Wszystkie wpisy, których autorem jest Janusz Marczewski

Bożonarodzeniowe życzenia duszpasterskie

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia, składamy wszystkim Parafianom, Gościom oraz Tym, którzy w naszej parafii znaleźli parafię swego serca najpiękniejsze życzenia świąteczne.
Niech błogosławione Święta Narodzenia Pańskiego pomogą nam odkryć radość z posiadanego obok nas człowieka oraz umocnią miłość w naszych domach poprzez wzajemną rozmowę, bycie ze sobą i życzliwość.
Niech Boża Dziecina udziela nam wiele łask Bożych i obfitego błogosławieństwa.

Życzą Wasi duszpasterze

Bóg się rodzi, moc truchleje ! Bracia, patrzcie jeno……

 

 PASTERKA A.D. 2019 – KLIKNIJ ZDJĘCIA

Jest tak zapewne od wielu pokoleń, ale obowiązkiem ludzi dorosłych jest dbałość o zachowanie tych wielkich wartości, które płyną z Betlejem, z tej mizernej, cichej i lichej stajenki, gdzie “Anioł pasterzom mówił, że Chrystus się nam narodził, narodził się w ubóstwie” . Z bogatej lektury samych tytułów polskich kolęd i pastorałek, płynie wielka wrażliwość ich autorów na wydarzenie, które zmieniło nasze losy; Mesjasz przychodzi na świat, niepojęte dary dla nas daje – dzisiaj z nieba, Ojciec łaskawy . Jezus malusieńki, leży wśród stajenki; przybieżeli do Betlejem pasterze, mędrcy, świata monarchowie; przystąpmy i my do szopy, uściskajmy stopy – Jezusa maleńkiego, który swoje Bóstwo, wydał na ubóstwo, dla naszego zbawienia . Tych kilka, przytoczonych tu tytułów kolęd oddaje sens i rangę wydarzenia, na które i „króle i prorocy czekali, którego tyle tysięcy lat wyglądano, a On tej nocy nam się objawił”. I oby tak się stało; byśmy mieli siłę i wiarę, by i nasze spotkanie z przychodzącym Zbawcą, było przede wszystkim naszym podziękowaniem i wdzięcznością za Jego ofiarę dla nas . Powie ktoś, że to już ponad dwa tysiące lat; mamy XXI wiek, to już inny wymiar przeżywania tamtych odległych zdarzeń. Nie chciejmy tak szybko i bezmyślnie niszczyć tradycji przodków, gdyż dzisiejszy świat nie wiele ma nam do zaoferowania poza agresywnym konsumpcjonizmem. Nie zamierzam nie dostrzec i bagatelizować tych pozytywów, które są i dziś widoczne. To cieszy i dowodzi, że nie wszyscy stracili wrażliwość. Mamy przecież budujące dowody, że potrafimy zadbać o bezdomnych, zbieramy żywność dla ubogich rodzin, urządzimy im wigilię, choć potem często i tak pozostają sami sobie. Potrafimy coraz piękniej dekorować różnymi iluminacjami nasze miasta, domy, witryny sklepowe, markety – niektóre już po Zaduszkach . Reklamy prasowe, telewizyjne, pełne są zachęcających, agresywnych reklam, które mają nas przekonać do wielkich zakupów. Nawet karty pocztowe wydaje się z gotowym nadrukiem treści życzeń, coraz trudniej nabyć świąteczną kartkę, na którą chciałoby się przelać własne życzenia drogim bliskim. Ktoś powie: a po co, wystarczy wysłać sms lub e-mail. Nie niszczmy tradycji. Niech Opłatek, śpiewanie kolęd, wigilia, Pasterka, jasełka, choinka, umocnią nas i dodadzą sił, byśmy umieli godnie przeżyć nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Niechaj nasze świąteczne spotkania będą źródłem utrwalenia rodzinnych tradycji bożonarodzeniowych; uczyńmy wszystko, by nie zatracić tych wartości, którymi wychowali nas rodzice .
A tak to było w czasach mojego dzieciństwa, które przypadło na lata okupacji hitlerowskiej, gdzie mimo trudu tamtych czasów, nasi Rodzice nie zatracili sensu tych świąt, czyniąc wszystko, by dochować tej wielowiekowej tradycji.
Jest dzisiaj czwartek 19 grudnia 1940 r. Tato przyniósł do domu piękną, pachnącą lasem choinkę. Najpierw ją zamocował w wykonanym przez siebie drewnianym, zielonym stojaku. A potem zaczął ją powoli, z namaszczeniem i z wielką – charakteryzującą go – dokładnością, ubierać w wyjęte z drewnianej skrzyni ozdoby choinkowe. Wiele z nich sam wykonał, były bardzo piękne. Staliśmy z siostrą przyglądając się temu wszystkiemu z szeroko otwartymi oczyma, podziwiając kunszt czynności Taty, który od czasu, do czasu spoglądał na nas patrząc, jakie wrażenie czyni na nas piękniejąca z każdą chwilą choinka. W pewnej chwili siostra rzekła do mnie : Tata już dziś ubiera choinkę, bo jutro są twoje 4.urodziny. Kiedy choinka już stanęła w pełnej krasie w wyznaczonym jej miejscu, wszystko było na niej piękne; ozdoby, lameta, anielskie włosy i te białe, małe świeczki umieszczone w żabkach, przytwierdzonych do gałązek choinki. A na samym szczycie, ten ozdobiony dzwoneczkami czubek, tak wysoko pod sufitem. Tato stanął w pewnym oddaleniu, zawołał Mamę, która krzątała się w kuchni i razem patrzyli to na choinkę, to na nas. Tato zapytał; podoba się wam choinka ? spojrzał najpierw na Mamę, a potem na nas. Wszyscy odrzekliśmy z zachwytem, że tak. Ale czemu świeczki się nie palą, zapytałem. Tato odpowiedział: zapalimy je dopiero we wtorek, w wigilię, kiedy narodzi się mały Jezusek, a my zasiądziemy do wieczerzy, podzielimy się Opłatkiem, złożymy sobie życzenia, zaśpiewamy kolędy. A potem, jak będziecie grzeczni, to Gwiazdor przyniesie wam podarki. A co to będzie zapytała siostra ? Mama spojrzała na Tatę i odrzekła : to dzisiaj wielka tajemnica, na tę niespodziankę musicie poczekać do wtorku. Gdy tak podziwialiśmy przystrojoną choinkę, Tato przyniósł wykonany przez siebie żłóbek, przepięknie przystrojony watą na dachu, przez czerwone okienka dochodził blask żarówki. A w środku – na sianku leży mały Jezusek, przy kołysce Jego Mama – Maryja, w niebieskich szatach i Jego Tata – św. Józef. Są tam osiołek i wół, są baranki i pasterze. A na zewnątrz klęczą królowie i stoi dostojny wielbłąd. Na górze żłóbka, na zewnętrznej ścianie błyszczy brokatem gwiazda betlejemska, a pod nią dziwny dla mnie napis: „Gloria in excelsis Deo”. Siostra mi tłumaczy, że to znaczy „Chwała na wysokości Bogu”. I nadszedł wtorek 24 grudnia 1940 r. Dalej wszystko potoczyło się tak, jak Tato obiecywał. Najpierw spoglądaliśmy z siostrą w niebo, czy już widoczna jest pierwsza gwiazdka, a gdy ją dostrzegliśmy, głośno to oznajmiliśmy. Tato dokładnie zasłonił okna czarnymi, papierowymi roletami – bo to przecież obowiązek wprowadzony przez okupanta. Następnie zapalił świece na choince, Mama wnosiła na stół wigilijne potrawy. Pamiętam zupę rybną, kaszę z sosem grzybowym, makiełki. Ale dla nas dzieci, najważniejsze było to, co miało nastąpić po wieczerzy. Gwiazdor przyniósł nam piękne zabawki. Siostra otrzymała wykonany przez Tatę regał sklepowy z szufladkami, lalkę, która zamykała oczy, a ja, wykonaną przez Tatę kolejkę i kolekcję zwierząt leśnych i domowych. Radość nasza była ogromna. Mama z Tatą patrzyli na nas uśmiechnięci i szczęśliwi. Trwali we wzajemnym uścisku, bo przecież tak jak nas, kochali się wzajemnie wielką miłością. Mama spojrzała na Tatę i rzekła : dziękuję tobie za to wszystko, co dla nich przygotowałeś. Była bardzo szczęśliwa *).
*) Ale nie wiedziała, że to ostatnie, razem przeżywane święta.                 Za  2 miesiące nie mieliśmy już Ojca , po aresztowaniu przez Gestapo.  A czy tak było, jak tu opisałem. Tego nie pamiętam dokładnie. Zapewne tak przebiegło to nasze okupacyjne Boże Narodzenie A.D. 1940. I za to Wam Kochani Rodzice dziękuję, że w mroku okupacyjnej nocy stworzyliście nam prawdziwe, polskie, chrześcijańskie święta, których nigdy nie zapomnimy. Niech Wam Bóg wynagrodzi !

Na te szczególne dni Bożych Narodzin, przynieśmy sobie nawzajem w darze – szczere życzenia wzajemnej tolerancji, życzliwości, szacunku. Niech Ten, którego wkrótce powitamy, będzie dla nas na co dzień przykładem miłości dla bliźniego i nadzieją na pomyślny Nowy 2020 Rok. Uczyńmy także wszystko, by nasze życzenia wyszły poza okres świąteczny, by atmosfera i życzliwość towarzyszyły nam każdego dnia. Niech przesłanie płynące z wzajemnych życzeń, będzie dla nas drogowskazem na cały następny rok.

Janusz Marczewski

Wigilijne tęsknoty …

 

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
‘Bądź pochwalony’! Tęskno mi, Panie ...”. Norwidowe tęsknoty ujawniają się szczególnie w czasie Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia. To w tym szczególnym czasie, gdy sercem dotykamy Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, przychodzi tęsknota za miłością, za pokojem, za minionymi latami z dzieciństwa i młodości, za rodzinnymi stronami, tęsknota za tymi, którzy już od nas odeszli. Te wszystkie nasze ziemskie tęsknoty są bliskie każdemu człowiekowi dobrej woli. Nowonarodzone Dzieciątko Jezus niesie nam ukojenie, pocieszenie i błogosławieństwo wobec naszych ludzkich tęsknot.

Święta Bożego Narodzenia dla nas Polaków są najpiękniejsze, najbardziej oczekiwane, ciepłe, rodzinne i wyjątkowo celebrowane w polskiej i chrześcijańskiej kulturze. W naszym powszechnym odczuciu Święta Bożego Narodzenia są świętami najwyższymi rangą, zaś Wigilia, z którą związane są tradycyjne, rodzinne, wieczorne spotkania przy stole, jest uznana za wyjątkową. To niekiedy jedyne w roku spotkanie całej rodziny, podczas którego czujemy szczerą miłość, więź i postanawiamy być lepszymi. Wigilia to najpiękniejszy dzień w roku, to zapach choinki, suszonych grzybów, smażonego karpia, a przede wszystkim wspólna modlitwa, dzielenie się białym opłatkiem przy stole wigilijnym i składanie życzeń pełnych ciepła i miłości. A potem długa wspólna wieczerza, prezenty, śpiewanie kolęd, które budzą w naszych sercach nadzieję na lepsze jutro i wyprawa do kościoła na uroczystą pasterkę o północy.

Wieczorny czas Wigilii i dni świąteczne skłaniają nas również do wielu osobistych refleksji, zadumy, są okazją do wybaczenia, okazania sobie miłości, składania szczerych życzeń z głębi serca. Zazwyczaj w czasie świąt zastanawiamy się także nad minionym czasem. We wspomnieniach przebiegamy myślami co było dobre, a co było złe w mijającym roku. Zaiste, w życiu często bywa tak, że radość przeplata się z troskami, uśmiech – ze łzami w oczach, nadzieja tłamszona jest niepewnością jutra. Wszystkie te uczucia zapewne dotykają każdego z nas, mniej lub bardziej wierzącego. Zatem niech Święta Bożego Narodzenia, tak głęboko osadzone w naszej polskiej tradycji, spędzone w gronie rodziny i przyjaciół przyniosą nam otuchę, prawdziwą radość, pogodę ducha i upłyną w zdrowiu oraz w oderwaniu od codziennych trosk i zmartwień.

Przez ok. 17 lat spędzałem Wigilie i Święta Bożego Narodzenia z dala od Ojczyzny i rodzinnych stron, czas ten zawsze przynosił mi chwile zamyślenia, tęsknoty i nostalgii, tym bardziej że tam, gdzie przyszło mi żyć i pracować nie ma takich zwyczajów i tradycji świątecznych. W wielkich i zazwyczaj pięknych miastach Szwajcarii, Francji i Kanady uświadomiłem sobie pustkę i „blichtr wielkiego świata”. Tam nie wypatruje się pierwszej gwiazdki na niebie, tam tego nie znają, nawet mój współbrat w kapłaństwie nie czuje różnicy między „owym dziś, a wczoraj”. Tam wieczór 24 grudnia jest smutny i samotny. Tam nikt nie ma potrzeby zasiadania do uroczystej wigilijnej wieczerzy, każdy w swoim kącie popija coca-colę i przygryza cebulowe chipsy. Żyjąc na obczyźnie długie lata, ten magiczny wieczór był dla mnie tak długi, że aż bolesny. Gdy w porze mojego południa słyszałem za oknem dzwony kościoła z oddali, to uświadamiałem sobie, że właśnie w tej chwili moi bliscy, w mojej ukochanej Ojczyźnie zasiadają do wigilijnego stołu. W tej dokładnie chwili czułem przeraźliwy ból i serce wyrywało się z piersi. Szybko schodziłem do kaplicy, zatapiałem się na modlitwie, a łzy same spływały po policzkach, których tym razem nie musiałem się wstydzić.

Ktoś może zapyta – to jakie są np. kanadyjskie tradycje świąteczne? Musiałbym chyba rozczarować, bo naprawdę, w tym przypadku można raczej mówić o braku tradycji. Wigilia nie jest w ogóle obchodzona tak jak w Polsce, co więcej 24 grudnia wszyscy normalnie pracują i jedzą mięso. Kanadyjczycy natomiast 25 grudnia w rodzinnym gronie spożywają duży południowy posiłek, zazwyczaj jest to bardziej uroczysty obiad, z dobrym winem, po którym wręczają sobie prezenty. Popularną świąteczną potrawą jest gotowana szynka i pieczony indyk. Miejscowym zwyczajem jest także bardzo bogate dekorowanie domów najróżniejszymi lampkami, figurkami, mikołajami, jelonkami – po prostu obwieszają swoje posesje wszystkim, co się świeci, błyszczy, miga i jest kolorowe.

Wszystkim moim Rodakom, którzy mają szczęście, możliwość, przyjemność i radość spędzać rodzinnie, we wspólnocie nasze piękne i wzruszające polskie Wigilie i Święta Bożego Narodzenia, z głębi serca życzę wiele radości, niech pogoda ducha i uśmiech zagości w Waszych sercach i domach. Niech ogarnie Was ciepło świecy wigilijnej, a samotność odejdzie w nieznane. Niech Boże Dzieciątko zawsze Wam błogosławi, namaluje prawdziwy uśmiech na twarzach, a szczera miłość dotknie Waszych serc i przemieni Wasze wnętrza.

A ja w tamtych latach, zza oceanu, ze wzruszeniem słuchałem „Kolędę dla nieobecnych”:
„A nadzieja znów wstąpi w nas
Nieobecnych pojawią się cienie
Uwierzymy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie (…)

Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci (…)

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole (…)”.

ks. Dariusz W. Andrzejewski

Rekolekcje adwentowe u wągrowieckich paulinów

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

8 grudnia 2019 r., ubogaceni nadzieją na spełnienie oczekiwań po modlitwie w „Godzinie Łaski”, w dniu uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, w 41.rocznicę pierwszego nawiedzenia parafii przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a także dokładnie rok po poświęceniu ołtarza MBCz., rozpoczęliśmy udział w parafialnych rekolekcjach adwentowych, które w tym roku poprowadził dla nas o. Tomasz Okoń OFMCap, gwardian Klasztoru Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Mogilnie. Jak głosił rekolekcjonista, adwentowe oczekiwanie winno nam uzmysłowić, na kogo czekamy, albowiem czekamy na najważniejszą osobę w naszym życiu, czekamy na Jezusa Chrystusa. By godnie Go przyjąć, winniśmy się na to spotkanie właściwie przygotować pamiętając, że Bóg zawsze na nas czeka, bez względu na nasze grzeszne życie. Bóg nie odwrócił się od pierwszych Rodziców, którzy popełnili tak wielkie przewinienie, nie potępił ich, lecz całym swoim życiem dał nam dowody Swej miłości do człowieka. Byśmy tylko umieli wsłuchiwać się w to, co Bóg do nas mówi, co dla nas uczynił. Za przykład winniśmy przyjąć postawę Maryi, która za swego ziemskiego życia potrafiła bez szemrania przyjąć wolę Bożą. Otwórzmy się i my, by Duch Święty i w naszym życiu mógł działać, byśmy jak Maryja potrafili w każdej chwili naszego życia, przyjąć bez wątpienia wolę Bożą. Bóg bowiem wie, co dla nas jest najlepsze, On niezmiennie prowadzi nas właściwą drogą do Swego domu; obyśmy tylko nigdy z tej drogi nie zboczyli. Trzeba sobie zadać pytanie; dlaczego Bóg przygotowuje człowieka do przyszłego życia w wieczności. Czyni to dlatego, że sam jest Miłością, Bóg nie odtrąca nikogo, dlatego też czyni wszystko, by kiedyś nas powitać w Swoim Domu. Zachęca nas też, byśmy gdy On przyjdzie w chwale, unieśli wysoko swoje głowy i rozpalili w sobie tę iskrę miłości, którą On nas przygotował na tę chwilę, by ta iskra rozpromieniła nasze oblicze, wzniecona tą wielką miłością, którą On nas darzy. Miłość Boża jest nie do pokonania, nie można jej spalić, tak, jak nie można spalić ognia. Bóg przychodzi do nas każdego dnia i przygotowuje nas na to przyszłe spotkanie. Tymi drogami, po których nas wiedzie, to Sakramenty pojednania i Eucharystii. Jeśli z tego często korzystamy, to jesteśmy na dobrej drodze, by trafić do Domu Ojca. Nasze poniedziałkowe nauki rekolekcyjne zbiegły się z mszą św. roratnią z udziałem dzieci, które z rąk Proboszcza o. Józefa Stępnia otrzymały medaliki szkaplerzne. O. Proboszcz zachęcił dzieci, by teraz, każdego dnia modliły się do Matki Bożej, by wypraszać od Niej łaski, które zaprowadzą je do Nieba. Rekolekcje adwentowe odbywające się w klimacie rorat, stwarzają szczególną atmosferę, która w sposób wyjątkowy pozwala zanurzyć się w sens słowa głoszonego przez rekolekcjonistę. Tak też było u nas. O. Tomasz przekonywał nas, byśmy nie bali się Boga, byśmy zwracali się zawsze w Jego stronę, pamiętając, że poprzez sakrament Chrztu Świętego staliśmy się dziećmi Bożymi, a to daje nam pewność, że Bóg, nasz Ojciec, nie pozwoli uczynić nam krzywdy, nawet wtedy, gdy zagubiliśmy się w swym życiu. On wyruszy w drogę, by nas odnaleźć, a naszą rolą jest mieć nieustraszoną wiarę, że On nas odnajdzie i poprowadzi dalej do Swego Domu. Rekolekcje za nami. Ośmielam się stwierdzić, że wszyscy opuszczaliśmy kościół ubogaceni słowem Bożym, za które wyrażamy naszą wdzięczność o. Tomaszowi, za wyjątkową atmosferę, która towarzyszyła tym dniom rekolekcyjno-roratnich przeżyć.

Janusz Marczewski

Przed nami GODZINA ŁASKI A.D. 2019

 

Kochani,
zbliża się Godzina Łaski – która przypada 8 grudnia, w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dzień ten łączy się z Objawieniem Maryi – w dniu 8 grudnia 1947 r. w Montichiari we Włoszech, wtedy Najświętsza Maryja Panna powiedziała:

“Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia, w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie, ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia.

Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona.

Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski.
Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”.
Jak godnie przeżyć Godzinę Łaski?
• Jeśli to możliwe, módl się w kościele, np. w miejscach wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu, od godz. 12.00 – 13.00 !
• Zacznij modlitwę od wzbudzenia w sobie nadziei na spełnienie słów Maryi, która obiecała skruszyć serca zatwardziałych grzeszników.
• Módl się szczególnie za kapłanów … także tych, którzy porzucili Kościół, bo to o nich szczególnie prosi Maryja w objawieniach w Fontanelle.
• Proś z wiarą o łaskę nawrócenia dla zatwardziałych grzeszników !
• Zachęć do tego godzinnego Nabożeństwa inne osoby …
• Dziel się z innymi tą informacją oraz Przesłaniem Maryi !
W ten dzień szczególnie módlmy się w intencji nawrócenia zatwardziałych grzeszników, a szczególnie kapłanów, którzy porzucili swój stan …
Takie jest bowiem Przesłanie, więcej – Polecenie Najświętszej Maryi Panny !

————————————–

Z objawieniami Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle związane jest nabożeństwo zwane:
Godziną Łaski !

Przypada ono w Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
– dnia 8 grudnia – od godziny 12.00 do 13.00 !
Objawień w 1946 roku doznała pielęgniarka ze szpitala w Montichiari, Pierina Gilli.
Widzenie przedstawiało płaczącą kobietę z zanurzonymi w piersi trzema mieczami, szatę zdobiły trzy róże: biała, czerwona i złota.

Głównym Przesłaniem Objawień była prośba o nawrócenie ludzkości i szerzenie kultu Matki Boskiej Róży Duchownej.

Pierina Gilli zmarła w opinii świętości 12 stycznia 1991 r., nie doczekawszy się zatwierdzenia objawień. W 1971 zapadło bowiem w tej sprawie rozstrzygnięcie negatywne, lecz 29 lat później biskup Brescii uznał kult czczonej tam Matki Bożej.
Źródło: „Niedziela”
LINK:
https://misericors.org/czym-jest-godzina-laski-dla-swiata-w-uroczystosc-niepokalanego-poczecia-nmp-8-grudnia

Adwentowe, Jasnogórskie czuwanie parafii paulińskich

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

Parafianie paulińskich parafii ze Starej Błotnicy i Wągrowca, swoim pielgrzymim szlakiem, trafili dzisiaj przed tron Matki Bożej Częstochowskiej, by wypraszać potrzebne łaski dla swych parafii, dla siebie i swoich najbliższych. Apelowe rozważania różańcowe poprzedzające nocne czuwanie, poprowadził proboszcz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Starej Błotnicy, o. Piotr Urbanek OSPPE. Jak mówił : „dziś, przed tronem Matki Bożej Częstochowskiej, stają pielgrzymi od Matki Bożej Pocieszenia i wągrowieckiej Matki Matek“. Kto nie mógł pojechać, kto nie uczestniczył w telewizyjnym przekazie Apelu Jasnogórskiego z udziałem naszych parafian, może tu, choćby duchowo stanąć u stóp Pani Jasnogórskiej, wypowiadając pragnienie swego serca: „Jestem, pamiętam, czuwam”.

Moje oczekiwanie adwentowe

 

Nadszedł czas oczekiwania. Kiedy na kogoś czekamy, gdy oczekujemy jego przyjścia, ten czas wydaje nam się bardzo dłużyć. Już chcielibyśmy go przywitać, uścisnąć, nacieszyć się jego osobą, podzielić się z nim swoimi przeżyciami, wreszcie wysłuchać, co on ma nam do przekazania. Stajemy przy oknie, wychodzimy na ganek i myślimy, dlaczego go jeszcze nie ma; przecież już powinien być, obiecał że przyjdzie. Na to spotkanie przygotowywaliśmy się od dawna. Mieszkanie wysprzątane, w wazonie świeże kwiaty, w kuchni przygotowana zastawa, ciasto. Chcemy przecież, by on się dobrze poczuł w naszym domu, w naszej obecności, po tak długim nie widzeniu się. Byłam nawet u fryzjera, kupiłam nową sukienkę. Nie mogę przecież dać mu powodu, by zmienił o mnie zdanie. Zawsze, gdy się spotykaliśmy, szedłem na nie z kwiatami, w wykrochmalonej koszuli, trochę zakłopotany, czy przyjdzie. Ale ona mnie nigdy nie zawiodła; gdy się zbliżała, czułem jak mi serce mocniej bije, co mam jej powiedzieć przy powitaniu. Już wiem – jak Ty dzisiaj pięknie wyglądasz, bardzo się cieszę, że jesteś, przyjmij Kochana te kwiaty, jako dowód mej miłości; czy ja już Tobie mówiłem, że Cię kocham ? Mówiłem ! Ale ja o Tobie stale myślę, wybacz zatem, że się powtarzam, ale gdy tylko Cię widzę, to raduję się naprawdę szczerze i najlepiej nie chciałbym się już z Tobą rozstawać, chociaż wiem, że i to musi kiedyś nastąpić, gdy czas nas rozłączy.
Nadszedł Adwent. I można te osobiste refleksje odnieść do Tego, na którego wszyscy czekamy. A On na pewno przyjdzie do nas wigilijną nocą, przyjdzie do wszystkich, którzy na Niego czekają, ale i do tych, którzy wahają się, czy Go przyjąć. A zatem, rozpocznij przygotowania na to świąteczne spotkanie. Ono zapewne będzie trochę inne, ale przecież będziesz sprzątać mieszkanie, udekorujesz choinkę, pomyślisz o prezentach, może i sobie sprawisz nowe odzienie, by się dobrze, w tym świątecznym okresie poczuć. Ale też nie zapomnij o tych, którzy na ciebie czekają w tym szczególnym okresie; nie pozwól Im być samotnymi. Tak można i trzeba. Jednak nie zapomnij też o tym, co najważniejsze, o pojednaniu z tym szczególnym Gościem, przyjmij Go nie tylko w nowych szatach, w wysprzątanym mieszkaniu, ale i odnowiony duchowo; bądź gotów na spotkanie –  na które tak oczekiwałeś – w pełni przygotowany, by On odczuł w czasie Jego przyjścia, że naprawdę starałeś się, by On w twoim domu poczuł atmosferę wiary, nadziei i miłości, z którą On do ciebie przyjdzie. Okaż Mu swą miłość i przywiązanie, i zapewnij Go, że zawsze będziesz Mu wierny, aż do czasu, gdy On otworzy przed tobą swoje domostwo, które przecież dla ciebie przygotował. Czyń już teraz wszystko, by na tę „wizytę” zasłużyć.
W jednej z pieśni adwentowych śpiewamy :
…….”Panie Jezu ! Nim my Ciebie – godni będziemy widzieć w Niebie, Zasilaj nas Ciałem swoim – i obdarz świętym pokojem. Pobłogosław nam, o Panie – niech się szczęście nam dostanie, Na ziemi tutaj w udziale – a zupełne w Twojej chwale”.
Aby to życzenie, wyrażane w słowach tej pieśni się spełniło, spróbuj przejść ten adwentowy czas z niesłabnącą nadzieją, że aby to osiągnąć, musisz Mu wyjść naprzeciw, i oby to się nam wszystkim udało.

Janusz Marczewski

Adwentowe zamyślenie …

 

Kolejny Adwent w naszym życiu. Kolejny czas oczekiwania i przygotowania na przyjście Jezusa Chrystusa, na Boże Narodzenie. Przychodzący Pan stale nas odwiedza, On już czeka u drzwi naszego serca, by zapukać i zapytać, czy zostanie przyjęty? A może będzie musiał chodzić od domu do domu i prosić o schronienie?

Przed ponad dwoma tysiącami lat Maryja z Józefem także szukali schronienia i dachu nad głową w Betlejem. Nikt nie chciał ich przyjąć, nigdzie nie było dla nich miejsca. Pewien właściciel gospody pozwolił im tylko schronić się w stajni, między zwierzętami, na sianie. Tam, wśród nocnej ciszy Jezus Chrystus przyszedł na świat. Czy było to odpowiednie schronienie dla Świętej Rodziny? Czy było to miejsce godne Boga? Nie! Wyobraźmy sobie, że dzisiaj przychodzi do nas Maryja z Józefem i szukają miejsca dla Jezusa…

Jest nawet taka piosenka adwentowa, która nam uświadamia, że: „Gdy adwentowy wieczór nadchodzi, posłuchaj, słychać krok, para wędrowców do nas przychodzi poprzez zimowy mrok. Od drzwi do drzwi stuka, puka i schronienia szuka”.

Zaiste, czy znajdzie się miejsce dla Chrystusa? Teraz, w czasie Adwentu, już w XXI wieku, w hałasie i rozgardiaszu tego świata? W zabieganiu, trosce o jutro i rozterce współczesnych ludzi? A może zastanie drzwi naszych domów zamknięte i drzwi naszych serc szczelnie zaryglowane?

Zatrzymajmy się na chwilę refleksji i pomyślmy o nadchodzącym Chrystusie. Czy stać nas na otwarcie naszego wewnętrznego domu, czy możemy przygotować godne mieszkanie dla Niego… W każdym polskim domu powinno znaleźć się miejsce dla Bożego Dzieciątka, w każdym ludzkim sercu powinno być przygotowane godne miejsce dla Chrystusa. W czasie tych świątecznych dni powinniśmy przyjąć Go do naszego wnętrza, do naszego serca w Komunii Świętej. A zatem należy podczas adwentowych oczekiwań uczynić rachunek sumienia, przystąpić do sakramentu pojednania, przebaczyć sobie wzajemne urazy i pojednać się między sobą. Jeżeli tego zabraknie, to nie dziwmy się, że jesteśmy podobni do ospałych i niegościnnych mieszkańców Betlejem, a Maryja i Józef z Bożym Dzieciątkiem pójdą dalej, w poszukiwaniu dobrych ludzi, bo swoi Go nie przyjęli.

Święty Łukasz wskazuje na przyczynę i podpowiada nam: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką […], narodził się wam Zbawiciel – Mesjasz Pan (por. Łk 2,10-11). Tak, On się nam narodził, tę historyczną prawdę wspominamy kolejnego roku: „Maryja porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie (por. Łk 2,7). 

Adam Mickiewicz napisał ku naszej przestrodze: „Wierzysz, że Bóg narodził się w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeśli nie narodzi się w tobie!”. Prawdziwie jest to dopingująca przestroga dla nas, ludzi współcześnie żyjących, którzy weszliśmy już w wiosnę nowego wieku – XXI stulecia i trzeciego tysiąclecia. Czas już zapytać siebie: Czy naprawdę przygotowaliśmy miejsce dla Bożej Dzieciny w naszych sercach? Czy są one oczyszczone, przygotowane, otwarte? Może zatwardziałe zostaną? A nasze domy, nasze rodziny? Czy żyją miłością i modlitwą? Czy żyją w zgodzie? Czy są prawdziwie domowym Kościołem? A może Maryja z Józefem nie dopukają się, bo drzwi będą zamknięte na cztery spusty. I pójdą dalej, w poszukiwaniu dobrych i życzliwych ludzi, bo nie było dla nich miejsca.

Czy takie jest nasze polskie Betlejem? Święta Rodzino z Nazaretu, zatrzymaj się na chwilę! Nie odchodź z naszej polskiej ziemi, bo tyle w niej bólu, doświadczenia, troski i cierpienia: ból ojca rodziny, który stracił pracę i boi się o los syna, co wszedł na złą drogę; ból matki, bo córka poplątała sobie życie; wstyd i „stojące w gardle” sumienie dziewczyny, która zabiła, bo mówili: „z czego wyżywisz to niechciane dziecko?”; grzechy ulicy, monopolowe opętania, narkotykowe zniewolenia, afery, korupcje, zamierzone zabójstwa, kłamstwa i społeczne przestępstwa…

Takie niestety jest nasze polskie Betlejem! Święta Rodzino Nazaretańska, rozwiej nad polskim niebem mgły fałszu, niech rozbłyśnie betlejemska gwiazda nadziei i pokaż nam Syna – Wschodzące Słońce Prawdy! Według słów adwentowego proroka św. Jana i pouczeń Kościoła na stawiane sobie pytania i wątpliwości: jak żyć?, jak postępować?, co czynić? Odpowiedź jest jedna: żyć Bogiem, miłością, modlitwą i wziąć sobie do serca Boże Przykazania. Nie można Jezusa zostawić za drzwiami naszych serc.

Św. Jan Paweł II mówił wprost: „Trzeba przekroczyć próg nadziei, tej nadziei, która jest kluczem do betlejemskiej stajenki, w której rodzi się Emmanuel – Bóg z nami”! Tak jak ongiś anioł mówił do pasterzy, tak już w nowym Adwencie, w trzecim tysiącleciu, nasz Rodak, św. Jan Paweł II wołał: „Nie lękajcie się”!

Jesteśmy pokoleniem nadziei i nieustannie pytamy o prawdę, o sens i o dobro…

W czasie adwentowych dni 2019 roku prośmy Ducha Świętego o uleczenie naszej duszy, o pokrzepienie naszych serc i o przemianę naszych sumień.

A za Prymasem Tysiąclecia wołajmy do Tej, której on tak mocno zaufał:  „Maryjo, czuwaj nad tym, by Twój Syn, ilekroć zapragnie narodzić się w stajni mego serca, zawsze zastał tam Twoje Niepokalane ramiona, niech osłonią Go i zabezpieczą przed brudem mej duszy. Czekałaś, Maryjo, w Betlejem na przyjście Boga, oczekuj, proszę, i w mojej duszy, aby nigdy Boże Narodzenie nie dopełniło się we mnie bez Ciebie”. 

ks.Dariusz W. Andrzejewski

Wspomnienie o śp. Księdzu Infułacie Zenonie Willi, w kolejną rocznicę śmierci … (1925 – 1998)

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

29 listopada 2019 r. minie dokładnie 21.rocznica śmierci Ks. infułata Zenona Willi długoletniego proboszcza parafii poklasztornej i dziekana dekanatu wągrowieckiego. Dzięki zdjęciom udostępnionym przez ks. Dariusza Andrzejewskiego, możemy poznać nieznane fakty z życia tego zasłużonego dla parafii i ziemi wągrowieckiej kapłana. Ksiądz infułat Zenon Willa zmarł nagle, w niedzielę 29 listopada 1998 roku w Poznaniu, w 73. roku życia i 45. roku kapłaństwa. Pogrzeb odbył się w czwartek, 3 grudnia 1998 roku w Bazylice Prymasowskiej i został pochowany na Cmentarzu Św. Piotra (sektor nr 2; nr rzędu 9; nr grobu 6), tuż przy kościele filialnym parafii katedralnej św. Apostołów Piotra i Pawła (usytuowanym na Wzgórzu Piotrowo, zwanym także Zajezierzem) przy ul. Kłeckoskiej w Gnieźnie.
Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył J. E. ks. abp Henryk J. Muszyński, metropolita gnieźnieński, w asyście biskupów pomocniczych gnieźnieńskich; ks. bpa Bogdana Wojtusia i ks. bpa Stanisława Gądeckiego, Kapituły Prymasowskiej oraz ponad setki kapłanów. W pogrzebie uczestniczyły także liczne siostry zakonne (na czele z Siostrami Elżbietankami, z którymi zmarły ks. Zenon Willa współpracował przez długie lata w Wągrowcu i Gnieźnie), seminarzyści PWSD oraz rzesze wiernych z Gniezna, Wągrowca, Wrześni i innych miejscowości. Specjalne listy kondolencyjne nadesłali; J. Em. ks. kard. Józef Glemp, Prymas Polski i J. E. ks. bp Jan Wiktor Nowak, ordynariusz siedlecki.