Wkraczając w nowy rok liturgiczny, rozpoczynamy go w pierwszą niedzielę Adwentu, czyli w czas oczekiwania na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, a zarazem czas, który poprzedza pamiątkę pierwszego przyjścia – wcielenia, tj. narodzin Chrystusa. Stajemy zatem na progu tego czasu, który ma nas przygotować na godne przyjęcie i przeżycie tej radosnej chwili, gdy w czasie mszy pasterskiej, „wśród nocnej ciszy”, będziemy świętować kolejną rocznicę narodzin Boskiego Syna. Jest to chwila wyjątkowa, uroczysta, szczególna; zazwyczaj, gdy czeka nas udział w podobnych wydarzeniach, staramy się do nich odpowiednio przygotować. Zapewne zadbamy o ubiór, „savoir-vivre”, a w przypadku, gdy spodziewamy się u nas wizyty szczególnego gościa, to dbamy o stosowne przygotowanie pomieszczenia naszego spotkania, może ulubionego poczęstunku, a przede wszystkim, o stworzenie warunków do właściwej atmosfery spotkania. Nie inaczej powinno być w przypadku, gdy idziemy na przyjęcie do Tego, któremu zawdzięczamy tak wiele, na Jego urodziny. Tutaj też obowiązuje nas odpowiedni strój i „upominek”, o którym nie wolno nam zapomnieć. To przecież obok modlitwy nasze pojednanie w sakramencie pokuty, byśmy w pełni mogli uczestniczyć w uczcie eucharystycznej, którą On, dla nas przygotował. Ten czas w tym roku jest szczególny. W momencie, gdy zaśpiewamy tę polską kolędę „Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina”, wiemy doskonale, że w tym „domu chleba”, bo to znaczy Betlejem, nie jest dzisiaj wesoło. Trwające działania wojenne w Ziemi Świętej, każą nam wątpić, czy w miejscu narodzin Jezusa, będzie można spokojnie odwiedzać bazylikę Narodzenia Pana Jezusa i celebrować pasterkę. Dlatego my, z wdzięcznością oczekujmy na ten szczególny dzień, dziękując Stwórcy, że pozwolił nam przeżywać czas Adwentu, byśmy mogli należycie przygotować się, i w pełni uczestniczyć w dziele narodzin Jego Syna, a naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Niech zatem ten czas adwentowego oczekiwania, skłania nas do szczególnej modlitwy, w obronie pokoju, zakończenia wojny w Ukrainie i Ziemi Świętej, by nasi bracia odnaleźli drogę do wolności, i wraz z nami, choć w nieporównywalnie trudniejszych realiach, mogli przeżywać czas oczekiwania i narodzin Bożego Syna.

 Janusz Marczewski