Wszystkie wpisy, których autorem jest Janusz Marczewski

Uroczystość Św. Pawła Pierwszego Pustelnika u wągrowieckich paulinów

Już po raz szósty przeżywaliśmy patronalne święto zakonu paulinów, tradycyjne „Pawełki”, uroczystość poświęconą Patriarsze Zakonu – Świętemu Pawłowi Pierwszemu Pustelnikowi. Dni poprzedzające to nowenna wypełniona modlitwą, by za wstawiennictwem Patriarchy wypraszać potrzebne nam łaski, a także dziękować Bogu i Matce Najświętszej za wszelkie dary, którymi nas Bóg obdarzył w minionym roku, poprzez owoce pracy naszych wągrowieckich ojców i braci paulinów. Te dni, kiedy wraz z naszymi paulinami przeżywaliśmy uroczystości poświęcone Św. Pawłowi Pustelnikowi, mogliśmy bardziej poczuć się członkami wielkiej rodziny paulińskiej. Co prawda należymy do najmłodszej stażem wspólnoty paulińskiej, to jednak te wszystkie, wspólnie przeżywane chwile i głoszone nauki przybliżyły nam po raz kolejny postać Patriarchy i jego oddziaływanie na naszą osobowość, a także lepsze rozumienie istoty powołań zakonnych i paulińskiej dewizy „Solus cum Deo solo”. Tegoroczne uroczystości po raz pierwszy przebiegały u nas w duchowej łączności z Matką Bożą Częstochowską, która od kilkudziesięciu dni towarzyszy naszej wspólnocie parafialnej z nowego ołtarza, w Jej częstochowskim wizerunku, ofiarowanym nam przez o. Mariana Waligórę Przeora Jasnej Góry. Wypada nam wspomnieć, że pierwszym „Pawełkom” w 2014 r. przewodniczył ks. bp Krzysztof Wętkowski – biskup pomocniczy Archidiecezji Gnieźnieńskiej, a każdego roku ojcowie paulini zadbali o wysoką rangę tego u nas przeżywanego święta. W kolejnych latach, mszy św. wieńczącej nowennę poświęconą Św. Pawłowi przewodniczyli: Abp Henryk Muszyński – prymas senior, Ks. bp Artur Miziński – Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski, Ks. bp Andrzej Suski – ordynariusz toruński, Ks. Abp Stanisław Gądecki – Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. I w tym roku, z wielką radością powitaliśmy Ks. bpa Andrzeja Przybylskiego – biskupa pomocniczego Archidiecezji Częstochowskiej, który przewodniczył mszy św. i naszej modlitwie. Koncelebransem był o. Dariusz Nowicki, a we mszy uczestniczył również wicedziekan wągrowiecki ks. kan. Witold Chmielewski. W wygłoszonej homilii celebrans wiele słów poświęcił sile modlitwy. Gdzie jest modlitwa, tam jest Bóg. A jeśli w naszym życiu jest Bóg, to zawsze możemy liczyć na Jego pomoc i wsparcie, tak jak nas tego uczy postawa i życie św. Pawła Pustelnika. Jeśli żyjemy w harmonii z Bogiem, mamy moralne prawo prosić Go o tę pomoc i liczyć na spełnienie naszych oczekiwań. Na tych warunkach zbudowana jest nasza wiara; obyśmy tylko potrafili nie dopuścić, by ona osłabła i zwiodła nas z tej jedynej, właściwej drogi. Punktem kulminacyjnym naszej uroczystości było indywidualne Błogosławieństwo, którego ks. Biskup udzielił wszystkim uczestnikom mszy św., a także możliwość ucałowania relikwii Św. Pawła. Była też okazja skosztowania owoców pustyni. Cała nasza uroczystość odbyła się przy bardzo licznym udziale parafian i gości sympatyzujących z zakonem. Bogu dzięki za ten szczególny dzień i za naukę, którą przyniosła nam nowenna i z nią związane doznania duchowe. Janusz Marczewski

Paulini zapraszają na „Pawełki”.

Dziewięć dni, czyli nowennę trwają duchowe przygotowania w klasztorze Wągrowieckim i we wszystkich klasztorach paulińskich przed uroczystością św. Pawła Pierwszego Pustelnika. To dziewięciodniowe nabożeństwo nazywane jest popularnie „Pawełkami”. Najbardziej uroczyście jest ono celebrowane w największej wspólnocie paulińskiej – na Jasnej Górze w Częstochowie.

W sobotę 12 stycznia rozpoczął się pierwszy dzień nowenny. W klasztorze wągrowieckim połączona jest ona z Mszą św. o godz. 18.00. Przez 9 kolejnych wieczorów Paulini gromadzą się na specjalnej modlitwie ku czci św. Pawła Pustelnika.

Nabożeństwo „pawełkowe” ma swoją bogatą historię i liturgię. Celebrans w otoczeniu asysty i ministrantów, po okadzeniu relikwii św. Pawła, intonuje jeden z dwóch hymnów opowiadających o prześladowaniu chrześcijan i życiu św. Pawła na pustyni. Hymny śpiewają na przemian zakonnicy i wierni przy akompaniamencie organów. Po zakończeniu śpiewu, podczas homilii kaznodzieja przypomina życie i misję św. Pawła z Teb. Każdego dnia nauka przybliżająca charakterystyczne rysy 800-letniej duchowości zakonnej. Zakończeniem każdego dnia „Pawełek” jest akt czci – ucałowanie przez wszystkich wiernych relikwii św. Pawła Pustelnika. 
Święty Paweł z pustyni egipskiej jest głównym wzorem życia w samotności i na kontemplacji dla ponad 500 współcześnie żyjących zakonników paulińskich. Według przekazu św. Hieronima z IV wieku św. Paweł z Teb żył aż 113 lat, z czego prawie 90 lat spędził na modlitwie w samotności pustyni. Dlatego też został obrany za głównego patrona przez powstający na Węgrzech w XIII wieku Zakonu Paulinów i tak jest do dzisiaj.
Nabożeństwo „Pawełek” gromadzi już od wielu lat tych, którzy skupieni są we wspólnotach i parafiach gdzie posługują Paulini. W naszej archidiecezji są to parafie Biechowo i Wągrowiec. Św. Paweł Pustelnik uznawany jest za szczególnego patrona i opiekuna matek spodziewających się rozwiązania lub pragnących mieć potomstwo, a także – jest szczególnym patronem dzieci.
Dlatego zapraszamy do uczestnictwa w tych niezwykłych nabożeństwach. Najbardziej jednak wszystkich mieszkańców Wągrowca, gdzie Paulini od 5 lat pełnią swoją posługę. Warto poznać korzenie ich życia zakonnego i charyzmatycznego, choć mało znanego patrona, św. Pawła I-go Pustelnika z Teb. 
W niedzielę 20.01. br. na zakończenie nabożeństw o godz. 12.30 w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu Eucharystii będzie przewodniczył ks. bp Andrzej Przybylski z Częstochowy. Po Mszy św. nastąpi specjalne błogosławieństwo dla dzieci. Każdy będzie też mógł spróbować owoców pustyni. Serdecznie zapraszamy.

O. Dariusz Nowicki OSPPE
Przełożony wągrowieckiego klasztoru





Pospiesznym do Jezusa

 

Augustyn Pelanowski OSPPE

Zanim Jezus nauczył się chodzić, zanim powiedział pierwsze słowo, zanim uczynił pierwszy cud, mógł już udać się do drugiego człowieka w Niej – w Maryi. Ona umożliwiła Mu dotarcie do człowieka, zanim On urodził się jako człowiek. Ona stała się pierwszym apostołem. Tak zostało na zawsze. Również i dziś Maryja przybliża Jezusa najszybciej. Łukasz mówi, że Jej droga odbywała się w pośpiechu. Możemy to tak rozumieć, że Jej droga przybliżania nam Jezusa jest szybsza niż zwykła droga dochodzenia do Niego.
Kiedy czytamy, że Maryja weszła do domu Elżbiety i ją pozdrowiła, nie możemy oprzeć się skojarzeniu ze zwiastowaniem. Zachowała się dokładnie tak jak anioł Gabriel. Jej osobiste spotkanie z Gabrielem sprawiło, że tak samo zaczęła zachowywać się wobec tych, którym przynosiła Jezusa i przynosi.
Być może i ty, jak Elżbieta, oczekujesz kogoś, kto by przyniósł ci odmianę życia. Elżbieta wyraźnie zmieniła się po ujrzeniu Maryi, poczuła napełnienie Duchem Świętym. Być napełnionym, to nie czuć w sobie pustki. Czujemy ją zawsze, dopóki szukamy spełnienia we wszystkim oprócz Boga. Począwszy od chipsów, a skończywszy na filmach, nic nie da człowiekowi poczucia pełni i satysfakcji z istnienia, oprócz Ducha Świętego.
Każdy człowiek wybiera najszybszą drogę do osiągnięcia jakiegokolwiek celu. Denerwujemy się na opóźnienie pociągu. Odczuwamy wstyd, gdy sami się spóźniamy. Bóg się nie spóźnia. Dał nam nawet szansę spotkania z Nim szybciej, niż gdybyśmy tego oczekiwali. Tą szansą jest Maryja. Wystarczy jeden Różaniec, który zadziała jak telefon interwencyjny, i jesteśmy w ramionach Ducha Świętego. Przestrzeń, którą Syn Boży choćby raz dotknął swoją obecnością, na zawsze staje się przestrzenią dotykającą Jego Obecnością. Jej łono, Jej wnętrze, Jej serce zostało wypełnione obecnością Ducha Świętego i obecnością Jezusa, i tak już zawsze będzie. Spotykając Ją, nie sposób uniknąć spotkania Jezusa. Ci, którzy zastanawiają się, czy modlić się do Jezusa, czy do Maryi, nie wiedzą, że takie rozdzielenie jest niemożliwe. Jeden z moich przyjaciół prowadził dyskusję z pastorem zboru zielonoświątkowego. W pewnej chwili zapytał go o to, do kogo ludzie z jego wspólnoty przychodzą prosić o modlitwę wstawienniczą. Odpowiedział, że do niego. Wtedy zapytał go, dlaczego. Na co zdziwiony pastor odrzekł, że ludzie uważają modlitwę pasterza za skuteczniejszą, ponieważ sądzą, że pasterz wspólnoty ma bliższy kontakt z Jezusem. Mój przyjaciel dalej pytał, czy gdyby istniała osoba na ziemi, która znałaby Jezusa najbliżej, to czy pozwoliłby swoim owieczkom do niej się udawać? Odpowiedział, że tak. Tym razem już wyraźnie zapytał, czy zna kogoś na świecie, kto miałby bliższy kontakt z Jezusem niż Jego Matka. Oczywiście ów pastor nie dał się przekonać, ale my pozwólmy sobie na pospieszny kontakt z Jezusem, czyli na przyjęcie Maryi choćby dziś, kiedy Jego przyjście jest tak bliskie.

Matka Boża Częstochowska zamieszkała u Wniebowziętej w Wągrowcu

 

Przywitaliśmy dzisiaj, w naszej wągrowieckiej świątyni paulińskiej, ikonę Matki Bożej Częstochowskiej. Można by rzec, Czarna Madonna zamieszkała u Wniebowziętej. To wyjątkowy dzień w historii parafii, to dzień, w którym Opatrzność darzy nas tym wspaniałym darem w roku 100.lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Po 40.latach od ostatniej wizyty, Matka Boża Częstochowska przybywa do nas na „pobyt stały”. Dokładnie przed 40.laty, w sobotę 9 grudnia 1978 r., w ramach peregrynacji Kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej po polskich parafiach, przyjęliśmy z wielką, nieukrywaną ufnością Jej wizerunek w naszej świątyni. Wówczas, naszej wielkiej modlitwie przewodniczył sufragan gnieźnieński ks. bp Jan Czerniak, w asyście proboszcza ks. prałata Zenona Willi. Są zapewne wśród nas osoby, które pamiętają tamto wydarzenie i mogą o tym zaświadczyć. Minęło 40 lat; żyjemy w innej, wolnej Polsce, która obchodzi 100.lecie odzyskania niepodległości. Jakże znamiennym jest fakt, że właśnie dzisiaj witamy w tym samym miejscu Kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, którą witamy z wielką wdzięcznością, że już teraz, na zawsze pozostanie z nami, w przygotowanym dla Niej miejscu naszej, paulińskiej świątyni, pod opieką naszych oo. Paulinów. Ufamy, że Ona, podobnie jak w częstochowskim Sanktuarium, znajdzie godne miejsce, w którym również my odnajdziemy i poczujemy bliskość Królowej Pustelników. Przypomnijmy ! Ideę sprowadzenia Kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej do naszej świątyni, zainaugurował o. Mariusz Tabulski OSPPE – Definitor Generalny Zakonu Paulinów, w trakcie spotkania z członkami Rady Duszpasterskiej i Ekonomicznej, w ramach przeprowadzanej zwyczajnej wizytacji kanonicznej, w dniu 20 maja 2017 r. Wraz z tym terminem rozgorzały nasze pragnienia, by ten zamiar ziścił się jak najwcześniej. O. Dariusz Nowicki uznał wiosną br., że najlepszym terminem realizacji naszych marzeń, będzie 40.rocznica peregrynacji Obrazu z 1978 r., i to właśnie w święto Niepokalanego Poczęcia NMP. Zlecono przygotowanie ołtarza; projekt, wykonanie i montaż przeprowadziła wągrowiecka firma Produkcyjno-Handlowo-Usługowa „Pinco” p. Mariusza Pinkowskiego z synem Radosławem. Nasza prośba wniesiona do Zakonu Paulinów została pozytywnie rozpatrzona. Na ręce o. Mariana Waligóry przeora Jasnej Góry kierujemy nasze podziękowanie za ten przyjazny dar, poprzez który czujemy się tym bardziej członkami wielkiej rodziny paulińskiej. Przypomnijmy, obraz został poświęcony w dniu 24 listopada 2018 r. – w wigilię uroczystości JEZUSA CHRYSTUSA, KRÓLA WSZECHŚWIATA – przez Metropolitę Częstochowskiego abpa Wacława Depo i przejęty przez naszych przedstawicieli pod przewodnictwem o. Dariusza Nowickiego, którzy pielgrzymowali na Jasną Górę w dniach 24-25 listopada. Dzień dzisiejszy – 9.grudnia A.D. 2018 – na naszą uroczystość poświecenia nowego ołtarza Matki Bożej Częstochowskiej, obok bardzo licznej rzeszy parafian i gości, przybył specjalnie Przeor Jasnej Góry o. Marian Waligóra, który dokonał poświęcenia ołtarza i przewodniczył mszy św. koncelebrowanej. Współkoncelebransami byli: o. Dariusz Nowicki, o. Melchior Królik i o. Dariusz Szuba. Obecny był dziekan wągrowiecki ks. Tomasz Kruszelnicki.
Naszą uroczystość poprzedziły rekolekcje, które poprowadził o. Melchior Królik – jasnogórski archiwista i świadek cudów i łask, jakie Matka Boża wyprasza od wieków na Jasnej Górze. Mieliśmy niecodzienną okazję, by poznać heroizm życia Matki Bożej i Jej niesłabnącą na nami opiekę.
O. Przeorowi Marianowi Waligórze i rekolekcjoniście o. Melchiorowi Królikowi dziękujemy za obecność wśród nas w tym wyjątkowym dla nas dniu, który na zawsze zapisze się w historii parafii, jako jednoczący nas z wielką rodziną paulińską.
Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie, otocz nas swym orędownictwem poprzez Twój częstochowski wizerunek, odsłaniany dzisiaj w naszej wągrowieckiej świątyni. Pozostań z nami na zawsze.

Janusz Marczewski

Zatęsknij !

Augustyn Pelanowski OSPPE

Czas nadejścia Chrystusa nie był wydarzeniem rozreklamowanym na całym świecie. Wystąpienie Jana Chrzciciela dokonało się na odległej prowincji Imperium. Skromność tego wydarzenia daje wiele do myślenia. Jan był rzeczywiście głosem wołającym na pustyni, głosem Boga rozlegającym się w świecie, w którym niewielu chciało słuchać Bożych napomnień.
Podobnie może być dzisiaj. Przyjście Jezusa do mnie lub do Ciebie odbywa się skromnie, na marginesie wielkich wydarzeń lub kłótni sejmowych. Akurat teraz, kiedy czytasz ten komentarz, Bóg czyta Twoje myśli i pragnie dopatrzyć się wzruszenia sumienia, pragnienia przemiany, tęsknoty za Nim. Nikt nie odczuwa szczęścia w tym, za czym prawdziwe wcześniej nie zatęsknił. Dlatego Bóg szuka w Tobie tęsknoty za nawróceniem. Jeśli ją masz, On umożliwi ci naprawienie Twojej ścieżki życia. Najwyższy bowiem daje człowiekowi to, za czym on naprawdę tęskni. Mamy czas do śmierci, gdyż po niej wcale nie będziemy inni niż za życia. Jeśli za życia tęskniliśmy tylko za dobrami materialnymi, władzą, wykorzystaniem innych, urządzeniem siebie w komforcie, po śmierci odkryjemy w sobie to samo, ale tam już będzie za późno na nawrócenie i tęsknotę za duchowym wzrostem. Pozostaniemy wiecznie złaknionymi tego, co zostawiliśmy na ziemi, a czego w niebie nie będzie. Wieczny, dręczący głód, nieskończone niezaspokojenie i rozpacz pomyłki, której nie da się naprawić. Wieczność stanie się bezdrożem, prowadzącym do coraz większej rozpaczy. Czy zdajesz sobie sprawę, że właśnie w tym momencie, gdy czytasz ten komentarz, Bóg przygląda się Tobie i doszukuje się tęsknoty za nawróceniem? Nie otrzymasz łaski nawrócenia, jeśli za nią naprawdę nie tęsknisz. Nadejście Chrystusa będzie wyprostowaniem moich i twoich ścieżek, podniesieniem w górę tych, co zapadli się w doliny smutku, upokorzeniem tych, co swą wyniosłością wznieśli się jak góry, spoglądając na innych z wysoka, surowym wyprostowaniem krętaczy i zaleczeniem poranionych z ich udręczenia, żalu i nieprzebaczenia.
Wołanie Jana opowiada tylko o drogach krzywych, wyboistych, wyniosłych, zdołowanych. Każdy człowiek podąża do celu wiecznego, ale żaden człowiek nie potrafi naprawić swojej drogi bez łaski Boga. Łaska jest dostępna dla tych, którzy okazują skruchę, dokonując pokuty. O to właśnie chodziło Janowi wówczas i dziś o to samo chodzi. Chrystus przychodzi każdego roku w dniach obchodzenia Jego narodzin. Mamy przygotować dla Niego drogę, aby mógł do nas przyjść. Przygotować drogę, to właśnie wydobyć się z dołu rozpaczy, zrezygnować z górowania nad innymi, zrezygnować z kłamliwego krętaczenia, uleczyć rany wyboiste w swoim sumieniu. Wszystko to możliwe jest dzięki skrusze i pokucie. Miłosierdzie chodzi tylko po ścieżkach skruchy, podobnie jak łódź płynie tylko po wodzie, a ptak tylko wznosi się w powietrze, albo samochód tylko jedzie po ulicy. Skrucha daje człowiekowi nadzieję i wydobywa go z rozpaczy oraz zwątpienia, uniemożliwia pychę i wyniosłość, demaskuje osobiste kłamstwa oraz leczy żal i złość, jakie gnieżdżą się w naszych krzywdach.

W mocy Bożego Ducha. List pasterski arcybiskupa metropolity gnieźnieńskiego Prymasa Polski na I niedzielę Adwentu

1. Czuwajcie i módlcie się, bo nasz Pan przychodzi.
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Prowadź mnie w prawdzie według swych pouczeń (Ps 25(24), 4-5).
Słowami zaczerpniętymi ze śpiewanego przed chwilą psalmu pragnę Was wszystkich, Siostry i Bracia, serdecznie pozdrowić. U progu rozpoczynającego się Adwentu wraz z Wami proszę dobrego Boga, by uczył nas swoich dróg i prowadził po swoich ścieżkach. Dar czasu, który po raz kolejny otrzymujemy, chciejmy spożytkować nie tyle na realizację własnych planów i zamierzeń, ile raczej na odkrycie tego, czego On od nas oczekuje. Bóg bowiem, obdarowując nas swoją łaską i miłosierdziem, daje nam poznać w naszej codzienności swoją wolę. Uczy nas jednocześnie wypełniać ją w naszym życiu. Jako chrześcijanie możemy prawdziwie żyć i dawać świadectwo jedynie w mocy Bożego Ducha. O tym chcemy pamiętać i tego doświadczać zarówno w tym szczególnym adwentowym czasie, jak i w rozpoczynającym się dziś wraz z nim nowym roku duszpasterskim i liturgicznym.
Drodzy moi!
Szukając Bożych dróg musimy wyraźnie usłyszeć i przyjąć obietnicę, którą przynosi ze sobą dzisiejsze słowo: Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu (Jer 33,14). O jaką zapowiedź chodzi? Co Bóg obwieścił, a teraz zrealizuje? Chodzi oczywiście o przyjście Syna Bożego. Adwent jest czasem oczekiwania na to przyjście z nadzieją i radością. Jak wskazywał nam papież Benedykt XVI: Syn Boży przyszedł już do Betlejem przeszło dwadzieścia wieków temu, wchodzi jednak w każdej chwili do duszy i do wspólnoty gotowej Go przyjąć, a przyjdzie ponownie przy końcu czasów, aby sądzić żywych i umarłych. Uwierzmy więc i bądźmy gotowi. To nie jest metafora ani abstrakcyjna wizja. Słowo Boże pokazuje nam przecież, że Pan jest wierny swoim zapowiedziom, a ich wypełnienie jest pewne. W ten sposób Słowo Boże pozwala nam żyć nadzieją i jednocześnie wzywa nas do czuwania i modlitwy. Mamy oderwać się od tego, co nas ogranicza i zniewala, spróbować wyciszyć w sobie hałas świata i zwrócić się całym sercem ku Bogu, który przychodząc daje nam swojego Ducha.
2. Weźmijcie Ducha Świętego.
W rozpoczynającym się dziś roku liturgicznym i duszpasterskim przeżywać będziemy rocznicę szczególnego wydarzenia, które na trwałe wpisało się w dzieje naszej Ojczyzny i świętowojciechowej archidiecezji. W czerwcu 2019 roku minie 40 lat od pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski, podczas której odwiedził również Gniezno. Wielu z nas pamięta, a młodsi znają z przekazów i relacji, tę wielką radość, jaka towarzyszyła wizycie Ojca Świętego. Jakby powiew nowego ducha. Na trwałe zapisały się w naszej pamięci jego słowa wypowiedziane z wielką mocą na warszawskim Placu Zwycięstwa: Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi! Było to wołanie o przemieniającą moc Ducha Świętego, o Jego obecność w naszym życiu i życiu naszej Ojczyzny. A dzień później, na gnieźnieńskim Wzgórzu Lecha usłyszeliśmy pełną nadziei zachętę: Pójdziemy razem tą drogą naszych dziejów (…) Pójdziemy ku przeszłości. Nie pójdziemy jednakże w przeszłość. Pójdziemy ku przyszłości! Weźmijcie Ducha Świętego!
Drodzy Siostry i Bracia!
Przyjęliśmy to papieskie wezwanie, aby iść razem w mocy Bożego Ducha. Przyjęliśmy zapewnienie, że towarzyszyć nam będzie Jego moc. Przyjęliśmy ojcowskie pouczenie, abyśmy byli uważni i otwarci na Ducha Świętego, abyśmy o Jego mocy nie zapominali i jej nie lekceważyli. Wchodzimy w czas Adwentu i zarazem nowy rok liturgiczny i duszpasterski ze świadomością wielu trudności i niepokojów, jakie trapią naszą Ojczyznę, Europę i świat. Dlatego również dziś potrzebujemy mocy Ducha Świętego, który uczy nas żyć w prawdzie. Potrzebujemy mocy Ducha Świętego, aby nie trwać w obojętności, samozadowoleniu, gniewie czy niechęci. Potrzebujemy mocy Ducha Świętego, by iść do tych, którzy na różny sposób potrzebują naszej pomocy, troski i obecności. To Jego mocą zdolni jesteśmy przetrwać próby i przezwyciężać siebie samych. W jego promieniach – jak pisał Prymas Tysiąclecia kard. Stefan Wyszyński przed swoim ingresem do katedry gnieźnieńskiej, którego 70. rocznicę obchodzić będziemy w lutym 2019 roku – dostrzeżemy, żeśmy przecież dziećmi Bożymi, żeśmy braćmi i siostrami, żeśmy wspólnotą rodzinną, domową, ojczystą, żeśmy zrośnięci sercami, zwarci dłońmi w trudzie codziennej pracy.
3. Idźcie w mocy Bożego Ducha
Świadomi otrzymanego daru i prowadzeni mocą Ducha Świętego mamy nie tylko sami – jak pouczył nas dziś św. Paweł – stawać się coraz doskonalszymi, ale mamy podejmować misję Kościoła we wszystkich jego wymiarach, poczynając od naszych rodzin i parafii, w naszej archidiecezji i ukochanej Ojczyźnie. Mówił nam o tym św. Jan Paweł II podczas wspomnianej już pierwszej pielgrzymki do Polski. Dzień Zielonych Świąt – wołał w Gnieźnie – jest dniem narodzin wiary i Kościoła również na naszej polskiej ziemi. Jest to początek przepowiadania wielkich spraw Bożych również w naszym polskim języku. Jest to początek chrześcijaństwa również w życiu naszego narodu: w jego dziejach, w jego kulturze, w jego doświadczeniach. Obdarowani łaską wiary i mocą Ducha Świętego jesteśmy więc wezwani, aby z odwagą głosić światu Ewangelię i ukazywać, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jesteśmy nimi przez przyjęcie sakramentu Chrztu świętego, Eucharystii i Bierzmowania. Każda i każdy z nas został w ten sposób włączony, wszczepiony w Chrystusa i w Kościół, który narodził się w Wieczerniku po to, aby iść. Dlatego w nowym roku duszpasterskim chcemy w sposób szczególny zastanowić się nad jakością i wiarygodnością naszego świadectwa dawanego Chrystusowi. Szczególną okazją do tego będzie Ogólnopolski Kongres Ewangelizacyjny, który odbędzie się w Gnieźnie w październiku 2019 roku i który poświęcony będzie ewangelizacji rodzin. To one są bowiem pierwszym miejscem wzajemnego uświęcenia. Świadectwo rodziców i dziadków jest niezastąpioną szkołą, w której młody człowiek uczy się nie tylko miłości i troski, ale może również doświadczyć owoców życia uległego wobec natchnień Ducha. Dlatego w wymiarze diecezjalnym, wraz z rodzicami, katechetami i duszpasterzami, chcemy podjąć nową formę przygotowania do sakramentu Bierzmowania. Jej filarami będą szkoła modlitwy i doświadczenie wspólnoty. Ufam, że stanie się ona konkretną i owocną pomocą dla młodych ludzi w dobrym przygotowaniu do sakramentu Bierzmowania, który jeszcze ściślej zjednoczy ich z Kościołem i jego posłaniem świadczenia o Chrystusie (KKK, 1313). Proszę, abyśmy to dzieło realizowali wspólnie. Wszyscy bowiem jesteśmy Kościołem i musimy myśleć o nim jako o żywym organizmie, złożonym z osób, które znamy i z którymi podążamy, a nie jako instytucji abstrakcyjnej i odległej. Jestem przekonany, że wszyscy – jak wyraził to papież Franciszek – nosimy w sobie pragnienie Kościoła radosnego, mającego oblicze mamy, która rozumie, towarzyszy i pociesza.

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!
Wkraczając w nowy rok liturgiczny i duszpasterski życzę nam wszystkim, abyśmy otwierali nasze serca i pozwolili prowadzić się Bogu w mocy Jego Ducha. Przygotowując się bowiem do tajemnicy Bożego narodzenia, idziemy drogą Ludu Bożego, aby przyjąć Syna, który przyszedł nam objawić, że Bóg jest nie tylko sprawiedliwością, ale także i przede wszystkim miłością. Kiedy Go prawdziwie przyjmiemy, będziemy potrafili być zarówno bliżej siebie, w naszych rodzinach i wspólnotach, jak i bliżej tych, którzy cierpią duchowy i materialny niedostatek – ubogich, opuszczonych, pomijanych, niedoskonałych. Tajemnica, którą niesie Boże Narodzenie, jest również tajemnicą naszego posłania. W naszych codziennych doświadczeniach, spotkaniach, rozmowach bądźmy głosicielami i orędownikami pokoju, przebaczenia i pojednania, których źródłem jest Boże Dziecię. Tego z całego serca wszystkim życzę i w tym duchu na adwentową drogę każdej i każdemu z Was błogosławię, prosząc, abyście i o mnie w swoich modlitwach pamiętali.

† Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

Rentgen sumień

Augustyn Pelanowski OSPPE

Trudno zapewne uwierzyć w to wszystko, co Jezus zapowiedział o znakach poprzedzających Jego przyjście, tym, którzy ciągle żyją w błogiej nieświadomości prawd objawionych. Nie da się sprowadzić zapowiedzi Jezusa jedynie do metafory. W czasach, w których raz po raz słyszymy o tsunami, wzmianka o trwodze narodów wobec szumu morza nie wydaje się już czymś fantastycznym. Rozumiemy także ostrzeżenie Jezusa o znakach na słońcu czy księżycu lub gwiazdach, gdy coraz częściej słyszymy o możliwości zderzenia się z Ziemią asteroidów średnicy kilkudziesięciu kilometrów.
W czasie ostatniego lata ludzie mdleli nie tylko ze strachu, ale i z upałów. Jeśli działanie promieni słońca doprowadziło do tysięcy zgonów ludzi chorych na serce, to co się stanie, gdy Słońce Sprawiedliwości, czyli Jezus Chrystus, rozbłyśnie nad naszym niebem? Ileż ludzi o duchowo chorym sercu nie wytrzyma tego „upału”? Przyroda wykroczyła ze swych granic podobnie jak człowiek, który przekroczył granice przykazań. Zdaje się, że możemy spodziewać się dalszej eskalacji zjawisk w świecie fizycznym, bo i człowiek posuwa się w swych nienormalnych, a nawet perwersyjnych pomysłach. W tym rozszalałym moralnie i fizycznie świecie mamy zachowywać mimo wszystko wstrzemięźliwość przed złem. Mimo presji społecznej, mimo mody i trendów kulturowych. Obżarstwo, pijaństwo, troski o komfort życia sprawiają, że serce jest ociężałe, pozbawione czujności duchowej sumienia. Można przegapić najważniejsze nawiedzenie ludzkości: powtórne przyjście Chrystusa. Jezus wzywa do modlitwy, bo dzień Jego przyjścia będzie tak niespodziewany i wstrząsający, że dla wielu stanie się potrzaskiem, atakiem serca, tsunami duszy. Objawienie się Syna Bożego będzie też jednoczesnym wydobyciem z naszego wnętrza wszystkiego, co w sobie ukrywamy. Wszystkie sprawy wyjdą na jaw. Gdy Bóg objawi się, my też doznamy objawienia się nas samych i tego, czym naprawdę jesteśmy! Nagłe objawienie się prawdy Boga spowoduje prześwietlenie wszystkich sumień i wielu ludzi nie wytrzyma objawienia się zawartości ich duszy, która okaże się obliczem wykrzywionym w grymasie podłości i wyniosłości, a nie uśmiechniętą maską dobroci.
Opowiadano mi swego czasu tragiczną historię o pewnej artystce, która uległa poparzeniu i musiała być poddana operacji plastycznej. Jej twarz została zeszpecona, ale dopóki leżała w łóżku szpitalnym z obandażowaną twarzą, przyjmowała odwiedzających ją przyjaciół oraz rodzinę i spotkania były pełne radości i coraz lepszego samopoczucia. Pewnego dnia mogła wstać i zdjęto jej opatrunki z twarzy. Stanęła przed lustrem. Widok oblicza był dla niej takim wstrząsem, że z rozpaczy odebrała sobie życie. Myślę o tym wydarzeniu, ponieważ takim właśnie dniem prawdy o obliczu naszej duszy będzie Dzień Pański. Nie wszyscy wytrzymają zderzenie z prawdą o samych sobie. Mogą znaleźć się tacy, którzy samych siebie odrzucą, nie zgodzą się na oblicze swej duszy i zapadną się w otchłań samoodrzucenia. Nie to jest prawdą o nas, co o sobie myślimy, lecz to, co się objawi w świetle Dnia Pańskiego

Pielgrzymka do Częstochowy

 

Tradycją naszej parafii stały się już listopadowe pielgrzymki do tronu Czarnej Madonny połączone z nocnym czuwaniem przed Świętą Ikoną. Również i w tym roku, 24 listopada grupa parafian i sympatyków naszej parafii pod przewodnictwem ojca Dariusza Nowickiego wyruszyła na ten najpopularniejszy polski szlak pątniczy.
Pierwszym punktem naszej pielgrzymki był Toruń, gdzie mogliśmy podziwiać wspaniałe Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II wzniesione w 2016 r. jako wotum wdzięczności za pontyfikat polskiego papieża.
Wielkie wrażenie sprawia już bryła kościoła z górującą nad nią ażurową kopułą zwieńczoną ogromną złotą koroną. Centralnym punktem świątyni jest prezbiterium, które stanowi dokładną replikę prywatnej kaplicy papieża Jana Pawła II w Watykanie z podpisanym przez niego obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, przed którym się codziennie modlił nasz wielki rodak. Znajduje się tam też Jego relikwia – ampułka z Jego krwią. U stóp obrazu klęczy niezwykle sugestywnie odtworzona postać wielkiego papieża.
Wnętrze sanktuarium ma wydźwięk patriotyczno – religijny, co podkreśla choćby wymalowany na ścianach poczet polskich świętych i naszych bohaterów narodowych – od Mieszka I do Jana Pawła II. Dolny poziom stanowi Kaplica Pamięci o Sprawiedliwych, będąca miejscem hołdu dla Polaków, którzy zginęli z rąk Niemców ratując Żydów w czasie II wojny światowej. Tutaj na czarnej granitowej ścianie wypisano nazwiska, jak dotąd, 1200 ofiar.
W sanktuarium trafiliśmy na niezwykle podniosły moment wprowadzenia do kościoła daru zakonu szarytek – relikwii Katarzyny Laboure, świętej, która miała objawienie Cudownego Medalika. Z tej okazji uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, odprawianej pod przewodnictwem ojca Tadeusza Rydzyka, którą koncelebrował też ojciec Dariusz. Na zakończenie uroczystości wszyscy ucałowaliśmy relikwie św. Katarzyny i otrzymaliśmy Cudowne Medaliki, z którymi wyruszyliśmy się w dalszą czterogodzinną podróż do celu naszej pielgrzymki.
Po zakwaterowaniu w Domu Pielgrzyma i krótkim odpoczynku udaliśmy się na Jasną Górę, gdzie spędziliśmy najbliższe siedem godzin. Najpierw, wpatrzeni w obraz Czarnej Madonny, uczestniczyliśmy wraz z innymi licznie przybyłymi grupami pątników w śpiewie pięknego akatystu (rodzaj hymnu liturgicznego, typowego dla prawosławia) połączonym z odmawianiem różańca.
Następnie z głębokim wzruszeniem wzięliśmy udział w Apelu Jasnogórskim, podczas którego rozważania prowadził ojciec Dariusz Nowicki. Cały ten czas przy jasnogórskim ołtarzu stała piękna kopia obrazu Częstochowskiej Pani przeznaczona dla naszej parafii. Po apelu jej poświęcenia dokonał arcybiskup metropolita częstochowski, Wacław Depo.
Przy obu tych świętych ikonach rozpoczęło się nasze nocne czuwanie, w którym wraz z naszą grupą uczestniczyli pielgrzymi ze Starej Błotnicy ze swoim proboszczem – znanym nam doskonale – ojcem Piotrem Urbankiem.
Czuwanie nocne to zawsze najpiękniejsza część pielgrzymki. Można wtedy bez przeszkód, z bliska kontemplować oblicze Jasnogórskiej Pani, a są momenty, że można z nią pobyć niemal sam na sam. Jest to najlepszy czas, by powiedzieć Jej wszystko, co nas boli i cieszy, powierzyć Jej wszystkie nasze troski, obawy i lęki, przeprosić za nasze niedoskonałości i błędy, prosić o wsparcie w ich zwalczaniu, podziękować za wszystkie otrzymane łaski, a nade wszystko – zawierzyć Jej całe nasze życie, siebie samych i tych, którzy są nam najbliżsi. W takich momentach wiemy, że ona nas słucha, widzimy jej wzrok na nas skierowany i niemal czujemy bicie Jej matczynego serca, do którego nas przytula, tak jak swojego Syna.
To czuwanie rozpoczęliśmy od wysłuchania krótkiej konferencji – również znanego nam – ojca Stanisława Jarosza, który w pięknych i mądrych – jak zwykle – słowach, w nawiązaniu do zabieranej przez nas kopii Cudownego Obrazu, mówił o pożytkach, przywilejach i obowiązkach wynikających z przyjęcia Matki.
Następnie uczestniczyliśmy w adoracji Najświętszego Sakramentu, prowadzonej przez naszych współpielgrzymów. Piękne rozważania i pieśni pomogły nam zrozumieć znaczenie eucharystii w naszym życiu. Mogliśmy dzięki nim z większą niż zwykle wdzięcznością i z głębszym zrozumieniem adorować Żywy Chleb.
Niedzielne święto Chrystusa Króla rozpoczęliśmy odprawioną o północy Mszą Świętą. Po niej odmówiliśmy różaniec we wszystkich naszych intencjach, które wcześniej przez nas na kartkach zapisane, były odczytywane i składane na ołtarzu przed obliczem Matki Bożej. Ostatnim elementem czuwania było odmówienie koronki do Bożego Miłosierdzia.
Następnie nastąpiło zasłonięcie obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. I tak po siedmiu godzinach, które minęły nie wiadomo kiedy, rozstaliśmy się ze Świętym Obliczem Matki.
Ale tym razem to rozstanie nie było tak ciężkie i całkowite. Mieliśmy przecież naszą kopię obrazu, którą przed udaniem się na nocny, niezwykle krótki, odpoczynek, wszyscy ucałowaliśmy.
Pielgrzymkę zakończyliśmy następnego dnia Drogą Krzyżową, którą na Jasnogórskich Wałach dla obu grup poprowadził ojciec Piotr. A później już tylko ostatnie pożegnanie z Częstochowską Matką, zabranie kopii jej obrazu i powrót do Wągrowca.
Wdzięczni jesteśmy Bogu i Jego Matce za możliwość udziału w tej pielgrzymce, za wszystkie otrzymane duchowe dary i za to że to my właśnie dostąpiliśmy zaszczytu odebrania i przywiezienia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej do naszej parafii.
Dziękujemy też ojcu Dariuszowi za ciekawe zaplanowanie, sprawne zorganizowanie i poprowadzenie pielgrzymki, która – ufamy- będzie kontynuowana w następnych latach.

J. B.

Ks. Infułat Zenon Willa ( 1925 – 1998 ) Wspomnienie w 20. rocznicę śmierci

 

W dniu 29 listopada 2018 r. minęło 20 lat od śmierci śp. Ks. Infułata Zenona Willi, proboszcza parafii poklasztornej w latach 1968 – 1984, dziekana dekanatu wągrowieckiego w latach 1974 – 1984, Honorowego Obywatela Miasta Wągrowca. Wągrowiec nie zapomniał o tym ze wszech miar zasłużonym kapłanie, człowieku wielkiego serca, który tak utrwalił swoją osobowość w pamięci tych, którzy mieli szczęście z nim spotkać się na swej drodze życiowej . W 20.rocznicę śmierci, w kościele pw. Św. Ap. Piotra i Pawła w Wągrowcu została odprawiona w intencji śp. Ks. Infułata Zenona, msza św. koncelebrowana, której przewodniczył i homilię wygłosił proboszcz parafii Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu o. Dariusz Nowicki, a współkoncelebransem był o. Bazyli Cendrowicz. W wygłoszonej homilii celebrans przypomniał zasługi ks. Infułata dla parafii klasztornej, jego nieugiętą postawę w trudnych czasach sprawowania posługi duszpasterskiej. A my wszyscy pamiętamy, że w tych szczególnych czasach potrafił skupić i zjednoczyć wokół siebie ludzi różnych przekonań politycznych, przedstawicieli władz i partii, ludzi wierzących i niewierzących. Potrafił ocenić, co naprawdę tkwi wewnątrz człowieka, z którym się spotykał, i dlatego wszyscy za jego życia, darzyli go wielkim szacunkiem i zaufaniem. W mszy św. poza rzeszą parafian, udział wzięli m.in. Burmistrz Miasta p. Jarosław Berendt i były Burmistrz p. Stanisław Wilczyński, którzy po mszy św. wraz z o. Dariuszem Nowickim złożyli wspólnie wiązankę kwiatów i zapalili znicze pod tablicą upamiętniającą ks. Infułata Zenona Willi w kościele klasztornym. Spotkanie w kościele klasztornym było też okazją do krótkich wspomnień i refleksji nad postawą tego niewątpliwie wyjątkowego kapłana. A skoro wspomnienia, to warto tu przytoczyć kilka świadectw mieszkańców Wągrowca, którzy na swej drodze życiowej mieli szczególny przywilej kontaktów z ks. Infułatem. O to, jak wspomina ten czas p. Stanisław Wilczyński:
Księdza Zenona Willę poznałem z chwilą zamieszkania w Wągrowcu (czerwiec 1972), ponieważ był On proboszczem mojej nowej parafii. Praktycznie od samego początku ksiądz Zenon Willa towarzyszył mojej rodzinie. To On udzielił nam ślubu, On też ochrzcił nasze dzieci. To były najważniejsze wydarzenia pierwszych lat naszej znajomości. Wiele zmieniło się w czerwcu 1979 roku, kiedy to zostałem naczelnikiem miasta. W księdzu Zenonie znalazłem wówczas nie tylko proboszcza i kapłana, ale osobę bardzo życzliwą do poczynań młodego (miałem wówczas 31 lat) naczelnika. W trakcie całej naszej znajomości traktowałem Go wręcz jak ojca i przyjaciela. Ten wielce zasłużony dla naszego miasta i dla Ziemi Wągrowieckiej kapłan wspierał mnie zawsze w trudnych sytuacjach, takich jak choćby moment ogłoszenia stanu wojennego, zawsze pomagał w przedsięwzięciach służących mieszkańcom. Bardzo aktywnie na przykład włączył się w organizację Jubileuszu 600-lecia miasta, którego kulminacyjna uroczystość miała miejsce 6 grudnia 1981 roku (tydzień przed stanem wojennym).
Każdy kto pamięta te czasy wie na jak wiele trudności napotykała nasza współpraca. Kolejny przykład to postawa księdza prałata Zenona Willi w czasie kiedy w latach 1983/84 miasto realizowało bardzo ważną inwestycję – budowę sieci gazu ziemnego. Ksiądz Willa bardzo chętnie wyraził zgodę na uczestnictwo w powołanym wówczas Społecznym Komitecie Gazyfikacji Miasta i jako pierwszy wpłacił znaczną sumę pieniędzy na rzecz gazyfikacji miasta. To tylko kilka przykładów z długiej listy społecznych aktywności Księdza Infułata.

Pani mgr Leokadia Grajkowska jest jedną z nielicznych osób, które prawie do ostatnich chwil życia śp. księdza infułata Zenona Willi utrzymywały z Nim bliski kontakt. Po latach tak wspomina: Ksiądz Zenon Willa był dla mnie wielkim autorytetem, powiernikiem, spowiednikiem i ojcem duchownym. Zawsze był otwarty, cierpliwy i miał czas na wszelkie rozmowy i dyskusje teologiczne, często zwracałam się do Niego o radę i pomoc w pisaniu różnych artykułów. W latach osiemdziesiątych, a szczególnie z okazji 600-lecia miasta Wągrowca miałam zaszczyt blisko współpracować na niwie kulturalnej i historycznej z ówczesnym proboszczem parafii poklasztornej księdzem prałatem Zenonem Willą. To dzięki Jego osobistej zachęcie i inspiracji podjęłam studia filozoficzno-teologiczne w Prymasowskim Instytucie Teologicznym w Gnieźnie. Zawsze był głęboko zatroskany o ciągły wzrost duchowy i pogłębianie wiedzy religijnej przez swoich parafian. Codziennie rano i wieczorem pełnił posługę duszpasterską w konfesjonale i pomimo iż był wymagającym spowiednikiem, miał liczną grupę stałych penitentów. Był wspaniałym kaznodzieją i zawsze rzesze wiernych oczekiwały na Jego odważne i płomienne homilie w wągrowieckim klasztorze. Podkreślając odwagę i bezkompromisowość księdza prałata Zenona Willi należy pamiętać, w jakich czasach wtedy żyliśmy.
A tak wspomina ks. Infułata ks. Dariusz W. Andrzejewski:
Wspominając osobę księdza prałata Zenona Willi, należy podkreślić, że wielu parafian i mieszkańców Wągrowca, w tym także ówczesny i obecny włodarz miasta pan Stanisław Wilczyński, do dziś z wielkim szacunkiem wspomina wyjątkową postać niezapomnianego proboszcza, zachowując w modlitwach ojca parafii i prawdziwego, szlachetnego pasterza. Na koniec muszę zaznaczyć, że będąc już proboszczem bazyliki prymasowskiej w Gnieźnie, ksiądz infułat Zenon Willa (oficjalnie ostatni raz) odwiedził Wągrowiec i wygłosił okolicznościową homilię w pocysterskim kościele parafialnym w czasie mojej Mszy Świętej prymicyjnej, w dniu 6 lutego 1994 roku. Fakt ten traktuję jako szczególne wyróżnienie, honor i zaszczyt. Dla mnie osobiście ksiądz prałat Zenon Willa był prawdziwym nauczycielem, duchowym ojcem, wychowawcą i na zawsze pozostanie wzorem gorliwego i świątobliwego kapłana. Niech odpoczywa w pokoju wiecznym…

Powyższe świadectwa zostały zebrane przez ks. Dariusza Andrzejewskiego i opublikowane w felietonie “Kapłańskie zamyślenia cz.2”.
Ufamy, że Bóg doceni ziemskie zasługi zmarłego i wynagrodzi mu jego dokonania, o co modliliśmy się w czasie mszy św.

Janusz Marczewski