Matka Boska na Drodze Krzyżowej

Matka Boska na Drodze Krzyżowej

Pismo Święte niewiele mówi o obecności Matki Boskiej na drodze na Golgotę, którą musiał pokonać Jej Syn Jezus Chrystus. Jedynie św. Jan Ewangelista pisze: „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena” /J 19,25/. Był też umiłowany uczeń Chrystusa – Jan, który stał się wykonawcą testamentu, jaki tuż przed śmiercią Chrystusa na krzyżu usłyszał z Jego ust /por. J 19,26-27/. Należy zatem przyjąć za pewnik, że Matka Boska szła również za swoim umęczonym Synem, który z wielką trudnością, w bólu i cierpieniu, z ciężkim krzyżem na plecach podążał kamienistą drogą na Golgotę. Bo czyż mogła nie iść?

Dzień męki i śmierci Chrystusa był w Jerozolimie bardzo głośnym wydarzeniem, a to za sprawą arcykapłanów, którzy przez manipulację tłumem, chcieli upozorować przed Piłatem, że sąd nad Chrystusem i skazanie Go na śmierć jest wolą całego ludu /por. Mt 27,20/. Tłum był tak przez nich podburzony, że nie docierały do niego żadne argumenty Piłata o niewinności Chrystusa /por. Łk 23,14-15/, a jedyną odpowiedź, jaką słyszał i przed którą w końcu się ugiął, była: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go” /J 19,15/.

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej ukazuje Matkę Boską jedynie na IV stacji. Rodzi się pytanie, dlaczego dopiero na tej stacji? Odpowiedzi na to pytanie trudno szukać na kartach Ewangelii. Należy jej raczej szukać na samej Drodze Krzyżowej, wspinającej się wąskimi uliczkami Jerozolimy.

Matka Boska nie uczestniczyła w Ostatniej Wieczerzy, którą spożył Jezus wraz z uczniami na Górze Oliwnej, ale z pewnością zatrwożona była wieściami, które dochodziły do niej o wielkim sprzeciwie żydowskiej starszyzny i arcykapłanów wobec nauczania Chrystusa. Na pewno docierały do Niej pogłoski o ich staraniach, aby Jej Syna ukrzyżować. Dlatego udała się do Jerozolimy i zamieszkała u swoich krewnych w swoim rodzinnym domu, nieopodal Lwiej Bramy, zwanej także Bramą Maryi lub św. Szczepana. Zapewne z okna tego domu późną nocą widziała żołnierzy prowadzących Jej Syna do pałacu Kajfasza.

Następnego dnia, gdy zobaczyła zbierający się tłum przed pretorium – siedzibą rzymskiego namiestnika Piłata – poszła tam, zapewne razem z Jego uczniem – Janem. Pozostali Jego uczniowie, w obawie o swoje bezpieczeństwo, już w chwili Jego pojmania „opuścili Go i uciekli” /por. Mt 26,56/. Poszła tam, aby zobaczyć swojego ukochanego Syna. Jakby chciała swoją matczyną miłością ulżyć Jego cierpieniu. Lecz nie dane Jej było być świadkiem niesprawiedliwego procesu i skazania na śmierć, a następnie bezlitosnego biczowania, lżenia i ukoronowania ciernią. A wszystko to działo się w asyście krzyków, wzajemnego podjudzania i eskalacji nienawiści zgromadzonego tłumu. W tej sytuacji wystarczyłoby, gdyby ktoś rozpoznał Maryję, jako Matkę Chrystusa, a wtedy Jej życie mogło być zagrożone. Dlatego przeszła wzdłuż pretorium i udała się w miejsce, w którym droga na Golgotę skręcała w lewo i kilkanaście metrów dalej stanęła, i… czekała na Syna.

Długo czekała, nim zza zakrętu wyłonił się Jej Syn; mocno pochylony pod ciężarem przygniatającego Go krzyża. Szedł powoli ciężko stawiając kroki. Nagle unosi lekko głowę i… dostrzega swoją Matkę. Nogi się pod Nim ugięły, siły Go opuściły. Upada – pierwszy raz na tej drodze. Wiedział, bowiem doskonale, co przeżywa Jego Matka od chwili, gdy Go ujrzała z krzyżem na ramionach. Tak nagłe spotkanie z Matką sprawiło, że siły Go opuściły. Po chwili wstaje i idzie dalej, dochodzi do swojej Matki, patrzy na Nią przez chwilę. Jego wzrok zdaje się mówić: „Nie rozpaczaj, jestem w tym, co należy do mego Ojca” /por. Łk 2,49/. Maryja trafnie odczytuje Jego spojrzenie, gdyż w milczeniu pozwala, aby szedł dalej, chociaż Jej Serce przebite mieczem wielkiego bólu, mocno krwawi. Czy to wówczas zaakceptowała to, że Jej Syn spełnia wolę swego Ojca? Że właśnie teraz się to stać musi? Wychowana w świątyni, znała przecież zapowiedzi proroków.

Nie zostaje w miejscu, lecz powoli, podtrzymywana przez Jana, podąża za nim aż na Golgotę. Matka Boska idąc za swoim Synem, widziała Jego upadki, Jego słanianie się na nogach, ból ciężaru przygniatającego Go krzyża, lecz nie mogła w niczym Mu pomóc. Jej Serce przepełnia niewysłowiona wdzięczność dla Szymona z Cyrenei, który pomaga Mu dźwigać krzyż i Weroniki, która ryzykując własnym życiem, odważyła się podejść do Niego, aby otrzeć Jego twarz z krwi i potu.

Na Golgocie dokonuje się pełnia słów starego Symeona, wypowiedziana zaledwie 40 dni po narodzenia Jezusa: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” /Łk 2,35/. Cierpi razem z Synem, gdy przybijają Go do krzyża i potem, gdy wisi na krzyżu i umiera w wielkich męczarniach. A do tego ten bezlitosny tłum, wyśmiewający Go, szydzący z Jego cierpienia, ubliżający Mu… Św. Bernard będzie się modlił do Niej słowami: „Ty bowiem współcierpiałaś z Nim w duchu w taki sposób, że przeżywałaś cierpienie ciała.”

Gdy Chrystus umarł, a tłum się rozszedł, stanęła pod krzyżem u stóp Syna. „Stoi Matka obolała,/ Łzy pod krzyżem przepłakała,/ Gdy na krzyżu Syn jej mrze./ Jakże w duszy jest zmartwiona,/ zasmucona, zachmurzona,/ aż ją poprzeszywał miecz” /Stabat Mater dolorosa/. Cierpiała, chociaż cierpienie Jej Syna już ustało. Na nic się zdała świadomość, że taka jest wola Jego Ojca, że sama zgodziła się na to, mówiąc Bożemu posłańcowi w czasie Zwiastowania: „Niech mi się stanie według twego słowa” /por. Łk 1,38/. Cierpiała zwyczajnie, po ludzku. Cierpiała, jak każda matka, której stanęła w obliczu śmierci swojego dziecka; a nawet bardziej, bo patrzyła na tę śmierć, przepełniona swoją bezsilnością. Gdy Józef z Arymatei z pomocą Nikodema zdjął Ciało Chrystusa z krzyża /por J 19,38-39/, oddał Je Matce, aby mogła chociaż jeszcze raz przytulić Go do swojej piersi i zmyć swoimi łzami chociaż niektóre krwawe plamy z Jego Ciała.

Dopiero na trzeci dzień, w niedzielny poranek wraz w wieścią, że Jej Syn zmartwychwstał, na Jej twarzy pojawił się uśmiech, a Serce przepełniła radość.

Tadeusz Basiura

Życie zawsze jest dobrem

Życie zawsze jest dobrem. Człowiek jest powołany, aby zrozumieć głęboką motywację tego intuicyjnego przeświadczenia, które jest też faktem poznawalnym doświadczalnie.
Dlaczego życie jest dobrem? To pytanie pojawia się w całej Biblii i już na jej pierwszych stronicach znajduje trafną i zdumiewającą odpowiedź. Życie, które Bóg daje człowiekowi, jest inne i odrębne od życia wszelkich innych stworzeń żyjących, jako że człowiek, choć jest spokrewniony z prochem ziemi (por. Rdz 2, 7; 3, 19; Hi 34, 15; Ps 103 [102], 14; 104 [103], 29), jest w świecie objawieniem Boga, znakiem jego obecności, śladem jego chwały (por. Rdz 1, 26-27; Ps 8, 6). Na to właśnie pragnął zwrócić uwagę św. Ireneusz z Lyonu w swoim znanym powiedzeniu: „Chwałą Bożą jest człowiek żyjący”. Człowiek zostaje obdarzony najwyższą godnością, która jest zakorzeniona w wewnętrznej więzi łączącej go ze Stwórcą: jaśnieje w nim odblask rzeczywistości samego Boga.
Evangelium vitae, 34

Wybrany nowy generał Zakonu Paulinów

Nowym generałem Zakonu Paulinów został wybrany o. Arnold Chrapkowski, dotychczasowy wikariusz generalny Zakonu.

zdjecieNowe
Wyboru dokonała dziś, tj. w czwartek, 6 marca, obradująca na Jasnej Górze od soboty Kapituła Generalna Zakonu Paulinów.

O. Arnold Chrapkowski ma 46 lat, urodził się 28 kwietnia 1968 r. w Dziemianach w diec. pelplińskiej.

Pierwszą profesję zakonną złożył 8 września 1988 r., a profesję wieczystą 30 lipca 1993 r. Święcenia kapłańskie przyjął 18 czerwca 1994 roku. Jest doktorem prawa kanonicznego.

O. Arnold Chrapkowski jest 86. z kolei generałem Zakonu Paulinów. Zastąpił na tym stanowisku o. Izydora Matuszewskiego, który funkcję generała pełnił od 2002 r., przez 2 kadencje, czyli przez 12 lat.

6 lat temu, 26 lutego 2008 roku, o. Arnold Chrapkowski został wybrany wikariuszem generalnym Zakonu Paulinów (I-szym definitorem). Wikariusz pełni funkcję najbliższego współpracownika i zarazem zastępcy generała.

O. Arnold Chrapkowski podczas tegorocznych obrad został wybrany na przewodniczącego Kapituły, czyli osobę, która po zdaniu urzędu generała, wolą ojców i braci, pełni najwyższą władzę do czasu wyboru nowego generała.

Tuż po wyborze, w zabytkowej Bibliotece jasnogórskiej zebrali się ojcowie i bracia paulini, aby uczestniczyć w ceremonii objęcia urzędu przez nowego generała Zakonu.

Następnie, po godz. 12.00, ojcowie i bracia paulini zebrali się w Kaplicy Matki Bożej, aby uczestniczyć w modlitwie i zawierzeniu nowego generała paulinów. Po ogłoszeniu nazwiska nowego generała Zakonu Paulinów, wszyscy odśpiewali dziękczynny ‘Te Deum’ – ‘Ciebie Boga wysławiamy’. Następnie głos zabrał nowy generał Zakonu o. Arnold Chrapkowski.

„Czcigodni ojcowie i bracia w paulińskim powołaniu, drodzy w Chrystusie Panu wierni, którzy gromadzicie się przed Cudownym Wizerunkiem Jasnogórskiej Maryi – mówił nowy generał o. Arnold Chrapkowski – Wczoraj rozpoczęliśmy, obrzędem posypania naszych głów popiołem, czas Wielkiego Postu. Dziś ojcowie i bracia zebrani na Kapitule Generalnej zlecili mi urząd najwyższego przełożonego Paulińskiego Zakonu. Ten wybór przyjmuję wraz z popiołem, który wczoraj został złożony na moją głowę. Ten urząd, który przyjąłem, nie dla swojej chwały, ale po to aby pamiętać cały czas, że jestem prochem i w proch się obrócę, a to, co zostało mi zlecone, jest nie dla dobra mojego, ale dla dobra tej wspólnoty zakonnej, na której czele zostałem teraz postawiony”.

„Przyjmuję odpowiedzialność za Zakon z ogromnym dziedzictwem i w tym momencie pragnę ogarnąć pamięcią i modlitwą wszystkich moich zakonnych współbraci rozsianych na całym świecie w 17 krajach, w 71 klasztorach i domach naszego Zakonu. To, co zlecone jest Kapitule Generalnej, to nie tylko wybór, ale to przede wszystkim spojrzenie. Spojrzenie oczami współczesności na historię i dziedzictwo naszego Zakonu. Zakonu nie tworzymy od dzisiaj, tą wielką historię przyjmujemy i pragniemy przenieść we współczesność. Hasłem naszej Kapituły jest wierność dziedzictwu błogosławionego Jana Pawła II i Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Pragniemy wsłuchać się w ich głos, ten głos usłyszeć w nowej rzeczywistości, zawsze przy Cudownym Wizerunku Jasnogórskiej Maryi. W ten Wizerunek wpisane jest powołanie każdego paulina, w ten Wizerunek wpisane jest nasze życie i nasze posługiwanie” – mówił nowy generał paulinów.

„Pragnę wyrazić ogromną wdzięczność poprzednim Ojcom Generałom, począwszy od o. Jerzego Tomzińskiego, przez o. Jana Nalaskowskiego, o. Józefa Płatka, o. Stanisława Turka, aż po o. Izydora Matuszewskiego. Wyrażam im wdzięczność ludzką i modlitwę za to dobro, które każdy z nich wpisał w nasz pauliński Zakon i z pokorą proszę was, tu zgromadzonych i moich współbraci, byśmy my paulini, temu powołaniu byli zawsze wierni. Niech Maryja wspiera nas i dopomaga. Wszystkich proszę o modlitwę w intencji i Kapituły Generalnej i całego naszego Zakonu, byśmy potrafili dawać właściwe świadectwo życia i nieść radość ewangelii drugiemu człowiekowi. Bóg zapłać”.

Po przemówieniu odśpiewano łacińską antyfonę ‘Monstra Te esse Matrem’ – ‘Okaż nam się Matką’.

o. Stanisław Tomoń

Spotkanie formacyjne Apostolatu Maryjnego

  „Miłość wyraża się nie tylko w rozdawaniu mienia, ale o wiele bardziej w dzieleniu się Bożą nauką i w osobistej posłudze bliźniemu” – św. Maksym Wyznawca.

                                     Św. Ludwika de Marillac

( 1591 – 1660 )

Założycielka Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, popularnych szarytek, zaopatrzona w Chrystusa cierpiącego „źródła i wzoru wszelkiej miłości”, stworzyła wespół z św. Wincentym a Paulo prototyp opieki nad ludźmi w podeszłym wieku: aby nie tracili godności i mieli poczucie, że są potrzebni. W pewnym momencie przyjęła krzyż i zaczęła z niego czerpać siłę; stała się „zadowolona mimo powodów do niezadowolenia”: wypracowała w sobie pokój serca.
Eugeniusz Łukaszewski  

Informacje o korespondencyjnym kursie biblijnym

b_KKB
Kraków 01.03.2014

Wydział Pedagogiczny Akademii Ignacjanum w Krakowie organizuje korespondencyjny Kurs Biblijny.

Celem kursu jest ułatwienie poznania i rozumienia ksiąg Pisma Świętego. W kursie może brać udział każdy zainteresowany Pismem Świętym.

Podstawowe informacje o kursie można uzyskać na stronie internetowej: www.kursbiblijny.deon.pl/ oraz pod podanymi adresami: e-mailowymi oraz adresem pocztowym. Na te adresy można też wysyłać zgłoszenia udziału w kursie:

zmarek@jezuici.pl
zmarek@ignatianum.edu.pl

albo: ks. Zbigniew Marek 
ul. Zaskale 1, 30-250 Kraków 
“Kurs Biblijny”.

Konserwacja figury Matki Bożej z Dzieciątkiem

MBJak wszyscy zauważyli, z wnętrza kościoła klasztornego zniknęła figura Matki Bożej z Dzieciątkiem, nazywana przez nas Matką Matek. Co się stało ? Przeprowadzone przez uprawnionego, dyplomowanego konserwatora malarstwa i rzeźby polichromowanej oględziny, wykazały bardzo zaawansowany proces ubytków gruntu i polichromii, którymi pokryta jest figura. W tej sytuacji postanowiono podjąć fachową konserwację figury, która takim zabiegom była ostatnio poddana w 1979 r. /wcześniej w 1939 r./. Po uzyskaniu pozwolenia Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu, powyższe prace wykona Pracownia Konserwacji Dzieł Sztuki „ANTA” z Kostrzyna Wielkopolskiego, dokąd figura została przewieziona. Przewidywany okres konserwacji figury to około 9.miesięcy. Z uwagi na znaczny koszt prac konserwatorskich, Parafia wystąpiła do Wielkopolskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu oraz do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu dofinansowanie powyższych prac. Jednocześnie prowadzone są rozmowy z potencjalnym wykonawcą – Zakładem Brązowniczym z Poznania – na temat wykonania nowych insygniów tj. koron dla Matki Bożej i Dzieciątka oraz berła i jabłka, które były elementem wyposażenia figury od XVII w., a które zaginęły. Jak możemy wyczytać z opracowania prof. dr hab. Andrzeja M. Wyrwy „Wągrowiec – Klasztor Pocysterski”: „w przedwojennym wnętrzu, obok ołtarza głównego, który był wypełniony XVII-wieczną płaskorzeźbą przedstawiającą Wniebowzięcie NMP, znajdowało się pięć ołtarzy bocznych. Obok głównego znajdował się ołtarz, w którym stała, zachowana do dziś, późnogotycka rzeźba Madonny z Dzieciątkiem z ok. 1510 r. Rzeźba ta jest jedynym z niewielu elementów pierwotnego wyposażenia kościoła w obecnym jego wnętrzu. Została ona wykonana z drewna lipowego w warsztacie św. Wolfganga w Toruniu”.

Figura Matki Bożej, decyzją Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Poznaniu – Wydział Kultury – Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z dnia 21 marca 1972 r. została wpisana do rejestru zabytków województwa poznańskiego.

Figura jest wysokości 2,1 m. Na bordiurze płaszcza umieszczony jest napis w języku łacińskim:„Regina coeli, laetare, alleluia. Quia quem meruisti portare, alleluia. Resurrexit sicut dixit, alleluia. Ora pro nobis Deum, alleluia”.

 Są to pierwsze słowa hymnu Laetare śpiewanego w czasie Rezurekcji. Słowa te znaczą w języku polskim : „Królowo Nieba, wesel się, alleluja, albowiem Ten, któregoś nosić zasłużyła, alleluja, Zmartwychwstał, jak powiedział, alleluja. Módl się za nami do Boga, alleluja”.

Po przeprowadzeniu prac konserwatorskich, rozważana jest koncepcja umieszczenia figury Matki Bożej w głównym ołtarzu.

Janusz Marczewski

Legenda o trzech drzewach

th_IMG_8735Dawno temu, w lesie na wysokim wzgórzu rosły trzy piękne drzewa. Pewnego dnia zaczęły zwierzać się sobie z tego, o czym marzą i jakie mają ciche pragnienia. Pierwsze drzewo powiedziało: “Moim marzeniem jest, żeby kiedyś zrobiono ze mnie piękną szkatułkę, rzeźbioną i obijaną złotem. W niej, żeby przechowywane były klejnoty, złoto, srebro i żeby wszyscy ludzie podziwiali moją piękność. Drugie drzewo powiedziało: “Kiedyś stanę się dużym i bardzo mocnym statkiem. Będę przewozić królów i królowe w dalekie miejsca, i wszyscy będą czuli się bezpiecznie, widząc moją odporność.”
Trzecie drzewo powiedziało: “Ja chcę być najwyższym i najprostszym drzewem w całym lesie. Chcę, by ludzie, gdy mnie zobaczą na wzgórzu, podziwiali moją potęgę, chwalili Boga widząc, jak moje konary sięgają nieba i przez to pamiętali mnie na zawsze.”
Upłynęło kilka lat i któregoś dnia przyszło do lasu paru drwali. Jeden z nich podszedł do pierwszego drzewa i powiedział: “To drzewo wygląda szlachetnie, myślę, że uda mi się sprzedać go cieśli”. Drzewo było zadowolone, bo wiedziało, że cieśla zrobi z niego piękną szkatułkę.
Inny drwal zaczął ścinać drugie drzewo i stwierdził, że jest bardzo mocne, więc będzie się nadawać na statek i uda mu się sprzedać je w porcie. Drzewo było zachwycone, widząc spełniające się marzenia.
Gdy drwale podeszli do trzeciego drzewa, ono zadrżało ze strachu. Wiedziało, że jeśli drwale je zetną, to nie spełnią się żadne jego marzenia. Trzeci drwal powiedział, że nie potrzebuje jakiegoś specjalnego drzewa, i to właśnie mu wystarczy.
Cieśla po kupnie pierwszego drzewa zastanawiał się, co z niego zrobić. W końcu zrobił żłobek, który wypełniono sianem i zwierzęta jadały z niego. To nie było wcale tym, o czym drzewo marzyło.
Drugie drzewo zostało pocięte na deski i zbudowano z niego mały statek rybacki. Jego marzenia o tym, by przewozić królów i być potężnym statkiem, również szybko się skończyły.
Trzecie drzewo zostało pocięte na duże klocki i pozostawione bez użytku przez wiele lat.
Powoli drzewa zapomniały o swoich marzeniach. Ale któregoś dnia do pomieszczenia dla zwierząt przyszli mężczyzna i kobieta. Ona urodziła dziecko i położyli je w żłobku. Pasterze i królowie zaczęli odwiedzać to dziecko i nagle drzewo zrozumiało, że leżał w nim najdroższy klejnot na świecie.
Minęło znowu trochę lat i grupka mężczyzn wsiadła w mały statek rybacki. Jeden z nich był bardzo zmęczony i zaraz usnął. Odpłynęli trochę od brzegu, a na morzu powstała wielka burza. Drzewo, z którego zrobiono statek bało się, że nie będzie w stanie ochronić tych ludzi przed utonięciem. Mężczyźni byli przerażeni i obudzili tego jednego, który spał. Ten wstał i w jednym momencie uspokoił burzę. Drzewo zrozumiało wtedy, że wiozło kogoś najwspanialszego, wiozło Króla Królów.
Na koniec ktoś zobaczył drzewo, leżące bez użytku. Zabrano je, pocięto i niesiono przez miasto. Ludzie śmiali się i ubliżali człowiekowi, który je niósł. Gdy się zatrzymali, człowieka tego przybito do drzewa i wzniesiono na wzgórzu, by umarł. Ziemia się zatrzęsła, ciemno się zrobiło w ciągu dnia i drzewo zrozumiało nagle, że stało wysoko na wzgórzu, że było mocne, i że znalazło się najbliżej nieba i Boga, bo Zbawiciel właśnie umarł na nim.
Jaki jest morał tej legendy? Gdy w życiu coś ci się nie darzy, plany ci się krzyżują, wiedz że Pan Bóg ma plan, przeznaczony specjalnie dla ciebie. Jeśli mu zaufasz, to otrzymasz więcej błogosławieństw, niż kiedykolwiek mógłbyś sobie wyobrazić. Każde z drzew otrzymało to, czego pragnęło, tylko nie w taki sposób, w jaki się spodziewało. My często nie wiemy, co nas czeka, nie możemy znać zamiarów Ojca Niebieskiego wobec nas: wiemy tylko, że jego drogi są inne niż nasze, ale one są zawsze lepsze.
Niech Pan Bóg ci błogosławi dzisiaj i zawsze.

Musicie wzrastać

Musicie wzrastać, to znaczy rozwijać się dzień po dniu, stawać się dojrzałymi i pełnymi mężczyznami i kobietami, ale – zwróćcie uwagę – nie tylko w sensie fizycznym, lecz także i przede wszystkim, w sensie duchowym. Byłoby zbyt mało wzrastać jedynie w ciele (dba oto w gruncie rzeczy sama natura); potrzebne jest przede wszystkim wzrastanie duchowe, i to osiąga się ćwicząc te zdolności, które Pan – są to różne Jego dary – złożył wewnątrz nas, a mianowicie: inteligencja, wola, zdolność do miłowania Go i kochania bliźniego.
Jan Paweł II

Klasztor Paulinów i Parafia Wniebowzięcia NMP w Wągrowcu, Kościół Piotra i Pawła Wągrowiec, Klasztor Pocysterski