Archiwum kategorii: Podziękowania

Miłość do Matki

Kiedy mówimy Matka, najczęściej mamy na myśli naszą rodzicielkę, tę, która dała nam życie, która uczyła nas wiary, nadziei i miłości. Miłości nie tylko ograniczającej się do kręgu domowego, ale takiej miłości, do której wzywał nas i osobiście dał nam jej zbawczy dowód, nasz Pan Jezus Chrystus. Ale Matka, to także inny wymiar tego słowa. Najdobitniej scharakteryzował to pojęcie Jan Paweł II w trakcie swej IV pielgrzymki do Ojczyzny, w słowach homilii wygłoszonej w dniu 3 czerwca 1991 r. na lotnisku w Masłowie k./ Kielc. „oto matka moja i moi bracia. Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia ! To jest moja matka, ta Ojczyzna”. A wcześniej, podczas II pielgrzymki w 1983 r. mówił : „ przybywam do Ojczyzny. Pierwszym słowem, wypowiedzianym w milczeniu i na klęczkach, był pocałunek tej ziemi, ojczystej ziemi. (…..) Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to pocałunek złożony na rękach matki, albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską…. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej”. Te przytoczone powyżej słowa Jana Pawła II mają wymiar ponadczasowy. Miłość do matki, miłość do Ojczyzny jest naszą powinnością zaszczepioną przez rodziców, ugruntowaną w przykazaniu Boskiego dekalogu. Kiedy jednak skoncentrujemy swoje myślenie na miłości do matki – Ojczyzny, potrzebny jest nieraz szczery „rachunek sumienia”. W czym przejawia się moja, Twoja miłość do „matki ziemskiej”. Jak potrafisz współuczestniczyć w stwarzaniu przesłanek do godnego dla niej szacunku i przestrzegania obowiązku czwartego przykazania Bożego. Papież Jan Paweł II mówił : „ słowo Ojczyzna posiada dla nas takie znaczenie pojęciowe i uczuciowe zarazem, którego nie znają inne narody Europy i świata…..Jestem synem narodu, który przetrwał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą….Czuwam – to znaczy także : czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. To imię nas wszystkich określa, zobowiązuje, kosztuje”. Tak faktycznie jest, ale współczesny, teraźniejszy stosunek do Matki – Ojczyzny wymaga od nas obiektywnej oceny tego wszystkiego, co Ona przeżywa. Matce Ojczyźnie zbędne są stałe utyskiwania na niepowodzenia, które przecież zdarzają się nam wszystkim w naszym życiu rodzinnym. Są one też udziałem naszego narodowego zmagania się z tym wszystkim, co staje się zadaniem dla ogółu obywateli państwa. Oby tylko potrafili oni zachować obiektywizm w ocenie naszych sukcesów i porażek. Tylko ten, który pracuje dla Matki wie, ile trudu musiał wnieść w to, co obiecał Matce. Ale on, ma też prawo do popełnienia błędu, bo przecież tylko ten się nie myli, który nic nie robi. Matka Ojczyzna nie potrzebuje przysłowiowych „smutasów” i malkontentów, którym porażka adwersarza jest na rękę, którzy nie potrafią obiektywnie oceniać i dostrzegać, że mimo wielu kłopotów i niedomagań, oblicze naszej ziemskiej matki – Ojczyzny nabiera rumieńców i blasku. Umiejmy się cieszyć z tego, co osiągnęliśmy pracą milionów Polaków, dostrzegajmy błędy, eliminujmy je, ale niech one nie zdominują naszego trzeźwego patrzenia na rzeczywistość i wysiłek pracujących, którym należy się szacunek, bo to oni tworzą współczesne oblicze Matki Ojczyzny, niezależnie od pojawiających się tu i ówdzie niedociągnięć. Właśnie taki stosunek do Matki Ojczyzny sprawi jej największą radość i będzie dowodem na to, że potrafimy „czcić ojca i matkę” wbrew wszelkim przeszkodom, które staną na naszej drodze i tego życzę wszystkim, którzy już potrafią się cieszyć, ale i tym, którzy jeszcze wątpią.

„Szczęść Boże” Janusz Marczewski

W hołdzie – polskim Ojcom !

Dzień Ojca – to dzień, w którym dzieci, bez względu na wiek, w najróżniejszy sposób pragną okazać swoją wdzięczność i miłość za wszystko, co ojciec – przez cały okres ich dzieciństwa, dorastania, a przecież i często dorosłości – dla nich uczynił. Bo w życiu każdego ojca był czas, gdy on stawał przed dylematem, jak pogodzić potrzeby dorastających dzieci w sytuacji, gdy materialne zabezpieczenie okazywało się niewystarczające. Ale on przecież kocha swoje dziatki, cóż było mu czynić; podejmował nieraz dodatkowe prace, które choć nadszarpywały jego zdrowie i siły, to jednak nie wahał się – bo wiedział, że taki jest jego ojcowski obowiązek. I tak jest przecież zawsze, nie ma takiego ustroju, który gwarantowałby równy, godziwy standard życia wszystkich członków społeczeństwa. Ale choć przez chwilę spróbujmy sięgnąć głębiej do dramatów ojcowskich. Nie chodzi tu o rozpamiętywanie tragedii, które powodowały historyczne wydarzenia, ale to właśnie one rozdzierały ojcowskie serca, które pękały z bólu i bezradności w sytuacji, w której przyszło im się znaleźć. Wczujmy się zatem w to, co przeżywali ojcowie rozdzieleni ze swoimi rodzinami, ze swoimi ukochanymi córeczkami, synkami, gdy znaleźli się w Katyniu, Dachau, Auschwitz i w tych wszystkich miejscach ziemskiego piekła, gdzie świadomi swej bezradności, a przecież i często świadomości, że już ich nigdy nie zobaczą – cóż oni tam przeżywali. Ile wewnętrznej rozterki musieli znosić, a do tego przecież cierpieli fizycznie z głodu i wycieńczenia. Byli przecież najczęściej na progu swojej drogi życiowej, mieli tyle planów, ich miłość dopiero rozkwitała, a już musieli zmierzyć się z osobistą tragedią. Jak ta pozostawiona, ukochana małżonka, jak ona sobie poradzi z tymi małoletnimi dziećmi, jak je wykarmi, przecież on był często jedynym żywicielem rodziny. To ich jeszcze bardziej osłabiało i czyniło bezradnymi. Dlatego, my jesteśmy dzisiaj tym wszystkim ojcom, tatusiom winni wdzięczność za ich patriotyzm, za ich przywiązanie do Ojczyzny, bo przecież za to ich uwięziono, katowano i uśmiercono. Mimo tych osobistych tragedii pozostali wierni swoim przekonaniom, wierni Bogu, Ojczyźnie i swoim najbliższym. Kochani Ojcowie – ofiary Katynia, hitlerowskich obozów śmierci i wy wszyscy, którym odebrano życie za to, że nie wyparliście się wolnej Polski pamiętajcie tak, jak my pamiętamy. Mimo, że nas rozdzielono, mimo że zabrano nam dzieciństwo, a Wam ojcostwo, jesteśmy z Was dumni, że mieliśmy takich ojców, którzy mimo, że nie mogli być świadkami naszego wzrastania, nie mogli dzielić ze swymi małżonkami trudu wychowania, zachowali do końca swą godność, choć tak ją zszargano. Dzisiaj ogarniamy Was naszą modlitwą o spokój Waszych dusz, o wynagrodzenie Waszych ziemskich cierpień. Niech dobry Bóg, nasz wspólny Ojciec Niebieski, w swej nieskończonej miłości obdarzy Was szczęściem wiekuistym i należnym spokojem. W tym ziemskim Dniu Ojca, jesteśmy z Wami wszystkimi i ślemy Wam gorące zapewnienie, że pamiętamy o Was, o heroizmie Waszego życia, o miłości, którą nas obdarzaliście, którą odwzajemniamy.

Wszystkim Ojcom, którzy świętują wraz ze swymi dziećmi, w imieniu całego zespołu redakcyjnego życzymy wszelkiej pomyślności w wypełnianiu swej ojcowskiej misji. Niech Wam nigdy nie zabraknie siły i woli, którą ukazali nam nasi ojcowie.
Szczęść Wam Boże !

Naszej Matce Bożej, Twojej i mojej Matce !

oto-matka-twoja

Pisać o Matce to wielki honor i zaszczyt. To przecież ta, która dała mi życie, to dzięki niej odkryłem świat, poznałem Boga i meandry czekającej mnie drogi życiowej. Uczyła mnie tego w trudnych czasach, gdy musiała zadbać o nasze wychowanie, wyżywienie i bezpieczeństwo, w czasach wojny i okupacji, i wówczas także, gdy jako młoda matka, żona, stanęła w swej bezradności i bólu po utracie swego partnera, naszego ojca. Ale nie upadła; czyniła wszystko, w miarę jej możliwości, byśmy posiedli oczekiwane dziecięce marzenia. Dzisiaj wiem, jaki trud ponosiła, jaki hart ducha musiała posiadać, ile to wszystko ją kosztowało. To moja Matka, ale przecież to nie tylko ona jedyna. To był los tysięcy jej podobnych, sponiewieranych istot, którym prawie wszystko zabrano, a one żyły miłością do dzieci, bo taka jest Matka. I dzisiaj, każda Matka czyni wszystko, by jej dzieciom nie stała się żadna krzywda. Dziecko, /ja przecież wówczas także/ nie zastanawia się nad wysiłkiem Matki, a jej starania, często są niedostrzegane i niedoceniane. Kiedy jednak stajemy się rodzicami, kiedy już może też przeszliśmy tę rodzicielską drogę, dopiero teraz stać nas na prawdziwie obiektywną ocenę postaw naszych Matek. Rola Matki jest zawsze niełatwa, od samego momentu narodzin, aż do usamodzielnienia się dzieci, a i przecież dalej o nas się troszczą. Dzisiaj, doceniając to wszystko, pragniemy Im wyrazić naszą szczerą wdzięczność za wszystko, co dla nas uczyniły. Ale nie zapominajmy też o tej szczególnej Matce – Matce Bożej. W ten przepiękny majowy dzień, kiedy czcimy nasze Matki, pozwalamy sobie zwrócić się do Ciebie Matko, którą dał nam Pan z wysokości Krzyża. Bo przecież mamy prawo tak się do Ciebie zwracać, chociaż nie ukrywamy, że trwoży się nasze serce, czy w swej nicości nie nadużywamy woli Najwyższego. Czy jednak nasze zwątpienie nie jest oznaką małej wiary ? Wątpiąc, a jednocześnie wierząc, tak dzisiaj rozumiemy swoje synostwo i dlatego kierujemy myśli nasze w kierunku Twego Matczynego Serca, by na Twoje ręce Matko złożyć naszą wdzięczność dla Twego Boskiego Syna, za ten szczególny dar, który On nam ofiarował. Bo przecież ile trzeba mieć w sobie miłości dla drugiego człowieka, by w godzinie śmierci, w okrucieństwie zadawanego bólu, cierpienia i sponiewierania, mieć wolę i siłę, by takiego aktu miłosierdzia dokonać. Przyjmij zatem Matko nas wszystkich, naszą szczerą wdzięczność za to, że możemy być Twymi dziećmi, że mamy zawsze – w każdym etapie naszego życia, ale i w godzinie śmierci – tę niebiańską ostoję, która nigdy nie zawodzi. Tobie Matko i naszym ziemskim Rodzicielkom, pragniemy dzisiaj wyśpiewać tę pieśń, która choć przez łzy i bez słów, zawsze jest aktualna, gdyż „Ty Matko nigdy nas nie zawodzisz i trwasz do ostatka, bo Ty nie umiesz zdradzić, boś Ty naszą Matką”. Kiedy ten szczególny, majowy dzień się zbliża, każdy z nas szuka takich wyrazów wdzięczności, które choć w niewielki sposób oddałyby naszą wolę, by z głębi swego serca, złożyć na ręce Matki ten pocałunek synowskiego oddania za wszelki trud poświęcenia, za dar życia, Chrztu Świętego, I Komunii Świętej, za to, że wskazałaś nam Mamo drogę, którą winniśmy kroczyć, by spełnić Twe oczekiwania. Czy je spełniamy ? Zawsze chcemy temu sprostać; Ty wiesz najlepiej, czy nam się to udało. Wiedz jednak, że idziemy tą drogą przez życie, choć nie zawsze drogą prostą, ale nie zapominamy o Twych radach. Tobie Mamo i Wszystkim Matkom ślemy dzisiaj nasze modlitewne wsparcie, życząc Wam życia w pełni radości i obcowania z Bogiem w Jego Niebiańskim Domu. Ufamy, że tam już jesteście szczęśliwe, że po trudach ziemskiego bytowania, odnalazłyście spokój i obiecaną nagrodę. Cieszymy się wraz z Wami i ślemy nasze synowskie „Bóg zapłać Mamo”.

Janusz Marczewski

Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone…..

Ten przepiękny miesiąc, dar Stwórcy, zasługuje na naszą, nieprzemijającą wdzięczność za wszystko, co z tym miesiącem jest związane. Chciałoby się, by „cieniste gaiki, źródła i kręte strumyki, swym wdzięcznym mruczeniem i ptasząt słodkim kwileniem” towarzyszyły nam zawsze swym majowym wydźwiękiem, i niosły nadzieję i siłę na wciąż odradzające się życie. Słowa tej wyrazistej, majowej pieśni XIX.wiecznej – autorstwa poety – jezuity ks. Karola Antoniewicza, która zdobyła popularność wraz z rozpowszechnieniem się nabożeństwa majowego, wzywają nas, byśmy wszyscy włączyli się poprzez jej śpiew w uwielbienie Matki Boga, korony Jego dzieł, Pani nieba i ziemi. Czynimy to w tym miesiącu poprzez udział w nabożeństwach majowych, które najlepiej oddają naszą wdzięczność za Boże dzieła słowami tej pieśni. Dziękując Bogu za miesiąc maj, możemy właściwie dziękować za każdy dzień, który dał nam Pan, i który przynosi nam i uzmysławia wartość Bożego daru.
• Dziękuję Tobie Boże za majowe święto Królowej Korony Polskiej, które za sprawą ślubów króla Jana Kazimierza, możemy teraz bez przeszkód obchodzić.
• Dziękuję Tobie Boże za 18.dzień miesiąca, w którym ujrzał świat św. papież Jan Paweł II, ale i moja śp. małżonka.
• Dziękuję Tobie Boże za dzień Wniebowstąpienia Twego Syna – naszego Pana Jezusa Chrystusa.
• Dziękuję Tobie Boże za zesłanie Ducha Świętego i odnowienie oblicza naszej ziemi, za sprawą zawołania papieża Jana Pawła II.
• Dziękuję Tobie Boże za kwitnące kasztany, które wyznaczyły czas mej matury.
• Dziękuję Tobie Boże za 25.dzień maja, w którym przed 70.laty przyjąłem sakramenty I Komunii św. i Bierzmowania.
• Dziękuję Tobie Boże za mą ukochaną Matkę i jej majowe święto, za złote ręce, które poprzez jej orędownictwo prowadzą mnie po ziemskiej drodze.
• Dziękuję Tobie Boże za śpiew ptaków, zapach bzu i konwalii, za budzącą się przyrodę, która wlewa w nasze serca i umysły ożywiającą moc trwania.
• Dziękuję Tobie Boże za wszystko, co uczyniłeś, byśmy uwierzyli w Twe Zmartwychwstanie, które miesiąc maj tak znacząco nas utwierdza za sprawą budzącego się życia.
Zapewne każdy z nas mógłby w tym miejscu dopisać swe dziękczynienie, gdyż miesiąc maj daje nam wszystkim moc zwiększającą nasze duchowe doznania i pogłębia naszą wolę trwania wbrew przeciwnościom losu. Obyśmy tylko nie zwątpili w zbawczą moc Bożego przesłania, który dał nam tyle dowodów swej – do nas – miłości, i czyni to nadal, i obyśmy potrafili to dostrzegać.

Na majowych drogach naszego życia, dzieje się zawsze tak wiele dobrego. Pamiętajmy o tych dniach, niech one niezmiennie przypominają nam te ważne etapy naszego życia, które kształtowały naszą osobowość, niech nadal każą nam pamiętać, że młodość, którą kojarzymy z majem przemija, lecz serca nasze mogą pozostać młodymi, jeżeli tylko o to zadbamy, bo przecież za rok znowu będzie maj.

Janusz Marczewski

Dziękujemy Wszystkim Ojcom !

Łatwiej było mi zawsze pisać do Matki, czy o Matce, niż o Ojcu. Może dlatego, że go tak wcześnie straciłem, gdy moja dziecięca świadomość tak naprawdę niczego jeszcze nie rozumiała. Ale później, gdy inne dzieci bawiły się ze swymi ojcami, gdy oni wprowadzali je w dorosłe życie, zauważałem, że w moim domu była tylko kochająca nas Matka, ale czułem też, że nasza rodzina jest niepełna. Nie byłem w tym czasie wyjątkiem; wielu moich kolegów i koleżanek także wzrastało w okaleczonych rodzinach, w których matki dokonywały cudów, by spełniać swą matczyną powinność, a również zastępować nam ojców. Jakże trudną miały do spełnienia rolę. Cierpiały, płakały, czekały, nie traciły nadziei, aż wreszcie musiały pogodzić się z tą okrutną rzeczywistością, że pozostały na świecie same, z potomstwem, któremu zabrakło ojca. Ale ojciec przeżywał swoją gehennę. Uwięziony, wzięty do niewoli, bez nadziei na wolność, cierpiał nie mniej niż matka. Zapewne dręczyły go myśli o kochanej żonie, dzieciach, o tym, jak one sobie bez niego radzą. Cierpiał nie tylko z tego powodu, bo sam często głodował, chorował, a przecież i umierał w osamotnieniu. Jego bólu nikt nie rozumiał z nieludzkich oprawców, musiał się z tym zmagać i odchodzić z tego świata udręczony, sponiewierany, zapomniany. Nie miał komu przekazać swej ostatniej woli, nikt go nie pożegnał; umierał w wielkiej rozterce duchowej, bólu fizycznym, bez jakiegokolwiek wyrazu współczucia.
Ojcowie Kochani i drodzy ! Ginęliście za Ojczyznę, za jej wolność, za nasze szczęśliwe życie. Ginęliście na frontach wojennych, w powstaniach, w obozach koncentracyjnych, w więzieniach okrutnego systemu, w walce o wolną Polskę dla swych dzieci. To Wy musieliście pozostawiać kochane rodziny, opuszczać swych bliskich, nie wiedząc czy ich jeszcze zobaczycie. Możemy sobie tylko wyobrazić, ile to Was kosztowało bólu, rozterki, złamanych serc, ale nie mogliście wyrzec się polskości, Boga i Ojczyzny. Poszliście na Monte Casino, pod Tobruk, Narvik, Lenino, Berlin, niosąc nam wolność, a sami składając w ofierze swe zdrowie, a nieraz i młode życie. Z Wami ginęli też ojcowie dzieci innych państw, nieraz wrogich, winnych naszej tragedii. Oni też musieli spełniać swą męską powinność, wykonywać rozkazy; oni też byli ojcami, którzy zostawili swych najbliższych i ginęli. W duchu chrześcijańskiego wybaczania nie możemy i o nich zapomnieć, nie szczędźmy i za nich naszej modlitwy, bo tylko pojednanie i wybaczenie przyniesie nam wszystkim oczekiwane owoce, by oni już nigdy nie musieli składać ofiary ze swego życia za nierozwagę rządzących.
Ojcowie ! Przyjmijcie od nas wyrazy wdzięczności za Wasz heroizm, trud, poświęcenie, bohaterstwo. Jesteśmy dumni z Waszej postawy, jesteśmy dumni, że mieliśmy takich ojców.
Boże Wszechmogący !
Prosimy Cię za naszych ojców; obdarz ich swoją Miłością, zadośćuczyń im za ich ofiarę życia, pozwól im cieszyć się obcowaniem z Tobą i wspomagaj nas, byśmy już nigdy nie musieli ich tracić.

Janusz Marczewski

SŁOWO ARCYBISKUPA WARSZAWSKIEGO KARD. KAZIMIERZA NYCZA NA IX ŚWIĘTO DZIĘKCZYNIENIA

Od dziewięciu już lat, z inicjatywy Archidiecezji Warszawskiej i Centrum Opatrzności Bożej, pierwsza niedziela czerwca przeżywana jest w naszych wspólnotach parafialnych jako Święto Dziękczynienia. Z tej okazji w Wilanowie, gdzie budowana jest Świątynia Opatrzności Bożej, a także we wszystkich parafiach w Polsce, wierni gromadzą się wraz z kapłanami na uroczystej Eucharystii, aby wyśpiewać Bożej Opatrzności hymn dziękczynienia za Boże Dary, których nieustannie doświadcza Kościół, a także każdy z nas osobiście. Będziemy również zawierzać Bożej Opatrzności sprawy Kościoła, ojczyzny i nasze. Tegoroczne Święto Dziękczynienia obchodzone jest pod hasłem „Chrzest Darem Miłosierdzia”. Wdzięcznością Bogu obejmiemy 1050. rocznicę Chrztu Polski, owoce Roku Miłosierdzia, a także św. Maksymiliana Kolbego, wielkiego świadka miłosierdzia.
1. W kwietniu tego roku, z udziałem władz państwowych i Episkopatu Polski, obchodziliśmy w Gnieźnie i Poznaniu uroczystości związane z 1050. rocznicą Chrztu Polski. Przyjęcie chrztu przez księcia Mieszka I i jego dwór, co prawdopodobnie nastąpiło 14 kwietnia 966 r., było świadomym wyborem o charakterze religijnym, ale jednocześnie decyzją ustanawiającą podwaliny państwa polskiego. Utworzenie hierarchii i struktury kościelnej ułatwiało administrowanie krajem i przyczyniło się do rozwoju młodego organizmu państwowego. Wznoszono nowe świątynie, przy powstających parafiach i klasztorach zakładano szkoły, które stanowiły pierwsze ośrodki życia intelektualnego. Język, literatura i sztuka kształtowały się pod wpływem myśli i duchowości chrześcijańskiej. W rezultacie rodząca się kultura narodowa i duchowe bogactwo narodu polskiego były bezpośrednim owocem przyjęcia chrztu przez księcia Mieszka I. Trwający zaś od tego wydarzenia proces chrystianizacji na trwałe związał Polskę z zachodnim kręgiem kultury europejskiej.
Pragniemy jednak, aby 1050. rocznica Chrztu Polski była związana nie tylko z uroczystymi obchodami wydarzenia historycznego. Jest ona bowiem okazją, abyśmy na nowo odkryli rzeczywistość sakramentu Chrztu Świętego. Na nowo odkryli wielkość Łaski i Daru, który każdy z nas otrzymał od Boga na chrzcie świętym. Dar ten zmył z nas „starego człowieka” i pozwolił nam wkroczyć w „nowe życie” z Chrystusem. Dar ten obdarzył nas niezwykłą godnością Dzieci Bożych i włączył we wspólnotę Mistycznego Ciała Chrystusa. Dar ten wzywa nas do świętości, do świadectwa wiary, a także do wdzięczności wobec Bożej Opatrzności.
2. Obchody rocznicy Chrztu Polski zbiegają się z ogłoszonym przez papieża Franciszka Wielkim Jubileuszem Miłosierdzia. Wszyscy potrzebujemy miłosierdzia, a czasy, w których żyjemy – jak podkreśla papież Franciszek – są czasami Miłosierdzia Bożego. Na czym polega istota i moc Miłosierdzia Bożego? Powszechnie postrzegamy Miłosierdzie jako moc, która przebacza ludzki grzech i ludzką słabość. I to prawda. Ale to nie wszystko, co stanowi istotę Miłosierdzia Bożego. Jest to bowiem Miłosierdzie, które nie tylko przebacza, ale jednocześnie przywraca człowiekowi utraconą godność Dziecka Bożego i daje mu siłę do nowego życia. Dokonuje przemiany ludzkiego serca i napełnia je nadzieją, że mimo upadku i zagubienia, wszystko można rozpocząć od nowa. Dzięki Miłosierdziu Bożemu nie ma życia, które byłoby ostatecznie zaprzepaszczone i nie ma zła, które byłoby złem ostatecznym. Bóg bowiem z każdej naszej winy i z każdego grzechu może uczynić „winę szczęśliwą” (felix culpa). Dzieje się tak, gdy po każdym upadku powracamy do Niego i w wierze odkrywamy Jego czułość, delikatność i miłość wyrażającą się w przebaczaniu.
3. Wielki Jubileusz Miłosierdzia jest jednocześnie wezwaniem skierowanym do wszystkich wiernych, by podjęli zadania, które wynikają z przyjętego chrztu świętego. „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36). Błogosławieństwo to jawi się jako ideał życia i jako kryterium wiarygodności wiary chrześcijańskiej. Jeżeli Bóg w Miłosierdziu swoim obdarza nas łaską, miłością i przebaczeniem, to jednocześnie wzywa nas, abyśmy byli sługami i pośrednikami tego Miłosierdzia wobec świata. Stajemy się zaś świadkami Miłosierdzia Bożego, gdy otwieramy nasze serca na drugiego człowieka i gotowi jesteśmy przyjąć go w jego biedzie i trudnościach. Historia Kościoła ukształtowana jest życiem i świętością wielu znakomitych świadków Bożego Miłosierdzia. Do nich należy życie i posłannictwo św. Maksymiliana Kolbego. Charyzmatyczny kapłan – franciszkanin, którego działalność przypadła na trudny okres międzywojenny, w swojej niestrudzonej pracy ewangelizacyjnej dokonał dzieł, które na ówczesne czasy wydawały się niemożliwe. Życie św. Maksymiliana pełne było dynamizmu i gorliwości kapłańskiej, którą łączył z głębokim oddaniem Matce Bożej. Jednak najważniejszy moment w jego życiu, który uczynił go bezkompromisowym świadkiem Miłosierdzia Bożego, nastąpił w dramatycznych okolicznościach II wojny światowej. Aresztowany przez gestapo w lutym 1941 r., św. Maksymilian trafia na Pawiak w Warszawie, a następnie do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Tam też, w sierpniu tego samego roku, dobrowolnie i w duchu miłości bliźniego oddaje swoje życie za brata – współwięźnia. W tym roku przypada więc 75-lecie śmierci oraz 45-lecie beatyfikacji św. Maksymiliana Kolbego. Dlatego w duchu wdzięczności za życie i męczeństwo tego niezwykłego świadka Bożego Miłosierdzia, uroczyście wnosimy jego relikwie do Świątyni Opatrzności Bożej. To wielki apostoł, misjonarz i świadek Miłosierdzia.
4. Drodzy Bracia i Siostry, to są najważniejsze sprawy, za które pragniemy podziękować w tym roku Bożej Opatrzności. Ja także chciałbym podziękować Wam wszystkim za udział w dzisiejszym Święcie Dziękczynienia. Dziękuję Wam za wspieranie budowy Świątyni Opatrzności Bożej – Wotum Narodu oraz budowanego przy niej Muzeum św. Jana Pawła II i Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Dziękuję za modlitwy i ofiary pieniężne, składane przez Was dziś w Święto Dziękczynienia, a także w ciągu roku. To dzięki Wam powstaje w Warszawie wyjątkowe miejsce, z którego każdego dnia wznosi się ku Bogu radosne „DZIĘKUJĘ”. Dziękując, równocześnie zawierzam Was Bożej Opatrzności, podobnie jak to czynimy w świątyni w Wilanowie w każdy dzień. Wraz z Wami zawierzam wszystkie sprawy Kościoła w Roku Miłosierdzia, wszystkie polskie sprawy. Zawierzajmy też Bogu Światowe Dni Młodzieży, które z udziałem papieża i młodzieży z całego świata za kilka tygodni rozpoczną się w Krakowie.
Złączony w modlitwie dziękczynienia w Wilanowie i w parafiach całej Polski, wszystkim z serca błogosławię.
kard. Kazimierz Nycz
Arcybiskup Metropolita Warszawski

Życzenia

To już 2.lata Waszej obecności na ziemi wągrowieckiej, lata brzemienne w widoczne owoce działalności. Te 730.dni znaczone ubogaconym życiem duchowym parafii, są dowodem Waszej wytężonej pracy i powodem naszej radości. Niech Wasi patronowie zakonni, Matka Boża Częstochowska i nasza wągrowiecka Matka Matek wspomagają Was w dalszej pracy zakonnej i parafialnej. Niech nie zabraknie Wam woli i siły, by kontynuować rozpoczęte dzieła, na chwałę Zakonu, Kościoła i osobistej satysfakcji. Szczęść Wam Boże !

Pragnę z całego serca podziękować..

Pragnę z całego serca podziękować całemu APOSTOLATOWI CUDOWNEGO MEDALIKA za Dar Modlitwy zanoszony i wybłagany z NAJSWIETSZA MARYJA PANNA od CUDOWNEGO MEDALIKA do Jej SYNA JEZUSA CHRYSTUSA za Daniela. Dostałam wiadomość, ze Daniel się obudził ze śpiączki i dostaje pomoc min. rehabilitacja itp. przebywa jeszcze na Malcie. U PANA BOGA nie ma nic niemożliwego tylko modlitwa postem i uczynkiem wyprosimy Łaski Boże dla nas i naszych bliskich. Bóg Zapłać WSZYSTKIM, proszę przyjąć ode mnie serdeczne podziękowanie z modlitwą O MARYJO BEZ GRZECHU POCZETA MODL SIE ZA NAMI.

WSZYSTKO z NIEPOKALANA

Jola ze Szwecji pamiętająca o Was w modlitwie.

Będę wiedziała więcej to opisze całe to zdarzenie,można powiedzieć ze to jest Cud.