św. Franciszek Salezy

Franciszek Salezy, choć mianowany został biskupem Genewy, ze względu na zakaz
kalwinów nie mógł sprawować swojego urzędu w tym mieście. Dzięki swojej dobroci i łagodnemu usposobieniu, przywrócił do jedności z Kościołem katolickim ok. 70 tysięcy kalwinów. Praktykował tzw.
devotio moderna, duchowość podkreślającą rozwój naturalnych cnót przez otwarcie się człowieka na działanie Bożej łaski. W miejsce surowych umartwień zalecał rozwijanie ducha modlitwy i służby wobec bliźnich.

Franciszek urodził się w zamożnej rodzinie 21 sierpnia 1567 roku pod Thorens w Alpach. W wieku 15 lat udał się na studia uniwersyteckie do Paryża. W kolegium jezuitów studiował także literaturę klasyczną. Zgłębiając teologię na Sorbonie, skupiał swoją uwagę na studium Biblii. W tym celu poznał język grecki i hebrajski. Gdy przeżywał niepewność co do swego przyszłego zbawienia, odzyskał na nowo pokój serca, gdy powierzył się opiece Matki Bożej. Po ukończeniu studiów teologicznych, Franciszek idąc za życzeniem ojca udał się do Padwy, by studiować prawo. Studia zakończył doktoratem, który otwarł przed nim możliwość zrobienia szybkiej kariery urzędnika. On jednak obrał inną drogę. W sanktuarium w Loreto, w domku Matki Bożej, złożył dozgonny ślub czystości. Potem udał się z pielgrzymką do Rzymu. Po powrocie w ojczyste strony oznajmił ojcu, że wybiera stan kapłański. Pomimo niemałego oporu ze strony ojca, uzyskując w końcu błogosławieństwo rodziców, w 1593 roku przyjął święcenia kapłańskie. Skierowano go do okręgu Chamblais, który został przyłączony do Francji. Dzięki temu wielu chrześcijan powracało z kalwinizmu na łono Kościoła. Po czterech latach, w 1599 roku, papież Klemens VIII mianował Franciszka biskupem pomocniczym. W roku 1602 został mianowany biskupem Genewy. Był bardzo gorliwym pasterzem, przemierzał pieszo górzyste tereny swojej rozległej diecezji. Przechodził przełęcze pomiędzy szczytami gór wysokich na prawie 4 tys. metrów. Franciszek Salezy posiadał dar nawiązywania szybkiego kontaktu z ludźmi prostymi. Trafiały do nich jego kazania i nauki katechetyczne przeplatane pełnymi humoru anegdotami. Był człowiekiem pogodnym, czym szybko zjednywał sobie ludzi. Owocem jego duszpasterskiej działalności był powrót dziesiątek tysięcy kalwinów do Kościoła katolickiego. W swoim przepowiadaniu korzystał z katechizmu napisanego przez św. Roberta Bellarmino. Franciszek Salezy był duchowym kierownikiem św. Joanny de Chantal, z którą założył w Annency nowe zgromadzenie Sióstr wizytek. Wiele pisał. Jednym z najbardziej popularnych jego dzieł jest Filotea, zawierające duchowe rady dla osób świeckich pragnących żyć w duchu Ewangelii pośród codziennych obowiązków. W ten sposób stał się prekursorem teologii laikatu, rozwijającej się po II Soborze Watykańskim.

Rady, jakich udzielał, były bardzo praktyczne i dotyczyły np. codziennego rachunku sumienia zalecanego wieczorem:

  1. Dziękujmy Bogu, że nas zachował przy życiu w ciągu dnia ubiegłego.

  2. Badamy, jakeśmy się zachowali w każdej godzinie dnia. Aby nam to poszło łatwiej, przypominamy sobie, gdzieśmy byli, z kim przestawaliśmy i czym byliśmy zajęci.

  3. Gdy się okaże, żeśmy spełnili coś dobrego, dziękujmy za to Bogu. Gdy przeciwnie, popełniliśmy coś złego myślą, słowem lub uczynkiem, przepraszamy Majestat Boski, postanawiamy spowiadać się z tego przy pierwszej sposobności i przyrzekamy troskliwą poprawę.

  4. Następnie polecamy Opatrzności Bożej swoją duszę i ciało, Kościół św., krewnych i przyjaciół. Prosimy Najśw. Pannę, Anioła Stróża i Świętych Pańskich, by czuwali nad nami i za nas. I z błogosławieństwem Boga udajemy się na spoczynek, którego potrzeba płynie z Jego woli.

Franciszek Salezy zmarł nagle 28 grudnia 1622 roku. Został kanonizowany w 1655 roku. Bł. Pius IX w roku 1877 ogłosił go Doktorem Kościoła. Papież Pius XI uczynił go patronem dziennikarzy i redaktorów prasy katolickiej.

Heretycy

Heretycy są heretykami i zasługują na to miano dlatego, że spośród artykułów wiary wybierają te, które im odpowiadają i dogadzają, wszystkie inne zaś odrzucają odmawiając im słuszności. Katolicy natomiast są katolikami, gdyż bez wyboru i jakichkolwiek zastrzeżeń, z niewzruszoną gotowością i stanowczością przyjmują całość nauki Kościoła. Zupełnie tak samo dzieje się w dziedzinie miłości. Czynić jakiś wybór pomiędzy Bożymi przykazaniami, czyli chcieć praktykować jedne, równocześnie gwałcąc pozostałe – nie jest niczym innym niż herezją przeciw świętej miłości.

Ten, który powiedział: Nie zabijaj! – powiedział także: Nie cudzołóż! Jeśli więc nie zabijasz, a popełniasz cudzołóstwo, to wstrzymujesz się od zabójstwa nie dla miłości Boga, lecz z jakiś innych względów skłaniających cię do wyboru raczej tego przykazania, niż innego. Taki zaś wybór jest właśnie herezją w zakresie miłości. Jeśliby ktoś powiedział mi, że z miłości, jaką dla mnie żywi, nie chce uciąć mi ręki, a natomiast przyszedłby wyrwać mi oko,  zranić mnie w głowę lub przeszyć mnie na wylot szpadą, to chyba słusznie mogę zawołać: Jak śmiesz twierdzić, że to z miłości nie chcesz uciąć mi ręki, skoro wyrywasz mi oko nie mniej dla mnie cenne, albo – co gorsza – dziurawisz mi ciało ostrzem szpady?

Jest bezsporną prawdą, że dobro wywodzi się zawsze z przyczyny całkowitej i pełnej, zło zaś – z każdego braku. Aby jakiś akt był aktem prawdziwej miłości, musi on pochodzić z miłości pełnej, ogólnej, powszechnej, obejmującej wszystkie przykazania Boże. Wystarczy uchybić miłości przekraczając którekolwiek z przykazań, aby nasza miłość nie była już ani pełna, ani powszechna. Serce zaś, w którym ta miłość przebywa, nie jest wtedy już sercem prawdziwego miłośnika, i – co za tym idzie – nie jest również sercem naprawdę dobrym.

Św. Franciszek Salezy, Traktat o miłości Bożej

Bóg obdarzając kogoś powołaniem, zobowiązuje się tym samym przez swoją Boską Opatrzność udzielać mu wszelkiej potrzebnej pomocy koniecznej do osiągnięcia doskonałości w swoim stanie”.

Św. Franciszek Salezy