Galerie

Pamięci Błogosławionej Poznańskiej Piątki

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

Członkowie “Motocyklowego Stowarzyszenia Pomocy Polakom Za Granicą WSCHÓD-ZACHÓD im. rotm. Witolda Pileckiego” – uczestnicy Rajdu Rodzinnego z okazji liturgicznego wspomnienia „Błogosławionej Poznańskiej Piątki” /12 czerwca/, zawitali dzisiaj do wągrowieckiego klasztoru oo. Paulinów. To, że Wągrowiec znalazł się na trasie rajdu, nie jest przypadkowe. Okazuje się bowiem, że bł. Edward Kaźmierski gościł w wągrowieckim klasztorze na wakacjach, przed wybuchem II wojny światowej, latem 1937 r. Uczestników Rajdu powitał proboszcz parafii i przełożony domu zakonnego o. Józef Stępień wraz z Burmistrzem m. Wągrowca p. Jarosławem Berendtem. O. Proboszcz, w trakcie zwiedzania kościoła, przedstawił uczestnikom Rajdu historię Zakonu Cystersów, począwszy od czasu translokacji z Łekna do Wągrowca, a także dzieje wągrowieckiej świątyni. Z inicjatywy Komandora Rajdu, zebrani odmówili „dziesiątkę” Różańca św. w intencji Ojczyzny. W trakcie spotkania plenerowego na dziedzińcu przyklasztornym, o. Proboszcz i p. Burmistrz zachęcali uczestniczących w rajdzie do odwiedzania miasta.

Poznańska Piątka (błogosławieni oratorianie) – to pięciu młodych wychowanków Salezjańskiego Oratorium świętego Jana Bosko w Poznaniu. Podejrzewani przez Gestapo o przynależność do tajnej organizacji politycznej, zostali aresztowani w dniach 21 i 23 września 1940 r., a potem więzieni w Poznaniu, Wronkach, Berlinie, Zwickau i zamordowani /zgilotynowani/ w Dreźnie 24 sierpnia 1942 r., ogłoszeni błogosławionymi w dniu 13 czerwca 1999 r. przez Jana Pawła II na Placu Zamkowym w Warszawie w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Byli to: Czesław Jóźwiak, Edward Kaźmierski, Edward Klinik, Franciszek Kęsy, Jarogniew Wojciechowski.

W trakcie spotkania mogliśmy wysłuchać wspomnień bł. Edwarda Kaźmierskiego, które przedstawiła p. Kinga Sibilska , a poniżej prezentuję fragmenty tych wspomnień.
…….. Przebywaliśmy tam na kolonii od 15 lipca do wczoraj /21.8.dop.red./ i mieszkaliśmy w dawnym konwencie Ojców Cystersów…..Podobnie jak w Konarzewie szybko pozyskaliśmy sympatię mieszkańców Wągrowca. Zdobyliśmy ich śpiewem, pobożnością, fantazją i swoimi występami. A śpiewaliśmy nie tylko w kościele. Śpiew towarzyszył nam podczas wszystkich wycieczek. Chyba dwa takie marsze zapamiętali wągrowiczanie najbardziej. Jeden to była wielka wyprawa na ryby. Urządził ją kl. Leon Musielak. Każdemu z nas zafundował żyłkę, spławik, haczyk i kij. Tak powstała armia sześćdziesięciu wędkarzy, która ze śpiewem wyruszyła nad jezioro. Zbieraliśmy po drodze oklaski i uśmiechy……..Pierwszy raz daliśmy się poznać mieszkańcom Wągrowca w niedzielę 18 lipca. Podczas mszy św. o godz. 9.00 śpiewaliśmy na trzy głosy Polską Mszę ks. A. Piechury i na cztery głosy pieśni do Matki Boskiej ks. A. Chlondowskiego. Po uroczystych nieszporach – w tym dniu obchodzono odpust Matki Boskiej Szkaplerznej – urządziliśmy z tej okazji małą akademię dla ludności. Złożyły się na nią pieśni maryjne i eucharystyczne oraz operetka „Szkoła”. Ja, jak zwykle, występowałem w roli nauczyciela. Mój śpiew i popisy na scenie bardzo się wszystkim podobały. Podobał się też mój strój. Miałem na sobie surdut Dziadzi, jego kapelusz, okulary i laskę. Kapelusz bardzo mi się przydał. Po występie zwróciłem się do widzów z prośbą, by wrzucili coś do niego na wycieczkę dla moich śpiewających sztubaków. Do kapelusza trafiło ponad piętnaście złotych.
Dzień zakończył się niezbyt przyjemnie. Na kolację otrzymaliśmy jakąś nędzną kaszę, której nikt nie ruszył……………..W czwartek 22 lipca wybraliśmy się na wycieczkę do Kobylca. Szliśmy drogą wzdłuż Jeziora Durowskiego, w którym się zawsze kąpiemy…….26 lipca, w poniedziałek, doczekaliśmy się pierwszej pochwały prasowej. „Gazeta Wągrowiecka” *) chwaliła nasz występ, jaki poprzedniego dnia miał miejsce w auli miejscowego gimnazjum. Podobały się i „Szkoła”, i dwie pantomimy, i „ Ave Maria” Żukowskiego, którą śpiewałem razem z kl. Krajczyńskim. Gazetę przyniósł kl. Dworowy i z dumą odczytał artykuł po śniadaniu. Wystąpiliśmy przy przepełnionej sali……Ale jeszcze bardziej podobał się mieszkańcom Wągrowca nasz przemarsz z dworca do klasztoru. Było już późno, dochodziła dziewiąta, ludzie szykowali się do snu, a tu nagle buchnął nasz śpiew. Ludzie powychodzili na ulice, wypełnili okna i witali nas oklaskami jak żołnierzy wracających z manewrów. I tak zakończyła się nasza kolejna wyprawa……W trzy dni później podbiliśmy serca wągrowiczan sztuką „W pogoni za milionami”, którą wystawiliśmy w sali „Sokoła” na nowej strzelnicy, i śpiewami, jakie wykonaliśmy przed przedstawieniem. Trwało to wszystko do północy przy pełnej sali. Za występy pochwaliły nas dwa miejscowe dzienniki: „Głos Wągrowiecki” i „Gazeta Wągrowiecka” *). Nawet dość szeroko je omówiono…..W czwartek, 12 sierpnia, znowu całodzienna wycieczka do pobliskiego lasu. Jego ozdobą jest kolonia czapli i okazały dąb, zwany „Królewskim” lub „Dębem Korfantego”. Ma podobno 250 lat i 35 metrów wysokości……W drodze powrotnej do Wągrowca miałem jeszcze jeden ładny widok. Od jakiegoś czasu widuję w pobliżu naszego konwentu pewną piękną osóbkę. Gdyśmy wracali, minęła nas ta osóbka, jadąc w powózce. Wymieniliśmy uśmiechy. Wpadła mi w oko, ale zapomnę o niej, gdy wyjedziemy z Wągrowca……Na tych wągrowieckich koloniach wycieczka goni wycieczkę. Tym razem wybraliśmy się na odpust do Niemczyna, zaproszeni przez księdza dziekana. Chodziło o to, żeby odpustową sumę uświetnić naszym śpiewem……Śpiewaliśmy podczas mszy i podczas nieszporów. Po nieszporach obejrzeliśmy odpustowe budy i pojechaliśmy naszymi wozami do Stępuchowa na obiad. Obiadem podejmowała nas miejscowa dziedziczka. Przyjęto nas tu bardzo gościnnie. Usługiwali nam siostra dziedziczki, jej włodarz z żoną i córkami oraz kucharki…..Miło minął nam dzień 19 sierpnia. Na ten dzień przypada święto salezjańskie, które my nazywamy „żołądkowym”. I nie bez racji. Na śniadanie był chleb pszenny z masłem, na obiad między innymi potrawami mięso, na podwieczorek każdy dostał pół blachy placka. Że też codziennie nie ma takiego święta! Dobre jedzenie, nagroda za strzelanie, którą otrzymałem, myśl o pięknej wągrowieckiej nieznajomej – wprawiły mnie w taki dobry nastrój, że miałem ochotę napisać jakiś muzyczny utwór. Ale nic z tego nie wyszło. Napisałem tylko pocztówkę do domu, że w sobotę wracam. No i jestem już w domu, spisuję te wągrowieckie wspomnienia i mimo niesmacznej kaszy i grochówki uważam, że były to piękne dni. Na pożegnanie otrzymałem uśmiech mojej „pięknej nieznajomej”, którą spotkaliśmy idąc na dworzec.

*) Relacje w galerii.

Janusz Marczewski

Fotorelacja z procesji “Bożego Ciała” A.D. 2020

ZDJĘCIA – KLIKNIJ

Tegoroczną procesję ulicami miasta rozpoczęliśmy mszą św. w wągrowieckiej Farze, po czym wyruszyliśmy do 4-ech ołtarzy. Trasa wiodła ulicami Klasztorną, Jana Pawła II, Rynek, Wojska Polskiego, Kolejową i Cysterską, gdzie przy ołtarzu na dziedzińcu kościoła Św. App. Piotra i Pawła przyjęliśmy Boże Błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem przez posługę o. Proboszcza Józefa Stępnia. Mimo pandemii, w procesji udział wzięła bardzo liczna grupa parafian i gości.

Janusz Marczewski

100.rocznica urodzin Św. Jana Pawła II

ZDJĘCIA – KLIKNIJ

 

Ten osiemnasty majowy dzień sprzed 100.lat, na trwale zapisał się w historii naszego narodu. W Wadowicach przyszedł na świat Karol Józef Wojtyła, dziś znany na świecie jako papież, Św. Jan Paweł II. Dzisiaj, kiedy obchodzimy 100.rocznicę urodzin tego Wielkiego Papieża, polskiego papieża, każdy z nas ma wiele osobistych przeżyć, które wiążą się z Jego osobą, przeżyć towarzyszących Jego pielgrzymkom do Ojczyzny, Jego wygłaszanym homiliom, czy może osobistym spotkaniom na Watykanie. To są przeżycia, które dzisiaj są naszym duchowym bogactwem; możemy szczycić się, że w naszym życiu spotkaliśmy Świętego. My, mieszkańcy Wągrowca możemy czuć się wielce zaszczyceni, że ten wielki Święty był przed 47.laty naszym gościem w maju 1973 r., w trakcie odbywającego się wówczas w Wągrowcu, Kongresu Biblistów Polskich. Upamiętnia to zdarzenie pamiątkowa tablica w wągrowieckim kościele pw. Wniebowzięcia NMP. Zawsze też, przechodząc ul. Klasztorną na odcinku od Fary do Klasztoru oo. Paulinów, winniśmy pamiętać, że tą drogą kroczył Święty. A w kościele klasztornym, w przestrzeni prezbiterium znajdujemy relikwie Świętego. Są to meble liturgiczne, które w 1997 r. służyły papieżowi w trakcie sprawowanej mszy św. w Gnieźnie, w czasie pielgrzymki do Ojczyzny. Od 2019 r., w ołtarzu Miłosierdzia Bożego, w relikwiarium znajdują się relikwie I stopnia Świętego, w postaci kropli Jego krwi. W naszych redakcyjnych zasobach możemy odnaleźć spisane relacje z osobistych kontaktów mieszkańców naszego miasta z Ojcem Świętym. Były one publikowane na łamach „Słowa z Klasztoru” – kwartalnika – działającego przy parafii „Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej” – który jest też zapewne w posiadaniu wielu osób. Trudno teraz, w krótkiej relacji scharakteryzować ich treść. One wszystkie podkreślają wyjątkowość spotkań z Ojcem Świętym, wielkie wzruszenie im towarzyszące, a nade wszystko siłę oddziaływania, która w wielu przypadkach odmieniła ich życie. Dzisiaj, wszyscy, którzy wówczas przeżywali radość i wzruszenie ze spotkania, są zapewne jeszcze bardziej usatysfakcjonowani. Dzisiaj mogą z zaszczytem opowiadać, że na drodze swojego życia spotkali Świętego, otrzymali Jego błogosławieństwo, mogli fizycznie Jego dotykać, bądź byli przez Świętego obdarowywani dotykiem, różańcem, czy też szczególnym darem, jakiego doświadczyła p. Leokadia Grajkowska – darem Eucharystii przyjętym z rąk Świętego. O wzruszeniu, jakie jej wówczas towarzyszyło, wspominała m.in. w cyklu pn. „Moje spotkanie z Ojcem Świętym”, publikowanym w nr 7/2001 r. „Słowa z Klasztoru”. Relacjonowała wówczas………….. „z trwogą podeszłam do pierwszego stopnia i po ukłonie Jezusowi ukrytemu w Eucharystii oraz Następcy świętego Piotra, zaczęłam wchodzić wyżej, myśląc teraz już tylko o jak najgodniejszym przyjęciu komunii świętej i o tym, żeby zwielokrotnił się otrzymany dar wiary. Pokonanie schodów sprawiło mi dużo trudności, spowodowanych prawdopodobnie niepotrzebnym przed nimi lękiem, toteż ze łzami w oczach stanęłam na przedostatnim stopniu. Słysząc głos „Ciało Chrystusa” z udręczeniem, a jednocześnie wyjątkowo mocno, z największą pewnością na jaką było mnie stać – odpowiedziałam „Amen”. Z powodu łez w momencie przyjmowania Ciała Jezusa nie widziałam Ojca Świętego, który chyba to zauważył i bardzo delikatnie, kojąco dotknął mój policzek. Odczułam ogromną radość i teraz już nie widziałam nikogo i niczego, „sfrunęłam” nie tylko z tych nieszczęsnych schodków, na których przyjmowaliśmy komunię świętą, ale także ze schodów prowadzących do ołtarza, a było ich niemało”……., ……… „do dnia dzisiejszego przyjęcie komunii świętej z rąk Ojca Świętego było najbardziej doniosłym wydarzeniem w moim życiu, bo nie było oczekiwane nawet w najśmielszych marzeniach”……..(zdjęcie w galerii).
Pan Dzierżysław Bonowski w nr 10/2002 r. „Słowa z Klasztoru” wspominał m.in. ……… „po mszy św. kolejna radość – będziemy mieć, jako grupa z Wągrowca zdjęcie z Ojcem Św. Po gorączkowych ustaleniach i krótkim oczekiwaniu podchodzi do nas Ojciec Św. Jest uśmiechnięty i emanuje od Niego ciepło, jakiego nie sposób zapomnieć. Wita się z przedstawicielami grupy. Pyta skąd jesteśmy. Po naszej odpowiedzi mówi „ach pamiętam – Wągrowiec – są tam takie szerokie schody w Klasztorze”……….(zdjęcie w galerii).
Janek i Justyna Springerowie, którzy pielgrzymowali wówczas z rodzicami Jadwigą i Jerzym wspominają m.in. też w nr 10/2002 r. „Słowa z Klasztoru”…….”wszystkie te atrakcje nie mogły się równać z wydarzeniem, które zapamiętamy na pewno do końca życia. Mianowicie było to osobiste spotkanie z naszym papieżem Polakiem w Bazylice św. Piotra…….Jednak najwspanialszą chwilą, którą zdołaliśmy przeżyć była nasza osobista rozmowa z papieżem i Jego ojcowski pocałunek w czoło ! Wzruszenie rodziców było ogromne” !………….(zdjęcie w galerii).
Te wybiórczo zaprezentowane powyżej wspomnienia uczestników spotkań z Ojcem Świętym, nie wyczerpują oczywiście wszystkich przeżyć, które są utrwalone w naszej świadomości. Ale one wszystkie są dowodem świętości naszego papieża, który już za swego życia, każdym swym gestem, słowem, niósł nam radość, nadzieję i duchowe wsparcie, które ubogacało nasze życie i umacniało naszą wiarę. Dlatego też, tak nam Go dziś brakuje, ale zawsze ufamy, że On nadal nas wspiera orędując u Boga za narodem, którego tak umiłował.
Święty Janie Pawle II – dziękujemy !

Jeśliby ktoś zechciałby wspomnieć inne relacje, były one publikowane w „Słowie z Klasztoru”
nr 5/2001 r. – p. Janina Komorowska – z par. św. Wojciecha w Wągrowcu; nr 6/2001 r. – p. Izabella Bonowska-Kaster z Dortmundu – rodowita wągrowczanka;  nr 8/2002 r. – p. Tadeusz Basiura;  nr 13/2003 r. – pp. Agnieszka i Adam Sassowie

Janusz Marczewski

Pielgrzymko-wycieczka na Dolny Śląsk, Podhale i Beskid Niski 24-26 kwietnia 2020 r.

KLIKNIJ ZDJĘCIA OBIEKTÓW NA TRASIE PIELGRZYMKI

https://photos.app.goo.gl/KSfUFBARdke6H4Kt9

Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Legnicy
Kapituła Św. Jadwigi (Kościół poklasztorny Benedyktynów) Legnickie Pole
Sanktuarium w Krzeszowie, Zamek Książ
Sanktuarium Wambierzyce, Duszniki Zdrój – nocleg
Sanktuarium Bardo Śląskie, Zamek Moszna
Sanktuarium Góra Św. Anny, Sanktuarium Ludźmierz
Sanktuarium Krzeptówki
Bachledówka – nocleg
Kościół w Dębnie – miejsce ślubu Janosika
Zamek Niedzica
Sanktuarium Św. Kingi w Starym Sączu
Sanktuarium MB Pocieszenia w Nowym Sączu
Sanktuarium Przemienienia Pańskiego w Nowym Sączu

Koszt 600 zł. Zapisy do 23 lutego w Zakrystii lub u o. Piotra pod nr 605-487-353
Cena zawiera:
Dwie obiadokolacje i dwa śniadania, bilety wstępu do zwiedzanych obiektów, ubezpieczenie

Wągrowieckie „Pawełki” A.D. 2020

GALERIA -KLIKNIJ ZDJĘCIA

Tak, jak w latach poprzednich, tak, jak w każdym paulińskim klasztorze na świecie, przeżywaliśmy w Wągrowcu doniosłą uroczystość – odpust ku czci Św. Pawła Pierwszego Pustelnika – Patriarchy Zakonu oo. Paulinów. Nasza uroczystość odpustowa poprzedzona była nowenną, która miała w tym roku wyjątkową oprawę. Przebiegała bowiem przy śpiewie hymnów opiewających życie Św. Pawła na pustyni tebajdzkiej w Egipcie oraz opowiadających o prześladowaniu chrześcijan za czasów cesarzy Decjusza i Waleriana. Nasz śpiew rozbrzmiał gromko przy wtórze trębaczy, w rolę których wcielili się proboszcz o. Józef Stępień i br. Mateusz Woźniak. Taki niespodziewany, aczkolwiek trafiony akompaniament, wytworzył szczególny klimat do przeżywania płynących z treści hymnów zdarzeń. Mszy św. odpustowej przewodniczył o. Piotr Gomółka OSPPE. Koncelebransem o. Grzegorz Sucheński OFMCap z Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Mogilnie, który w homilii przypomniał życie św. Pawła, który zrezygnował z łatwej egzystencji na rzecz życia w trudnych warunkach pustyni, przy pełnym zaufaniu Bogu, trwaniu na modlitwie. Pełne zaufanie i to niecodzienne zawierzenie Bogu, pozwoliło mu przetrwać w tak ekstremalnych warunkach, jakim jest życie na pustyni. On bowiem uwierzył w moc modlitwy, a Bóg swymi decyzjami zadbał o to, by św. Paweł mógł spełnić swą wolę życia w ascezie. Bierzmy przykład z św. Pawła, którego heroizm życia stał się mottem dla zakonu Paulinów. Spróbujmy i my uwierzyć w moc modlitwy, pamiętając, że każda praca bez modlitwy nie ma życia, nie ma szans na pewne powodzenie. Zachęcał też nas, byśmy kierując się teraz od kilku lat życiem Paulinów wągrowieckich, korzystali z ich doświadczeń i wraz z nimi trwali na modlitwie, co jeśli szczerze będziemy im wtórować, przyniesie zapewne niezaprzeczalną Boską opiekę, a wraz z nią spełnienie naszych próśb i oczekiwań. Kulminacyjnym akcentem naszej uroczystości było błogosławieństwo dzieci, które też skrzętnie skorzystały z przyniesionych „darów pustyni”, a nadto możliwość ucałowania relikwii św. Pawła.

Janusz Marczewski

Bóg się rodzi, moc truchleje ! Bracia, patrzcie jeno……

 

 PASTERKA A.D. 2019 – KLIKNIJ ZDJĘCIA

Jest tak zapewne od wielu pokoleń, ale obowiązkiem ludzi dorosłych jest dbałość o zachowanie tych wielkich wartości, które płyną z Betlejem, z tej mizernej, cichej i lichej stajenki, gdzie “Anioł pasterzom mówił, że Chrystus się nam narodził, narodził się w ubóstwie” . Z bogatej lektury samych tytułów polskich kolęd i pastorałek, płynie wielka wrażliwość ich autorów na wydarzenie, które zmieniło nasze losy; Mesjasz przychodzi na świat, niepojęte dary dla nas daje – dzisiaj z nieba, Ojciec łaskawy . Jezus malusieńki, leży wśród stajenki; przybieżeli do Betlejem pasterze, mędrcy, świata monarchowie; przystąpmy i my do szopy, uściskajmy stopy – Jezusa maleńkiego, który swoje Bóstwo, wydał na ubóstwo, dla naszego zbawienia . Tych kilka, przytoczonych tu tytułów kolęd oddaje sens i rangę wydarzenia, na które i „króle i prorocy czekali, którego tyle tysięcy lat wyglądano, a On tej nocy nam się objawił”. I oby tak się stało; byśmy mieli siłę i wiarę, by i nasze spotkanie z przychodzącym Zbawcą, było przede wszystkim naszym podziękowaniem i wdzięcznością za Jego ofiarę dla nas . Powie ktoś, że to już ponad dwa tysiące lat; mamy XXI wiek, to już inny wymiar przeżywania tamtych odległych zdarzeń. Nie chciejmy tak szybko i bezmyślnie niszczyć tradycji przodków, gdyż dzisiejszy świat nie wiele ma nam do zaoferowania poza agresywnym konsumpcjonizmem. Nie zamierzam nie dostrzec i bagatelizować tych pozytywów, które są i dziś widoczne. To cieszy i dowodzi, że nie wszyscy stracili wrażliwość. Mamy przecież budujące dowody, że potrafimy zadbać o bezdomnych, zbieramy żywność dla ubogich rodzin, urządzimy im wigilię, choć potem często i tak pozostają sami sobie. Potrafimy coraz piękniej dekorować różnymi iluminacjami nasze miasta, domy, witryny sklepowe, markety – niektóre już po Zaduszkach . Reklamy prasowe, telewizyjne, pełne są zachęcających, agresywnych reklam, które mają nas przekonać do wielkich zakupów. Nawet karty pocztowe wydaje się z gotowym nadrukiem treści życzeń, coraz trudniej nabyć świąteczną kartkę, na którą chciałoby się przelać własne życzenia drogim bliskim. Ktoś powie: a po co, wystarczy wysłać sms lub e-mail. Nie niszczmy tradycji. Niech Opłatek, śpiewanie kolęd, wigilia, Pasterka, jasełka, choinka, umocnią nas i dodadzą sił, byśmy umieli godnie przeżyć nadchodzące święta Bożego Narodzenia. Niechaj nasze świąteczne spotkania będą źródłem utrwalenia rodzinnych tradycji bożonarodzeniowych; uczyńmy wszystko, by nie zatracić tych wartości, którymi wychowali nas rodzice .
A tak to było w czasach mojego dzieciństwa, które przypadło na lata okupacji hitlerowskiej, gdzie mimo trudu tamtych czasów, nasi Rodzice nie zatracili sensu tych świąt, czyniąc wszystko, by dochować tej wielowiekowej tradycji.
Jest dzisiaj czwartek 19 grudnia 1940 r. Tato przyniósł do domu piękną, pachnącą lasem choinkę. Najpierw ją zamocował w wykonanym przez siebie drewnianym, zielonym stojaku. A potem zaczął ją powoli, z namaszczeniem i z wielką – charakteryzującą go – dokładnością, ubierać w wyjęte z drewnianej skrzyni ozdoby choinkowe. Wiele z nich sam wykonał, były bardzo piękne. Staliśmy z siostrą przyglądając się temu wszystkiemu z szeroko otwartymi oczyma, podziwiając kunszt czynności Taty, który od czasu, do czasu spoglądał na nas patrząc, jakie wrażenie czyni na nas piękniejąca z każdą chwilą choinka. W pewnej chwili siostra rzekła do mnie : Tata już dziś ubiera choinkę, bo jutro są twoje 4.urodziny. Kiedy choinka już stanęła w pełnej krasie w wyznaczonym jej miejscu, wszystko było na niej piękne; ozdoby, lameta, anielskie włosy i te białe, małe świeczki umieszczone w żabkach, przytwierdzonych do gałązek choinki. A na samym szczycie, ten ozdobiony dzwoneczkami czubek, tak wysoko pod sufitem. Tato stanął w pewnym oddaleniu, zawołał Mamę, która krzątała się w kuchni i razem patrzyli to na choinkę, to na nas. Tato zapytał; podoba się wam choinka ? spojrzał najpierw na Mamę, a potem na nas. Wszyscy odrzekliśmy z zachwytem, że tak. Ale czemu świeczki się nie palą, zapytałem. Tato odpowiedział: zapalimy je dopiero we wtorek, w wigilię, kiedy narodzi się mały Jezusek, a my zasiądziemy do wieczerzy, podzielimy się Opłatkiem, złożymy sobie życzenia, zaśpiewamy kolędy. A potem, jak będziecie grzeczni, to Gwiazdor przyniesie wam podarki. A co to będzie zapytała siostra ? Mama spojrzała na Tatę i odrzekła : to dzisiaj wielka tajemnica, na tę niespodziankę musicie poczekać do wtorku. Gdy tak podziwialiśmy przystrojoną choinkę, Tato przyniósł wykonany przez siebie żłóbek, przepięknie przystrojony watą na dachu, przez czerwone okienka dochodził blask żarówki. A w środku – na sianku leży mały Jezusek, przy kołysce Jego Mama – Maryja, w niebieskich szatach i Jego Tata – św. Józef. Są tam osiołek i wół, są baranki i pasterze. A na zewnątrz klęczą królowie i stoi dostojny wielbłąd. Na górze żłóbka, na zewnętrznej ścianie błyszczy brokatem gwiazda betlejemska, a pod nią dziwny dla mnie napis: „Gloria in excelsis Deo”. Siostra mi tłumaczy, że to znaczy „Chwała na wysokości Bogu”. I nadszedł wtorek 24 grudnia 1940 r. Dalej wszystko potoczyło się tak, jak Tato obiecywał. Najpierw spoglądaliśmy z siostrą w niebo, czy już widoczna jest pierwsza gwiazdka, a gdy ją dostrzegliśmy, głośno to oznajmiliśmy. Tato dokładnie zasłonił okna czarnymi, papierowymi roletami – bo to przecież obowiązek wprowadzony przez okupanta. Następnie zapalił świece na choince, Mama wnosiła na stół wigilijne potrawy. Pamiętam zupę rybną, kaszę z sosem grzybowym, makiełki. Ale dla nas dzieci, najważniejsze było to, co miało nastąpić po wieczerzy. Gwiazdor przyniósł nam piękne zabawki. Siostra otrzymała wykonany przez Tatę regał sklepowy z szufladkami, lalkę, która zamykała oczy, a ja, wykonaną przez Tatę kolejkę i kolekcję zwierząt leśnych i domowych. Radość nasza była ogromna. Mama z Tatą patrzyli na nas uśmiechnięci i szczęśliwi. Trwali we wzajemnym uścisku, bo przecież tak jak nas, kochali się wzajemnie wielką miłością. Mama spojrzała na Tatę i rzekła : dziękuję tobie za to wszystko, co dla nich przygotowałeś. Była bardzo szczęśliwa *).
*) Ale nie wiedziała, że to ostatnie, razem przeżywane święta.                 Za  2 miesiące nie mieliśmy już Ojca , po aresztowaniu przez Gestapo.  A czy tak było, jak tu opisałem. Tego nie pamiętam dokładnie. Zapewne tak przebiegło to nasze okupacyjne Boże Narodzenie A.D. 1940. I za to Wam Kochani Rodzice dziękuję, że w mroku okupacyjnej nocy stworzyliście nam prawdziwe, polskie, chrześcijańskie święta, których nigdy nie zapomnimy. Niech Wam Bóg wynagrodzi !

Na te szczególne dni Bożych Narodzin, przynieśmy sobie nawzajem w darze – szczere życzenia wzajemnej tolerancji, życzliwości, szacunku. Niech Ten, którego wkrótce powitamy, będzie dla nas na co dzień przykładem miłości dla bliźniego i nadzieją na pomyślny Nowy 2020 Rok. Uczyńmy także wszystko, by nasze życzenia wyszły poza okres świąteczny, by atmosfera i życzliwość towarzyszyły nam każdego dnia. Niech przesłanie płynące z wzajemnych życzeń, będzie dla nas drogowskazem na cały następny rok.

Janusz Marczewski

Rekolekcje adwentowe u wągrowieckich paulinów

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

8 grudnia 2019 r., ubogaceni nadzieją na spełnienie oczekiwań po modlitwie w „Godzinie Łaski”, w dniu uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP, w 41.rocznicę pierwszego nawiedzenia parafii przez kopię Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, a także dokładnie rok po poświęceniu ołtarza MBCz., rozpoczęliśmy udział w parafialnych rekolekcjach adwentowych, które w tym roku poprowadził dla nas o. Tomasz Okoń OFMCap, gwardian Klasztoru Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów w Mogilnie. Jak głosił rekolekcjonista, adwentowe oczekiwanie winno nam uzmysłowić, na kogo czekamy, albowiem czekamy na najważniejszą osobę w naszym życiu, czekamy na Jezusa Chrystusa. By godnie Go przyjąć, winniśmy się na to spotkanie właściwie przygotować pamiętając, że Bóg zawsze na nas czeka, bez względu na nasze grzeszne życie. Bóg nie odwrócił się od pierwszych Rodziców, którzy popełnili tak wielkie przewinienie, nie potępił ich, lecz całym swoim życiem dał nam dowody Swej miłości do człowieka. Byśmy tylko umieli wsłuchiwać się w to, co Bóg do nas mówi, co dla nas uczynił. Za przykład winniśmy przyjąć postawę Maryi, która za swego ziemskiego życia potrafiła bez szemrania przyjąć wolę Bożą. Otwórzmy się i my, by Duch Święty i w naszym życiu mógł działać, byśmy jak Maryja potrafili w każdej chwili naszego życia, przyjąć bez wątpienia wolę Bożą. Bóg bowiem wie, co dla nas jest najlepsze, On niezmiennie prowadzi nas właściwą drogą do Swego domu; obyśmy tylko nigdy z tej drogi nie zboczyli. Trzeba sobie zadać pytanie; dlaczego Bóg przygotowuje człowieka do przyszłego życia w wieczności. Czyni to dlatego, że sam jest Miłością, Bóg nie odtrąca nikogo, dlatego też czyni wszystko, by kiedyś nas powitać w Swoim Domu. Zachęca nas też, byśmy gdy On przyjdzie w chwale, unieśli wysoko swoje głowy i rozpalili w sobie tę iskrę miłości, którą On nas przygotował na tę chwilę, by ta iskra rozpromieniła nasze oblicze, wzniecona tą wielką miłością, którą On nas darzy. Miłość Boża jest nie do pokonania, nie można jej spalić, tak, jak nie można spalić ognia. Bóg przychodzi do nas każdego dnia i przygotowuje nas na to przyszłe spotkanie. Tymi drogami, po których nas wiedzie, to Sakramenty pojednania i Eucharystii. Jeśli z tego często korzystamy, to jesteśmy na dobrej drodze, by trafić do Domu Ojca. Nasze poniedziałkowe nauki rekolekcyjne zbiegły się z mszą św. roratnią z udziałem dzieci, które z rąk Proboszcza o. Józefa Stępnia otrzymały medaliki szkaplerzne. O. Proboszcz zachęcił dzieci, by teraz, każdego dnia modliły się do Matki Bożej, by wypraszać od Niej łaski, które zaprowadzą je do Nieba. Rekolekcje adwentowe odbywające się w klimacie rorat, stwarzają szczególną atmosferę, która w sposób wyjątkowy pozwala zanurzyć się w sens słowa głoszonego przez rekolekcjonistę. Tak też było u nas. O. Tomasz przekonywał nas, byśmy nie bali się Boga, byśmy zwracali się zawsze w Jego stronę, pamiętając, że poprzez sakrament Chrztu Świętego staliśmy się dziećmi Bożymi, a to daje nam pewność, że Bóg, nasz Ojciec, nie pozwoli uczynić nam krzywdy, nawet wtedy, gdy zagubiliśmy się w swym życiu. On wyruszy w drogę, by nas odnaleźć, a naszą rolą jest mieć nieustraszoną wiarę, że On nas odnajdzie i poprowadzi dalej do Swego Domu. Rekolekcje za nami. Ośmielam się stwierdzić, że wszyscy opuszczaliśmy kościół ubogaceni słowem Bożym, za które wyrażamy naszą wdzięczność o. Tomaszowi, za wyjątkową atmosferę, która towarzyszyła tym dniom rekolekcyjno-roratnich przeżyć.

Janusz Marczewski

Adwentowe, Jasnogórskie czuwanie parafii paulińskich

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

Parafianie paulińskich parafii ze Starej Błotnicy i Wągrowca, swoim pielgrzymim szlakiem, trafili dzisiaj przed tron Matki Bożej Częstochowskiej, by wypraszać potrzebne łaski dla swych parafii, dla siebie i swoich najbliższych. Apelowe rozważania różańcowe poprzedzające nocne czuwanie, poprowadził proboszcz Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Starej Błotnicy, o. Piotr Urbanek OSPPE. Jak mówił : „dziś, przed tronem Matki Bożej Częstochowskiej, stają pielgrzymi od Matki Bożej Pocieszenia i wągrowieckiej Matki Matek“. Kto nie mógł pojechać, kto nie uczestniczył w telewizyjnym przekazie Apelu Jasnogórskiego z udziałem naszych parafian, może tu, choćby duchowo stanąć u stóp Pani Jasnogórskiej, wypowiadając pragnienie swego serca: „Jestem, pamiętam, czuwam”.

Wspomnienie o śp. Księdzu Infułacie Zenonie Willi, w kolejną rocznicę śmierci … (1925 – 1998)

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

29 listopada 2019 r. minie dokładnie 21.rocznica śmierci Ks. infułata Zenona Willi długoletniego proboszcza parafii poklasztornej i dziekana dekanatu wągrowieckiego. Dzięki zdjęciom udostępnionym przez ks. Dariusza Andrzejewskiego, możemy poznać nieznane fakty z życia tego zasłużonego dla parafii i ziemi wągrowieckiej kapłana. Ksiądz infułat Zenon Willa zmarł nagle, w niedzielę 29 listopada 1998 roku w Poznaniu, w 73. roku życia i 45. roku kapłaństwa. Pogrzeb odbył się w czwartek, 3 grudnia 1998 roku w Bazylice Prymasowskiej i został pochowany na Cmentarzu Św. Piotra (sektor nr 2; nr rzędu 9; nr grobu 6), tuż przy kościele filialnym parafii katedralnej św. Apostołów Piotra i Pawła (usytuowanym na Wzgórzu Piotrowo, zwanym także Zajezierzem) przy ul. Kłeckoskiej w Gnieźnie.
Uroczystościom pogrzebowym przewodniczył J. E. ks. abp Henryk J. Muszyński, metropolita gnieźnieński, w asyście biskupów pomocniczych gnieźnieńskich; ks. bpa Bogdana Wojtusia i ks. bpa Stanisława Gądeckiego, Kapituły Prymasowskiej oraz ponad setki kapłanów. W pogrzebie uczestniczyły także liczne siostry zakonne (na czele z Siostrami Elżbietankami, z którymi zmarły ks. Zenon Willa współpracował przez długie lata w Wągrowcu i Gnieźnie), seminarzyści PWSD oraz rzesze wiernych z Gniezna, Wągrowca, Wrześni i innych miejscowości. Specjalne listy kondolencyjne nadesłali; J. Em. ks. kard. Józef Glemp, Prymas Polski i J. E. ks. bp Jan Wiktor Nowak, ordynariusz siedlecki.

Koncert „PAMIĘCI POLEGŁYCH W WALCE O NIEPODLEGŁOŚĆ”

KLIKNIJ – ZDJĘCIA

Koncert „PAMIĘCI POLEGŁYCH W WALCE O NIEPODLEGŁOŚĆ” w wągrowieckim klasztorze oo. Paulinów, zwieńczył miejskie obchody 101.rocznicy odzyskania niepodległości. Jak zawsze zgromadził wielką rzeszę parafian i mieszkańców miasta, sympatyków muzyki chóralnej. Chór Akademicki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy po dyrekcją prof. dr hab. Bernarda Mendlika, a także Wągrowiecki Chór Kameralny i Chór The Hoor pod batutą Tomasza Kotwicy, zgotowali uczestnikom koncertu wielką ucztę duchową. „Mała Msza Uroczysta” Gioacchino Rossini`ego, a także utwory wybrane Stanisława Moniuszki, wypełniły bogaty repertuar koncertu. Na zakończenie koncertu, połączone chóry, przy wsparciu uczestników koncertu, wspólnie odśpiewali pełen tekst hymnu narodowego „Jeszcze Polska nie zginęła” Wykonawcom, uczestnicy koncertu zgotowali owację na stojąco, a Burmistrz Jarosław Berendt  i z-ca Burmistrza Piotr Pałczyński podziękowali wykonawcom wręczając im wiązanki kwiatów. Stosowne podziękowanie, prowadzący koncert skierował pod adresem organizatorów koncertu i oo. Paulinów.

Janusz Marczewski