Archiwum kategorii: Wielki Post

Skóra hańby, szata chwały

Augustyn Pelanowski OSPPE

Mówią, że nie szata zdobi człowieka, ale człowiek pozbawiony szat jest sprowadzony tylko do tego, co cielesne. Duch odsłania się, gdy zakrywamy ciało – stąd w najbardziej obrzędowych czynnościach używa się dużo ozdobnych szat liturgicznych. Szaty wyrażają bowiem przyobleczenie łaską usprawiedliwienia i wyniesienie ponad ludzką naturę.
Od lat, gdy czytam opis męki Jezusa, moją uwagę przykuwa ten okrutny ceremoniał oprawców, którzy ubierali i zdzierali z Niego szaty. Najpierw ubrali Go w purpurę, wkładając jednocześnie koronę z cierni. Gdy zaś wyszydzili, zdarli z Niego purpurę i włożyli Jego własne szaty. Po ukrzyżowaniu rzucili losy o odzienie Jezusa. A gdy wreszcie umarł na krzyżu, rozdarła się zasłona świątyni niczym płaszcz Kajfasza rozdarty ze zgorszenia. Ostatecznie Józef z Arymatei owinął ciało Chrystusa w czysty całun płócienny i złożył w grobie wykutym w skale. Ale zanim to się wydarzyło, tłum ludzi ścielił płaszcze pod kopytami oślicy, na której triumfalnie wkraczał Jezus do Jerozolimy.
Jeszcze wcześniej, u samego zarania ludzkości, gdy ludzie tracili rajską zażyłość ze Stwórcą, Bóg przyoblekł Adama i Ewę w odzienie ze skór. Jeden ze starożytnych midraszy żydowskich mówi, że Bóg wykorzystał skórę węża, którą ten zrzucił, i ubrał w nią Adama i Ewę. Jest to tylko starożytna interpretacja, ale posiada niezwykłą intuicyjną trafność. Być może ta próba wyjaśnienia, o jaki przyodziewek chodziło, była podyktowana faktem, iż nagość Adama i Ewy została nazwana ARUMIM, wąż zaś był najprzebieglejszym ze wszystkich stworzeń i jego przewrotność nazwano ARUM. Odzienie ze skór Biblia nazwała OR, ale słowo to posiada te same samogłoski co poprzednie wyrażenia. To tylko skojarzenia, które jednak mogły starożytnym czytelnikom oryginału nasuwać właśnie takie symboliczne przypuszczenia.

Gdy więc czytam o zrzucaniu szat przez ludzi w czasie, gdy Jezus wjeżdżał do bram Jerozolimy, kojarzę tę scenę ze zrzucaniem skór węża – powszechna przemiana w nowe kształty miłości i koniec egzystencji upodabniającej człowieka do węża, który ukąsił śmiercią. Jezus kiedyś porównał się także do węża wywyższonego na palu, ponieważ w Nim dokonało się zwycięstwo nad grzechem i śmiercią, czyli nad wężem. Zrzucenie skóry przez węża w wielu religiach wyrażało ideę odrodzenia w nowej postaci. Gdy kamienowano Szczepana, Żydzi zrzucili szaty u stóp młodego Szawła, by nie mieć nic wspólnego z tą zbrodnią. Zrzucenie szat wyrażało w tej sytuacji zrzucenie z siebie winy. Kiedy wąż zaczyna zrzucać skórę, jego oczy nic nie widzą, jest ślepy, i taki stan może trwać trzy dni, jest wtedy jakby zamarły. Nie widzimy uwolnienia, jesteśmy ślepi na zbawczy proces, ale on dokonuje się w nas dzięki łasce wysłużonej przez Jezusa na palu krzyża, właśnie wtedy, gdy zdzierano z Niego ostatnie szaty.

Nie zwiedzaj, ale zamieszkaj!

Augustyn Pelanowski OSPPE

Epizod z dzisiejszej Ewangelii mówi o Grekach, którzy pewnego dnia przyszli do Apostołów i prosili o możliwość poznania Jezusa. Charakterystyczne jest to, że nie przyszli od razu do Jezusa, ale pragnęli Jezusa poznać przez pośrednictwo Apostołów.
Kiedy wyjeżdżałeś do innego miasta lub innego państwa na pielgrzymkę lub wycieczkę, zwykle korzystałeś z usług przewodnika. Bez jego wiedzy niemożliwe było zrozumienie historii kraju i jego zabytków. Przewodnik zrobił swoje, ale w końcu i tak zapewne stwierdziłeś, że trzeba zamieszkać w danym kraju, żeby go dobrze poznać i zrozumieć. Podobnie jest z życiem duchowym i z poznaniem tajemnic Najświętszej Osobowości Jezusa Chrystusa. Jego Osoba jest jak ogromne miasto, którego nie wystarczy zwiedzać z pomocą przewodnika, ale najlepiej zrobisz, jeśli po prostu w nim zamieszkasz. Potrzeba „zamieszkać” w Bogu, „zadomowić się” w Nim i odkryć w Nim skarby Życia i Mądrości. Nie wystarczy poznawać Go tylko od zewnątrz jak jakąś atrakcję albo „zabytkową” postać ze starożytności. I jeszcze jedno: potrzeba przewodnika! Takim przewodnikiem w naszym życiu duchowym jest każdy kapłan, u którego wyczuwamy głęboką znajomość Chrystusa – taki, który „zadomowił” się w modlitwie i w Biblii. Jaką rolę w poznaniu Jezusa w twoim życiu odegrał kapłan – przewodnik duchowy?
Jeremiasz napisał, że w czasach przyjścia Mesjasza Bóg będzie najbliższy człowiekowi, wręcz namacalnie poznawalny, tak że nikt już nie będzie błądził, szukając prawdy o Bogu w mądrości ludzkiej. Kiedy Filip stanął przed Andrzejem, oznajmiając mu o pragnieniu Greków, obydwaj wiedzieli, że świat stanął przed możliwością bezpośredniego poznania Boga w Jezusie. Jezus jest najlepszym „przewodnikiem po wnętrzu Boga” i jednocześnie sam jest Bogiem! Od nikogo na świecie nie możemy się dowiedzieć o Bogu więcej niż od samego Boga, a jest Nim Jezus.
Dlaczego Filip nie poszedł od razu do Jezusa, tylko pytał Andrzeja o możliwość poznania Jezusa przez Greków? Jakby nie chciał sam rozstrzygać, czy można dopuścić do poznania Jezusa przez nieznanych ludzi o nieznanych intencjach. Jezus był zarówno dla Filipa, jak i Andrzeja oraz reszty Apostołów nie tylko cudotwórcą i głosicielem, ale Synem Bożym, który na osobności wyjaśniał przyjaciołom tajemnice swego życia. Ci Grecy nie byli jednak turystami, którzy z ciekawości chcieli przyjrzeć się jakiemuś cudotwórcy. Oni chcieli wejść w głębię tajemnicy życia Jezusa i już w Niej pozostać.

Jak wygląda twoja znajomość Jezusa? Czy wystarczy Ci tylko to, że Bóg istnieje? Czy wierzysz w Jezusa dlatego, że taka jest tradycja twojego narodu i rodziny, czy dlatego, że sam wybrałeś Go na Pana swego życia? Poznanie Jego osoby jest nierozłącznie związane z poznaniem siebie samego. Czy nie boisz się, że poznasz nie tylko prawdę o Jezusie, ale i o sobie?

Dekanalna Niedziela Palmowa

Serdecznie zapraszamy wszystkich wiernych na Dekanalną Niedzielę Palmową (25.03.2018), która jest świętem młodych na całym świecie. Święto młodych w tym roku obchodzone będzie w parafii św. Wojciecha w Wągrowcu. Świętowanie rozpocznie się o godz. 16.15 spotkaniem małżonków z dr Jackiem Pulikowskim – wykładowcą Politechniki Poznańskiej, który poprowadzi konferencję pt.: „Tuning Małżeński”. Po spotkaniu będzie okazja do nabycia publikacji książkowych dr Pulikowskiego. Centralnym punktem tego dnia będzie procesja z Palmami o godz. 17.30, która wyruszy z Miasteczka Ruchu, a następnie Msza św. w kościele o godz. 18.00 sprawowana przez o. Rafała Ochojskiego MSF z Górki  Klasztornej. Na zakończenie konferencja dla młodzieży z dr Jackiem Pulikowskim  pt.: „Love story”. Kilka słów o zakochaniu… Zapraszamy do udziału małżonków, młodzież i wszystkich, którzy chcą się spotkać z  naszymi gośćmi !Dekanalna Niedziela Palmowa

Z pątniczego szlaku

a20180301_152217Pielgrzymowanie wpisało się na trwałe w duszpasterską aktywność naszych ojców paulinów. Wielką troską otaczane są rodziny. Dlatego też kilkukrotnie w ciągu roku pielgrzymujemy do świętego Józefa w Kaliszu, patrona i opiekuna rodzin. W pierwszy czwartek marca z ojcowskim błogosławieństwem o. Dariusza, proboszcza i przeora zarazem, udaliśmy się w drogę. Duchowym opiekunem i przewodnikiem był o. Emanuel. Nawiedziliśmy sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Kawnicach. Później był już Kalisz i katedra, w której przyjął sakrament chrztu świętego Adam Asnyk, wielki poeta okresu pozytywizmu oraz sanktuarium Miłosierdzia Bożego z obrazem Jezusa Miłosiernego. Obraz został namalowany zgodnie z wyobrażeniem księdza Michała Sopoćki, spowiednika siostry Faustyny.
Wreszcie sanktuarium św. Józefa Kaliskiego. Mszę świętą sprawowało wielu kapłanów. Głównym celebransem był abp Stanisław Gądecki. W naszych intencjach modlił się o. Emanuel, któremu dziękujemy za trud pielgrzymowania, za stworzenie atmosfery serdeczności i skupienia przystających do Wielkiego Postu.
Modlitewną pamięcią otaczamy tych, którzy nie szczędzili czasu ni sił, by tak dobrze zorganizować pielgrzymkę.

Pątniczka

Wielkopostne rekolekcje u wągrowieckich paulinów

Rekolekcje zawsze mają na celu uwrażliwić nas na prawdy wiary płynące z Boskich przykazań, z kart Ewangelii, tak jak to czynił Jezus za swego ziemskiego życia, wskazując na popełniane wykroczenia, sprzeczne z tym, co wcześniej zapisane jest na kartach Pisma Świętego. Przykładów jest wiele, my je znamy, gorzej z przestrzeganiem. Jezus, wyganiając kupców i handlarzy ze świątyni, nie tylko żąda szacunku dla Domu Swego Ojca, ale chce nam pokazać, byśmy zawsze pamiętali o tym, kiedy wchodzimy do kościoła, by zachować pełen szacunek dla miejsca, w którym On na nas czeka, by nas wysłuchać i darzyć swymi łaskami. Rekolekcjonista o. Euzebiusz Grądalski bardzo trafnie odczytując słowa Ewangelii Łukaszowej przypomniał nam, że tak jak Jezus głoszący prawdę w Nazarecie został wyrzucony z miasta, tak i my powinniśmy zachowywać prawdy wiary nawet wówczas, gdy wokół nas szerzy się zło ludzi wrogo nastawionych do Kościoła. Człowiek prawdziwie wierzący winien pozostać obojętny na te wyrazy niechęci innych osób i trwać wiernie przy swoich przekonaniach. Wielu ludzi pozostaje niechętnych na prawdy naszej wiary, próbują je dostosowywać do własnych poglądów, próbują „modernizować” podstawowe jej kanony. Nie idźmy tą drogą, raczej módlmy się za swoich wrogów. A Jezusowi powierzajmy swe kłopoty. Jeżeli szczerze wierzysz, jeżeli zawierzysz Bogu, to On zawsze wysłucha twych próśb. Kolejny dzień rekolekcji, ponownie wprowadził nas na drogę właściwej interpretacji zapisów z kart Ewangelii, wskazując nam linię postępowania. Jak relacjonuje ewangelista Mateusz, Jezus bardzo wyraźnie wskazuje nam, jak winniśmy zachowywać się wobec osób, które swym postepowaniem spowodowały naszą niechęć do ich postaw, do wybaczania im krzywd czy innych kroków, które nas do tych osób zniechęciły. Winniśmy bowiem pamiętać, że i one, w swym rachunku sumienia dostrzegły zło swego postępowania; pragną to zło naprawić, pragną wreszcie wejść na drogę prawdy i zadośćuczynić swym prześladowanym wyrządzone krzywdy. Ale by mogły cieszyć się powrotem na drogę ewangelicznego postępowania, potrzebują naszego wybaczenia. Pamiętajmy, by im tego nie odmawiać, jeśli oni wykazują skruchę i o to szczerze proszą. My sami też musimy być świadomi, że jeśli chcemy być w zgodzie z własnym sumieniem, to nie wolno nam w takich sytuacjach milczeć, gdy nasz bliźni nas nie prosi o wybaczenie. W takiej sytuacji napomnij go o jego błędzie, by on dostrzegł twoją wolę przebaczenia. I pamiętaj, że Bóg w sakramencie pojednania wybacza zawsze twoje grzechy, to i ty nie pozostawaj zatwardziałym w stosunku do swego bliźniego, który szczerze chce się nawrócić, prosząc cię o wybaczenie. Kończący dzień naszych parafialnych rekolekcji to rozważanie historii „Bożego Baranka”, genezy powstania tego terminu, gdzie rekolekcjonista poprzez tradycje sięgające kilkunastu wieków przed narodzeniem Chrystusa, przekazał nam nie często spotykaną wiedzę, która przybliżyła nam zwyczaje panujące przed wiekami, genezę Paschy, aż do śmierci krzyżowej Jezusa, która otworzyła nam drogę do Nieba. Przesłaniem tych słów było wskazanie rekolekcjonisty, byśmy całym swym życiem starali się ponad wszystko przestrzegać zasad płynących z Dekalogu i tym samym nie utracili szansy, którą dla nas Bóg przygotował – życia wiecznego z wszystkimi obiecanymi dobrami dla tych, którzy swą ziemską drogą kroczyli przestrzegając prawa Boskie. O. Euzebiuszowi dziękujemy za te dni nauki, za stworzony klimat dialogu i niecodzienną wytworzoną atmosferę, która przygotowała nas do właściwego przeżycia Świąt Wielkiej Nocy. Bóg zapłać i Szczęść Boże !

Janusz Marczewski

W Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie

W środę popielcową wchodzimy w okres Wielkiego Postu, czyli okresu liturgicznego w kościele katolickim przygotowującego nas do największych świąt chrześcijaństwa – Zmartwychwstania Pańskiego. W kontekście tego wydarzenia, jakim było zmartwychwstanie Syna Bożego winniśmy zastanowić się nad ogromem miłości Bożej do nas grzeszników . Nieposłuszeństwo pierwszych ludzi – Adama i Ewy obciążyło nas grzechem pierworodnym, i gdyby nie śmierć Jezusa Chrystusa, bylibyśmy skazani na wieczne potępienie . Bóg w swej niewyobrażalnej miłości – do nas ludzi – postanowił wyzwolić nas z tego obciążenia . I tutaj dopiero możemy poznać jak wielką miłością obdarzył Bóg swój lud, zsyłając na ziemię Syna, by Ten odkupił nas za grzech naszych prarodziców . Sądząc po ludzku, stała się rzecz przerastająca nasze możliwości i wyobrażenie . Czy ktokolwiek z nas, byłby zdolny posłać swe dziecko na pewną i okrutną śmierć, poprzedzoną upokorzeniami, szyderstwami, wielkimi męczarniami. Zapewne nie ! Bóg to uczynił, a Jezus Chrystus, z synowską pokorą ujął krzyż i poniósł go bez szemrania na Golgotę, by tam na nim zawisnąć . Ta śmierć niewinnego człowieka, dała nam wielki dar jakim jest życie wieczne . Umierając wiemy, że w tym momencie rodzimy się do nowego życia i na tej pewności osadza się nasza wiara . W jaki sposób my możemy odwdzięczyć się Bogu za ten dar . Przede wszystkim winniśmy odpowiedzieć Bogu na Jego wezwanie, by wziąć swój krzyż, i tak jak Jezus Chrystus pójść drogą, którą Bóg nam wyznaczył, by po przejściu zasłużyć na życie wieczne . Jaka może być ta nasza droga ; może być nieraz niełatwa. A jak ciężki będzie mój krzyż – Bóg nie żąda od nas niczego, co by nas przerastało . A zatem, ujmij swój krzyż i nieś go przez życie. Jeżeli upadniesz, wstań ; niech cię nie zraża chwilowa słabość, On jest przy tobie i nie powiedzie cię na zatracenie . Co mnie może czekać, jaki będzie mój krzyż ? Nie można odpowiedzieć człowiekowi precyzyjnie na to nurtujące go pytanie, na które odpowiedź zna tylko Bóg. Dla jednego będzie to niesprawność fizyczna, ubóstwo czy samotne życie ; dla innego choroba, utrata bliskiej osoby, dotkniecie kataklizmem, utrata dorobku całego życia, kłopoty z wychowaniem dzieci, brak pracy, alkoholizm, narkomania członka rodziny. Waga tego „naszego krzyża” może być znaczna. Jednak nie wolno nam nigdy tracić nadziei, że nam się w końcu powiedzie . Każdego, który kroczy drogą, którą mu Bóg wyznaczył – czeka nagroda w Niebie . W tej grze nie ma pustych losów, trzeba się tylko zastosować do jej reguł, nie zapominając, że ta droga jest łatwiejsza od tej, po której musiał przejść nasz Zbawiciel . Będzie tobie nieraz trudno, ale pamiętaj, że On idzie koło ciebie ; to tylko z pozoru idziesz sam .Gdy ci będzie bardzo trudno, poproś Go o pomoc; On jej tobie nigdy nie odmówi .Poczujesz wtedy, że jest ci lżej . Jeśli jesteś niesprawnym, popatrz na gorzej od ciebie upośledzonych i doceń to, co oni w porównaniu z tobą czynią, więcej i lepiej . Jeśli nęka cię ubóstwo, znajdź ludzi a przede wszystkim dostrzeż w ich ubóstwie to co cię przerasta, a oni to muszą i potrafią z tym żyć . Mimo swego ubóstwa, spróbuj na miarę swoich możliwości im pomóc. „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili.” Zobaczysz wtedy radość na ich obliczach i to doda ci sił . Jeżeli jesteś osobą samotną, rozejrzyj się dokoła i znajdź inną osobę samotną, która rzeczywiście nie ma rodziny, bliskiej osoby, nikt jej nie odwiedza, a do tego jest jeszcze chora . Spróbuj porównać swoje życie, jesteś samotny, ale możesz chodzić i swoimi odwiedzinami, czy ewentualną pomocą sprawić jej radość . Jeżeli utraciłeś bliską osobę, spróbuj spojrzeć na to w kontekście losu innych osób . Straciłeś żonę, męża po kilkudziesięciu latach szczęśliwego małżeństwa, wychowaliście kochające was dzieci, wnuki. Przeżyliście tyle szczęśliwych dni . A gdy choroba czyniła swoje, prosiłeś Boga, by tobie pozostawił kochaną osobę, abyś mógł się do tej samotnej drogi przygotować. I tak się stało. A gdy twój najbliższy odchodził, mogłeś trzymać go za rękę i wierząc mówić – do zobaczenia. Pożegnałeś go w domu, możesz odwiedzać jego mogiłę. Czy to mało ? Pomyśl o tych wszystkich, którzy odchodzili w obozach koncentracyjnych, umęczeni, upokorzeni, pełni obaw o twój los, nie mają mogiły, a ty nie wiesz, gdzie zapalić zaduszkowy znicz . Pomyśl o tych, którzy zginęli nagle w katastrofach, łagrach, z dala od bliskich; nawet nie wiesz nieraz, jak i gdzie zginęli. Czy niosąc swój krzyż nie czujesz się wyróżniony. Umiej to ocenić i nieś go godnie . Ci, którzy pozostali po nich długo jeszcze poniosą swój krzyż. Jak np. długa była „droga krzyżowa” rodzin katyńskich, a jak godnie znosiły one swe cierpienia . Pamiętaj także, że każda droga prowadzi do Boga. Jakąkolwiek On tobie wyznaczy, pamiętaj, że Bóg jest miłością, On wybiera dla ciebie nieraz trudną, ale na pewno najlepszą . Nie bój się na nią wejść, idź z wiarą, że On na ciebie zawsze czeka. Uświadom też sobie, że zmierzasz do pełni życia jaka jest w Chrystusie. Zanim jednak ją osiągniesz, musisz mieć najpierw udział w Jego krzyżu. Innej drogi nie ma .

Rozważania wielkopostne i wielkanocne ( na kanwie tytułów i treści pieśni )

„Rozmyślajmy dziś wierni chrześcijanie” nad tym, gdy Jezus Chrystus za nas cierpiał rany. Od momentu, gdy Go pojmano za sprawą zdradzieckiego – judaszowego pocałunku, nie miał chwili wytchnienia, aż do momentu, gdy wyzionął ducha. Opuszczony przez Apostołów, stał się bezbronnym łupem oprawców. Najpierw Annasz potem Kajfasz, wreszcie Piłat dopełnił czary goryczy. Obdarował Go krzyżem, Barabasza puścił wolnym. „Już się zaczyna ofiara”, płaczem dziś Jezu nad Tobą, lecz lepiej zapłaczmy raczej nad sobą, boć to i teraz, gdy grzeszymy, na nowo Go krzyżujemy. Ile tu bolesnych gwoździ i cierni – aborcja, eutanazja, szarganie krzyża, poniżanie wartości chrześcijańskich. „Wisi na Krzyżu, Pan Stwórca nieba”, Jego najświętsze członki, przebity bok, ostrą koroną skronie zranione, język zapiekły i usta spragnione. Całujemy Twe święte rany, przebite ręce, nogi, zorane boki. O Jezu, miłości zdroju, wzdycham do Twego pokoju, za grzechy płaczę, sercem Cię raczę, Krzyżem Twoim głowę znaczę, nie pozwolę go wyrwać z serca mego. Pod krzyżem, ledwo żywa, „Stała Matka Boleściwa”. Cóż Ona winna ? Duszę Jej, pełną smutku i boleści przeszedł miecz dla naszych win. Za swojego ludu zbrodnie, w mękach widzi, tak niegodnie zsieczonego zbawcę dusz, Syna swego wśród konania. A co ja czynię dzisiaj ? „Lament serdeczny w mym sercu” zawsze trwa, gdy wspomnę na Zbawiciela mojego rany, na Jego śmierć okrutną, tyrańskie biczowanie, koroną cierniową obdarowanie. Czymże tę dobroć Pana Jezusa ja odwdzięczyłem – czym się w nagrodzie Bogu mojemu przysłużyłem ? Okrutna to prawda – Jego znieważałem, co dzień obrażałem, Jego łaskami gardziłem. Niby chcę żałować za grzechy moje, lecz przecież brak mi siły woli, by dotrzymać danego słowa. Ile to już lat obiecuję poprawę, jak mało warte są me obietnice. Zbawicielu, z mej przyczyny, zniosłeś męki, sam bez winy. „Któryś za nas cierpiał rany” – Jezu Chryste zmiłuj się nad nami ! „Wysławiajmy Chryste Pana”, który śmierć starł i szatana, bo gdy Chrystus zmartwychwstaje, wszystkim radość wielką daje. Już Go dłużej grób nie kryje, przezwyciężył Jezus czarta. Wdzięcznym sercem Alleluja, zaśpiewajmy Zbawcy Zmartwychwstałemu, bo my wiemy, iż z swych grobów powstaniemy, jak nasz powstał Zbawiciel. A zatem, „Otrzyjcie już łzy płaczący”, weselcie się i radujcie, bo zmartwychwstał samowładnie, jak przepowiedział dokładnie. „Wesel się Królowo miła”, „Wesel się nieba Królowo”, bo „Wesoły nam dzień dziś nastał”, którego z nas każdy żądał. Ustąpcie od nas smutki i trosk fale, cieszmy się wszyscy, już śmierć pohańbiona, wina pierwszych rodziców zgładzona, Niebios zamkniętych jest otwarta brama, bo „Zwycięzca śmierci, piekła i szatana”, triumfuje w chwale – Ojcu swojemu już uczynił zadość, nam niesie radość – Alleluja! Przez Twe chwalebne, Chryste zmartwychwstanie, daj w łasce Twojej stateczne wytrwanie, byśmy i my dostąpili oczekiwanej nagrody. Przymnóż nam wiary, byśmy trwali niezmiennie na Twych drogach, idąc śladem ojców naszych, by ofiara Twej krwi o Panie, przyniosła oczekiwane owoce i dała nam udział w Twoim Zmartwychwstaniu.

*) w artykule zachowano oryginalną pisownię fragmentów pieśni

Rekolekcje wielkopostne w wągrowieckim Klasztorze oo. Paulinów

DSC03906W kontekście niedzielnej Ewangelii, rekolekcjonista – paulin o. Adam Czuszel, bardzo przekonująco pouczył nas, byśmy nie tracili wiary w miłość Chrystusa. Bóg nieustannie czeka na nas, na naszą przemianę, gdyż On nas naprawdę kocha. Jeżeli nawet nasze serce jest zamknięte na wszelkie bodźce zewnętrzne, to pamiętajmy o tym, by pozostawić Bogu choćby przysłowiową „szczelinę”. Będzie ona dla Boga wskazówką, że jesteśmy otwarci, i możliwa jest nasza przemiana, a Bóg z tej możliwości na pewno skorzysta, by wejść do naszego serca. A wówczas to i my doświadczymy Jego miłości, kiedy odczujemy naszą wewnętrzną przemianę, po której na pewno będziemy czuć się lepiej, bo bliżej Boga. Kiedy Ewangelia napomina nas, byśmy z rozwagą oceniali bliźnich, nie sądzili, nie potępiali, byśmy umieli przebaczać, to jak mówił do nas o. rekolekcjonista – często, dopiero po fakcie przychodzi do nas refleksja; jak swym osądem skrzywdziliśmy bliźniego. Nie znając motywów, które doprowadziły go do takiej postawy – w naszych oczach uzasadniających krytykę – winniśmy powstrzymać krzywdzący osąd, by w przyszłości nie żałować swej postawy, która poprzez nieobiektywną ocenę, mogła sprawić przykrość naszemu bliźniemu. Nam nieraz łatwiej jest osądzać bliźniego, a nie potrafimy dostrzegać swoich słabości i grzechów. Jeżeli dostrzeżesz swój grzech, jeżeli potrafisz się wstydzić swego przewinienia, jeżeli okażesz pożądaną skruchę, to możesz być pewny na udany powrót na drogę prowadzącą cię do Boga, bo On cię nigdy nie potępia, jeśli tylko będziesz umiał zachować właściwą ocenę swego postępowania. Winniśmy także zawsze pamiętać, by nie oblekać się w skórę faryzeusza. Nauczmy się wymagać więcej od siebie, niż od innych, umiejąc doceniać to, co oni czynią. Nie stawiajmy siebie na piedestale, nie uznawajmy siebie za lepszych, nie wymagajmy, by nas wskazywano jako wzór, choć starajmy się swym życiem i postępowaniem zasłużyć na uznanie bliźnich, jednak bez pokazywania swej wyższości. Zawsze winno nam przyświecać słowo Jezusa: „kto się wywyższa, będzie poniżony”….. On, z wysokości krzyża, kiedy z nadludzkim wysiłkiem wypowiadał te znamienne słowo „Pragnę”, pokazał nam, że przychodząc na świat nie przyszedł, aby Mu służono, ale przyszedł po to, by oddać swoje życie za nasze zbawienie. Dał nam wszystkim nieprzemijający dowód swego oddania, swej miłości do człowieka. W tym wezwaniu „Pragnę” Jezus dowodzi, że pragnie tego zbawienia dla każdego z nas. Idąc śladem zaleceń o. rekolekcjonisty, otwórzmy nasze serca, byśmy na to Jezusowe oczekiwanie nie pozostali głuchymi; wykorzystajmy te głoszone nauki i odpowiedzmy z ufnością na to Boże wezwanie.
O. Adamowi dziękujemy za wygłoszone nauki, za ich życiową prawdę, przekazaną z pełną szczerością osobistych doznań i przeżyć. Każdy z nas zapewne wyniósł z tych dni coś dla siebie, co pozwoli nam inaczej postrzegać prawdy płynące z Ewangelii.
W imieniu wspólnoty parafialnej Janusz Marczewski

„Pamiętaj: z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”

W najbliższą środę pochylimy głowy, by przyjąć z rąk kapłana tę szczyptę popiołu, która za jego słowami, przypomina nam te kardynalne prawdy, że „z prochu powstaliśmy i w tenże proch zamienimy się po śmierci”. Ale kapłan napomina nas także : „nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”, bo z kart Ewangelii płynie dla nas ta wielkiej wagi nadzieja : „Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym”. Tę prawdę należy zestawić z innym wersetem z Ewangelii, gdy Pan Jezus mówił: „niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga ? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. Czy zatem śmierć powinna nas przerażać ? Otóż nie ! Po ludzku boimy się śmierci, ale jeżeli naprawdę wierzymy, winniśmy na ten moment spojrzeć nie tylko z obawą, ale i z nadzieją, że przechodzimy do życia wiecznego. Oczywiście na to musimy sobie zasłużyć naszym życiem doczesnym. Popielec stanowi jakoby pierwszy stopień wejścia w okres Wielkiego Postu, tego wielkanocnego Adwentu, gdy mamy się przygotować na przyjście Zmartwychwstałego Chrystusa, który poprzez swoje zmartwychwstanie pokazuje nam to, co czeka nas po śmierci. By jednak dobrze się do tego przysposobić, przyjmijmy na nasze głowy tę tchnącą nadzieją grudkę popiołu i niech ona wprowadzi nas w to wielkopostne oczekiwanie, byśmy u progu Wielkiej Nocy poczuli się właściwie przygotowani na spotkanie ze Zmartwychwstałym Jezusem. Ks. Jan Twardowski pisał: „Od ciemnej grudki prochu, którą smolisz ręce, z namaszczeniem rzuconej w Popielcową Środę – Cichutka radość wzbiera. O, rzuć prochu więcej, Na warkocz, na czuprynę, w książeczki, na brodę…. Bo przecież od tej grudki – wiosna w drzwiach kościoła. Będzie więcej spowiedzi i dobrych przyrzeczeń – wiele skradzionych powróci w czas krótki – A wszystko się rozpocznie po prostu od Środy, I właśnie od popiołu….od smolącej grudki.
A zatem, przyjmując też zaproszenie Ks. Floriana z łam „Tygodnika Katolickiego Niedziela”: „zachęćmy naszych bliskich, by w Środę Popielcową udali się do Kościoła, aby przeżyć tę tak bogatą w treść ceremonię. A tym, którzy naprawdę nie mogą przyjść, przynieśmy z popielcowego nabożeństwa szczyptę popiołu, by mogli sami posypać sobie nim własną głowę. Taki bowiem gest dobrze służy życiu duchowemu każdego człowieka. A odrobina popiołu, o której włożenie między stronice naszego modlitewnika poprosimy kapłana, będzie nam przez wiele lat przypominała, że jesteśmy prochem, w którym Wiekuista Miłość pragnie mieć swe odbicie”.