Archiwa tagu: Boże Narodzenie

Jezusa narodzonego wszyscy witajmy !

dsc00454

Przebrzmiały nabożeństwa roratnie, wysłuchaliśmy nauk rekolekcyjnych, dobiegło końca wyczekiwanie adwentowe; na wyśpiewaną i wymodloną prośbę, na nasze ziemskie niwy, z obłoków niebios zstępuje Zbawca. „Użalił się Pan stworzenia swego zsyłając na świat Archanioła cnego”. Zaskoczona tym faktem Maryja, zapewne nie była wolna od wątpliwości, ale widząc w tym fakcie wolę Bożą, z pokorą ją przyjęła. Jak śpiewamy „Pańska służebnica ci ja”. A Józef ? Po ludzku sądząc nie można dziwić się jego wątpliwościom, kiedy dowiaduje się, że zostanie ojcem. Te wątpliwości znowu rozwiewa wysłannik niebios. I tenże Józef, także z wielką pokorą przyjął wolę Bożą. I tak z dwojga ludzi wątpiących, zdumionych, zaskoczonych, a jednak pełnych wiary, powstała ta Święta Rodzina, a jej potomkiem z woli Ducha Świętego, narodził się nasz Zbawiciel Jezus Chrystus. I dzisiaj, tak jak przed wiekami, jak czynili to nasi praojcowie, ojcowie, i my stajemy wśród nocnej ciszy na progu stajenki, by powitać Maleńkiego i tę Świętą Rodzinę, której nie potrafimy dorównać w heroizmie Ich życia i woli przetrwania. Znana jest nam Ich droga życia, która przecież nie była usłana różami, a jednak potrafili z tymi przeciwnościami się uporać i wytrwać w wierze do końca. Oni nie mieli przykładów do naśladowania, zaufali Bogu, nam przecież powinno być zdecydowanie łatwiej wejść na drogę prowadzącą do wiecznej szczęśliwości. Bez względu na problemy, które stawia przed nami współczesny świat, nieporównywalnie nasza droga nie jest tak wyboista. Obyśmy tylko potrafili krocząc po niej, odnaleźć właściwy kierunek, który nas zawiedzie do upragnionego celu. Współczesność polska, tak okaleczona brakiem spójności celów, pełna wątpliwości, nie potrafiąca odnaleźć swej drogi, wymaga od nas, byśmy uczynili wszystko, by mimo tych różnic pójść na spotkanie z rodzącym się Jezusem, wyzbyć się uprzedzeń, być zdolnymi do wzajemnych kompromisów i szukania dróg porozumienia, i to nie tylko na czas świąteczny, ale na wszystkie dni naszego współistnienia. Tylko w zgodzie i szacunku dla adwersarza, w zgodzie z prawami Boskimi tkwi źródło powodzenia i likwidacji sporów i wzajemnych uprzedzeń. Tylko wówczas nasze świętowanie będzie dla nas nadzieją na wkroczenie na drogę, na której wszyscy potrafimy się poruszać. Wejście na taką drogę to pewnik, że idziemy w dobrym kierunku, który wyznaczył nam, dzisiaj leżący w żłobie, w lichej stajence, Ten, który „niepojęte dary dla nas daje”. Pójdźmy zatem wszyscy do stajenki, do Jezusa i Panienki, powitać Maleńkiego. Zanieśmy Mu w darze choć chęć pojednania i zapewnić Go, że uczynimy wszystko, co On nam zawsze mówi, by Mu sprawić radość, a nam samym drogowskaz na tej naszej polskiej drodze do szczęśliwości wiecznej. Obyśmy tylko potrafili choć w części dotrzymać słowa, czego nam wszystkim życzmy.

Janusz Marczewski

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan Niebiosów obnażony…..

Święta tuż, tuż. W naszych domach przygotowania idą pełną parą. My już też jesteśmy prawie gotowi.
Bo już jutro będziemy celebrować największe święto, jakim jest pojawienie się nowego życia. Bóg stanie się członkiem naszej rodziny ludzkiej. To odległe wydarzenie jakie miało miejsce w Betlejem wyryło w każdym z nas szczególny znak.
Od wczesnych lat naszego dzieciństwa te dni raczej przywołują na pamięć tylko dobre i ciepłe wspomnienia. Śnieg, szopka, odwiedziny najbliższej rodziny, smakołyki na stole i choinka, prezenty. Ale już dziś wiemy, że te wszystkie elementy są nic nie warte dopóki nie uwierzymy, że Bóg przychodzący w tym małym Człowieku jest w tym wszystkim najważniejszy. A to jest bardzo trudne.
Bo przecież jako ludzie materialni żyjący w tym świecie mamy przygotować miejsce dla Kogoś, kogo tak naprawdę nie znamy fizycznie.
Nie będziemy Go mogli dotknąć, przytulić, porozmawiać.
A, żeby tego było mało, Bóg wybiera nas abyśmy przez swoją wiarę i życie dali odczuć innym, że Jezus jest Zbawicielem. Aby On przez nas dotykał, przytulał i rozmawiał.
Czy to możliwe?
Jeśli kolejne święta spędzimy tylko przy stole, telewizorze i wśród najbliższych, to nie jest możliwe.
Potraktujmy narodziny Chrystusa tak jak traktują rodzice i najbliżsi pojawienie się nowego członka rodziny. Znajdźmy czas aby pobyć przy tym dziecku, cieszyć się nim. To z pewnością będzie to pierwszy krok do tego, aby nauczyć się Go kochać i nauczyć się Jego obecności.
Zafundujmy więc sobie w tym roku wyjątkowy prezent.
Chrystusa, który niech stanie się naszym domownikiem
Chrystusa i Jego obecność w naszym domu i w naszym życiu.