Modlitwa o dary Ducha Świętego

Duchu Święty Boże, Duchu Ojca i Syna, korząc się
przed Boskim majestatem Twoim, w obliczu nieba i ziemi,
poświęcam Ci i oddaję duszę mą i ciało.

Uwielbiam blask nieskończonej Twej czystości,
doskonałość Twojej sprawiedliwości,

potęgę Twojej miłości.

Ty jesteś światłem i siłą mej duszy.

Przez Ciebie żyję, myślę i działam.

Obym niewiernością łasce Twojej nie zasmucał Ciebie,

nie zgrzeszył przeciw Tobie!

Spraw niech nieustannie wsłuchuję się w głos Twój,

niech idę za Twymi natchnieniami i poruszeniami.

O Duchu Święty, Dawco daru miłości, rozlewaj miłość Bożą w sercach naszych.

O Duchu Święty, Dawco daru mądrości, oświecaj nas.
O Duchu Święty, Dawco daru rozumu, pouczaj nas.
O Duchu Święty, Dawco daru rady, radź nam i kieruj nami.

O Duchu Święty, Dawco daru mocy, umacniaj nas.
O Duchu Święty, Dawco daru umiejętności, rozpraszaj naszą nieświadomość.
O Duchu Święty, Dawco daru bojaźni Bożej, oswobódź nas od wszelkiego grzechu,

byśmy nie utracili Boga.
O Duchu Św. Dawco pokoju, obdarzaj nas Twoim pokojem.

O Duchu Święty, Dawco wolności, wyzwalaj nas z wszelkiej niewoli.

O Duchu Święty, Dawco pocieszenia, pocieszaj nas w naszych smutkach i zmartwieniach.

     Błagamy Cię, Duchu Święty Boże, udzielaj nam mocy, abyśmy w każdej chwili życia kierowali się dobrocią i życzliwością, słodyczą i wiernością, cierpliwością i miłością, radością i wyrozumiałością.

Duchu Święty, razem z Jezusem prowadź nas do Ojca.
Amen.

Modlitwa do Trójcy Przenajświętszej

Boże MÓJ, Trójco, którą uwielbiam, pomóż mi zapomnieć o sobie samej, abym mogła zamieszkać w Tobie, nieporuszona, spokojna – tak, jakby moja dusza była już w wieczności. Oby nic nie zmąciło mego pokoju ani nie wyprowadziło mnie z Ciebie, o mój Niezmienny, ale niech każda chwila unosi mnie coraz dalej, w głębię Twego Misterium! Uspokój duszę moją. Uczyń ją swym niebem, swoim mieszkaniem umiłowanym i miejscem swego spoczynku. Niech nigdy nie zostawię Cię tam samego, ale niech trwam tam całą sobą, cała – czuwając przebudzona w wierze, cała – adorując (wielbiąc), cała – poddana Twemu twórczemu działaniu.

* O Chryste mój, Umiłowany, ukrzyżowany z Miłości! Chciałabym zostać oblubienicą Twego Serca. Chciałabym złączyć się z Tobą w jedno. Chciałabym okryć Cię chwałą i ukochać Ciebie tak, iżbym śmierć poniosła z miłości! Ale czuję swą bezsilność. Błagam Cię, przyoblecz mnie w siebie i duszę moją dostosuj do wszelkich poruszeń Swojej duszy. Ogarnij mnie, pochłoń, zanurz, zastąp moje miejsce, aby moje życie promieniowało jedynie Twoim życiem. Przyjdź do mnie jako Ten, który uwielbia, wynagradza i zbawia.

* O Verbum, Odwieczne Słowo mego Boga! Chcę przebyć życie słuchając Ciebie. Chcę być najzupełniej pojętną, aby Cię zrozumieć, od Ciebie wszystkiego się nauczyć. A następnie, poprzez ciemności, całą pustkę i własną bezsilność chcę zawsze wpatrywać się w Ciebie i trwać w Twojej wielkiej Światłości, Gwiazdo moja umiłowana! Olśnij mnie tak, abym nie zdołała oddalić się poza okrąg promieni Twego światła.

* Ogniu trawiący, Duchu Miłości, zstąp na mnie! Niech w mojej duszy dokona się jakby wcielenie Słowa. Niech stanę się dla Niego jakby nowym człowieczeństwem, w którym mógłby odnawiać swą Tajemnicę.

* A Ty, mój Ojcze, skłoń się ku swemu ubogiemu, maleńkiemu stworzeniu, “osłoń je swym Cieniem”, racz w nim widzieć jedynie “Umiłowanego”, w którym złożyłeś całe swe upodobanie.

* O, moi Trzej! moje Wszystko! moja Szczęśliwości! Samotności nieskończona! Bezmiarze, w którym się zatracam! Oddaję się Wam, jako zdobycz ofiarna. Ukryjcie się we mnie, ażebym mogła ukryć się w Was, w oczekiwaniu na wejście w waszą Światłość i przepaść bezmiaru waszych doskonałości.

Św. Elżbieta od Trójcy Świętej

Czuwać to znaczy żyć mądrze, żyć tym, co prowadzi do życia

Czuwajcie! To wezwanie Pan Jezus powtarza nam w Ewangelii niezmiernie często. Co ono znaczy? I dlaczego mamy czuwać?

Czuwać znaczy przede wszystkim „nie spać”, aby wyczekiwać kogoś lub czegoś ważnego. Otóż czujność jest podstawową postawą chrześcijanina, ucznia Chrystusa: Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie (Mt 24,42). Mamy czuwać, abyśmy byli gotowi na przyjście Pana. Dzisiaj, 2000 lat po przyjściu na świat Mesjasza i dokonaniu przez Niego dzieła odkupienia, czuwanie odnosi się do drugiego przyjścia Jezusa, to znaczy do paruzji. Będzie ona jednocześnie oznaczała koniec świata i sąd ostateczny. Pan Jezus mówi w Ewangelii, że dzień Jego przyjścia będzie niespodziewany, podobnie jak za czasów Noego, gdy potop przyszedł nagle i potopił ludzi, całkowicie pochłoniętych troskami i radościami życia doczesnego. Potop był dla nich zaskoczeniem i tragedią. W jednym momencie stracili wszystko, w czym widzieli swoje szczęście. Ich życie okazało się wielką ułudą.

Czytaj dalej Czuwać to znaczy żyć mądrze, żyć tym, co prowadzi do życia

Z łaski Twojej żyjemy

Dziękuję Ci, Panie, ponieważ Cię kocham.
Najwyższy, nie opuszczaj mnie,
bo Ty jesteś całą moją nadzieją.
Wdzięcznie przyjąłem Twoją łaskę,
to ona daje mi życie.
W Panu jest moja nadzieja,
nie lękam się niczego.
Choćby cały świat się zachwiał,
będę stał prosto – przy Tobie.
Choćby wszystko, co jest widzialne,
miało zginąć, ja nie zginę,
bo Pan jest jest ze mną,
a ja z Nim jestem.
Alleluja!

Piąta Oda Salomona (II w.)

Czym jest oliwa w lampach

Co symbolizuje ta oliwa, której zabrakło pannom nierozsądnym, tak że zgasły ich lampy, a one same nie zostały wpuszczone na ucztę weselną? W ogóle zauważmy, że te panny nie uczyniły nic złego. Zabrakło im tylko czegoś bardzo ważnego, bez czego nie mogły być przyjęte do wspólnoty zbawionych.

Pan Jezus nie tylko w tej przypowieści przestrzegał, że nie każda sprawiedliwość otworzy nam bramy życia wiecznego. „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”.

Myślę, że widać już jasno, czym jest ta oliwa w lampach panien mądrych i jakiej oliwy zabrakło pannom nierozsądnym. Jest to miłość Boża, jest to łaska uświęcająca, jest to postawa zawierzenia siebie Panu Bogu.

Wielu największych nauczycieli Kościoła – i to już począwszy od Orygenesa, Hieronima, Grzegorza – dzisiejszą przypowieść łączyło z ludzkimi zmysłami. Nasze zmysły – mówił np. Orygenes albo wszystkie pięć są mądre, albo wszystkie pięć są głupie. Na przykład nasze oczy, jeżeli są mądre, to starają się zauważyć bliźnich, ich potrzeby, kłopoty, radości. Nasze uszy, jeżeli są mądre, to starają się słuchać bliźniego i nie zagłuszać go naszą własną mową i naszym egoizmem; starają się też słuchać słowa Bożego. Nasz dotyk, jeżeli jest mądry, to stara się tworzyć przestrzenie wzajemnej życzliwości.

Krótko mówiąc, chodzi o to, że każdy z naszych zmysłów ma w sobie zdolność otwierania się na to, co duchowe. My jesteśmy cieleśni, ale ciała nasze mają taką cudowną zdolność służenia duchowi za narzędzie. I w ten sposób również naszymi zmysłami możemy i powinniśmy chwalić Pana Boga.

Jacek Salij OP

Jak spędzać niedzielę

To, o czym człowiek myśli, i kim jest, można poznać po tym, jak spędza czas. Zachować sens i obyczaj chrześcijańskiej niedzieli, to znaczy mieć czas dla Boga: uznawać Go publicznie i osobiście oraz przeznaczać dla Niego część swojego czasu.

Toteż niedzielne wycieczki powinno się zawsze planować w taki sposób, żeby w ich ramach znalazło się odpowiednie miejsce na świąteczną liturgię. To nie zmniejsza rekreacyjnych walorów wycieczki, a wręcz przeciwnie – zwiększa je i zapewnia obecność ducha.

Ponadto mieć czas dla Boga to znaczy mieć czas dla siebie nawzajem. Niedziela powinna być dniem rozmów, spotkań, dniem, w którym cieszymy się swoją obecnością i za każdym razem uczymy się rozumieć siebie na nowo. Niedziela jako dzień Boży jest równocześnie dniem człowieka, dlatego otwiera rozległe pole do autentycznych kontaktów osobistych: wspólnej zabawy, rozwijania zainteresowań, rodzinnego muzykowania, powtarzania czy odnawiania zwyczajów i tradycji, przyjmowania i udzielania gościny, pielęgnowania stosunków sąsiedzkich – można wymienić wiele rzeczy.

Wreszcie niedziela zawsze powinna się odróżniać od pozostałych dni świątecznym, religijnym charakterem gromadzenia się przy stole i wspólnego posiłku. To podobieństwo do uczty eucharystycznej właśnie przez swoje religijne nacechowanie i ukierunkowanie na Dawcę wszelkiego dobra może najskuteczniej chronić przed niedorzecznym i grubiańskim przesytem, który nierzadko jest próbą zaspokojenia duchowego głodu i zapełnienia duchowej „próżni”.

papież Benedykt XVI

Papież Benedykt XVI, papież w latach 2005-2013. („Miłości można się nauczyć”, IW PAX, Warszawa 2013).

Wrażliwy na Twój głos, Maryjo

Najwrażliwszy na głos Maryi Jan Chrzciciel drgnął w łonie matki swej Elżbiety, gdy usłyszał pozdrowienie Matki Boga. Budująca to wrażliwość, wstrząsa całą istnością człowieka.

Spraw Maryjo, bym zawsze był wrażliwy na głos Twój, jak Poprzednik Syna Twojego był wrażliwy na pierwsze słowo Twego pozdrowienia.

Szczęśliwy, że dosłyszał Ciebie wśród ciemności macierzyńskiego łona. Już był gotów biegnąć, by wypełnić swoje zadanie.

Obudzaj, Matko, we mnie tę gotowość przepowiadania Syna Twego. Jestem dotąd w więzieniu jak i Jan. Ale niech moja gotowość zastąpi czyny, do których jestem gotów.

sługa Boży Stefan Wyszyński

Tajemnice radosne

4. OFIAROWANIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI JEROZOLIMSKIEJ

A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim.  Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego9 Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa,  on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: 
«Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu 
w pokoju, według Twojego słowa. 
 Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, 
któreś przygotował wobec wszystkich narodów: 
światło na oświecenie pogan 
i chwałę ludu Twego, Izraela»  (Łk 2, 25-32).

*

Z kazania św. Sofroniusza:

Oto pojawiło się „Światło prawdziwe, które oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi”. Oświećmy się nim, bracia, i świećmy nim wszyscy. Niechaj nikt z nas nie pozostaje z dala od tego Światła. Niechaj nikt, kto go otrzymał, nie trwa dłużej w ciemnościach. Idźmy wszyscy jaśniejący, idźmy wszyscy oświeceni i przyjmijmy wraz ze starcem Symeonem jasne i wieczne Światło. Wraz z nim wychwalajmy i dziękujmy Bogu, Ojcu światłości, który zesłał prawdziwe Światło, rozproszył ciemności i nas wszystkich uczynił jaśniejącymi.

*

Starzec Symeon całe życie czekał na ten moment – aby mógł ujrzeć Zbawiciela. Od Symeona uczmy się cierpliwości wobec Boga, który przychodzi wtedy, kiedy czas jest dojrzały, który nie zwleka, ale sam jest cierpliwy. Od Symeona uczmy się też wierności. Choć tyle razy przychodził do świątyni i jego oczy nie znajdowały Zbawiciela, przychodził wciąż na nowo. Dzień po dniu dochowywał wierności Bogu.

Siła modlitwy

Modlitwa to najważniejsza forma rozmowy, do jakiej zdolny jest człowiek. To rozmowa, która dosłownie ratuje nam życie. To rozmowa, której nie zastąpią nawet tysiące godzin rozmów z najmądrzejszymi i najbardziej kochającymi ludźmi

Wielcy ludzie tego świata zwykle nie mają dla nas czasu. Bóg nie jest do nich podobny. On ma dla nas czas nieustannie — w dzień i w nocy. Gdy zdamy sobie sprawę, że Pan wszechświata chce z nami osobiście rozmawiać, modlitwa przestanie być obowiązkiem, a stanie się przywilejem.

Spotkanie na szczycie

Modlitwa to najważniejsza forma rozmowy, do jakiej zdolny jest człowiek. To rozmowa, która dosłownie ratuje nam życie. To rozmowa, której nie zastąpią nawet tysiące godzin rozmów z najmądrzejszymi i najbardziej kochającymi ludźmi. Modlitwa to trwanie przy Bogu, który nas w pełni rozumie, który nieomylnie wyjaśnia nam sens życia i który w każdej sytuacji wskazuje nam najlepszą, najbardziej błogosławioną ze wszystkich możliwych dróg życia. Modlitwa to czułe spotkanie z Miłością. Modlitwa to spotkanie z Kimś najważniejszym. To rozmawianie z Tym, który nas stworzył, który nas we wszystkim rozumie, który objawia się jako Abba — serdeczny Tatuś, który kocha mocarną miłością ojcowską i najczulszą miłością macierzyńską.

Rozmowy z ludźmi i rozmowy z Bogiem

Rozmawianie to jeden z głównych elementów naszej codzienności. Jednak nie każda rozmowa jest wartościowa. Nie każda służy naszemu dobru czy dobru drugiej osoby. Niektóre rozmowy smucą, osłabiają i odbierają radość. Rozmawiać można z bardzo różnych powodów. Czasem rozmawiamy z kimś po to, by się czegoś dowiedzieć, by prosić o pomoc czy żeby wesprzeć tego, kto nie radzi sobie z życiem. Niektóre nasze rozmowy bywają powierzchowne, zbędne, a nawet grzeszne. Podobnie nie każda rozmowa z Bogiem jest wartościowa i dojrzała. Nie każda rozmowa z Bogiem jest modlitwą. Jeśli odmawiamy pacierz czy uczestniczymy w Eucharystii tylko dlatego, że ktoś nam to nakazał lub że w danej sytuacji tak „wypada” albo gdy próbujemy zakrzyczeć Boga naszymi wypaczonymi przekonaniami o sobie, świecie i sensie życia, to wtedy nie modlimy się i nie pozwalamy Bogu, by umacniał nas swoją bliskością, miłością i mądrością.

Modlitwa to miłość

Czytaj dalej Siła modlitwy

Uciekajmy się ufnie pod opiekę Maryi

Zanim ukażemy, jak śmiało możemy ufać patronatowi Najświętszej Dziewicy, dobrze będzie rozważyć naszą nędzę i naszą godną politowania sytuację. Nie jest dobrze mieć wrogów, jednak z pewnością niebezpieczniejsze jest mieć ich, ale ich nie znać. Dlatego pomocne dla nas będzie rozpoznanie naszych wrogów. Jesteśmy ludźmi; jesteśmy grzeszni. Diabeł niesprawiedliwie pragnie naszego potępienia; Bóg sprawiedliwie pragnie ukarania nas. Mamy więc przeciwko sobie niebo i piekło, i tkwimy w środku, wystawieni tak na gniew Boży, jak i przebiegłość diabła.

Nie trapcie się, moi bracia i siostry. W Maryi mamy obrończynię przed gniewem nieba i wściekłością piekła. Ona może rozbroić sprawiedliwość Boga i pokonać zamysły diabła. Ona przeraża wroga naszych dusz, bo jest potężna jak armia przygotowana do bitwy. Ona jest tą niewzruszoną wieżą, której żaden wróg nie może zburzyć; wisi na niej tysiąc puklerzy, wszystkie tarcze dzielnych mężów. Ta broń służy ku naszej obronie i obaleniu naszych wrogów. Abyśmy byli bezpieczni, musimy tylko wycofać się do tej wieży i w niej pozostawać. Gdybyśmy mieli się jeszcze czegokolwiek obawiać, to niech to będzie lęk przed oddaleniem się od Maryi i Jej obrony. Bądźmy więc ufni i nie lękajmy się niczego. Ale słyszę, że ktoś oponuje: musimy bać się nie tylko wściekłości diabła, lecz także sprawiedliwego gniewu Bożego, który niestety nasze grzechy zbyt często wywołują. To właśnie nas przeraża; to przez to się chwiejemy. Jest prawdą, że ludzie dobrzy znajdują w Maryi obrończynię w każdym kryzysie życiowym; ale my nie jesteśmy dobrzy, my jesteśmy grzesznikami. Bóg się na nas irytuje. Któż może nas od Niego wybawić? Nikt nie może sprzeciwić się Wszechmogącemu. Jeśli On zapragnie nas ukarać za grzechy, któż może Go powstrzymać? Maryja może, dzięki swemu wstawiennictwu. Ona ma większe wpływy u Boga niż cała grupa świętych w niebie…

Łaskę, którą utraciliśmy wskutek grzechu, odnalazła Maryja. Nie odnalazła łaski utraconej przez siebie, gdyż nigdy jej nie utraciła. To łaskę, którą my utraciliśmy, odnalazła. Szukajmy tej utraconej łaski; szukajmy jej za pośrednictwem Maryi. Ona zawsze znajduje to, czego poszukuje, i nigdy nie szuka na próżno. Poszukiwania Maryi nigdy nie są bezowocne; także nasze poszukiwania takie nie będą, jeśli będziemy szukać naszej utraconej łaski za Jej pośrednictwem.

Błogosławiony Dominik od Matki Bożej