Taki zwyczajny, okupacyjny, marcowy dzień sprzed 80.lat w mym poznańskim domu, nie wyróżniał się czymś szczególnym od tych, które minęły, i które miały nadejść. Zazwyczaj życie codzienne koncentrowało się w kuchni. W jej kącie zlokalizowana była „kotlina”, na żeliwnej płycie – z której emanowało ciepło – pamiętny garnek, z zawsze dostępną kawą zbożową, pogrzebacz. A…