Archiwa tagu: Jezus Chrystus

Daj nam święty pokój

Augustyn Pelanowski OSPPE

Jezus odchodzi, aby mógł przyjść Duch Święty. Bóg odchodzi tylko po to, by przyjść jeszcze bliżej nas. Dlatego Jego odejście jest pokojem. Mówi zwykłe słowa o pokoju, posługuje się codziennym żydowskim pozdrowieniem, ale w tym kontekście i w Jego ustach wszystko nabiera zupełnie innego wymiaru. Kiedy więc mówi, że zostawia Apostołom pokój, to nie jest to jedynie życzenie dobrego dnia. Pokój Jezusa nie oznaczał jedynie czegoś w rodzaju uciszenia ich rozmów albo uspokojenia ich podnieconych emocji. Pokój, który daje Chrystus, jest darem doprowadzającym człowieka do szczęścia. Pokój ten ma moc całkowitego posklejania na nowo popękanego, a nieraz rozbitego na kawałki człowieka. Wyobraźmy sobie naczynie porcelanowe, które rozbiło się na drobne kawałeczki. I nagle ktoś nakazuje tym setkom rozbitych cząsteczek stać się na nowo całością, i to nieskalaną nawet jedną rysą! To właśnie jest pokój Chrystusa.
Jego słowa nie są życzeniami. Mają moc rozkazu, któremu nic nie może się sprzeciwić. Kiedy Jezus mówi, że daje uczniom pokój, oni doświadczają tego nie jako efektu ich osobistego wzięcia się w garść, ale jako interwencji odpowiadającej mocy stworzenia. EIRENE to dar wewnętrznej zgody na siebie, która staje się pogodzeniem ze wszystkim, co może spotkać na zewnątrz. On ich nie poprosił, by sami się uspokoili, lecz dał im ten pokój. „W tym jednym słowie, wypowiedzianym właśnie przez Jezusa, stojącego tu, pośród nich, jest więcej, niż człowiek może oczekiwać” (J. M. Lustiger). Pokój Jezusa pozbawia lęku i trwogi, integruje wewnętrznie i zewnętrznie ludzkie istnienie. Jest też słowem, które w starożytności oznaczało szczęście. Hebrajskie SZALOM znaczyło również wybawienie przez Mesjasza.
Niezwykła moc ukrywa się w zwykłych słowach Biblii. Być może jakaś iskra tego pokoju przepływa do kogoś, komu po prostu z miłością mówisz słowa codziennego pozdrowienia? Niezwykłą świętość Bóg umieścił w sercach zwykłych ludzi. Jezus tak usilnie prosił o pokój nie dla siebie, tylko dla innych. To mnie bardzo dotyka, gdyż najczęściej modlę się tylko o własne uspokojenie nerwów. Odkrywam w sobie tak mało troski o pokój dla innych, i to nie jakiś święty spokój, uspokojenie emocji czy uciszenie płaczu, ale o pokój, który jest zharmonizowaniem, odtworzeniem w Duchu Świętym, wybawianiem z chaosu. Czuję teraz zachętę do tego, by więcej modlić się za innych, z większą usilnością, z błaganiem, aby nikt z tych, których spotkałem, nie był pozbawiony pokoju Chrystusa.
Moi bracia i siostry potrzebują tego pokoju od Ciebie, Jezu. Pokoju, który jest bardziej nieustraszony niż odwaga bohatera. Gdy się ma Twój pokój, już się nie przeżywa lęku czy zmieszania. Ten pokój przynosi PARAKLET, Duch Święty, wszak pokój Jego trzecim owocem, jak zapisał Paweł w Liście do Galatów. Duch Święty jest jak wiatr, który nie rozrzuca, ale układa, nie przewraca, ale podnosi, nie gasi, ale rozpala, nie trwoży, ale dodaje pewności.

Rybak, który stał się pasterzem

Augustyn Pelanowski OSPPE
Połowy nigdy nie były najmocniejszą stroną Szymona Piotra. Gdyby nie Rabbi Jeszua, chyba nigdy by nie osiągnął wielkich sukcesów w łowieniu, nawet ryb. Piotr był rybakiem, a nie pasterzem, więc dlaczego został pasterzem dusz? Po połowie 153 ryb Pan powiedział do niego, aby pasł owce.
Co naprawdę kryje w sobie owo ewangeliczne przekwalifikowanie? Nie można cały czas tylko łowić dusz. W końcu trzeba też je nakarmić, odżywić, dawać im stały pokarm pokoju duchowego, prowadzić na coraz wznioślejsze łąki duchowych wyżyn, wyszukiwać drogi do nieba. Przebaczyć komuś grzechy, nawrócić rekolekcyjną mową czy upomnieniem w konfesjonale jest łatwiejszą sztuką niż cierpliwe, wytrwałe obdarowywanie miłością, znoszenie czyjegoś dojrzewania i prowadzenie latami. Połów nocą nie przynosi efektu, bo nie wystarczą nawet ogromne wysiłki rybaków dusz, gdy zabraknie im czasu na Słowo Boże. Noc Kościoła zaczyna się wtedy, gdy kapłani bardziej marzą o najnowszym laptopie niż o znajomości Słowa Bożego. Technologię elektroniczną obdarzamy dziś większym zaufaniem niż Boga.
I jeszcze ta prawa strona łodzi. Dlaczego akurat z prawej strony połów był tak obfity? Jeśli owa łódź jest obrazem Kościoła, to Jezus zdaje się wyraźnie mówić, że w Kościele nie ma szans na sukces w działaniu „na lewo!”, a już na pewno nie uda się zachęcić ludzi do tłumnego uczestnictwa w liturgii, gdy zabraknie w niej tych, którzy wyjaśniają Słowo Boże, i gdy zabraknie elementarnej prawości! Ale prawa strona łodzi to coś więcej niż tylko działanie zgodne z prawem Boga i ludzką prawością. Prawa strona to strona Mesjasza, który zasiadł po prawicy Boga Wszechmogącego, po zdeptaniu grzechu i szatana. To również strona owiec, a nie kozłów ze sceny sądu miłosierdzia. To być może szansa dla tych, którzy woleli prawe oko i prawą rękę sobie odciąć, niż stracić królestwo Boże.
Czy łowienie ryb jest aluzją do potopu Noego? Jeśli tak, to Bóg daje szansę nawet tym, których zatopiły odmęty grzechu. Dopóki jest sieć Kościoła, jest szansa. Co będzie, gdy jej zabraknie?

Zburzcie tę świątynię…..

Zburzcie tę świątynię, a ja w trzy dni ją odbuduję”. Gdy Pan Jezus wypowiadał te słowa, nikt z słuchających nie rozumiał ich znaczenia, przeciwnie, posądzano Go o niedorzeczność . Ale kiedy uczniowie znaleźli pusty grób, kiedy dowiedzieli się, że On żyje, że zmartwychwstał, zrozumieli, o czym On wówczas mówił . Spróbujmy zadać pytanie: „dlaczego Chrystus zmartwychwstał” ? . Myślę, że większość z nas potrafi sobie na to pytanie odpowiedzieć, inni może się w ogóle nad tym nie zastanawiają, a jeszcze inni po prostu w to nie wierzą. Dla nas chrześcijan, jest to wskazówka, co czeka nas po śmierci, jeżeli w swym doczesnym życiu przestrzegać będziemy Bożych przykazań . Czy potrafimy jednak docenić to, co dokonało się przed 1986. laty. Czy łaska, którą nam Bóg uczynił, posyłając Swego Syna, czy ból Matki, która w tak okrutny sposób Go straciła, czy te fakty nas przekonują. Człowiek wierzący bardzo na to liczy, ale przecież najpierw boi się śmierci, wątpi, a tak naprawdę nie potrafi sobie nawet wyobrazić, jakie czeka go życie po śmierci, po wskrzeszeniu, które nam Bóg obiecał . Zatem boimy się śmierci, liczymy na życie wieczne, i znając uwarunkowania – jakie musimy spełnić, by to życie było naszym udziałem – grzeszymy, bardzo często nie przestrzegając tych warunków, zamykając sobie drogę do wieczności. I to jest prawdziwa niedorzeczność. Bóg jest miłością; wiele potrafi nam wybaczyć, ale nie znaczy to, że mamy prawo tej Miłości nadużywać. Za kilkadziesiąt godzin, ponownie będziemy świadkami tej objawionej nam przed wiekami prawdy . Chrystus ukaże nam Swą moc i przypomni, że ta prawda, ta obietnica – są zawsze, nadal aktualne. Stając przed Majestatem Zmartwychwstałego Chrystusa, uczyńmy wcześniej nasz rachunek sumienia. Spójrzmy również na obraz dzisiejszego świata. Jaki on jawi się nam, ale i Bogu na progu III tysiąclecia. Jest to świat zaniku wartości, konsumpcjonizmu, świat niepokojów i wojen, świat głodu, chorób, świat paradoksów i niezrozumienia Bożych wartości. W czasie, gdy miliony ludzi głodują, świat ponosi ogromne wydatki na zbrojenia, by zniweczyć, zbezcześcić życie, które jest darem Bożym .
Możemy jednak także dzisiaj stwierdzić, że tak mało nas historia nauczyła. Jako ludzie wierzący nie możemy jednak tracić nadziei . Potrzeba nam zatem, by nasz rachunek sumienia tak je poruszył, byśmy potrafili czerpać naukę z Bożych przykazań, byśmy umieli docenić, co dokonało się na Golgocie, po co Jezus zmartwychwstał, po co potrzebna była ta Przenajświętsza Ofiara. A może winniśmy się również zastanowić, dlaczego w Wielkim Tygodniu spotkała nas-Europę, a przede wszystkim Francję, tragedia płonącej katedry Notre Dame w Paryżu ? Z takim przeświadczeniem, w oczekiwaniu na te radosne przeżycie Zmartwychwstania Pańskiego, ofiarujmy Mu nasze czyste serca zapewniając, że mimo naszych słabości, zwątpień, jesteśmy Mu nade wszystko wdzięczni za Jego poświęcenie i ofiarę, jaką poniósł dla naszego zbawienia, za pozostawienie nam tego bezcennego daru, jakim jest nadzieja na życie wieczne .

Janusz Marczewski

Zbawienie przyszło przez Krzyż

 

Przed laty miałem okazję uczestniczyć we Mszy św. w jednym z poznańskich kościołów. Urzekła mnie tam utworzona u stóp ołtarza kompozycja symbolizująca mękę naszego Zbawiciela. Nie znam intencji twórcy tej kompozycji, co jego zdaniem miała w pełni symbolizować. Ja dostrzegłem w symbolice upadającego, zakrwawionego krzyża, również siłę Tego, który go dźwigał, krzyża, który Go przygniatał, a który jednak Go nie zgnębił. On do końca niósł swój krzyż, On zwyciężył swój krzyż. Na tej kompozycji umieszczonych było wiele małych krzyży, które opierały się o krzyż Zbawiciela. I tu dostrzec możemy również, jak nasze krzyże, które w naszym doczesnym życiu musimy nieraz nieść, są jednak znacznie lżejsze od tego, który dźwigał Pan Jezus. Na nich nie ma cierniowej korony, nie ma krwi, one też opierając się o krzyż naszego Zbawcy pozwalają nam wysnuć pewną refleksję. Idąc drogą Pana Jezusa, jeżeli tylko swój krzyż zechcemy oprzeć na życiu i męce Chrystusa, zapewne łatwiej będzie nam go nieść. I tu można by przywołać słowa tej XIX.wiecznej pieśni wielkopostnej autorstwa ks. jezuity Karola Antoniewicza: „w Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie, w Krzyżu miłości nauka. Kto Krzyż odgadnie, ten nie upadnie, w boleści sercu zadanej”…. Kiedy w kalendarzu liturgicznym Kościoła Katolickiego trwa Wielki Post, zaczynamy rozpamiętywać wszystko, co działo się w Wieczerniku, w pałacach arcykapłanów Annasza i Kajfasza, czy wreszcie w pretorium Piłata. Bolejemy nad tym, co się potem stało na drodze prowadzącej na Golgotę i na samej Golgocie. Upamiętnieniem tych wydarzeń są wielkopostne nabożeństwa Drogi krzyżowej, które pozwalają nam jakoby zanurzyć się w tamtych wiekopomnych wydarzeniach, a które w efekcie – w swym epilogu Zmartwychwstania Pańskiego – przyniosły nam nieprzemijający dar życia wiecznego. Czy my dzisiaj, ludzie XXI.wieku potrafimy to docenić ? Myślę, że tak, choć przecież coraz częściej spotykamy się z próbą marginalizowania tego dowodu Boskiej miłości do człowieka. Życie doczesne nie szczędzi nam zdarzeń, które nas próbują przygnieść do ziemi swym ciężarem gatunkowym. Siła naszej wiary polega jednak na tym, by nie pozwolić sobie na tę chwilę słabości i zwątpić, że Bóg nas zostawi samych z naszymi troskami, problemami. Niemalże każdy z nas, którego dotknęły życiowe problemy, kiedy musieliśmy wziąć na swe ramiona ciężar krzyża i nieść go przez życie, spostrzegliśmy zarazem, że kiedy zwracaliśmy się do Boga o pomoc i siły, On nas wysłuchiwał i ten krzyż, który nadal nam jeszcze ciążył, stawał się jednak z czasem lżejszy, a to dlatego, że nie zwątpiliśmy, bo po tej drodze tylko z pozoru idziesz sam, On idzie koło ciebie. Przynajmniej przez chwilę spróbuj porównać ciężar swego krzyża z tym, który muszą nieść inni. Prawdą jest, że jesteś osobą niepełnosprawną, ale popatrz na gorzej od ciebie upośledzonych; spróbuj docenić to, co oni czynią więcej i lepiej. Gdy cię nęka ubóstwo, poszukaj ludzi sobie podobnych i dojrzyj w ich ubóstwie to, co cię przerasta, a oni muszą i potrafią z tym żyć. Zechciej mimo swego ubóstwa, na miarę swoich możliwości im pomóc. Będziesz mile zaskoczony radością, która pojawi się na ich obliczach, a to tobie doda sił. Kiedy jesteś już osobą samotną, spójrz dokoła siebie i znajdź inną osobę samotną, która nie ma przy sobie żadnej bliskiej osoby, nikt jej nie odwiedza, a do tego jest jeszcze chora. Kiedy z tą sytuacją porównasz swoje życie, to mimo że jesteś też samotny, ale możesz chodzić i swoimi odwiedzinami, czy ewentualną pomocą sprawić innej osobie radość. Jest wiele osób, które utraciły swoich najbliższych, ty też do nich należysz; spróbuj jednak na to spojrzeć w kontekście losu innych osób. Straciłeś ukochaną małżonkę, kochającego męża po kilkudziesięciu latach szczęśliwego małżeństwa, dochowaliście się kochających was dzieci, wnuków, przeżyliście tyle szczęśliwych dni. Nawet wtedy, gdy choroba czyniła swoje, prosiłeś Boga, by On pozwolił tobie przygotować się do samotnego życia i On cię wysłuchał. A gdy nadeszła ta chwila, gdy twój najbliższy odchodził, mogłaś trzymać go za rękę, mówiąc z pełną wiarą – do zobaczenia. Pożegnałaś się z nim w domu, możesz odwiedzać jego mogiłę. I tu wypada postawić pytanie – czy to mało ? Pomyśl o tych wszystkich, którzy ginęli umęczeni, upokorzeni w obozach koncentracyjnych, pełni obaw o twój los, nie mają nawet mogiły, na której mogłabyś zapalić zaduszkowy płomień pamięci. A zatem, czy niosąc swój krzyż nie powinienem czuć się w pewien sposób wyróżniony. Umiejmy to doceniać, nieśmy go godnie bez szemrania. A jednak pamiętajmy, że każda droga prowadzi do Boga. Jakąkolwiek On tobie wyznaczy, nie zapomnij, że Bóg jest miłością; On wybiera dla ciebie nieraz drogę trudną, ale na pewno najlepszą. Nie obawiaj się zatem podążać po niej, idź z wiarą, że On na ciebie zawsze czeka. Uświadom też sobie, że zmierzasz do pełni życia, jaka jest w Chrystusie. Zanim jednak ją osiągniesz, musisz mieć najpierw udział w Jego Krzyżu – innej drogi nie ma.

Janusz Marczewski

Kto chce żyć wiecznie…

Augustyn Pelanowski OSPPE
Gmach świątyni zdawał się nie do zburzenia. Dla większości ludzi nie do zburzenia wydaje się Nowy Jork albo Moskwa. Ale gmachy tych miast otrzymały swoje ostrzeżenia: dni jak piec, dni pełne dymu. Jezus podaje kilka charakterystycznych cech znamionujących zmierzch kolejnych epok. Fałszywi mesjasze, wojny, tragiczne zjawiska w przyrodzie, głód, pandemie, nienormalne zjawiska atmosferyczne, wreszcie prześladowania, zdrady najbliższych. Chyba nikt nie chciałby dożyć takich okoliczności, ale być może właśnie dożywamy kolejnej mety historii?

Uratuje nas wytrwałość w wierze. W naszej pamięci powinny pozostać przede wszystkim te słowa nadziei: „włos z głowy wam nie spadnie!”. Życie moje i twoje tak napiętnowane cierpieniem i lękiem ma sens dzięki obietnicy Chrystusa. To, co najistotniejsze, być może w nas już się wydarzyło i jesteśmy
już bardziej uczestnikami tamtego świata, a nie tego. Jezus mówił: „Kto słucha mego słowa i wierzy w Tego, który mnie posłał, ma życie wieczne i nie idzie na sąd, lecz ze śmierci przeszedł do życia”. Nie napisano w Biblii, że kiedyś będę miał życie wieczne, ale że już je mam i że sąd mnie nie dotyka. Jeśli tylko wierzę dzięki słowom Jezusa. A wierzę Mu całym sercem! Żyć w Chrystusie to już żyć w wieczności. Świątynia Heroda została zrujnowana i nigdy już jej nie odbudowano. Świątynia ciała Chrystusa została ugodzona w Wielki Piątek po południu, zaś w szabat nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena znowu ją zobaczyła.

Fakt objawienia się Marii Magdalenie nie wskazuje jednak, że przed tym zdarzeniem ciało Chrystusa było trupem. Ile czasu więc był umarły? Tyle, ile potrzeba było, by śmierć w Nim była prawdziwa i umożliwiła Mu konfrontację z pokoleniem zmarłych ludzi, którzy oczekiwali zbawienia w Nim, ale się nie doczekali Jego objawienia w życiu doczesnym. Katechizm mówi o Jego śmierci w taki sposób: „Śmierć Chrystusa była prawdziwą śmiercią o tyle, o ile położyła kres Jego ludzkiemu, ziemskiemu życiu. Ze względu jednak na jedność, jaką Jego ciało zachowało z Osobą Syna, nie stało się ono martwymi zwłokami, jak inne ciała ludzkie, ponieważ »moc Boża zachowała ciało Chrystusa przed zniszczeniem«. O Chrystusie można powiedzieć równocześnie: »Zgładzono Go z krainy żyjących« (Iz 53, 8) i »moje ciało spoczywać będzie w nadziei, że nie zostawisz duszy mojej w Otchłani ani nie dasz Świętemu Twemu ulec skażeniu« (Dz 2, 26-27)” (627).

Nie są najistotniejsze katastrofy czy prześladowania, bo co jakiś czas one powracają, najważniejsza jest nadzieja. Trawestując wypowiedź Feuerbacha, powiem: wiara w tamten świat nie jest rezygnacją z tego świata. Kto chce żyć wiecznie, wykorzystuje każdą minutę tego świata, by ją wypełnić życiem z Bogiem. Aby życie było trwaniem nieprzemijającym, jakiś etap musi być jednak przetrwaniem.

List pasterski Episkopatu Polski w sprawie Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana

 

Drogie Siostry i Drodzy Bracia!

W dzisiejszej Ewangelii wybrzmiało ważne pytanie Pana Jezusa o naszą wiarę: „Czy (…) Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18,8). Bez wiary, jak zaznacza autor Litu do Hebrajczyków, „nie można podobać się Bogu” (11,6). Wcześniej usłyszeliśmy, że inaczej niż niesprawiedliwy sędzia z przypowieści, Pan Bóg bez ociągania bierze w obronę tych, którzy dniem i nocą do Niego wołają. Ma więc sens nasza wytrwała modlitwa. Trzeba więc o łaskę wiary stale prosić, ale też mężnie wiarę wyznawać i razem z innymi ją manifestować. Światowe Dni Młodzieży w Krakowie i poprzedzające je Dni Misyjne w diecezjach pokazały, że dzieje się wówczas zbawienie, doświadczamy obecności i bliskości Boga.
W nadchodzących dniach szczególnym aktem wiary i modlitwy będzie Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana, którego treść została zatwierdzona przez Konferencję Episkopatu Polski, a jego uroczysta proklamacja odbędzie się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 19 listopada br. – w przeddzień uroczystości Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Nazajutrz akt ten zostanie odmówiony we wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce. Pragniemy, żeby był on znaczącym krokiem w procesie przywracania Jezusowi należnego Mu miejsca w naszym życiu osobistym, zawodowym i społecznym. Dlatego zachęcamy do podjęcia trudu duchowego przygotowania do niego i realizacji płynących z niego zobowiązań.

1. Prezentacja wydarzenia i dzieła przyjęcia Jezusa za Pana i Króla
W bulli Misericordiae vultus (nr 5) papież Franciszek podpowiada, by zamykając Drzwi Święte Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, powierzyć Chrystusowi Panu „życie Kościoła, całej ludzkości i ogromnego kosmosu, prosząc o wylanie Jego miłosierdzia jak rosy porannej, aby owocna stała się historia, którą mamy tworzyć w najbliższej przyszłości”. W nawiązaniu do tych słów i w jedności z papieżem chcemy wołać, w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata i dzień wcześniej w Krakowie-Łagiewnikach: „Chryste Królu, z ufnością zawierzamy Twemu Miłosierdziu wszystko, co Polskę stanowi. […] wszystkie narody świata, a zwłaszcza te, które stały się sprawcami naszego polskiego krzyża. Spraw, by rozpoznały w Tobie swego prawowitego Pana i Króla, i wykorzystały czas dany im przez Ojca na dobrowolne poddanie się Twojemu panowaniu”. Jubileuszowy Akt ma też bardzo czytelne odniesienie do obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski, w formie wyznania wiary i wyrzeczenia się złego: „Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. […] Wyrzekamy się złego ducha i wszystkich jego spraw”.

Zasadniczym celem dokonania aktu jest uznanie z wiarą panowania Jezusa, poddanie i zawierzenie Mu życia osobistego, rodzinnego i narodowego we wszelkich jego wymiarach i kształtowanie go według Bożego prawa. Jesteśmy bowiem świadkami wielorakiego pozostawiania Boga na marginesie życia, czy wręcz odchodzenia od Boga. W naszym życiu ma nieraz miejsce swego rodzaju detronizacja Jezusa, pozbawianie Go należnego Mu miejsca i czci, możliwości wpływu na nasze życie i postępowanie. A przecież, „Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano, istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem – ku chwale Boga Ojca” (Flp 2,9-11).
Nie trzeba więc Chrystusa intronizować w znaczeniu wynoszenia Go na tron i nadawania Mu władzy ani też ogłaszać Go Królem. On przecież jest Królem królów i Panem panów na wieki (por. Ap 19,16; 1Tm 6,15n). Natomiast naszym wielkim zadaniem jest podjęcie dzieła intronizacji Jezusa w znaczeniu uznawania Jego królewskiej godności i władzy całym życiem i postępowaniem. Parafrazując myśl papieża Piusa XI z encykliki „Quas Primas”, można powiedzieć krótko: trzeba robić wszystko, by Chrystus panował. Tak określone zadanie domaga się uznania Chrystusa za swego i naszego Króla, uznania Jego panowania nad nami, czyli dobrowolnego poddania się Prawu Bożemu, Jego władzy, okazania Mu posłuszeństwa, celem uporządkowania, ułożenia po Bożemu życia osobistego i społecznego.
Dlatego Jubileuszowy Akt jest nade wszystko aktem wiary, który potwierdza wybór Chrystusa i obliguje nas do życia na miarę zawartego z Nim przymierza, jest aktem sprawiedliwości, w znaczeniu oddania Mu tego, co Jemu należne i aktem posłuszeństwa w odpowiedzi na Jego Miłość. W proklamacji aktu nie chodzi tylko o jakiś wyraz zewnętrznego uznania Jezusa Królem i Panem, ale postawę głęboko wewnętrzną, duchową, która ma swoje konsekwencje w życiu i promieniuje na wszystkie sfery życia, na innych ludzi i owocuje w społeczeństwie. O to właśnie wołał św. Jan Paweł II w homilii inaugurującej swój pontyfikat: „Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Dla Jego zbawczej władzy otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych, systemów politycznych oraz kierunków cywilizacyjnych”.
Jubileuszowy Akt Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana trzeba zatem widzieć szerzej, jako początek realizacji wielkiego dzieła otwarcia Jezusowi drzwi: naszych domów i serc, świątyń i miejsc pracy. Chodzi o dzieło umiłowania Jezusa do końca, oddania Mu życia, zawierzenia Mu siebie, swej przyszłości i pracy nad sobą, podejmowania posługi miłości miłosiernej ze względu na Niego oraz realizacji Ewangelii we wszelkich sferach życia, również społecznej, ekonomicznej i politycznej.

2. Zaproszenie do czynnego udziału w wydarzeniu i dziele intronizacji
W trakcie rozeznawania dążeń tzw. ruchów intronizacyjnych i w ramach wymiany myśli z ich przedstawicielami okazało się, że wspólny ich cel jest zbieżny z dążeniem wielu wspólnot i stowarzyszeń Kościoła w Polsce, m.in. środowiska oazowego i charyzmatycznego. Jest też u podstaw spotkań młodzieży w Lednicy. Oznacza to, że od wielu lat dojrzewa w naszym Kościele myśl i pragnienie, aby uznać Chrystusa Panem i Zbawicielem, uznać Go Królem i poddać się Jego Prawu. Dlatego bez obaw i z ufnością wobec Ducha Świętego, który przemawia wspólnym głosem ludu Bożego, zwracamy się do wszystkich wiernych z prośbą o zaangażowanie się w realizację tego dzieła.
U jego podstaw jest proklamacja Jubileuszowego Aktu. Do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zapraszamy Was wszystkich, także wiernych ze środowisk polonijnych na całym świecie. Szczególne zaproszenie kierujemy do członków ruchów, wspólnot i stowarzyszeń kościelnych oraz do polskiej młodzieży. Zapraszamy zwłaszcza Was, którzy pielgrzymujecie na Lednickie Pola, którzy braliście udział w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie i którzy z różnych powodów zostaliście w domu. Zostawcie „kanapę” i ruszcie w drogę, zabierając z sobą cały entuzjazm wiary. Bądźcie otwarci na prośby i sugestie Waszych duszpasterzy. Potrzebujemy w Łagiewnikach młodych siewców nadziei. Realizacja dzieła intronizacji, czyli wywyższenia Jezusa w naszym życiu osobistym, rodzinnym, kościelnym i narodowym, nie będzie bowiem czymś łatwym i dlatego wydarzenie w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia musi być jak mocne uderzenie w dzwon, byśmy się obudzili i z radością podjęli trudne zadanie, przekonani o jego nieodzowności.
Uroczystość rozpocznie się 19 listopada br., o godz. 10.00. Jej kulminacyjnym punktem będzie liturgia Mszy św. o godz. 12.00. Jubileuszowy Akt będzie proklamowany przed Panem Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramencie. Ci z nas, którzy nie wybiorą się do Łagiewnik, będą mogli śledzić to ważne wydarzenie w mediach.
Natomiast w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, we wszystkich świątyniach Kościoła katolickiego w Polsce, każdy będzie mógł osobiście i razem z domownikami, we wspólnocie zgromadzenia liturgicznego, dokonać aktu przyjęcia Jezusa za Króla i Pana. Oczywiście owocność naszego włączenia się w Jubileuszowy Akt będzie zależała od wcześniejszego przygotowania swego wnętrza i zaangażowania, od obudzenia naszej wiary.
Dlatego trzeba, byśmy wszyscy od zaraz podjęli trud duchowego przygotowania. Nie można bowiem sprowadzić Jubileuszowego Aktu tylko do wypowiedzenia formuły słownej. Trzeba treść Aktu poznać, w sercu rozważyć i przyjąć. By zaś dobrze zaowocował w naszym życiu, należy zadbać o stan łaski uświęcającej, a więc o serce czyste, pojednane z Bogiem i z bliźnimi. Konieczny jest wysiłek ożywienia osobistej więzi z Jezusem, by mógł działać i zaprowadzać Swe Królestwo w poszczególnych wymiarach naszego życia. Stąd też, pierwszym nakazem chwili jest modlitwa do Ducha Świętego, ponieważ bez Jego pomocy nikt nie jest w stanie wyznać, iż „Panem jest Jezus” (1Kor 12,3).
Już dzisiaj bardzo prosimy, aby proklamację Jubileuszowego Aktu poprzedziła nowenna, odmawiana w naszych świątyniach, klasztorach i seminariach. Odmawiajmy również w naszych domach „Modlitwę do Jezusa, naszego Króla i Pana”, którą dołączamy do tego listu.
Na czas przygotowań do Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa za Króla i Pana udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 374. Zebraniu Plenarnym
Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie
w dniu 5 października 2016 r.

 

Modlitwa do Jezusa naszego Króla i Pana                                            Jezu Chryste, Królu Wszechświata, Panie nasz i Boże,       Odkupicielu rodzaju ludzkiego, nasz Zbawicielu!                                      Ty, który mówiłeś, że Królestwo Twoje nie jest z tego świata,        który wzywałeś nas do szukania Królestwa Bożego i nauczyłeś nas prosić  w modlitwie do Ojca: „przyjdź Królestwo Twoje”,              wejrzyj na nas stojących przed Twoim Majestatem.         Wywyższamy Cię, oddajemy Ci cześć i uwielbienie.                  Pokornie poddajemy się Twemu Panowaniu i Twemu Prawu. Świadomi naszych win i zniewag zadanych Twemu Sercu przepraszamy za wszelkie nasze grzechy i zaniedbane dobro. Wyrażamy naszą skruchę i prosimy o zmiłowanie. Przyrzekamy zabiegać o pomnożenie Twojej Chwały, dziękować za nieskończone Miłosierdzie, które okazujesz z pokolenia na pokolenie, wiernością i posłuszeństwem odpowiadać na Twoją Miłość.                                                                                                          Boski Królu naszych serc, niech Twój Święty Duch, wspiera nas w realizacji tych zobowiązań, chroni od zła i dokonuje naszego uświęcenia. Niech pomaga nam porządkować całe nasze życie i posłannictwo Kościoła. Króluj nam Chryste! Króluj w naszej Ojczyźnie, króluj w każdym narodzie, na większą chwałę Przenajświętszej Trójcy i dla zbawienia ludzi. Spraw, aby nasze rodziny, wioski, miasta i świat cały objęło Twe Królestwo:    królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski,              królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju, teraz i na wieki wieków Amen.

NOWE ŻYCIE W CHRYSTUSIE List Pasterski Episkopatu Polski na Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski

Drodzy Siostry i Bracia!
W dzisiejszą uroczystość Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata docierają do nas słowa proroka Daniela o Synu
Człowieczym, któremu „powierzono […] panowanie, chwałę i władzę królewską, a [któremu] służyły […]
wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo
nie ulegnie zagładzie”. (Dn 7,14) Proroctwo to spełniło się w odniesieniu do osoby Chrystusa, który jest „Świadkiem
Wiernym, Pierworodnym umarłych i Władcą królów ziemi” (Ap 1,5).
1. Chrzest Polski
Chrystus – jako Początek i Koniec całych ludzkich dziejów – sprawił, że 1050 lat temu na polskiej ziemi został
postawiony krzyż, przejmujący znak jego zwycięstwa nad grzechem i śmiercią.
W 966 roku Mieszko I przyjął chrzest jako człowiek wolny. Chociaż został on udzielony pojedynczej osobie,
to przecież dał początek wspólnocie z innymi osobami ochrzczonymi. Myśląc o konsekwencjach chrztu Mieszka,
możemy mówić o „narodzie ochrzczonych”, o „chrzcie narodu”, a więc również o Chrzcie Polski (por. Prymas
Stefan Wyszyński, „Na Wielkanoc Roku Tysiąclecia Chrztu Polski”, Gniezno 1966).
Książę Mieszko tym samym wprowadził swoich pobratymców w świat kultury łacińskiej i uczynił ich
obywatelami wspólnoty ludów chrześcijańskich. Jego chrzcielnica stała się kolebką rodzącego się narodu,
pozostając znakiem budującym jego tożsamość. Chrzest wprowadził nasz naród w nowy świat, który wyraża się
przez nową kulturę, nowe instytucje, struktury i zapisy prawne. Doświadczenie wiary przełożyło się z mocą na
postawy moralne, widoczne także w życiu gospodarczym, politycznym i kulturalnym. Społeczne konsekwencje
Chrztu Polski pojawiły się później, poczynając od rodziny po naród, a nawet po wspólnotę narodów, jaką dzisiaj
stanowi dla nas Europa.
2. Jubileusz 1050-lecia Chrztu Polski
W Wigilię Paschalną 966 roku, kiedy władca Polan stanął przed chrzcielnicą, zaśpiewano ten wyjątkowy, starożytny
hymn: „Weselcie się już, zastępy aniołów w niebie, weselcie się, słudzy Boga. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące
zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo. Raduj się ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem […],
poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa!” („Exultet”).
I odtąd – każdego roku w Wigilię Paschalną – Kościół w Polsce śpiewa ten hymn tuż przed odnowieniem
przyrzeczeń chrzcielnych; przepiękny hymn, przepełniony radością z dzieła zbawienia, skupiony na Chrystusie,
który wyzwala nas ku miłości do Boga i ludzi.
W chwili chrztu świętego każdej i każdego z nas to zbawcze wydarzenie staje się przełomowym momentem naszej
osobistej duchowej biografii. Chrzest święty jest fundamentem całego życia chrześcijańskiego i bramą do życia
w Trójcy Świętej. Jest to nie tylko zanurzenie w poświęconej wodzie, ale prawdziwe zanurzenie w śmierci
i zmartwychwstaniu Pana, w Jego zwycięstwie nad złem. To prawdziwe źródło życia wiecznego dla nas.Pełne wiary
spojrzenie na to przełomowe w dziejach naszego narodu wydarzenie sprawia, że przeżycie Jubileuszu 1050-lecia
Chrztu Polski nie ogranicza się do rozważania zagadnień o charakterze społecznym, kulturowym czy narodowym.
Są to z pewnością kwestie ważne, ale to przecież nie te pytania usłyszał Mieszko I, gdy stanął przy chrzcielnicy.
Najpierw zapytano go o to, czy wyrzeka się szatana i jego próżnej chwały. Następnie, czy wierzy w Boga Ojca
Wszechmogącego, w Jego Jedynego Syna – Jezusa Chrystusa, wcielonego, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego,
w Ducha Świętego, w święty, katolicki i apostolski Kościół, w społeczność świętych i w zmartwychwstanie ciała.
Na wszystkie te pytania Mieszko odpowiedział: „Wierzę!”. To samo wyznanie wiary powtarzamy i my 1050 lat
później.
3. Millennium Chrztu Polski
Obchodzić Jubileusz Chrztu Polski to świadczyć własnym życiem o Chrystusie. Takie odważne świadectwo
w niełatwych czasach PRL-u złożyli katolicy w 1966 roku, w czasie obchodów milenijnych. Pomogła w tym
dziewięcioletnia Wielka Nowenna, czyli program duszpasterski opracowany przez Sługę Bożego Księdza
Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Jej główne hasło rozbrzmiewa po dziś dzień w naszych uszach: „Wierność Bogu,
Krzyżowi, Ewangelii, Kościołowi i jego Pasterzom”.
Ogromna praca duchowa, towarzysząca Millennium Chrztu, zakończyła się uroczystościami na Jasnej Górze 3 maja
1966 roku. W tym dniu zawierzono Matce Bożej nasz naród na kolejne 1000 lat. Bez tamtego Millennium trudno
sobie wyobrazić następne ćwierć wieku polskiej historii: pontyfikat św. Jana Pawła II, wielki ruch „Solidarność”
oraz odzyskaną w 1989 roku wolność.
Po pięćdziesięciu latach pasterze Kościoła wraz ze zgromadzonymi wiernymi ponowią ten akt na Jasnej Górze
3 maja 2016 roku, zawierzając Polaków w Ojczyźnie i poza jej granicami naszej duchowej Matce i Królowej.
4. Wyzwanie ekumeniczne
Chrzest jest wydarzeniem, którego nie da się zamknąć tylko w kontekście Kocioła katolickiego. Św. Paweł pisze,
że „[…] w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno Ciało” (por. 1Kor 12,13), tworząc jeden, święty,
powszechny i apostolski Kościół.
Dlatego chrzest czyni chrześcijan, niezależnie od istniejących między nimi podziałów, członkami jednego Ciała
Chrystusowego. Tworzy jedność, która nie sprowadza się wyłącznie do obojętnej tolerancji i wzajemnej wiedzy
o sobie, lecz spełnia się w wymianie duchowych darów.
Dziękujemy Bogu za przyjętą na początku 2000 r. przez Kościół Katolicki i Kościoły zrzeszone w Polskiej Radzie
Ekumenicznej „Deklarację o wzajemnym uznaniu chrztu jako sakramentu jedności”. Jest ona bezprecedensowa
w wymiarze Europy i świata, inspiruje do podejmowania następnych kroków zmierzających do zjednoczenia
chrześcijan. Jedność Kościoła jest wolą Chrystusa. Mnożenie podziałów czy choćby obojętność wobec nich, jest
ciężkim grzechem i antyświadectwem, które pomnaża zgorszenie. Polska przyjęła chrzest w czasie, gdy Kościół
w dużej mierze był jeszcze niepodzielony na prawosławie (1054 rok) i kościoły protestanckie (1517 rok). Czy Jezus
Chrystus nie wzywa nas do tego, byśmy chcieli nie tylko przeżyć, ale – w takiej mierze, w jakiej to jest możliwe –
również przygotować wspólny obchód 1050-lecia tamtego wydarzenia? Czy możemy śpiewać Bogu radosne
Te Deum za wydarzenie chrztu inaczej, niż w postawie głębokiego pojednania?
5. Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia
Przeżywane przez nas uroczystości 1050. rocznicy Chrztu Polski łączą się w rozpoczynającym się roku liturgicznym
z jeszcze jedną okolicznością. Jest nią Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia rozumiany jako objawienie się czynnej
wiary, potwierdzonej na chrzcie świętym. „W tym Roku Świętym – pisze papież Franciszek – będziemy mogli
doświadczyć otwarcia serc na tych wszystkich, którzy żyją na najbardziej beznadziejnych peryferiach
egzystencjalnych, które tak często świat stwarza w sposób dramatyczny. […] Otwórzmy nasze oczy, aby dostrzec
biedę świata, rany tak wielu braci i sióstr pozbawionych godności. Poczujmy się sprowokowani, słysząc ich wołanie
o pomoc. Niech nasze ręce ścisną ich ręce, przygarnijmy ich do siebie, aby poczuli ciepło naszej obecności, przyjaźni
i braterstwa. Niech ich krzyk stanie się naszym, tak byśmy razem złamali barierę obojętności, która często króluje
w sposób władczy, aby ukryć hipokryzję i egoizm”. (Bulla „Misericordiae vultus” 11.04.2015)
Ojciec Święty polecił, by Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia rozpoczął się 8 grudnia br., w uroczystość
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, a zakończył 20 listopada 2016 roku w uroczystość Jezusa
Chrystusa, Króla Wszechświata.
W tym czasie połączymy intencje Ojca Świętego z ogólnopolskim aktem przyjęcia królowania Chrystusa i poddania
się pod Jego Boską władzę. Uczynimy to w podkrakowskich Łagiewnikach 19 listopada 2016 roku, w przeddzień
uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata.
Zakończenie
Czeka nas zatem rok liturgiczny pełen duchowych wyzwań. Niech będzie on dla każdej
i każdego z nas rokiem prawdziwie błogosławionym. Niech będzie czasem wdzięczności wobec Boga za wspaniałą,
ponad tysiącletnią tradycję chrześcijańską naszego narodu; czasem odnowienia przymierza z miłosiernym Bogiem i
poddania się powszechnemu panowaniu Chrystusa Króla Wszechświata. Niech stanie się okazją do pogłębienia
synowskich więzi z Bogarodzicą, Matką Kościoła i naszą Matką. Niech będzie czasem radosnej nadziei dla
młodych, którzy podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie spotkają się z Ojcem Świętym Franciszkiem.
Na błogosławiony czas odnowy naszej tożsamości chrzcielnej w Roku Jubileuszowym wszystkim
ochrzczonym i przygotowującym się do chrztu z serca błogosławimy.
Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 370. Zebraniu Plenarnym
Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie
w dniu 6 października 2015 r.

Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata

W czasie, gdy stajemy się świadkami zagrożeń dla cywilizowanego świata, kiedy jesteśmy świadkami ataków terrorystycznych na niewinnych ludzi, kiedy zatracają się cechy człowieczeństwa, a jego opętane nienawiścią jednostki grożą eskalacją działań, winniśmy zjednoczyć naszą wspólnotę, jaką jest naród, by przeciwstawić się wszelkim trendom rozbijania tej jedności, szczególnie teraz, kiedy nowy rząd rozpoczyna swą misję. Bez względu na różnice, które nas dzielą, starajmy się znajdować drogi porozumienia, a nie niweczenia dorobku tych, którzy walczyli o naszą wolność, co tak niedawno podkreślaliśmy obchodząc Święto Niepodległości naszej Ojczyzny. Akurat dzisiaj, 18.listopada mija dokładnie 70.lat, kiedy młodzież akademicka w Poznaniu, odmawiała modlitwę poniższej treści, w 9.rocznicę akademickich Ślubowań Jasnogórskich, odnowionych w obecności J.E. Ks. Kard. Dr Augusta Hlonda, Prymasa Polski.
Panie nasz i Ojcze miłosierdzia, któryś wszystko z miłości stworzył i w nieskończonej dobroci wspierasz każdego człowieka łaską swą najświętszą, racz Polskę, Ojczyznę naszą, odrodzić w Chrystusie, Synu Twoim, a nas uczyń tej wielkiej sprawy narzędziem. Daj nam taki żar modlitwy i taką głębię chrześcijańskiego życia, abyśmy wyjednali sobie, Wszechmogący Boże, wszelkie potrzebne dla nas i Ojczyzny naszej pomoce i dary. A, że to zgadza się z wolą Twoją przenajświętszą, przeto Cię o nie gorąco błagamy.
– Światło wiary żywej, która niechybnie poprowadzi nas drogą Twoją, ogień Twej miłości, która stanie się siłą sprawczą wszelkiego naszego działania – zapal w nas Panie !
– Miłość rodzinną i głębokie zrozumienie woli Twojej, która ku uświęceniu naszemu życie rodzinne ustanowiła – pomnóż w nas, o Panie !
– Czynną miłość bliźniego we wszelkich przejawach współżycia z ludźmi, oraz głęboki szacunek dla ich dusz nieśmiertelnych- wzbudź w nas, o Panie !
– Najgłębszą, istotną i nieprzemijającą jednością w świętym, rzymsko-katolickim Kościele Twoim – połącz nas, Panie !
– Narodowi naszemu, który był i jest przedmurzem chrześcijaństwa i jego tarczą obronną, aby stał się mocą zwycięską i czołowym hufcem, walczącym o ideały Chrystusowe – przeznaczone mu przez Ciebie drogi powołania – ukaż, o Panie !
– Wodzów i apostołów odrodzenia duchowego, tych którzy Polskę a z nią inne narody rzuca pod stopy Twoje – powołaj, o Panie !
– Sprawiedliwy, bo na Twoim świętym prawie oparty, wolny od krzywd i wyzysku ustrój społeczny – pomóż nam wprowadzić, o Panie !
– Miłość Ojczyzny powszechną, czynną, ofiarną – rozpal w nas, Panie !
– Naród nasz ku jedności i zgodzie – nakłoń, o Panie !
– Niezłomną wolę ku poznawaniu naszych wad narodowych i skutecznemu ich zwalczaniu – daj nam, o Panie !
– Postępowaniu naszemu, tak osobistemu, jak i zbiorowemu, aby mu stale towarzyszyły roztropność i wytrwałość – błogosław, o Panie !
– Życie nasze kulturalne, obyczajowe – i Chrystusowym i polskim – uczyń, o Panie !
– Wszystkie dziedziny życia narodu spod obcych i wrogich nam wpływów – wyzwól, o Panie !
– Państwo nasze i wojsko, które jest jego wielkości i mocy ostoją – opieką Twoją otaczaj, o Panie !
– Katolickie prawodawstwo i katolickie rządy na całym świecie – utwierdzaj, o Panie !
– Ducha Chrystusowego, ład, pokój i męstwo we wszystkich narodach – umocnij, o Panie !
Błagamy Cię, Ojcze, uczyń nas dziećmi Twymi; rozpłomień w sercach naszych ogień Twojej miłości i racz wysłuchać korne prośby, które zanosimy do Ciebie, w imię Pana naszego, Jezusa Chrystusa, za przyczyną Jego Przenajświętszej Matki, Marii Królowej Korony Polskiej.
Słowa tej modlitwy doskonale wpisują się w naszą rzeczywistość. Spróbujmy skorzystać z tamtego przesłania, dzisiaj w 2015 r. w święto Chrystusa Króla Wszechświata. Niech nasza modlitwa sięga również do fragmentów Roty Ślubowania A. D. 1936:
Wsłuchani bowiem w mocarne głosy wielkiej przeszłości naszej , wpatrzeni w świetlane obrazy chwały narodowej, wierzymy mocno , że Ojczyzna miła wtedy tylko potężną i szczęśliwą będzie, gdy przy Tobie i Synu Twoim jako córa najlepsza wytrwa na wieki.
Przyrzekamy przeto i ślubujemy Chrystusowi Królowi i Tobie, Kró¬lowej naszej, Patronce Polskiej Młodzieży Akademickiej, że zawsze i wszędzie stać będziemy przy Świętej Wierze Kościoła Katolickiego w synowskiej uległości dla Stolicy-Apostolskiej.
Na apel młodzieży akademickiej do Narodu Polskiego /3.V.1936/ wy¬danym w związku ze zbliżającym się Aktem ślubowania, nadeszło wówczas w odpowiedzi do Komitetu Organizacyjnego wiele listów, zarówno od przedstawicieli Kościoła jak i osób prywatnych. Taki list nadszedł też z Jasnej Góry. Jak pisał wówczas Generał Zakonu Paulinów 0. Pius Przeździecki “.. .Oczy Polski całej są dziś w was wpatrzone, cały kraj oczekuje od was epoki dziejowej. My, Paulini, od kilku wieków, przyboczna straż Królowej, w szcze¬gólny sposób cieszymy się wspaniałym hołdem, jaki swym uroczystym ślu¬bowaniem składa Jej kwiat młodzieży polskiej – młodzież akademicka. Widzimy w Was przyszłą Polskę, jako czynnik odrodzenia Europy i Świata, bo skupioną w Chrystusie – przy szczytnych zasadach wiary i moralności, głoszonych przez Kościół Jego…”
Niech to przesłanie stanie się mottem tegorocznych obchodów Uroczystości Chrystusa Króla Wszechświata.
Janusz Marczewski

Baranek Boży i sto baranów

o. Augustyn Pelanowski OSPPE

Francisco de Zurbaran namalował około 1635 r. obraz zatytułowany „Agnus Dei”. Przedstawia on związanego białego baranka na ciemnym tle. Pisarz Palomino de Castro y Velasco widział ów obraz u jednego z kolekcjonerów w Sewilli. Właściciel zapewniał go, że nie pozbędzie się obrazu nawet za sto żywych baranów. Nic nie zastąpi bogactwa, jakie wnosi w ludzkie życie Baranek Boga – Chrystus. Kiedy Jezus mówił z przekonaniem, że szczęśliwi są ubodzy, bo do nich należy królestwo Boga, nie chodziło Mu o tanie pocieszanie ubogich ludzi albo obiecywanie im jakiegoś niebiańskiego odszkodowania odłożonego ad calendas graecas. Ubóstwo jest uprzywilejowaniem egzystencjalnym, ponieważ nie zamyka człowieka w pomyłce, w którą wpadają majętni. Czegóż bowiem człowiek naprawdę szuka? Absolutnego zabezpieczenia, czyli powierzenia się, które uwalnia od lęku pożerającego jak rdza. Błogosławieństwa nie są szyderstwami, choć mógłby ktoś powiedzieć, że to kpiny nazywać nieszczęśliwych szczęśliwymi. Kiedy nazywam kogoś szczęśliwym z tego powodu, że nie jest wyzyskiwaczem, tylko wyzyskiwanym, to naprawdę jest to szczęście, ponieważ nikt, kto dopuszcza się wyzysku, nie może być szczęśliwy. Ubóstwo jest prawdziwym nienasyceniem, bogactwo fikcyjnie uspokaja. Człowiek jest istotą niedokończoną, która musi nie tyle czegoś się dorobić, co raczej do Kogoś dojść. Usadowienie się w dobrobycie unieruchamia człowieka. Abraham nie mieszkał w pałacu i dlatego nigdy nie stracił wiary, lecz przylgnął do Boga. Salomon był multimilionerem i dlatego przestał liczyć na Boga i liczyć się z Bogiem. Przeliczył się. Zamknięty w bogactwie człowiek, jest niedyspozycyjny wobec Boga i zniewolony lękiem, który zmusza go do strzeżenia bogactwa, które miało go strzec. Bogaty młodzieniec odchodzi smutny od Jezusa, który radził mu wszystko sprzedać, by uszczęśliwić ubogich, rozdając im swoje dobra. Szczęściem stałoby się uszczęśliwianie innych. Zachowując swoje dobra tylko dla siebie, dorobił się depresji na bogactwie, które miało mu dać radość. Jezus w rozmowie z Piotrem mówi, że kto dla królestwa staje się ubogim, może liczyć nie tylko na nagrodę życia wiecznego w eschatologicznej perspektywie, ale już tu, na ziemi, otrzyma sto razy więcej! Baranek Boży wart jest więcej niż sto baranów! Zwykle kiedy kupuję jakiś artykuł w sklepie, jest on zapakowany. Opakowanie jest estetyczne, kolorowe, bogate. Ale to tylko pudełko. To, co naprawdę wartościowe, mieści się wewnątrz. Świat jest opakowaniem prawdziwego skarbu. Gdy człowiek przystosuje się do życia w świecie doczesnym, nie zbliży się do Boga – napisał Isaac Singer. Człowiek szuka bogactwa absolutnego, a właściwie Absolutu, który jest bogactwem, i dlatego żadne opakowania go nie zadowolą. Najwyżej uczynią z niego bałwochwalcę, czyli naiwniaka, który się oszukuje.