Archiwum kategorii: Wiersze

Każdej nocy, każdego dnia

Który przechodzi,
który mija huraganami nocy
i dotyka stopą gwiazd
albo listeczka koniczyny.

Który przechodzi,
skrzydłami profilów mroźnych
kryształy światów tnie
i dotyka leciutko czoła
i gładzi palcami brew.

Którego płacz nade mną każdej nocy
a ręka ze mną każdego dnia.

Który dotyka gwiazd
i schyla się nisko, schyla się nisko i woła mnie,
kiedy go tracę.

I znów listeczkami koniczyny
pod jego dłonią drżę.

Który jest Ojcem
i bratem.

Bogdan Ostromęcki, 1948

Dziękuję Mamo !

Dzisiaj Mamo Twoje święto, ten szczególny dzień w kalendarzu. Darmo szukać mu równego, w swym wyrazie jedynego i pięknego. Staję dzisiaj przed Twym majestatem, by Ci powiedzieć – dziękuję Mamo ! Dziękuję za dar życia poprowadzony Bożą ręką, Za Twój trud wychowania, za niesiony krzyż, gdy zostałaś sama .
Dziękuję Ci za każdy dzień życia, za te chwile radości i Twą troskę, Za Twe spracowane ręce, którym nigdy nie było trudno. Dałaś nam życie , wychowanie i charakter, wpoiłaś w nas uczciwość i wrażliwość, Uczyłaś nas wiary i miłości, wskazałaś nam drogę, którą winniśmy pójść .
Mamo ! Twoja droga jest dzisiaj naszą ,idziemy po niej , jak nam nakazałaś , Drogą wiary , nadziei i miłości . Jest nam też nieraz trudno, ale o ile łatwiej przez Twe nauki . Przyjmij dzisiaj od nas w darze te owoce, które są plonem Twych ziemskich zmagań, naszą wdzięczność za Twe matczyne serce , naszą pamięć za Twą miłość , naszą modlitwę za Twą duszę. Ciesz się bliskością Boga i Twych najbliższych , i pamiętaj o nas nadal, byśmy nigdy nie zeszli z Twojej drogi . Bądź nam nadal podporą w naszych zmaganiach z losem, i wspieraj nas w drodze do naszego spotkania.

Janusz Marczewski

Matka Boska Gromniczna *)

Zawyły wichry – opadł śnieg, na białe, ciche pola, Kędy się czai głuchy ból, i smutna ludzka dola. Kędy w ponurą noc bez gwiazd, szare się wilki włóczą, I gdzie wieczorem stada wron, z swą pieśnią lecą kruczą.
Nad takie pola w cichy czas, gdy mróz już spętał rzeki, Świetlana postać idzie w świat, w świat śnieżny a daleki. W powiewnej bieli swoich szat, z gromnicą w drobnej dłoni, Od ludzkich śpiących w śniegu chat, zgłodniałe wilki goni.

Leci płonący, żółty wosk, przejasną, złotą smugą, A Matka Boska wzrokiem Swym, na wilki patrzy długo. I pod spojrzeniem cudnych ócz, drży ciemna wilków rzesza…. Pokornie wraca się od chat, za Panią swą pośpiesza. I już nie wróci tam, gdzie wieś, nad zmarzłym rzeki brzegiem, Pod Matki Boskiej świętą straż oddana – śpi pod śniegiem.

*) tekst z „Kalendarza Rycerza Niepokalanej” rok 1946

Cyprian Kamil Norwid – Krzyż i dziecko

– Ojcze mój! Twa łódź
Wprost na most płynie –
Maszt uderzy!…wróć…
Lub wszystko zginie.

Patrz! Jaki tam krzyż,
Krzyż niebezpieczny –
Maszt się niesie wzwyż,
Most mu poprzeczny –

– Synku! Trwogi zbądź:
To znak – zbawienia;
Płyńmy! Bądź co bądź –
Patrz, jak? Się zmienia…

Oto – wszerz i wzwyż
Wszystko – toż samo.
– Gdzie się podział krzyż?
– Stał się nam bramą.


Cyprian Kamil Norwid

Wiersz Juliusza Słowackiego w 205 rocznicę Jego urodzin

Juliusz Słowacki

ScreenShot097

Słowacki Juliusz (1809-1849), polski poeta, dramatopisarz. Jeden z najwybitniejszych twórców romantycznych, nazywany – obok A. Mickiewicza i Z. Krasińskiego – “wieszczem”.

 

Testament mój – Juliusz Słowacki!

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –
A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni – ani dla imienia; –
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Czytaj dalej Wiersz Juliusza Słowackiego w 205 rocznicę Jego urodzin