Archiwum kategorii: Pielgrzymka

ZAPROSILI MARYJĘ DO ARCHIDIECEZJI GNIEŹNIEŃSKIEJ

 

Archidiecezjalna pielgrzymka na Jasną Górę, której celem było zaproszenie do archidiecezji gnieźnieńskiej Matki Bożej w kopii Jej cudownego Wizerunku, odbyła się w niedzielę, 6 października. Obraz Nawiedzenia będzie peregrynował po parafiach, klasztorach i domach zakonnych arch. gnieźnieńskiej od października 2020 do sierpnia 2021 roku. Na nocne czuwanie do częstochowskiego sanktuarium przybyło ponad 2 tys. wiernych, a także ponad 50 księży na czele z Prymasem Polski abp. Wojciechem Polakiem, metropolitą gnieźnieńskim.

„Przybyliśmy tu na Jasną Górę, żeby w ten sposób rozpocząć to duchowe przygotowanie do pielgrzymowania Maryi – podkreśla abp Wojciech Polak – Najważniejsze nie jest tylko to symboliczne przybycie, że tu jesteśmy na rok przed rozpoczęciem nawiedzenia, ale że właśnie wchodzimy w to bezpośrednie duchowe przygotowanie. Z Jasnej Góry zabierzemy światło. Tutaj zapalimy jasnogórską świecę, która później zapłonie w naszej katedrze, a potem rozejdzie się po całej naszej archidiecezji, po wszystkich parafiach, i w każdą pierwszą niedzielę miesiąca będziemy przeżywali duchowe, nowennowe przygotowanie do spotkania z Matką Bożą”.

„Dokładnie za rok, 3 października 2020 r., rozpoczyna się nawiedzenie Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej – wyjaśnia ks. Jakub Dębiec, przewodniczący Wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie – Matka Boża przybędzie do naszej archidiecezji w znaku tego świętego obrazu. Przybyliśmy tu, aby Ją uroczyście zaprosić”.

„Przygotowania do tego wydarzenia są wielorakie – opowiada ks. Dębiec – Pierwsze są oczywiście na etapie parafialnym, czyli każda parafia będzie się przygotowywała przez misje czy rekolekcje tak, aby w rozmodlonym duchu Matkę Bożą przyjąć. Przygotowujemy się także przez rekolekcje kapłańskie, wszyscy księża będą odbywać te rekolekcje pod duchowym kierunkiem ojców paulinów z Jasnej Góry. I także poprzez nowennę, którą rozpoczniemy w styczniu, która będzie trwała do września włącznie, co miesiąc w pierwszą sobotę miesiąca, a i niedziela po niej będzie tym dniem szczególnej modlitwy, więzi z Jasną Górą i oczekiwaniem na Matkę Najświętsza w Gnieźnie”.

Obraz z wizerunkiem Matki Bożej Jasnogórskiej po archidiecezji gnieźnieńskiej peregrynować będzie po raz drugi. Pierwsze nawiedzenie tej archidiecezji miało miejsce ponad 40 lat temu.

„Ostatni raz, 40 lat temu, kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II przybył do Gniezna podczas swojej pierwszej pielgrzymki, przypomniał nam, że od 20 lat to pielgrzymowanie Maryi się odbywa, że Maryja jest właśnie w Gnieźnie, jest razem z nim na tym pielgrzymim szlaku, i że kończy to pielgrzymowanie w archidiecezji gnieźnieńskiej – był to rok 1978-1979 – przypomina ks. Prymas – A teraz oczekujemy na Nią po raz drugi, bo rzeczywiście są nowe czasy, są nowi ludzie, są nowe pokolenia, które nawet już nie pamiętają tego pierwszego pielgrzymowania. W mojej pamięci jest też ono w takich wspomnieniach dorastającego nastolatka, więc nie pamiętam już zbyt szczegółowo, jak to przed 40-tu laty było. Chcemy teraz przede wszystkim otworzyć nasze serca na tą nowinę, którą Maryja nam przynosi”.

„Prosimy o modlitwę za nas, abyśmy mogli dobrze się przygotować do tego właśnie nawiedzenia Maryi” – prosi abp Polak.

Spotkanie na Jasnej Górze rozpoczęło się o godzinie 19.00 konferencją tematyczną. O 21.00 pielgrzymi wzięli udział w Apelu Jasnogórskim pod przewodnictwem Prymasa Polski abpa Wojciecha Polaka, metropolity gnieźnieńskiego. W czasie Apelu zapalona została świeca, która przez cały czas trwania peregrynacji płonąć będzie w Kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej w Katedrze Gnieźnieńskiej, gdzie w ołtarzu znajduje się jedna z najstarszych i najcenniejszych kopii jasnogórskiej ikony.

Po Apelu, ok. godziny 21.30, rozpoczęło się czuwanie z rozważaniami różańcowymi, prowadzone przez pielgrzymów z poszczególnych rejonów: gnieźnieńskiego, inowrocławskiego, wągrowieckiego i wrzesińskiego. Czuwanie trwało do północy, kiedy rozpoczęła się Msza św. pod przewodnictwem i z homilią Prymasa Polski abpa Wojciecha Polaka. Pielgrzymka zakończyła się ok. godziny 1.30. Grupy, które pozostały na Jasnej Górze do poniedziałku, 7 października, mogły wziąć udział w nabożeństwie Drogi Krzyżowej na Wałach i Mszy św. w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Peregrynacja kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej po archidiecezji gnieźnieńskiej rozpocznie się 3 października 2020 roku w parafii pw. Zwiastowania NMP w Inowrocławiu. Poprzedzi ją 9-miesięczna nowenna, która trwać będzie w parafiach od grudnia tego roku do września 2020 roku. W ramach parafialnego oczekiwania we wspólnotach odbędą się też rekolekcje lub misje święte bezpośrednio przed przybyciem Obrazu. W każdej ze wspólnot będzie on gościć jeden dzień. Szczegółowy harmonogram wizyt dostępny będzie na stronie www.archidiecezja.pl.

Peregrynacja zakończy się pod koniec sierpnia 2021 roku w katedrze gnieźnieńskiej. W czasie pobytu w archidiecezji Obraz nawiedzi również klasztory, seminarium duchowne, domy pomocy społecznej, Dom Księży Seniorów i inne miejsca i placówki, do których zostanie zaproszony.

o. Stanisław Tomoń                                                                                                    Biuro Prasowe Jasnej Góry

Do Maryi i za Maryją. Pielgrzymka do sanktuariów Francji.

W dniach 23 czerwca do 1 lipca grupa parafian i sympatyków naszej parafii uczestniczyła w pielgrzymce do Francji, zorganizowanej i prowadzonej przez ojca Dariusza Nowickiego. Pielgrzymce w sposób szczególny patronowała Najświętsza Maryja Panna, której sanktuaria były głównym celem naszego peregrynowania.
Nasz pątniczy szlak rozpoczął się wieczorną Mszą Świętą w paulińskim klasztorze. Następną Ofiarę Eucharystyczną celebrował o. Dariusz już we Francji, na jednym z tamtejszych parkingów.
Jak przystało na ojczyznę szampana, zwiedzanie Francji rozpoczęliśmy od Szampanii, gdzie w wytwórni tych napojów podczas jazdy podziemną kolejką obejrzeliśmy piwnice, gdzie one leżakują. Dokonaliśmy też zakupów tego szlachetnego trunku.
Następny dzień spędziliśmy w Paryżu. Najważniejsze atrakcje, które poznaliśmy tego dnia, to m.in. Łuk Triumfalny. Pola Elizejskie, Plac Zgody, Plac Vendome, przy którym w jednej z kamienic zmarł Fryderyk Chopin, katedra Notre Dame (po pożarze, niestety, możliwa do oglądania tylko z zewnątrz), wieża Eiffla (szczególnie piękna w nocnym oświetleniu), kościół polski, bazylika Sacre Coeur oraz – szczególnie przyjemny w ten upalny dzień – wieczorny rejs statkiem po Sekwanie.
W Paryżu uczestniczyliśmy w Eucharystii w miejscu szczególnym – w Kaplicy Matki Bożej od cudownego Medalika, gdzie Maryja objawiła się św. Katarzynie Laboure i przekazała jej szczegóły wyglądu cudownego medalika, noszonego dziś przez miliony ludzi na całym świecie.
Dwa następne dni spędziliśmy w najsłynniejszym z odwiedzanych przez nas sanktuariów – w Lourdes, gdzie w 1858 r. Bernadetta Soubiros doznała 18 objawień Niepokalanie Poczętej. W Lourdes zwiedziliśmy tamtejsze bazyliki oraz miejsca zwiane z życiem św. Bernadetty. W wodzie ze źródła, wskazanego przez Maryję Bernadetcie, mogliśmy obmyć w łaźniach swoje ciała. Wodę tę, za przyczyną której dokonało się wiele uzdrowień, przywieźliśmy do domów dla siebie, dla najbliższych i innych potrzebujących, mając jednak świadomość, iż nie woda, lecz wiara uzdrawia. W Lourdes uczestniczyliśmy w dwóch Mszach Świętych, w tym jednej w grocie Massabiell (miejscu objawień), w Drodze Krzyżowej (choć z powodu upału – nie wszyscy) oraz wraz z tysiącami pielgrzymów z całego świata (w tym z licznymi grupami Polaków) w dwóch wieczornych różańcowych procesjach z lampionami. Procesje te – w odróżnieniu od uwłaczających godności osoby ludzkiej Parad (pseudo)Równości – są właśnie prawdziwym przykładem równości i tolerancji. Tutaj przedstawiciele różnych stanów i profesji, różnych ras i kolorów skóry, różniący się pozycją społeczną i majątkową, ludzie zdrowi i niepełnosprawni, kalecy – wszyscy równi sobie, wzajemnie się szanujący, życzliwi dla siebie, przepełnieni miłością i wiarą podążają za Maryją – matką pięknej miłości, matką wszystkich ludzi.
W kolejnym dniu, po długiej podróży, z przerwą na zwiedzanie Carcassonne (jedno z najlepiej zachowanych miast średniowiecza z warownią i zamkiem z X-XI wieku), przybyliśmy do La Salette – sanktuarium najbliżej nieba. Tutaj Matka Boża objawiła się dwojgu pastuszkom – Melanii i Maksyminowi. Wydarzenie to upamiętniają ustawione w miejscu objawienia piękne figury z brązu, przedstawiajcie Piękną Panią – jak o niej mówiły dzieci – oraz właśnie tych pastuszków. Na miejscu powstał duży Dom Pielgrzyma oraz okazała bazylika, która opiekują się księża saletyni, w tym również misjonarze z Polski. I tu, jak wszędzie, można spotkać liczne pielgrzymki naszych rodaków.
Najpiękniejszym momentem dnia w La Salette jest wieczorne nabożeństwo uwieńczone procesją z lampionami. Góry zawsze są miejscem, gdzie w szczególny sposób odczuwa się obecność Boga. A tutaj, to miejsce ma szczególnie mistyczny charakter. Cisza, piękno, ogrom i majestat górskich szczytów pozwala nam, choć cząstkowo, wyobrazić sobie ich Stwórcę i daje przedsmak tego, co będziemy mogli odczuwać, gdy już znajdziemy się w krainie niebieskiej.
W La Salette uczestniczyliśmy również w dwóch odprawionych przez ojca Dariusza Mszach Świętych oraz mieliśmy możliwość indywidualnego kontemplowania Żywego Chleba w przepięknej Kaplicy Adoracji. I tak Maryja, do której pielgrzymowaliśmy i za którą podążaliśmy w procesjach, doprowadziła nas do swojego Syna. Bo Maryja zawsze prowadzi do Chrystusa.
Z La Salette udaliśmy się już w trwającą niemal dobę podroż powrotną, w której trakcie odwiedziliśmy jeszcze Ars, gdzie żył i pracował św. Jan Maria Vianney, niewolnik konfesjonału, patron kapłanów. Obejrzeliśmy jego skromną plebanię, ów słynny konfesjonał, relikwiarz z sercem św. Jana, a na koniec w bazylice pomodliliśmy się przed jego zwłokami umieszczonymi w szklanej trumience.
Do kraju wróciliśmy z mnóstwem wrażeń, wieloma zdjęciami i pamiątkami. Lecz nade wszystko ubogaceni duchowo. Ufamy, iż nasza peregrynacja do maryjnych sanktuariów wzmocni naszą wiarę i uszlachetni nasze osobowości. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dane nam było w niej uczestniczyć. Jedynym minusem wyjazdu były ogromne upały, dochodzące w cieniu do 42 stopni Celsjusza. Jenak wiemy, iż każda pielgrzymka wiąże się z trudem i wyrzeczeniami. Przecież ad astra dochodzi się per aspera – do gwiazd podąża się przez ciernie, co my chrześcijanie wyrazilibyśmy słowami, że najpewniejsza droga do szczęśliwości wiecznej prowadzi przez Krzyż. Jesteśmy więc wdzięczni i za te upały, wierząc, iż dzięki tym dodatkowym trudom nasze pielgrzymowanie będzie jeszcze bardziej owocne.
Dziękujemy Bogu Wszechmocnemu za to, iż dane nam było wziąć udział w tej pielgrzymce, Maryi za bezpieczne przeprowadzenie nas przez wszystkie ścieżki prowadzące do jej sanktuariów, a spiritus movens pielgrzymki – ojcu Dariuszowi Nowickiemu za jej zorganizowanie i przeprowadzenie, za stałą troskę o nas, a zwłaszcza za odprawione msze święte i wspólną modlitwę.

J. B.

Sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a w Ars-sur-Formans

Święty z Ars
Pielgrzymowanie przypomina ludzkie życie. W momencie przyjścia na świat człowiek staje na początku drogi, pokonuje ją, aż wreszcie dochodzi do kresu. Wędrówka pielgrzymim szlakiem ma również wymiar pokutny, wiąże się z ascezą, wyrzeczeniem, trudem – tak jak droga prowadząca do nawrócenia. To dlatego pątnicy wyruszają na drogi prowadzące ku miejscom świętym bez względu na czekający ich trud i uciążliwości. Chcą być wysłuchani i pocieszeni. Sanktuarium to miejsce święte, w którym pielgrzymujący lud doświadcza niecodziennego spotkania z Bogiem. W wielu przypadkach jest to miejsce związane z życiem i działalnością otaczanego czcią Świętego. Tak jest też i w Ars, w małym uroczym, francuskim miasteczku, pełnym zieleni i kwiatów, położonym niedaleko Lyonu. Tu w sposób szczególny wstawia się za pielgrzymim ludem św. Jan Maria Vianney, który przez 41 lat sprawował w tym miejscu swoją posługę kapłańską. I chociaż to miasto liczy zaledwie 1100 rdzennych mieszkańców, pełne jest ludzi, którzy w pielgrzymkach przychodzą do bazyliki, gdzie w sarkofagu spoczywa przemożny u Boga orędownik – św. Jan Maria Vianney. Szacuje się, że każdego roku sanktuarium w Ars odwiedza około 500 000 pielgrzymów zarówno z Francji, jak i z zagranicy. Wszyscy chcą na własne oczy zobaczyć ciało świętego staruszka, które w sposób cudowny nie zostało dotknięte pośmiertnym zepsuciem. W tym roku przypada 160. rocznica jego śmierci. W tym szczególnym czasie wpatrujemy się w postać św. Vianneya, który bez reszty poświęcił się swemu kapłaństwu i za jego wstawiennictwem modlimy się także za naszych kapłanów. Ten niezwykły człowiek urodził się 8 maja 1786 roku. Pochodził z rodziny wieśniaczej. Był jednym z sześciorga dzieci. Były to czasy bardzo ciężkie dla Kościoła we Francji z powodu rewolucji francuskiej, która robiła wszystko, żeby zniszczyć wiarę w sercach narodu. W tym trudnym czasie Mszę św. mogli oficjalnie sprawować tylko ci kapłani, którzy zgadzali się na podporządkowanie Kościoła państwu. Mówiąc potocznym językiem, ówczesnemu państwu francuskiemu chodziło o to, żeby księża byli politycznie poprawni. Jednak wielu ludzi uważało takich kapłanów za zdrajców. Ci, którzy nie uznawali zwierzchnictwa państwa nad Kościołem, zmuszeni byli ukrywać swoje kapłaństwo. Przebrani za robotników lub chłopów odwiedzali wierzące rodziny i wieczorami odprawiali Msze św. Młody Jan przyjął Pierwszą Komunię św. dopiero w wieku 13. lat. Przygotowały go do niej dwie wypędzone z klasztoru siostry zakonne. Uroczystość odbyła się w okropnych warunkach: w stodole za wozem z sianem, który stał w drzwiach stodoły, a dla zamaskowania sprawowanej Liturgii parę osób stymulowało wyładowywania siana. By poznać to miejsce, pielgrzymi naszej paulińskiej parafii, w trakcie swej pielgrzymki do sanktuariów Francji, postanowili odwiedzić i to wyjątkowe miejsce kultu.

Sanktuarium Matki Bożej Płaczącej z La Salette

 

Objawienie się Płaczącej Pani

Była sobota, gdy o brzasku wyruszyli razem w góry. Melania nie była z tego zadowolona. Jej towarzysz gadał bez przerwy, bez ładu i składu, ona zaś pragnęła ciszy. Ta zapanowała dopiero w południe, kiedy dzwony bijące na Anioł Pański oznajmiły dzieciom, iż nadszedł czas posiłku. Możemy zaryzykować twierdzenie, że w tym momencie zakradła się do nich nadprzyrodzoność. Oto, zjadłszy chleb i ser, dzieci poczuły dziwne znużenie, położyły się na trawie i zasnęły. Kiedy po niemal dwóch godzinach Melania zbudziła się, przerażona zaczęła z Maksyminem szukać stada. Wkrótce zobaczyli, że zwierzęta znajdują się nieco dalej i spokojnie się pasą. Melania wróciła do wąwozu, by zabrać stamtąd torby i resztę jedzenia. Nagle stanęła jak rażona piorunem. Zdołała tylko zawołać Maksymina i po chwili oboje przypatrywali się niezwykłemu zjawisku. Niedaleko, w suchym korycie rzeki, jaśniała świetlista kula. Jej blask stawał się coraz wspanialszy, aż w pewnym momencie kula otworzyła się jak olbrzymia muszla i dzieci ujrzały w niej jakąś kobiecą postać, która siedziała z twarzą ukrytą w dłoniach i płakała. Gdy się podniosła, skrzyżowała dłonie na piersiach. Była niezwykle piękna. Na głowie miała czepek, a na nim świetlistą koronę. Z białej sukni wytryskały promienie światła, na szyi wisiał łańcuszek ze złotym krucyfiksem – na jednym jego ramieniu wisiał młotek, na drugim obcęgi. Całą postać otaczała aureola. Płacząca Pani zaczęła mówić: „Chodźcie do mnie, moje dzieci. Nie bójcie się. Przyszłam, żeby powiedzieć wam o sprawach najwyższej wagi” .Melania i Maksymin wspominają: „Jak tylko powiedziała nam, abyśmy się zbliżyli, natychmiast zeszliśmy, przeszliśmy przez strumyk… Prawie się dotykaliśmy, byliśmy bardzo blisko…”I Najświętsza Maryja Panna zaczęła mówić o swej miłości, o ludzkich grzechach, gniewie Boga, o karze czekającej grzeszników. „Jeżeli lud mój mnie nie posłucha, będę musiała puścić ramię mego Syna. Jest ono tak ciężkie, tak mnie przygniata, że nie jestem w stanie dalej go powstrzymywać. Od jak dawna już cierpię za was! ”Maryja mówiła po francusku, ale szybko ujrzała zmieszanie Melanii, która niewiele rozumiała, znała bowiem tylko miejscową gwarę. Uśmiechnęła się lekko: „O, widzę, że nie rozumiecie francuskiego, moje dzieci”. Odtąd posługiwała się już lokalną mową. Mówiła: „Jeżeli mój Syn ma was nie odrzucić, muszę Go o to nieustannie błagać. Wy jednak nie zwracacie na to najmniejszej uwagi. Bez względu na to, jak wiele będziecie się modlić w przyszłości, bez względu na to, jak dobrze będziecie postępować, nigdy nie będziecie w stanie odwdzięczyć mi się za to, co dla was wycierpiałam.” Oto wytyczne dla naszej maryjności. Nigdy dość modlitwy, nigdy dość wynagrodzenia, ofiary i miłości. Nigdy najmniejszej nawet myśli o swoich zasługach, dobru czy świętości. Bowiem przenigdy nie będziemy w stanie odwdzięczyć się Maryi za Jej miłość i cierpienie.