Wszystkie wpisy, których autorem jest Janusz Marczewski

Prymasowskie Studium Teologiczno-Pastoralne w Gnieźnie.

Z radością informujemy, że dnia 9 czerwca br. Arcybiskup Gnieźnieński Wojciech Polak, Prymas Polski, erygował

Prymasowskie Studium Teologiczno-Pastoralne w Gnieźnie.                 

 Jest ono propozycją formacyjną, kierowaną do:
– wszystkich katolików świeckich, pragnących pogłębić swoją wiedzę i wiarę;
– osób prowadzących katechezę dla narzeczonych;
– katechetów świeckich i duchownych w zakresie kształcenia dodatkowego.                                                                                                                   Do podjęcia i ukończenia formacji teologicznej, oferowanej przez Studium, są natomiast zobowiązani:
– osoby przygotowujące się do podjęcia misji doradców życia rodzinnego;
– kandydaci do posługi nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej;

Program studiów obejmuje dwa lata. Zajęcia odbywają się w jedną sobotę w miesiącu, według planu podanego na początku roku formacyjnego. Studium przybliża wybrane zagadnienia z zakresu teologii biblijnej, dogmatycznej, moralnej, pastoralnej, historii Kościoła, liturgiki, nauki Kościoła o małżeństwie i rodzinie, katolickiej nauki społecznej oraz kultury i sztuki chrześcijańskiej.

Bliższe informacje nt. Studium podane są na stronie internetowej Archidiecezji Gnieźnieńskiej (archidiecezja.pl) w zakładce – polecamy. Zachęcamy do skorzystania z tej propozycji formacyjnej.

Wracajmy do ojczyzny

Augustyn Pelanowski OSPPE

W tej misji chodziło tylko o królestwo, o niebo. Codzienność jest bogata w tysiące potrzeb, które przysłaniają nasze istotne, nieliczne pragnienia. Jest, bowiem różnica między potrzebą a pragnieniem. Potrzebę można zaspokoić, a pragnienie nie. Potrzebujemy czegoś od kogoś, pragnie się zaś osoby! Czy potrzebujesz czegoś od Boga, czy Go pragniesz dla Niego samego? To ważne rozróżnienie, które pomoże ci się modlić tak, jak pragnie Bóg, i tak, jak najgłębiej pragniesz sam. Bo niczego tak nie pragniesz jak kochać i być kochanym. To właśnie jest królestwo nieba.
Szukajcie wpierw królestwa nieba, a wszystko inne będzie wam dodane, wyrzekł Jezus. Nie powiedział: szukajcie wszystkiego, czego wam potrzeba, a królestwo nieba będzie wam dodane. Bóg niczego od ciebie nie potrzebuje, tylko pragnie ciebie i pragnie, byś zapragnął Jego. Tak naprawdę my nie idziemy ku niebu, jak ku jakiejś nowej ojczyźnie, tylko do niej wracamy, gdyż opuściliśmy Boga. Opuściliśmy Ojca, a więc i ojczyznę. Podkreśla to fragment Listu do Hebrajczyków, mówiąc o nas, o pielgrzymach ziemi, którzy „uznawszy siebie za gości i pielgrzymów na tej ziemi, okazują, że szukają ojczyzny. Gdyby zaś tę wspominali, z której wyszli, znaleźliby sposobność powrotu do niej. Teraz zaś do lepszej dążą, to jest do niebieskiej” (Hbr 11,14-16).
Misja uczniów jest nie tylko przybliżaniem królestwa tym, do których zostali posłani, ale też zapisywaniem własnych imion w niebiosach. Za każdym razem, kiedy komuś przybliżasz niebo, sam stajesz się jego mieszkańcem. Trzeba jednak zawędrować do kogoś odległego na ziemi, by zbliżyć się do siebie samego i odnaleźć skarb imienia zapisanego w niebie. Przypomina mi się chasydzka opowieść o ubogim Ajzyku z Krakowa, synu Jekla, który wybudował synagogę. Przyśniło mu się, że ma zbudować synagogę za skarb, jaki jest ukryty pod mostem obok zamku królewskiego w Pradze. Rabin wyruszył w drogę pieszo. Kiedy dotarł, okazało się, że zamek jest ściśle pilnowany przez straż, więc udało mu się tylko zaprzyjaźnić z dowódcą, który ujawnił mu swój sen o skarbie. Komendant powiedział, że skarb z jego snu jest ukryty w Krakowie, pod piecem jakiegoś nieznanego mu Ajzyka, syna, Jekla. Ajzyk, wstrząśnięty tą wieścią, wrócił do Krakowa i pod piecem w swym domu odkrył ogromny skarb, dzięki któremu sfinansował budowę synagogi.
Uczniowie Jezusa nie szukali nieba na innej planecie, ani nie wypatrywali swych imion przez lunety Galileusza. Nie próbowali wspinać się na piramidy egipskie, aby być bliżej nieba, lecz zapragnęli przybliżyć wieść o bliskości Boga i Jego miłości odległym sobie ludziom mieszkającym na ziemi. W miarę jak docierali do coraz to odleglejszych istot, przekonując, że Bóg jest bliski, dla nich samych skarb nieba stawał się z każdym dniem bliższy.

Do Maryi i za Maryją. Pielgrzymka do sanktuariów Francji.

W dniach 23 czerwca do 1 lipca grupa parafian i sympatyków naszej parafii uczestniczyła w pielgrzymce do Francji, zorganizowanej i prowadzonej przez ojca Dariusza Nowickiego. Pielgrzymce w sposób szczególny patronowała Najświętsza Maryja Panna, której sanktuaria były głównym celem naszego peregrynowania.
Nasz pątniczy szlak rozpoczął się wieczorną Mszą Świętą w paulińskim klasztorze. Następną Ofiarę Eucharystyczną celebrował o. Dariusz już we Francji, na jednym z tamtejszych parkingów.
Jak przystało na ojczyznę szampana, zwiedzanie Francji rozpoczęliśmy od Szampanii, gdzie w wytwórni tych napojów podczas jazdy podziemną kolejką obejrzeliśmy piwnice, gdzie one leżakują. Dokonaliśmy też zakupów tego szlachetnego trunku.
Następny dzień spędziliśmy w Paryżu. Najważniejsze atrakcje, które poznaliśmy tego dnia, to m.in. Łuk Triumfalny. Pola Elizejskie, Plac Zgody, Plac Vendome, przy którym w jednej z kamienic zmarł Fryderyk Chopin, katedra Notre Dame (po pożarze, niestety, możliwa do oglądania tylko z zewnątrz), wieża Eiffla (szczególnie piękna w nocnym oświetleniu), kościół polski, bazylika Sacre Coeur oraz – szczególnie przyjemny w ten upalny dzień – wieczorny rejs statkiem po Sekwanie.
W Paryżu uczestniczyliśmy w Eucharystii w miejscu szczególnym – w Kaplicy Matki Bożej od cudownego Medalika, gdzie Maryja objawiła się św. Katarzynie Laboure i przekazała jej szczegóły wyglądu cudownego medalika, noszonego dziś przez miliony ludzi na całym świecie.
Dwa następne dni spędziliśmy w najsłynniejszym z odwiedzanych przez nas sanktuariów – w Lourdes, gdzie w 1858 r. Bernadetta Soubiros doznała 18 objawień Niepokalanie Poczętej. W Lourdes zwiedziliśmy tamtejsze bazyliki oraz miejsca zwiane z życiem św. Bernadetty. W wodzie ze źródła, wskazanego przez Maryję Bernadetcie, mogliśmy obmyć w łaźniach swoje ciała. Wodę tę, za przyczyną której dokonało się wiele uzdrowień, przywieźliśmy do domów dla siebie, dla najbliższych i innych potrzebujących, mając jednak świadomość, iż nie woda, lecz wiara uzdrawia. W Lourdes uczestniczyliśmy w dwóch Mszach Świętych, w tym jednej w grocie Massabiell (miejscu objawień), w Drodze Krzyżowej (choć z powodu upału – nie wszyscy) oraz wraz z tysiącami pielgrzymów z całego świata (w tym z licznymi grupami Polaków) w dwóch wieczornych różańcowych procesjach z lampionami. Procesje te – w odróżnieniu od uwłaczających godności osoby ludzkiej Parad (pseudo)Równości – są właśnie prawdziwym przykładem równości i tolerancji. Tutaj przedstawiciele różnych stanów i profesji, różnych ras i kolorów skóry, różniący się pozycją społeczną i majątkową, ludzie zdrowi i niepełnosprawni, kalecy – wszyscy równi sobie, wzajemnie się szanujący, życzliwi dla siebie, przepełnieni miłością i wiarą podążają za Maryją – matką pięknej miłości, matką wszystkich ludzi.
W kolejnym dniu, po długiej podróży, z przerwą na zwiedzanie Carcassonne (jedno z najlepiej zachowanych miast średniowiecza z warownią i zamkiem z X-XI wieku), przybyliśmy do La Salette – sanktuarium najbliżej nieba. Tutaj Matka Boża objawiła się dwojgu pastuszkom – Melanii i Maksyminowi. Wydarzenie to upamiętniają ustawione w miejscu objawienia piękne figury z brązu, przedstawiajcie Piękną Panią – jak o niej mówiły dzieci – oraz właśnie tych pastuszków. Na miejscu powstał duży Dom Pielgrzyma oraz okazała bazylika, która opiekują się księża saletyni, w tym również misjonarze z Polski. I tu, jak wszędzie, można spotkać liczne pielgrzymki naszych rodaków.
Najpiękniejszym momentem dnia w La Salette jest wieczorne nabożeństwo uwieńczone procesją z lampionami. Góry zawsze są miejscem, gdzie w szczególny sposób odczuwa się obecność Boga. A tutaj, to miejsce ma szczególnie mistyczny charakter. Cisza, piękno, ogrom i majestat górskich szczytów pozwala nam, choć cząstkowo, wyobrazić sobie ich Stwórcę i daje przedsmak tego, co będziemy mogli odczuwać, gdy już znajdziemy się w krainie niebieskiej.
W La Salette uczestniczyliśmy również w dwóch odprawionych przez ojca Dariusza Mszach Świętych oraz mieliśmy możliwość indywidualnego kontemplowania Żywego Chleba w przepięknej Kaplicy Adoracji. I tak Maryja, do której pielgrzymowaliśmy i za którą podążaliśmy w procesjach, doprowadziła nas do swojego Syna. Bo Maryja zawsze prowadzi do Chrystusa.
Z La Salette udaliśmy się już w trwającą niemal dobę podroż powrotną, w której trakcie odwiedziliśmy jeszcze Ars, gdzie żył i pracował św. Jan Maria Vianney, niewolnik konfesjonału, patron kapłanów. Obejrzeliśmy jego skromną plebanię, ów słynny konfesjonał, relikwiarz z sercem św. Jana, a na koniec w bazylice pomodliliśmy się przed jego zwłokami umieszczonymi w szklanej trumience.
Do kraju wróciliśmy z mnóstwem wrażeń, wieloma zdjęciami i pamiątkami. Lecz nade wszystko ubogaceni duchowo. Ufamy, iż nasza peregrynacja do maryjnych sanktuariów wzmocni naszą wiarę i uszlachetni nasze osobowości. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dane nam było w niej uczestniczyć. Jedynym minusem wyjazdu były ogromne upały, dochodzące w cieniu do 42 stopni Celsjusza. Jenak wiemy, iż każda pielgrzymka wiąże się z trudem i wyrzeczeniami. Przecież ad astra dochodzi się per aspera – do gwiazd podąża się przez ciernie, co my chrześcijanie wyrazilibyśmy słowami, że najpewniejsza droga do szczęśliwości wiecznej prowadzi przez Krzyż. Jesteśmy więc wdzięczni i za te upały, wierząc, iż dzięki tym dodatkowym trudom nasze pielgrzymowanie będzie jeszcze bardziej owocne.
Dziękujemy Bogu Wszechmocnemu za to, iż dane nam było wziąć udział w tej pielgrzymce, Maryi za bezpieczne przeprowadzenie nas przez wszystkie ścieżki prowadzące do jej sanktuariów, a spiritus movens pielgrzymki – ojcu Dariuszowi Nowickiemu za jej zorganizowanie i przeprowadzenie, za stałą troskę o nas, a zwłaszcza za odprawione msze święte i wspólną modlitwę.

J. B.

Sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a w Ars-sur-Formans

Święty z Ars
Pielgrzymowanie przypomina ludzkie życie. W momencie przyjścia na świat człowiek staje na początku drogi, pokonuje ją, aż wreszcie dochodzi do kresu. Wędrówka pielgrzymim szlakiem ma również wymiar pokutny, wiąże się z ascezą, wyrzeczeniem, trudem – tak jak droga prowadząca do nawrócenia. To dlatego pątnicy wyruszają na drogi prowadzące ku miejscom świętym bez względu na czekający ich trud i uciążliwości. Chcą być wysłuchani i pocieszeni. Sanktuarium to miejsce święte, w którym pielgrzymujący lud doświadcza niecodziennego spotkania z Bogiem. W wielu przypadkach jest to miejsce związane z życiem i działalnością otaczanego czcią Świętego. Tak jest też i w Ars, w małym uroczym, francuskim miasteczku, pełnym zieleni i kwiatów, położonym niedaleko Lyonu. Tu w sposób szczególny wstawia się za pielgrzymim ludem św. Jan Maria Vianney, który przez 41 lat sprawował w tym miejscu swoją posługę kapłańską. I chociaż to miasto liczy zaledwie 1100 rdzennych mieszkańców, pełne jest ludzi, którzy w pielgrzymkach przychodzą do bazyliki, gdzie w sarkofagu spoczywa przemożny u Boga orędownik – św. Jan Maria Vianney. Szacuje się, że każdego roku sanktuarium w Ars odwiedza około 500 000 pielgrzymów zarówno z Francji, jak i z zagranicy. Wszyscy chcą na własne oczy zobaczyć ciało świętego staruszka, które w sposób cudowny nie zostało dotknięte pośmiertnym zepsuciem. W tym roku przypada 160. rocznica jego śmierci. W tym szczególnym czasie wpatrujemy się w postać św. Vianneya, który bez reszty poświęcił się swemu kapłaństwu i za jego wstawiennictwem modlimy się także za naszych kapłanów. Ten niezwykły człowiek urodził się 8 maja 1786 roku. Pochodził z rodziny wieśniaczej. Był jednym z sześciorga dzieci. Były to czasy bardzo ciężkie dla Kościoła we Francji z powodu rewolucji francuskiej, która robiła wszystko, żeby zniszczyć wiarę w sercach narodu. W tym trudnym czasie Mszę św. mogli oficjalnie sprawować tylko ci kapłani, którzy zgadzali się na podporządkowanie Kościoła państwu. Mówiąc potocznym językiem, ówczesnemu państwu francuskiemu chodziło o to, żeby księża byli politycznie poprawni. Jednak wielu ludzi uważało takich kapłanów za zdrajców. Ci, którzy nie uznawali zwierzchnictwa państwa nad Kościołem, zmuszeni byli ukrywać swoje kapłaństwo. Przebrani za robotników lub chłopów odwiedzali wierzące rodziny i wieczorami odprawiali Msze św. Młody Jan przyjął Pierwszą Komunię św. dopiero w wieku 13. lat. Przygotowały go do niej dwie wypędzone z klasztoru siostry zakonne. Uroczystość odbyła się w okropnych warunkach: w stodole za wozem z sianem, który stał w drzwiach stodoły, a dla zamaskowania sprawowanej Liturgii parę osób stymulowało wyładowywania siana. By poznać to miejsce, pielgrzymi naszej paulińskiej parafii, w trakcie swej pielgrzymki do sanktuariów Francji, postanowili odwiedzić i to wyjątkowe miejsce kultu.

Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej z La Salette

 

Objawienie się Płaczącej Pani

Była sobota, gdy o brzasku wyruszyli razem w góry. Melania nie była z tego zadowolona. Jej towarzysz gadał bez przerwy, bez ładu i składu, ona zaś pragnęła ciszy. Ta zapanowała dopiero w południe, kiedy dzwony bijące na Anioł Pański oznajmiły dzieciom, iż nadszedł czas posiłku. Możemy zaryzykować twierdzenie, że w tym momencie zakradła się do nich nadprzyrodzoność. Oto, zjadłszy chleb i ser, dzieci poczuły dziwne znużenie, położyły się na trawie i zasnęły. Kiedy po niemal dwóch godzinach Melania zbudziła się, przerażona zaczęła z Maksyminem szukać stada. Wkrótce zobaczyli, że zwierzęta znajdują się nieco dalej i spokojnie się pasą. Melania wróciła do wąwozu, by zabrać stamtąd torby i resztę jedzenia. Nagle stanęła jak rażona piorunem. Zdołała tylko zawołać Maksymina i po chwili oboje przypatrywali się niezwykłemu zjawisku. Niedaleko, w suchym korycie rzeki, jaśniała świetlista kula. Jej blask stawał się coraz wspanialszy, aż w pewnym momencie kula otworzyła się jak olbrzymia muszla i dzieci ujrzały w niej jakąś kobiecą postać, która siedziała z twarzą ukrytą w dłoniach i płakała. Gdy się podniosła, skrzyżowała dłonie na piersiach. Była niezwykle piękna. Na głowie miała czepek, a na nim świetlistą koronę. Z białej sukni wytryskały promienie światła, na szyi wisiał łańcuszek ze złotym krucyfiksem – na jednym jego ramieniu wisiał młotek, na drugim obcęgi. Całą postać otaczała aureola. Płacząca Pani zaczęła mówić: „Chodźcie do mnie, moje dzieci. Nie bójcie się. Przyszłam, żeby powiedzieć wam o sprawach najwyższej wagi” .Melania i Maksymin wspominają: „Jak tylko powiedziała nam, abyśmy się zbliżyli, natychmiast zeszliśmy, przeszliśmy przez strumyk… Prawie się dotykaliśmy, byliśmy bardzo blisko…”I Najświętsza Maryja Panna zaczęła mówić o swej miłości, o ludzkich grzechach, gniewie Boga, o karze czekającej grzeszników. „Jeżeli lud mój mnie nie posłucha, będę musiała puścić ramię mego Syna. Jest ono tak ciężkie, tak mnie przygniata, że nie jestem w stanie dalej go powstrzymywać. Od jak dawna już cierpię za was! ”Maryja mówiła po francusku, ale szybko ujrzała zmieszanie Melanii, która niewiele rozumiała, znała bowiem tylko miejscową gwarę. Uśmiechnęła się lekko: „O, widzę, że nie rozumiecie francuskiego, moje dzieci”. Odtąd posługiwała się już lokalną mową. Mówiła: „Jeżeli mój Syn ma was nie odrzucić, muszę Go o to nieustannie błagać. Wy jednak nie zwracacie na to najmniejszej uwagi. Bez względu na to, jak wiele będziecie się modlić w przyszłości, bez względu na to, jak dobrze będziecie postępować, nigdy nie będziecie w stanie odwdzięczyć mi się za to, co dla was wycierpiałam.” Oto wytyczne dla naszej maryjności. Nigdy dość modlitwy, nigdy dość wynagrodzenia, ofiary i miłości. Nigdy najmniejszej nawet myśli o swoich zasługach, dobru czy świętości. Bowiem przenigdy nie będziemy w stanie odwdzięczyć się Maryi za Jej miłość i cierpienie.

DZIŚ JEZUS CHRYSTUS wychodzi z Kościoła jako pielgrzym.

 

A trasa pielgrzymki Jezusa wiedzie drogami naszego codziennego życia. Chrystus pielgrzymujący przechodzi dzisiaj obok naszych domów mieszkalnych, gdzie obok miłości jest nienawiść, obok wierności – zdrada. Przechodzi wśród naszych pól gdzie rolnik w pocie czoła pracuje na utrzymanie rodziny. Przechodzi obok fabryk gdzie robotnik pracuje przy maszynie. Przechodzi obok szkół, gdzie dzieci i młodzież zdobywają mądrość i kształtują swoje sumienie i odpowiedzialność.
Jezus Chrystus w Najświętszym Sakramencie wychodzi do nas wierzących podczas tej dzisiejszej Uroczystej procesji, która odbywa się w każdej Polskiej Parafii. Jednak ta dzisiejsza Procesja to nie tylko barwny korowód: orkiestry, sztandarów, dzieci w bieli, dziewczynek sypiących kwiatki. Ta dzisiejsza Procesja, to wyjście Jezusa z naszych Kościołów jest obrazem naszego życia, w którym Jezus chce przebywać. W tym swoim pielgrzymowaniu Chrystus przechodzący przez nasze Parafie upodabnia się do nas. Z nami pielgrzymuje po drogach naszego życia, przecież powiedział:
„Ja jestem z wami”. Jest z nami. Ta jego obecność pośród nas jest nam szczególnie potrzebna zwłaszcza dzisiaj. Gdy w drodze naszego życia, w pielgrzymce naszego życia potrzebujemy przewodnika. Tym przewodnikiem pragnie być dla nas Jezus, pragnie nas prowadzić bo któż zna i rozumie nas lepiej niż On.
On przyjął naszą naturę ludzką, więc wie co to znaczy być człowiekiem. W czasie swojej działalności publicznej pochylał się nad chorymi i cierpiącymi, aby ich uleczyć pocieszyć, podnieść na duchu. On też wie co znaczy być poniżanym, pogardzanym doświadczył tego przed sądem, który nie tylko za czasów Jezusa udowodnił, że wszystko można kupić, nawet wyrok sądu, ponoć sprawiedliwego sądu. On sam doświadczał cierpienia gdy był biczowany, czy też gdy umierał na krzyżu.
To właśnie taki Jezus, rozumiejący nas przychodzi do nas, staje obok nas i chce nas prowadzić, chce być naszym przewodnikiem. Dlatego wychodzi dziś z Kościołów, aby być bliżej nas, naszego życia przepełnionego trudem, wysiłkiem. Przepełnionego wieloma problemami, kłopotami rodzinnymi. Przepełnionego nawet cierpieniem i bólem. I w takie twoje życie, moje życie chce wejść Jezus, aby nadać mu właściwego sensu, właściwej wartości, właściwego zrozumienia. Wychodząc dziś na ulice, aby uczestniczyć w Procesji Bożego Ciała pragniesz publicznie oddać cześć Chrystusowi w Najświętszym Sakramencie. Ale przede wszystkim okazujesz, że i ty jesteś razem z Nim, że przyznajesz się do Niego dzisiaj, że nie wstydzisz się swojej wiary, że czynisz Go swoim przewodnikiem. Tak jest dzisiaj gdy z wielkim splendorem uczestniczymy w Procesji. Ale czy jutro gdy pójdziesz do pracy, kiedy staniesz w kolejce też przyznasz się do Jezusa. Ale czy jutro będziesz gotowy też manifestować swoją wiarę, czy będziesz gotowy iść za Jezusem tak każdego następnego dnia.

O. Grzegorz Jaroszewski CSsR

“Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, pozostaje we Mnie, a Ja w nim.” Ewangelia wg św. Jana.

W ojców wierze daj wytrwanie, Maryjo ! Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej

Galeria – Kliknij

Obchodzoną w całym Kościele uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, po raz pierwszy w Polsce wprowadził bp Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej. Na synodzie gnieźnieńskim w 1420 r. uznano uroczystość za powszechną, obchodzoną we wszystkich kościołach w państwie. W późnym średniowieczu i w renesansie, największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był poznański kościół p.w. Bożego Ciała, który powstał w miejscu, gdzie wg legendy odnaleziono skradzione i sprofanowane przez Żydów hostie. Wkrótce po tych wydarzeniach powstała tam drewniana kaplica, a w 1406 r. król Władysław Jagiełło ufundował w jej miejsce gotycki kościół i klasztor karmelitów trzewiczkowych.*) „Boże Ciało”, ten wyjątkowy dzień, kiedy wychodzimy na ulicę, by okazać Bogu naszą cześć i uwielbienie w tej szczególnej formie procesyjnego przejścia ulicami naszych miast i wsi, dokumentując swoją przynależność do Kościoła Katolickiego. Dzisiaj, kiedy udział w obchodach tego święta gwarantuje nam ustawa sejmowa, kiedy nikt nie zabrania nam udziału w procesji, trzeba nam cieszyć się i z radością pójść za Najświętszym Sakramentem, a „upadając wszyscy wraz, hołd po wszystkie nieśmy dni Bogu Ojcu i Synowi, a równemu Im Duchowi, niechaj wieczna chwała brzmi”. Nasz udział w procesji, niech będzie też wyrazem naszej jedności i troski o wszystko, czym dla nas jest wiara i Kościół, szczególnie teraz, gdy dzieła te są przedmiotem nagonki środowisk nieprzyjaznych Kościołowi i ludziom z nim związanych. Nie zapominajmy też o sytuacjach, jakie wielu z nas przeżywało w minionych latach, kiedy to udział w procesji, dekorowanie okien, czy witryn sklepowych, powodowało nieraz bardzo przykre konsekwencje ze strony tzw. „władzy ludowej”. A dzisiaj, idąc za Najświętszym Sakramentem, pamiętajmy, że „idzie, idzie Bóg prawdziwy, stańmy wszyscy pięknym kołem i uderzmy przed Nim czołem. Padnijmy na kolana, uczcijmy niebios Pana, z miłością, czułością wiernych sług. Tobie dziś dajem z rzeszą tych ludzi, pokłon i pienie, my Twoi słudzy. Zielem, kwiatami ścielmy Mu drogi, którędy Pańskie iść będą nogi. I okrzyknijcie na wszystkie strony – pośród nas idzie Błogosławiony” ! Naszym udziałem w procesyjnym przejściu ulicami naszych miast, dziękujemy Bogu za wszystko, co On dla nas w minionym roku uczynił, prośmy Go także o nieustanną opiekę, zapewniając jednocześnie, że pragniemy na zawsze pozostać przy Nim i Jego Matce.
Do ożywienia wiary w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Eucharystii zachęcił Ojciec Święty pozdrawiając pielgrzymów polskich podczas wczorajszej audiencji generalnej. Oto słowa papieża skierowane do Polaków: Serdecznie pozdrawiam polskich pielgrzymów. Drodzy bracia i siostry, uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, którą będziemy obchodzić, jest szczególną sposobnością do ożywienia naszej wiary w rzeczywistą obecność Pana w Eucharystii. Celebracja Mszy św., adoracja eucharystyczna i procesje ulicami miast i wsi niech będą świadectwem naszej czci i przylgnięcia do Chrystusa, który daje nam swoje Ciało i Krew, aby karmić nas swoją miłością i uczynić nas uczestnikami Jego życia w chwale Ojca. Niech Jego błogosławieństwo stale wam towarzyszy! Tegoroczną wspólną procesję parafii klasztornej /paulińskiej/ i farnej do 4.ołtarzy rozpoczęto mszą św. w kościele parafialnym Św. Ap. Piotra i Pawła, której przewodniczył Definitor Generalny Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika o. Kazimierz Maniecki OSPPE. Koncelebransami byli proboszczowie o. Dariusz Nowicki i ks. kan. Piotr Kalinowski. Następnie przeszliśmy ulicami Cysterską, Wojska Polskiego, Rynkiem, Jana Pawła II, Klasztorną do wągrowieckiej fary, gdzie przyjęliśmy Boże błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem przez posługę ks. kan. Piotra Kalinowskiego. Piękna wiosenna pogoda, w przededniu kalendarzowego lata, zgromadziła wielką rzeszę parafian i gości, którzy mimo niemalże tropikalnego upału, zadokumentowali swoją wiarę. Na podkreślenie zasługuje fakt, że u stóp pierwszego ołtarza na dziedzińcu kościoła, klękaliśmy po raz pierwszy na wyremontowanej nawierzchni z kostki brukowej.

Janusz Marczewski

 

*)źródło: Wikipedia – wolna encyklopedia