Różaniec

Ustanowienie Najświętszej Eucharystii

Podczas Ostatniej Wieczerzy Chrystus „wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje. Następnie wziął kielich i, odmówiwszy dziękczynienie, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; bo to jest moja Krew Przymierza” (Mt26, 26-27). Tymi słowami i towarzyszącymi im gestami Chrystus ustanowił Eucharystię, czyli pamiątkę swej Męki i Zmartwychwstania. Oznaczało to, że Chrystus pozostanie obecny wśród swoich uczniów w wyjątkowy i tajemniczy sposób. Rzeczywistość sakramentu Eucharystii jest tak wielka, że nie sposób znaleźć określenia, które jako jedyne wyrażało by ją w pełni. Używa się więc wielu określeń na oznaczenie tej „Wielkiej Tajemnicy Wiary”, z których każde podkreśla jakiś szczególny aspekt:

* Eucharystia – czyli ofiara dziękczynna (Łk 22, 19; 1Kor 11,24; Mt 26, 26)
* Wieczerza Pańska – jako pamiątka Ostatniej Wieczerzy (1Kor 11, 20)
* Łamanie Chleba – na wzór Chrystusa w Wieczerniku (Mt 14, 19; Mk 8, 6; Łk 24, 13)
*Zgromadzenie eucharystyczne – na podkreślenie charakteru wspólnoty
*Pamiątka Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa
* Najświętsza Ofiara, Najświętszy Sakrament
* Ofiara Mszy świętej, Msza święta
*Święta i Boska Liturgia, celebracja świętych Misteriów
*Sakrament wszystkich sakramentów, Sakrament inicjacji chrześcijańskiej
*Lekarstwo nieśmiertelności

Najistotniejszą treścią Eucharystii jest jej charakter ofiarny. Msza św. jest tą samą ofiarą, która złożył Jezus Chrystus w Wieczerniku i na Krzyżu, bo ofiara Chrystusa jest jedna, niepowtarzalna i wieczna. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości: Chrystus raz umarł. Nie umiera więcej na ołtarzach, za każdym razem od nowa. W swej jednorazowej śmierci oddał się Bogu Ojcu na wieki, w bezgranicznej miłości i posłuszeństwie, za zbawienie świata. Jego miłość przekroczyła granice śmierci i trwa w Zmartwychwstałym, który żyje na wieki w stanie oddania się Ojcu. Tak więc nasza Eucharystia nie powtarza więcej ofiary Chrystusa. Ona ją uobecnia. Dzieje się tak przez sakramentalną obecność Ciała i krwi Chrystusa mocą Ducha Świętego. Tak więc przez dzisiejszą ofiarę Mszy świętej Chrystus nadal uwielbia nieskończenie doskonale swojego Ojca w niebie, składa Mu należne dziękczynienie za miłość do ludzi, a także zadość czyni, dokonuje przebłagania za nasze grzechy, będąc naszym jedynym Pośrednikiem, Kapłanem i Ofiarą. Zewnętrzna strona ofiary Chrystusa i Kościoła dokonuje się z woli Chrystusa pod postaciami chleba i wina, które celebrans i inni uczestnicy Eucharystii składają Ojcu Niebieskiemu, aby stały się Ciałem i Krwią Chrystusa. Natomiast wewnętrzna strona Ofiary Chrystusa i Kościoła jest ta sama, która zawsze cechowała Chrystusa: polega ona na miłości całego Kościoła (tzn Chrystusa i poszczególnych jego członków) względem Boga i na posłuszeństwie Jego woli. Ta wewnętrzna postawa wszystkich uczestników Liturgii eucharystycznej określana bywa często w literaturze teologicznej jako „współofiarowanie”, czyli ofiarowanie się razem z Chrystusem Ojcu Niebieskiemu. Zwrócenie uwagi na wielość aspektów teologicznych kryjących się pod różnymi nazwami Eucharystii powinno pomóc zrozumieć, że w Sakramencie tym istnieje dla nas samych jakaś szansa na przezwyciężenie różnorakich trudności, jakie mamy z uczestniczeniem we Mszy świętej a przede wszystkim powinno nas przekonać, że Chrystus zostawiając się swemu Kościołowi pod postacią chleba i wina chciał, abyśmy z Jego zwycięstwa nad wszelkim złem, cierpieniem a nawet śmiercią korzystali, chciał stać się dla nas łatwo dostępnym źródłem mocy i siły w przetwarzaniu siebie i świata nas otaczającego na lepsze. Będąc na Mszy świętej prośmy więc Ducha Świętego o siłę do życia, o pociechę w cierpieniu, o odwagę w pokonywaniu trudności i wyobraźnię w podejmowaniu nawet ryzykownych przedsięwzięć. Składając swoje grzechy, słabości, niepokoje i troski, moje, a także moich bliskich, na barki Chrystusa, przyjmując Go Zmartwychwstałego z wdzięcznością i miłością do swojego serca, zgadzając się, aby je przemieniał w tajemniczy i nieprzewidziany dla mnie sposób, stawajmy się „nowym człowiekiem”, gotowym do podjęcia trudów kolejnego tygodnia, cokolwiek by na nas czekało.

Przemyślę na czym ma polegać moje osobiste „współofiarowanie” z Chrystusem, Kościołem i kapłanem w czasie uczestniczenia w najbliższej Mszy św., tak, aby moja codzienność została przemieniona wraz z chlebem i winem w rzeczywistość zbawienia.

ks. Stefan Uchacz CM