Opowiadanie pt. “O Biblii i biedzie”

Opowiadanie pt. “O Biblii i biedzie”


Pewnego dnia przyszła do Św. Franciszka
kobieta prosząc, aby jej pomógł w biedzie. – Jak sądzisz – spytał święty brata kucharza – co możemy jej dać?

– W domu nic nie mamy – odpowiedział brat – nie wiem nawet, co będę dzisiaj gotował na kolację. Jedyna rzecz, którą mamy, to Biblia, ale tę księgę potrzebujemy każdego dnia do wspólnych modlitw.

– Oddaj jej Biblię. Niech ją sprzeda i złagodzi swą biedę, bo przecież w tej księdze napisano, że mamy pomagać biednym. Bogu podoba się więcej, gdy ją ofiarujemy i czynimy to, o czym jest tam napisane, niż gdybyśmy ją tylko czytali.

Refleksja


Miłosierdzie jest ważniejsze niż wszelkie ofiary. Nasze zachowanie to więcej niż słowa, bo jest to potwierdzenie tego, co głosimy naszym postępowaniem. Gest otwartej ręki i pomocy nie potrzebuje już żadnych słów, bowiem “gołym” okiem widać, kim człowiek jest i co sobą reprezentuje. Dlatego tak ważne jest nie tylko co i jak głosimy, ale nasze postępowanie, które ma być potwierdzeniem naszych przekonań…

Jezus uczy nas, że gest otwartej ręki, by pomóc tym najbardziej potrzebującym, to nie tylko teoria, ale codzienne życie. Każdego dnia znajdzie się zawsze ktoś, kto realnie potrzebuje naszej pomocy, konkretnego gestu. Co nie oznacza, że mamy być naiwni i realizować czyjeś zachcianki. Liczy się jednak gest otwartości, aby to co wyrażamy w słowach, było realizowane w codziennym życiu…

Mariusz Han SJ

I tak na koniec…


Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże – owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego
słabośćku nieskończonym wyżynom Świętości Boga (Jan Paweł II)

 

Z listu św. Franciszka z Asyżu do wszystkich wiernych

Z listu św. Franciszka z Asyżu do wszystkich wiernych

(Opuscula, edit. Quaracchi 1949, 87-94) 


Mamy być prości, pokorni i czyści

Wszechmogący Ojciec oznajmił przez świętego archanioła swego, Gabriela, że Jego Słowo, tak czcigodne, święte i chwalebne, przyjdzie na świat z nieba. Oznajmił to chwalebnej Dziewicy Maryi, z której łona Słowo przyjęło prawdziwe ciało naszej ułomnej natury. Jednorodzony Syn, bogaty ponad wszelką miarę, zechciał jednak wraz z Najświętszą Matką swoją wybrać ubóstwo. Kiedy się przybliżyła Jego męka, obchodził Paschę wraz ze swymi uczniami. Potem się modlił do Ojca: “Ojcze, jeśli to być może, niech odejdzie ode Mnie ten kielich”. 

Czytaj dalej Z listu św. Franciszka z Asyżu do wszystkich wiernych

GDZIE ŻYŁ ŚWIĘTY FRANCISZEK

GDZIE ŻYŁ ŚWIĘTY FRANCISZEK

miasteczko znajdujące się w środkowych Włoszech — jako jedno z nielicznych w świecie zachowało swój średniowieczny kształt. Jest to miejsce kultu świętego Franciszka, patrona ekologów.

Franciszek umarł 3 października 1226 r. przy Porcjunkuli — maleńkim kościółku, który otrzymał od benedyktynów za kosz ryb. Nietypowa, trójpoziomowa bazylika przyciąga tysiące pielgrzymów. Asyż odwiedza wielu Polaków, dlatego od lat pracują tu polscy franciszkanie, którzy służą pielgrzymom z ojczyzny. O mieście św. Franciszka opowiada o. Józef Madura:

Czytaj dalej GDZIE ŻYŁ ŚWIĘTY FRANCISZEK

Dar Anioła Stróża

Na drodze naszego życia dobry Bóg obdarza nas ustawicznie… Najważniejsze dary są niewidzialne, dlatego konieczna jest wiara, by je dostrzec. Do takich darów należy nasz Anioł Stróż. W dzieciństwie towarzyszył nam obrazek, który przedstawiał Jego działanie: jak opiekuje się dziećmi przechodzącymi po niebezpiecznej kładce, blisko przepaści. Modliliśmy się, by nam towarzyszył i prowadził pośród przeróżnych zagrożeń, ostrzegając przed nimi, ratując od złego. Zagrożenia, jakie czyhają na dzieci, są zaiste niezliczone. Pomoc Anioła Stróża wydaje się niezbędna, bo nawet najtroskliwsi rodzice nie uchronią swoich pociech przed złem. Ale gdy przestajemy być dziećmi, zapominamy o naszym Aniele. A przecież zagrożenia wieku dojrzewania czy życia dorosłego nie są wcale mniejsze. Zresztą, dar Anioła Stróża ma głębsze znaczenie, dlatego warto poświęcić mu więcej uwagi.

Ostrzeżenie Jezusa

Czytaj dalej Dar Anioła Stróża

Królowo różańca świętego

Królowo różańca świętego

Komentarz do Litanii Loretańskiej

Tytuł Królowej Różańca Świętego jest dla nas, braci kaznodziejów, wśród innych wezwań Litanii Loretańskiej tytułem wyjątkowo ważnym i bliskim. Kiedy modlimy się: Królowo Różańca to tak, jakbyśmy wołali: Królowo Zakonu Dominikańskiego. Nie dlatego, że uważamy różaniec za swoją własność, ale przeciwnie – dlatego, że zostaliśmy powołani, aby być jego sługami. Bez najmniejszej przesady można powiedzieć, że zakon nasz jest zakonem różańcowym. Już od ponad pięciuset lat, czyli od chwili ukształtowania się modlitwy różańcowej w znanej nam dziś formie, dominikanie wzywają do jej odmawiania i sami starają się jak najwierniej ją sprawować.

Każdy z nas nosi różaniec przy pasie, gdyż jest on naszą jedyną bronią i znakiem przywiązania do Matki!

Inwokacja Królowo Różańca Świętego zastała włączona do Litanii Loretańskiej w roku 1863

przez Leona XIII, na prośbę generała naszego zakonu. W ten sposób bracia pragnęli potwierdzić panowanie Matki Bożej nad całą modlącą się wspólnotą; nieustannie wzywamy Ją też, aby była nam przewodniczką na drodze do zbawienia. Maryja jest Królową tych, którzy należą do bractw i wspólnot odmawiających różaniec, a także wszystkich, którzy kiedykolwiek postanowili sięgnąć wpo tę formę modlitwy.

W tajemnicach różańca kontemplujemy wierność Maryi, która ujawniła się zwłaszcza w wielu trudnych momentach życia naszego Pana. Jej miłość i poświęcenie odkrywamy już od momentu zwiastowania – przez narodzenie Jezusa, ofiarowanie Go w świątyni, postępowanie Jego śladami przez cały okres nauczania – aż po mękę i śmierć na krzyżu. Matka była przy swoim Synu także po zmartwychwstaniu. Towarzyszyła powstawaniu Kościoła, kiedy to uczniowie otrzymali Ducha Świętego i podjęli misję głoszenia Dobrej Nowiny. To właśnie Ona naśladowała Chrystusa najdoskonalej ze wszystkich ludzi. Dlatego została wzięta do nieba i ukoronowana na Królową całego stworzenia.

Historia, którą wspominamy odmawiając różaniec, jest historią świętości, wyrażającej się w

odpowiedzi na wezwanie Ojca, wierności wobec Syna i doskonałej miłości Ducha Świętego.

Różaniec jest dla chrześcijan jak mapa: wskazuje nam drogę, którą powinniśmy postępować, a jednocześnie pokazuje przykład Tej, która już tę drogę przebyła. Maryja w swym doskonałym upodobnieniu do Chrystusa sama stała się ścieżką prowadzącą do Boga. Zawsze, kiedy odmawiamy różaniec, szukamy spełnienia w naszym życiu woli Ojca; wzorem tego spełnienia jest właśnie postać naszej Królowej.

Jeśli szukamy piękna i światła – zwróćmy się do Maryi! Jeśli pragniemy czystości i prostoty –

naśladujmy Maryję! Jeśli chcemy zbliżyć się do Boga i stać się prawdziwymi uczniami Chrystusa – módlmy się do Maryi! Nie przestawajmy rozważać tajemnic życia Chrystusa i Jego Matki: tego wszystkiego, co było radosne, pełne światła, bolesne i wypełnione chwałą. Wspominajmy też bliskość, do której Służebnica Pańska została wezwana przez Trójcę Świętą! Wołajmy do Niej:

Królowo Różańca Świętego, módl się za nami! Wstawiaj się za nami u Swego Syna, prowadź nas najkrótszą drogą do Nieba!

Módlmy się też do naszego Ojca słowami kolekty na uroczystość Najświętszej Maryi Panny

Różańcowej: „Boże, którego Syn Jednorodzony przez życie, śmierć i zmartwychwstanie swoje przygotował nam nagrodę zbawienia wiecznego, spraw prosimy, abyśmy rozważając te tajemnice w Różańcu Najświętszej Maryi Panny, według nich kształtowali swoje życie i osiągnęli zawarte w nich obietnice. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

DLACZEGO KOCHAM CIĘ, MARYJO

Odmawiać Różaniec
oznacza uczyć się patrzeć na Jezusa oczyma Jego Matki,
kochać Jezusa sercem Jego Matki.
Bł. Jan Paweł II

———————————

WSPÓLNIE Z MARYJĄ

Święta Teresa we wzruszający sposób, zdradzający wolę całkowitego oddania się Bogu, poprzez naśladowanie cierpiącej Maryi, napisała: DLACZEGO KOCHAM CIĘ, MARYJO

DLACZEGO KOCHAM CIĘ, MARYJO

O Matko, niech pieśń moja dziś ku Tobie płynie,
Dlaczego z mej miłości przynoszę Ci dary,
Czemu w duszy, gdy myślę o Tobie jedynie,
Nie budzą lęku Twojej wielkości bezmiary.
Ach! Twej chwały, Mateńko, ni pojąć, ni mierzyć,
Ona blaskiem przewyższa Świętych w zaobłoczu!
Że jestem Twoim dzieckiem, trudno mi uwierzyć…
Ja nie zdołam przed Tobą, Maryjo, podnieść oczu.

Zawsze płomień miłości dziecko w piersi czuje,
Na myśl, że Matki serce wspólnie z nim cierpiało:
Królowo, Twoje Serce, ach, ja to pojmuję,
By zyskać moją miłość, ileż łez wylało!
To, co mówią o Tobie Ewangelii słowa,
Zbliżyć mi się do Ciebie i patrzeć ośmiela,
Tak prosta życia Twojego osnowa,
Żyłaś, cierpiałaś, jak ja, Matko Zbawiciela!

* * * * *

Wszyscy święci czcili i miłowali Maryję, i nie może być inaczej,
gdy chodzi o świętą Teresę.
Wszedłszy na drogę świętości, która jest światłem i prawdą, poznali, jaką rolę ma Matka Jezusa w dziele zbawienia i uświęcenia dusz jako nasza Matka, albowiem:
“Macierzyńska rola Maryi w stosunku do ludzi żadną miarą nie przyćmiewa i nie umniejsza tego jedynego pośrednictwa Chrystusowego, lecz ukazuje jego moc.
Cały bowiem wpływ zbawienny Błogosławionej Dziewicy na ludzi wywodzi się nie
z jakiejś konieczności rzeczowej, lecz z upodobania Bożego i wypływa z nadmiaru zasług Chrystusowych, na Jego pośrednictwie się opiera, od tego pośrednictwa całkowicie jest zależny i z niego czerpie całą moc swoją; nie przeszkadza zaś
w żaden sposób bezpośredniej łączności wiernych z Chrystusem, przeciwnie, umacnia ją”.

Lumen gentium

W sercu Kościoła ja będę miłością

Z autobiografii św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy

(Manuscrits autobiographiques, Lisieux 1957, 227-229)

W sercu Kościoła ja będę miłością

Kiedy wielkie moje pragnienia zaczęły się stawać dla mnie męczeństwem, otwarłam listy świętego Pawła, aby znaleźć jakąś odpowiedź. Przypadkowo wzrok mój padł na dwunasty i trzynasty rozdział Pierwszego Listu do Koryntian. Przeczytałam najpierw, że nie wszyscy mogą być apostołami, nie wszyscy prorokami, nie wszyscy nauczycielami, oraz że Kościół składa się z różnych członków i że oko nie może być równocześnie ręką. Odpowiedź była wprawdzie jasna, nie taka jednak, aby ukoić moje tęsknoty i wlać we mnie pokój.

Nie zniechęcając się czytałam dalej i natrafiłam na zdanie, które podniosło mnie na duchu: “Starajcie się o większe dary. Ja zaś wskażę wam drogę jeszcze doskonalszą”. Apostoł wyjaśnia, że największe nawet dary niczym są bez miłości i że miłość jest najlepszą drogą bezpiecznie prowadzącą do Boga. Wtedy wreszcie znalazłam pokój.

Gdy zastanawiałam się nad mistycznym ciałem Kościoła, nie odnajdywałam siebie w żadnym spośród opisanych przez Pawła członków, albo raczej pragnęłam się odnaleźć we wszystkich. I oto miłość ukazała mi się jako istota mego powołania. Zrozumiałam, że jeśli Kościół jest ciałem złożonym z wielu członków, to nie brak w nim członka najbardziej szlachetnego i koniecznego; zrozumiałam, że Kościół ma serce i że to serce pała gorącą miłością. Zrozumiałam, że jedynie miłość porusza członki Kościoła i że gdyby ona wygasła, apostołowie nie głosiliby już Ewangelii, męczennicy nie przelewaliby już krwi. Zobaczyłam i zrozumiałam, że miłość zawiera w sobie wszystkie powołania, że miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i miejsca; słowem, miłość jest wieczna.

Wtedy to w uniesieniu duszy zawołałam z największą radością: O Jezu, moja Miłości, nareszcie znalazłam moje powołanie: moim powołaniem jest miłość. O tak, znalazłam już swe własne miejsce w Kościele; miejsce to wyznaczyłeś mi Ty, Boże mój. W sercu Kościoła, mojej Matki, ja będę miłością. W ten sposób będę wszystkim i urzeczywistni się moje pragnienie.

Z autobiografii św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy (Manuscrits autobiographiques, Lisieux 1957…

Z autobiografii św. Teresy od Dzieciątka Jezus, dziewicy
(Manuscrits autobiographiques, Lisieux 1957, 227-229) 

W sercu Kościoła ja będę miłością

Kiedy wielkie moje pragnienia zaczęły się stawać dla mnie męczeństwem, otwarłam listy świętego Pawła, aby znaleźć jakąś odpowiedź. Przypadkowo wzrok mój padł na dwunasty i trzynasty rozdział Pierwszego Listu do Koryntian. Przeczytałam najpierw, że nie wszyscy mogą być apostołami, nie wszyscy prorokami, nie wszyscy nauczycielami, oraz że Kościół składa się z różnych członków i że oko nie może być równocześnie ręką. Odpowiedź była wprawdzie jasna, nie taka jednak, aby ukoić moje tęsknoty i wlać we mnie pokój. 
Nie zniechęcając się czytałam dalej i natrafiłam na zdanie, które podniosło mnie na duchu: "Starajcie się o większe dary. Ja zaś wskażę wam drogę jeszcze doskonalszą". Apostoł wyjaśnia, że największe nawet dary niczym są bez miłości i że miłość jest najlepszą drogą bezpiecznie prowadzącą do Boga. Wtedy wreszcie znalazłam pokój. 
Gdy zastanawiałam się nad mistycznym ciałem Kościoła, nie odnajdywałam siebie w żadnym spośród opisanych przez Pawła członków, albo raczej pragnęłam się odnaleźć we wszystkich. I oto miłość ukazała mi się jako istota mego powołania. Zrozumiałam, że jeśli Kościół jest ciałem złożonym z wielu członków, to nie brak w nim członka najbardziej szlachetnego i koniecznego; zrozumiałam, że Kościół ma serce i że to serce pała gorącą miłością. Zrozumiałam, że jedynie miłość porusza członki Kościoła i że gdyby ona wygasła, apostołowie nie głosiliby już Ewangelii, męczennicy nie przelewaliby już krwi. Zobaczyłam i zrozumiałam, że miłość zawiera w sobie wszystkie powołania, że miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i miejsca; słowem, miłość jest wieczna. 
Wtedy to w uniesieniu duszy zawołałam z największą radością: O Jezu, moja Miłości, nareszcie znalazłam moje powołanie: moim powołaniem jest miłość. O tak, znalazłam już swe własne miejsce w Kościele; miejsce to wyznaczyłeś mi Ty, Boże mój. W sercu Kościoła, mojej Matki, ja będę miłością. W ten sposób będę wszystkim i urzeczywistni się moje pragnienie.

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski

Translate »