Wszystkie wpisy, których autorem jest Janusz Marczewski

INFORMACJA O KORESPONDENCYJNYM KURSIE BIBLIJNYM

Wydział Pedagogiczny Akademii Ignatianum w Krakowie organizuje Korespondencyjny Kurs Biblijny. Celem kursu jest ułatwienie poznania i rozumienia ksiąg Pisma Świętego. W kursie może brać udział każdy zainteresowany Pismem Świętym. Kurs prowadzony jest w wersji tradycyjnej (papierowej) oraz elektronicznej. Informacje o kursie można uzyskać na stronie internetowej: www.kursbiblijny.deon.pl/ oraz pod podanym adresem: e-mailowym oraz adresem pocztowym.
kkb.biuro@gmail.com albo: ks. Zbigniew Marek SJ ul. Zaskale 1, 30-250 Kraków „Kurs Biblijny”.

100.lecie niepodległości Polski u wągrowieckich paulinów

Wągrowiecki klasztor oo. Paulinów stał się jednym z ważniejszych miejsc, w których trwały miejskie obchody jubileuszu 100.lecia odzyskania przez Polskę niepodległości. W dniu 11 listopada obchody rozpoczęto mszą św. w intencji Ojczyzny, której przewodniczył proboszcz, przełożony klasztoru o. Dariusz Nowicki. Współkoncelebransem o. Emanuel Matusiak. O godz. 19.00 odbył się Koncert pamięci poległych w walce o niepodległość – historyczne pieśni ojczyste oraz „Pieśni Polskie” w wykonaniu Orkiestry Symfoników Bydgoskich, Chóru Akademickiego Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, Wągrowieckiego Chóru Kameralnego oraz Chóru „The Hoor”. Koncert zgromadził wielką rzeszę parafian i sympatyków, którzy zgotowali wykonawcom należną im owację. Organizatorzy wyrazili słowa podziękowania oo. Paulinom za umożliwienie /tym razem już po raz szósty/ zorganizowania koncertu w świątyni parafialnej. W trakcie koncertu rozbrzmiały: Bogurodzica, Gaude Mater Polonia, Rota, pieśń I Brygady Legionów Polskich i inne znane pieśni patriotyczne, a finalnym akcentem był wspólnie odśpiewany hymn Polski. W dniu 12 listopada ponownie jesteśmy na Eucharystii w klasztorze, tym razem w intencji mieszkańców powiatu wągrowieckiego i naszej Ojczyzny. Uroczystej mszy św. koncelebrowanej przewodniczył dziekan wągrowiecki ks. kan. Tomasz Kruszelnicki. Współkoncelebransami byli ks. kan. Piotr Kalinowski – proboszcz parafii farnej i o. Dariusz Nowicki. Obecny był ks. prałat Andrzej Rygielski – emerytowany proboszcz parafii św. Wojciecha. W wygłoszonej homilii celebrans przypomniał heroizm walki polskich patriotów w walce o niepodległość, ich wielką rolę, dzięki którym możemy żyć w wolnej, niepodległej Polsce. W uroczystej mszy św. udział wzięły władze samorządowe i niezliczona liczba pocztów sztandarowych z całego powiatu wągrowieckiego.

Janusz Marczewski

PAULINI NA REKOLEKCJACH

Doroczne rekolekcje ojców i braci paulinów trwają na Jasnej Górze w dniach 5-10 listopada. W tym roku nauki głosi bp Andrzej Przybylski, biskup pomocniczy arch. częstochowskiej.

Pierwsza Msza św. rekolekcyjna odprawiona w poniedziałek, 5 listopada o godz. 17.30 przed Cudownym Obrazem, była jednocześnie Mszą św. za zmarłych przyjaciół i dobrodziejów Jasnej Góry oraz zmarłych członków III Zakonu Świętego Franciszka. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Andrzej Przybylski.

„Wszyscy doskonale to rozumiemy, że każdy muzyk musi ćwiczyć, żeby cokolwiek osiągnąć w tym fachu, doskonale to wiemy, że żeby sportowiec mógł osiągać dobre wyniki, mieć świetną formę, musi ćwiczyć, (…) ale czasem zapominamy, że podobne ćwiczenia dotyczą życia w wierze, że czasem musimy odłożyć wszystkie funkcje, odpowiedzialności, światowe zadania, żeby się przyjrzeć swojej wierze, żeby trochę poćwiczyć na nowo naszą relację z Bogiem, żeby zobaczyć, jaka ona tak naprawdę jest” – mówił podczas homilii bp Andrzej Przybylski.

„Na tych rekolekcjach postawiliśmy sobie już kilka bardzo zasadniczych, podstawowych pytań. Pytanie o bycie uczniem, pytanie o to, czy czasem nasze życie wiary nie jest ciągle jeszcze życiem przed Chrystusem, bo ciągle Jezusowi mówimy, że jutro, że pojutrze coś zrobimy, czy czasem nasze życie nie jest po Chrystusie, bo najpiękniejsze doświadczenia, przyjaźnie, aktywności wobec Boga mamy już za sobą, i to najczęściej z czasów naszych ślubów, jakby pierwszych doświadczeń kapłaństwa, życia zakonnego. A teraz to co? Już jest po Chrystusie? Uczymy się dzisiaj być w Chrystusie. I powiedzieliśmy też sobie najprostszą sprawę, o której ksiądz też musi sobie przypominać, choć wydawałoby się to takie oczywiste, że ojciec i brat zakonny chyba nie ma problemów z wiarą, a my sobie powiedzieliśmy, że największym problemem Kościoła, największym problemem zakonu, diecezji jest utrata albo słabość wiary – podkreślał bp Przybylski – I dzisiaj, jakby w centrum pierwszego dnia rekolekcji przychodzimy do Maryi, żeby w szkole Maryi zapytać się tak bardzo prosto, zapytać się o wiarę, zapytać się o Jej wiarę i jakby od Niej, z Jej ręki nauczyć się wiary, czy zobaczyć dzisiaj moją wiarę”.

O. Rostworowski, znany kameduła, zapytany kiedyś, co powinno być takim najpilniejszym, najważniejszym owocem życia zakonnego, od razu odpowiedział: scalenie mnicha, żeby całe jego życie było w Bogu, wszystko. A jednocześnie dodał: to jest najtrudniejsze. Bo jak się mnich nie sklei w swojej wierze, to ciągle coś od niego będzie odpadać, to ciągle będzie rozbitym mnichem, nieszczęśliwym, porozwalanym, nieobecnym. Tylko taka wiara na maksa może człowieka scalić” – dodał biskup.

o. Stanisław Tomoń 

BIAŁO-CZERWONA – TO JASNA GÓRA!

Na jasnogórskich błoniach świętowano jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości. Dokładnie 100 lat temu, 4 listopada 1918 r., dla Klasztoru Jasnogórskiego wybiła godzina wolności, a na jasnogórskiej wieży załopotały biało-czerwone flagi. Dziś, na setne urodziny Niepodległej, dzieci i młodzież w pochodzie Alejami Najśw. Maryi Panny przyniosły 100-metrową flagę, dar prezydenta RP Andrzeja Dudy. Flaga, dzięki komandosom z jednostki w Lublińcu, została zwieszona na jasnogórskiej wieży na oczach setek uczestników dzisiejszych uroczystości.                                        „Patriotyczny piknik” był kolejnym, po Mszy św., punktem jasnogórskich obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości. Z jasnogórskiej bazyliki wyprowadzono poczty sztandarowe, a Młodzieżowa Orkiestra Dęta przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Rędzinach przeprowadziła je pod Szczyt jasnogórski.                                 Z placu im. Wł. Biegańskiego Alejami NMP na Jasną Górę przybył barwny korowód dzieci i młodzieży niosący 100-metrową flagę narodową. Nie zabrakło regionalnych strojów i nawiązania do czasów Legionów Polskich i żołnierzy marszałka Piłsudskiego, którzy nosili charakterystyczne „maciejówki”. Korowód na błonia jasnogórskie wprowadził o. Marian Waligóra, przeor Jasnej Góry, przy wtórze Orkiestry Dętej z Mykanowa.                                                        Flaga została przekazana Ojcom Paulinom i żołnierzom z Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu, by mogła w uroczysty i bardzo symboliczny sposób znów „załopotać” z wieży. Wywieszenie flagi było bardzo spektakularne, a dokonała tego właśnie Jednostka Wojsk Komandosów z Lublińca, która jest najstarszą jednostką wojsk specjalnych w Siłach Zbrojnych RP.                                                              Na scenie na błoniach jasnogórskich odegrane zostało przedstawienie rekonstrukcji wydarzeń z 4 listopada 1918 r., którą przygotowała Grupa Teatralna pod Wiszącym Kotem działająca przy LO im. M. Kopernika w Częstochowie z gościnnym występem grupy rekonstrukcyjnej SRH 73 PP z Katowic.                                                Następnie głos zabrał o. Marian Waligóra , który podziękował wszystkim za przygotowanie i udział w uroczystościach: „Pielgrzymi Niepodległej, bardzo się cieszę, że ten dzień 4 listopada, który tak mocno wpisał się w historię Jasnej Góry, przeżywamy w radosnym świętowaniu tu, u stóp Matki Najświętszej. (…) Niech Bóg błogosławi naszą Ojczyznę. Dziękuję za trud przygotowania tego uroczystego świętowania i ufam, że to wszytko przyniesie wspaniałe owoce“.                                                                Na jasnogórskim placu zapłonął „ogień wolności”, zapalony przez o. Arnolda Chrapkowskiego, generała Zakonu Paulinów. W czasie Pikniku wszyscy zgromadzeni śpiewali patriotyczne pieśni ze śpiewników, specjalnie przygotowanych przez uczniów na tę okoliczność. Jego okładkę stanowi rysunek 6-letniej Julii, która zwyciężyła w konkursie dla przedszkolaków „Laurka dla mojej Ojczyzny”.                                                                                                                              Na błoniach podczas pikniku niepodległościowego sprzęt bojowy zaprezentowali żołnierze i strażacy.                                                            Wzdłuż murów klasztoru zaprezentowano wystawę IPN „Ojcowie Niepodległości”. Ekspozycja obejmuje plansze z informacją na temat drogi Polski do niepodległości, a także sylwetki tych, którzy do tej niepodległości Polskę doprowadzili.

o. Stanisław Tomoń

Wymodlona i wywalczona wolność

 

List pasterski Episkopatu Polski z okazji 100. rocznicy
odzyskania przez Polskę niepodległości
Umiłowani w Panu, Siostry i Bracia!
W dzisiejszej Liturgii Słowa Chrystus wskazuje na dwa najważniejsze przykazania. Pierwsze dotyczy miłości Boga a drugie miłości człowieka. W Ewangelii św. Jana czytamy, że Jezus „umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” (J 13, 1). Chrystus objawia nam miłość Ojca, którą od Niego otrzymuje. Uczniowie zaś, miłując się wzajemnie, naśladują miłość Jezusa, którą sami otrzymują (por. KKK 1823). Jezus w ten sposób zaprasza nas do współpracy: „Jak mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej!” (J 15, 9). I dodaje: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem” (J 15, 12).
W uniwersalny nakaz miłości Boga i bliźniego wpisana jest miłość do własnej Ojczyzny. Wyraża się ona poprzez codzienną obywatelską uczciwość, gotowość służby i poświęcenia na rzecz dobra wspólnego oraz międzypokoleniową solidarność, odpowiedzialność za najsłabszych, których Bóg stawia na naszej drodze. Szczególną formą umiłowania Ojczyzny jest obrona jej suwerenności. W dokumencie Konferencji Episkopatu Polski zatytułowanym Chrześcijański kształt patriotyzmu czytamy: „Dla chrześcijanina służba ziemskiej ojczyźnie, podobnie jak miłość własnej rodziny, pozostaje zawsze etapem na drodze do ojczyzny niebieskiej, która dzięki nieskończonej miłości Boga obejmuje wszystkie ludy i narody na ziemi”.
Wyjątkowy przykład tak pojętej miłości pozostawili nam nasi przodkowie. Życiową postawą potwierdzili, że droga do odzyskania przez Naród Polski swego niepodległego i suwerennego państwa wiodła nie tylko poprzez walkę zbrojną, starania polityczne, dyplomatyczne i pracę kilku pokoleń Polaków, ale przede wszystkim przez miłość do Boga i bliźniego, wytrwałą wiarę oraz modlitwę. W 1918 r. za sprawą Bożej Opatrzności i dzięki wielkiemu wysiłkowi całego narodu odrodziła się po 123 latach niewoli niepodległa Polska. Rodziła się ona najpierw w sercach i umysłach naszych przodków, którzy nie chcieli służyć zaborcom.
Przypomnijmy, że Rzeczpospolita upadła w wyniku przemocy sąsiednich mocarstw, a także z powodu win i zaniedbań społeczeństwa szlacheckiego, zwłaszcza części arystokracji, dygnitarzy państwowych i niektórych hierarchów kościelnych. Szczególnie bolesne były: prywata i egoizm stanowy szlachty, zdrada Ojczyzny przez część magnatów i ich współdziałanie z wrogami. Kolejne zrywy narodu do walki zbrojnej o niepodległość Ojczyzny – poczynając od insurekcji kościuszkowskiej, poprzez okres napoleoński, Wiosnę Ludów, powstanie listopadowe i styczniowe – nie przynosiły rezultatów i powodowały nasilające się represje ze strony zaborców oraz niszczenie polskiej kultury i prześladowanie Kościoła, który zawsze wspierał narodowe zmagania o odzyskanie wolności. Nie sposób nie wspomnieć późniejszych powstań – wielkopolskiego i śląskich, wpisanych w czas formowania się Państwa Polskiego. Po klęsce powstania listopadowego, z Bożej inspiracji w sercach grupy Polaków, między innymi na emigracji w Paryżu, kształtowała się idea, że dla odzyskania wolności konieczne jest odrodzenie religijne narodu i związana z nim odnowa moralna oraz praca nad rozbudzeniem świadomości narodowej w szerokich warstwach społeczeństwa, zwłaszcza wśród ludności wiejskiej.
Jednym z najgroźniejszych zniewoleń polskiego społeczeństwa w XIX w. był grzech pijaństwa, który niszczył duchowo i moralnie oraz degradował fizycznie. Trzeźwość narodu była wielką troską Kościoła katolickiego. Warto tu wspomnieć bł. Ojca Honorata Koźmińskiego, bł. Edmunda Bojanowskiego czy Ks. Jana Alojzego Ficka, proboszcza w Piekarach Śląskich. Publiczne nabożeństwa połączone z rekolekcjami i misjami, pokuta oraz śluby wyrzeczenia się alkoholu rozpowszechniły się szybko na ziemiach polskich pod trzema zaborami. Przy parafiach powstawały bractwa religijne o charakterze trzeźwościowym.
Do swoistej przemiany moralnej doszło na ziemiach polskich od lutego do października 1861 r. Wyrażała się ona w bardzo licznych nabożeństwach i procesjach patriotycznych, połączonych ze śpiewem pieśni Boże coś Polskę. W Królestwie Polskim, na terenach obecnej Litwy, Białorusi i Ukrainy oraz na ziemiach polskich pod zaborem pruskim (Wielkopolska, Pomorze Gdańskie) tłumy Polaków gromadziły się na Mszach Świętych o charakterze patriotycznym sprawowanych w intencji Ojczyzny i jej pomyślności. W ten sposób Naród Polski mocno wyraził w formie religijnej wolę suwerennego istnienia.
W drugiej połowie XIX w. niezwykłą rolę w odrodzeniu narodowym i religijnym szerokich warstw społeczeństwa polskiego pod trzema zaborami odegrali duchowni i świeccy katolicy animujący bractwa, zrzeszenia, stowarzyszenia, itd., skupiające Polaków w obronie wiary katolickiej, języka ojczystego, prawa własności, a także w działalności charytatywnej, edukacyjnej, formacyjnej, gospodarczej i kulturalnej. Były one oparte na wartościach chrześcijańskich i wzmacniały formację duchową, narodową i religijną ich członków. Na tej drodze zrodziło się polskie społeczeństwo obywatelskie, w którym uczestniczyły – choć w różnym zakresie – świadome narodowo wszystkie grupy społeczne, od arystokracji i przedsiębiorców, po ubogą ludność wiejską i robotników. W polskim odrodzeniu narodowym brali też czynny udział chrześcijanie innych wyznań, szczególnie ewangelicy na Warmii, Mazurach i Śląsku Cieszyńskim. W zmagania o niepodległą Polskę angażowali się także na rozmaitych polach przedstawiciele innych narodów mieszkających na ziemiach polskich w okresie zaborów.
Pan Bóg objawiał Swą łaskę Narodowi Polskiemu, kierując do niego przesłanie przez Najświętszą Maryję Pannę. Przykładowo w objawieniach w Gietrzwałdzie, w 1877 r. Matka Boża Niepokalanie Poczęta wzywała do zerwania z nałogami, zachęcała do przemiany życia i codziennego odmawiania różańca w intencji wolności Kościoła na ziemiach polskich pod zaborem pruskim, co łączono z modlitwą o niepodległą Polskę. Jasna Góra, Kalwaria Zebrzydowska i Pacławska oraz inne sanktuaria gromadziły rzesze pielgrzymów ze wszystkich zaborów, rozbrzmiewały polskimi pieśniami i modlitwą ze stale obecnymi w nich akcentami patriotycznymi, integrując duchowo wspólnotę narodową. Głęboko zakorzeniona w polskiej tradycji pamięć o zmarłych przodkach i bohaterach, łączona z wielkanocną tajemnicą zmartwychwstania Chrystusa, budziła też w sercach Polaków nadzieję na wskrzeszenie niepodległej Ojczyzny z „grobu niewoli”.
Miłosierny Bóg dał Polskiemu Narodowi w okresie zaborów wielu świętych i błogosławionych, których życie, modlitwa, duszpasterska posługa oraz działalność przyczyniły się do obudzenia religijnego, społecznego i narodowego Polaków. Do pierwszorzędnych postaci należy zaliczyć św. Abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, św. Brata Alberta Chmielowskiego, św. O. Rafała Kalinowskiego, bł. O. Honorata Koźmińskiego, św. Bp. Józefa Sebastiana Pelczara, św. Abp. Józefa Bilczewskiego, bł. Edmunda Bojanowskiego, bł. Ks. Bronisława Markiewicza, bł. S. Marię Angelę Truszkowską, bł. S. Klarę Ludwikę Szczęsną, bł. S. Bernardynę Marię Jabłońską, św. S. Urszulę Ledóchowską, bł. S. Marię Darowską. W odpowiedzi na znaki czasu z Bożą pomocą stworzyli oni wiele nowych dynamicznych wspólnot zakonnych, habitowych i bezhabitowych, które w dużej mierze przyczyniły się do odrodzenia duchowego Kościoła katolickiego i narodu oraz podjęły posługę wśród najbardziej potrzebujących i ubogich Polaków. Ducha Polskiego Narodu w dążeniu do niepodległości umacniała też postawa prymasów Polski, szczególnie zaś Abp. Leona Przyłuskiego, Abp. Floriana Stablewskiego i Kard. Edmunda Dalbora, podtrzymujących tradycję i godność dawnej Rzeczypospolitej.
Na niezwykłą rolę polskiej kultury w zachowaniu ducha narodowego i w odzyskaniu niepodległości wskazywał św. Jan Paweł II. W żadnym innym okresie Naród Polski nie wydał tylu genialnych twórców: pisarzy, takich jak Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, Henryk Sienkiewicz; kompozytorów, wśród których znaleźli się: Fryderyk Chopin, Stanisław Moniuszko, Feliks Nowowiejski; czy malarzy: Józefa Chełmońskiego, Jana Matejkę, Artura Grottgera, Stanisława Wyspiańskiego. Ich dzieła, wyrastające z chrześcijańskiego i narodowego ducha, kształtowały polskie serca i umysły w zmaganiach o wolną Ojczyznę. W dobie zaborów trudną do przecenienia rolę w podtrzymaniu i przekazywaniu wiary katolickiej oraz polskości odgrywały polskie rodziny a w sposób szczególny kobiety. To one zaszczepiały kolejnym pokoleniom młodych Polaków miłość do Boga, Kościoła i Ojczyzny.
Drogi Polaków do niepodległości motywowane wiarą katolicką prowadziły najpierw do umocnienia wiary i odrodzenia moralnego, a następnie do pogłębienia świadomości narodowej. Nastąpiło upodmiotowienie społeczne, narodowe i religijne szerokich warstw społeczeństwa polskiego, przede wszystkim ludności wiejskiej, rzemieślników oraz robotników. Prześladowania ze strony zaborców doprowadziły do jeszcze głębszego związania Kościoła katolickiego i innych wyznań chrześcijańskich z Polskim Narodem.
Drodzy Siostry i Bracia!
Niepodległość została wymodlona, wypracowana i wywalczona przez Polaków, którzy stali się wewnętrznie wolnymi, ugruntowanymi w wierze i odpowiedzialnymi za naród. W pamiętnym listopadzie 1918 r. wielcy przywódcy narodu oraz zwykli Polacy stanęli razem do budowania niepodległej Rzeczypospolitej w historycznej chwili danej przez Boga po I wojnie światowej.
Niepodległość odzyskana 100 lat temu nie jest dana Polskiemu Narodowi raz na zawsze. Wymaga ona od każdego pokolenia Polaków troski o Ojczyznę. Obchodzona rocznica skłania nas do refleksji nad obecnym stanem Polski i zagrożeniami dla jej suwerennego bytu. Odstępowanie od wiary katolickiej i chrześcijańskich zasad jako podstawy życia rodzinnego, narodowego i funkcjonowania państwa, to najpoważniejsze z zagrożeń, które doprowadziły już raz w przeszłości do upadku Rzeczypospolitej. Szerzące się zniewolenia szczególnie wśród młodej generacji Polaków – alkohol, narkotyki, pornografia, zagrożenia płynące z Internetu, hazard, itd., prowadzą do osłabienia moralnego i duchowego narodu. Spośród wad narodowych coraz bardziej dochodzą do głosu prywata, egoizm jednostek i całych grup, brak troski o dobro wspólne, szkalowanie i znieważanie wiary katolickiej, polskiej tradycji narodowej i tego wszystkiego, co stanowi naszą Ojczyznę. Bolesna historia naszej Ojczyzny powinna wyczulać nas na zagrożenia duchowej wolności i suwerenności narodu.
Obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości skłaniają nas przede wszystkim do okazania Bogu, który jest Panem dziejów, naszego dziękczynienia i wyśpiewania Te Deum laudamus – Ciebie Boga wysławiamy. Okres niewoli, który przyniósł tak wiele bolesnych doświadczeń, okazał się ostatecznie czasem próby, z którego nasi przodkowie wyszli odnowieni, umocnieni, przejmując odpowiedzialność za losy Ojczyzny. Ich dojrzała postawa pozostawiła wyraźny ślad w życiu następnych pokoleń, które stanęły przed kolejnymi zagrożeniami utraty niepodległego bytu. Modląc się dzisiaj o Boże błogosławieństwo dla wolnej i niepodległej Ojczyzny, oddajemy się kolejny raz Jasnogórskiej Pani, Królowej Polski. Prośmy Ją przede wszystkim o matczyną opiekę dla sprawujących władzę w naszej Ojczyźnie i wszystkich obywateli, zatroskanych o dobro wspólne. Matce naszego Zbawiciela powierzamy wszystkich Polaków, szczególnie młodych, aby w duchu wierności Bogu i Ewangelii kształtowali szczęśliwą przyszłość naszej Ojczyzny.
Dziękując Bożej Opatrzności za dar wolnej Polski, udzielamy naszym rodakom w kraju i za granicą błogosławieństwa: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 378. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski
w Warszawie, w dniu 14 marca 2018 r.

Siła Sakramentu św.

 

Sakrament jest to znak widzialny, który z ustanowienia Pana Jezusa daje nam łaskę Boską . Człowiek wierzący styka się z Sakramentem św. tuż po narodzinach. Jest to Sakrament Chrztu św. Sakramenty św. towarzyszą mu w dalszym dorosłym życiu. Są to Sakrament Bierzmowania, Najświętszy Sakrament (Komunia św.), Sakrament Pokuty. Namaszczenie Chorych, Kapłaństwo i Małżeństwo. Każdy z Sakramentów św. jest ważny. Najczęściej w wieku dojrzałym korzystamy z Sakramentu Małżeństwa czy Kapłaństwa . Sakrament Małżeństwa utrwala związek kobiety i mężczyzny, jest zalążkiem powstającej rodziny, wieńczy miłość dwojga ludzi, którzy postanawiają do tego momentu żyć wspólnie, dzieląc radości i troski, które ten Sakrament św. ze sobą niesie. Życie dwojga kochających się ludzi nabiera od tej pory innego wyrazu. Składając życzenia nowożeńcom często mówimy do nich, by im się szczęściło „na nowej drodze życia”. Ta droga jest nieraz kręta. Różne są tego przyczyny . Nieraz trudy drogi wynikają z zaniedbań, innym razem z przyczyn obiektywnych. Faktem jest, że związek dwojga ludzi, to stałe kształtowanie osobowości, wzajemny kompromis, wyrozumiałość, pomoc, a nade wszystko dochowanie wierności . Człowiek prawdziwie wierzący najlepiej wie, kiedy w jego życiu coś szwankuje, gdy coś jest w niezgodzie z zasadami wiary. Nieraz ta refleksja przychodzi z opóźnieniem. Dobrze jednak, że się pojawia . Niniejszym artykułem pragnąłbym podzielić się wydarzeniem, które wągrowczanom ( i nie tylko ), jest znane z przeszłości, jednak nie znane są kulisy tego wydarzenia. Pisałem już o tym w 2003 r. na łamach „Słowa z Klasztoru”; teraz umieszczam to na stronie internetowej parafii. W dniu 4.listopada br., mija 20 lat, kiedy w wągrowieckim klasztorze miał miejsce „ślub stulecia”, jak nazwały to zdarzenie media . Ślub kościelny zawarli wówczas Państwo Ihnatowiczowie – Antonina i Artemiusz. Nie było by w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że pan „młody” liczył 100 lat, a pani „młoda” 75 lat. Pan był wdowcem i pani była wdową; od 13. lat żyli w związku cywilnym. O fakcie tego małżeństwa dużo pisała prasa, mówiło radio, a relacje z uroczystości przekazało kilka stacji telewizyjnych . Myślę, że mogę się nazywać wieloletnim przyjacielem pp. „młodych” i dlatego chciałbym na tę sprawę spojrzeć z innej strony . O zamiarze zawarcia związku kościelnego zostałem zapoznany przez obu małżonków, którzy zgodnie stwierdzili, że tego bardzo chcą, i czy mógłbym się podjąć załatwienia formalności. Od razu na to przystałem, gdyż dla mnie był to akt wielkiej dojrzałości, na który trzeba odpowiedzieć i nie pytać dlaczego dopiero teraz.
Tak pojąłem swoją misję, której z ochotą się podjąłem, wierząc w jej pomyślne załatwienie. Chciałbym tu podkreślić splot działań ludzi dobrej woli, którzy mi w tym pomagali od samego podjęcia tematu. W tym miejscu dodam, że p. Artemiusz urodził się w Koreliczu w zaborze rosyjskim ( obecnie Białoruś ), a p. Antonina w Ostrogu ( obecnie Ukraina ). Natychmiast uzyskałem dokumenty zgonu poprzednich małżonków; pomocy udzielił ówczesny Burmistrz p. Jacek Konowalski . Życzeniem pp. Ihnatowiczów było, by ślub odbył się w klasztorze. Temat bardzo chętnie podjął ks. proboszcz Stanisław Borowiak, który po rozmowach z ks. Kan. Andrzejem Rygielskim – proboszczem pp. młodych z tytułu miejsca zamieszkania, ks. dziekanem Heliodorem Grabiasem, jak i Kurią Metropolitalną w Gnieźnie, uzyskał aprobatę do dalszego postępowania. Z uwagi na wiek p. młodego, sakrament Spowiedzi, Komunii św. i Namaszczenia odbyto i udzielono w domu . Byłem świadkiem ogromnego wzruszenia, które towarzyszyło pp. młodym. Łzy 100-latka po akcie spowiedzi św., jego stwierdzenie, że „czuje taką lekkość, że spadł mu wielki ciężar z serca”, były dla mnie najwyższą nagrodą, że to ja mogłem się do tego przyczynić. Ślub kościelny był wielkim wydarzeniem, chociaż to nie było w zamyśle zainteresowanych. Byli szczęśliwi, że po 13.latach połączyli się wobec Boga, i to w tej sprawie jest najważniejsze. To ich zadowolenie, o którym nieprzerwanie wspominali, wyrażając mi wdzięczność, utwierdza mnie, że drogę, którą obrali odnaleźli późno, ale doprowadziła Ich ona do celu . Tym celem jest sakramentalny związek, jednoczący Ich wobec Boga . Bóg Ich połączył i bez Jego woli nie byłoby to możliwe. Ten przykład, tak nam bliski, najlepiej dowodzi, że życie w związku niesakramentalnym nie daje pełni szczęścia. Dopiero zjednoczenie wobec Boga wieńczy to wszystko, co legło u podstaw każdego związku małżeńskiego. I w tym właśnie tkwi siła Sakramentu św. Mówiła wówczas p. Antonina Ihnatowicz: „Ten dar, który otrzymałam, noszę głęboko w sercu. Każdego dnia dziękuję Bogu, że nie odmówił naszej prośbie. Po ślubie kościelnym, tak mój mąż , jak i ja, byliśmy bardzo wzruszeni i szczęśliwi”.

Janusz Marczewski

Znicz pamięci dla znanych i bezimiennych

W tych dniach, kiedy myśli nasze niosą nas w najodleglejsze nieraz miejsca, spróbujmy dzisiaj stanąć tam, gdzie spoczywają doczesne szczątki naszych bliskich, ale też i tam, gdzie znaleźli swoje miejsce pochówku nasi rodacy. Nie możemy zawsze być tam fizycznie, ale duchowo – tak. Stańmy zatem na cmentarzu Orląt Lwowskich pośród obrońców Lwowa , na wileńskiej Rossie – gdzie serce Marszałka, na cmentarzu Łyczakowskim przy mogiłach Konopnickiej, Zapolskiej, Ordona, Grottgera, u stóp Monte Cassino, gdzie rząd białych krzyży wśród maków czerwieńszych, bo z polskiej wzrosły krwi. Udajmy się do Katynia, Charkowa, Miednoje, do kijowskiej Bykowni, by pochylić się nad mogiłami pomordowanych polskich oficerów, na poznańską Cytadelę, stając przy grobach żołnierzy i poległych w Powstaniu Poznańskim 1956, na warszawskie Powązki, do ofiar katastrofy smoleńskiej. Stańmy też u wrót krematoryjnych Auschwitz, w celi św. Maksymiliana, obozów koncentracyjnych w Dachau, Buchenwaldzie, Ravensbrück, Treblince, czy poznańskiego Fortu VII. Bądźmy na cmentarzu w Lenino, na Wale Pomorskim, przed pomnikiem poległych naszych rodaków w Berlinie. Zajrzyjmy do norweskiego Narviku do polskich marynarzy z ORP Grom, do libijskiego Tobruku do strzelców karpackich, holenderskiego Arnhem do polskich spadochroniarzy i do Teheranu do wygnańców polskich, którzy zginęli w drodze do Ojczyzny. Wybierz się również w te miejsca, które ominął powyższy szlak i stań tam, gdzie Twoje serce zabije mocniej, bo tam zostało serce, które kochałeś, to serce, które kochało Ciebie. A gdy będziesz przesuwał paciorki różańca, tę jedną modlitwę ofiaruj za tych wszystkich, bezimiennych dla Ciebie, a przecież tak drogich dla innych. Wpatrując się w tę bezimienną, tak nieraz odległą mogiłę, zapal siłą swego ducha i serca ten znicz pamięci, niech on pozostanie niegasnącym płomieniem twojej wdzięczności dla tych wszystkich, którzy oddali swe życie za wiarę, Ojczyznę, za honor bycia Polakiem, za to, byś Ty, bym ja, byśmy my mogli żyć w pokoju. A razem zanieśmy naszą modlitwę do Jezusa Chrystusa, który oddał życie za swoich przyjaciół, prosząc Go z ufnością o zbawienie wszystkich poległych w walce o wolność naszej Ojczyzny i innych narodów, a także za ofiary wojen i prześladowań. Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie ! * Módlmy się za wszystkich uczestników walk o niepodległość Ojczyzny i wolność innych narodów, których groby rozsiane są po całym świecie, aby Pan nagrodził ich cierpienia i śmierć życiem wiecznym. * Módlmy się za naszych rodaków, poległych na frontach wojennych, w obozach i miejscach kaźni, aby radowali się szczęściem w niebieskiej ojczyźnie. * Módlmy się za zabitych przez totalitarne reżimy w obronie prawdy, wolności i godności człowieka, aby otrzymali koronę zwycięstwa z rąk samego Boga. *Prosimy Cię, Panie, okaż miłosierdzie Twoim wiernym, którzy oddali życie za swych braci, aby na wieki cieszyli się owocami swej ofiary i pokładanej w Tobie nadziei. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Musisz mieć pragnienia

Augustyn Pelanowski OSPPE

Autor Listu do Hebrajczyków zachęca, byśmy zbliżyli się do tronu łaski, aby otrzymać miłosierdzie, gdyż Arcykapłan, który na nim zasiada, doskonale nas rozumie, bo sam został doświadczony ludzkim cierpieniem. Przybliżyć się – to krok najbardziej oczekiwany przez Boga. Dlatego też czytamy o synach Zebedeusza, którzy się zbliżyli do Jezusa, prosząc o przywilej zasiadania w chwale po prawicy i lewicy. Jezus tego pragnienia nie odrzuca, ale pyta, czy rozumieją, o co proszą? Chrześcijaństwo domaga się zrozumienia, bo jest odkrywaniem sensu istnienia. Prawdy wiary zawsze wymagają osobistej zgody i wyboru przez zrozumienie. A co najdziwniejsze, z im potężniejszą tajemnicą się spotykamy, tym bardziej prowokuje ona nas do myślenia. Jej nieprzenikalność sprawia, że jeszcze bardziej próbujemy ją przeniknąć. Wiara domaga się myślenia, choćby nigdy nie miała dojść do dna tajemnicy.
Jaki sens jest w pragnieniu, aby zasiadać po prawicy i lewicy Jezusa w Jego chwale? Przywilej zasiadania obok króla i spożywania z jednego kielicha był zarezerwowany dla ludzi z najwyższych sfer dworskich, zaufanych lub zasłużonych albo kogoś z rodziny. Jezus przewraca do góry nogami wyobrażenia apostołów, mówiąc, że skoro On nie przyszedł, by być obsługiwany, lecz po to, by być sługą i oddać życie jak niewolnik, to każdy, kto chce do Niego się zbliżyć, musi sobie postawić za cel to samo: być sługą, a nawet niewolnikiem innych, gotowym oddać życie. Czytając o tych dwóch miejscach obok Chrystusa, najczęściej wspominam apokaliptyczną wizję o DWÓCH ŚWIADKACH obleczonych w wory, którzy mieli prorokować przez 1260 dni. Ci dwaj zostaną zabici w symbolicznym mieście Sodoma i Egipt.
Apokalipsa mówi, że po trzech i pół dnia zostaną wskrzeszeni i wniebowzięci, po czym nastąpi wielkie trzęsienie ziemi, w którym zostanie zniszczona dziesiąta część miasta. Dwoma Świadkami są dwa Serca: Jezusa i Miriam, z których płynie oliwa miłości Boga, oświecająca nasze życie. Symbolika Egiptu odwołuje do ucisku politycznego i tyrani materializmu, Sodoma zaś symbolizuje demoralizację oraz promocję rozpusty i zboczeń. Mojżesz i Aaron wyprowadzili z niewoli Egiptu Izrael, dwaj aniołowie wyprowadzili z Sodomy Lota i jego córki. 1260 dni jest również liczbą symboliczną, gdyż jest wynikiem pomnożenia przez trzydzieści liczby 42, tak istotnej na kartach Biblii. 1260 dni to okres dojrzewania do pełni życia w Chrystusie, poczynając od wiary fundamentalnej, Abrahamowej.
Każdy z nas również staje przed wyborem między byciem świadkiem słowa Bożego a degradacją duchową w stylu Sodomy lub Egiptu. Dlatego tak ważne jest wzbudzenie w sobie pragnienia zbliżenia się do Chrystusa, które w sobie odkryli Jan i Jakub, bo bez pragnień nie ma wysiłku ani wyborów. Bez pragnień nie ma próby zrozumienia i efektu osiągnięcia.

Pielgrzymka do Włoch

Na przełomie września i października grupa niemal sześćdziesięciorga parafian i sympatyków naszej parafii uczestniczyła w pielgrzymce do Włoch, zorganizowanej i prowadzonej przez ojca Mateusza Walczaka. Pielgrzymce w sposób szczególny patronowała Najświętsza Maryja Panna, w której sanktuariach rozpoczynaliśmy i kończyliśmy naszą peregrynację, a opiekowali się nami skutecznie aniołowie (pierwszy dzień pielgrzymki to święto świętych archaniołów Michała, Gabriela i Rafała, a trzy dni później obchodziliśmy wspomnienie świętych Aniołów Stróżów).
Nie sposób tu opisać w pełni wszystko, co obejrzeliśmy i przeżyliśmy w słonecznej Italii. Chcemy jednak podzielić się z czytelnikami Wniebowziętej tym, co wywarło na nas największe wrażenie i co pozostanie na zawsze w naszej pamięci.
Będzie to zapewne urok alpejskich szczytów i malowniczo wśród nich położonych osad, czar porośniętych gajami oliwnymi i winnicami Apeninów, cisza zmierzchu na plaży nad Adriatykiem, wspaniałość antycznego Rzymu, majestat bazylik i piękno wąskich uliczek Asyżu czy San Marino.
Jednak bogactwo przeżyć estetycznych blednie przy głębi wrażeń duchowych wzmacnianych codzienną mszą św., różańcem, godzinkami, litaniami oraz śpiewem pieśni religijnych i patriotycznych.
Pierwszym z nich był już pobyt, jeszcze w trakcie docelowej podróży, w alpejskim sanktuarium maryjnym w Mariazell, gdzie mogliśmy pomodlić się przed cudowną figurką Maryi trzymającej na kolanach Dzieciątko.
Następny dzień to zwiedzanie przepięknej Padwy, ze szczególnym uwzględnieniem Bazyliki św. Antoniego i modłami o odnalezienie tego wszystkiego, co w życiu najważniejsze, a od czego nieraz tak daleko odeszliśmy. Później nastąpił przejazd do Asyżu i nawiedzenie Bazyliki Matki Bożej Anielskiej.
Wszystkie pozostałe miejsca związane ze św. Franciszkiem i św. Klarą, których ukoronowaniem było nawiedzenie bazyliki i grobu Biedaczyny z Asyżu odwiedziliśmy już następnego dnia. Żegnając przepiękny Asyż, ruszyliśmy w drogę do Rzymu, w której trakcie mieliśmy szczęście odwiedzić malowniczo położone sanktuarium i grób patronki od spraw trudnych i beznadziejnych – św. Rity, gdzie uczestniczyliśmy też w kolejnej mszy św.
Dwa następne dni spędziliśmy już w stolicy Włoch oraz w Watykanie. Nawiedziliśmy wszystkie bazyliki większe (św. Piotra, św. Pawła za Murami, św. Jana na Lateranie, Santa Maria Maggiore), obejrzeliśmy zabytki starożytnego Rzymu (Forum Romanum, Koloseum, Panteon), podziwialiśmy wspaniałe place i zdobiące je fontanny. Wszędzie tam mogliśmy obcować z arcydziełami włoskich mistrzów pędzla i pióra. Z wielkim wzruszeniem uczestniczyliśmy we mszy św. odprawionej przed oryginalnym obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.
Na Watykanie dane nam było uczestniczyć na zapełnionym po brzegi Placu św. Piotra w odprawianej pod przewodnictwem papieża Franciszka Mszy św. otwierającej synod biskupów nt. młodzieży. Następnie zwiedzaliśmy bazylikę i krypty z grobami papieskimi. Dane nam było też odbyć krótką, ale żarliwą modlitwę u stóp grobu Jana Pawła II. Następnie przez moment pewnie większość z nas kontemplowała Jego obecność w naszym życiu – dawniej i dziś. Oczyma duszy raz jeszcze zobaczyliśmy Go – 16 października, na placu Zwycięstwa, 13 maja, w Tatrach, Wadowicach, na Błoniach, na Franciszkańskiej i wreszcie – ostatnie nieme Urbi et orbi i zamkniętą Ewangelię. A teraz jest nadal: i w Domu Ojca i tu, gdzie do Niego przybyliśmy. Uczył nas przez całe swe życie, przez chorobę, przez śmierć i uczy nas po śmierci. Teraz – prawdy o życiu wiecznym i o świętych obcowaniu. Niestety, naszła nas też smutna refleksja, jak mało z Niego i Jego nauk w nas i naszej ojczyźnie zostało.
Pełen wrażeń był też następny dzień, rozpoczęty pobytem w Monte Cassino. Najpierw zwiedziliśmy wspaniały klasztor i odwiedziliśmy grób patrona Europy, św. Benedykta. Ze wzgórza roztacza się przepiękny widok na cmentarz żołnierzy polskich, który był naszym kolejnym celem. Głęboka zaduma towarzyszyła nam wśród białych mogił tych, którzy poszli szaleni, zażarci jak zawsze za honor się bić i którzy oddali swe młode życie za wolność waszą i naszą , zraszając włoską ziemię czerwienią polskiej krwi. Na cmentarzu spędziliśmy niemal godzinę w podniosłej patriotyczno – religijnej atmosferze. Najpierw o. Mateusz odprawił Mszę św., a następnie modliliśmy się za poległych. Odśpiewaliśmy też Rotę i Mazurek Dąbrowskiego.
Dzień ten zakończyliśmy w San Giovani Rotondo, zwiedzając Bazylikę i Muzeum św. ojca Pio oraz modląc się przy relikwiach tego wielkiego Stygmatyka. Dane też nam było wziąć udział w wieczornej procesji z figurą św. Franciszka, gdyż był to dzień jego święta.
Przedostatni dzień pobytu we Włoszech to pobyt na półwyspie Gargano, gdzie w Monte San Angelo zwiedziliśmy przepiękną grotę objawień Michała Archanioła i Msza św. w Lanciano, podczas której mieliśmy przed oczyma relikwiarz cudu eucharystycznego z Przenajświętszym Ciałem i Krwią Chrystusową, co na pewno pogłębi naszą wiarę w żywą obecność Chrystusa w Eucharystii.
Ostatnim punktem pielgrzymki było Loreto, gdzie mogliśmy obejrzeć Domek Matki Bożej ze wzruszającą świadomością, iż hic verbum caro factum est – tu Słowo stało się ciałem oraz zwiedzić kolejny piękny cmentarz żołnierzy polskich, którzy polegli na włoskiej ziemi i dzięki którym Święty Dom ocalał.
Udział w pielgrzymce zakończyliśmy niemal całodobową drogą powrotną do Wągrowca, dokąd oprócz pięknych wspomnień, wielu zdjęć i pamiątek, przywieźliśmy też trudne zadanie pielęgnowania w zderzeniu z codzienną rzeczywistością pielgrzymkowej postawy pobożności, modlitwy, wrażliwości chrześcijańskiej i naszego wzrastania w wierze.
Kończąc tę z natury rzeczy niepełną i nie oddającą pełni przeżytych doznań relację, pragniemy podziękować Bogu Najwyższemu za to, że dał nam możliwość uczestnictwa w tej pielgrzymce, najświętszej Maryi Pannie i naszym aniołom stróżom za stałą opiekę w tej trudnej przecież podróży a wszystkim organizatorom za niezwykle sprawne jej zrealizowanie.
Specjalne podziękowania kierujemy do ojca Mateusza Walczaka za podjęcie się naprawdę wielkiego trudu organizacji pielgrzymki i ułożenie jej niezwykle ciekawego planu. Przede wszystkim zaś dziękujemy mu za stałą troskę o nas i wszystkie nasze potrzeby a zwłaszcza za wszystkie odprawione w tak cudownych miejscach Msze święte, pouczające homilie i wspólną modlitwę.

Jan Burdelski

Zawsze ten (ta) sam(a)

Augustyn Pelanowski OSPPE

Na pewno nie żyjemy tylko po to, aby przeżyć następny dzień. Nie żyje się też po to, żeby jeść, wyżyć się lub mieć święty spokój. Wyższe potrzeby człowieka: pragnienie godności, przynależności, pragnienie uczynienia czegoś szlachetnego, poświęcenie się i wreszcie miłość są dostępne już tylko tym, którzy mają jakąś duchowość. Duchowość jest zbudowana na jakiejś prawdzie. Jaka prawda rządzi twoim życiem? Czy w ogóle mogą być różne prawdy, albo nawet dwie prawdy?
Oczywiście dla chrześcijanina jest tylko jedna Prawda. Syn Boży powiedział, kto jest prawdą: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. To bardzo ważne, że Jezus mówił, iż On sam jest drogą dochodzenia do Prawdy, która daje życie, i to nie jakikolwiek rodzaj życia, tylko życie wieczne, życie spełnione, szczęśliwe. Życie, w którym nie ma już ani jednej najmniejszej troski, ani zmartwienia.
Jest droga do takich prawd, które w końcu dają Życie. Taką drogą są sakramenty! Jednym z nich jest małżeństwo, droga wspólnego samodoskonalenia się według prawd Jezusowych. Miłość nie jest na pewno zakochaniem się, afektem, fascynacją, lecz stałą troską o kogoś, nieustanną promocją, ciągłym wybieraniem tylko tej, a nie innej osoby. Jezus oddał swe życie za uczniów i nie zmienił ani jednego w grupie Dwunastu. Wytrwał w miłości do nich. Oddawać siebie komuś i oddawać swoje życie dla kogoś jest właśnie istotą małżeństwa. Chodzi o ciągłe wyrzekanie się swoich osobistych wyobrażeń, planów, celów, egoistycznych pragnień, dla dobra drugiej osoby.
To ciągłe zgadzanie się na czyjeś dobre strony, ale i na to, co niedoskonałe. Jezus nie miał idealnych uczniów, ale dzięki wspólnocie stawali się coraz lepsi. Kto zawiera małżeństwo, musi pamiętać, że nie wiąże się tylko dlatego, że ktoś jest piękny, atrakcyjny czy inteligentny, ale zgadza się także na wspólne dojrzewanie ku życiu wiecznemu. Wierzymy takiej osobie, która potrafi przyznać się do błędu, a nie takiej, która potrafi się jedynie usprawiedliwiać. Dla nas, chrześcijan, wzorem jest miłość, którą zobrazował we własnym życiu Jezus. Pokazał nam jej obraz w prawdach Biblii, i właściwie to jest najważniejszy prezent ślubny: Biblia! Miłość jest możliwa, jeśli dwie osoby tak samo się sobie ofiarują i tak samo siebie wybierają. W całym wszechświecie nie ma nic cudowniejszego niż poświęcenie. To nadaje sens naszemu istnieniu!
Małżeństwo najmocniej łączy, gdy przezwycięża pokusę koszmaru odrzucenia. Cierpienie udoskonala, jak czytamy w drugiej lekcji. To właśnie wtedy można prawdziwie kochać, gdy się chce kogoś najbardziej znienawidzić. Małżeństwo jest sakramentem – przypomina wzajemne przyjmowanie siebie w Komunii lub nieustanną spowiedź. Jezus powiedział: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś swoje życie oddaje za swoich przyjaciół”. Oddawać siebie jest jednocześnie przyjmowaniem kogoś, a jedność osiągnięta na tej drodze staje się ściślejsza niż ta, która istnieje między kwiatem a zapachem lub między smakiem owocu a nim samym.