Medytacja różańcowa według Jana Pawła II

Medytacja różańcowa według Jana Pawła II

Różaniec Stanisław Przepierski OP

W liście o różańcu Rosarium Virginis Mariae Jan Paweł II zwraca uwagę, żeby modlitwy różańcowej nie postrzegać jako celu samego w sobie. Ma ona prowadzić do celu, jakim jest więź z Chrystusem i Maryją. W przeciwnym razie różaniec nie tylko nie przyniesie pożądanych skutków duchowych, lecz także może zostać potraktowany na równi z jakimś amuletem czy przedmiotem magicznym.

Krok 1 – świadome użycie koronki

Koronka jest nie tylko przedmiotem służącym do odliczania kolejnych Zdrowaś Maryjo. Jan Paweł II podkreśla, że “służy ona (…) również wyrażeniu symboliki, która może nadać kontemplacji nową treść”. Odkrywanie tej ukrytej w koronce symboliki ma swoją kolejność: “Najpierw (…) koronka zwraca się ku wizerunkowi Ukrzyżowanego, który otwiera i zamyka samą drogę modlitwy. Na Chrystusie skupia się życie i modlitwa wierzących. Wszystko od Niego wychodzi, wszystko ku Niemu zdąża, wszystko przez Niego, w Duchu Świętym, dochodzi do Ojca”. Samo zaś odliczanie wezwań modlitewnych “przypomina nie kończącą się nigdy drogę kontemplacji i doskonałości chrześcijańskiej”.

Krok 2 – rozpoczęcie medytacji

Jan Paweł II akcentuje dwie najbardziej znane formy rozpoczynania różańca: wezwanie zaczerpnięte z Psalmu 70: “Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu; Panie, pośpiesz ku ratunkowi memu” lub odmówienie Credo. Papież przyjmuje, że wszystkie wezwania początkowe mają uzdolnić ducha do kontemplacji i wskazane jest, aby w takiej intencji je świadomie wypowiadać.

Krok 3 – zapowiedź tajemnicy – wprowadzenie do medytacji

Zapowiedź tajemnicy odsłania konkretną scenę ewangeliczną. Może jej towarzyszyć pomoc wizualna w postaci ikony. Wykorzystanie obrazu jako elementu wspomagającego koncentrację zmysłów pociąga bowiem za sobą koncentrację ducha na medytowanym misterium. Zachęcając do tej praktyki, Papież przekonuje, że jest to metodologia, która odpowiada samej logice Wcielenia: “Bóg zechciał przyjąć w Jezusie rysy ludzkie. To przez Jego fizyczną rzeczywistość zostajemy doprowadzeni do kontaktu z Jego Boską tajemnicą”.

Krok 4 – słuchanie Słowa Bożego

W celu zapewnienia lepszej podstawy biblijnej oraz głębi Jan Paweł II doradza, żeby po zapowiedzi tajemnicy odczytać odpowiedni tekst biblijny (krótszy lub dłuższy). “Należy go słuchać, mając pewność, że jest to Słowo Boga, wypowiedziane na dzisiaj i «dla mnie». Przyjęte w ten sposób, wchodzi ono w różańcową metodologię powtarzania, nie powodując znużenia, jakie wywoływałoby zwykłe powtarzanie informacji dobrze już przyswojonej. Nie chodzi bowiem o przywoływanie na pamięć informacji, ale o to, by pozwolić Bogu «mówić»”.

Krok 5 – medytacyjna funkcja milczenia

“Słuchanie i medytacja karmią się milczeniem” – pisze Papież. Jego celem ma być stopniowe wchodzenie w rozważanie.

Krok 6 – modlitwa Ojcze nasz

Po wykonaniu wszystkich wcześniejszych kroków przychodzi czas na “wzniesienie ducha ku Ojcu”. Powód jest jeden: “Jezus w każdej ze swoich tajemnic prowadzi nas zawsze do Ojca. (…) Chce nas wprowadzić w zażyłość z Ojcem, byśmy mówili razem z Nim «Abba, Ojcze»”. Ponadto Modlitwa Pańska “czyni medytację tajemnicy doświadczeniem eklezjalnym, nawet kiedy prowadzi się ją w samotności”.

Krok 7 – dziesięć Zdrowaś Maryjo

Papież doradza, aby powtarzanie Zdrowaś Maryjo traktować jako wnikanie w pełen miłosierdzia Boży plan zbawienia. Powtarzanie wezwań ma na celu utrzymywanie nas w klimacie zachwytu Boga: wyraża rozradowanie, zdumienie i uznanie dla największego w historii cudu.

Centrum i zwornikiem modlitwy Zdrowaś Maryjo jest imię Jezus. Świadome wypowiadanie imienia Zbawiciela ma otwierać na kontemplację dzieła Chrystusa. “To właśnie akcent, jaki kładzie się na imieniu Jezus i na Jego misterium, znamionuje znaczące i owocne odmawianie różańca”.

W drugiej części Pozdrowienia Anielskiego zwracamy się do Maryi z prośbą o pomoc w odzyskaniu, umocnieniu i pogłębieniu naszej więzi z miłosiernym Bogiem.

Krok 8 – śpiew doksologii jako ważny sposób podkreślenia jej roli i znaczenia

Jan Paweł II kładzie duży nacisk na świadome i uważne wypowiadanie słów doksologii. “Doksologia trynitarna jest celem chrześcijańskiej kontemplacji. Chrystus jest bowiem drogą, która prowadzi nas do Ojca w Duchu. Kiedy do końca trzymamy się tej «drogi», ustawicznie stajemy wobec misterium trzech Osób Boskich, którym należy się chwała, uwielbienie i dziękczynienie. Ważne jest, żeby Chwała Ojcu, szczyt kontemplacji, zostało w różańcu dobrze uwydatnione. Przy odmawianiu publicznym można je śpiewać”. Aby uważnie i głęboko medytować różańcowe tajemnice, potrzebne jest wzbudzanie i ożywianie modlitwy miłością do Jezusa i Maryi. Lecz to nie wszystko. Miłość należy się całej Trójcy Świętej! Jest Ona przecież Źródłem i Celem naszego życia, naszej wiary, medytacji i chwały. Od Niej w darze otrzymaliśmy także Matkę Zbawiciela jako naszą Matkę. Od Trójcy Świętej pochodzi całe nasze Dobro.

Krok 9 – dołączenie końcowego aktu strzelistego

Jan Paweł II, doceniając praktykowanie w wielu regionach świata dołączania do doksologii różnych form aktów strzelistych, zwraca uwagę na to, aby prowadziło to do owocności kontemplacji rozważanych tajemnic. Chodzi bowiem o to, aby różaniec “mógł trafniej wyrazić swój związek z życiem chrześcijańskim”.

W dodawaniu takich modlitw można zachować uzasadnioną różnorodność, odpowiadającą tradycjom duchowym i chrześcijańskim. Nieodzowne jest tutaj rozeznanie duszpasterskie. Praktykowanie takich sprawdzonych (zwłaszcza w sanktuariach maryjnych) dopowiedzeń przydatne jest w pogłębianiu autentycznego bogactwa duchowego.

Krok 10 – zakończenie różańca wezwaniem do Maryi

Zakończenie różańcowej medytacji ma pogłębiać eklezjalną wrażliwość wszystkich wiernych. Odpowiedzialność za duchową kondycję Kościoła powinna wyrazić się przede wszystkim w modlitwie w intencjach Ojca Świętego, “by niejako skierować spojrzenie modlącego się na rozległy horyzont potrzeb Kościoła”. Aby tę ogólnokościelną wrażliwość pogłębić, “by zachęcić do takiej eklezjalnej wizji różańca, Kościół wzbogacił go świętymi odpustami dla tych, którzy go odmawiają w należytej dyspozycji”.

Jeśli “różaniec jest przeżywany w ten sposób, staje się naprawdę drogą duchową, na której Maryja jest Matką, Nauczycielką i Przewodniczką, podtrzymującą wiernych swym potężnym wstawiennictwem”. Z tego też powodu Jan Paweł II uważa, że zmierzając do zakończenia

medytacji różańcowej, naturalnym przejawem duchowej wdzięczności jest pragnienie wychwalania Najświętszej Dziewicy. Wskazane jest zaś, by to głębokie doświadczenie macierzyństwa Maryi wyrazić modlitwą Salve Regina czy też Litanią loretańską. “Jest to ukoronowanie drogi wewnętrznej, która doprowadziła wiernego do żywego kontaktu z misterium Chrystusa i Jego Najświętszej Matki”.

Ewangelie opowiadają o..

W oczekiwaniu na kanonizację

Ewangelie opowiadają o różnych spotkaniach Jezusa z ludźmi tamtych czasów. Wszystkie one mają jedną wspólną cechę charakterystyczną: jest nią przemieniająca moc, którą zawierają w sobie i objawiają spotkania z Jezusem, ponieważ „wprowadzają na rzeczywistą drogę nawrócenia, komunii i solidarności„. Do najbardziej charakterystycznych należy opowiadanie o spotkaniu Jezusa z Samarytanką (por. J 4,5-42). Jezus prosi, żeby ugasiła Jego pragnienie, które nie było tylko fizyczne: w rzeczywistości „ów zaś, który prosił o napicie się, nasycił wiarę owej niewiasty„. Mówiąc do niej: „Daj Mi pić!” (J 4,7) i mówiąc jej o wodzie żywej, Pan wzbudza w Samarytance prośbę, modlitwę niemal, której rzeczywisty cel wykracza daleko ponad to, co jest w stanie w tej chwili zrozumieć: „Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła” (J 4,15). Nawet „jeśli jeszcze nie rozumie”, Samarytanka w rzeczywistości prosi o tę wodę, o której mówi z nią jej Boski Rozmówca. Kiedy Jezus objawia jej swą mesjańskość (por. J 4,26), czuje się zobowiązana do ogłoszenia swego odkrycia Mesjasza mieszkańcom swego miasta (por. J 4,28-30). Podobnie w spotkaniu Jezusa z Zacheuszem (por. Łk 19,1-10) najcenniejszym owocem jest nawrócenie tego celnika, który uświadamia sobie wyrządzone krzywdy i postanawia hojnie – poczwórnie – wynagrodzić tych, których okradał. Nadto zajmuje odtąd postawę oderwania się od dóbr materialnych i miłości wobec tych, którzy znajdują się w potrzebie, gdyż zamierza rozdać ubogim połowę swej majętności.
Ecclesia in America, 7.

Opowiadanie pt. “Boża opatrzność”

Opowiadanie pt. “Boża opatrzność”


Rzeka Godavari wylała zamykając doktora Jakuba Chamberlaina wraz z tragarzami w śmiertelnej niebezpiecznej pułapce. Na próżno wyglądali rządowej łodzi ratowniczej. Łódź zatonęła w walce z rozszalałym żywiołem i gwałtownym nurtem wody. Wydawało się, że nic nie zdoła uratować misjonarza, pioniera wypraw ewangelizacyjnych do południowo-środkowych Indii. Grupa za wszelką cenę chciała się wydostać na suchy ląd. Chodziło o jakiekolwiek wzniesienie. Nie mieli sił brodzić dłużej w wodzie i walczyć z prądem. Ścieżka, widoczna nieopodal, nie wydawała się bezpieczna. Nadchodziła noc. W dżungli rozległ się ryk tygrysów. Najemni tragarze porzuciwszy juki pojedynczo znikali z obozu.

Misjonarz, zrobiwszy koło raz i drugi, zaczął modlić się do Boga. “Panie – zawołał – czy nie dostaliśmy się tutaj z Twojej woli i ze względu na Ciebie? Czy nie dawałeś mi znaków, że będziesz ze mną w tej wędrówce? O Boże, powiedz mi, doradź, co mam zrobić?”

Po kilku minutach oczekiwania nadeszła odpowiedź, wprawdzie niesłyszalna, ale wyraźnie brzmiąca w uchu jak głos człowieka: “Skieruj się na lewo, w stronę Godavari, a tam już znajdziesz ratunek.”

Misjonarz biegnąc naprzód dogonił przewodników wyprawy. – Jak daleko stąd do Godavari? – zapytał. – Dobra mila. – A nie znajdziemy tam na brzegu wioski? – Nie. Woda zalała wszystko na szerokości wielu mil i z pewnością nic tam nie ma. – A nie znajdziemy tam jakiegoś wzniesienia, pagórka, gdzie można byłoby rozbić obóz? – Wszędzie nisko. Grunt płaski jak tutaj.

Misjonarz oddalił się na chwilę i zaczął modlitwę. Wtedy usłyszał głos po raz drugi. Odpowiedź brzmiała tak samo: “Skieruj się na lewo ku Godavari, a tam już znajdziesz ratunek.”

Znowu zawołał przewodników i spytał ich: – Czy jesteście pewni, że nie ma tam żadnego pagórka przy rzece, gdzie można by stanąć i czekać na pomoc? – Nie ma żadnego. – Pomyślcie dobrze! Nie ma tam suchego drzewa, z którego dało by się zbić tratwę? – Jeśli nawet było, to powódź zmyła je z powierzchni ziemi. – A może znajdziemy tam jakąś łódkę? Może tu przy rzece? Mam władzę, która pozwoli mi zdobywać to, czego tylko będę potrzebował. Mam na to sposób. – Nic takiego nie znajdziemy w pobliżu. Być może dopiero za wodospadem. – Jak długo trzeba iść, żeby najkrótszą drogą dotrzeć do Godavari? – Około pół godziny, ale stracilibyśmy na próżno czas. Musimy wracać przez dżunglę. Nie ma innego wyjścia przy takiej powodzi… Musimy dotrzeć tą drogą do wodospadu. – A jak długo trzeba iść wzdłuż brzegu? – Co najmniej sześć godzin, jest już ciemno. – Co zrobimy w nocy? – Jeden Bóg wie.

Przewodnicy pogrążyli się w niemej rozpaczy. Dr Chamberlain zaczął znowu się modlić, jeszcze goręcej. “Skieruj się na lewo, ku Godavari, a tam znajdziesz ratunek” przyszła po raz trzeci ta sama odpowiedź. Nie słyszał jej nikt z towarzyszy niedoli. Misjonarz doskonale słyszał ten głos w swoim uchu. “To odpowiedź Boga na moją modlitwę” – powiedział sobie. Nie mogę wątpić, muszę zacząć działać i to natychmiast.” Pobiegł znowu na czoło kolumny. – Stójcie! Skręcamy ostro na lewo. Przewodnicy wskażą najkrótszą drogę ku Godavari. Szybko! Zaprotestowali, że to próżny trud, że pogorszy to i tak już beznadziejne położenie. Rzeka może jeszcze przybrać i zalać całą wyprawę, a potem porwać w ciemnościach nocy. – Słuchać! – powiedział ostro misjonarz. – Maszerować! Ja tu rozkazuję. Proszę pokazać drogę do rzeki! Wszyscy go otoczyli. Rodak – pastor, spojrzał uważnie na jego przejętą grozą twarz. – Przy rzece będzie ratunek – powiedział, bo cóż mógł rzec więcej.

Mając przed sobą przewodników, misjonarz dotarł wkrótce do rzeki i zobaczył tam… ocalenie, wyjście z niebezpieczeństwa. Załoga dużej łodzi usiłowała odepchnąć ją od rosnącego na brzegu drzewa. Daremny był to wysiłek. Żeglarze byli przerażeni i zaskoczeni widokiem przybyszów myśląc, że zbliża się do nich urzędnik państwowy.- Nie gniewajcie się na nas. Robimy, co można, żeby zepchnąć łódź na rzekę, ale, panie, ona zachowuje się, jakby była czymś spętana! Dr Chamberlain dobrze wiedział, czyja to ręka kierowała tą łodzią. Zrozumiał KTO interweniował i w jakim celu.

Refleksja


Potrzebujemy znaków, które byłyby jednocześnie naszymi wskazówkami dojścia do samego Boga. Odkrywanie tych znaków jest tajemnicą, której powinniśmy poświęcać nasze życie. Znaki te są nam potrzebne, abyśmy naśladowali Jezusa idąc prostymi ścieżkami. Znaki mają być tylko pomocą, aby szczęśliwie dotrzeć do celu naszej drogi…

Jezus jest znakiem, którego trzeba wciąż kontemplować, aby właściwie zrozumieć Jego zamysł względem każdego człowieka. Jezus uczy nas, że codzienne znaki Jego obecności w świecie są nam ogromną pomocą w osiągnięciu nieba…

Mariusz Han SJ


“Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać” (Ludwig Wittgenstein, Dzienniki)

Dla was jestem biskupem…

Bł. Jan Paweł 

…z wami jestem kapłanem. Z Listu do kapłanów na Wielki Czwartek 1979 r.

U początku mego nowego posługiwania Kościołowi czuję głęboką potrzebę zwrócenia się do Was – do Wszystkich bez wyjątku, którzy jesteście moimi braćmi poprzez Sakrament Kapłaństwa, zarówno do kapłanów diecezjalnych, jak i zakonnych. Pragnę bowiem u samego początku dać wyraz mojej wiary w to powołanie, które łączy Was i zespala z Waszymi Biskupami w szczególnej jedności Sakramentu i Posługi. Poprzez nią buduje się Kościół – mistyczne Ciało Chrystusa. Do was Wszystkich przeto, którzy mocą szczególnej Łaski a zarazem w duchu wyjątkowego oddania się Zbawicielowi naszemu niesiecie „ciężar dnia i spiekoty” wśród wielorakiej posługi kapłańskiej i duszpasterskiej, zwraca się moja myśl i serce od chwili, kiedy Chrystus Pan wezwał mnie na tę stolicę, na której kiedyś św. Piotr swoim życiem i śmiercią miał odpowiedzieć do końca na Jego pytanie: czy Mnie miłujesz? Czy Mnie miłujesz więcej…? O was stale myślę, za Was się modlę, z Wami szukam dróg duchowego zjednoczenia i współpracy, gdyż poprzez Sakrament Kapłaństwa, jaki kiedyś otrzymałem z rąk mojego Biskupa (niezapomnianego Metropolity Krakowskiego Kardynała Adama Stefana Sapiehy), jesteście moimi braćmi. Nawiązując przeto do słów św. Augustyna, pragnę dzisiaj powiedzieć do Was: „Dla Was jestem Biskupem, z Wami jestem Kapłanem”. (…)

Kapłaństwo domaga się szczególnej niepodzielności życia i służby. Ta właśnie niepodzielność stanowi najgłębiej o naszej kapłańskiej tożsamości. W niej wyraża się równocześnie nasza wielka godność – i proporcjonalna do tej godności „dyspozycyjność”: pokorna gotowość odbierania darów Ducha Świętego i obdarowywania innych owocami miłości i pokoju – obdarowywania ich tą pewnością wiary, z której płynie głębokie poczucie sensu ludzkiego bytowania oraz umiejętność wprowadzania ładu moralnego w życie osób i ludzkich środowisk.

Ponieważ kapłaństwo jest nam dane, abyśmy nieustannie służyli innym, jak to czynił Chrystus, nie można z niego rezygnować dlatego, że spotykamy się z trudnościami i koniecznością ofiary. Podobnie jak Apostołowie zostawiliśmy wszystko, aby pójść za Chrystusem i wytrwać przy Nim, także poprzez krzyż. (…)

Życie kapłańskie jest zbudowane na fundamencie Sakramentu Kapłaństwa, który wyciska na naszej duszy niezatarte znamię charakteru. To znamię wyciśnięte w głębi naszej ludzkiej istoty ma swoją własną dynamikę „osobowościową”. Osobowość kapłańska musi być dla drugich wyraźnym i przejrzystym znakiem i drogowskazem. Toteż jest pierwszym warunkiem naszej pasterskiej posługi. Ludzie, spośród których jesteśmy wzięci i dla których jesteśmy ustanowieni chcą nade wszystko znajdować w nas taki znak i taki drogowskaz. I mają do tego prawo. Może nam się czasem wydawać, że tego nie chcą. Że chcą, abyśmy byli we wszystkim „tacy sami”. Czasem wręcz zdaje się, że tego od nas się domagają. Tutaj wszakże potrzebny jest głęboki „zmysł wiary” oraz „dar rozeznania”. Bardzo łatwo bowiem ulec pozorom i paść ofiarą zasadniczego złudzenia.

Ci, którzy domagają się zeświecczenia życia kapłańskiego, którzy dają poklask różnym jego przejawom, opuszczą nas z całą pewnością wówczas, gdy już ulegniemy pokusie. Wówczas przestaniemy być potrzebni i popularni. Epoka nasza cechuje się różnymi formami „manipulacji”, „instrumentalizowania” człowieka. Nie możemy ulec żadnej z nich. Ostatecznie zawsze potrzebny ludziom okaże się tylko kapłan świadomy pełnego sensu swego kapłaństwa: kapłan, który głęboko wierzy, który odważnie wyznaje, który żarliwie się modli, który z całym przekonaniem naucza, który służy, który wdraża w swe życie program ośmiu błogosławieństw, który umie bezinteresownie miłować, który jest bliski wszystkim – a w szczególności najbardziej potrzebującym.

Wągrowieccy maturzyści

Wągrowieccy maturzyści u stóp Matki Bożej Częstochowskiej

W dniu 17.marca 2014 r. maturzyści I Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Wielkopolskich, w ramach pielgrzymki do Częstochowy, uczestniczyli w Apelu Jasnogórskim, transmitowanym przez Telewizję „TRWAM”, w trakcie którego rozważania różańcowe głosił „nasz” paulin o. Bartłomiej Maziarka. W wielce przejmujących słowach rozważań, o. Bartłomiej podkreślił fakt, że maturzyści wągrowieccy tradycyjnie swój „egzamin dojrzałości” poprzedzają modlitwą u stóp Matki Bożej Częstochowskiej, wypraszając łask dla tego ważnego etapu swego życia, z ufnością i wiarą stając w tym miejscu, skąd pragną czerpać siły dla pomyślnego wyniku egzaminów. Wskazał również, że przybyli z miasta Wągrowca – miejsca narodzin ks. Jakuba Wujka, który zasłużył się polskim tłumaczeniem Pisma Świętego. Błogosławieństwa Apelowego udzielił zebranym Generał Zakonu Paulinów o. Arnold Chrapkowski.

Janusz Marczewski

—————————————————————-

DSCI5515

MARYJO, KRÓLOWO POLSKI, MATKO ludzkich serc
(…) w ten wielkopostny wieczór przybywamy do Ciebie,
Matko, z grupą maturzystów z I LO im. Powstańców Wielkopolskich
w Wągrowcu, pielgrzymujemy do Ciebie, Matko, z miasta Księdza
Jakuba Wujka, człowieka, który przez trud swojej pracy dał nam poznać Słowo Boże w ojczystym języku.

DSCI5512

„To jest bardzo cenne, że przed ważnymi decyzjami w życiu Polacy pielgrzymują przed Twój święty wizerunek, aby zawierzać się Tobie, Maryjo. To skarb, o który należy dbać i przekazywać kolejnym pokoleniom. Droga Matko, choć nie wiemy, co przyniosą kolejne dni, pragniemy dzisiaj stanąć przed Tobą w duchu dziękczynienia”.

DSCI5517

Zawierzamy Ci naszą grupę maturzystów z Wągrowca oraz naszą paulińską parafię i odbywające się rekolekcje w szkołach, nad którymi mamy pieczę. (…) Oddajemy Twej opiece wszystkich chorych, cierpiących, osoby przebywające w szpitalach, hospicjach…
O. Bartłomiej Maziarka OSPPE

DSCI5511

„Wiemy, że należy wkroczyć na ścieżkę nawrócenia”
O. Bartłomiej Maziarka OSPPE

Święty Józef – Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny

Święty Józef – Oblubieniec Najświętszej Maryi Panny
Opiekun Kościoła Świętego

Józef, ubogi cieśla z Nazaretu, pochodził z królewskiego rodu Dawida, uchronił Jezusa od okrucieństwa Heroda i wszystkich jego popleczników. Czuwa. Czuwa na pięknym obrazie Caravaggia, gdy zmęczona Matka śpi trzymając w ramionach bezpiecznego Syna. Trzyma nuty, aby Anioł mógł grać im w czasie snu. Czy dzisiejsi, młodzi ojcowie, znajdują w nim wzór?

Święty Józef, człowiek, „ któremu Bóg powierzył straż nad swymi najcenniejszymi skarbami’’, napisał Ojciec Święty Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej „ Redemptoris custos’’, dając wyraz swej szczególnej czci dla Opiekuna Świętej Rodziny. Pisze w niej:

„ Święty Józef jest wzorem dla pokornych, których chrześcijaństwo wynosi do wielkich przeznaczeń; dowodzi on, że aby być dobrym i autentycznym naśladowcą Chrystusa, nie trzeba dokonywać „ wielkich rzeczy’’, ale wystarczy posiąść cnoty zwyczajne, ludzkie, proste – byle prawdziwe i autentyczne’’ ( Redemptoris custos, 24 ).

W sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu (4czerwca1997r.) bł. Jan Paweł II określił Opiekuna Świętej Rodziny wielkim rzecznikiem sprawy obrony życia ludzkiego od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci. Polecił jednocześnie Bożej Opatrzności i świętemu Józefowi życie ludzkie, zwłaszcza nienarodzonych w naszej ojczyźnie i na całym świecie.

Już pierwsi pisarze chrześcijańscy, Ojcowie i Doktorzy Kościoła podkreślali, że do tak wielkiej godności, opiekuna Pana Jezusa, oblubieńca NMP i żywiciela-głowy Najświętszej Rodziny powołał Pan Bóg męża o niezwykłej cnocie. Dlatego słusznie stawiają oni świętego Józefa na czele wszystkich świętych Pańskich, a Kościół obchodzi jego doroczną pamiątkę, mimo Wielkiego Postu, jako uroczystość. Święty Bernardyn ze Sieny pisał: „ Ogólna zasada szczególniejszych łask udzielanych człowiekowi jest następująca: gdy Boża Opatrzność chce kogoś obdarzyć jakąś szczególną łaską lub wyróżnić go wielką godnością, wtedy obsypuje go różnymi darami, które go zdobią i są potrzebne zarówno jemu samemu , jak i do spełnienia powierzonego mu zadania. Sprawdziło się to na osobie świętego Józefa, przybranego ojca Pana Jezusa Chrystusa i rzeczywistego oblubieńca królowej świata i Pani Aniołów’’.

Szczególnym nabożeństwem do św. Józefa wyróżniała się św. Teresa z Avila. Twierdziła, że o cokolwiek prosiła Pana Boga za przyczyną św. Józefa, zawsze to otrzymywała. W litanii ułożonej ku jego czci św. Józef został nazwany postrachem duchów piekielnych. Wiesz, dlaczego? Otóż był wyposażony w to , czego demony się boją najbardziej: pokorę, prostotę i czystość serca. Gdy piszę te słowa, patrzy na mnie z małego medalionu, przekazywanego z pokolenia na pokolenia w mojej rodzinie: Pan Jezus, szczęśliwy i radosny uniósł błogosławiącą rączkę, a drugą jakby chciał przytulić białe lilie, ludzi, którzy „

świętość rozumieją jako dążenie do wysokiej miary codziennego życia…” A Józef czuwa.

Dostojeństwo, jakim Bóg obdarzył świętego Józefa, i zasługi, jakie położył koło utrzymania życia Boga-Człowieka, dają nam zupełną rękojmię, że jego wstawiennictwo u Boga wyjedna nam wszystko, o co prosimy. Prośmy św. Józefa o łaskę, o błogosławieństwo, o umocnienie rodzin w cnocie i w wierze, aby przyniosły one Bogu chwałę, nam zbawienie, a Ojczyźnie błogosławiony pożytek. (bł. ks. I. Kłopotowski)

Eugeniusz Łukaszewski

——————————————————————-

LITANIA w NIESZCZĘŚCIU

Patronie zaskoczonych niespodzianą wieścią, co przerasta jak drzewo wiele niższe trawy- módl się za nami!
Patronie zmęczonych daremnym stukaniem do obcych domów, drzwi pozamykanych – módl się za nami!
Patronie uciekających po nocy pośpiesznie i wygnańców, co żyją latami wśród obcych – módl się za nami!
Patronie zatroskanych o przyszłość swych dzieci – módl się za nami!
Patronie strwożonych, tak jak Ty, proroctwem – módl się za nami!
Patronie zwykłych , szarych ludzi, cierpliwie pogodnych, ze spracowanymi, biednymi rękami, bezsłownie wiernych – módl się za nami!
Patronie łagodny – módl się za nami!
Święty Józefie – módl się za nami!

——————————————————————-

Maryja i Józef

Pośród wszystkich świętych, Maryja i Józef są tymi, którzy pozostając prostymi i zwyczajnymi, stają się dla innych najtrudniejszymi do naśladowania. Tym samym ich życie jest jedyne w swej prostocie, w swym na pozór zwyczajnym wymiarze, bez żadnych niezwykłości. Życie tak anonimowe, że prawie niemożliwe do naśladowania, ale możliwe do podziwiania, rozważania i pogłębiania.
Pragnienie naśladowania ich to poważne zadanie: ubogacenie się tym, co w postaciach biblijnych jest tak bliskie Wcieleniu, Odkupieniu. Jest to poważne zadanie i powinno się je podejmować.

Jan Paweł II

Prośmy Ducha Świętego


Prośmy Ducha Świętego o dar pokoju na całym świecie…

Dramatyczne wydarzenia na Ukrainie są dla każdego wierzącego wezwaniem do modlitewnej solidarności w intencji pokojowego rozwiązania tego bratobójczego konfliktu…

Modlitwa za rządzących państwami

Módlmy się za wszystkich rządzących państwami:
Niech nasz Bóg i Pan kieruje ich umysłami i sercami
według swojej woli, abyśmy wszyscy żyli
w prawdziwej wolności i pokoju.

Modlitwa w ciszy:
Wszechmogący, wieczny Boże, w Twoim ręku są ludzkie serca i od Ciebie pochodzą prawa wszystkich ludów; wejrzyj łaskawie na tych, którzy nami rządzą, aby na całym świecie panował trwały pokój i pomyślność narodów, a religia cieszyła się wolnością. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Z całego serca proszę i błagam

Z całego serca proszę i błagam cały Apostolat Cudownego Medalika o modlitwę do Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej za syna Daniela naszej apostołki Bożenki. w Halmstad -Szwecja

Daniel lat 22 miał wypadek samochodowy 15 marca na Malcie, stan jego jest bardzo ciężki, leży w śpiączce. Jest podłączony do różnych aparatów medycznych.

Mama Daniela jest teraz przy nim z jego siostra. przybyły tam dzisiaj w nocy o godz. 2 gdy zobaczyła syna dostała szoku ,proszę Matkę Bożą od Cudownego Medalika aby przytuliła ich do swego serca i wyprosiła laski dla nich u Swego Syna Jezusa Chrystusa. Niech Pan Bóg otoczy Daniela swoim Miłosierdziem i wzmocni WIARE NADZIEJE MILOSC i CUD.

Wszystkich serdecznie pozdrawiam i dziękuję za Dar Serca każdej modlitwy

Wszystko z Niepokalana
Wdzięczna apostołka Jolanta-Szwecja

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski

Translate »