Wszystkie wpisy, których autorem jest Janusz Marczewski

Z pątniczego szlaku

a20180301_152217Pielgrzymowanie wpisało się na trwałe w duszpasterską aktywność naszych ojców paulinów. Wielką troską otaczane są rodziny. Dlatego też kilkukrotnie w ciągu roku pielgrzymujemy do świętego Józefa w Kaliszu, patrona i opiekuna rodzin. W pierwszy czwartek marca z ojcowskim błogosławieństwem o. Dariusza, proboszcza i przeora zarazem, udaliśmy się w drogę. Duchowym opiekunem i przewodnikiem był o. Emanuel. Nawiedziliśmy sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych w Kawnicach. Później był już Kalisz i katedra, w której przyjął sakrament chrztu świętego Adam Asnyk, wielki poeta okresu pozytywizmu oraz sanktuarium Miłosierdzia Bożego z obrazem Jezusa Miłosiernego. Obraz został namalowany zgodnie z wyobrażeniem księdza Michała Sopoćki, spowiednika siostry Faustyny.
Wreszcie sanktuarium św. Józefa Kaliskiego. Mszę świętą sprawowało wielu kapłanów. Głównym celebransem był abp Stanisław Gądecki. W naszych intencjach modlił się o. Emanuel, któremu dziękujemy za trud pielgrzymowania, za stworzenie atmosfery serdeczności i skupienia przystających do Wielkiego Postu.
Modlitewną pamięcią otaczamy tych, którzy nie szczędzili czasu ni sił, by tak dobrze zorganizować pielgrzymkę.

Pątniczka

Wielkopostne rekolekcje u wągrowieckich paulinów

Rekolekcje zawsze mają na celu uwrażliwić nas na prawdy wiary płynące z Boskich przykazań, z kart Ewangelii, tak jak to czynił Jezus za swego ziemskiego życia, wskazując na popełniane wykroczenia, sprzeczne z tym, co wcześniej zapisane jest na kartach Pisma Świętego. Przykładów jest wiele, my je znamy, gorzej z przestrzeganiem. Jezus, wyganiając kupców i handlarzy ze świątyni, nie tylko żąda szacunku dla Domu Swego Ojca, ale chce nam pokazać, byśmy zawsze pamiętali o tym, kiedy wchodzimy do kościoła, by zachować pełen szacunek dla miejsca, w którym On na nas czeka, by nas wysłuchać i darzyć swymi łaskami. Rekolekcjonista o. Euzebiusz Grądalski bardzo trafnie odczytując słowa Ewangelii Łukaszowej przypomniał nam, że tak jak Jezus głoszący prawdę w Nazarecie został wyrzucony z miasta, tak i my powinniśmy zachowywać prawdy wiary nawet wówczas, gdy wokół nas szerzy się zło ludzi wrogo nastawionych do Kościoła. Człowiek prawdziwie wierzący winien pozostać obojętny na te wyrazy niechęci innych osób i trwać wiernie przy swoich przekonaniach. Wielu ludzi pozostaje niechętnych na prawdy naszej wiary, próbują je dostosowywać do własnych poglądów, próbują „modernizować” podstawowe jej kanony. Nie idźmy tą drogą, raczej módlmy się za swoich wrogów. A Jezusowi powierzajmy swe kłopoty. Jeżeli szczerze wierzysz, jeżeli zawierzysz Bogu, to On zawsze wysłucha twych próśb. Kolejny dzień rekolekcji, ponownie wprowadził nas na drogę właściwej interpretacji zapisów z kart Ewangelii, wskazując nam linię postępowania. Jak relacjonuje ewangelista Mateusz, Jezus bardzo wyraźnie wskazuje nam, jak winniśmy zachowywać się wobec osób, które swym postepowaniem spowodowały naszą niechęć do ich postaw, do wybaczania im krzywd czy innych kroków, które nas do tych osób zniechęciły. Winniśmy bowiem pamiętać, że i one, w swym rachunku sumienia dostrzegły zło swego postępowania; pragną to zło naprawić, pragną wreszcie wejść na drogę prawdy i zadośćuczynić swym prześladowanym wyrządzone krzywdy. Ale by mogły cieszyć się powrotem na drogę ewangelicznego postępowania, potrzebują naszego wybaczenia. Pamiętajmy, by im tego nie odmawiać, jeśli oni wykazują skruchę i o to szczerze proszą. My sami też musimy być świadomi, że jeśli chcemy być w zgodzie z własnym sumieniem, to nie wolno nam w takich sytuacjach milczeć, gdy nasz bliźni nas nie prosi o wybaczenie. W takiej sytuacji napomnij go o jego błędzie, by on dostrzegł twoją wolę przebaczenia. I pamiętaj, że Bóg w sakramencie pojednania wybacza zawsze twoje grzechy, to i ty nie pozostawaj zatwardziałym w stosunku do swego bliźniego, który szczerze chce się nawrócić, prosząc cię o wybaczenie. Kończący dzień naszych parafialnych rekolekcji to rozważanie historii „Bożego Baranka”, genezy powstania tego terminu, gdzie rekolekcjonista poprzez tradycje sięgające kilkunastu wieków przed narodzeniem Chrystusa, przekazał nam nie często spotykaną wiedzę, która przybliżyła nam zwyczaje panujące przed wiekami, genezę Paschy, aż do śmierci krzyżowej Jezusa, która otworzyła nam drogę do Nieba. Przesłaniem tych słów było wskazanie rekolekcjonisty, byśmy całym swym życiem starali się ponad wszystko przestrzegać zasad płynących z Dekalogu i tym samym nie utracili szansy, którą dla nas Bóg przygotował – życia wiecznego z wszystkimi obiecanymi dobrami dla tych, którzy swą ziemską drogą kroczyli przestrzegając prawa Boskie. O. Euzebiuszowi dziękujemy za te dni nauki, za stworzony klimat dialogu i niecodzienną wytworzoną atmosferę, która przygotowała nas do właściwego przeżycia Świąt Wielkiej Nocy. Bóg zapłać i Szczęść Boże !

Janusz Marczewski

SPOTKANIE PRZEŁOŻONYCH PAULIŃSKICH NA JASNEJ GÓRZE

ImGPrzeorowie kilkudziesięciu klasztorów paulińskich z Polski oraz zagranicy przybyli na Jasną Górę. Co roku okazją do przyjazdu są imieniny Generała Zakonu przypadające 19 lutego, oraz doroczne spotkanie z przełożonym generalnym, które ma miejsce dzień później. W sanktuarium jasnogórskim zgromadzili się ojcowie przeorowie, proboszczowie i przełożeni z Polski, Ukrainy, Białorusi, Słowacji, Łotwy, Włoch, Czech, Hiszpanii i Anglii.

„Jest to tradycyjne spotkanie, które odbywa się raz w roku. W czasie tego spotkania omawiamy najważniejsze zadania, najważniejsze sprawy, które dotyczą naszego życia zakonnego i naszej duszpasterskiej posługi – wyjaśnia o. Arnold Chrapkowski – Jest to spotkanie, które przewidziane jest przez nasze prawodawstwo zakonne, przez konstytucję, i w tym wymiarze dzisiejszym dotyczy ono przede wszystkim tych ojców, którzy pełnią funkcje przełożeńskie. Jesteśmy wspólnotą międzynarodową, dlatego też ta rozbieżność tematów będzie na pewno dosyć duża, ale zawsze łączy nas to, co określają nasze konstytucje, to powołanie, które w każdym miejscu, niezależnie od kraju, od uwarunkowań duszpasterskich, jest zawsze pełnieniem powołania paulińskiego”.

„Jeżeli chodzi o Polskę, to na pewno będziemy zastanawiać się nad realizacją programu duszpasterskiego związanego z Rokiem Ducha Świętego – podkreśla ojciec generał – Rozbieżność tematów jest dosyć duża, a nasza posługa jest różnorodna, dlatego też nie może w niej zabraknąć tych tematów ogólnokościelnych, nie tylko tych związanych z Zakonem czy z naszą posługą w Polsce, ale także posługą w ramach całego Kościoła Powszechnego. Tutaj chodzi na pewno o większą aktywizację naszych duszpasterstw młodzieżowych, chociaż dobrze funkcjonuje Ruch Paulińskie Dni Młodych, chcemy tworzyć inne grupy, inne formy aktywizacji młodego pokolenia”.

„Wczoraj uroczyście obchodziliśmy imieniny Ojca Generała, bo to jest nasz wyraz wdzięczności Panu Bogu za Jego posługę, On jest przecież takim zwornikiem, łącznikiem jednoczącym wspólnotę paulińską. A dzisiaj spotkanie przełożonych, bo też raz w roku takie się odbywa pod czułym okiem Maryi – mówi o. Dariusz Nowicki, paulin z Wągrowca – Są pewne rzeczy do przekazania, ustalenia, zawsze jest też jakaś konferencja, wykład na różne tematy”.

„My jesteśmy posłani do ludzi, głosimy Słowo Boże, ale przede wszystkim mamy dawać świadectwo swoim życiem, i to jest aktualne zawsze” – dodaje o. Dariusz.

o. Stanisław Tomoń 

Zaproszenie na Mszę św. dziękczynną z okazji setnej rocznicy święceń kapłańskich bł. Michała Kozala, Biskupa i Męczennika

bp Kozal 

Drodzy Diecezjanie!

Dnia 24 lutego br. (sobota) będziemy uroczyście obchodzili 100. rocznicę święceń kapłańskich bł. Michała Kozala, Biskupa i Męczennika. Podczas Mszy św. sprawowanej w bazylice prymasowskiej w Gnieźnie o godz. 12.00 pod moim przewodnictwem homilię wygłosi ks. bp Jan Tyrawa, ordynariusz diecezji bydgoskiej. Na tę uroczystość przybędą również pozostali księża biskupi z Metropolii Gnieźnieńskiej oraz delegacje kapłanów i alumnów z archidiecezji gnieźnieńskiej, diecezji bydgoskiej i diecezji włocławskiej.
Zapraszam Was, Drodzy Diecezjanie, do Gniezna do udziału we wspólnej modlitwie dziękczynnej za dar kapłaństwa bł. Michała Kozala, ojca duchownego i rektora naszego seminarium, a także do modlitwy błagalnej o nowe powołania kapłańskie i zakonne. Szczególnie liczę na udział przedstawicieli parafii, którym patronuje bł. Michał Kozal oraz członków Stowarzyszenia Wspierania Powołań Kapłańskich Archidiecezji Gnieźnieńskiej.

W oczekiwaniu na wspólne świętowanie

† Wojciech Polak
Arcybiskup Metropolita Gnieźnieński
Prymas Polski

W Krzyżu cierpienie, w Krzyżu zbawienie

W środę popielcową wchodzimy w okres Wielkiego Postu, czyli okresu liturgicznego w kościele katolickim przygotowującego nas do największych świąt chrześcijaństwa – Zmartwychwstania Pańskiego. W kontekście tego wydarzenia, jakim było zmartwychwstanie Syna Bożego winniśmy zastanowić się nad ogromem miłości Bożej do nas grzeszników . Nieposłuszeństwo pierwszych ludzi – Adama i Ewy obciążyło nas grzechem pierworodnym, i gdyby nie śmierć Jezusa Chrystusa, bylibyśmy skazani na wieczne potępienie . Bóg w swej niewyobrażalnej miłości – do nas ludzi – postanowił wyzwolić nas z tego obciążenia . I tutaj dopiero możemy poznać jak wielką miłością obdarzył Bóg swój lud, zsyłając na ziemię Syna, by Ten odkupił nas za grzech naszych prarodziców . Sądząc po ludzku, stała się rzecz przerastająca nasze możliwości i wyobrażenie . Czy ktokolwiek z nas, byłby zdolny posłać swe dziecko na pewną i okrutną śmierć, poprzedzoną upokorzeniami, szyderstwami, wielkimi męczarniami. Zapewne nie ! Bóg to uczynił, a Jezus Chrystus, z synowską pokorą ujął krzyż i poniósł go bez szemrania na Golgotę, by tam na nim zawisnąć . Ta śmierć niewinnego człowieka, dała nam wielki dar jakim jest życie wieczne . Umierając wiemy, że w tym momencie rodzimy się do nowego życia i na tej pewności osadza się nasza wiara . W jaki sposób my możemy odwdzięczyć się Bogu za ten dar . Przede wszystkim winniśmy odpowiedzieć Bogu na Jego wezwanie, by wziąć swój krzyż, i tak jak Jezus Chrystus pójść drogą, którą Bóg nam wyznaczył, by po przejściu zasłużyć na życie wieczne . Jaka może być ta nasza droga ; może być nieraz niełatwa. A jak ciężki będzie mój krzyż – Bóg nie żąda od nas niczego, co by nas przerastało . A zatem, ujmij swój krzyż i nieś go przez życie. Jeżeli upadniesz, wstań ; niech cię nie zraża chwilowa słabość, On jest przy tobie i nie powiedzie cię na zatracenie . Co mnie może czekać, jaki będzie mój krzyż ? Nie można odpowiedzieć człowiekowi precyzyjnie na to nurtujące go pytanie, na które odpowiedź zna tylko Bóg. Dla jednego będzie to niesprawność fizyczna, ubóstwo czy samotne życie ; dla innego choroba, utrata bliskiej osoby, dotkniecie kataklizmem, utrata dorobku całego życia, kłopoty z wychowaniem dzieci, brak pracy, alkoholizm, narkomania członka rodziny. Waga tego „naszego krzyża” może być znaczna. Jednak nie wolno nam nigdy tracić nadziei, że nam się w końcu powiedzie . Każdego, który kroczy drogą, którą mu Bóg wyznaczył – czeka nagroda w Niebie . W tej grze nie ma pustych losów, trzeba się tylko zastosować do jej reguł, nie zapominając, że ta droga jest łatwiejsza od tej, po której musiał przejść nasz Zbawiciel . Będzie tobie nieraz trudno, ale pamiętaj, że On idzie koło ciebie ; to tylko z pozoru idziesz sam .Gdy ci będzie bardzo trudno, poproś Go o pomoc; On jej tobie nigdy nie odmówi .Poczujesz wtedy, że jest ci lżej . Jeśli jesteś niesprawnym, popatrz na gorzej od ciebie upośledzonych i doceń to, co oni w porównaniu z tobą czynią, więcej i lepiej . Jeśli nęka cię ubóstwo, znajdź ludzi a przede wszystkim dostrzeż w ich ubóstwie to co cię przerasta, a oni to muszą i potrafią z tym żyć . Mimo swego ubóstwa, spróbuj na miarę swoich możliwości im pomóc. „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili.” Zobaczysz wtedy radość na ich obliczach i to doda ci sił . Jeżeli jesteś osobą samotną, rozejrzyj się dokoła i znajdź inną osobę samotną, która rzeczywiście nie ma rodziny, bliskiej osoby, nikt jej nie odwiedza, a do tego jest jeszcze chora . Spróbuj porównać swoje życie, jesteś samotny, ale możesz chodzić i swoimi odwiedzinami, czy ewentualną pomocą sprawić jej radość . Jeżeli utraciłeś bliską osobę, spróbuj spojrzeć na to w kontekście losu innych osób . Straciłeś żonę, męża po kilkudziesięciu latach szczęśliwego małżeństwa, wychowaliście kochające was dzieci, wnuki. Przeżyliście tyle szczęśliwych dni . A gdy choroba czyniła swoje, prosiłeś Boga, by tobie pozostawił kochaną osobę, abyś mógł się do tej samotnej drogi przygotować. I tak się stało. A gdy twój najbliższy odchodził, mogłeś trzymać go za rękę i wierząc mówić – do zobaczenia. Pożegnałeś go w domu, możesz odwiedzać jego mogiłę. Czy to mało ? Pomyśl o tych wszystkich, którzy odchodzili w obozach koncentracyjnych, umęczeni, upokorzeni, pełni obaw o twój los, nie mają mogiły, a ty nie wiesz, gdzie zapalić zaduszkowy znicz . Pomyśl o tych, którzy zginęli nagle w katastrofach, łagrach, z dala od bliskich; nawet nie wiesz nieraz, jak i gdzie zginęli. Czy niosąc swój krzyż nie czujesz się wyróżniony. Umiej to ocenić i nieś go godnie . Ci, którzy pozostali po nich długo jeszcze poniosą swój krzyż. Jak np. długa była „droga krzyżowa” rodzin katyńskich, a jak godnie znosiły one swe cierpienia . Pamiętaj także, że każda droga prowadzi do Boga. Jakąkolwiek On tobie wyznaczy, pamiętaj, że Bóg jest miłością, On wybiera dla ciebie nieraz trudną, ale na pewno najlepszą . Nie bój się na nią wejść, idź z wiarą, że On na ciebie zawsze czeka. Uświadom też sobie, że zmierzasz do pełni życia jaka jest w Chrystusie. Zanim jednak ją osiągniesz, musisz mieć najpierw udział w Jego krzyżu. Innej drogi nie ma .

Wągrowieckie „Pawełki” A. D. 2018

DSC05843

Wzorem lat ubiegłych, zgodnie z wieloletnią tradycją zakonów paulińskich, przez ostatnie dziewięć dni spotykaliśmy się na uroczystych mszach św., by za wstawiennictwem Patriarchy wypraszać potrzebne nam łaski, a także dziękować Bogu i Matce Najświętszej za wszelkie dary, którymi nas Bóg obdarzył w minionym roku, poprzez owoce pracy naszych wągrowieckich ojców i braci paulinów. Naszą nowennę ku czci Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika zakończyła uroczysta msza św. koncelebrowana, której przewodniczył JE Ks. Abp Stanisław Gądecki -Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski – Metropolita Poznański, Konfrater Zakonu Paulinów. Współkoncelebransami byli proboszcz o. Dariusz Nowicki OSPPE i o. Emanuel Matusiak OSPPE. Witając dostojnego gościa – przedstawiciel rady parafialnej wyraził w imieniu całej wspólnoty, nieukrywaną radość z faktu przyjęcia przez Ks. Abpa zaproszenia oo. Paulinów do uczestnictwa w wągrowieckich „Pawełkach”. Wspomniał też o wieloletnich związkach Ks. Abpa z parafią i stowarzyszeniami, z okresu posługi w Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Były to m.in. wizytacje pasterskie, czy wygłaszane referaty, w trakcie organizowanych w pomieszczeniach klasztornych Konkursów Wiedzy Biblijnej im. Ks. Jakuba Wujka i sesji popularno – naukowych z udziałem oo. cystersów. W kontekście dzisiejszej ewangelii, w swej homilii, Ks. Arcybiskup wiele uwagi poświęcił roli Jezusa w naszym doczesnym życiu. Jeżeli żyjemy, to właśnie dzięki Jezusowi, Jego heroicznej, odkupieńczej postawie. Jezus wzywa nas, byśmy korzystali z sakramentu pojednania, a nawracając się wierzyli w Ewangelię. Człowiek dopiero wówczas może poczuć się nawróconym, gdy nie popełnia tego samego grzechu. Nawrócony, to człowiek, który wierzy w Ewangelię. W aspekcie dzisiejszego paulińskiego święta, drogi, która może być dla nas przykładem, jest życie i postawa Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika. Heroizm jego życia stał się zaczynem, który miał wpływ na powstanie zakonu paulinów. Z treści homilii mogliśmy również poznać życie św. Pawła, trud tego życia i konsekwencję, z jaką przez to życie szedł. Na zakończenie mszy św. Ks. Arcybiskup udzielił wszystkim dzieciom i dorosłym uczestnikom uroczystości pasterskiego Błogosławieństwa. Mieliśmy też okazję skosztowania owoców pustyni, z czego skorzystała bardzo liczna grupa wiernych parafian i gości. W uroczystości udział wzięli członkowie Towarzystwa Świętego Wojciecha, poczty sztandarowe, przedstawiciele wspólnot, Schola Dziecięca. Biorący udział w uroczystości Burmistrz Wągrowca p. Krzysztof Poszwa i jego Zastępca Bogdan Smykowski, złożyli na ręce Ks. Arcybiskupa życzenia i wręczyli upominki. Nasza nowenna przeszła do historii; będzie ona trwale zapisana w naszej pamięci. Nasza wielodniowa modlitwa pozwoliła nam ponownie zagłębić się w kilkuwiekową historię Zakonu. Ufamy, że każdy z nas odnalazł przynajmniej niejedną cenną wskazówkę dla swego życia i postępowania. Bogu niech będą dzięki za te dni !

Janusz Marczewski

Święty Paweł Pierwszy Pustelnik z Teb – Patriarchą i Patronem Zakonu Paulinów

Św. Hieronim po zetknięciu się z pustynią w latach 375-379 napisał „Żywot Św. Pawła Pierwszego Pustelnika”. Chciał on niejako polemizować z „Żywotem Św. Antoniego”, napisanym przez św. Atanazego, ukazując św. Pawła jako pierwszego poprzednika tegoż świętego Antoniego, gdyż żył i umarł w zupełnej samotności. Właśnie dzięki tej biografii osoba św. Pustelnika z Teb została ukazana pierwsza i wybitniejsza nawet od św. Antoniego. Św. Hieronim sam przebywając na pustyni zetknął się z różnymi pustelnikami.
Opowiadali mu o św. Pawle sławnym Pustelniku z Teb, którego przed śmiercią odkrył sam św. Antoni. Św. Hieronim, który osobiście doświadczył już surowości pustyni ukazał w swej biografii ten Pawłowy styl życia za doskonały wzorzec pustelnika, całkowicie zjednoczonego z Bogiem. Przekazując zaś wiadomości dotyczące osoby św. Pawła z Teb zaczerpnięte z jakichś napisanych dwóch życiorysów, napisanych przez uczniów św. Antoniego w języku greckim, oraz ustne tradycje o sławnym Pustelniku przyczynił się do upowszechnienia jego stylu życia w Kościele. Św. Hieronim napisał żywot św. Pawła Pierwszego Pustelnika w języku łacińskim.
Przyjrzyjmy się teraz z bliska życiu naszego Bohatera. Paweł urodził się w Dolnych Tebach w rodzinie bardzo bogatej. Wychowaniu jego poświęcono wiele troski. Poznał bardzo gruntownie literaturę egipską i grecką. W wieku szesnastu lat stracił rodziców i wraz ze starszą, zamężną siostrą stał się spadkobiercą dużego majątku. Gdy rozszalało się prześladowanie chrześcijan za cesarza Decjusza, będąc chrześcijaninem i nie chcąc stać się ofiarą prześladowców, ukrył się w swej odległej posiadłości wiejskiej. Usłyszawszy jednak o nikczemnym zamiarze powziętym przez swego szwagra o doniesieniu o nim prześladowcom, aby w ten sposób zawładnąć jego majątkiem, Paweł postanowił uciec na pustynię. Bóg zmienił jednak serce zbiega i sprawił, iż przyjął dobrowolnie i z miłością ten styl życia, do którego zmusił go strach i konieczność.
Zobaczmy, w jaki sposób doszło do tego niezwykłego „nawrócenia”. Uciekając przed gniewem prześladowców i niewdzięcznością szwagra, pogrążając się w bezkresnej pustyni w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, Paweł stanął przed pewną jaskinią, przylegającą do kamienistej góry. Usunąwszy głaz, który zastawiał wejście, ujrzał duży „przedsionek”, w którym zielona palma ofiarowała swe owoce, a czyste źródło dostarczało napoju. Wiele ponadto grot wydrążonych w skale – w których widać jeszcze było można resztki narzędzi, przy pomocy których starożytni fałszerze bili monety – dostarczało bezpiecznej kryjówki. W takim to osamotnionym, zapomnianym miejscu Paweł zdecydował się przeżyć całe swe życie, gdyż, w tym wszystkim, co go dotychczas spotkało, dostrzegł dzieło Bożej woli i wezwanie do pozostania, trwając w doskonałym milczeniu, wypełnionym zjednoczeniem z Bogiem. Zachętą do tego rodzaju powołania było dlań cudowne zjawienie się kruka, który każdego dnia przynosił Tebańczykowi porcję chleba. Wyjąwszy wzmiankę o cudownym pożywieniu, nic więcej nie wiemy o długim życiu ascetycznym „pierwszego” pustelnika.
Opisawszy w pierwszych sześciu rozdziałach początek ascetycznego życia Pawła, Hieronim w dalszych dwunastu przedstawia jego kres. Paweł liczył 113 lat a Antoni 90, gdy ten ostatni począł uważać, iż jest pierwszym i najdoskonalszym mnichem chrześcijańskim na świecie. Bóg jednak, aby odwieść go od tego przekonania, dał mu we śnie poznać, że żyje gdzieś na pustyni ktoś – kto ten sposób życia praktykuje już od dawna i to lepiej od niego. Powinien iść, aby się o tym przekonać. Dziewięćdziesięcioletni Antoni wziął o wschodzie słońca kij pielgrzymi i wyruszył w podróż, nie znając w ogóle drogi. Po kilku dniach Antoni przybył na miejsce przebywania Świętego Pustelnika Pawła. Gość chciał wejść. Starzec jednak przez długie godziny nie chciał do tego dopuścić, pragnąc nadal żyć sam na sam z Bogiem. W końcu jednak ustąpił i uradowany Antoni mógł wejść do środka. Cały wieczór upłynął na świętej rozmowie. Kruk przyniósł na kolację już nie jedną porcję chleba – jak zwykł to robić dotychczas – lecz dwie. Noc zaś została uświęcona modlitwą. O świcie dnia rozmowa dwóch świętych starców została na nowo podjęta. Paweł oznajmił, iż wiedział od dłuższego czasu, że Bóg chciał dać mu w osobie Antoniego towarzysza w służbie Bożej i że teraz przysyła go w cudowny sposób, aby pogrzebał jego ciało, owinąwszy je w płaszcz, który święty biskup Atanazy podarował Antoniemu.
Gość pełen podziwu i głęboko zmartwiony powrócił z wielkim pośpiechem do swojego klasztoru, który znajdował się w odległości trzech dni drogi, aby wziąć płaszcz, który mu był podarował Atanazy. W drodze powrotnej, przed dotarciem do celi Pawłowej, zobaczył duszę Tebańczyka wstępującą do nieba. Widok ten tak pobudził Antoniego, że marsz jego, jak powiada Hieronim, przemienił się w lot. Nie zastał jednak Pawła przy życiu. Ujrzał go klęczącego, z podniesioną głową i rękami wzniesionymi do nieba. W pierwszej chwili myślał, że jeszcze żyje i trwa pogrążony w modlitwie. Niestety, nie pozostało mu nic innego, jak owinąć martwe ciało Pawła w płaszcz Atanazego i złożyć je w grobie, wykopanym specjalnie w tym celu przez dwa lwy, które razem z Antonim płakały nad twórcą i księciem życia pustelniczego i mniszego. Antoni zabrał tunikę Pawłową, sporządzoną przez Tebańczyka z liści palmowych i wróciwszy do klasztoru opowiadał uczniom wszystko, czego doświadczył. W uroczyste zaś dni Wielkanocy i Zesłania Ducha Świętego przywdziewał zawsze Pawłową tunikę.
Oto w skrócie przedstawione życie św. Pawła Pierwszego Pustelnika Egipcjanina przez św. Hieronima. Pustelnicy zamieszkujący w XIII w. lasy i puszcze naddunajskie, zapragnęli naśladować tego sławnego Pustelnika egipskiego – św. Pawła z Teb i od jego imienia nazwali się paulinami, tworząc nową społeczność zakonną w Kościele.

Józef Stanisław Płatek OSPPE

LIST EPISKOPATU POLSKI NA ROK ŚWIĘTEGO STANISŁAWA KOSTKI

Umiłowani w Panu Siostry i Bracia!

Rok 2018 jest obchodzony w Kościele w Polsce jako Rok Świętego Stanisława Kostki. Ten młody polski szlachcic podobnie jak Samuel usłyszał Boga, wołającego go po imieniu. I jak Samuel odpowiedział: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha!”(1 Sm 3,9), a następnie z determinacją poszedł pełnić wolę Bożą wbrew wszelkim przeciwnościom. Świętego Stanisława Kostkę pragniemy zaprosić dzisiaj, aby stał się patronem rozpoczętego właśnie nowego roku. O tym wyborze zdecydowała zarówno 450. rocznica jego śmierci, jak i program duszpasterski Kościoła w Polsce. Jeśli mamy w tym roku rozważać osobę i dary Ducha Świętego dane w sakramencie bierzmowania, nie może być lepszego patrona niż ten, który został uzdolniony przez Ducha Świętego do „mężnego wyznawania wiary” w dojrzały i niebanalny sposób.
Ponad to ważnym motywem ogłoszenia roku 2018 Rokiem Świętego Stanisława Kostki jest także zwołany na październik w Rzymie Synod Biskupów, poświęcony młodzieży i rozeznawaniu powołania. Dobre przygotowanie do tego Synodu jest wspólnym zadaniem dla duszpasterzy, rodziców i wychowawców a także młodzieży, której przez całe stulecia patronował i nadal patronuje św. Stanisława Kostka. W 100. rocznicę odzyskania niepodległości nie zapominajmy również, że już w 1674 roku a więc jeszcze przed kanonizacją bł. Stanisława Kostki, papież Klemens X ogłosił go patronem Korony Polskiej i Wielkiego Księstwa Litewskiego.

1. Dla Boga i ojczyzny

Święty Stanisław Kostka urodził się w 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu. Jego ojciec był kasztelanem, a krewni zajmowali znaczące stanowiska w Polsce Jagiellonów i Wazów. Wraz z bratem wysłany został do elitarnego kolegium jezuitów w Wiedniu. Stanisław szybko zrozumiał, że nauka jest wstępem do świadomego podejmowania służby Kościołowi i społeczeństwu. Zapisano, że uczył się, „aby podobać się Bogu i ludziom […], a w przyszłości ojczyźnie i sobie samemu przynieść korzyść”. To pierwsza lekcja, jaką otrzymujemy dzisiaj od św. Stanisława Kostki.

2. Ad maiora natus sum –Do wyższych rzeczy zostałem stworzony

Drugą lekcją, jaką daje nam od św. Stanisław, jest pobożność. Była to pobożność, która wymagała swoistego męstwa. Mimo iż spotykał się z brakiem zrozumienia, w środowisku kolegów nie wstydził się modlitwy i medytacji. Powtarzał, że „trzeba więcej podobać się Bogu, niż bratu”. Wychowany w kulturze renesansu, za swoją życiową dewizę obrał wyznanie: „Do wyższych rzeczy zostałem stworzony i dla nich winienem żyć” Ad maiora natus sum. Nie było w tych słowach pychy ani pogardy dla tego, co małe ale świadomość godności człowieka i tęsknota za tym, co święte i doskonałe. Ucząc się w Wiedniu, Stanisław mieszkał na stancji w domu należącym do protestanta. Były to czasy szczególnych napięć pomiędzy protestantami a katolikami będące skutkami reformacji. Stanisław z bólem dostrzegał, jak negowana jest prawda o Eucharystii i kult Matki Bożej. Im więcej jednak widział nadużyć, tym bardziej tajemnice te stawały się mu drogie.
Stąd wypływa trzecia lekcja św. Stanisława na dzisiejsze czasy: wezwanie do wiernego trwania przy katolickiej prawdzie życia, nawet wówczas, gdy cały świat wokół próbuje jej zaprzeczyć. Męstwo nie polega na zbrojnej walce czy traktowaniu innych jako nieprzyjaciół, ale na tym, że my sami pozostajemy wierni i pomagamy innym w trwaniu w wierności. Z im większą obojętnością lub nienawiścią spotyka się chrześcijańska miłość i prawda, tym gorliwiej powinniśmy nimi żyć.

3. Wierność powołaniu

Decyzja Stanisława o wstąpieniu do zakonu jezuitów spotkała się z ostrym sprzeciwem jego rodziców. Uważali, że mają lepszy pomysł na jego życie. Niestety, takie postawy nie należą do rzadkości także i dziś. Stanisław odkrył powołanie i chciał na nie odpowiedzieć za wszelką cenę. Potrafił walczyć o realizację woli Bożej w swoim życiu. Rozumiał, że kiedy musi wybierać między wolą rodziców, presją środowiska a wolą Boga, powinien słuchać Boga. Ten siedemnastoletni chłopak opuścił Wiedeń, przeszedł pieszo ponad 600 km, żeby wreszcie spełnić swoje marzenie i dotrzeć do Dylingi w Bawarii, do przełożonego jezuitów i tam wstąpić do zakonu. Dylinga okazała się dla niego jednak trudnym doświadczeniem. Nikt bowiem nie witał go tam z otwartymi ramionami. Przyjęto go na próbę i posłano go do sprzątania pokoi oraz pomocy w kuchni. Stanisław jednak zwyciężył. Musiał zaimponować starszym braciom swoją determinacją, skoro przełożony napisał o nim: „Spodziewam się po nim rzeczy wielkich”. Kolejna lekcja św. Stanisława jest dla nas wezwaniem do sumiennego wykonywania obowiązków, czyli do tego, co Jezus nazywa „wiernością w rzeczach małych” (por. Mt 25,21).

4. Tęsknota za niebem

Ostatnim etapem życia Stanisława był pobyt w Rzymie. Po dotarciu do Wiecznego Miasta był szczęśliwy, choć nadal odbierał od ojca listy pełne gróźb. Śluby zakonne złożył mając 18 lat. Poruszony słowami rekolekcjonisty, że każdy miesiąc bracia winni spędzać tak, jakby to był ostatni miesiąc w ich życiu, Stanisław wyznał, że ma przed sobą tylko jeden miesiąc życia. We wspomnienie św. Wawrzyńca – 10 sierpnia – napisał list do Matki Bożej z prośbą o wyjednanie mu łaski śmierci w święto jej Wniebowzięcia. Jeszcze tego samego dnia zachorował, a 15 sierpnia 1568 r. zmarł. To jeszcze jedna lekcja dla nas: jak tęsknić za niebem i jak żyć tu i teraz, by żyć w wieczności. Rozumiał to doskonale Cyprian Kamil Norwid, gdy wpatrzony w rzymski grób św. Stanisława, pisał:

„A ty się odważ świętym stanąć Pana
A ty się odważ stanąć jeden sam
Być świętym – to nie zlękły powstać z wschodem
To ogromnym być, przytomnym być! „
(C.K. Norwid: „A ty się odważ”)

5. „Kostka” znaczy „więcej”

Oto prawdziwe wezwanie na ten rok dla Was, Młodzi Przyjaciele, Rodzice i Wychowawcy: „Kostka” znaczy „więcej!” Żyjąc w XXI wieku nie powtórzymy dokładnie czynów św. Stanisława Kostki. Naszym zadaniem jest raczej zrozumienie ducha tego świętego, który nie dał się zwieść mirażowi wygodnego życia, zabezpieczonego majątkiem rodziców. Miał odwagę przeciwstawić się panującym modom i naciskom grupy. Nie chciał ani imponować, ani uczynić z życia jednej wielkiej rozrywki. Był silną osobowością, miał swoją klasę i styl. Do końca zachował wolność. To nie był młody człowiek, który nie wie, po co żyje, jest znudzony i apatyczny, żądający od innych, a nie dający nic z siebie. Nie pozwalał sobie na eksperymenty w poszukiwaniu szczęścia. Wiedział, że ten świat nie zaspokoi jego tęsknot, że prędzej czy później poczułby się w nim oszukany lub zawiedziony. Wiedział, że charakter – to nie tylko sprawa dziedziczenia cech po przodkach, nie tylko wpływ środowiska, ale rzetelna praca nad sobą. Wiedział też, że stawać się dojrzałym człowiekiem, to podejmować trud rozwoju. Nie był mięczakiem, który mówi: taki już jestem, a zło usprawiedliwia słabością, obwinia innych, oskarża warunki i historię. Był czujnym ogrodnikiem wyrywającym chwasty słabości i grzechu, aby wyrosły piękne kwiaty i owoce. Uwierzył w miłość Boga i całym sobą na nią odpowiedział.

6. Zaproszenie

Niech przeżywany zatem w tym duchu Rok Świętego Stanisława Kostki stanie się czasem, w którym będziemy od siebie więcej wymagać. Może to być zerwanie z lenistwem duchowym i intelektualnym, zerwanie z nałogiem, zachowanie trzeźwości, modlitwa za nauczyciela lub księdza, adopcja dziecka poczętego albo post w konkretnej intencji. Zapraszamy Was również – na poziomie parafii, duszpasterstw, ruchów, seminariów i zgromadzeń zakonnych – do pogłębiania refleksji na temat życia św. Stanisława i wyzwań stojących przed młodymi katolikami w Polsce.
Bierzcie przykład ze św. Stanisława Kostki, przygotowując się do sakramentu bierzmowania. Apelujcie wraz z nami do ludzi kultury i środków społecznego przekazu, aby przez ciekawe filmy, przedstawienia teatralne, audycje i inne formy przekazu przywracali pamięć o Stanisławie. Pielgrzymujcie do Rostkowa – miejsca jego narodzin i do Przasnysza – miejsca jego chrztu, a także do katedry płockiej z jej pięknym ołtarzem tego świętego oraz grobowcami władców Polski i Mazowsza. Młodzi mobilizujcie waszych rodziców i duszpasterzy, by nie bali się wymagać od was i od siebie „rzeczy większych”.
Z serca Wam błogosławimy na cały rok 2018, który będziemy przeżywać razem z św. Stanisławem Kostką, patronem dzieci i młodzieży.

Podpisali: Pasterze Kościoła w Polsce
obecni na 377. Zebraniu Plenarnym KEP
w Lublinie, w dniu 14 października 2017 r.