępstwa…

Takie niestety jest nasze polskie Betlejem! Święta Rodzino Nazaretańska, rozwiej nad polskim niebem mgły fałszu, niech rozbłyśnie betlejemska gwiazda nadziei i pokaż nam Syna – Wschodzące Słońce Prawdy! Według słów adwentowego proroka św. Jana i pouczeń Kościoła na stawiane sobie pytania i wątpliwości: jak żyć?, jak postępować?, co czynić? Odpowiedź jest jedna: żyć Bogiem, miłością, modlitwą i wziąć sobie do serca Boże Przykazania. Nie można Jezusa zostawić za drzwiami naszych serc.

Św. Jan Paweł II mówił wprost: „Trzeba przekroczyć próg nadziei, tej nadziei, która jest kluczem do betlejemskiej stajenki, w której rodzi się Emmanuel – Bóg z nami”! Tak jak ongiś anioł mówił do pasterzy, tak już w nowym Adwencie, w trzecim tysiącleciu, nasz Rodak, św. Jan Paweł II wołał: „Nie lękajcie się”!

Jesteśmy pokoleniem nadziei i nieustannie pytamy o prawdę, o sens i o dobro…

W czasie adwentowych dni 2019 roku prośmy Ducha Świętego o uleczenie naszej duszy, o pokrzepienie naszych serc i o przemianę naszych sumień.

A za Prymasem Tysiąclecia wołajmy do Tej, której on tak mocno zaufał:  „Maryjo, czuwaj nad tym, by Twój Syn, ilekroć zapragnie narodzić się w stajni mego serca, zawsze zastał tam Twoje Niepokalane ramiona, niech osłonią Go i zabezpieczą przed brudem mej duszy. Czekałaś, Maryjo, w Betlejem na przyjście Boga, oczekuj, proszę, i w mojej duszy, aby nigdy Boże Narodzenie nie dopełniło się we mnie bez Ciebie”. 

ks.Dariusz W. Andrzejewski

Zatęsknij !

Augustyn Pelanowski OSPPE

Czas nadejścia Chrystusa nie był wydarzeniem rozreklamowanym na całym świecie. Wystąpienie Jana Chrzciciela dokonało się na odległej prowincji Imperium. Skromność tego wydarzenia daje wiele do myślenia. Jan był rzeczywiście głosem wołającym na pustyni, głosem Boga rozlegającym się w świecie, w którym niewielu chciało słuchać Bożych napomnień.
Podobnie może być dzisiaj. Przyjście Jezusa do mnie lub do Ciebie odbywa się skromnie, na marginesie wielkich wydarzeń lub kłótni sejmowych. Akurat teraz, kiedy czytasz ten komentarz, Bóg czyta Twoje myśli i pragnie dopatrzyć się wzruszenia sumienia, pragnienia przemiany, tęsknoty za Nim. Nikt nie odczuwa szczęścia w tym, za czym prawdziwe wcześniej nie zatęsknił. Dlatego Bóg szuka w Tobie tęsknoty za nawróceniem. Jeśli ją masz, On umożliwi ci naprawienie Twojej ścieżki życia. Najwyższy bowiem daje człowiekowi to, za czym on naprawdę tęskni. Mamy czas do śmierci, gdyż po niej wcale nie będziemy inni niż za życia. Jeśli za życia tęskniliśmy tylko za dobrami materialnymi, władzą, wykorzystaniem innych, urządzeniem siebie w komforcie, po śmierci odkryjemy w sobie to samo, ale tam już będzie za późno na nawrócenie i tęsknotę za duchowym wzrostem. Pozostaniemy wiecznie złaknionymi tego, co zostawiliśmy na ziemi, a czego w niebie nie będzie. Wieczny, dręczący głód, nieskończone niezaspokojenie i rozpacz pomyłki, której nie da się naprawić. Wieczność stanie się bezdrożem, prowadzącym do coraz większej rozpaczy. Czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie w tym momencie, gdy czytasz ten komentarz, Bóg przygląda się Tobie i doszukuje się tęsknoty za nawróceniem? Nie otrzymasz łaski nawrócenia, jeśli za nią naprawdę nie tęsknisz. Nadejście Chrystusa będzie wyprostowaniem moich i twoich ścieżek, podniesieniem w górę tych, co zapadli się w doliny smutku, upokorzeniem tych, co swą wyniosłością wznieśli się jak góry, spoglądając na innych z wysoka, surowym wyprostowaniem krętaczy i zaleczeniem poranionych z ich udręczenia, żalu i nieprzebaczenia.
Wołanie Jana opowiada tylko o drogach krzywych, wyboistych, wyniosłych, zdołowanych. Każdy człowiek podąża do celu wiecznego, ale żaden człowiek nie potrafi naprawić swojej drogi bez łaski Boga. Łaska jest dostępna dla tych, którzy okazują skruchę, dokonując pokuty. O to właśnie chodziło Janowi wówczas i dziś o to samo chodzi. Chrystus przychodzi każdego roku w dniach obchodzenia Jego narodzin. Mamy przygotować dla Niego drogę, aby mógł do nas przyjść. Przygotować drogę, to właśnie wydobyć się z dołu rozpaczy, zrezygnować z górowania nad innymi, zrezygnować z kłamliwego krętaczenia, uleczyć rany wyboiste w swoim sumieniu. Wszystko to możliwe jest dzięki skrusze i pokucie. Miłosierdzie chodzi tylko po ścieżkach skruchy, podobnie jak łódź płynie tylko po wodzie, a ptak tylko wznosi się w powietrze, albo samochód tylko jedzie po ulicy. Skrucha daje człowiekowi nadzieję i wydobywa go z rozpaczy oraz zwątpienia, uniemożliwia pychę i wyniosłość, demaskuje osobiste kłamstwa oraz leczy żal i złość, jakie gnieżdżą się w naszych krzywdach.

W mocy Bożego Ducha. List pasterski arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego Prymasa Polski na I niedzielę Adwentu

1. Czuwajcie i módlcie się, bo nasz Pan przychodzi.
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń (Ps 25(24), 4-5).
Słowami zaczerpniętymi ze śpiewanego przed chwilą psalmu pragnę Was wszystkich, Siostry i Bracia, serdecznie pozdrowić. U progu rozpoczynającego się Adwentu wraz z Wami proszę dobrego Boga, by uczył nas swoich dróg i prowadził po swoich ścieżkach. Dar czasu, który po raz kolejny otrzymujemy, chciejmy spożytkować nie tyle na realizację własnych planów i zamierzeń, ile raczej na odkrycie tego, czego On od nas oczekuje. Bóg bowiem, obdarowując nas swoją łaską i miłosierdziem, daje nam poznać w naszej codzienności swoją wolę. Uczy nas jednocześnie wypełniać ją w naszym życiu. Jako chrześcijanie możemy prawdziwie żyć i dawać świadectwo jedynie w mocy Bożego Ducha. O tym chcemy pamiętać i tego doświadczać zarówno w tym szczególnym adwentowym czasie, jak i w rozpoczynającym się dziś wraz z nim nowym roku duszpasterskim i liturgicznym.
Drodzy moi!
Szukając Bożych dróg musimy wyraźnie usłyszeć i przyjąć obietnicę, którą przynosi ze sobą dzisiejsze słowo: Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu (Jer 33,14). O jaką zapowiedź chodzi? Co Bóg obwieścił, a teraz zrealizuje? Chodzi oczywiście o przyjście Syna Bożego. Adwent jest czasem oczekiwania na to przyjście z nadzieją i radością. Jak wskazywał nam papież Benedykt XVI: Syn Boży przyszedł już do Betlejem przeszło dwadzieścia wieków temu, wchodzi jednak w każdej chwili do duszy i do wspólnoty gotowej Go przyjąć, a przyjdzie ponownie przy końcu czasów, aby sądzić żywych i umarłych. Uwierzmy więc i bądźmy gotowi. To nie jest metafora ani abstrakcyjna wizja. Słowo Boże pokazuje nam przecież, że Pan jest wierny swoim zapowiedziom, a ich wypełnienie jest pewne. W ten sposób Słowo Boże pozwala nam żyć nadzieją i jednocześnie wzywa nas do czuwania i modlitwy. Mamy oderwać się od tego, co nas ogranicza i zniewala, spróbować wyciszyć w sobie hałas świata i zwrócić się całym sercem ku Bogu, który przychodząc daje nam swojego Ducha.
2. Weźmijcie Ducha Świętego.
W rozpoczynającym się dziś roku liturgicznym i duszpasterskim przeżywać będziemy rocznicę szczególnego wydarzenia, które na trwałe wpisało się w dzieje naszej Ojczyzny i świętowojciechowej archidiecezji. W czerwcu 2019 roku minie 40 lat od pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski, podczas której odwiedził również Gniezno. Wielu z nas pamięta, a młodsi znają z przekazów i relacji, tę wielką radość, jaka towarzyszyła wizycie Ojca Świętego. Jakby powiew nowego ducha. Na trwałe zapisały się w naszej pamięci jego słowa wypowiedziane z wielką mocą na warszawskim Placu Zwycięstwa: Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi! Było to wołanie o przemieniającą moc Ducha Świętego, o Jego obecność w naszym życiu i życiu naszej Ojczyzny. A dzień później, na gnieźnieńskim Wzgórzu Lecha usłyszeliśmy pełną nadziei zachętę: Pójdziemy razem tą drogą naszych dziejów (…) Pójdziemy ku przeszłości. Nie pójdziemy jednakże w przeszłość. Pójdziemy ku przyszłości! Weźmijcie Ducha Świętego!
Drodzy Siostry i Bracia!
Przyjęliśmy to papieskie wezwanie, aby iść razem w mocy Bożego Ducha. Przyjęliśmy zapewnienie, że towarzyszyć nam będzie Jego moc. Przyjęliśmy ojcowskie pouczenie, abyśmy byli uważni i otwarci na Ducha Świętego, abyśmy o Jego mocy nie zapominali i jej nie lekceważyli. Wchodzimy w czas Adwentu i zarazem nowy rok liturgiczny i duszpasterski ze świadomością wielu trudności i niepokojów, jakie trapią naszą Ojczyznę, Europę i świat. Dlatego również dziś potrzebujemy mocy Ducha Świętego, który uczy nas żyć w prawdzie. Potrzebujemy mocy Ducha Świętego, aby nie trwać w obojętności, samozadowoleniu, gniewie czy niechęci. Potrzebujemy mocy Ducha Świętego, by iść do tych, którzy na różny sposób potrzebują naszej pomocy, troski i obecności. To Jego mocą zdolni jesteśmy przetrwać próby i przezwyciężać siebie samych. W jego promieniach – jak pisał Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński przed swoim ingresem do katedry gnieźnieńskiej, którego 70. rocznicę obchodzić będziemy w lutym 2019 roku – dostrzeżemy, żeśmy przecież dziećmi Bożymi, żeśmy braćmi i siostrami, żeśmy wspólnotą rodzinną, domową, ojczystą, żeśmy zrośnięci sercami, zwarci dłońmi w trudzie codziennej pracy.
3. Idźcie w mocy Bożego Ducha
Świadomi otrzymanego daru i prowadzeni mocą Ducha Świętego mamy nie tylko sami – jak pouczył nas dziś św. Paweł – stawać się coraz doskonalszymi, ale mamy podejmować misję Kościoła we wszystkich jego wymiarach, poczynając od naszych rodzin i parafii, w naszej archidiecezji i ukochanej Ojczyźnie. Mówił nam o tym św. Jan Paweł II podczas wspomnianej już pierwszej pielgrzymki do Polski. Dzień Zielonych Świąt – wołał w Gnieźnie – jest dniem narodzin wiary i Kościoła również na naszej polskiej ziemi. Jest to początek przepowiadania wielkich spraw Bożych również w naszym polskim języku. Jest to początek chrześcijaństwa również w życiu naszego narodu: w jego dziejach, w jego kulturze, w jego doświadczeniach. Obdarowani łaską wiary i mocą Ducha Świętego jesteśmy więc wezwani, aby z odwagą głosić światu Ewangelię i ukazywać, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jesteśmy nimi przez przyjęcie sakramentu Chrztu świętego, Eucharystii i Bierzmowania. Każda i każdy z nas został w ten sposób włączony, wszczepiony w Chrystusa i w Kościół, który narodził się w Wieczerniku po to, aby iść. Dlatego w nowym roku duszpasterskim chcemy w sposób szczególny zastanowić się nad jakością i wiarygodnością naszego świadectwa dawanego Chrystusowi. Szczególną okazją do tego będzie Ogólnopolski Kongres Ewangelizacyjny, który odbędzie się w Gnieźnie w październiku 2019 roku i który poświęcony będzie ewangelizacji rodzin. To one są bowiem pierwszym miejscem wzajemnego uświęcenia. Świadectwo rodziców i dziadków jest niezastąpioną szkołą, w której młody człowiek uczy się nie tylko miłości i troski, ale może również doświadczyć owoców życia uległego wobec natchnień Ducha. Dlatego w wymiarze diecezjalnym, wraz z rodzicami, katechetami i duszpasterzami, chcemy podjąć nową formę przygotowania do sakramentu Bierzmowania. Jej filarami będą szkoła modlitwy i doświadczenie wspólnoty. Ufam, że stanie się ona konkretną i owocną pomocą dla młodych ludzi w dobrym przygotowaniu do sakramentu Bierzmowania, który jeszcze ściślej zjednoczy ich z Kościołem i jego posłaniem świadczenia o Chrystusie (KKK, 1313). Proszę, abyśmy to dzieło realizowali wspólnie. Wszyscy bowiem jesteśmy Kościołem i musimy myśleć o nim jako o żywym organizmie, złożonym z osób, które znamy i z którymi podążamy, a nie jako instytucji abstrakcyjnej i odległej. Jestem przekonany, że wszyscy – jak wyraził to papież Franciszek – nosimy w sobie pragnienie Kościoła radosnego, mającego oblicze mamy, która rozumie, towarzyszy i pociesza.

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!
Wkraczając w nowy rok liturgiczny i duszpasterski życzę nam wszystkim, abyśmy otwierali nasze serca i pozwolili prowadzić się Bogu w mocy Jego Ducha. Przygotowując się bowiem do tajemnicy Bożego narodzenia, idziemy drogą Ludu Bożego, aby przyjąć Syna, który przyszedł nam objawić, że Bóg jest nie tylko sprawiedliwością, ale także i przede wszystkim miłością. Kiedy Go prawdziwie przyjmiemy, będziemy potrafili być zarówno bliżej siebie, w naszych rodzinach i wspólnotach, jak i bliżej tych, którzy cierpią duchowy i materialny niedostatek – ubogich, opuszczonych, pomijanych, niedoskonałych. Tajemnica, którą niesie Boże Narodzenie, jest również tajemnicą naszego posłania. W naszych codziennych doświadczeniach, spotkaniach, rozmowach bądźmy głosicielami i orędownikami pokoju, przebaczenia i pojednania, których źródłem jest Boże Dziecię. Tego z całego serca wszystkim życzę i w tym duchu na adwentową drogę każdej i każdemu z Was błogosławię, prosząc, abyście i o mnie w swoich modlitwach pamiętali.

† Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

Rekolekcje adwentowe A.D. 2017 u wągrowieckich paulinów

20171219_185622_030 — kopiaKiedy wsłuchujemy się w głoszone słowa rekolekcjonisty, bardzo często zdarza się nam dopiero wówczas uzmysławiać sobie nauki, które płyną ze Słowa Bożego, z kart Pisma Świętego, czy Ewangelii. W nauce, którą głosił nam paulin o. Dariusz Laskowski, bardzo dobitnie brzmiały słowa, a właściwie wskazanie: „żyjcie według ducha, a nie według ciała”. Grzech pierwszych rodziców sprowadził na ludzkość wszelkie troski, choroby, wreszcie śmierć. Nasze życie najczęściej koncentruje się na zdobywaniu wszelkich dóbr materialnych, tak mało dbamy o „pokarm” dla naszej nadwątlonej duchowości. Przeżywamy czas adwentowego oczekiwania, na przyjście Jezusa wigilijną nocą do naszych świątyń, domostw. Niech tego czasu nie zdominują wyłącznie świąteczne zakupy, dekoracje, ale uczyńmy coś, by dla przychodzącego Jezusa więcej miejsca znalazło się w naszych sercach i umysłach. Korzystanie z sakramentów pojednania i Eucharystii, niech będzie wyrazem naszej wdzięczności za Jego odkupieńczą śmierć na krzyżu i niesiony nam dar zmartwychwstania i życia wiecznego. Bo tylko życie duchem, a nie ciałem, gwarantuje nam tę obiecaną nagrodę. Bóg będący nieograniczoną Miłością, całym swym jestestwem kształtując dla nas drogę do zbawienia, dał nam dekalog, jako drogowskaz prowadzący do Jego Domu. To są „limity postępowania”, których nie mamy przekraczać, pamiętając o skutkach nieprzestrzegania Bożych zakazów, co sprowadziło wszelkie zło na nasz świat, z racji niefrasobliwego zachowania pierwszych rodziców. Bóg nie jest źródłem zła, tylko nasza nieodpowiedzialność, która sprowadza na nas te wszystkie – tego zachowania – konsekwencje. Bóg nadal podaje nam rękę; On pragnie nas wyciągnąć z tego zła. Mamy do wyboru: pychę, którą zwodzi nas szatan, czy pokorę, jaką całym swym życiem uczy nas Maryja. Nie starajmy się udowadniać, że my wiemy cokolwiek lepiej od Boga. Skoro wierzysz, nie szukaj innej drogi niż ta, którą On ci wyznacza, a na pewno nie pobłądzisz; ona cię zawiedzie do przygotowanego tobie wiekuistego domu. Miłość, której uczy nas Bóg ma różne oblicza. Z miłości do człowieka, Bóg darzy każdego z nas swym umiłowaniem, udzielając nam łaski talentu, który tylko obyśmy potrafili dobrze spożytkować. Bo talent, w który nas Bóg wyposaża, którym nas obdarzył, jest nam dany po to, byśmy potrafili i chcieli go dobrze wykorzystać . Ten talent jest nie tylko dla mnie, ale po to go otrzymałem, bym jego owocami obdarowywał swych bliźnich. Nie będzie to po myśli Stwórcy, kiedy talent będę próbował spożytkować wyłącznie dla próżnej swej satysfakcji, nie dzieląc się z innymi. Jeżeli nie potrafisz pójść tą drogą, szukaj pomocy u Boga, który pomoże tobie poradzić ze swoją słabością. Skoro pragniesz darzyć kogoś swą miłością, czyń wszystko, byś potrafił dostrzec w drugim człowieku tę miłość. Niech cię nie zniechęca słaba wola grzesznika; nie akceptując czynu, który go w twych oczach poniża, próbuj dostrzec w nim człowieka, darząc go miłością, bo przecież kochasz bliźniego, a nie jego wady. Dzisiaj, w dniu kończących się rekolekcji adwentowych, ubogaceni łaską sakramentu pojednania, możemy z czystym sercem oczekiwać na przyjście Jezusa. Nauki głoszone przez rekolekcjonistę, w pewien sposób rozjaśniły drogę naszych adwentowych przygotowań i za to o. Dariuszowi Laskowskiemu serdecznie dziękujemy.

Janusz Marczewski

Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym

List pasterski arcybiskupa Wojciecha Polaka, prymasa Polski, na Adwent 2017 r.

Umiłowani w Chrystusie Panu Siostry i Bracia!

Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego i od Pana Jezusa Chrystusa w Duchu Świętym!
Tymi słowami zaczerpniętymi z usłyszanego przed chwilą Listu św. Pawła do Koryntian pragnę Was wszystkich serdecznie pozdrowić. Wchodzimy w Adwent i rozpoczynamy nowy rok liturgiczny i duszpasterski. W tym czasie nasze myśli częściej wybiegają ku Świętom Bożego Narodzenia, niż zatrzymują się na przeżywaniu Adwentu. Jednak Adwent wciąż otwiera przed nami dużo szerszą perspektywę. Z Izajaszem więc wołamy: Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił (Iz 63,19). Prorok, nawiązując do objawienia się Boga, które dokonało się na Synaju doskonale wie, że to, które ma nastąpić, będzie zupełnie inne i przewyższy wszystko, co do tej pory się wydarzyło. Przychodzący w Chrystusie Bóg postanowił bowiem zjednoczyć się z każdym człowiekiem, zbawić go, odkupić i dać mu nowe życie. Jest to życie w mocy Ducha Świętego, którego zesłanie było spełnieniem obietnicy Ojca (por. Dz 1,4). Taki jest właśnie sens Adwentu: czuwać i oczekiwać na spełnienie obietnicy Ojca. To wypełnienie obietnicy dokonało się w tajemnicy przyjścia na świat Syna Bożego, Jezusa, który spełniwszy swoją misję mówi: Weźmijcie Ducha Świętego (J 20,22). W ten sposób jesteśmy napełnieni mocą z wysoka (Łk 24,49), Jego mocą, jesteśmy napełnieni Duchem Świętym.

1. Wychodzisz naprzeciw tych, co pamiętają o Twych drogach
Naszą odpowiedzią na napełnienie nas Duchem Świętym jest życie zgodne z otrzymanym darem i powołaniem. Duch Święty jest tym, który pozwala nam rozeznawać drogę i we właściwy sposób odczytywać znaki, które daje nam Bóg. Dlatego w nowym roku liturgicznym i duszpasterskim chcemy, wraz z całym Kościołem w Polsce, otworzyć się na dar Ducha Świętego. Napełnieni Duchem Świętym, przeżywamy na nowo Jego obecność, żeby nie tylko w Święta Bożego Narodzenia, ale w ciągu całego roku, w naszym życiu osobistym, rodzinnym i społecznym, w miejscach pracy i odpoczynku, radości i cierpienia, wciąż doświadczać Jego ożywiającej mocy. Ważnym jest – mówił św. Jan Paweł II – ponowne odkrycie Ducha jako Tego, który w toku dziejów buduje królestwo Boże i przygotowuje jego ostateczne objawienie w Jezusie Chrystusie, działając ożywczo we wnętrzu człowieka i sprawiając, że w codziennym ludzkim doświadczeniu kiełkują już ziarna ostatecznego zbawienia, które nastąpi na końcu czasów (TMA 45). Ponownie odkrywać Ducha Świętego i w codziennym doświadczeniu zauważać kiełkujące ziarna zbawienia, to nasze konkretne zadanie. Podejmując je będziemy podobni do owych sług, którym właściciel powierzył troskę o swój dom. Wyznaczył im przy tym określone zadania. Jak ewangelijni słudzy, tak również i my otrzymujemy dziś w zarząd wielki dar – dar czasu, który jest przed nami. Podobnie, jak ewangelijny dom nie był własnością sług, tak i czas nie jest nasz, lecz Pana. Nie możemy go przyśpieszyć, ani zatrzymać. Możemy go jednak dobrze wykorzystać, stosownie do powołania i talentów, które otrzymaliśmy.
Prosząc o dar Ducha Świętego z ufnością patrzymy w przyszłość. Nowy rok liturgiczny i duszpasterski obfitować będzie w różne, ważne wydarzenia. W październiku przyszłego roku odbędzie się w Rzymie Synod Biskupów poświęcony młodzieży: Młodzież, wiara i rozeznanie powołania. W Kościele w Polsce przeżywać będziemy Rok św. Stanisława Kostki, ogłoszony z okazji 450. rocznicy jego śmierci. Obchodzić będziemy 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, odczytując także rolę Kościoła w tym wydarzeniu, a zwłaszcza pierwszych prymasów odrodzonej Polski: kardynała Edmunda Dalbora oraz Augusta Hlonda, modląc się o rychłe zakończenie jego procesu beatyfikacyjnego. Ważnym wydarzeniem będzie kolejny XI Zjazd Gnieźnieński, który, jako ekumeniczne spotkanie, będzie okazją do refleksji nad wolnością i źródłami nadziei dla Polski i Europy.

2. Uważajcie i czuwajcie
Przez minione cztery lata, w naszym programie duszpasterskim prowadziliśmy refleksję nad tajemnicą chrztu świętego i konsekwencjami wynikającymi z jego przyjęcia. Treścią kolejnego roku duszpasterskiego ma być odkrycie i przyjęcie na nowo Ducha Świętego i Jego darów, które otrzymujemy w sakramencie bierzmowania. Celem programu jest zatem „odkrycie Osoby Ducha Świętego, otwarcie się na Jego działanie oraz refleksja nad sakramentem bierzmowania i jego skutkami. Jeszcze wielu osobom ochrzczonym brakuje głębszej świadomości przyjętego sakramentu bierzmowania i obowiązku chrześcijańskiego świadectwa na miarę udzielonego im daru Bożego Ducha. Pierwszy rok realizacji nowego programu duszpasterskiego będzie przebiegał pod hasłem: «Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym» (por. Dz 2,4)” (Program duszpasterski. z. I, s. 8). Wydane wiosną tego roku Wskazania Konferencji Episkopatu Polski dotyczące przygotowania młodzieży do przyjęcia sakramentu bierzmowania stały się podstawą do rozpoczęcia w naszej archidiecezji prac nad odnową przygotowania do przyjęcia tego sakramentu. Posługując się obrazem użytym przez papieża Franciszka możemy powiedzieć, że sakrament bierzmowania, to swoiste wciągnięcie żagli na maszt łodzi, którą do tej pory płynęliśmy. Żagiel jest tym, co sprawia, że przemieszcza się ona i płynie po wodach naprzód, a Duch Święty jest wiatrem, który ten żagiel napełnia.

3. Panie, Tyś naszym ojcem: myśmy gliną, a Ty naszym twórcą
Wielokrotnie słyszeliśmy dziś wezwanie do czujności. Bycie czujnym i uważnym nie paraliżuje jednak naszej codzienności. Pomaga nam w jej przeżywaniu, w nadziei na spotkanie z tym, który jest naszym Ojcem. Takiego spojrzenia na Boga uczy nas Duch Święty. Albowiem wszyscy ci – jak mówi św. Paweł – których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. Nie otrzymaliście przecież ducha niewoli, by się znowu pogrążyć w bojaźni, ale otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać: Abba, Ojcze! (Rz 8,14-15). Dlatego z wiarą, nadzieją i pokojem w sercu wejdźmy wszyscy w ten nowy czas. Ojciec bowiem wspiera tych, którzy mu ufają (por. Iz 64,3-4). Niech rozpoczynający się Adwent, a także nowy rok liturgiczny i duszpasterski, przepełniony łaską i mocą Ducha Świętego, stanie się drogą do radosnego spotkania z Nowonarodzonym oraz pozwoli nam przyjąć dar Jego zbawczej obecności w Duchu Święty. Upraszając więc w modlitwie dla was wszystkich: kapłanów i osób konsekrowanych, małżonków i rodzin, osób samotnych, dzieci i młodzieży darów i owoców Ducha Świętego potrzebnych w naszym codziennym życiu i powołaniu, proszę was również o modlitwę za mnie. A na dobre przeżycie Adwentu i radości Bożego Narodzenia wszystkim z serca błogosławię: w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego.

Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

Czekajmy na Niego z nadzieją

Spojrzałem na kalendarz – za kilkadziesiąt godzin to już grudzień. Kiedy on nadchodzi, otwiera się księga oczekiwań. Na Roraty – boć to przecież Adwent, na Mikołaja, na pierwszy śnieg, na Sylwestra. Ale przede wszystkim na Niego . Kiedy myślimy o oczekiwaniu, uzmysławiamy sobie, jakie ono może być różne. Oczekujemy na radosne wydarzenie, jakim jest Boże Narodzenie. Adwent naszych praojców trwał tysiąclecia, czekali z wiarą na Jego przyjście, a gdy przyszedł, nie rozpoznali Go. Upokorzyli, znieważyli, ukrzyżowali. A gdy zmartwychwstał, jeszcze wątpili. Dzisiaj też niektórzy nie mogą odnaleźć do Niego drogi. Myśmy uwierzyli. Czekamy na Jego powtórne przyjście. Co roku obchodzimy Jego narodziny i to już dwa tysiące lat. W grudniową noc, rękoma kapłana złożymy Go w żłóbku. Jest tam dla Niego przygotowane miejsce. Jest tam ciepło, przytulnie, radośnie i bezpiecznie – nie tak, jak w Betlejem. Ta cicha i święta noc, niesie radość wielką. Przychodzi do nas, niosąc nadzieję i miłość . Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi. To On puka do waszych drzwi. Jesteście zażenowani, że On zniżył się z wysokości, by was odwiedzić. Pytasz się, czy jesteś godzien, aby On wszedł do twego domu. Ale przecież wierzysz, że każde Jego słowo niesie tobie zbawienie. Nie strać tej wiary. A gdy weźmiesz do ręki opłatek, gdy będziesz przekazywał życzenia, nie zapomnij, że wypowiadane słowa niosą nadzieję. Niech twój bliski nie ma wątpliwości, że są to życzenia szczere. W trudnych czasach polskiej rzeczywistości politycznej, gdy tak mało szczerości, a tak wiele zacietrzewienia, pomówień, rozgrzebywania przeszłości, jątrzenia – ufajmy, że Ten, który wkrótce ma do nas przyjść, przyniesie radość i spokój, wiarę i nadzieję oraz miłość . Niech Jego przyjście wyzwoli nas z wzajemnych uprzedzeń, umocni zgodę, byśmy z otwartym sercem mogli zaśpiewać „chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. „Podnieś rękę, Boże Dziecię – Błogosław Ojczyznę miłą….dom nasz i majętność całą i wszystkie wioski z miastami”. Na nadchodzące dni, kiedy przyjdzie do nas „dzieciątko małe z rajskich wzgórz – piękniejsze nad promienie zórz, niech przyniesie nam do niebios i swych skarbów klucz”.

Zdejmowanie sandałów – Augustyn Pelanowski OSPPE

Jan dokonał wiele, aby przygotować ludzi na przybycie Mesjasza, który miał dokonać ostatecznego wykupienia człowieka z mocy diabla. Lew Aslan, jeden z bohaterów „Opowieści z Narnii” Lewisa, oddał samego siebie w ręce sił ciemności, aby wykupić z mrocznych mocy chłopca, który przez przywiązanie do przyjemności stał się własnością czarownicy. Bajkowa metafora jest nasycona prawdą chrześcijańską, o której i dziś możemy porozmyślać. Oto bowiem Jan, heros ascezy, człowiek niezwykle prawy i oddany Bogu, atleta modlitwy i czempion walk ze złymi duchami, mówi skromnie, że nie może rozwiązać rzemyka u sandała Jezusa. Inaczej mówiąc, przy całej swej szlachetności nie ma siły wykupić nawet jednego człowieka z mocy szatana. Nawet siebie!

Symbolika zdejmowania czy też rozwiązywania sandałów ma swoją starożytną tradycję w religijnej obyczajowości Izraela. Jak mówi np. Księga Rut, istniał pewien zwyczaj w Izraelu dotyczący prawa do kobiety, której mąż umarł (prawo lewiratu). Stawała się ona prawnie własnością następnego w kolejności brata lub najbliższego krewnego. Ktoś inny mógł ją jednak odkupić, jeśli osoba, której się ona należała, pozwalała sobie publicznie na zdjęcie sandała. Ten gest oznaczał zezwolenie na to, by ktoś inny nabył do niej prawo (Rt 4,7–8; Pwt 25,9). Jan, mówiąc, że nie może zdjąć sandała z nóg Jezusa, daje do zrozumienia, że nie jemu należy się Oblubienica, czyli Nowy Izrael, należący jedynie do Syna Bożego.

Mistycy żydowscy widzieli w tym geście zdjęcia sandałów (HALICA) prawdę o wiele głębszą niż tylko targ o kobietę. Sandałem duszy jest ciało. Zdjąć sandał, to objawić siebie lub obnażyć swoją duchową tożsamość. Kiedy Mojżesz stanął na górze Horeb przed Bogiem objawiającym mu się w płonącym krzewie, usłyszał od Niego słowa, aby zdjął sandały, gdyż ma przed sobą samego Boga. Mojżesz zdjął sandały, i w nagości swej duszy widział „obnażonego”, czyli objawionego Stwórcę, który znakiem ognia manifestował miłość do Izraela.

Jan więc skromnie przyznaje, że niczego nie może przygotować, aby objawiła się miłość Boga w Jezusie. Mistyka małżeństwa lewirackiego i „zdjęcia sandała” (HALICA) była szeroko objaśniona przez mistyków żydowskich. Jan chciał powiedzieć, że odkupienie Jezusa jest niemożliwe do odebrania przez kogokolwiek innego, nawet przez niego! Tylko Jezus ma prawo do Nowego Izraela, tylko Jezus może przygotować objawienie się miłosierdzia wobec naszych grzechów, tylko Jezus może wykupić ludzkość z zależności od szatana.

Idźmy dalej za tym skojarzeniem. Gdy mężczyzna zdejmował sandał i oddawał go drugiej stronie w rytuale prawa lewirackiego, zrzekał się prawa do oblubienicy. Oblubienicą Chrystusa jest Kościół, ale my wszyscy przez swoje grzechy staliśmy się bliżsi diabłu niż Bogu, dlatego musimy być wykupieni, podobnie jak kobieta musiała być wykupiona przez mężczyznę, jeśli istniał bliższy krewny. Jezus odsłania swojego Ducha wobec tych, którzy wchodzą w największe uniżenie w obliczu Jego miłości. Objawia się tym, którzy są gotowi wyrzec się wszystkiego, co ich łączy z szatanem.