Sen Chrystusa jest symbolem tajemnicy

Czyżby Chrystus miał władzę nad śmiercią i nad snem? Albo, czyż sen mógł zwyciężyć nad wolą Wszechmocnego Nawigatora? Jeśli tak myślicie, to bez wątpienia, Chrystus i wiara śpią w waszych sercach. Ale jeśli jak mówi Apostoł (Ef 3, 17). Chrystus czuwa w was, także wasza wiara jest trzeźwa. „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach” jak mówi Apostoł (Ef 3, 17). Sen Chrystusa jest symbolem tajemnicy. Marynarze to te dusze, które przemierzają życie przymocowani do drewna. Barka do symbol Kościoła. I z pewnością, każda dusza jest świątynią Boga, która żegluje i nie tonie, jeśli myśli prawidłowo. Obrazili cię? To zawierucha. Zdenerwowałeś się? To fale. Dmucha wiatr, podnoszą się fale, więc statek i twoje serce zanurzają się coraz głębiej i toną. Znieważyli cię i pragniesz zemsty. Odgryzłeś się i cieszysz się z tego zła, znaczy, że utonąłeś. Dlaczego? Bo Chrystus śpi w twoim sercu. Co to znaczy, że Chrystus śpi? Że po prostu zapomniałeś o Nim. Obudź Chrystusa, przypomnij sobie o Nim, aby Chrystus czuwał w tobie. Myśl o Nim! Czego chciałeś? Zemścić się. Nie pamiętasz, że kiedy Go krzyżowali powiedział: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23, 34). Ten, który spał w twoim sercu, nie chciał się mścić. Obudź Go! Przypomnij sobie o Nim. Pamięć o Nim to pamięć o Jego słowach, o Jego Prawie. I jeśli Chrystus czuwa w tobie, powiesz sobie: „Kim jestem, aby karać innych? Kim jestem, aby grozić komukolwiek? Może umrę, zanim się zemszczę? A jeśli umrę rozpalony gniewem, z chęcią i pragnieniem zemsty, czy przyjmie mnie Ten, który nie chciał karać, lecz powiedział <<dajcie, a otrzymacie, przebaczcie, a będzie wam przebaczone>> (Łk 6, 37-38)”. Stłumię więc moją złość i uspokoję serce. Rozkazał Chrystus morzu i nastała cisza (Mt 8, 26). To, co wcześniej powiedziałem o gniewie, zastosujcie to do każdego rodzaju pokus. Gdy jesteś kuszony zmartwieniami, to jak wiatr i fale, które się podnoszą. Obudź Chrystusa i rozmawiaj z Nim. „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne”? (Mt 8, 27). „Morze jest Jego własnością: bo On sam je uczynił” (Ps 94, 5). Wszystko przez Niego się stało (J 1, 3). Naśladuj morze i wiatry i bądź posłuszny Stworzycielowi. Morze słucha nakazu Chrystusa, a ty jesteś głuchy? Morze słucha i wiatr przestaje wiać, a ty dmuchasz? Co się dzieje? Ja mówię…. Ja robię…, ja myślę, że… Czymże jest to wszystko, jeśli nie dmuchaniem bez posłuchu Chrystusa, który prosi, by się uspokoić? Oby fale was nie poniosły wobec zamieszania w waszych sercach. W każdym bądź razie, nie straćmy nadziei, jeśli wiatr emocji pociągnie duszę. Obudźmy Chrystusa, abyśmy mogli w spokoju żeglować i powrócić do ojczyzny.

Św. Augustyn

Stracić życie dla Jezusa

Męczennicy są najdoskonalszym przykładem utraty życia za Chrystusa. Na przestrzeni dwóch tysięcy lat są ogromną rzeszą mężczyzn i kobiet, którzy oddali swoje życie, aby dochować wierności Jezusowi Chrystusowi i Jego Ewangelii. A także dziś, w wielu częściach świata, mamy męczenników: mężczyzn i kobiety, więzionych, zabitych wyłącznie z tego powodu, że są chrześcijanami. I jest ich więcej niż w pierwszych wiekach Kościoła. Ale jest też męczeństwo dnia powszedniego, które choć nie pociąga za sobą śmierci, to jednak jest ono także „traceniem życia” dla Chrystusa, wypełniając swoje obowiązki z miłością, zgodnie z logiką Jezusa, logiką daru i ofiary. Ileż ojców i matek każdego dnia realizuje w praktyce swoją wiarę ofiarowując konkretnie swe życie dla dobra rodziny! Jak wielu kapłanów, zakonników, zakonnic wielkodusznie wypełnia swoją służbę dla królestwa Bożego! Jak wielu ludzi młodych rezygnuje ze swoich korzyści, aby poświęcić się dzieciom, osobom niepełnosprawnym, starszym…

Jest jeszcze wiele innych osób, chrześcijan i niechrześcijan, którzy „tracą swoje życie” dla prawdy. Chrystus powiedział „ja jestem prawdą”, a zatem ten, kto służy prawdzie, służy Chrystusowi. Jedną z tych osób, która oddała swoje życie za prawdę jest Jan Chrzciciel (…). Jan został wybrany przez Boga, aby przygotować drogę Jezusowi i wskazał Go ludowi Izraela jako Mesjasza, Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata (por. J 1,29). Jan poświęcił całego siebie Bogu i Jego wysłannikowi – Jezusowi. A na koniec umarł za prawdę, kiedy oskarżył o cudzołóstwo króla Heroda i Herodiadę. Jak wiele osób płaci wysoką cenę za zaangażowanie na rzecz prawdy! Jak wielu ludzi prawych woli iść pod prąd, aby nie odrzucać głosu sumienia, głosu prawdy!

Papież Franciszek

Quo vadis ?

Legenda ta pochodzi z czasów kiedy chrześcijanie byli prześladowani w Rzymie. Panujący wtedy Cesarz Neron wciąż starał się schwytać sędziwego Apostoła. Ten, pomny na prośby swoich współbraci, ale też i słowa Chrystusa: “Jeżeli was prześladują w jednym mieście, to uciekajcie do drugiego”, w końcu Św. Piotr opuścił ciemną nocą Rzym…

Na drodze, która zwana jest “Via Appia”, tam właśnie Apostoł spotkał swojego Zbawiciela. Bardzo zdziwiony Apostoł zawołał do swojego Mistrza i Pana: – Quo Vadis Domine? Co oznacza: Dokąd idziesz, Panie? Jezus odpowiedział mu wtedy: – Idę do Rzymu po to, aby jeszcze raz dać się ukrzyżować. Wtedy Apostoł zrozumiał wszystko… Wrócił szybko do miasta i tam też poniósł swoją męczeńską śmierć na krzyżu…

*

Znane jest wszystkim powiedzenie, że: “Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.” W sensie dosłownym znaczy to, że starożytni Rzymianie rozwinęli doskonale system sieci dróg, które w czasie ich licznych wojen ułatwiało legionom rzymskim dotarcie do wyznaczonego celu, aby podjąć walkę zbrojną z wrogiem. W ten sposób ich wojska było mobilne i słynęły ze swej szybkości i skuteczności w działaniu. Ale nie tylko żołnierze mogli korzystać z systemu dróg, bo również kupcy i zwykli obywatele państwa. Drogi te ułatwiały wszystkim ludziom w kontakcie z Rzymem, które w ten sposób stało się centrum świata…

Dla nas chrześcijan, wszystkie drogi powinny prowadzić do Jezusa. On jest drogą, prawda i życiem. Możemy na różny sposób dotrzeć do Jezusa, podążać za nim i dojść w końcu do celu. Każdy z nas poprzez różne doświadczenia życia może nie tylko samemu, ale pomagając też i innym, stać się pomocą w drodze do jedynego centrum naszego życia: Chrystusa…

1. Dokąd Ty zmierzasz?
2. Czy Chrystus jest dla Ciebie drogą?

Św. Paweł Apostoł

 Paweł pochodził z Tarsu w Cylicji – Mała Azja (Dz 21, 39; 22, 3). Urodził się jako obywatel rzymski, co dawało mu pewne wyróżnienie i przywileje. W naglących wypadkach umiał z tego korzystać (Dz 16, 35-40; 25, 11). Nie wiemy, jaką drogą Paweł to obywatelstwo otrzymał: być może, że całe miasto rodzinne cieszyło się tym przywilejem; możliwe, że rodzina Apostoła nabyła lub po prostu kupiła sobie ten przywilej, bowiem i tą drogą także można było otrzymać obywatelstwo rzymskie (Dz 22, 28) w owych czasach.

 

Szaweł urodził się w Tarsie ok. 8. roku po narodzeniu Chrystusa. Jego rodzina chlubiła się, że pochodziła z rodu Beniamina, co także i Paweł podkreślał z dumą (Rz 11, 1). Dlatego otrzymał imię Szaweł, spolszczone Saul, od pierwszego i jedynego króla Izraela z tego rodu (panował w wieku XI przed Chrystusem). Rodzina Szawła należała do faryzeuszów – najgorliwszych patriotów i wykonawców prawa mojżeszowego (Dz 23, 6). Uczył się rzemiosła – tkania płótna namiotowego. Po ukończeniu miejscowych szkół – a trzeba przyznać, że Paweł zdradzał duże oczytanie (por. Tt 1, 12) – w wieku ok. 20 lat udał się Apostoł do Palestyny, aby w Jerozolimie “u stóp Gamaliela” pogłębiać swoją wiedzę skrypturystyczną i rabinistyczną (Dz 22, 3). Nie znał Jezusa. Wiedział jednak o chrześcijanach i serdecznie ich nienawidził, uważając ich za odstępców i odszczepieńców. Dlatego z całą satysfakcją asystował przy męczeńskiej śmierci św. Szczepana (Dz 7, 58). Nie mając jednak pełnych lat 30, nie mógł wykonywać wyroku śmierci na diakonie. Pilnował więc szat oprawców i zapewne pilnie ich zachęcał, aby dokonali egzekucji (Dz 7, 58-60).

 

Kiedy tylko Szaweł doszedł do wymaganej pełnoletności, udał się do najwyższych kapłanów i Sanhedrynu, aby otrzymać listy polecające do Damaszku. Dowiedział się bowiem, że uciekła tam spora liczba chrześcijan, chroniąc się przed prześladowaniem, jakie wybuchło w Jerozolimie (Dz 9, 1-3). Gdy Szaweł był bliski murów Damaszku, spotkał go Chrystus, powalił na ziemię, oślepił i w jednej chwili oświecił go, że jest w błędzie, że nauka, którą on tak zaciekle zwalczał, jest prawdziwa, że chrześcijaństwo jest wypełnieniem obietnic Starego Przymierza, że Chrystus nie jest bynajmniej zwodzicielem, ale właśnie tak długo oczekiwanym i zapowiadanym Mesjaszem.


Po swoim nawróceniu (był to ok. 35. rok po narodzeniu Chrystusa, a więc drugi po Jego śmierci) Szaweł rozpoczyna nową erę życia: głosi niestrudzenie Jezusa Chrystusa. Zawiedzeni Żydzi postanawiają zemścić się na renegacie i czyhają na jego zgubę. Zażądali więc od króla Damaszku Aretasa, by wydał im Szawła. Szaweł jednak uciekł w koszu spuszczonym z okna pewnej kamienicy przylegającej do muru miasta. Udał się na pustkowie, gdzie przebywał około trzech lat. Tam Chrystus bezpośrednio wtajemniczył go w swoją naukę (Ga 1, 11-12). Paweł przestudiował i przeanalizował na nowo Stare Przymierze. Udał się następnie do Jerozolimy i przedstawił się Apostołom. Powitano go ze zrozumiałą rezerwą. Tylko dzięki interwencji Barnaby, który wśród Apostołów cieszył się wielką powagą, udało się przychylnie nastawić Apostołów do Pawła. Ponieważ jednak także w Jerozolimie przygotowywano na Apostoła zasadzki, musiał chronić się ucieczką do rodzinnego Tarsu.

 

Stamtąd wyprowadził Pawła na szerokie pola Barnaba. Razem udali się do Antiochii, gdzie chrześcijaństwo zapuściło już korzenie. Nadali oni tamtejszej gminie niezwykły rozwój przez to, że kiedy wzgardzili nimi Żydzi, oni udali się do pogan. Ci z radością przyjmowali Ewangelię tym chętniej, że Paweł i Barnaba zwalniali ich od obrzezania i prawa żydowskiego, a żądali jedynie wiary w Chrystusa i odpowiednich obyczajów. Zostali jednak oskarżeni przed Apostołami, że wprowadzają nowatorstwo. Doszło do konfliktu, gdyż obie strony miały licznych zwolenników. Zachodziła obawa, że Apostołowie w Jerozolimie przychylą się raczej do zdania konserwatystów. Sami przecież pochodzili z narodu żydowskiego i skrupulatnie zachowywali prawo mojżeszowe.


Na Soborze Apostolskim jednakże (49-50 r.) miał miejsce przełom. Apostołowie, dzięki stanowczej interwencji św. Piotra orzekli, że należy pozyskiwać dla Chrystusa także pogan, że na nawróconych z pogaństwa nie należy nakładać ciężarów prawa mojżeszowego (Dz 15, 6-12). Było to wielkie zwycięstwo Pawła i Barnaby. Od tej pory Paweł rozpoczyna swoje cztery wielkie podróże. Wśród niesłychanych przeszkód tak natury fizycznej, jak i moralnej, prześladowany i męczony, przemierza obszary Syrii, Małej Azji, Grecji, Macedonii, Italii i prawdopodobnie Hiszpanii, zakładając wszędzie gminy chrześcijańskie i wyznaczając w nich swoich zastępców. Oblicza się, że w czterech swoich podróżach, wówczas tak bardzo wyczerpujących i niebezpiecznych, Paweł pokonał ok. 10 tys. km dróg morskich i lądowych. Pierwsza wyprawa miała miejsce w latach 44-49: Cypr – Galacja, razem z Barnabą i Markiem. Druga w latach 50-53: Filippi – Tesaloniki – Berea – Achaia – Korynt, razem z Tymoteuszem i Sylasem. Trzecia – w latach 53-58: Efez – Macedonia – Korynt – Jerozolima.


Aresztowany został w Jerozolimie w 60 r. Kiedy namiestnik zamierzał wydać Pawła Żydom, ten odwołał się do cesarza. Przebywał jednak w więzieniu w Cezarei Palestyńskiej ponad dwa lata, głosząc i tam Chrystusa. W Rzymie także jakiś czas spędził jako więzień, aż dla braku dowodów winy (Żydzi z Jerozolimy się nie stawili) został wypuszczony na wolność. Ze swojego więzienia w Rzymie Paweł wysłał szereg listów do poszczególnych gmin i osób. Po wypuszczeniu na wolność zapewne udał się do Hiszpanii (Rz 15, 24-25), a stamtąd powrócił do Achai. Nie wiemy, gdzie został ponownie aresztowany. Jednak sam fakt, że go tak pilnie poszukiwano wskazuje, jak wielką powagą się cieszył.

 

Ok. 67 roku Paweł poniósł śmierć męczeńską. Według bardzo starożytnego podania św. Paweł miał ponieść śmierć od miecza. Nie jest znany dzień jego śmierci. Za to dobrze zachowano w pamięci miejsce jego męczeństwa Aquae Salviae za Bramą Ostyjską w Rzymie. Ciało Męczennika złożono najpierw w posiadłości św. Lucyny przy drodze Ostyjskiej. W roku 284, za czasów prześladowania wznieconego przez cesarza Waleriana, przeniesiono relikwie Apostoła do Katakumb, zwanych dzisiaj Katakumbami św. Sebastiana przy drodze Apijskiej. Być może, na krótki czas, spoczęły tu także relikwie św. Piotra. Po edykcie cesarza Konstantyna Wielkiego (313) ciało św. Piotra przeniesiono do Watykanu, a ciało św. Pawła na miejsce jego męczeństwa, gdzie cesarz wystawił ku jego czci bazylikę pod wezwaniem św. Pawła.

Z pism apokryficznych o św. Pawle można wymienić Nauczanie Pawła o zabarwieniu gnostycznym. Dzieje Pawła w przekładzie koptyjskim odnalazł i opublikował C. Schmidt w roku 1905. Autor opisuje w nim wydarzenie znane z Dziejów Apostolskich, dołącza na pół fantastyczne dzieje św. Tekli oraz apokryficzną korespondencję św. Pawła do Koryntian, wreszcie opis męczeństwa Apostoła. Według Tertuliana dzieje te napisał pewien kapłan z Małej Azji około roku 160. Autor za podszywanie się pod imię apostoła został kanonicznie ukarany. Apokalipsa św. Pawła to opis podróży Pawła pod przewodnictwem anioła w zaświaty. Opisuje spotkanie w niebie z osobami, znanymi z Pisma świętego Starego i Nowego Przymierza oraz w piekle z osobami przewrotnymi. Dzieło to odnalazł Konstantyn Tischendorf w roku 1843 na Górze Synaj w tamtejszym klasztorze prawosławnym. Wreszcie dużą wrzawę wywołał kiedyś spór o korespondencję św. Pawła z Seneką. Nawet św. Hieronim i św. Augustyn błędnie opowiedzieli się za autentycznością tego dzieła.

Paweł jest autorem 13 listów do gmin chrześcijańskich, włączonych do ksiąg Nowego Testamentu. Jest patronem licznych zakonów, Awinionu, Berlina, Biecza, Frankfurtu nad Menem, Poznania, Rygi, Rzymu, Saragossy oraz marynarzy, powroźników i tkaczy.

Święty Piotr

Święty Piotr Apostoł

Właściwe imię Piotra to Szymon (Symeon). Pan Jezus zmienił mu imię na Piotr przy pierwszym spotkaniu, gdyż miało ono symbolizować jego przyszłe powołanie. Pochodził z Betsaidy, miejscowości położonej nad Jeziorem Genezaret (Galilejskim). Był bratem św. Andrzeja Apostoła, który Szymona przyprowadził do Pana Jezusa niedługo po chrzcie w rzece Jordan, jaki Chrystus Pan otrzymał z rąk Jana Chrzciciela. Fakt, że Chrystus Pan zetknął się z Andrzejem i Szymonem w pobliżu rzeki Jordan, wskazywałby, że obaj bracia byli uczniami św. Jana. Ojcem Szymona Piotra był Jona (Jan), rybak galilejski. Kiedy Chrystus Pan włączył Piotra do grona swoich uczniów, ten nie od razu przystał do Pana Jezusa, ale nadal trudnił się zawodem rybaka. Dopiero po cudownym połowie ryb definitywnie wraz z bratem swoim, Andrzejem, został przy Chrystusie w charakterze Jego ucznia.

 

Kiedy Piotr przystąpił do grona uczniów Pana Jezusa, był już człowiekiem żonatym i mieszkał w Kafarnaum u teściowej, którą Pan Jezus uzdrowił. Tradycja wczesnochrześcijańska wydaje się potwierdzać, że miał dzieci, gdyż wymienia jako jego córkę św. Petronelę. Pewne to jednak nie jest.

 

Jezus bardzo wyraźnie wyróżniał Piotra wśród Apostołów. Piotr był świadkiem – wraz z Janem i Jakubem – wskrzeszenia córki Jaira, Przemienienia na górze Tabor i krwawego potu w Getsemani. Kiedy Jezus zapytał Apostołów, za kogo uważają Go ludzie, otrzymał na to różne odpowiedzi. Kiedy zaś rzucił im pytanie: “A wy za kogo Mnie uważacie?” – usłyszał z ust Piotra wyznanie: “Tyś jest Mesjasz, Syn Boga Żywego”. Za to otrzymał w nagrodę obietnicę prymatu nad Kościołem Chrystusa: “Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli skała), i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.


Wśród wyróżnień można byłoby wymienić jeszcze inne wypadki. Jezus ratuje Piotra, kiedy tonął w Jeziorze Galilejskim, Piotr płaci podatek za Jezusa i za siebie monetą, wydobytą z pyszczka ryby, od Piotra Pan Jezus zaczyna mycie nóg Apostołom przy Ostatniej Wieczerzy, przed pojmaniem Mistrza Piotr zapewnia Go o swojej dla Niego wierności, w Getsemani występuje w obronie Jezusa i ucina ucho słudze arcykapłana, Malchusowi, on jeden, wraz z Janem, idzie za Chrystusem aż na podwórze arcykapłana. Tu rozpoznany wyrzeka się ze strachu Jezusa i trzykrotnie potwierdza zaparcie się przysięgą. Kiedy zapiał kogut, przypomniał sobie przepowiednię Chrystusa i gorzko zapłakał.

 

Przed odejściem do nieba Pan Jezus zlecił Piotrowi najwyższą władzę pasterzowania nad Jego wiernymi wyznawcami i pozostałymi Apostołami. Apostołowie od początku podjęli te słowa i uznali w Piotrze pierwszego spośród siebie. We wszystkich wykazach apostolskich Piotr jest zawsze stawiany na pierwszym miejscu (Mt 10, 2; Mk 3, 16; Łk 6, 14; Dz 1, 13). Pisma Nowego Testamentu wymieniają go 150 razy. Piotr proponuje Apostołom przyłączenie do ich grona jeszcze jednego w miejsce Judasza, Piotr pierwszy przemawia do tłumu w dzień Zesłania Ducha Świętego i pozyskuje sporą liczbę pierwszych wyznawców, uzdrawia chromego od urodzenia i nawraca kilka tysięcy ludzi, zakłada pierwszą gminę chrześcijańską w Jerozolimie, sprawuje nad nią władzę sądowniczą i proponuje wybór siedmiu diakonów dla zastąpienia Apostołów w rozdzielaniu jałmużny ubogim Kościoła. To jego Chrystus poucza w tajemniczym widzeniu, że ma także przyjmować pogan i nakazuje mu udać się do domu oficera rzymskiego, Korneliusza, na Soborze Apostolskim Piotr jako pierwszy przemawia i decyduje, że należy iść także do pogan, a od nawróconych z pogaństwa nie należy żądać wypełniania nakazów judaizmu, obowiązujących Żydów, w myśl zasady postawionej przez Pana Jezusa: “Uderzą pasterza, a rozproszą się owce stada” (Mt 26, 31) – właśnie Piotr staje się głównym przedmiotem nienawiści i pierwszym obiektem prześladowań. Został nawet pojmany i miał być wydany przez króla Heroda Agryppę I Żydom na stracenie. Jednak anioł Pański wybawił go cudownie od niechybnej śmierci (Dz 12, 1-17).


Po uwolnieniu, Piotr niebawem udał się do Antiochii, gdzie założył swoją stolicę. Stamtąd udał się do Małej Azji, aby wreszcie osiąść na stałe w Rzymie. Tu także poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona ok. 64 roku na krzyżu, jak mu to Chrystus przepowiedział. O pobycie Piotra w Rzymie i jego śmierci piszą między innymi: św. Klemens Rzymski, św. Paweł w Liście do Koryntian, św. Ignacy z Antiochii, List do Rzymian, św. Dionizy z Koryntu, św. Ireneusz, Euzebiusz w Historii Kościoła, św. Kajus Rzymski i wielu innych.

 

Św. Piotr zostawił dwa listy, które należą do ksiąg Pisma świętego Nowego Testamentu. Dyktował je uczniowi swojemu Sylwanowi. Wyróżniają się one niezwykłą plastyką i ekspresją. Jako zwierzchnik Kościoła Chrystusa Piotr ma odwagę przestrzec wiernych przed zbyt dowolnym tłumaczeniem pism Pawła Apostoła. Pierwszy list Piotr pisał ok. 63 r., przed prześladowaniem wznieconym przez Nerona. Pisał go z Rzymu. Drugi list, pisany również z Rzymu, prawdopodobnie został zredagowany w więzieniu, gdyż Piotr pisze o swojej rychłej śmierci. Tak więc list powstał w 64 lub 67 roku

.
O wielkiej popularności św. Piotra świadczą liczne apokryfy. Na pierwszym miejscu należy do nich Ewangelia Piotra, której fragment udało się przypadkowo odnaleźć w roku 1887 w Achmin w Górnym Egipcie. Mogła powstać już w latach 120-130 po Chrystusie. Kerygma Piotra – to rodzaj homilii. Powstała ona również ok. roku 130 i ma zabarwienie gnostyckie. Apokalipsa św. Piotra należała kiedyś do najbardziej znanych apokryfów. Pochodzi ona również z początków chrześcijaństwa, odnaleziona została w roku 1887 wraz z Ewangelią Piotra. Zawiera ona opis sądu i losu dusz po śmierci. Wreszcie apokryf już znacznie późniejszy, z V w., Dzieje Piotra i Pawła. Autor tak niepodzielnie łączy losy obu Apostołów, że oznacza datę ich śmierci nie tylko w jednym roku, ale nawet w jednym dniu. Nadto, wg autora, obydwaj Apostołowie zostali pochowani w jednym miejscu. Wyznaczoną przez autora tego apokryfu datę śmierci przyjęło Martyrologium Rzymskie.

 

Św. Piotr poniósł śmierć męczeńską według podania na Wzgórzu Watykańskim. Miał być ukrzyżowany, według świadectwa Orygenesa, głową w dół na własną prośbę, gdyż czuł się niegodnym umierać na krzyżu jak Chrystus. Cesarz Konstantyn Wielki wystawił ku czci św. Piotra nad jego grobem Bazylikę. Obecna Bazylika Św. Piotra w Rzymie pochodzi z wieku XVI-XVII, budowana została w latach 1506-1629. Przy Bazylice Św. Piotra jest usytuowane Państwo Watykańskie istniejące w obecnym kształcie od roku 1929, jako pozostałość dawnego państwa papieży. Bazylika wystawiona nad grobem św. Piotra jest symbolem całego Kościoła Chrystusa.


Oprócz tej najsłynniejszej świątyni, wystawionej ku czci św. Piotra Apostoła, w samym Rzymie istnieją ponadto: kościół św. Piotra na Górze Złotej (Montorio), czyli na Janiculum, zbudowany na miejscu, gdzie Apostoł miał ponieść śmierć męczeńską, kościół św. Piotra w Okowach, wystawiony na miejscu, gdzie św. Piotr miał być więziony, kościół świętych Piotra i Pawła, kościółek “Quo vadis” przy Via Appia, wystawiony na miejscu, gdzie Chrystus według podania miał zatrzymać Piotra, usiłującego opuścić Rzym.

 

W czasie prac archeologicznych przeprowadzonych w podziemiach Bazyliki św. Piotra w latach 1940-1949 znaleziono pod konfesją (pod głównym ołtarzem Bazyliki) grób św. Piotra. Chrystus obdarzył swojego następcę darem niezwykłych cudów; Piotr wskrzeszał umarłych, nawet jego własny cień miał moc uzdrawiania.


Św. Piotr, pierwszy papież, jest patronem m. in. diecezji w Rzymie, Berlinie, Lozannie, miast: Awinionu, Biecza, Dusznik Zdroju, Frankfurtu nad Menem, Genewy Hamburga, Nantes, Poznania, Rygi, Rzymu, Trzebnicy, a także blacharzy, budowniczych mostów, kowali, kamieniarzy, marynarzy, rybaków, zegarmistrzów. Wzywany jako orędownik podczas epilepsji, gorączki, febry, ukąszenia przez węże.

W ikonografii św. Piotr ukazywany jest w stroju apostoła, jako biskup lub papież w pontyfikalnych szatach. Od IV w. (medalion z brązu – Watykan, mozaika w S. Clemente) ustalił się typ ikonograficzny św. Piotra – szerokie rysy twarzy, łysina lub lok nad czołem, krótka, gęsta broda. Od XII wieku przedstawiany jest jako siedzący na tronie. Atrybutami Księcia Apostołów są: anioł, kajdany, dwa klucze symbolizujące klucze Królestwa Bożego, kogut, odwrócony krzyż, księga, łódź, zwój, pastorał, ryba, sieci, skała – stanowiące aluzje do wydarzeń w jego życiu, tiara w rękach.

HYMN NA UROCZYSTOŚĆ ŚWIĘTYCH PIOTRA I PAWŁA

Pasterzu błogi, Piotrze, słysz, błagamy
Modlitwy kornych i skrusz grzechów pęta,
Bo Tobie dano klucze rajskiej bramy,
Otwiera niebo grzesznym moc Twa święta.

Przesławny Mistrzu, Pawle, naucz cnoty
I serca porwij w niebiosa ze sobą,
Gdzie wiara ujrzy południa blask złoty
I sama miłość lśni słońca ozdobą.

Bądź Trójcy Świętej wieczysty hołd chwały,
Cześć, moc, triumfu szczęsne nieśmy pienia
Tej, co w jedności swej owłada cały
Przez wszystkie wieki bezmiar wszechstworzenia. Amen.

Pierwsi adoratorzy Boga

Zwróćmy uwagę że aniołami nazywa Pismo Święte oraz Tradycja te czyste duchy, które w podstawowej próbie wolności wybrały Boga, Jego chwałę oraz Jego królestwo. Są one zjednoczone z Bogiem przez uświęcającą miłość, która płynie z jasnego i uszczęśliwiającego widzenia Trójcy Przenajświętszej. „Aniołowie […] w niebie – mówi Chrystus – wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”. Owo „wpatrywanie się w oblicze Ojca” jest najwyższym przejawem adoracji Boga. Można powiedzieć, że w nim spełnia się owa „niebiańska liturgia” w imieniu całego kosmosu, z którą nasza ziemska liturgia Kościoła łączy się stale, a zwłaszcza w swoich momentach szczytowych. Wystarczy wspomnieć akt, w którym Kościół na całym świecie, codziennie i o każdej porze, przed rozpoczęciem Modlitwy Eucharystycznej w centralnym punkcie Mszy świętej odwołuje się do aniołów i archaniołów, by śpiewać chwałę Boga po trzykroć Świętego, jednocząc się z tymi pierwszymi adoratorami Boga w oddawaniu czci i w miłosiernym poznaniu niewypowiedzianej tajemnicy Jego świętości.

Uczestnicząc w życiu Trójcy poprzez światło, aniołowie są – wedle świadectwa Objawienia – powołani także do tego, aby w momentach określonych planem Bożej Opatrzności uczestniczyć w dziejach zbawienia ludzi. „Czyż nie są oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie?” – pyta autor Listu do Hebrajczyków. W to wierzy i tego naucza Kościół, w oparciu o Pismo Święte, z którego dowiadujemy się, iż zadaniem dobrych aniołów jest ochrona ludzi i troska o ich zbawienie

św. Jan Paweł II

Nieustanna pomoc

Nieustanna Pomoc. Nieustająca modlitwa

Augustianie, gdy otrzymali cudowną ikonę z Krety, zaczęli szerzyć nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Już najstarsze podania dotyczące ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy mówią o Jej niezwykłym działaniu dla dobra ludzi, którzy znaleźli się w nagłym niebezpieczeństwie czy pilnej potrzebie. Doświadczali oni Jej pomocy i wsparcia nawet w chwilach wyjątkowo trudnych.

Jak głosi tradycja, w końcu XV wieku obraz przewożony był drogą morską z Krety do Rzymu. Gdy okrętowi zagroził potężny sztorm, załoga i podróżni zawiesili ikonę na maszcie i rozpoczęli gorącą modlitwę do Matki Bożej, wiedząc, że tylko cud może ich uratować. Podczas modlitwy burza niespodziewanie uspokoiła się, morze ucichło i fale opadły. Wszyscy byli przekonani, że ocaliła ich interwencja Maryi, Matki, która rozumie kłopoty swych dzieci, jest z przy nich zawsze i zawsze gotowa jest nieść pomoc, wypraszając ją u Syna.

W Rzymie ikona została umieszczona w kościele ojców augustianów pod wezwaniem św. Mateusza, gdzie rozpoczęły się modlitwy do Nieustającej Pomocy. Był to rok 1480 lub 1499. Nadzwyczajne łaski i cudowne wydarzenia szybko ją rozsławiły. Wierni przychodzili do Matki z całego Rzymu i okolic. Nieśli Jej swoje kłopoty i sprawy, pełni ufności, że Ona wysłucha swych dzieci. Obraz z pewnością znajdował się w tym kościele do 1798 roku, do czasu zajęcia Rzymu przez wojska napoleońskie. Władze francuskie, chcąc uzyskać miejsce pod nowe fortyfikacje wojskowe, przystąpiły do rozbiórki świątyni. Augustianie zmuszeni do opuszczenia jej zabrali cudowną ikonę i umieścili ją w kaplicy klasztoru przy kościele Matki Bożej in Posturela. Zawierucha wojenna w Rzymie oraz działania władz doprowadziły do powolnego zaniku nabożeństwa do Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

***

Jego odrodzenie wiąże się z redemptorystami, którzy w 1855 roku wybudowali swój nowy klasztor w pobliżu nieistniejącego już kościoła św. Mateusza. Zainteresowani historią zburzonej świątyni, dowiedzieli się o słynącym łaskami obrazie, który czczono tutaj przez trzy wieki. Postanowili go odszukać. Sprawę prowadził brat Michał Marchi, który jako dziecko uczęszczał do kaplicy augustianów, a jeden ze starszych braci zakonnych opowiadał mu o obrazie i pokazywał go.

Poszukiwania okazały się skuteczne i wkrótce generał redemptorystów mógł prosić Piusa IX o przekazanie cudownej ikony pod opiekę Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela. Papież wyraził zgodę 19 stycznia 1866 roku. Obraz umieszczono w nowym kościele redemptorystów pod wezwaniem św. Alfonsa Liguoriego przy via Merulana. Bardzo szybko, bo już 23 czerwca 1867 roku, odbyła się jego koronacja, która zgromadziła ogromne rzesze wiernych i pomogła rozpowszechnić kult. Zwłaszcza pielgrzymi przybyli do Rzymu dla uczczenia 1800. rocznicy męczeństwa świętych Piotra i Pawła po powrocie do swoich krajów głosili radosną nowinę o odnalezieniu Matki Bożej Nieustającej Pomocy i nabożeństwie na Jej cześć. Obraz do dzisiaj znajduje się w rzymskim kościele redemptorystów, a kolejne pokolenia wiernych podjęły modlitwę dzieci do Matki. Zarówno prośby i dziękczynienia, jak i Jej pomoc nabierają w tej modlitwie przymiotu „nieustanności”. Bowiem zawsze ktoś potrzebuje pomocy i prosi o nią, a Maryja zawsze wspiera; wielu też chce dziękować za to, co otrzymali za Jej pośrednictwem.

***

Kult Matki Bożej Pomocy od dawna wiązał się z różnymi wizerunkami Maryi. Nabożeństwa i modlitwy do Niej pielęgnowali ojcowie augustianie. Gdy więc otrzymali cudowną ikonę z Krety, zaczęli szerzyć nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Najstarsze zapisy na ten temat sięgają XVI wieku.

W 1871 roku, na mocy dekretu papieskiego, zostało zawiązane przy rzymskim kościele redemptorystów Bractwo Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Uzyskało ono status arcybractwa i prawo przyłączania do siebie bractw powstających w innych krajach. Stolica Apostolska podzielała przekonanie wielu wiernych, że ich prośby mogą być w cudowny sposób wysłuchane nie tylko przed „oryginalnym” obrazem rzymskim, ale także przed każdą jego „autentyczną” kopią, tzn. namalowaną na desce zgodnie z zasadami ikonografii i poświęconą przez papieża.

Do Polski pierwsza taka kopia dotarła w roku 1869 dzięki o. Bernardowi Łubieńskiemu, który później ponownie sprowadził Zgromadzenie na ziemie zaboru rosyjskiego. Od roku 1883, gdy redemptoryści przybyli do Mościsk, nabożeństwo do Nieustającej Pomocy zaczęło stawać się wśród wiernych coraz bardziej popularne. Wkrótce też powstało pierwsze polskie Bractwo Matki Bożej Nieustającej Pomocy i św. Alfonsa. Obecnie ów cudowny obraz z mościckiego klasztoru znajduje się w kaplicy WSD Redemptorystów w Tuchowie.

Istniało i istnieje wiele form modlitwy przed tą cudowną ikoną. Każdy wierny może własnymi słowami formułować prośby czy podziękowania dla Maryi. Jednak z reguły niektóre praktyki religijne nabierają przez lata większej popularności niż inne. Najbardziej znaną w społeczności wierzących formą modlitwy do Matki Bożej Nieustającej Pomocy jest od dawna tzw. nieustanna nowenna, odprawiana w kaplicach czy kościołach raz w tygodniu (najczęściej w środę). Powstała ona w St. Louis w USA w 1922 roku i szybko stała się bardzo popularna na całym świecie. W Polsce jej wyjątkowy rozwój nastąpił po II wojnie światowej, co łatwo zrozumieć – spiętrzenie się problemów i trudnych sytuacji powoduje zawsze głośniejsze wołanie o pomoc.

Nieustanna nowenna jest odprawiana przed „autentyczną kopią” ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Na to nabożeństwo składają się wspólne modlitwy, pieśni maryjne, krótkie przemówienie kapłana-celebransa, czytanie podziękowań i próśb do Matki Bożej, które wierni w ciągu tygodnia przynoszą do kościoła. Zawsze jest ono wyrazem wielkiego zaufania do Tej, która nieustannie czuwa nad swoimi dziećmi.

Jest to fragment książki: Ks. Andrzej Zwoliński, Nieustanna pomoc, Wezwania do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Wydawnictwo Homo Dei, Kraków 2015